Lifestyle 17 marca 2022

Allright – ukraińska szkoła językowa w obliczu wojny. Ty też możesz pomóc!

All Right – to internetowa szkoła języka angielskiego założona przez Ukraińca Olega Oksyuka w 2017 roku. Szkoła specjalizuje się w nauczaniu języka angielskiego dzieci od 4 roku życia. Na początku firma rozwijała się dynamicznie, do rzeszy klientów z Rosji w 2019 r. dołączyli uczniowie z Polski i Hiszpanii, następnie w roku 2020 z Włoch i Niemiec, a w ostatnim czasie szkoła zaczęła zyskiwać klientów z Francji, Czech, Słowacji, Serbii, Rumunii, Izraela oraz Grecji. Łącznie w All Right uczyły się dzieci z 18 krajów.

allright 1

                                                  Założyciel i CEO szkoły All Right – Oleg Oksyuk

Szkoła skupia się na nauczaniu języka angielskiego dzieci z całego świata. Specjalnie dla nich została stworzona interaktywna klasa, w której można rysować, oglądać krótkie bajki edukacyjne, zaznaczać, liczyć, kolorować i wykonywać różnorodne ciekawe ćwiczenia. Pomagamy naszym młodym uczniom przejść od nauki alfabetu do płynnej znajomości języka. Wiemy, że język angielski otwiera wiele możliwości, nie tylko w przyszłości, ale już teraz.

allright 2 Część zespołu szkoły All Right

Na początku 2022 roku szkoła miała świetne perspektywy i 25 000 klientów. Ponad 200 pracowników z różnych części Ukrainy i świata pracowało razem nad jedną wielką misją – rozkochać dzieci w języku angielskim.

24 lutego nasze życie zostało podzielone na „przed” i „po”. O godzinie 5 rano chat roomy wypełniły się doniesieniami o wybuchach. Pytania: “jak jest dzisiaj u was, czy wszystko w porządku?” zastąpiły poranne pogaduszki przy kawie i stały się częścią codziennego rytuału.

W tej chwili nasi dzielni, niesamowici pracownicy wykonują swoją pracę z piwnic, schronów przeciwlotniczych lub swoich domów, które w każdej chwili mogą znaleźć się pod ostrzałem.

allright 3
                                      Nasi pracownicy działający ze schronu przeciwlotniczego

Jedna z ulubionych nauczycielek wielu naszych uczniów, Aliona, będąc pod ostrzałem w Charkowie, prowadziła lekcje angielskiego siedząc w łazience, która stała się jej schronieniem. To okropne na lekcji tłumaczyć uczniowi z innego kraju, dlaczego nauczyciel jest w takich warunkach, dlaczego słychać wybuchy i strzały…

Podczas ewakuacji na zachód kraju, do Lwowa, nasza Aliona martwiła się, czy będzie miała stabilne łącze, które pozwoli jej nadal prowadzić lekcje ze swoimi uczniami.

allright 4

                                              Aliona ukryła się w łazience, tam prowadziła zajęcia

Inna nasza koleżanka, Natalia, znalazła się w trudnej sytuacji z dzieckiem w Białej Cerkwi. Jeden z naszych programistów, bohaterski Aleksander, stanął na wysokości zadania i pojechał po nią. Bezpiecznie dostarczył Natalkę i jej córeczkę na zachód kraju.

Pracownicy All Right dbają o siebie nawzajem, każdy z nas jest częścią zespołu i staramy się pomagać sobie w trudnych chwilach.

allright 5
Sasza jest naszym bohaterem! Pomógł Natalii, a także innym ludziom wydostać się z niebezpiecznych miejsc. On i cała jego rodzina działają jako wolontariusze.

Wielu naszych kolegów musiało zostawić swoje domy i uciekać na zachód kraju. Szkoła pomaga uciekającym oraz ich rodzinom finansowo. Nasz dział HR stał się centrum pomocy i koordynacji.

Biuro firmy w Chmielnickim zostało zamienione w punkt tranzytowy, w którym znalazły się wszelkie potrzebne rzeczy. Część pracowników pomaga w Czerwonym Krzyżu, inni zaangażowali się w pomoc mieszkańcom oraz armii ukraińskiej, niektórzy ewakuowali się za granicę, gdzie znaleźli schronienie.

Szkoła All Right zajęła jasne i zdecydowane stanowisko odnośnie do tego, co dzieje się na Ukrainie, przez co znalazła się w trudnej sytuacji. Firma przerwała działalność marketingową i edukacyjną w Rosji opuszczając tym sam swój największy rynek i potępiła działania wojenne tracąc w efekcie połowę klientów. Jesteśmy przeciwko wojnie i wierzymy, że to jedyne słuszne stanowisko, jakie każda firma powinna zająć!

Wierzymy jednak, że będziemy w stanie nadal kontynuować pracę, rozwijać szkołę i uczyć angielskiego dzieci z całego świata. Pozostajemy wierni idei, że wysokiej jakości edukacja i spokojne niebo to prawo każdego dziecka i nadal chcemy rozkochiwać w języku maluchy na całym świecie.

Dlatego postanowiliśmy zaoferować każdemu dziecku z Ukrainy naukę angielskiego w naszych klubach konwersacyjnych za darmo. Na zajęcia o wybranym temacie można zapisać się przez naszą stronę https://bit.ly/3Jku6Zo. Pod okiem nauczyciela, dzieci będą mogły porozmawiać po angielsku na ulubione tematy w małych grupach, nauczyć się nowych słówek oraz powtórzyć materiał, który poznały do tej pory w przedszkolu lub szkole.

Ucząc się w All Right nie tylko dbasz o rozwój swojego dziecka, zapewniasz mu ciekawą naukę przez zabawę, ale również pomagasz naszej szkole przetrwać.

Zapisz się na bezpłatną lekcję próbną i zobacz, że nauka może być ciekawa i sprawiać wielką frajdę: https://bit.ly/3MWBah9.

Subscribe
Powiadom o
guest

1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Hanna
Hanna
8 miesięcy temu

Super, że mają taką pewną pozycje!

Roszada wśród zwierząt – prosta, szybka i zabawna gra rodzinna

Roszada wśród zwierząt” to niepozorna rodzinna gra logiczna, która zrobiła na mnie i moich dzieciach duże wrażenie. Wygląda skromnie, ma niewiele elementów, krótką instrukcję i dosyć proste zasady, dzięki czemu z marszu przypada do gustu. No bo przyznajcie sami, kto lubi czytać długie instrukcje i rozkminiać, o co tak właściwie chodzi autorowi…?

W tym przypadku mamy jasny cel i równie klarowne wytyczne – każdy gracz otrzymuje trzy pionki zwierząt: słonia, kota i mysz, które musi doprowadzić do określonego pożywienia. Słoń zjada fistaszki, kot ryby, a mysz zboże. Nie ma w tym żadnej filozofii, gracze na przemian wykonują po jednym ruchu – przesuwają wybrany przez siebie pionek na sąsiednie pole, kierując się oczywiście w stronę jedzenia. Ot, cała idea rozgrywki.

Wydaje się to banalne, sama byłam ciut zdziwiona podczas pierwszego starcia, że zasady są aż tak proste. Jednak (na szczęście) jest jedno ALE, drobne utrudnienie, które stanowi zarazem element taktyki. Mianowicie zwierzęta boją się siebie nawzajem i nie mogą stać na sąsiadujących ze sobą polach planszy. No, chyba że chcemy odsunąć któreś zwierzę od konkretnego pola, np. żeby nie zebrało przed nami żetonu pożywienia, wówczas możemy je straszyć i zmusić do ucieczki.

Zasada straszenia i przemieszczania się pionków jest prosta, wystarczy zapamiętać, że: mysz boi się kota – zatem nie może stanąć na polu tuż obok niego, natomiast kot może przycupnąć obok myszki, żeby ją wystraszyć i przegonić dalej. Słoń boi się myszy, a kot boi się słonia. Co istotne reguły te obowiązują również wśród naszych pionków, tzn. nie boimy się i nie straszymy tylko zwierzaków innego gracza, ale swoich także, czyli np. mój kot boi się mojego słonia.

Ta z pozoru drobna przeszkoda w swobodnym przemieszczaniu zwierząt po planszy sprawia, że gra staje się ciekawa i emocjonująca. Nic bowiem nie jest pewne – czasem nam się wydaje, że jesteśmy już blisko zdobycia smakołyku, a co za tym idzie punktu (bo każdy zebrany żeton pożywienia to jeden punkt), aż tu nagle ni stąd, ni zowąd wyłania się jakieś zwierzątko, którego się boimy i zamiast iść do celu, musimy uciekać. I choć teoretycznie każdy gracz w swojej turze może wykonać tylko jeden ruch (przejść na jedno pole dalej), to w praktyce, w przypadku straszenia, to zwierzę, które się boi, musi uciekać tak długo, aż wreszcie będzie bezpieczne. W związku z tym zdarza się, że gracz w jednej turze przesuwa swój pionek o kilka pól, co bywa bardzo śmieszne, bo już nam się wydaje, że możemy odetchnąć z ulgą, a tu jednak okazuje się, że nieopodal stoi kolejne zwierzę, którego się boimy i musimy biec dalej 😊

Gra „Roszada wśród zwierząt”, jak wspominałam, jest prosta, ale to nie oznacza, że jest nudna, co to, to nie! Do wyboru bowiem mamy dziesięć różnych plansz, które dowolnie układamy. Liczba wykorzystanych plansz zależy od tego, ile osób weźmie udział w rozgrywce. Przy starciu dwuosobowym tworzymy pole składające się z czterech kart, przy trzyosobowym dokładamy jeszcze trzy plansze i w wersji czteroosobowej kolejne trzy.  

Poza tym rozgrywkę rozpoczynamy od rozmieszczenia na planszy pionków – robimy to na zmianę, jeden gracz ustawia w wybranym przez siebie miejscu jednego zwierzaka, następnie robią to pozostali gracze. Potem układamy drugiego zwierzaka, czekamy, aż poczynią to pozostałe osoby i w końcu trzeciego. Manewr ten pozwala każde starcie poprowadzić inaczej, nie musimy go ciągle zaczynać tak samo, bo nie ma jednego schematu ułożenia kart planszy i poszczególnych pionków.

Uważam, że to był bardzo dobry pomysł ze strony autora, ponieważ gra nie daje się znudzić. Po każdej partii moje dzieci ochoczo wołają – Jeszcze raz! A ja razem z nimi, co stanowi duży atut, ponieważ czasem zdarzają się gry, bardziej wciągające dzieci, niż dorosłych i później jest tak, że gramy z nimi, bo poniekąd musimy. W przypadku „Roszady wśród zwierząt” jeszcze mi się nie zdarzyło, żebym powiedziała dzieciom – Już dość, już mi się nie chce! 😉

Na koniec dodam, że gra przeznaczona jest dla dwóch do czterech osób w wieku 8+ – tak przynajmniej sugeruje autor, w moim odczuciu spokojnie można było napisać na opakowaniu 5+, albo i nawet 4+ ponieważ mój czterolatek doskonale sobie radzi.

Zawartość pudełka to raptem dziesięć kart planszy, dwanaście pionków zwierząt i dwadzieścia jeden żetonów pożywienia, co też jest dużym atutem – czasem im mniej elementów, tym lepiej.

Pozwolę sobie jeszcze dodać, iż gra ma certyfikat Eco Friendly Game, co oznacza, że została zaprojektowana i wykonana z zachowaniem najwyższych ekologicznych standardów. Dotyczy to zarówno pozyskanych surowców i materiałów, jak i samego procesu produkcji.

 

Zdjęcia: Fizinka
Recenzja gry powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Muduko.

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
W szkole 10 marca 2022

Co robić, gdy dziecko pali papierosy

Dlaczego nastolatkowie palą papierosy? Presja otoczenia, przykład rodziców, chęć bycia dorosłym, rodzaj buntu. Powody można mnożyć. I chociaż papierosy mogą wydawać się niewinne, problem jest poważny. Podejrzewasz, że twoje dziecko pali papierosy? Reaguj! 

Po czym poznać, że dziecko pali papierosy 

Jeśli chodzi o klasyczną używkę, to problem właściwie nie istnieje. Zapach, a właściwie smród papierosów, jest tak silny i charakterystyczny, że nie da się go nie zauważyć. Do jego zamaskowania nie wystarczy guma do żucia. Dym papierosowy skutecznie wnika w ubranie, ale też we włosy. Tak naprawdę wystarczy stanąć obok dziecka, by poczuć, że coś jest na rzeczy. 

W przypadku e-papierosów jest trochę trudniej, bo ich odór nie jest tak intensywny, chociaż sam e-papieros uzależnia tak samo, jak tradycyjny. Są jednak wyraźne sygnały świadczące o tym, że dziecko może palić papierosy:

– nagle pokochało gumę do żucia i praktycznie się z nią nie rozstaje,

– permanentnie brakuje mu pieniędzy i próbuje wynegocjować wyższe kieszonkowe lub prosi o pieniądze między ustalonymi wypłatami,

– chętnie wyrzuca śmieci, nawet gdy pogoda za oknem nie nastraja do wychodzenia – to nie tylko okazja do zapalenia, ale i pozbycia się „dowodów zbrodni”,

– często wychodzi z domu pod pretekstami, które wydają się naciągane, 

– używa w pokoju odświeżacza powietrza lub często się perfumuje,

– reaguje nerwowo na nagłe otwarcie drzwi jego pokoju.

Oczywiście wszystkie powyższe sygnały nie muszą oznaczać, że nastolatek pali papierosy, jednak w każdym przypadku są na tyle niepokojące (szczególnie gdy występują razem), że rodzice powinni wzmóc czujność. 

 

Twoje dziecko pali papierosy? Zachowaj spokój!

Awantura to najgorsza rzecz, jaką można zrobić, chociaż wydaje się w pełni uzasadniona. Jednak nastolatkowie mają zadziwiającą umiejętność lekceważenia wszelakich słów, które uważają za „trucie”. Zamiast więc wykrzykiwać bez sensu frazesy o tym, jakie to szkodliwe jest palenie, trzeba spróbować zachować spokój i porozmawiać z dzieckiem. 

Przede wszystkim warto się dowiedzieć, czemu nastolatek sięgnął po papierosy. Najczęstsze powody to chęć dorównania palącym kolegom, potrzeba zaspokojenia ciekawości (no bo co takiego jest w papierosach, że tyle osób je pali?), chęć eksperymentowania, szczególnie z e-papierosami, manifestacja buntu okresu dojrzewania, chęć poczucia się dorosłym (wszak dzieci nie palą). 

Bywa jednak i tak, że palenie papierosów jest jedynie zewnętrznym objawem głębszych problemów i ma być dla nastolatka wentylem bezpieczeństwa, sposobem na odreagowanie. Dlatego właśnie warto powściągnąć emocje i zdobyć się na szczerą oraz życzliwą rozmowę. 

 

Co zrobić, gdy dziecko pali papierosy

Młodzi ludzie rzadko widzą ciąg przyczynowo-skutkowy między paleniem papierosów a stanem ich zdrowia oraz urody. Tym bardziej nie przejmują się skutkami długofalowymi. Zachorują na raka za dwadzieścia lat? Wydaje im się to równie możliwe co inwazja kosmitów na Ziemię. Młodzi ludzie czują się nieśmiertelni i nawet jeśli zdają sobie sprawę z istnienia różnorakich schorzeń i wpływie papierosów na zdrowie, to żyją w złudnym przekonaniu, że ich to nie dotyczy. Rolą rodzica w tym momencie jest uświadomienie dziecku, że palenie papierosów:

– wpływa niekorzystnie na stan skóry włosów i paznokci (to chyba najłagodniejszy ze skutków ubocznych, ale najszybciej pojawiający się, więc jest szansa, że zadziała na wyobraźnię młodego człowieka),

– powoduje różnorakie choroby, począwszy od częstych infekcji dróg oddechowych, skończywszy na chorobach serca i nowotworach, 

– w przyszłości może być przyczyną zaburzeń miesiączkowania i problemów z erekcją,

– może powodować problemy ze strony układu pokarmowego,

– obniża koncentrację, działa negatywnie na pamięć, utrudnia naukę,

– pogłębia różnorakie problemy zdrowotne, pozornie niezwiązane z paleniem – np. wady wzroku.

Sama rozmowa może nie wystarczyć, warto więc poszukać wsparcia gdzie indziej, np. w kampaniach społecznych, filmach, literaturze itp. Dobrym sposobem na przekonanie młodego człowieka jest zorganizowanie rozmowy z dorosłym, który na własnej skórze odczuł negatywne skutki palenia papierosów. Można też umówić dziecko na rozmowę z psychologiem lub grupą wsparcia dla uzależnionych od nikotyny. 

Jak oduczyć dziecko palenia papierosów?

Przede wszystkim papierosy na drzewach nie rosną, więc najprostszą metodą wydaje się wstrzymanie kieszonkowego. Jeśli dziecko nie ma za co kupić, to nie będzie palić. Nie jest to do końca prawda, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto poczęstuje, ale częstotliwość palenia na pewno spadnie. 

Innym „domowym” sposobem na oduczenie dziecka palenia jest przymuszenie go do wypalenia kilku papierosów jeden po drugim. Nie ma jednak gwarancji, że przyniesie to oczekiwany skutek. 

 

Jeśli cierpliwe rozmowy, tłumaczenia, wstrzymanie kieszonkowego i „nastraszenie” konsekwencjami nie przyniosą oczekiwanych rezultatów, warto rozważyć udanie się z dzieckiem do poradni leczenia uzależnień. 

 

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close