Z całą pewnością to będą wyjątkowe święta. Takich nie miałam nigdy

Z całą pewnością to będą wyjątkowe święta. Takich nie miałam nigdy


Mirella

30 marca 2018

Calutkie podwórko zagrabione, kiełbasa uwędzona, chrzan starty, baby drożdżowe upieczone. No i kaczka. Kaczka na Wielkanoc być musi. Podobno. Takie święta miałam w dzieciństwie.

I takich na pewno nie będę miała w tym roku. Dlaczego? A bo jakoś tak wyszło.

Miałam umyć okna na święta. Zarezerwowałam na to czas, wyrobiłam trochę luzu w pracy, przygotowałam niezbędne akcesoria i… coś mnie podkusiło, żeby sprawdzić prognozę pogody. A satelitarna prognoza nie kłamie. No więc nie umyłam okien. I słusznie, bo klęłabym na czym świat stoi. Ponoć po świętach ma być ładnie… Przetarłam tylko od strony mieszkania, zgodnie z zasadą, że lepszy rydz niż nic.

Miałam zrobić jajka faszerowane. Co roku robiłam i to w ilościach przemysłowych. W tym roku nie zrobię. Nie mam czasu (terminy zleceń mają gdzieś święta, piątek to dzień roboczy, a w sobotę nie zdążę), ani – szczerze mówiąc – siły. Ostatnie tygodnie dały mi w kość w sensie zdrowotnym i nadal chodzę słaba i wiotka niczym samotne źdźbło trawy na stepie, a po większym wysiłku mam całkiem przyzwoitą gorączkę. Organizm się broni, mówię Wam.

Miałam zrobić sernik, bo na święta powinien być sernik. Co roku miałam takie dziwne ambicje, nie wiem czemu. Mój sernik niestety nigdy nie chciał wyglądać tak, jak mu kazałam. Tak naprawdę najlepiej jeść go łyżką, a wcześniej zamknąć oczy. Smaczny jest, owszem. I na tym się jego zalety kończą.

Miałam posprzątać i… posprzątałam do połowy. Nie wiem, czy zdążę z resztą. Ostatecznie przekonam męża, że to miłe zajęcie. No i Duśkę, jej to całkiem dobrze idzie, oczywiście pod warunkiem, że ma dobrą motywację. Chyba święta wystarczą?

Kaczki nie miałam robić, nigdy nie robiłam. Nie umiem. Schabu też nie umiem piec. Ani robić domowych kiełbas i szynki. A chrzan? Hmmm, na bazarze sprzedają świeży tarty, to prawie to samo, prawda?

Zamiast faszerowanych jajek zrobię kilka sałatek na bazie jajek, bo w końcu to Wielkanoc, jaja być muszą. Zamiast mięs zwyczajnie usmażę rybę i upiekę ziemniaki. Raz tak zrobiłam i ziemniaki zmiotło ze stołu, jakby huragan przeleciał. Podejrzewam, że mogłabym dać same ziemniaki i też byłoby dobrze. No ale święta, coś do ziemniaków się przyda, nie?

Zamiast sernika i mazurka zrobię wuzetkę, bo to mi zazwyczaj wychodzi i zebrę, bo dzieciaki uwielbiają. Może i mało świątecznie, za to pewnie – w tych ciastach nie mam zakalców nigdy (tfuuuu, splunąć i odpukać!).

Żurek będzie, bo mój mąż o to zadbał. Nawet białą kiełbasę kupił.

Od kilku lat odgrażam się, że zamiast cudować z potrawami świątecznymi, będę serwowała zupki chińskie w różnych smakach. W tym roku grożę tym szczególnie mocno, a zapas zupek leży w komodzie i czeka. Bo jak się okaże, że cały piątek muszę pracować, to na pewno w sobotę ze wszystkim nie zdążę. Mam jeszcze zapas mrożonych frytek i zapiekanek.

 

Nie, to nie będą smutne święta. Będą naprawdę radosne, bo znowu spotkamy się całą rodziną. I nawet jeśli pogoda nie dopisze, na pewno będziemy się razem dobrze bawić. Ja wiem, że Wielkanoc jest raz w roku i wypadałoby się do niej dobrze przygotować, ale pewnych rzeczy nie przeskoczę. Zamiast popadać z tego powodu we frustrację, postanowiłam wady tych przygotowań przekuć na zalety. Takich improwizowanych świąt nie mieliśmy nigdy w życiu, czemu nie spróbować? A za rok… Może uda się po staropolsku posprzątać, popiec, pogotować… Ale to dopiero za rok!

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. milena Kaminska

    Ja jeszcze wczoraj nic nie miałam zrobione jak nigdy, zawsze kilka dni.przed świętami było wszystko posprzątane okna wymyte i firanki poprane. W tym roku po raz pierwszy nie zrobiłam z dziećmi ozdób świątecznych na konkurs ani palmy też na konkurs (w kościele). A to wszystko przez problemy zdrowotne dzieci.myślałam że tak zostanie ale wzięłam się dzisiaj od 7 i właśnie teraz skończyłam o 22 i mam okna pomyte firanki poprane pokoje wysprzatane dwa ciasta upieczone i sałatki zrobione itp czuję się zmeczona ale usatysfakcjonowana. Choć w tym roku w święta wybywam ;)

  2. Pozostaje mi tylko podziwiać. Wesołych Świąt!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Myślicie, że kosmetyki naturalne są dobre jedynie dla Waszych babć? Czas zmienić błędne myślenie

Myślicie, że kosmetyki naturalne są dobre jedynie dla Waszych babć? Czas zmienić błędne myślenie


Żaklina Kańczucka

29 marca 2018

Wiecie, do tej pory wydawało mi się, że dobry kosmetyk, to drogi kosmetyk, z tzw. górnej półki. Niestety takowe dotychczas były poza moim zasięgiem, bo wydawanie trzycyfrowych kwot za krem “ą, ę” nie mieści mi się w głowie i w portfelu. Szanuję każdą złotówkę, więc niechętnie przeznaczam na zbytki.

Ponieważ kosmetyki za miliony monet pozostawały jedynie w strefie marzeń, kupowałam zwykłe kremy za x naście złotych i było ok. Piszę celowo ok, bo ani nie było super, ani jakoś beznadziejnie. W międzyczasie gdzieś tam o oczy obijały mi się przepisy na naturalne, ręcznie robione kosmetyki. Pojawiały się nowe nazwy, zioła jakieś, maceraty. Kosmos, myślałam, kosmos dla biednych, bo chyba tylko tacy, albo skąpi, zamiast kupić, łażą po łąkach i zbierają rośliny. No i w dodatku na milion procent nie działa, bo takim oklepanym rumiankiem czy brzozą, to mogły się nasze babki okładać, ale sorry – ja?

Ekhmmm…. Tak właśnie myślałam, do czasu, gdy zakochałam się w książkach Katarzyny Enerlich, z cyklu Prowincji. Pierwszą Jej książkę – “Pod słońcem prowincji. Zapiski z prostego życia. Potrawy z ziemi i pór roku”-  wzięłam przez przypadek, wpadła mi w ręce w bibliotece. I to był najlepszy przypadek, jaki mi się wydarzył od kilku lat. Autorka w swoich książkach pięknie pisze o prostym i zgodnym z cyklem natury życiu. Tam też pojawiają się informacje o kremach, kosmetykach robionych samodzielnie. Zaciekawiłam się tym i zaczęłam czytać więcej, także na Jej blogu, chłonąc wiedzę.

Jakiś czas temu postanowiłam nie tylko czytać, ale działać samodzielnie w zakresie robienia śmiesznie prostych maseczek i peelingów, np. z kawy. Ostatnio zupełnie pożegnałam się ze “sztucznymi” kremami. Zamawiam i kupuję ręcznie robione pasty do mycia twarzy, kremy, szampony, peelingi.

Jesteście ciekawe efektów? Fenomenalne. Kto mnie zna, ten już zauważył różnicę. Ba! Nawet teściowa pochwaliła, że wyglądam promiennie. Skóra odżyła, wypiękniała, nabrała blasku, niedoskonałości praktycznie zniknęły. W życiu nie pomyślałabym kiedyś, że krem z rumianku, nagietka i lipy odmieni moją skórę! Włosy to samo – piękne, zdrowe, błyszczące, a włosy mam bardzo gęste, długie i z tendencją do tworzenia się sianka i rozdwojonych końcówek. Za każdym razem zamawiam inne kosmetyki, tylko paście do mycia twarzy z pokrzywą pozostanę wierna do końca.

Zamawiam sobie, mamie, teściowej, szwagierce, koleżance. Węszę, co tam nowego się dzieje i pomijając potępiające spojrzenie małżonka (wiecie, zbieramy na dom), proszę o kolejne specyfiki. Na zdrowie i urodę. I powiem Wam tak –  jeśli chciałyście kiedyś spróbować takich cudów, spróbujcie bez ociągania. Jeśli wolicie “sztuczne” kosmetyki, zajrzyjcie z ciekawości na ich skład. Jak już się złapiecie za głowę, śmiało wypróbujcie tego, co do tej pory Wam przez myśl nie przeszło.

Szczerze polecam!

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Badania noworodka w pierwszych godzinach po urodzeniu

Badania noworodka w pierwszych godzinach po urodzeniu


28 marca 2018

Pierwsze badanie w życiu człowieka ma miejsce tuż po jego pojawieniu się na świecie. Na czym dokładnie polega? Jakie rodzaje badań wykonuje się tak maleńkim dzieciom?

Zaraz po narodzinach – w pierwszej, trzeciej, piątej i dziesiątej minucie życia – oceniane są główne parametry życiowe dziecka, na podstawie których przyznaje się tzw. punkty Apgar w skali od 0 do 10. Bierze się tu pod uwagę oddech, czynność serca, odcień skóry, odruchy i napięcie mięśni, a za każdy z nich noworodek może otrzymać maksymalnie 2 punkty. Jeśli łączny wynik wynosi co najmniej 8 – wówczas stan dziecka określa się jako dobry. Gdy punktów jest poniżej 5 – dziecko wymaga obserwacji lub interwencji lekarza.

Dalsze badania noworodka wykonuje się nie wcześniej niż po dwóch godzinach od narodzin – praktykowana jest bowiem zasada, by przez ten czas maluch był bezpośrednio przy matce, aby czuć jej bliskość i nawiązać relację. W pierwszej kolejności lekarz kontroluje ogólny stan dziecka, szczególnie wydolność oddechową, pracę serca i tętno (jeśli są wątpliwości, przeprowadza się badanie EKG). Sprawdza także brak jakichkolwiek urazów i nieprawidłowości rozwojowych. Mierzona jest oczywiście długość i waga dziecka, a także obwód jego klatki piersiowej i głowy. Przyjmuje się, ze prawidłowa waga wynosi między 2500 a 4500 g, długość – od 47 do 57 cm, zaś obwód głowy – ok. 35 cm.

Kolejne badania noworodka dotyczą odruchów. Ich występowanie to znak, że układ nerwowy rozwija się prawidłowo. Są to:

  1. odruch chwytania (podanie dziecku palca, by sprawdzić uścisk),
  2. odruch ssania (włożenie dziecku palca do ust),
  3. odruch szukania piersi (dotykanie twarzy dziecka, by odwracało w tym kierunku głowę),
  4. odruch Moro (lekkie uniesienie dziecka – powinno rozłożyć ręce i nogi, a następnie przyciągnąć je z powrotem),
  5. odruch pełzania (kładzenie dziecka na brzuchu, by wyprostowało nogi),
  6. odruch chodzenia (uniesienie dziecka do pozycji pionowej – postawione stopy powinny wykonać ruch, jak przy chodzeniu),
  7. odruch Babińskiego (łaskotanie dziecka w stopę, by podwinęło palce).

Następne badania noworodka mają miejsce po kilku lub kilkunastu godzinach. Przeprowadza je neonatolog, którego zadaniem jest sprawdzenie główki, ciemiączka, kręgosłupa, wielkości narządów wewnętrznych w jamie brzusznej, mięśni, kończyn, stawów biodrowych, narządów płciowych, serca i przepływu krwi. Również wtedy kontroluje się białka oczu – ma to duże znaczenie w zdiagnozowaniu ewentualnej żółtaczki fizjologicznej.

Po drugiej dobie życia dziecka przeprowadza się badanie wzroku (przez oświetlanie źrenic) oraz tzw. badania przesiewowe, które pozwalają na stwierdzenie ewentualnych nieprawidłowości, jak wada słuchu, niedoczynność tarczycy, mukowiscydoza i fenyloketonuria.

Wszelkie wyniki badań noworodka oraz informacje, które dotyczą jego stanu zdrowia od momentu urodzenia, zapisywane są przez personel szpitala w książeczce zdrowia, którą rodzice dostają podczas wypisu do domu. Jest to niezwykle istotny dokument, który będzie potrzebny w przyszłości przy wszystkich innych badaniach dziecka, aż do momentu osiągnięcia pełnoletności.

Artykuł powstał przy współpracy z DoktorGinekolog.pl

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Sprzątanie przed Świętami – wielki problem współczesnego świata

Sprzątanie przed Świętami – wielki problem współczesnego świata


Basia Heppa-Chudy

27 marca 2018

Czy naprawdę jestem jedyną blogerką w Polsce, która myje okna na święta? Nastała moda na manifesty, żeby mieć w doopie brudne okna, bałagan w szafkach i kurz pod łóżkiem. Facebook opanowały memy wyśmiewające świąteczne przygotowania. Do tego wmieszane są jeszcze hasła, by skończyć z fałszywą uprzejmością i hipokryzją przy wielkanocnym stole. W ostatnim przykładzie to ja już w ogóle nie widzę związku z tymi nieszczęsnymi oknami, ale inni chyba widzą, bo komentują: „Święta prawda!”, „W samo sedno”, „Och!” i „Ach!”.

Data obchodów Świąt Wielkanocnych ściśle wiążę się z przyjściem wiosny – od ponad 1600 lat przypada w niedzielę, następującą po pierwszej w danym roku wiosennej pełni księżyca. Wraz z coraz dłuższymi dniami i promieniami słońca, które zaglądają do mojego domu, rodzi się we mnie chęć, by zabrać się za tak zwane wiosenne porządki. Dla mnie to naturalna motywacja. I nikomu nic do tego, czy generalne porządki robię tylko i wyłącznie dwa razy w roku – na jedne i drugie święta. Uspokajam, na co dzień też nie żyję jak w chlewie ;)

Mieszkam w dużym mieście, gdzie mentalność ludzi jest taka, że akurat oni rzeczywiście mają w czterech literach, czy u mnie wiszą czyste firanki, czy nie. Za to mi samej przeszkadzają szyby, które nie pozwalają się cieszyć widokiem rozkwitających krokusów przed domem. Nie traktuję tego jak obowiązku względem opinii publicznej, ale brak porządku byłby dyskomfortem dla mojego spokoju psychicznego. Tak już mam, że czysta i uporządkowana przestrzeń ma dobry wpływ na moje samopoczucie, umysł i bieganinę myśli. A że lubię mój dom i przyjemnie spędza mi się w nim czas, to cytując inne blogerki: nie mam w d… tego, czy jest brudny, czy czysty. Po prostu mam naturalne, wewnętrzne dążenie do życia w estetyce i porządku.

Druga rzecz, nie podchodzę do sprzątania niczym do wielkiej bitwy, pełnej wyrzeczeń i poświęceń. Nic mi się nie stanie od umycia podłogi mopem – nawet schylać się nie trzeba, czy umycia okien, tym bardziej że można skorzystać z różnych współczesnych udogodnień.

Lubię też gościć bliskich i przyjaciół i jakoś nie wyobrażam sobie z szacunku do nich, przyjmować ich w domu, gdzie jest bałagan. À propos tego tematu i hipokryzji przy dzieleniu się jajeczkiem — zapraszam do siebie tych, których lubię i z którymi dobrze się czuję. I w życiu do głowy mi nawet nie przyszło, że przybyli tylko z czystej złośliwości, żeby sztucznie się uśmiechać i udawać, a potem obrobić tyłek gospodarzowi. Spędzamy ze sobą czas, bo to kolejna okazja, by wzmocnić więzy, poczuć bliskość, pośmiać się, powspominać, cieszyć się z wzajemnej obecności. Czy jest coś piękniejszego niż możliwość spędzenia świąt z tymi, których się lubi i kocha?

No i kolejna sprawa to powiązanie porządków z kwestią wiary, w myśl ironicznych haseł, że Jezus przyjdzie i sprawdzi, czy umyłeś dla niego okna. Tak, wiem, że to tylko żart i nawet myślę, że wcale niegłupi. Taki humor może osoby wierzące skłonić do refleksji, by nie ograniczać się do porządkowania domu, ale skupić na wymiarze religijnym postu – na uporządkowaniu swojego życia i serca, skorzystania z rekolekcji, sakramentu pokuty. Przy czym podkreślę, że te dwa wymiary porządków (ziemski i duchowy) wcale się nie wykluczają.

Podsumowując, wcale nie chodzi mi o to, by tak się zmęczyć przed świętami, by w wielkanocny poranek padać z wyczerpania. Dobrze jest znaleźć umiar i spróbować być razem nie tylko w Wielkanoc, ale i w świątecznych przygotowaniach. Jeśli już miałabym coś manifestować, to byłby to pomysł, by właśnie nie rezygnować z tych niecodziennych starań i zabiegów. Przecież święta to szczególny czas i od nas zależy, czy zobaczymy w nich tę wyjątkowość. Za to nawoływałabym do odpuszczenia w kuchni i na zakupach, bo akurat nie widzę sensu w uginających się od potraw stołach i niezliczonej ilości świątecznego jedzenia, którego nie da się przejeść. Ale najbardziej zależałoby mi na Waszej umiejętności docenienia, przeżycia i wykorzystania jak najlepiej tych świątecznych dni.

Dobrych Świąt Wielkanocnych!

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku