Dlaczego warto jeździć na rowerze?


Sezon rowerowy dawno otwarty.  Pogoda choć bywa w kratkę, znowu zaczęła nas rozpieszczać… i mogłoby już tak zostać do jesieni! ;-) Taaak, uwielbiam lato i ciepełko! A także to, że świat o tej porze roku jest  cudownie kolorowy oraz radosny. Tak mnie to pozytywnie nastraja, że nie mam najmniejszej ochoty na siedzenie w domu. Zdecydowanie bardziej, każdą wolną chwilę wolę spędzać na świeżym powietrzu, słodko leniuchując, albo odwrotnie – aktywnie spędzając czas.

Osobiście jestem zwolenniczką tego drugiego, a że jakiś czas temu, wraz z moimi chłopakami (gwoli ścisłości – mężem i synem, nie kochankami!), sprawiliśmy sobie rowery na urodziny i pokochaliśmy ten rodzaj aktywności fizycznej, chciałabym Wam dzisiaj przedstawić liczne atuty jazdy jednośladem.
Mam nadzieję, że zachęcą Was do wstania z kanapy i  uprawiania tego, jakże przyjemnego, sportu.

Zalety (regularnej) jazdy na rowerze:

1. Modeluje pośladki – to szczególnie istotne dla Pań, które chciałyby nieco ujędrnić i podnieść swoje zacne cztery litery.
2. Wzmacnia mięśnie – nóg (łydek i ud), a także pośladków, brzucha, grzbietu i rąk.
3. Poprawia kondycję oraz wydolność organizmu – zwiększa pojemność płuc, dotlenia i usprawnia pracę serca, co z kolei ma wpływ na profilaktykę chorób układu krążenia.
4. Obniża poziom „złego” cholesterolu.
5. Przeciwdziała powstawaniu zakrzepów w żyłach oraz żylaków.
6. Pomaga spalić tkankę tłuszczową, a co za tym idzie – zrzucić zbędne kilogramy.
7. Sprzyja pozbyciu się cellulitu z ud i pośladków,
8. Nie obciąża stawów i kości.
9. Podnosi poziom endorfin, dzięki czemu poprawia samopoczucie oraz obniża poziom stresu.
10. Pobudza/przyspiesza metabolizm oraz usuwanie toksyn z organizmu.
11. Poprawia wygląd cery – staje się promienna, dobrze odżywiona i dotleniona.
12. W zależności gdzie wybieramy się na wycieczkę rowerową, mamy możliwość obcowania z naturą, poznawania nowych ludzi i miejsc.
13. W przeciwieństwie do pojazdów mechanicznych, rower jest przyjazny środowisku.
14. W związku z tym, iż nie wymaga tankowania paliwa, pozwala zaoszczędzić pieniądze.
15. Jazda na rowerze jest dobra dla wszystkich, bez względu na wiek, a przez to stanowi świetny sposób na aktywne spędzanie czasu z całą rodziną.

A za co Wy kochacie rower? No chyba, że Wasze serca skradł inny rodzaj aktywności fizycznej.. jeśli tak to jaki??

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Milena kamińska

    Rowerem często można podjechać tam gdzie nie zawsze można samochodem, jest bardziej bezpieczna,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Jak zmieniło się moje ciało po ciąży


Ciąża to wyjątkowy czas. Ciało kobiety zmienia się w dom dla tworzącego się życia. To czas podziwiania rosnącego brzuszka i mało która przyszła mama martwi się czy wejdzie po porodzie w spodnie sprzed ciąży. Przynajmniej ja się nie martwiłam. I słusznie.

W obu ciążach przytyłam po 18 kg. To nie mało, zważywszy że przy wzroście 174 cm ważyłam stale 59/60 kg. Ale to, że złapałam taką masę wcale mnie nie zmartwiło, pomyślałam że muszę dać sobie czas i że jakoś to będzie. Po porodzie wracałam do domu oczywiście w ciążowych ciuchach.

Po obu synach do formy dochodziłam w miesiąc. Byłam zaskoczona i bardzo szczęśliwa, że tak szybko odzyskałam dawny wygląd. Ale czy na pewno? Moje ciało było uprzejme samodzielnie skurczyć się do rozmiaru 38. Mimo to, zmieniło się, ale nie na tyle bym musiała z nim walczyć.

  1. Piersi. Przed ciążami były nie za duże, ale kształtne i jędrne. W trakcie ciąż i karmienia to była poezja. Przez kilkanaście miesięcy przeglądałam się w lustrze z zachwytem. Po karmieniu – szczególnie drugiego dziecka, przyglądam się z wyrozumiałością temu co z moich piersi zostało. A zostało niewiele. Bardzo niewiele, wręcz żałośnie mało. Ale takie życie, prawie dwa lata karmienia odcisnęły piętno. To był świadomy wybór, żaden przymus więc teraz włosów z głowy nie wyrywam. Gdybym miała trzecie dziecko też bym je karmiła.
  1. Brzuch. O dziwo mimo tak ogromnych rozmiarów podczas ciąż, mój brzuch nie nosi po nich wielkich znamion. Bez rozstępów, ładnie zmalał, tylko musiałam dzięki bieganiu sprawić, by wzmocnione mięśnie lepiej podtrzymywały całość. Jest dobrze ale nie idealnie, u dołu brzuch pozostał lekko wypukły no i skóra ciut straciła na elastyczności. Jednak 36 kg w dwóch ciążach miało prawo zostawić drobny ślad. Pewnie gdybym uczciwie ćwiczyła byłoby jeszcze lepiej. Gdybym ;)
  1. Pośladki. Kiedyś to ja miałam tyłek. Jędrny, fantastyczny. Po ciąży, z moim tyłkiem zrobiło się mniej więcej to co z piersiami. To na bank wina grawitacji ;) Planuję robić przysiady, ale to od jutra. Jak co dzień ;)
  1. Nogi. Ulubiona część mojego ciała. Uwielbiam moje nogi, długie i zgrabne. Tylko teraz przeorane od góry do dołu siateczką żył. Na to patrzeć akurat nie lubię, w dodatku powiększone żyły po prostu pieką i bolą po całym dniu na nogach. Mimo tak wątpliwej ozdoby nadal noszę krótkie spodenki, na dobrą sprawę jak ktoś się nie przyjrzy, raczej problemu nie dostrzeże. Przynajmniej bardzo chcę w to wierzyć.
  1. Biodra! Zupełnie zapomniałam o najistotniejszej zmianie. W prezencie od dzieci otrzymałam pełniejsze biodra i wciętą talię. Przed ciążami, byłam chudziutka jak przecinek, w dodatku bez specjalnie kobiecej figury. Teraz to jest coś :)

Myślę że powyższe, to wszystko o co mogłabym się do siebie przyczepić. Tylko sądzę, że to nie ma sensu. Po cholerę mam na siłę szukać problemów. Akceptuję i lubię moje ciało. To piękny prezent od Matki Natury, tym bardziej że to moje nie do końca doskonałe ciało, wydało na świat dwa wspaniałe istnienia. Wolę widzieć pozytywy, krytyka innych mnie nie rusza, jestem mocna w łaskawym postrzeganiu i traktowaniu samej siebie. Każdej kobiecie to polecam :)

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Tylko ja kobiece kształty i sylwetkę klepsydry miałam przed ciąża teraz moje biodra PK prostu żyją własnym życiem. Po ciąży uaktywniła mi się tarczyca okazało się ze MMA Hashimoto pomimo treningu interwalowego 2 razy w tygodniu kg stały jak zaklete wiec po ciąży miałam 6-7 kg na plusie co było widać. Teraz czekam na kolejne dziecko i AZ się boje co będzie po porodzie.

  2. Przeczytałam i szczerze pisząc zazdroszczę pewności siebie.. Urodziłam trójkę dzieci. Łącznie przytyłam 63 kg… Tak właśnie tyle :(. Pierwsza ciąża i na plusie 31, druga 14, trzecia 18…. Karmię piersią, niby noszę ubrania z przed ciąży ale co z tego jak ciało nie takie.. Są dni że ćwiczę, są i takie w których najzwyklej mi się nie chce, bądź nie mam na to czasu albo porostu jestem źle zorganizowana… Pełno rozstępów… Ah szkoda gadać… Dobrze że w zamian mam trójkę wspaniałych dzieci, to mi rekompensuje straty :)

  3. U mnie zrobił sie menisk wklęsły:((( Masakroza totalna. Cycków u mnie brak!

  4. Brak cycków i rozejście mięsni prostych brzucha. buuuuu….

  5. Wszystko!!! Ale cycki mam wielkie

  6. ogolnie mniej ważę… za to rozstępy na biodrach oraz piersi po skończeniu karmienia tragedia:/ na szczęście mężowi się nadal podobają :p

  7. piersi mniejsze biodra i brzuch (wielkie) i rozstępy na udach ale co tam byle zdrowie było ;)

  8. Milena kamińska

    Oj zmieniły bardzo dużo. W czasie ciąży przytyłam po 25 kg brzuch był tak wielki aż pękał i robiły się rany ślady są w wyglądzie tzn rozstępy duży brzuszek i rozejście się mięśni płaskich brzucha co grozi przepukliną. Do tego ogromne skrzywienie kręgosłupa. Rozstępy na nogach brzuchu i piersiach. Plus taki ze jak wypne brzuszek to niektórzy ustępują mi miejsca ;-) ślad po ciąży jeszcze został w postaci brazowych plam nad ustami i na polikach

  9. Ja poza mniejszym napięciem skóry na brzuchu nie widzę specjalnej różnicy, no poza blizną po nacinaniu ale przy tylu szwach mogło być gorzej. Teraz jestem w czwartej ciąży, zobaczymy co będzie ;)

    1. Mam nadzieję, w sumie moja mama 4 raz rodziła w wieku 40 lat i jest szczuplutka i zgrabna laska do tej pory, więc o ile wdałam się w mamę to nie powinno być źle ;)

  10. Jestem ogólnie większa teraz, rozstępy, luźna skóra na brzuchu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

List otwarty do kierowców


Drogi kierowco! Najwyższy czas zmienić założenia, spróbuj zapamiętać, że kobiety mają mózgi i potrafią ich używać. Co więcej, mają fenomenalną pamięć (o wiele lepszą niż mężczyźni, nie zauważyłeś?) i naprawdę świetnie potrafią zapamiętać skomplikowane przepisy ruchu drogowego.

Jeśli więc widzisz mnie jak jadę z naprzeciwka i chcę przejechać prosto przez skrzyżowanie, a Ty akurat skręcasz w lewo to łaskawie przyhamuj, bo to ja mam pierwszeństwo. Nie udawaj Greka, dobrze znasz zasadę prawej ręki, prawda? Wyobraź więc sobie, że ja też ją znam. I nie rób głupiego założenia, że zdążysz, bo chociaż mój rower na to nie wygląda, to naprawdę ma niezłe przyspieszenie. Tym bardziej nie próbuj mnie przekonywać, że nie mam pierwszeństwa, oboje wiemy, że mam.

I czy Ty naprawdę myślisz, że jestem idiotką i dam sobie wmówić, że zasada prawej ręki obowiązuje nawet tam, gdzie są znaki drogowe, które wyraźnie pokazują, kto ma pierwszeństwo? No proszę Cię…

To samo na rondzie. Czasy się zmieniają i przepisy też, przestań myśleć, że zawsze masz pierwszeństwo na rondzie, patrz na znaki. Tam gdzie są oczywiście bo jak ich nie ma to przepuszczasz pojazdy nadjeżdżające z prawej strony, również te, które dopiero wjeżdżają na rondo. Jak masz wątpliwości to poczytaj kodeks drogowy. Przy okazji przeczytasz tam, że jak chcesz skręcić w prawo a ja jadę prosto albo skręcam w lewo, to dojeżdżając do skrzyżowania nie powinieneś mnie wyprzedzać tylko skręcić za mną. Nie jeżdżę tuż przy krawężniku, zmieścisz się.

A skoro już o odległościach rozmawiamy – nie uczyli Cię na kursie, że przy wyprzedzaniu trzeba zachować metr odległości od wyprzedzanego pojazdu? Rower to też pojazd, pamiętaj. Nie wyprzedzaj na trzeciego i nie wyprzedzaj jak z przeciwka jedzie inny samochód bo się zwyczajnie nie zmieścisz. A ja bardzo nie lubię jak ktoś jedzie dwa centymetry ode mnie, to nie jest bezpieczne. Tak na marginesie, właśnie dlatego nie jeżdżę tuż przy krawężniku, muszę mieć gdzie uciekać, przed takimi piratami drogowymi jak Ty.

Mam lusterko przy rowerze i wyobraź sobie, nie używam go do poprawiania fryzury w trakcie jazdy. Wiem, że jedziesz za mną i co  z tego? Myślisz, że na Twój widok zniknę? Czasem musisz przyhamować i tyle. I nie trąb na mnie jak masz pecha i stoisz za mną. Jak mówiłam, mój rower ma niezłe przyspieszenie. Jeśli więc uznałam, że nie zdążę przejechać przed samochodami jadącymi z prawej albo z lewej, to znaczy, że są bardzo blisko i nie zdążę. Może Cię to zdziwi, ale moje życie znaczy dla mnie więcej niż Twój pośpiech. Właściwie Twój pośpiech kompletnie nic dla mnie nie znaczy. Ignoruję Twoje trąbienie, bo mnie dobrze wychowano, nie chcę Ci pokazywać środkowego palca. Chociaż tak między nami – często na to zasługujesz.

Wiem do czego służą ścieżki rowerowe i chociaż ich nie lubię to korzystam z nich, bo znam przepisy. A jeśli akurat nie ma ścieżki to nie próbuj mnie przekonywać, że mam jechać po chodniku. Przepisy mi na to nie zezwalają wiesz? No chyba, że mam pod opieką dziecko do lat dziesięciu, albo pogoda jest tak podła, że jazda po szosie zagraża mojemu bezpieczeństwu. Ewentualnie jeśli chodnik ma co najmniej dwa metry szerokości a ruch na jezdni jest dozwolony z prędkością ponad 50km/h w terenie zabudowanym. No ale bądźmy szczerzy, gdzie Ty widziałeś takie szerokie chodniki?

I zapamiętaj sobie, dwa rowery mogą jechać obok siebie, jeśli to nie utrudnia ruchu i nie stwarza zagrożenia. Dobra dobra, nie czepiaj się słówek. Korona Ci z głowy nie spadnie jak wyprzedzisz dwa rowery jadące obok siebie, na ogół zajmowana przez nie szerokość jest porównywalna do jednego samochodu. I nie trąb jak debil, może nie podobają Ci się nowe przepisy, ale wiesz… podobają – nie podobają, przestrzegać trzeba.

W gruncie rzeczy i tak masz lepiej niż ja. Tobie nie pchają się pod koła piesi, a mnie na ścieżkach rowerowych nieustannie.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Kierowca mężczyzna oprawca, rowerzystka kobietka którą wszyscy atakują, klasyka.

    1. Kierowca jest rodzaju męskiego, ale list jest do wszystkich, do kobiet również, wcale nie są lepsze niestety.

    2. Kamila a kobieta kierująca pojazd to kierowczyni, korowniczka czy kierownica? Chyba nie ma polskiego odpowiednika, kierowca funkcjonuje dla obu płci.

  2. Droga matko z dzieckiem. Spróbuj proszę zapamiętać, że będąc w ruchu ulicznym niezależnie czy jadąc rowerem, samochodem, czy może pieszo przekraczając ulicę Twoją pierwszą i najważniejszą czynnością jest zwracanie uwagi na sytuację na drodze. Nie zajmowanie się dzieckiem, nie bawienie się z nim czy gaworzenie, tylko i wyłącznie pilnowanie tego byście oboje dotarli bezpiecznie do celu. Dziecko siedząc w samochodzie/rowerze/wózku poczeka te kilka minut i żadna krzywda mu się nie stanie, nie musisz na nim skupiać 100% swojej uwagi, uwagę tą skup na drodze i tylko na drodze. Jak już dojedziesz na miejsce to wtedy możesz się bawić dzieckiem, ale na miłość boską nie prowadząc samochód czy rower!

    1. Nie pisałam o jeżdżeniu z dzieckiem, więc nie biorę tych słów do siebie, ale generalnie masz rację. Może tylko z tą różnicą, że matki nie są w stanie całkowicie oderwać się od myślenia o dziecku, ten 1% uwagi dla dziecka im zostaw ;)

  3. Ja (szownistyczna, męska świnia) też jeżdżę rowerem. Tak, także po ulicach. I niejednokrotnie zdarzyło mi się, że to właśnie te (kochane, spokojne, niewadzące nikomu) Panie za kierownicą aut wyprzedzały bardzo blisko mnie. No chyba bały się zjechać na przeciwległy pas. Nawet, jeśli był pusty, a widoczność na kilkaset metrów. A jeśli tak faktycznie jest to chyba czas najwyższy zwrócić prawo jazdy do wydziału komunikacji, bo jazda autem to nie jest zabawa. Przepisy są po to, żeby ich przestrzegać. Statystyki mówią jasno – najczęściej do wypadków śmiertelnych dochodzi w momentach, kiedy auto prowadzi kobieta pomiędzy 30 a 40 rokiem życia i jest to dobry, służbowy samochód.

    Ciekawe, prawda?

    Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że drogie Panie zaczniecie lepiej jeździć. Zwłaszcza wyprzedzając.

    1. Pisałam już wyżej, list jest zarówno do kobiet jak i mężczyzn, na mój gust obie grupy tak samo źle traktują rowerzystów.

  4. W moim mieście niestety coraz częściej rowerzysta jest świętą krową…gna po chodniku jak szalony nie patrząc na nic,oczekuje że każdy pieszy zdąży przed nim uskoczyć.Nie wszyscy oczywiście, ale niestety wielu.

  5. Ela u nas to jeszcze ci dzwonkiem zadzwoni , że masz się odsunąć. .. a o przejściu przez pasy nie mówię ..

  6. U nas w teorii tez pieszy ma pierwszenstwo. Ale kto zwraca na to uwage?
    A swoja droga to ostatnio sie zbulwersowalam, wjezdzajac na skrzyzowanie na zielonym swietle kierunkowym: na czerownym przechodzil sobie spokojnie ojciec z niemowlaczkiem w wozku. Az mna zatrzeslo book jak chce sie narazac to jego sprawa ale jakim prawem naraza dziecko?

    1. A tutaj to częste ale też dlatego, że w wielu sytuacjach kierowcy zwyczajnie sami puszczają, ledwie zblizysz się do przejścia, lub po prostu do ulicy gdzieś poza przejsciem dla pieszych, a już ktoś cię puszcza

  7. A w angli nie :) i tez jest mniej wypadkow niż w pl.

  8. Hehe w warszawie to niestety nie lubie rowerzystów ani na chodnikach ani na ulicach…sama lubie jeździć na rowerze ale jednak drogi rowerowe powinny byc wszedzie zeby nie trzeba bylo jechac ulicą a po chodniku znowu jak jada to niesety “święte krowy”-najbardziej zawsze sie boje o moje dziecko ze go wkoncu ktos rozjedzie

    1. Mieszkałam kilka lat w Warszawie, wiem o czym mówisz. Tyle, że moim zdaniem po chodnikach jeżdżą pseudorowerzyści i tchórze :P No dobra, w uzasadnionych przypadkach rozumiem, ale nie jak się jedzie po chodniku gdy ulicą przejeżdżają cztery samochody na godzinę a i z tym się spotykałam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Małopolski Piknik Lotniczy


Czerwiec to miesiąc bardzo radosny i aktywny – pozwolę sobie tak stwierdzić, ponieważ nie tylko zaczyna się długo wyczekiwane lato i dla wielu – wakacje, ale również jest to okres licznych plenerowych imprez, festynów i  pikników rodzinnych.

I tak właśnie, w ostatni weekend czerwca zeszłego roku, wybrałam się z moimi mężczyznami do Krakowa, gdzie odbył się dziesiąty Małopolski Piknik Lotniczy. Wspaniała impreza rodzinna, odbywająca się na terenie  dawnego lotniska Rakowice-Czyżny, gdzie znajduje się również ogromne Muzeum Lotnictwa Polskiego.

Owo muzeum ma w swoim posiadaniu liczne:
samoloty,
śmigłowce,
szybowce,
broń przeciwlotniczą (różnego rodzaju armaty),
– oraz wozy militarne.

Każdy eksponat można zobaczyć z bliska i dotknąć, a wybrane okazy pozwolono nawet podejrzeć „od środka”. Zakazuje się natomiast kręcenia śmigłami oraz wchodzenia na ekspozycje by ich nie zniszczyć – niektóre sięgają kilkadziesiąt lat wstecz i pamiętają jeszcze niejedną bitwę czy wojnę!

Muzeum jest ogromne i większa jego część (poza bodajże dwoma hangarami) znajduje się pod gołym niebem, warto więc wyruszając na taką wycieczkę, zaopatrzyć się w wygodne buty oraz odzież dopasowaną odpowiednio do pogody.

Jeśli chodzi o sam piknik, jestem absolutnie zachwycona – jeżeli nic nie stanie na przeszkodzie, z chęcią wybiorę się ponownie, w tym roku (27-28.06.2015)!

Program był obszerny, przewidywał „piknikowanie” cały dzień (w sobotę od 10.00 do 19.00, w niedzielę do 18.00 ), a dzięki temu mogliśmy zobaczyć pokazy:
skoków na spadochronie,
paralotniarzy i motolotniarzy,
akrobacje samolotowe – w tym, słynnej grupy Biało-Czerwone Iskry,
akrobacje szybowcowe,
starty, przeloty i lądowania przeróżnych podniebnych „tworów”, których nie jestem w stanie wymienić, ze względu na ich ilość oraz fachowe nazewnictwo ;-)

Zapewniam Was, że piknik lotniczy daje możliwość poznania i podziwiania na własne oczy, niesłychanych możliwości pilotów akrobacyjnych oraz obejrzenia fantastycznych prezentacji wielu współczesnych oraz historycznych (!) samolotów.

Poza podniebnymi atrakcjami, podczas pikniku widzowie mają również okazję zobaczyć:
prezentację wojskowego sprzętu, mundurów i pojazdów oraz … samych żołnierzy co niewątpliwie cieszy oko, damskiej części publiczności :D  .. i dzieci! ;-)
– a także historyczne inscenizacje grup rekonstrukcyjnych.

Tym, którzy na piknik będą chcieli wybrać się (w przyszłości) ze swymi rodzinami, podpowiadam:
– na terenie imprezy znajdują się liczne stragany handlowe, z atrakcjami dla małych (zabawki) i dużych (odzież wojskowa, wyprzedaż sprzętu militarnego w Agencji Mienia Wojskowego),
– punkty gastronomiczne – do wyboru, do koloru, w tym również opcja zakupu ciepłego posiłku u  żołnierzy (tradycyjna grochówka, bigos czy kaszanka,… :D ),
toi-toie – w ilości wystarczającej by nie stać za potrzebą w kolejkach ;-)
wesołe miasteczko,
– oraz całkiem spora polana, na której można „przycupnąć” (warto mieć ze sobą koc!) i leniuchując podziwiać podniebne atrakcje, słuchając przy tym, naprzemiennie muzyki oraz opowieści Pana prowadzącego, który starał się bardzo dokładnie opisywać każdy pokaz  – swoją drogą zawstydził mnie swoim gadulstwem! :P

Z istotnych informacji dodam jeszcze, że wstęp do muzeum (zarówno na co dzień, jak i okazjonalnie – na piknik) kosztuje 20.00 zł od osoby dorosłej, dzieci do lat siedmiu – bezpłatnie.

Aha! Zdjęciami (by Was zachęcić) zbytnio się nie pochwalę bo mój aparat to kawał…. ;-) który nie potrafi zrobić ładnych zbliżeń by uchwycić to co daleko i wysoko, ale jeśli ktoś jest ciekawy może zajrzeć na stronę Pikniku Lotniczego  i tam co nieco podejrzeć.

Gorąco Was zachęcam zarówno do udziału w pikniku, jak i do dzielenia się wrażeniami oraz zdjęciami.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Tak tak ciekawe co w tym roku spadnie z nieba… Mnie ta impreza przeraza!!!

    1. W zeszłym roku nic nam z nieba nie spadło… ;)

  2. Potwierdzam byliśmy wczoraj i bylo rewelacyjnie :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku