Alkohol w ciąży, czyli kilka faktów o FAS (płodowy zespół alkoholowy)

Alkohol w ciąży, czyli kilka faktów o FAS (płodowy zespół alkoholowy)


Paulina Garbień

9 września 2015

Winko na poprawienie krążenia, piwko moczopędnie, żeby się woda w organizmie nie zatrzymywała, a może herbatka z prądem na rozgrzanie? Któraś przyszła mamusia reflektuje?

Jeśli nie, to bardzo dobrze, bo nawet niewielka ilość alkoholu w ciąży może mieć katastrofalne skutki dla rosnącego pod naszym sercem malucha. Nikt jeszcze nie ustalił jaka jest bezpieczna ilość alkoholu w ciąży. Ja zawsze zadaję jedno pytanie “Czy nowo narodzonemu maluchowi podałabyś kilka łyków piwa, trochę wina czy domową naleweczkę?”. I nie mówcie mi, że to nie to samo – tak jak pewnych leków nie bierze się w ciąży, bo mogą zaszkodzić przenikając przez łożysko, tak samo nie wolno spożywać żadnych ilości alkoholu.

Aktualne statystyki mówią, że aż 30% ciężarnych PIJE!

FAS czyli syndrom alkoholowego zespołu płodowego, to następstwo spożywania alkoholu w czasie ciąży. Nie wiadomo dokładnie ile dzieci na to cierpi, jednak już niedługo powinno się wszystko wyjaśnić za sprawą prowadzonego od ponad roku programu “Alicja”. Lekarze ze szpitala św Ludwika w Krakowie, wraz z Agencją rozwiązywania problemów alkoholowych sprawdzają, ile dzieci cierpi na FAS, a także spróbują określić najlepszy sposób diagnozowania i leczenia.

Niestety rodzice 80% dzieci w wieku 7-9 lat, które miały brać udział w badaniach, oraz dyrektorzy niektórych szkół nie wyrazili zgody na przeprowadzenie badań. Katarzyna Dyląg, lekarz pediatra, wyjaśnia, że w przypadku rodziców chodzi o strach przed napiętnowaniem dzieci, natomiast w przypadku szkół problemem może być niechęć posyłania dzieci do szkół, do których chodzą dzieci z FAS. Wiadomo jednak, że sto trzydzieści pięcioro dzieci z krakowskich szkół zostanie objętych badaniem, które zakończy się w trzecim kwartale tego roku.

Co kryje się pod tajemniczym FAS czyli syndromem alkoholowego zespołu płodowego? To zespół objawów spowodowanych działaniem alkoholu na mózg dziecka, w wyniku czego dochodzi do nieodwracalnych choć czasem niewidocznych gołym okiem zmian w organizmie dziecka.

  • Upośledzenie wzrostu (zarówno przed jak i po urodzeniu)
  • Trwałe uszkodzenie mózgu
  • Charakterystyczne zniekształcenia twarzy (małe oczodoły, krótki nos, płaska środkowa część twarzy, wąska górna warga, mała żuchwa)

Nie zawsze jednak wszystkie te problemy występują razem, często pojawiają się pojedynczo. Czasami mogą wystąpić też inne zaburzenia, których źródłem będzie właśnie alkohol w ciąży:

  • Poronienie samoistne (poalkoholowe),
  • Przedwczesne urodzenie niedojrzałego do samodzielnego życia dziecka,
  • Wady rozwojowe układu nerwowego, krwionośnego, kostnego, wady serca, zniekształcenia twarzy i innych,
  • Mała waga urodzeniowa, niskorosłość trwająca całe życie,
  • Uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego,
  • Zmniejszenie odporności dziecka na choroby.

Nie myślcie, że każdą zmianę od razu widać, wiele z nich następuje z wiekiem, a czasem są zupełnie niewidoczne na pierwszy rzut oka, dlatego nawet jeśli noworodek czy maluch wygląda na zdrowego, nie oznacza to od razu, że wszystko jest w porządku. Wiele problemów może pojawić się kiedy dziecko zacznie dorastać, pójdzie do przedszkola, szkoły, dopiero wtedy może ujawnić się wiele zaburzeń wywołanych przez alkohol. To, że sąsiadka piła całą ciążę a jej maluch wygląda na zdrowego, wcale nie znaczy, że jest i będzie w pełni zdrowy.

Teraz kiedy znowu jestem w ciąży a pod moim sercem rozwija się maleńki człowieczek, jeszcze bardziej zwraca to moją uwagę, jeszcze bardziej razi mnie to, jak lekkomyślne i nieodpowiedzialne potrafią być kobiety, jak łatwo szafują zdrowiem i życiem tej małej istoty za którą ponoszą pełną odpowiedzialność, Przecież to my Matki musimy dbać o zdrowy rozwój tej istotki, która powinna spokojnie i bezpiecznie rosnąć w naszym łonie.

TAK, to My same musimy zadbać o Nasze maleństwa, bo niestety nawet lekarzom nie można wierzyć w stu procentach. Niestety przekonałam się o tym gdy moja koleżanka od swojego ginekologa usłyszała w szóstym miesiącu ciąży, że lampka wina to jeszcze nikomu nie zaszkodziła!!!

Pamiętaj jeśli pije Mama, maleństwo pije razem z nią !!!

Na www.ciazabezalkoholu.pl możecie dowiedzieć się więcej o kampanii Ciąża bez alkoholu. Przyłącz się i edukuj inne Mamy, niech wiedzą, że mogą i powinny dbać o zdrowie swojego dziecka!!!

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Myślę, że bezpieczna dawka to zero

  2. Nie ma, myślę że jeżeli matce naprawdę zależy na zdrowiu i życiu dziecka to nie będzie miała żadnego problemu z powstrzymaniem się od jakiegokolwiek alkoholu.

  3. Jedyny alkohol który kobieta w ciąży może spożywać, to ten bezakoholowy 0,00%. A na poważnie: jeżeli jest konieczność brania leku, w którego skład wchodzi alkohol i nie ma możliwości zastąpienia tego leku innym to wtedy tak.

  4. syropu bym się bała pić a co dopiero jawny alkohol

  5. Nie i nie. Do tego nie- żadna dywagacja nie jest potrzebna :)

  6. Wielbiłam piwo w ciąży, było takie bezalkoholowe z jednorożcem na puszcze

    1. No serio! Haha! srebrny jednorożec!

    2. Oj, ja zasmakowalam wtedy w karmi classic, pewnie dlatego, że slodkie ;-) nie wiem czy to autosugestia, ale pokarmu miałam po nim dwa razy więcej :-)

    3. Karmi też lubiłam jak karmiłam ?, ale w ciąży to drugie było takie fajne, gorzkie ?

    4. A czy drogie Panie wiedzą że karmi ma 0,5% alkoholu? Niestety nie jest takie bezalkoholowe :(

    5. Owszem, tak jak wszystkie bezalkoholowe, jeśli ktoś czyta drobny druczek na etykietach. Jakkolwiek, pijalam czasem jedno wieczorem, kiedy synek zasnął a nie karmilam go z butelka w ręku. Podejrzewam też, że większą dawkę alko przyjmowałam wziewnie podczas lakierowania włosów ;-)

  7. Wg mnie nie ma. Ani dla kobiety w ciąży, ani matki karmiącej.

  8. jak dla mnie żadna, raz pozwoliłam sobie na Karmi i to wsio.

  9. Nie ma. Dla mnie kobieta w ciąży 1. Nie pije alkoholu
    2. Nie pali papierosów

  10. ale niektórzy myślą, że jak matka będzie jadła np. tiramisu z amaretto albo napije się kilka łyków podpiwka (o,5%) to dziecku grozi fas…i robi się z tego lekka paranoja;p

  11. W ciąży, ani teraz gdy karmie a już mała ma 10 MC nie pije alkoholu, ani żadnych karmi.. Bo uważam że zdrowie małej najważniejsze, lepiej dmuchać na zimne

  12. Są takie co piją i pala i w dodatku twierdzą że to dziecku nie zaszkodzi. ….cóż uzywki wazniejsze niż dziecko…

  13. Absolutne zero.ani kropli. Nawet bezalkoholowe piwa do omijania

  14. W sumie to nie wiem jak to jest. Niby najlepiej nie pić uważać na diete itd. Ale jak patrze na dzieci patologii mieszkającej w moich okolicach to mam wątpliwości czy to wogóle ma jakieś znaczenie. Dzieci zdrowe i dorodne a każda piła i paliła w ciąży i to nie mało. Ja jednak raczej nie piję chyba że piwko bezalkoholowe czy łyczka zwykłego od męża ale to rzadko.

  15. Nie ma bezpiecznej dawki, alkohol to alkohol. Nawet te „bezalkoholowe” go zawierają, w mniejszych ilościach ale zawsze, więc po co narażać maluszka? :)

  16. ja w ciazy nie uznaje nawet ‚lyczka’. Mieszkam w UK i tutaj bardzo napietnowane sa matki palace papierosy, z kolei jest ogolne przyzwolenie na odrobine alkoholu (folder ,ktory dostalam od poloznej mowi, ze bezpieczna dawka to 2 piwa w tygodniu!!!). Ostatnio wracajac z pracy widzialam kobiete w zaawansowanej ciazy siedzaca na lawce i piwkujaca, jak na moje oko, z ojcem (wcale nie patologia – normalnie wygladajacy ludzie). Zauwazylam jednak, ze w Polsce sporo kobiet pali papierosy w ciazy.. Aktualnie kilka moich znajomych rowniez jest w ciazy i pala, bo „lekarz mowi, ze lepiej ograniczyc niz rzucic, bo to za duzy stres”…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Troje do pary, czyli 8 wskazówek jak dbać o związek po narodzinach dziecka

Troje do pary, czyli 8 wskazówek jak dbać o związek po narodzinach dziecka


7 września 2015

Pielęgnowanie uczucia to nie jest coś, co robi się samo. Na początku związku jesteśmy tak zaabsorbowani drugą osobą, że nie możemy przestać o niej myśleć, a wszystkie nasze działania skoncentrowane są tym, by jej się przypodobać, by zrobić jej przyjemność. Wtedy te wszystkie gesty manifestujące nasze uczucie i przywiązanie zdarzają się mimochodem. Jeżeli uczucie przetrwa kilka lat, dynamika związku najczęściej się zmienia. Wchodzimy na etap może mniej namiętny, ale przyjemnie stabilny i bezpieczny, czujemy się permanentnie kochani i jesteśmy pewni drugiej osoby.

I nagle w naszym życiu pojawia się ktoś, kto całkowicie pochłania naszą uwagę, wzbudza w nas tak potężne uczucia, o których nie mieliśmy nawet pojęcia, wyzwala w nas emocje, dodaje sił, jesteśmy nim całkowicie pochłonięte. Nie mówię o kochanku. Tą osobą jest dziecko. Jego pojawienie często jest kolejnym sprawdzianem dla związku. Jak poradzić sobie z dzieleniem miłości na dodatkową osobę?

Rodzic to nie tylko mama

Szczególnie w pierwszych tygodniach życia dziecka mama jest mu niezbędna – karmi, tuli, kołysze do snu i jest pierwszą osobą, którą widzi po przebudzeniu. Dziecko w tym czasie powinno być karmione na żądanie, a domaga się karmienia, lub czasami tylko bliskości związanej z karmieniem piersią, nawet co godzinę! Nic więc dziwnego, że mama czuwa przy nim non-stop i nie ma zbyt wielu pokładów uwagi, które może przekazać innym obiektom.

Warto jednak pamiętać, że nawet w ciągu pierwszych trzech miesięcy życia dziecka (które często ze względu na zależność dziecka od mamy nazywane są czwartym trymestrem ciąży), tata ma w opiece nad nim swoją rolę do spełnienia. Bardzo często taka więź między dzieckiem a ojcem może budować się podczas kąpieli. Silny i delikatny tata doskonale poradzi z wprawnym umyciem nawet kilkudniowego malucha. A nawet jeśli kilka pierwszych podejść nie będzie specjalnie udane – w końcu tata dojdzie do wprawy. Podobnie jest z przewijaniem, odbijaniem, przystawianiem malucha do piersi mamy, kojeniem płaczu w ramionach i pokazywaniem zabawek (na początku najlepiej tych czarno-białych). Jak widać, mimo że w pierwszych dniach życia dziecka jego potrzeby koncentrują się na piersi, to jednak jest mnóstwo spraw o które może zadbać także ojciec.

Skorzystaj z pomocy

Jesteś zmęczona. Dziecko nie śpi, ma kolki, płacze. Nie wiesz co się dzieje i jak długo jeszcze to potrwa. Martwisz się, jesteś zdenerwowana, koncentrujesz się na tym by dla dziecka być oazą spokoju, nie starcza Ci cierpliwości na wyrozumiałość dla męża. Zgryźliwości, gorzkie komentarze, kłótnie zdarzają się coraz częściej. W najlepszym wypadku po prostu nic do siebie nie mówicie. Ten czarny scenariusz jest możliwy, ale nie konieczny.

Po pierwsze, każde dziecko jest inne. Zdarzają się takie, które nie mają kolek, a w nocy budzą się raz lub dwa. Ale przyjmijmy, że pierwsze trzy zdania powyższego akapitu są prawdziwe. Pamiętaj, że nie jesteś jedynym rodzicem. Jeżeli masz poczucie winy, bo Twój partner idzie rano do pracy, to z jego nocnej pomocy korzystaj w weekendy, a w trakcie tygodnia, umówcie się, że po jego przyjściu do domu dostaniesz godzinkę na sen.

Jeżeli jednak już doszło do wyczerpania Twoich baterii, najrozsądniej będzie jeśli się do tego przyznasz. „Już nie dam rady. Zmień mnie, proszę” – taka wypowiedź sprawi, że partner zrozumie jaką ciężką masz pracę do wykonania, a przy tym dowartościujesz go jako tatę, okażesz mu zaufanie.

A gdy Małe w końcu zaśnie, a Ty marzysz o tym by się wyładować i wszystko co mówi Twój partner doprowadza Cię do furii? Też to powiedz! „Przepraszam, ale jestem strzępkiem nerwów. Potrzebuję pół godziny ciszy”. Choć brzmi to banalnie, to rozmowa o emocjach rozwiązuje mnóstwo irracjonalnych problemów i zapobiega kłótniom. Spróbuj!

Znajdź chwilę na „sam na sam”

Nie jesteście tylko rodzicami. Jesteście też partnerami, parą zakochanych i kochankami. Od momentu narodzin Waszego dziecka nie zacznijcie sprowadzać siebie tylko do tej jednej roli. Korzystajcie z chwil tylko dla siebie. Wielu rodziców chwali sobie system wcześniejszego usypiania dziecka, tak aby na przykład dwie godziny wieczorem należały tylko dla nich. Sprawdź, czy to rozwiązanie pomoże także Wam.

Jeżeli jesteście zmęczeni, zirytowani, a przez cały dzień nie mieliście chwili spokoju, by zamienić ze sobą parę zdań, to ten czas ukoi Wasze nerwy. Rozmowa i wspólna herbata, masaż stóp, przytulanie czy czytanie książki obok siebie – wybierzcie coś co sprawi, że będzie Wam ze sobą dobrze. Pielęgnujcie tę intymność na Wasz prywatny sposób.

Ten wspólny czas możecie także przeznaczyć na seks. Seks po porodzie to temat, który wzbudza lęk w przyszłych rodzicach. Boją się czy nie będzie on jakościowo dużo gorszy od tego, który zwykli uprawiać jako bezdzietna para. Czy jej nie będzie bolało? Czy on będzie czuł satysfakcję? Czy widok porodu nie sprawi, że przestanie jej pożądać? Trwałe seksualne problemy młodych rodziców są bardzo rzadkie. Lekarze zalecają, by do końca połogu (sześć tygodni po porodzie) wstrzymać się z aktywnością seksualną. Następnie konieczna jest wizyta u ginekologa i dobranie odpowiedniej antykoncepcji (opinia, że karmienie piersią chroni przed zajściem w ciążę to mit!). Ten drugi, pierwszy raz powinien być spokojny i bardzo delikatny. Odczucia, które będą mu towarzyszyć to niekoniecznie orgazmiczna rozkosz. Być może kobieta poczuje pewien dyskomfort, który jednak powinien minąć. Ból lub plamienie powinny być zgłoszone lekarzowi.

Nie bój się poradzić specjalisty

Rodzicielstwo to piękny rozdział w Twoim życiu, ale to nie tylko sielanka. Jeżeli niepokoją Cię złe nastroje w Twoim domu, jeżeli czujesz, że z mężem się od siebie oddaliliście, kłócicie się i obwiniacie – poradźcie się specjalisty. Spotkanie z terapeutą pomoże Wam zwerbalizować Wasze uczucia i wypracować wspólne rozwiązania. Jeżeli z kolei problem leży w sferze seksualnej, nie wstydźcie się zapytać o opinię ginekologa lub seksuologa. Seks jest w małżeństwie niezwykle istotny, nie bagatelizujcie jego roli i zadbajcie o udane współżycie.

By żyło się lepiej:

  1. Jeżeli nie możesz patrzeć na to, jak Twój partner przewija, myje czy ubiera Wasze dziecko – wyjdź. On na pewno nie zrobi mu krzywdy, a jeśli zrobi coś wolniej niż Ty lub zapnie nierówno pieluchę, to świat się od tego nie zawali. Dużo gorszy dla Waszej trójki będzie układ, gdy Ty weźmiesz na swoje barki wszystkie obowiązki związane z dzieckiem. Nie odbieraj mu ojcostwa!
  2. Nie daj sobie wmówić, że on pracuje, a Ty odpoczywasz w domu. Jeżeli Twojemu partnerowi przyjdzie coś takiego do głowy, odciągnij pokarm lub pokaż mu jak przygotowuje się mieszankę i wyjdź na kilka godzin. Powtarzaj to tak często, aż zrozumie.
  3. Nie krytykuj, nie zniechęcaj. Pod rękawem kurtki, rękawek od pajacyka jest podwinięty? Metka czapki jest z przodu? Pampers za luźno? Nie ten kocyk? Wiem, że w tej właśnie konkretnej chwili uważasz, że to poważny problem. Ale tak nie jest. Najważniejsze, że Twoje dziecko jednak ma kurtkę, czapkę, pampersa i kocyk. I patrz… uśmiecha się! Nie krytykuj męża (ani innych osób, które chcą Ci pomóc) z powodu mało istotnych szczegółów. Oni wypracują swój system, a Ty niedługo ochłoniesz.
  4. Jeżeli nie masz ochoty na seks – po prostu to powiedz. Po urodzeniu dziecka Twoje seksualne potrzeby mogą ulec zmianie. Nie ukrywaj tego przed partnerem i absolutnie nie zmuszaj się do seksu. Współżycie ma być przyjemnością zarówno dla niego, jak i dla Ciebie. Pamiętaj, że spadek libido może być skutkiem źle dobranej antykoncepcji – porozmawiaj o tym ze swoim lekarzem!

Autorką wpisu jest Weronika Holeniewska.
Artykuł był konsultowany z edukatorem seksualnym panem Łukaszem Świętochowskim ze sklep-intymny.pl.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. U nas było tak, że wszystkie obowiązki od początku dzieliliśmy na pół, lub robiliśmy pewne rzeczy razem. Wspólne kąpanie synka, pomoc partnera przy nocnym przystawianiu do piersi, przewijanie i przebieranie na zmianę… Łatwo było nam obojgu przyzwyczaić się do tego dzięki trzytygodniowemu urlopowi, który miał mój partner, dzięki takiej ilości czasu wolnego równie mocno zbliżył się do dziecka już na starcie jak i ja. Potem oczywiście nastąpił jego powrót do pracy, więc to ja przejęłam większość obowiązków, jednak partner nigdy nie odmawia mi pomocy, gdy już wróci do domu, wręcz sam się do wszystkiego garnie.
    Z poczuciem, że robię mniej od niego, bo na przykład nie zarabiam, poradziłam sobie w ten sposób, że zaczęłam dorabiać w domu. W ten sposób wszystko się mniej więcej wyrównało i oboje czujemy się komfortowo.
    Pozdrawiam ! :)
    Daria z http://www.hugus.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

“Narada Rodzinna” czyli o tym, jak byłam w Kancelarii Premiera

“Narada Rodzinna” czyli o tym, jak byłam w Kancelarii Premiera


Agnieszka Jelinek

4 września 2015

Nie każdy deszczowy piątek, nawet piątunio musi być nieudany szczególnie, gdy Pani Premier zaprasza do siebie na salony na kawkę, ba stawia nawet obiad dla wybranych wg największej niewiadomej wszechświata.

Narada wg Małego Słownika Języka Polskiego to radzenie nad jakimiś sprawami, uzgadnianie poglądów, zwykle przez większą liczbę osób. Spotkanie z “władzą” twarzą w twarz odbyło się po raz pierwszy w ramach “Narady Rodzinnej”. Sami wiecie, że w relacji na żywo nie da się zbyć rozmówcy, trzeba odpowiedzieć na  każde zadane pytanie. Dzisiaj podsekretarz stanu Elżbieta Seredyn, Olgierd Podgórski  zastępca dyrektora Departamentu Polityki Rodzinnej i Tomasz Wardach, ekspert MPiPS przedstawili najnowsze rozwiązania pomocowe dla rodzin. Mimo obszernej sali, liczba miejsc była ograniczona do 20 osób. Udało się nam otrzymać akredytację choć chętnych było wielu. Spotkanie trwało 4 godziny, podczas których blogerzy parentingowi mieli okazję wysłuchać krótkich prezentacji na temat polityki prorodzinnej, a następnie uczestniczyć w ożywionej dyskusji.

img_2888

Dzisiejsze warsztaty dały nam blogerom możliwość zadania pytań z zakresu polityki socjalnej. Czy było warto brać udział w tym przedsięwzięciu? Choć dla niektórych to zapewne przedwyborcza kiełbasa, dla mnie była to merytoryczna konferencja, w której prelegenci byli dobrze przygotowani do swojej roli. Może poza odpowiedzią na pytanie naszej Mirelli (dotyczącym składania wniosków online przez użytkowników systemu Linux), które tak ich zagięło, że została ogłoszona przerwa na kawę. =D

Czasem wiele do życzenia pozostawiały pytania zadane przez samych blogerów – po prostu nie na temat i nie do tych ekspertów. Niedziwne, że Lusia w pewnym momencie zasnęła.

Jednak największą sensacją był przewijak w damskiej toalecie.

5

Warsztaty podzielone były na cztery bloki tematyczne. Przeczytajcie krótką relację i według mnie najciekawsze z poruszanych kwestii.

Świadczenia Rodzicielskie

Moim skromnym zdaniem jest już lepiej, a mogłoby być jeszcze lepiej. Dotychczas z płatnego urlopu rodzicielskiego mogli skorzystać rodzice płacący składki ubezpieczeniowe. Od 1 stycznia 2016 każda osoba nie pracująca (student, bezrobotny – także niezarejestrowany w PUP) będzie uprawniona do pobrania świadczenia w wysokości 1000 zł miesięcznie przez rok od urodzenia dziecka. Wśród głosów na sali padło także pytanie do ekspertów, czy to nie będzie szerzyło patologii. Słusznie podkreślono tutaj, że nie można wszystkich wrzucać do jednego worka.

img_2864_0

Zasada “Złotówka za złotówkę”

Przed spotkaniem, na naszym fanpagu fb pojawiło się pytanie “kiedy zostanie podniesiony próg dochodowy, bym mogła się “załapać” na zasiłek – gdyż teraz przekraczam go o parę złotych?”

Usłyszeliśmy dwie odpowiedzi i obie pozytywne. Po pierwsze już w listopadzie próg dochodowy zostaje podwyższony o 100 zł, a za rok w listopadzie o kolejne 80 zł. Po drugie od 1 stycznia 2016 roku zasiłek rodzinny i dodatki do zasiłku rodzinnego nie będą już odbierane, a jedynie stopniowo obniżane wraz ze wzrostem dochodu. Czyli jeśli przekroczy się próg o 1 zł, to łączna kwota przysługujących świadczeń rodzinnych będzie pomniejszona o 1 zł. W praktyce oznaczać to będzie, że nie musicie się bać czy przekroczyliście limit, gdyż “coś” otrzymacie.

E-pomoc dla rodzin

Nareszcie cyfryzacja dotarła także do naszych urzędów. Już od 1 stycznia 2016 nie trzeba będzie stać w kolejkach by złożyć wnioski o świadczenia rodzinne. Ponadto nie będzie też potrzeby “latania” pomiędzy ZUSem a Urzędem Skarbowym po różne zaświadczenia, gdyż organ przyjmujący, wnioski będzie samodzielnie uzyskiwał potrzebne dane z konkretnych urzędów.

Karta Dużej Rodziny online

Już jest. Prelegenci wychwalają ją można rzec wniebogłosy. Niestety blogerzy zbili ich z pantałyku. W większych aglomeracjach może i jest dużo partnerów, którzy przystąpili do akcji, natomiast w mniejszych miejscowościach nie ma ona jeszcze odzwierciedlenia w rzeczywistości, gdyż brak tam partnerów, a zatem i zniżek. Z przekazanych nam dzisiaj informacji wynika, że warto zachęcać (wpływać) na gminy, aby te przystępowały do programu  Karty Dużej Rodziny. Więcej o karcie dużej rodziny możecie przeczytać u nas na blogu tutaj.

printscreen

Jeśli chcesz wiedzieć więcej zachęcam do pobrania Materiały z Narady Rodzinnej 4 września 2015. Natomiast transmisja z warsztatów jest dostępna na stronie Kancelarii Premiera.

Zdjęcia: Kancelaria Premiera

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. asia/wkawiarence.pl

    Rzeczowe podsumowanie. Miło mi było Ciebie i słodką Łucje poznac.

    1. wzajemnie :) Do zobaczenia!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Zoo w Gdańsku Oliwie, czyli co robić nad morzem z chorym dzieckiem

Zoo w Gdańsku Oliwie, czyli co robić nad morzem z chorym dzieckiem


Mirella

4 września 2015

Gdańskie zoo mieliśmy zamiar odwiedzić rok temu, ale „wypadło z planu”. Nie wiem dlaczego, pewnie pogoda była zbyt ładna, by nie pójść na plażę, a może były upały i było za gorąco na chodzenie po zoo? Naprawdę nie pamiętam.

W tym roku pierwsze podejście robiliśmy w lipcu i… też nie wyszło. Tym razem na przeszkodzie stanął deszcz. Ale jak mówi przysłowie: do trzech razy sztuka! Za trzecim razem i nam się udało ;) Pewien wpływ na to z pewnością miał fakt, że biorąca antybiotyki Duśka źle znosiła pobyt na słońcu i trzeba było znaleźć alternatywę dla plaży.

IMG_5775

Tak naprawdę w zoo w Gdańsku Oliwie pierwszy raz byłam… daaawno. Z różnorakich obliczeń wychodzi mi, że mógł to być 1987 rok. Co zapamiętałam? Dwie rzeczy, po pierwsze, że zoo jest olbrzymie, po drugie, że przeraźliwie puste, od zwierzęcia do zwierzęcia idzie się przez jakieś pustkowia, a same zwierzaki pozamykane są w dramatycznie małych klatkach.

Co się zmieniło? Zoo nadal jest tak olbrzymie jak było, ale pustych terenów już praktycznie nie ma, całość oddano zwierzętom. Niektóre mają naprawdę duże wybiegi i na przykład lwa ciężko było wypatrzeć w krzakach. Nawet taras widokowy nie pomógł, zresztą sami zobaczcie jak kiepskie zdjęcie udało mi się zrobić. Ale tak powinno być, zwierzę nie może być zamknięte w klatce wielkością przypominającą miejską toaletę tylko po to, żeby zwiedzający mogli je sobie dokładnie pooglądać.

IMG_5874

Co mnie zaskoczyło? Praktycznie brak ogrodzenia przy wielbłądach. Niby były oddzielone od zwiedzających drutem, w którym rzekomo płynął prąd, ale swobodnie przekładały głowy na drugą stronę, żeby poskubać trawę. Myślę, że gdyby się postarały, to i nogi by przełożyły, bo ogrodzenie nie było wysokie. Zwiedzających od podchodzenia zbyt blisko zwierząt odstraszała tabliczka z informacją, że wielbłądy plują. Jakoś nie zauważyłam :P

IMG_5794

Co mnie najbardziej urzekło? Surykatki! Te nieduże zwierzątka okazały się bardzo kontaktowe, reagowały na głosy ludzkie, na dźwięk strzelania palcami stawały słupka ;) A gdy usłyszały przypadkowe, aczkolwiek głośne, kichnięcie, w jednej sekundzie wszystkie schowały się do swoich kryjówek, by po chwili ostrożnie wystawiać głowy i patrzeć, czy już można wyjść.

IMG_5867

Co się najbardziej podobało Duśce? Osiołki! „Mamusiu jak będziesz pisała o zoo, to koniecznie napisz, że były osiołki duże i małe, szare i brązowe.” Powiedzcie jej, że napisałam. Poza tym próbowała się zaprzyjaźnić z kotem syberyjskim.

IMG_5877

Jakie zwierzęta są w zoo? Hmmm, no cała masa ich jest: gady, płazy, ptaki, ssaki, motyle…. O właśnie! Koniecznie idźcie do motylarium! Tylko najpierw się rozbierzcie,  tam jest baaardzo ciepło, klimacik tropikalny, bo i motyle tropikalne. Latać przy nas nie chciały, ale wystarczyło zobaczyć, jak siedziały na liściach, by wyobrazić sobie jak wielkie to owady. Dla Duśki sporą atrakcją była gablota–wylęgarnia, w której wisiały kokony w różnych stadiach rozwoju. Po przeczytaniu książki Magdy Grabowskiej „Cudowna przemiana” stała się miłośniczką gąsieniczek ;)

Nie wiem, czy teren zoo jest pagórkowaty z natury, czy został tak ukształtowany ręką ludzką, ale to bardzo dobre rozwiązanie, nadające temu miejscu bardzo naturalny charakter. Wyasfaltowane alejki to jedyny element, który przypomina, że jednak jesteśmy w zoo, a nie na sawannie. Mimo tych wszystkich górek i pagórków można swobodnie przemieszczać się z wózkiem dla dziecka, widziałam też dzieci jeżdżące na rowerkach i hulajnogach.

IMG_5786

Jak już wspomniałam zoo jest duże, śmiało można w nim spędzić cały dzień. Naprawdę można, bo jest gdzie smacznie i niedrogo zjeść, nie brak toalet (niby detal, ale wiemy, jak to jest z dziećmi), jest też bardzo sympatyczne miejsce ze stolikami, drewnianymi leżakami i altankami, gdzie można sobie zrobić piknik. Jak ktoś ma koc, to można się rozłożyć bezpośrednio na trawie. Nikt nie będzie krzyczał, bo właśnie po to został przygotowany teren rekreacyjny. Placu zabaw dla dzieci też nie brakuje i z daleka wygląda bardzo atrakcyjnie. Jak jest naprawdę, tradycyjnie nie wiem, kto by miał czas w zoo na huśtawki? Znaczy my nie mieliśmy, ale widziałam tam sporo dzieci, więc pewnie plac zabaw jest fajny.

Ceny biletów, jak również godziny otwarcia, zmieniają się w zależności od pory roku. Najlepiej sprawdzić to na stronie internetowej ogrodu zoologicznego. Sympatyczny pan, który nas wpuszczał twierdził, że zwiedzać można do zmroku, mimo że oficjalnie zoo otwarte było do godziny 19.00. Nie wiem, czy to prawda, ale mogło tak być, bo nikt nam nie zwracał uwagi, że zbliża się godzina zamknięcia i powinniśmy się kierować do wyjścia. I powiem Wam, że ta godzina przed zamknięciem, to całkiem fajna godzina, bo w zoo już jest mało ludzi i zwierzęta śmielej wychodzą ze swoich kryjówek. Dzięki temu udało się zobaczyć antylopy, które wcześniej nie bardzo miały ochotę na spotkanie z ludźmi. Poza tym brak ludzi pozwala oszukać mózg i chociaż przez chwilę poczuć się jak na prawdziwym safari.

IMG_5833

IMG_5836

IMG_5880

IMG_5818

IMG_5808

IMG_5784

Jak się zwiedza zoo? No cóż… trochę zabrakło mi dokładnego oznakowania, plany zoo jak na nasze potrzeby rozmieszczone były za rzadko i niestety dopiero pod koniec wycieczki zrozumieliśmy, że przegapiliśmy tygrysa i wilka. Jak to możliwe? Otóż zwierzęta w zoo nie są rozmieszczone regularnie w kwadratach, wybiegi wyglądają na dość przypadkowe, co ma bardzo duży urok, ale powoduje, że część trasy trzeba przebyć dwa razy. Tylko trzeba o tym wiedzieć, my dowiedzieliśmy się za późno. Ale nic to, będzie powód by pojechać tam jeszcze raz, to naprawdę piękne miejsce! Jeśli się tam wybierzecie, to koniecznie zacznijcie zwiedzanie od sfotografowania planu zoo, wtedy nic Wam nie umknie ;)

IMG_5860

IMG_5884

IMG_5872

To jest taras widokowy, z którego można podglądać lwa jeśli akurat jest blisko.

 

IMG_5889

IMG_5825

IMG_5822

IMG_5815

 

 

zdjęcia: Mirella

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Gdańskie ZOO jest super :) Mojej rodzince również surykatki przypadły do gustu :)

    1. Mieszkam w Gdańsku i raz w roku odwiedzamy zoo :) chce się tam wracać :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku