Pielęgnacja 2 marca 2020

Ząbkowanie – jak przetrwać ten czas i nie zwariować?

Ząbkowanie to trudny moment zarówno dla rodziców, jak i ich pociech. Płacz, nieprzespane noce. I żeby tylko! 

Rodzice, którzy już ten trudny etap przechodzili (być może niejeden raz) wiedzą, że potrzeba ogromu cierpliwości i pewnych “magicznych” sposobów na to, by jakoś go przetrwać. Oczywiście są maluchy, u których ząbki pojawiają się jakby mimochodem. Po prostu pewnego dnia rodzice odkrywają z dumą, że niepostrzeżenie wyszedł ząbek, i tyle. Zazwyczaj jednak ząbkowanie wygląda znacznie mniej sympatycznie i w dodatku może trwać tygodniami.

Ząbkowanie – jak najczęściej przebiega?

Przeważnie pierwsze zęby zaczynają pojawiać się ok. 4-5 miesiąca życia, jednak jest to sprawą indywidualną, może więc się zdarzyć, że pierwszy ząbek pokaże się znacznie później. Jeśli nasze dziecko ma roczek i żadnych ząbków – nie jest to powód do zmartwień. 

Pierwszą zapowiedzią, że zaczyna się ząbkowanie, jest obfite ślinienie i częste wkładanie rączek do buzi. Jeśli dokładniej przyjrzymy się dziąsłom dziecka zauważymy, że są one zaczerwienione i spuchnięte.

Najbardziej uciążliwym objawem jest ból, który towarzyszy wyrzynaniu zębów. To właśnie z jego powodu dzieci są rozdrażnione, często płaczą, nie przesypiają nocy. Problemy mogą również pojawić się podczas karmienia, bowiem z powodu bólu dzieci często nie chcą jeść. Ponadto może wystąpić gorączka, jeśli jednak utrzymuje się ona w przedziale 37-38 stopni nie ma powodów do obaw. Dopiero w przypadku wyższych temperatur, występujących z wymiotami czy biegunką, należy udać się do lekarza. Mogą również wystąpić mniej typowe objawy, takie jak katar, kaszel czy wysypka. Cały proces powinien zakończyć się do 31 miesiąca życia.

Ząbkowanie – jak pomóc dziecku w tym trudnym czasie?

Odpowiedzi na to pytanie nurtujące wielu rodziców, udzieliła Dr Barbara Obłoj z Centrum Ortodoncji i Implantologii ODENT.

ząbkowanie

Fot. Dr Barbara Obłoj z Centrum Ortodoncji i Implantologii ODENT

Na szczęście są skuteczne metody, które sprawią, że ząbkowanie przebiegnie łagodniej. Dzięki nim dziecko będzie spokojnejsze, nie będzie tak często wybudzać się w nocy i zacznie normalnie przyjmować pokarm.

By zmniejszyć dolegliwości bólowe związane z rosnącymi ząbkami, polecam rodzicom stosowanie specjalistycznych żeli, zawierających lidokainę i środki przeciwbólowe, które mają działanie znieczulające. Dokuczliwe swędzenie, które również towarzyszy ząbkowaniu, pomożemy ukoić delikatnie masując dziąsła. Możemy zrobić to gumową szczoteczką lub własnym palcem. Dobrym pomysłem może być zakup gryzaka wodnego, który można schłodzić w lodówce – radzi dr Barbara Obłoj z Centrum Ortodoncji i Implantologii ODENT. Dodaje: Gorączkę można natomiast zwalczyć Nurofenem, Paracetamolem czy Ibufenem, należy jednak pamiętać, by leki miały postać zawiesiny.

Ząbkowanie – jak zadbać o pierwsze ząbki dziecka?

Higienę jamy ustnej należy rozpocząć już w momencie, kiedy maluch może pochwalić się pierwszym ząbkiem. W tym celu można stosować specjalne delikatne szczoteczki do zębów, które rodzic zakłada na swój palec. Sprawdzi się też zwykły gazik namoczony wodą, którym usuniemy zanieczyszczenia. Przede wszystkim trzeba pamiętać, by czyścić ząbki po każdym posiłku oraz przed spaniem. Wbrew przekonaniom wielu osób o mleczaki również trzeba dbać, mają one bowiem znaczący wpływ na rozwój dziecka.

*Do powstania wpisu wykorzystano materiały prasowe pochodzące ze strony dspectrum.pl 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Lifestyle 28 lutego 2020

Katastrofa ekologiczna? Unikniemy jej, gdy przestaniemy stawiać na wygodę

Katastrofa ekologiczna to w ostatnim czasie bardzo modny temat. I słusznie, bo przez pół wieku mocno zaśmieciliśmy planetę. Moim prywatnym zdaniem sposób na poprawę sytuacji jest bardzo prosty. Wystarczy cofnąć się w czasie. Tylko czy jesteśmy na to gotowi?

Koniec z plastikowymi butelkami

Kiedyś ich nie było i było dobrze. Tak, ja wiem, że argument typu „kiedyś coś tam było albo nie było i dobrze było” jest mało wiarygodny, ale w przypadku plastikowych butelek akurat słuszny. Bo naprawdę nie było plastikowych butelek i doskonale dawaliśmy radę. Codziennie szło się do sklepu po świeże mleko, dzierżąc w dłoni pustą butelkę. Oczywiście szklaną. W sklepie zostawiało się butelkę, kupowało mleko. I tylko za mleko się płaciło, bo butelka była zwrotna. W ten sam sposób kupowało się śmietanę i kefir. Jogurtów nie pamiętam, ale być może też obowiązywała reguła butelki zwrotnej. 

Tak samo było z zimnymi napojami. Woda sodowa, oranżada, nieśmiertelna Coca-Cola i Pepsi-Cola (ktoś jeszcze pamięta tę podwójna nazwę?) były sprzedawane w szklanych butelkach. Oczywiście zwrotnych. To samo dotyczyło piwa. Nie wiem jak dziś, ale mam wrażenie, że tylko butelki o określonym kształcie można oddać na wymianę. Trzydzieści kilka lat temu problem niepotrzebnych butelek nie istniał, bo po prostu ich nie było. Wymieniało się puste na pełne. Ewentualnie można było oddać do punktu skupu i nikt nie żądał paragonu. Dziś się nawet w sklepie nie odda, jeśli się nie udowodni, że w tym właśnie sklepie się kupiło określone napoje o niskiej zawartości alkoholu w butelkach zwrotnych. 

Tak, ja wiem, że to nie było lekkie, ale jakoś dawało się radę. A nie w każdej rodzinie był samochód. Więc przy odrobinie uporu i dziś dałoby się radę te plastikowe butelki wyeliminować. I problem pływających wysp śmieciowych może nie zniknąłby całkiem, ale zostałby mocno ograniczony. Proste?

Koniec z jednorazowymi torbami na zakupy 

Nawyk noszenia w torebce siatki na zakupy miała praktycznie każda zapobiegliwa pani domu. Siatki, nie torby, bo reklamówek nie było (chyba że ktoś od rodziny z zagranicy dostał jako ciekawostkę), a płócienne torby nie były tak praktyczne. Siatka to było coś! Dla tych, co nie pamiętają: to była dosłownie elastyczna siatka w kształcie torby z uszami. Przy czym po zwinięciu mieściła się w dłoni, a po zakupach – ho, ho, ho! Pięć kilo ziemniaków, włoszczyzna, mleko i jajka można było spokojnie w to wpakować. Siatki nie pękały, były naprawdę mocne. Prawdziwy produkt wielorazowego użytku. Dziś niestety takich nie ma, przynajmniej ja nie widuję. Za to nauczyłam się nosić w plecaku (bo torebek nie noszę) torbę na zakupy, tak na wszelki wypadek. 

Kiedyś jak się szło na zakupy, to trzeba było mieć torbę lub torby ze sobą, bo sklepy takich luksusów nie oferowały. Można było? To czemu dziś nie można? Naprawdę trzeba każdorazowo kupować przy kasie nowe torby? 

Koniec ze zrywkami 

Z tym chyba byłoby się najtrudniej rozstać. Zrywki wydają się tak zrośnięte z naszą egzystencją, że bez nich świat gotów się zawalić. A w co się pakowało te wszystkie owoce, warzywa i inne rzeczy jak nie było zrywek?

Powiem Wam, że tu mnie pamięć zawodzi. Część rzeczy na pewno w papierowe torby, ale część to chyba luzem dawali? No bo kto by kapustę w papier zawijał? Albo zielonego ogórka? Pomidory szły do torby, bo były miękkie i jadane ze skórką, ale banany i cytrusy już nie. Po prostu wrzucało się je luzem do siatki. Później wracało się do domu i po drodze po raz tysięczny odpowiadało na pytanie: „Gdzie rzucili pomarańcze?”. 

Do braku zrywek trzeba by się na nowo przyzwyczaić, ale rzecz naprawdę jest do zrobienia. 

A wiecie, że nie było wytłoczek na jajka?

Serio. To chyba najbardziej zaskakująca rzecz, ale jajka kupowało się w spożywczaku na sztuki (a spróbujcie dziś w markecie dwa jajka kupić) i były pakowane do papierowych toreb. Żadnych zabezpieczeń przed potłuczeniem się nie stosowało. Nie wiem, skorupki były grubsze, czy ludzie jacyś bardziej ostrożni, w każdym razie jajka kupowało się niemal luzem. 

Akurat wytłoczki to mogą sobie zostać, przynajmniej te papierowe. Ale jak solidarnie usuniemy je w ramach powrotu do przeszłości, to też płakać nie będę. 

Drugie życie rzeczy 

Dawanie drugiego życia różnym rzeczom co prawda wynikało raczej z braku zaopatrzenia niż chęci dbania o środowisko, ale było bardzo fajną sprawą. I to jedyne, co udało się przeszczepić na współczesny grunt. I dobrze, od czegoś trzeba zacząć. 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Kultura 26 lutego 2020

Targi Mamaville Kraków vol. 2

To już druga krakowska edycja Targów Mamaville. Tym razem będzie bardzo wiosennie, kolorowo i jak zwykle rodzinnie. Organizatorzy zapraszają rodziny z dziećmi i te, które dopiero czekają na maleństwo. 

Targi Mamaville obecne są na polskim rynku  od sześciu lat. To dość, by zdobyć doświadczenie i dokładnie poznać oczekiwania konsumentów. Wystawcy coraz lepiej dopasowują się do potrzeb klientów, a klienci, szczególnie ci mali, są coraz bardziej zadowoleni. 

Nie inaczej będzie i w pierwszą marcową niedzielę. Na odwiedzających czeka bogata strefa zakupów, gdzie będzie można nabyć ubranka dla mniejszych i większych dzieci oraz ubrania dla kobiet w ciąży, akcesoria do pokoju dziecięcego i niezbędne elementy wyprawki noworodka, zabawki, wózki, foteliki nosidełka i wszystko to, czego dziecko potrzebuje. Spora część wystawców to kobiety, które łączą opiekę nad dziećmi z pracą zawodową. One najlepiej wiedzą, czego potrzebują dzieci i rodzice. Właśnie dlatego oferta Targów Mamaville jest tak unikalna. Tu nie ma taśmowej produkcji importowanej ze Wschodu, tylko oryginalne i unikatowe projekty, najczęściej zrealizowane w Polsce. 

Ponieważ Targi Mamaville to impreza skierowana do rodzin, głównie z małymi dziećmi, organizatorzy zadbali o kącik dla mamy i dziecka, gdzie można nakarmić lub przewinąć malucha. Będzie miło, czysto i bezpiecznie. A na starsze dzieci będzie czekała strefa atrakcji, w której na pewno będą się dobrze bawiły. 

Tradycyjnie już Targom Mamaville będą towarzyszyły zajęcia edukacyjne dla dzieci i dorosłych. Udział w nich jest bezpłatny, ale obowiązuje kolejność zgłoszeń. Rejestrować się można tutaj: https://evenea.pl/event/mamavillekrakow2/ 

Całodzienny pobyt na Targach będzie możliwy dzięki strefie relaksu, gdzie będą stały wygodne leżaki i pufy oraz oczywiście tradycyjne stoły. Tu będzie można zjeść (w menu nie zabraknie żywności wegetariańskiej i wegańskiej), odpocząć i zebrać siły na dalszą przygodę z targami. 

 

Data: 1 marca 2020 

Godzina: 10 – 17

Miejsce: EXPO KRAKÓW ul. Galicyjska 9, 31-586 Kraków

Wstęp: Bilety w cenie 7 zł w przedsprzedaży, 10 w dniu imprezy. Dzieci do lat 15 wstęp wolny. Informacje dotyczące przedsprzedaży można znaleźć tutaj: https://targi.mamaville.pl/krakow-vol-2-1-03/informacje/

 

Zapraszamy też na stronę Targów na Facebooku: https://www.facebook.com/events/434830480526255/

 

Blog W Roli Mamy tradycyjnie obejmuje kolejną edycję Targów Mamaville patronatem medialnym.  

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close