Znad kołyski 7 września 2016

Koszmar minionych nocy… zęby w natarciu!

Kolejna nieprzespana noc, paskudny ból głowy i twarz co raz bardziej przypominająca zombie, a nie szczęśliwą matkę – wiecie co to jest? Albo raczej co to oznacza?
Ząbkowanie!! 

O tym, że mojemu pierworodnemu wyżynają się ząbki dowiadywałam się zazwyczaj prawie po fakcie, kiedy było już je widać na powierzchni dziąsła. Nie towarzyszyły mu przy tym żadne upierdliwe dolegliwości, poza sporym ślinotokiem, ale to akurat było na swój sposób słodkie. Noce ładnie przesypiał, a w dzień też nie kojarzę, żeby był marudny. Mogę co prawda dokładnie już tego nie pamiętać bo to było już przeszło 5 lat temu, ale skoro nie przychodzą mi na myśl żadne drastyczne sceny z tamtego okresu to znaczy, że było całkiem spokojnie.

Szkoda, że tego samego nie mogę powiedzieć o Poli. Ale jak to mówią, każde dziecko jest inne i rodzic musi doświadczyć różnych przeżyć, by wiedzieć co to znaczy mieć dziecko. I choć mój mały Bąbel ogólnie jest bardzo grzecznym dzieckiem, to jednak z tym ząbkowaniem, zdaje się trochę przesadzać. Wielki test mojej cierpliwości i wytrzymałości jak się patrzy!

Nie wiem kiedy to się zaczęło, bo pierwszy ząbek tak długo się wyżynał, że już prawie zwątpiłam w jego cudowne objawienie. No ale w końcu wyszedł. Uff, mam więc trochę luzu, do czasu aż drugi zechce nam się pokazać – tak myślałam jeszcze do niedawna. O jaka ja naiwna byłam!

Drugi nie chciał być gorszy i postanowił gonić tego pierwszego i to dosyć boleśnie. No więc bywa, że w ciągu dnia Pola w ogóle nie chce bawić się sama, zdecydowanie preferuje noszenie na rękach, najczęściej moich. Przez co strasznie ubolewam nad tym, że matkom nie wyrastają dodatkowe kończyny. Żałuję też, że nie mogę się sklonować, bo kąpanie czy korzystanie z toalety, z dzieckiem uwieszonym na biodrze to raczej kiepski pomysł, a bywa, że ono nie widzi innej opcji!

Tak więc wszystko ostatnio robię w biegu i z dodatkowym balastem. Kompletnie się nie wysypiam bo mój mały Gargamel budzi się często w nocy, urządzając sobie arie płaczu, albo wręcz wrzasku. I pomimo nocnej pory, ciągle chce być na rękach, dlatego w ostatnim czasie drzemałam w pozycji siedzącej, nerwowo kołysząc przy tym moje marudne dziecię. I nie pytajcie co na to mój kark?!

Efekt tej ząbkowej historii jest taki, że kolejny dzień z rzędu budzę się z potwornym bólem głowy, który towarzyszy mi przez cały dzień i za cholerę nie chce odpuścić. Moja twarz pomału woła o pomstę do nieba – choć tu jeszcze egzamin zdaje dobry makijaż i cudowny korektor pod oczy, którym skrzętnie ukrywam coraz to większe sińce. Z braku dostatecznej ilości snu i poniekąd mojej bezsilności – bo nie mogę siłą własnych rąk wyciągnąć tego małego zęba, jestem nerwowa i niewiele mi brakuje by wybuchać złością. Co niestety odbija się czasem na moim pierworodnym… :/

Jakby tego było mało, raz po raz pojawia się u Poli podwyższona temperatura, która trzyma ją po 2-3 dni i jeszcze bardziej jej dokucza, okradając ją z (resztek) dobrego humoru i sił. Przez co ja jestem kompletnie uziemiona. Czasem pozostaje mi jedynie patrzeć jak mnie i mój dom ogarnia artystyczny nieład, co dodatkowo mnie irytuje.

No ale co począć, trzeba to jakoś przetrwać. Liczę na to, że ten nieszczęsny drugi ząb wyjdzie lada dzień i wszystko wróci do normy. Mam też nadzieję, że kolejne będą bardziej dla nas litościwe.

6
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anna Trybiec
Gość

Łączę się w bólu :) To już moja 6-ta noc. Wychodzą dolne dwójki :-P Nie rozstajemy się z paracetamolem, maścią znieczulającą i gryzakami z lodówki :) Jakoś trzeba przetrwać :-P <3 <3

Alicja Malinowska
Gość

Kiedy mi wychodziły ósemki też cierpiałam :) Nie dziwię się dzieciakom :)

Emilia Kazimierska
Gość

U mnie jedna córka skończyła ząbkowanie… To druga zaczęła… Life is brutal!

Karolina Bylina
Gość

U starszej to bylo zabkowanie idealne. Nic sie nie dzialo. Mlodsza niestety juz troche daje mi w kosc bo jest placzliwa, szczegolnie jak ida 4 zeby na raz ale Ibuprom zalatwia sprawe. 4 dni i jest ok

Milena Kamińska
Gość

Oj wiemy choc nieprzespane noce z powodu zabkowania dawno za nami teraz sa inne powody i wolałam to ząbkowanie

Barbara Barnuś Rzepka
Gość

Znamy to :-)

Emocje 6 września 2016

Twoja mama jest gruba, wygląda jak kaszalot – to było o mnie

Pewnego dnia nie wiedziałam co powiedzieć, jak zareagować na słowa pięciolatka usłyszane na przedszkolnym placu zabaw. Po prostu mnie wmurowało, a inne matki odwróciły ode mnie wzrok, lub wbiły go w jeszcze zieloną trawę. Natomiast matka delikwenta w ogóle nie zwróciła uwagi na słowa synalka: “Marcin, ale twoja mama jest gruba, wygląda jak kaszalot”…

W pogodne popołudnia tradycją jest już, że nasze dzieciaki po przedszkolu jeszcze chwilkę chcą spędzić razem na placu zabaw. Rodzice, czy dziadkowie okupują trzy marne ławeczki – jednym słowem, kto pierwszy ten lepszy. Jest to jeszcze jedna okazja by z pozostałymi rodzicami wymienić spostrzeżenia, co do systemu wychowania nauczycielki, czy informacje o nowościach i okazjach w Lidlu.

Podczas jednej takiej angażującej naszą uwagę rozmowy, nie dało się nie słyszeć wymiany zdań naszych dzieci. Po chwili z ust jednego pięciolatka padło:  ”Marcin, ale twoja mama jest gruba, wygląda jak kaszalot…”. W obozie matek nastała krótka cisza, nie dało się ukryć, wszystkie słyszałyśmy te słowa. Przyznam, że w tamtej chwili zaniemówiłam, wzrokiem szukałam duszy, która mnie obroni, wesprze – napotkałam tylko skulony wzrok. W swojej naiwności oczekiwałam reakcji matki chłopca – ona tylko zarzuciła nowy temat najbliższej wycieczki przedszkolnej. Nikt nie zareagował …

Poczułam się źle, miałam ochotę zapaść się pod ziemię i zamknąć ten rozdział. Nikt nic nie powiedział, nie zrobił. Nasuwa się  pytanie, czy miałby prawo, a jeśli tak, to komu zwrócić uwagę? Dziecku, czy matce? Czy mamy prawo zwracać uwagę nie swojemu dziecku? W jakiej sytuacji przekraczamy granicę?

Dziś najchętniej powiedziałabym coś matce dziecka, ale czy warto? Nie wydaje mi się. Będąc matką dwójki dzieci, wiem, że potrafią być szczere aż do bólu. Jednak gdzieś, kiedyś musiało to usłyszeć, najpewniej od dorosłego. Dzieci są jak gąbki, które nasiąkają i naśladują nas dorosłych, nie tylko w zachowaniu, ale także łatwo zapamiętują co mówimy. Zwracajmy uwagę na to jakich słów używamy i co robimy przy dzieciach.

Bo słowa potrafią mocno ranić…

….

W drodze do domu, Marcin podbiegł do mnie i powiedział: Nie smuć się Mamusiu. Kochjam Cie…

8
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Olga Kloda
Gość

Przykra sytuacja, ja jednak zwróciłabym uwagę dziecku skoro matka tego nie zrobiła. Powiedziałabym ze nie wolno tak mowić bo sprawia przykrość i ze to obraźliwe. Nie mozna pisać ze nie wypada zwrócić uwagi nie swojemu dziecku, bo czy temu dziecku wolno obrażać dorosłych ?

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Polak mądry po szkodzie. Dziś już nie zostawiłabym tej sytuacji bez odzewu.

Olga Kloda
Gość

W roli mamy – wrolimamy.pl to prawda czasem człowieka zamuruje i nie wie co odpowiedzieć na takie chamskie zachowanie

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Dokładnie… :(

Aneta Błąd
Gość

Ja bym podeszła do dzieciaka i zapytała dlaczego nie powie mi tego wprost tylko psiocze za moimi plecami. A na koniec dodała „wole być gruba niż brzydka” – wiem, brutalne ale mam silną alergię na takie dzieci. I myślę też że taki kubeł zimnej wody zapadłby na dłużej w pamięć niż jakiekolwiek tłumaczenia. Z resztą od tłumaczenia są rodzice.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Teraz już się nie będę cackać. Po prostu mnie wmurowało bezczelnością dziecka i brakiem reakcji matki.

Anna Rogalska-Bućko
Gość

tyle ze to 5 latek. po swojej 5 łatwe wiem ze często używa słów których nie do końca rozumie…
Reakcja tak ale na zasadzie „czuje smutek gdy usłyszałam, że komentujesz to jak wygladam.”

Aneta Błąd
Gość

„Czuję smutek…” ??? proszę Cię!!! Przecież dzieciakowi o to właśnie chodziło!!! A nawet jeśli był tak nierozgarnięty że sobie z tego sprawy do końca nie zdawał, to ten smutek trzeba POKAZAĆ a nie tylko mówić. Jeśli będziemy 5 latków traktować jak niemowlęta to później się nie dziwmy że w gimnazjum hejtują się wzajemnie a przyłapani przez dorosłych tłumaczą się że NIE MIAŁY POJĘCIA że ich słowa mogą takie uczucia wywoływać.

W szkole 5 września 2016

14 faktów o drugim śniadaniu, bez którego ani rusz. 10 powinien dać do myślenia!

Początek września wiąże się ze sporymi emocjami zarówno u dzieci, jak i u rodziców. Zaczął się rok szkolny, a wraz z nim nowy rozkład dnia, codzienne obowiązki, spotkania z rówieśnikami. Jestem mamą, więc przede mną także nie lada wyzwanie –  jakie zdrowe drugie śniadanie przygotować dziecku, by je z chęcią zjadło i by o nim pamiętało w ferworze nauki i zabawy.

Bo to, że warto je każdego dnia wkładać dziecku do tornistra, to oczywiste.

Cała prawda o drugim śniadaniu:

1. Jego zadaniem jest dostarczenie składników odżywczych i energii niezbędnej Twojemu dziecku na cały długi dzień w szkole.
Dlatego NIE MOŻE się składać ze słodkiej drożdżówki, czekoladowego batonika i coli!

2. Bez zdrowego drugiego śniadania mały uczeń traci siły, energię, umiejętność skupienia się, staje się ospały i rozdrażniony. Od tego, co maluch je w szkole, zależy jego wydolność intelektualna i koncentracja oraz dobry humor.

3. To nie może więc być tylko mała przekąska, ale większy posiłek – w końcu musi dostarczyć wszystko, co niezbędne.

4. Drugie śniadanie powinno zawierać:

  •        białko – znajdziesz je w serze, jajkach, rybach, mięsie, szynce, parówkach (ale tylko te z dużą ilością białka zwierzęcego, bez dodatku glutaminianu sodu, sztucznych barwników i fosforanów),
  •        witaminy – pod postacią warzyw i owoców w różnych kolorach,
  •        dobre źródła energii – pieczywo najlepiej razowe,
  •        tłuszcze – npmasło – ułatwi wchłanianie witamin rozpuszczalnych w tłuszczach.
  •        do picia: woda, sok (najzdrowszy to ten przygotowany w domu), pitny jogurt lub kefir.

5.  Pamiętaj, to od Ciebie zależy kształtowanie „zdrowych smaków” u Twojej pociechy.

6.  Im śniadanie składa się z większej ilości różnorodnych produktów, tym większa szansa na zbilansowaną dietę, także w przyszłości. Wiesz co mam na myśli – dobre nawyki!

7. Dobra wiadomość jest taka, że pożywne śniadanko, poprzez dostarczenie pełnowartościowych składników zmniejsza ochotę na uwielbiane przez dzieci słodycze.

8. Twoje dziecko nie lubi pełnoziarnistego pieczywa? Ale pewnie uwielbia tosty. Przygotuj je ze zdrowego chleba – pyszne, chrupiące, z różnymi dodatkami. Albo razowa tortilla ze smacznymi składnikami – na pewno maluch zje ją z apetytem.

9.  Nie kupuj gotowców – śniadanie smakuje lepiej, gdy przygotuje je mama lub tata.

10. Albo jeszcze inaczej… Samodzielność naszych dzieci jest zaskakująca – świetnie obsługują smartfona, a czy potrafią zrobić kanapkę? Zaproś malucha do przygotowywania sobie śniadania – to może być dla niego prawdziwa frajda. To sposób by oswoił się z nowymi produktami lub by samodzielnie podjął decyzję, co chce zjeść danego dnia (oczywiście wybór między zdrowym a zdrowym jedzeniem).

11. Ważne aby śniadanie samo wołało “zjedz mnie!”, musi apetycznie wyglądać i składać się z kolorowego jedzenia (z pomocą przychodzą barwne owoce i warzywa!).

12. Zapakuj dodatki do chrupania w osobne pojemniczki – korniszony, rzodkiewki, migdały itp.

13. Zadbaj o to, by dziecko miało ładne pudełko np. z ulubionymi bohaterami z bajek lub zwierzętami. Śniadanie w sztywnej śniadaniówce nie zgniecie się i będzie apetycznie wyglądać. Użyj kolorowych serwetek, klamerek, wykałaczek w kształcie motylków lub kwiatków.

14. Każdego dnia drugie śniadanie może być miłym zaskoczeniem dla małego ucznia – dzieci lubią niespodzianki. Czasem warto też kanapkę zamienić w wesoły „rysunek”.

Z apetycznym, kompletnym i zdrowym drugim śniadaniem nasze dzieci mogą ruszyć do szkoły – na podbój świata!

drugie-sniadanie-1

drugie-sniadanie-3

drugie-sniadanie-2

drugie-sniadanie-5

drugie-sniadanie-4

Zdjęcia: Basia


Wpis powstał we współpracy z producentem wędlin dla dzieci „Duduś”

9
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Karolina Bylina
Gość

Kiedys tak sie nie jadalo. Kanapka w reke i sio ;)

Barbara Heppa-Chudy
Gość

Tak było. Ale cieszę się, że przyszła zmiana :)
Sama z większym apetytem jem pyszne, estetyczne śniadanie, niż zwykłą kromę.

Milena Kamińska
Gość

też lubię kolorowe wiosenne kanapeczki

Milena Kamińska
Gość

:) 10 punkt owszem świetny ale w sobotę lub niedzielę, gdy codziennie wstajemy o 6 wszystko jest na biegu. Ale to ja robię śniadanie, zawsze jest jakieś warzywko i do tego niegazowaa woda. Choć nie jestem idealna i czasem rzadko ale się zdarza gdy zaspimy niestety jest kupna drożdżówka

Barbara Heppa-Chudy
Gość

Ja szczerze mówiąc też sobie tego samodzielnego szykowania jeszcze nie wyobrażam w tygodniu, ale mówię to jako mama 7-latka. Za to w weekend, czy na kolację – czemu nie. A i może kiedyś w przyszłości dziecko mi będzie do pracy przygotowywało kanapeczkę :)

Milena Kamińska
Gość

moje dzieci 8 lat i 4 lata chętnie w sobotę robią sobie kanapki zdaża się że zrobią też nam śniadanko i jestem z tego dumna ale gdyby miały to robić w tygodniu musiały by wstawać po 5 a tego sobie nie wyobrażam o tej porze każda minuta na wagę złota :-)

Jola Cichocka
Gość

od 3 lat sama przygotowuje sniadania córce , drożdzówka zdażyła sie nam moze ze 3 razy w tym czasie . Jest jogurt , lub owoce pokrojone i zalane jogurtem naturalnym do tego amarantus. Woda niegazowana. Bułka z żółtym serem , albo z ogórkiem (niestety tylko to wchodzi w gre) . Dodatkiem do tego jest szkolny obiad .

Agata
Gość
Agata

My codziennie mamy owsianke lub jaglanke na rozgrzewkę z owocami i orzechami. Dobrze smakuje, jest zdrowa i syci na długo. Co do parówek to jestem na nie bo zmielone tam jest wszystko. Kanapka, owoce i warzywa jak najbardziej na TAK :-)

Pamiętnik Zrozpaczonego Przedsiębiorcy
Gość

parówy zagryzane winogronami… zaraz padnę, jakbym to dostał na śniadanie w szkole, to by mnie koledzy i koleżanki zabili śmiechem… nie zmuszę mojego dziecka do takiej paranoi – parówki??? to już wyklucza ten post – nawet jeśli to parówy bezglutenowe, sojowe i cholera wie bezczegotamjeszcze… na bank bez jakiejkolwiek wartości odżywczej… hihihi… – po tym zdjęciu nie ważnie co piszą, t i tak bezsens…

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close