Nie zapomnij o naszym konkursie z okazji Dnia Dziecka - Sprawdź szczegóły »

Emocje 11 listopada 2016

Żona, matka, kura domowa

– Cześć kopę lat, co u ciebie, jak bliźniaki, zdrowe, pracujesz, nie pracujesz, co robisz, masz czas? – ot, takie banalne pytanie zadałam spotkanej na zakupach znajomej. Powinnam się w język ugryźć.

– Czas? A co to jest czas? I na co mam go mieć? Wiesz, co bym zrobiła, jakbym go miała? Zamknęłabym się sama w pokoju i wsadziła zatyczki w uszy. Bo wiesz, odpoczywam, jak jestem sama. Psychicznie wtedy odpoczywam. Nawet jak muszę przytargać do domu ciężkie zakupy to i tak wtedy odpoczywam. Oczywiście wiesz, robię minę cierpiętniczą, że znowu muszę iść na zakupy. Ale idę i się w duchu cieszę, chociaż wcale zakupów nie lubię. Nikt mnie co chwila nie woła, nikt nie marudzi, nikt się nie kłóci, nie muszę mieć stale napiętej uwagi, to naprawdę jest relaks.

I wiesz, co jeszcze lubię? Lubię, jak mój mąż gości zaprasza. Bo wtedy on musi zająć się chłopakami. Musi, rozumiesz? Jak ja zapraszam to mój problem, on jakoś się tym nie przejmuje. Ale jego goście muszą być dopieszczeni, musi być ugotowane, upieczone, wszystko musi być tip-top. I wtedy ja zamykam się na kilka godzin w kuchni i znowu jestem sama. Lubię być sama. Ale nie mogę sobie sama usiąść i kawy wypić, wiesz? On tego nie rozumie. Bo ja przecież siedzę w domu, więc ja się nie męczę. On wraca zmęczony z pracy i pyta głupio: czym ty jesteś zmęczona, przecież cały dzień w domu siedziałaś?

Siedziałam? No tak, na sedesie dwa razy, całe moje siedzenie. A poza tym? Chłopaki robią, co mogą, żebym się nie nudziła, albo się biją, albo są głodni, albo chce im się pić, ewentualnie coś im się popsuło, albo się nudzą. Przy czym tylko to pierwsze robią razem. To są jeszcze małe dzieci tak naprawdę. Tylko wiesz co? Ja się staram wpajać im jakieś zasady. Jak jesteśmy sami w domu, to jeszcze jakoś leci. W zasadzie to jak jesteśmy sami w domu, to paradoksalnie jest mi łatwiej, chociaż jest ciężko. Ale przez weekend tatuś ich rozpuszcza jak dziadowskie bicze. W poniedziałek nie mogę z nimi do ładu dojść. I wiesz, co on mi mówi? Że on im rekompensuje, że mało z nimi jest. Jasne. A potem ja od nich słyszę, że tatuś to im ustępuje i na wszystko pozwala. Fakt pozwala im na wszystko. Co gorsza – ja zabraniam, a on pozwala. Podważa na każdym kroku mój autorytet. Bo ja przesadzam. Rozumiesz? Ja mam za duże wymagania.

A ja, hmmm… mnie już właściwie nie ma. Jestem żoną, jestem matką, jestem kurą domową, jestem kochanką czasem, chociaż już coraz rzadziej, jestem kucharką, sprzątaczką, ale sobą? Nie. Bo gdybym była sobą to bym miała czas spokojnie wydepilować nogi, położyć maseczkę na twarz, wypić kawę i przeczytać tę stertę książek, które leżą i czekają na lepsze czasy. Miałabym czas umówić się z tobą na kawę w kawiarni, a nie rozmawiać w przelocie, wiesz? Ale nie mam czasu, bo mnie po prostu nie ma. I tak jak wrócę do domu, to usłyszę, że długo mnie nie było. I wiem, co będzie, jak mu powiem, że cię spotkałam. Że ja sobie plotki urządzam, a w domu tyle roboty. Bo on oczywiście jak jest sam z dziećmi, to nic nie może zrobić. Ja mogę zrobić wszystko. Ale ja to ja, bo ja jestem matką, matki ponoć tak mają.

Ojcowie dobrze się czują w swojej roli tylko jak matki są w pobliżu. Nie wszyscy? Większość. Oni się mogą zająć dziećmi, nawet pobawić, ale tylko pod warunkiem, że mają ten wentyl bezpieczeństwa, że w każdej chwili mogą oddać dzieci matce. A ja co? Ja nie mam komu oddać chłopaków. Mnie nikt nie pyta, czy mam siłę, czy mam ochotę, czy mam czas, czy czeka na mnie jakaś robota. Ja muszę i koniec.

Wiesz co? Nie mam dziś ochoty do domu wracać. Normalnie nie mam ochoty. I wiesz co? Cieszę się, że ci to powiedziałam. Rozumiesz mnie prawda?

Tak, rozumiem ją dobrze, ja też czasem potrzebuję być sama. Tylko ja mam to szczęście, że moje dziecko chodzi do szkoły, coś tam sobie zawsze wyskrobię z tego czasu tylko dla siebie. Ona nie ma tak dobrze i jeszcze dwa lata nie będzie miała. Tatuś postanowił, że bliźniaki nie będą chodziły do przedszkola, bo tak będzie dla nich lepiej. No i co by wtedy ich mama robiła sama w domu?

Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Bea Wawrzynowicz
4 lat temu

Ja tez ja rozumiem

Angelika Warszawska
4 lat temu

Rozumiem w stu procentach takie kobiety bo sama jestem matką

Emi Ka
4 lat temu

I ja rozumiem….

Ania Fryczkowska
4 lat temu

Wiesz co Basiu, źle się to czyta, bo to jest tak okropnie powszechne w Polsce. Tak jesteśmy wychowane my i tak są wychowani Ci wielcy chłopcy – mężowie. Okropne. Polskie matki odwaliły kawał fatalnej roboty pokazując takie wzory swoim córkom i synom. Co ci biedni chłopcy mają zrobić? Przecież tak jest urządzony ich świat. Jeżeli jakaś żona nie jest z tego zadowolona to jest jakaś nienormalna. I kolejne pokolenie Matek Polek ma coś do zrobienia z tym wszystkim. A co mają do zrobienia Ojcowie Polacy?

Ciąża 8 listopada 2016

Beza idealna

Zawsze mi się wydawało, że beza to już level hard. Niby kiedyś już robiłam i jakoś wyszła ale napracowałam się przy tym, żeby było dobrze. Do czasu aż trafiłam na ten przepis. Jest prosto, łatwo i kończy się sukcesem :) Koniecznie spróbuj!

Potrzebne składniki:

  • 4 duże białka (każde o wadze ok 40g)
  • szczypta soli
  • 240g cukru – najlepiej drobnego

Przygotowanie:

  1. Z białek z dodatkiem soli ubijam pianę, najlepiej jeśli są w temperaturze pokojowej – wtedy uzyskuję z nich najwięcej piany. Trzeba uważać, żeby nie przebić białek, należy przerwać ubijanie gdy tylko będą sztywne (można sprawdzić obracając miskę do góry dnem, jeśli nie wypadną jest dobrze ;) )
  2. Do piany dodaję stopniowo, po łyżce cukier. Na koniec piana powinna być gładka i lśniąca, a cukier prawie niewyczuwalny tj. w większości rozpuszczony.
  3. Przy pomocy rękawa cukierniczego z ozdobną końcówką wyciskam bezy, na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, pozostawiając niewielkie odstępy.
  4. Piekę w 140 st.C ok 45-60 minut, do czasu aż będą suche ale nadal białe.
    Temperaturę można dostosować do możliwości własnego piekarnika, np obniżyć jeśli się rumienią.
  5. Idealna beza powinna być sucha z wierzchu i miękka i ciągnąca w środku.

Smacznego!

beza

beza1

beza2

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Żaklina Kańczucka
4 lat temu

Uwielbiam!

Andrzej Heppa
4 lat temu

Problem się zaczyna jak ją zjeść by było elegancko ;)

Strefa gier i zabaw 7 listopada 2016

Jakimi zabawkami bawią się dzieci?

Niby rodzice najlepiej znają swoje dzieci, ich zainteresowania i zachcianki.  A jednak kupując dla nich prezenty pod choinkę, czy urodziny mijamy się bardzo z ich oczekiwaniami, wręczając im kolejne pudełko z puzzlami, czy książeczki.

Wg najnowszych badań firmy Mattel  przeprowadzonych przez grupę badawczą IPSOS dziewczynki najchętniej wybierają do zabawy lalki, pluszaki, a chłopcy auta i klocki. Oczywiście po puzzle i różnego rodzaju książki także sięgają, ale już zdecydowanie mniej.

jakimi_zabawkami_bawia_sie_dzieci

A najmłodsze dzieci?  „Dla najmłodszych wszystko może być ciekawą zabawką – patyk, kamyk, liść czy papierek po cukierku. W zależności od sposobu ich wykorzystania, dostarczają rozmaitych wrażeń – od dźwięku, przez dotyk, zapach, odczucia wzrokowe aż po smak. Dlatego właściwie dobrana zabawka, uwzględniająca zmieniające się potrzeby, pozwala dziecku rozwijać te zdolności, które na danym etapie jego życia są najważniejsze” – potwierdza Marta Żysko-Pałuba, psycholog i psychoterapeuta, która na co dzień pracuje z dziećmi.

Odnoszę czasem wrażenie, że my, rodzice szukając nowej zabawki dla dziecka, pragniemy zapewnić mu nie tylko jak najlepszą jakościowo zabawkę, ale przemycić wraz z nią element edukacyjny. Uspokaja to nieco nasze sumienie, że zbyt mało czasu poświęcamy naszym maluchom. Ale czy zabawka może nas zastąpić? Odpowiedź pozostawiam już każdemu z was. 

mattel1-600x426
Z drugiej strony aranżujemy dzieciom zabawę, ich czas wolny, zapominając o tym, jak ważna jest dla nich samodzielna zabawa. Dziecko w wieku 3-9 lat potrafi poświęcić dziennie na samodzielną zabawę już ponad 2 godziny. Moim zdaniem nawet nuda i setne pytanie dziecka „pobawisz się ze mną” może przyczynić się do bardzo kreatywnej zabawy, pozwólmy im tylko na to.

Nie ograniczajmy dzieciom swobodnej zabawy, pokażmy, że my dorośli pamiętamy, co to znaczy zabawa i szczęśliwe dzieciństwo.

P.S. Zobaczcie co firma Mattel przygotowała dla was na najbliższy sezon :)

Ikonografiki i zdjęcie od Mattel – materiały prasowe

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close