Bandido: Alcatraz – najlepszy symulator ucieczki, w jaki zagrasz w tym roku! | Recenzja
Pamiętacie jeszcze te czasy, kiedy blokowaliście Bandido lub Bandidkę każdy możliwy korytarz, żeby tylko nie dać im uciec? Aż trudno uwierzyć, ale od premiery tamtej kultowej, kieszonkowej karcianki minęło już równe 10 lat! Z okazji tej okrągłej rocznicy wydawnictwo IUVI Games postanowiło zaskoczyć graczy i postawić sprawę na głowie. W najnowszej odsłonie – Bandido: Alcatraz – zmieniamy front. Koniec z pomaganiem strażnikom. Tym razem to my stajemy się wspólnikami w ucieczce z najsłynniejszego więzienia świata!
Czy ta zmiana zasad po dekadzie od premiery pierwowzoru daje radę? Przekonajcie się sami!
Nowy cel: Wielka ucieczka!
Jeśli graliście w klasycznego Bandido, zapomnijcie o starych nawykach. Tam celem było całkowite zamknięcie tuneli. W Alcatraz byłaby to totalna klęska. Nasz nowy plan wymaga czegoś zupełnie innego.

Fot. Archiwum własne
Żeby Bandido mógł bezpiecznie opuścić wyspę, musimy poprowadzić tunele tak, aby na samym końcu gry została dokładnie jedna otwarta droga ucieczki. Ale to nie wszystko! Żeby przetrwać w lodowatych wodach otaczających Alcatraz, nasz uciekinier potrzebuje odpowiedniego sprzętu. W trakcie rozbudowywania podziemi musimy zebrać karty z:
- 3 sztormiakami (żeby nie zamarznąć w oceanie),
- 2 linami (żeby wdrapać się na mury).
Jeśli na koniec gry zostanie więcej dróg ucieczki, tunele zostaną zalane albo zabraknie Wam choćby jednego sztormiaka – plan spala na panewce, syreny wyją, a Bandido ląduje w karcerze.

Fot. Archiwum własne
Jak się gra w Bandido Alcatraz?
Sama mechanika to wciąż ten genialny w swojej prostocie samograj: masz na ręce 3 karty, dokładasz jedną do układu na stole i dobierasz kolejną.
Jednak zmiana celu gry diametralnie zmienia to, jak patrzymy na stół. Teraz każda decyzja to potężny dylemat. Z jednej strony musicie zamykać ślepe uliczki, żeby na koniec została tylko ta jedna, jedyna trasa. Z drugiej – nie możecie zamknąć tunelu za wcześnie, jeśli na stole nie pojawiło się jeszcze odpowiednio dużo kart z linami i sztormiakami.
Podobnie jak 10 lat temu, małe pudełeczko potrafi nieźle oszukać, bo gra może zająć pół podłogi w salonie. Rozgrywka na małym stoliku kawowym odpada – rozrośniecie się w mgnieniu oka!
Dlaczego ta wersja to hit na 10-lecie?
- Świeżość w klasyce – ta prosta zmiana zasad sprawia, że gra staje się o wiele bardziej taktyczna. Stary Bandido bywał czasem losowy, tutaj czuć realny wpływ na strategię.
- Pełna kooperacja i emocje – w tej grze nie ma lidera. Wszyscy musicie patrzeć na stół, liczyć zebrany ekwipunek i wspólnie decydować, kiedy zacząć „zwężać” drogę do tej jednej jedynej.
- Genialny syndrom „jeszcze jednego razu” – kiedy przegrywacie, bo zabrakło Wam jednego sztormiaka, od razu tasujecie karty na nowo. Ta gra po prostu uzależnia.

Fot. Archiwum własne
Podsumowanie
Bandido: Alcatraz to świetny prezent na 10-lecie serii. Twórcy nie poszli na łatwiznę – zamiast tylko zmienić obrazki, dali nam zupełnie nową, genialną łamigłówkę. Pomaganie rzezimieszkowi w ucieczce, zbieranie lin i sztormiaków oraz pilnowanie tej jednej drogi wolności daje masę satysfakcji.

Fot. Archiwum własne
Dla nas to absolutny hit na rodzinne wieczory i wyjazdy. Wiele razy ponieśliśmy klęskę, ale juz kilka razy udało nam się uciec z Alcatraz, tak, że sam Sean Connery byłby z nas dumny. Zatem pakujcie sztormiaki, bierzcie liny i widzimy się na zewnątrz murów!
- Tytuł: Bandido: Alcatraz
- Autor: Martin Nedergaard Andersen
- Wydawca: IUVI Games
- Wiek graczy: 6+
- Gra logiczna dla 1 gracza, Gra wieloosobowa

Fot. Archiwum własne





