Ciąża i dziecko 28 września 2020

Dieta świeżo upieczonej mamy, czyli czego unikać podczas karmienia piersią

Karmienie piersią wiąże się z ogromną odpowiedzialnością za zdrowie naszego malucha. Jak powinna wyglądać dieta karmiącej mamy, jakich potraw unikać i po które z nich sięgać, by zapewnić dziecku najlepszej jakości pokarm?

Z jakich produktów należy zrezygnować w trakcie karmienia?

O diecie dla matek karmiących krąży mnóstwo mitów. Często słyszmy, że świeżo upieczone mamy powinny zrezygnować z wielu powszechnie stosowanych produktów, ponieważ mogą one potencjalnie zagrozić zdrowiu dziecka odżywiającego się wyłącznie naszym mlekiem. Czego tak naprawdę należy unikać w trakcie karmienia, jak powinna wyglądać dieta karmiącej mamy?

Dieta karmiącej mamy. Niewskazane produkty żywnościowe

Mama karmiąca piersią powinna jeść produkty, po których dobrze się czuje i które nie mają negatywnego wpływu na zachowanie oraz zdrowie jej dziecka. Pamiętajmy, by w tym wyjątkowym okresie eliminować te potrawy, które mogą podwyższać poziom naszego cholesterolu we krwi lub prowadzić do otyłości.

Czego nie jeść, karmiąc piersią?

  • Tłuszcze nasycone oraz trans: znajdują się w niemal wszystkich słodyczach, a ich nadmiar znacząco podnosi stężenie węglowodanów w pokarmie oraz negatywnie wpływa na poziom cholesterolu we krwi. Produkty z ich zawartością są niewskazane nie tylko dla mamy, ale również dla dziecka;
  • Ostre potrawy: w pierwszych tygodniach po narodzinach naszego malucha warto zrezygnować z ostrych przypraw, czosnku oraz cebuli. Ich smak przedostaje się do pokarmu i może zniechęcić noworodka do jedzenia. W późniejszym okresie dziecko przyzwyczaja się do różnorodnych potraw i prawdopodobnie nie będzie miało problemu z tolerancją nawet tego typu produktów;
  • Żywność wysoko przetworzona: ma negatywny wpływ zwłaszcza na zdrowie mamy. Zawiera spore ilości sztucznych wzmacniaczy smaku, tłuszczu, barwników oraz konserwantów, które mogą powodować zaburzenia w poziomie cholesterolu oraz prowadzić do otyłości.

Inne produkty, z których należy zrezygnować podczas karmienia

  • Alkohol: bardzo niekorzystnie wpływa na rozwój dziecka oraz może wywoływać poważne problemy ze strony jego układu pokarmowego. Z tego powodu w trakcie karmienia w żadnym wypadku nie należy sięgać po napoje wysokoprocentowe;
  • Leki: niektóre ze znajdujących się w nich składników przenikają do pokarmu i mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia malucha. Pamiętajmy, że przed sięgnięciem po jakiekolwiek medykamenty, należy skonsultować się z lekarzem;
  • Papierosy: zubażają pokarm, sprawiając, że dziecko nie otrzymuje wystarczającej ilości witamin i minerałów. Dodatkowo nikotyna spowalnia rozwój malucha oraz powoduje zaburzenia jego rytmu snu.

Dieta karmiącej mamy — co należy jeść?

Skoro wiemy już, czego nie jeść karmiąc piersią, sprawdźmy, po jakie produkty warto sięgać w tym wyjątkowym czasie:

  • Warzywa: dostarczają organizmowi niezbędnych witamin i minerałów. Można spożywać je bez ograniczeń;
  • Owoce: zawierają spore ilości cukru i dlatego sięgajmy po nie nie częściej niż 2 razy dziennie;
  • Zboża: są źródłem błonnika oraz wielu składników mineralnych;
  • Nabiał: dostarcza nam dużo białka, tłuszczu i wapnia;
  • Mięso i ryby: są najlepszym źródłem białka, żelaza, wapnia i magnezu.

Warto przeczytać również: lactosan.pl/elementarz-karmiacej/dieta-dla-matki-karmiacej-co-jesc-a-czego-unikac

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
W przedszkolu 24 września 2020

Jak wzmocnić osłabiony organizm dziecka po infekcji wirusowej lub bakteryjnej?

Kiedy dziecko wraca do przedszkola lub szkoły po nieobecności spowodowanej chorobą, bardzo ważne jest wspieranie jego organizmu, tak, aby zapobiec rozwojowi kolejnej infekcji, na którą może być w tym okresie narażone bardziej niż zwykle. Dowiedz się, jak to robić!

Jakie produkty i składniki są szczególnie ważne dla odporności?

Po pierwsze warzywa i owoce, które nie przez przypadek znajdują się u podstawy Piramidy Zdrowego Żywienia i Stylu Życia Dzieci i Młodzieży. Wszystko dlatego, że dostarczają ważnych dla odporności witamin A, C, kwasu foliowego, a także błonnika. Witamina A to przede wszystkim dynia, marchew, czerwona papryka, cykoria, boćwina, sałata, szpinak, mango, melon, morela. Witaminę C znajdziemy, m.in. w czerwonej papryce, pomidorach, truskawkach, czarnej porzeczce, natce pietruszki i cytrusach. Kwas foliowy zawarty jest z kolei w większości warzyw i owoców, a szczególnie w warzywach zielonych, strączkowych i kapustnych. Błonnik w mniejszych lub większych ilościach występuje we wszystkich warzywach i owocach. Warzywa i owoce to jednak nie wszystko. W głównych posiłkach dziecka nie może zabraknąć także produktów zbożowych, czyli pełnoziarnistego pieczywa i makaronu, grubych kasz i ryżu, bo to źródło błonnika i cynku, składników ważnych dla odporności.  Do prawidłowego działania układu odpornościowego konieczne jest także dostarczenie odpowiedniej ilości pełnowartościowego białka wykorzystywanego przez organizm, m.in. do produkcji przeciwciał. Z tego powodu na talerzu dziecka nie może zabraknąć jaj, ryb, chudego mięsa, produktów mlecznych i nasion roślin strączkowych. Te produkty to doskonałe źródło także innych składników kluczowych dla zdrowia, np. żelaza, cynku czy witaminy D, które znajdziemy w większości z nich. Jaja, ponadto, dostarczą wspomnianej wcześniej witaminy A. W potrawach dobrze jest umieścić także dodatek, tzw. „dobrych tłuszczów” (olej rzepakowy, oliwa z oliwek czy tran), ponieważ zawierają ważne dla odporności kwasy tłuszczowe, m.in. z rodziny omega-3. Ich źródłem mogą być dla dziecka także tłuste ryby morskie i orzechy.

Kiedy dziecko nie je i potrzebuje wsparcia?

Jeśli dziecko ciągle odmawia jedzenia, trudno jest stosować się do zasad zbilansowanej diety i podawać różnorodne posiłki. Z myślą o takich sytuacjach stworzona została żywność medyczna, której stosowanie warto rozważyć z lekarzem pediatrą, jeśli dziecko nieustannie choruje, a koniec jednej infekcji stanowi początek kolejnej. Przykładem takiego produktu może być Resource Junior, który odżywia w chorobie wspierając odporność dzieci powyżej 1. roku życia. W swoim składzie zawiera komplet składników odżywczych w takich ilościach, że może być nawet jedynym źródłem pożywienia. Resource Junior ma ponadto łatwą do podania formę. Występuje w wariancie gotowym do picia o smaku waniliowym, truskawkowym lub czekoladowym, a także w formie proszku o smaku waniliowym, który można dodać do ulubionych dań dzieci – zup typu krem, koktajli owocowych czy purée ziemniaczanego.

 

Żywność specjalnego przeznaczenia medycznego. Stosować pod kontrolą lekarza. Resource Junior: Do postępowania dietetycznego u dzieci powyżej 1. roku życia w stanach niedożywienia bądź w przypadku ryzyka niedożywienia.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Emocje 23 września 2020

Plażing w polskim stylu –  antyporadnik z przymrużeniem oka

Wiem, że wakacje już się skończyły, ale sezon urlopowy jeszcze nie, tym bardziej, że pogoda dopisuje – sama też dopiero co wróciłam znad morza. I stąd moje poniższe przemyślenia odnośnie plażingu w polskim stylu.

Polska gościnność, wódka i najpopularniejszy, a zarazem najbardziej uniwersalny epitet – k**wa – znane są chyba na całym świecie, a przynajmniej w wielu jego miejscach. Myślę też, że nasz styl plażowania jest na tyle charakterystyczny, iż dzięki niemu stajemy się rozpoznawalni nie tylko wśród naszych rodaków, ale też wśród obcokrajowców.   

Czym więc wyróżnia się Polak spędzający urlop nad morzem i jak wygląda plażing w polskim stylu? Zdaje się, że mamy siedem ulubionych manier – no chyba, że jest ich więcej, a ja je pominęłam, to piszcie w komentarzach! :-) 

Plażing w polskim stylu –  antyporadnik z przymrużeniem oka ;-) 

  1. Parawan

Niezależnie od pogody, wieje czy nie, nieważne, parawan musi być rozciągnięty i już.  Najlepiej sporych rozmiarów, tak by zagarnąć dla siebie, jak najwięcej publicznej plaży. W tym celu można łączyć się w pary ze znajomymi lub obcymi ludźmi – jak kto woli. Znanym posunięciem jest też rozłożenie parawanu tuż przed kimś, tak by zasłonić mu widok na morze, czy na co tam akurat patrzy.

  1. Walka o swoje miejsce

Będąc niedawno nad morzem byłam świadkiem kłótni, a nawet prawie bójki między dwoma samcami alfa, którzy głośno i wulgarnie spierali się o to, kto pierwszy stanął na danym kawałku plaży i kto ma prawo rozbić tam swój parawan. I słusznie! Tak trzeba robić. Ludzie to chamy i wszędzie się wcisną, byleby byli pierwsi i lepsi. Trzeba więc walczyć o swoje miejsce na plaży. Nikt nam przecież nie będzie mówił, gdzie możemy się rozłożyć, a co! 😉

  1. Piwo

Każdy plażowicz wystawiony na wielogodzinne działanie słońca, musi pamiętać o odpowiednim nawadnianiu organizmu, w tym celu najlepiej sprawdza się piwo. Zimne i w dużych ilościach, wprost nieproporcjonalnych do własnych możliwości i pogody (konkretnie upału sprzyjającemu szybszemu uderzeniu alkoholu do głowy).

  1. Muzyka

Szum morza jest przereklamowany, poza tym aktualnie, dzięki youtube`owi można go słuchać będąc nawet w bloku w Pcimiu Dolnym. Uciszenie tłumu turystów i ich rozkrzyczanych dzieci jest niewykonalne, podobnie sprawa ma się z tymi, co drepczą po plaży sprzedając „gorącą, gotowaną kukurydzę, popcorn, naleśniki i nachosy” . Lepiej jest więc ten hałas zaakceptować, a nawet wzbogacić go swoimi dźwiękami, tj. ulubioną muzyką (swoją, nie obcych ludzi), płynącą z głośnika, ustawionego na takim poziomie, by słyszeli go okoliczni plażowicze. Mało tego, potrzebny tu jest dobry bas, który przebije się przez szum fal i nie tylko…  ;-) 

  1. (Nie)Kulturalne dialogi  

Jak już mamy włączoną muzykę, można prowadzić między sobą dialogi, próbując przekrzyczeć głośnik i urozmaicając przy tym swe wypowiedzi licznymi, mniej lub bardziej wyszukanymi epitetami. Większość ludzi nie zwraca na to uwagi, a jak już się trafi jakiś odważny, zawsze można zaproponować mu zmianę miejsca 😉

  1. Śmieci

Siedząc wiele godzin na plaży, produkujemy całkiem sporo śmieci, szczególnie jeśli spędzamy czas w dużym gronie – z rodziną bądź przyjaciółmi. Wówczas trzeba zadbać o to, aby nasze odpady nie walały się wszędzie, rozdmuchiwane na lewo i prawo przez wiatr. Najlepszym więc sposobem jest zakopywanie petów, kapsli, resztek jedzenia i innych śmieci w piachu. Gwarantuję Wam, że dzieci, które później odkopią np. Wasze kapsle po piwie, będą zadowolone – moje przynajmniej były, bo wyobrażały sobie, że odnajdują ukryte skarby! 😉

  1. Potrzeby fizjologiczne

Tutaj nie zdradzę Wam nic odkrywczego, każdy przecież wie, że jak się dba o odpowiednie nawodnienie organizmu, to później trzeba dbać o to, by regularnie opróżniać pęcherz. A gdzie można to zrobić, nie oddalając się zbytnio od swojego parawanu, no i co ważne – nie płacąc za to ani grosza – w morzu oczywiście! Są tego niemałe plusy. Po pierwsze oszczędza się kasę, bo załatwianie się w przyplażowych ubikacjach to koszt 2-3 zł – przez cały dzień i np. tygodniowy pobyt uzbiera się niezła sumka, prawda?! A po drugie, jak woda w morzu jest zimna, to własnym strumieniem moczu szybko można ją sobie podgrzać 😉

Gorzej jest z tzw. „dwójką”, kupę ciężko bowiem zrobić w morzu. Można więc wdrapać się na wydmy, choć te na niektórych plażach bywają odgrodzone. Można też biec do lasu, jeśli takowy jest, ale jeśli go nie ma to cóż, trzeba zapłacić – chociaż nie! Jest jeszcze jedna opcja – nosić ze sobą nocnik, bądź inny przenośny klozet i załatwiać się z kulturą. To nic, że na oczach innych, wszak to ludzka rzecz, prawda? 😉

 

P.s. Moje przemyślenia przelane na wirtualny papier powstały na bazie własnych obserwacji, jak zachowują się Polacy nad morzem – w Polsce i za granicą. Wpis został napisany z przymrużeniem oka (miejcie to na uwadze, zanim niepotrzebnie się zdenerwujecie ;-)), jednak wszystko to, co zostało opisane jest (niestety) prawdą.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close