Otyłość wśród dzieci


Miałam około dwunastu lat kiedy od swoich “koleżanek” ze szkolnej klasy otrzymałam tajemniczy list. List,w którym wyzywana byłam od grubasów, tłuściochów, a także jasno w nim zaznaczyły, że z “taką krową nie chcą mieć nic wspólnego” i najlepiej jeśli przeniosę się do innej klasy. Wróciłam do domu z zapłakaną twarzą. Załamałam się. Chwyciłam żyletkę taty i zamknęłam się w łazience. Chciałam umrzeć.

Wg najnowszych badań Instytutu Żywności i  Żywienia w Warszawie polskie dzieci tyją najszybciej w Europie. Już co piąte dziecko w wieku szkolnym i gimnazjalnym ma nadmierną masę ciała. To nie jest już problem, który możemy zawinąć pod dywan i tłumaczyć, że nasze dziecko z tego wyrośnie. Niestety nie każde.

Prof. Mirosław Jarosz, dyrektor Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie zaznacza, że wciąż nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że otyłość jest główną przyczyną takich chorób przewlekłych, jak: cukrzyca typu 2., choroby układu krążenia (zawał serca, udar mózgu), nadciśnienie tętnicze, nowotwory złośliwe (rak jelita grubego, sutka, gruczołu krokowego), kamica żółciowa, niealkoholowe stłuszczenie wątroby, zaburzenia hormonalne, np. zespół policystycznych jajników, zmiany zwyrodnieniowe układu kostno-stawowego czy nocny bezdech*.

Oczywiście możemy oczekiwać od naszego Państwa by zapewniło edukację dla dzieci nt. zdrowego stylu życia, by objęło specjalistyczną opieką dzieci z otyłością. Jednak nie tu leży sedno.

Moim zdaniem odpowiedzialność leży na nas – Rodzicach. To nikt inny jak My od małego uczymy dziecko nawyków żywieniowych, jak również aktywnego odpoczynku. Dziecku z nadwagą wcale nie jest do śmiechu – często jest wyśmiewane w szkole, obrażane czy też wytykane palcami, przez co szybko traci wiarę w siebie. Jest ono nieszczęśliwe, ma problem w relacjach z rówieśnikami. Odtrącenie przez rówieśników jest bardzo bolesnym doświadczeniem, które może rzutować także na budowanie przez niego relacji w dorosłym życiu.To nie tylko problem z fizycznym wyglądem, ale także psychiką dziecka.

Jako rodzice mamy wiele narzędzi dzięki, którym możemy kontrolować wagę i rozwój fizyczny i umysłowy naszych dzieci. Przede wszystkim wizyty kontrolne u pediatrów, które mogą wskazać na nadmierny przyrost wagi, czasem zdarza się, ze otyłość ma podłoże hormonalne i konieczne są badania laboratoryjne. Warto także dociec dlaczego dziecko tak dużo je, jak również sprawdzić co je, w jakich sytuacjach np. by zabić nudę, ze stresu, bądź poczucia braku akceptacji przez rówieśników. Dieta powinna być dobrana dla każdego dziecka indywidualnie, gdyż musi ona pokryć zapotrzebowanie jego organizmu.

Naprawdę nie trzeba mieć góry pieniędzy, wystarczy kierowanie się  zdrowym rozsądkiem i wspólnie, jako rodzina zmienić styl życia – np. zamiast chipsów jeść pokrojone w słupki marchewki i ogórki. Do i ze szkoły pokonywać drogę na rowerze. Wspierajmy nasze dziecko i bądźmy dla niego ostoją miłości.

*źródło: GW

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Moim zdaniem we wszystkim trzeba znać umiar. Kawałek czekolady, batonik czy rogalik słodki nikomu nie zaszkodzi. Zakazany owoc smakuje najlepiej. Osobiście niestety znam przypadek gdzie rodzice absolutnie zakazywali słodyczy, soków, czegoś nie zdrowego raz na jakiś czas i jak się to skończyło? Szkoła, własne kieszonkowe wydane na tony słodyczy, frytek czy hamburgerów w sklepiku szkolnym i totalny potem bunt w stosunku do rodziców. We wszystkim trzeba znać umiar, dużo też robią uwarunkowania genetyczne, czy niedostateczny ruch, albo pory żywienia. I nie,nie nie jestem matką dziecka otyłego,a wręcz przeciwnie, niejadka.

  2. Wcześniak i co dalej

    Ja nigdy nie byłam otyła. Zawsze byłam trochę powyżej górnej granicy zdrowej figury. I jest tak jak mówisz. Byłam z tego powodu wyśmiewana. I wiem też, że muszę uważać na siebie, ale wiele osób wokół widząc grubiutkiego bobaska mówi jaki śliczny. Jak trochę chudsze to zaraz szukają chorób. A przecież dobre nawyki trzeba kształtować już od małego.

    1. Ja także nie byłam otyła, tak jak ty miesciłam się w górnych granicach normy. To jednak wystarczyło by być wyrzutkiem w szkole podstawowej. Naukę trzeba rozpocząć od małego idąc zgodnie z zasadą czym skorupka za młodu nasiąknie…

  3. Wspieram wiem że rówieśnicy potrafią być okrutni ale bardziej okrutni są rodzice którzy na to pozwalaja i doprowadzają do takiego stanu swoje dzieci

  4. Dokładnie popieram … to nie dziecko winne, a rodzice pozwalając na słodycze, fast food, dużo słodkich napojów itp.

  5. W sumie najlepiej powiedzieć że rodzic najbardziej winny. Rodzic może wspierać starać się dbać o odpowiednie odżywianie dziecka a tak naprawdę może dziecko kupować po kryjomu chipsy batony itd. to dużo zależy od dziecka czy chce współpracować

  6. Miały słodycze zniknąć że szkolnych sklepików itd jak jest to wiemy wszyscy że słodycze są i będą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Dziecko wiele zmienia. Także w życiu zawodowym.


“Post jest elementem kampanii społecznej przeciwko nadmiernemu wydatkowaniu pieniędzy w związku z przyjściem na świat dziecka. Kampania jest prowadzona w ramach projektu Fundacji Innowacja i Wiedza pt. „ Projekt finansowy Dziecko ”. Projekt jest realizowany z Narodowym Bankiem Polskim w ramach programu edukacji ekonomicznej.”

Gdy przychodzi na świat dziecko, życie świeżo upieczonych rodziców ulega diametralnej zmianie. Zmienia się rytm dnia, przyzwyczajenia, marzenia i plany. Również te, które dotyczą powrotu rodziców do pracy, po wykorzystaniu okresu urlopu rodzicielskiego. Może się wydawać, że rok poświęcony dziecku, to ogrom czasu. Jednak należy wziąć pod uwagę, że sytuacja na rynku pracy dynamicznie ulega zmianom, a przez ten czas można “wypaść z obiegu”.

Młodzi rodzice, korzystający z tego udogodnienia, nie są jednak skazani na przykrości i niepowodzenia po powrocie do czynnego życia zawodowego. Chwile z dzieckiem są bezcenne, ale trudno nie zauważyć, że samo dziecko niemało kosztuje. Wydatki i wyzwania jakie pojawiają się przed rodzicami, powinny zostać dokładnie przemyślane i opatrzone planem na przyszłość. Można jednak podjąć skuteczną próbę połączenia przyjemnego i pożytecznego, znajdując możliwość zdobycia dodatkowej gotówki, która podłata budżet powiększonej rodziny.

Oczywiście zajęcia należy poszukać z głową, gdyż przepisy jasno określają, na jakich warunkach mama czy tato, korzystający z płatnego urlopu, mogą podjąć dodatkową pracę, nie tracąc dodatkowych uprawnień. Warto zaznaczyć, że za okres podstawowego i dodatkowego urlopu macierzyńskiego, zasiłek macierzyński przysługuje w wysokości 100% podstawy jego wymiaru, to za okres urlopu rodzicielskiego już tylko w wysokości 60% takiej podstawy. Aby rodzicom łatwiej było przewidzieć wpływy pieniężne przez cały okres urlopu, prawo przewiduje możliwość pobierania tego świadczenia za cały okres wszystkich wymienionych urlopów w jednakowej wysokości, jednak wówczas wynosi ona 80% podstawy zasiłku. Ponieważ często rodzice liczą każdą zarobioną i wydaną złotówkę, należy wiedzieć, że powrót na pół etatu u pracodawcy, odpowiednio pomniejszy kwotę otrzymywanego zasiłku. Jeśli jednak przedsiębiorcza mama podejmie przykładowo pracę w ramach umowy zlecenia, wtedy nie zostanie zmniejszona wysokość pobieranego przez nią zasiłku macierzyńskiego. Otrzyma więc i pełny zasiłek i dodatkowy dochód z umowy zlecenia lub o dzieło.

W podejmowaniu takich działań nie chodzi jedynie o podciągnięcie domowych wpływów i świadome planowanie budżetu przy małym dziecku, ale w dużej mierze o pozostanie na rynku pracy. To także możliwość stopniowego wdrożenia się w obowiązki zawodowe, jednocześnie powracając do sił i opiekując się maluchem. Naturalne jest wykorzystanie w tej sytuacji cech, które pojawiają się u rodziców wraz z przybyciem dziecka. Elastyczność, dobra organizacja pracy, kreatywność, szczególnie ułatwiają łączenie obowiązków domowych z pracą. Dzięki temu łatwiej jest następnie wdrożyć się do zajęć na cały etat. Dobrze jest mieć styczność z pracą, bo to stanowi dodatkowy atut dla przedsiębiorczego rodzica, sprawiając że rok urlopu nie jawi się jako pusta przestrzeń w życiorysie pracownika. Warto stawiać na własny rozwój, bo to są działania, które zawsze zaprocentują w przyszłości.

Troska o dom, dziecko czy pracę, zawsze ma wspólny mianownik – przyszłość rodziny. Warto mieć świadomość, w jaki sposób pozyskiwać pieniądze, ale i jak wydawać je z głową. Dziecko nie musi kosztować majątku, o ile rodzice spojrzą na listę wydatków chłodnym okiem. Aby mądrze wydatkować pieniądze, warto wziąć udział w bezpłatnych warsztatach z edukacji finansowej dla rodziców dzieci w wieku 0-6 lat oraz przyszłych rodziców. Aktualne informacje o warsztatach dostępne na portalu Facebook:  www.facebook.com/ProjektFinansowyDziecko .

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Mi też udało się zdobyć pracę zdalną, jeszcze przed urodzeniem pierwszego dziecka – teraz z trójką czasami mi się już po prostu nie chce siadać wieczorem przed tym komputerem, ale jednak motywacja jest duża – może jak już spłacimy kredyt na domek to sobie dam spokój – chociaż to już pewnie będę na emeryturze :)

  2. Będąc na urlopie macierzyńskim staram się podreperować finanse domowe dodatkową pracą w postaci tłumaczeń tekstów. Chętnie przyjrzę się warsztatom, może uda mi się skorzystać :)

  3. Oj zmieniło ale tak jak do każdej zmiany trzeba się przyzwyczaić tak też było. Zmiana wspaniała

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Mamą być…


Jestem mamą od ponad sześciu lat. Dla mnie to wyjątkowy i piękny czas. Syn pojawił się w moim życiu, kiedy byłam na to w pełni gotowa i otwarta na wszystko, co wiąże się z macierzyństwem.Dziecko powinno codziennie słyszeć, czuć i doznawać ciepłych uczuć od najbliższych mu osób. Okazywanie ich zazwyczaj przychodzi mi naturalnie, czasem jednak muszę się bardziej postarać walcząc z własnym zmęczeniem czy brakiem czasu.

Czym więc dla mnie jest bycie mamą z perspektywy tych sześciu lat?

Bycie mamą Aleksa, to:
1. Budzenie go z uśmiechem na twarzy, by zarażać go radością życia od samego poranka.

2. Odrywanie oczu od komputera/ książki/ garnka, za każdym razem, gdy coś do mnie mówi, by czuł, że jest dla mnie ważny.

3.  Wspólne śmianie się, by był szczęśliwym i pełnym pozytywnej energii dzieckiem.

4. Czytanie mu każdego wieczoru przed zaśnięciem, by więź między nami była wyjątkowa i głęboka.

5. Wspólne wyjazdy do zoo, zwiedzanie wystaw, chodzenie do kina… by mógł poznawać i chłonąć otaczający go świat.

6. Mówienie mu „kocham” rano, w południe i wieczorem, by czuł, że jest kochany.

7. Wyznaczanie mu obowiązków, by nauczył się odpowiedzialności i systematyczności.

8. Pozwalanie sobie na relaks, by potem dzielić się z nim swoim wewnętrznym spokojem, radością i szczęściem.

9. Przytulanie go i głaskanie, by czuł się bezpieczny i akceptowany.

10. Wspólne jedzenie posiłków, by każdego dnia chłonął domowe ciepło, jakie jest w naszej rodzinie.

11. Bycie jego największą fanką, by czuł się doceniany i wierzył w siebie.

12. Pieczenie jego ulubionego ciasta, po to by po prostu sprawić mu przyjemność.

13. Przełamywanie moich słabości i wykazywanie się odwagą, by wiedział, że dla niego mogę więcej.

14. Wspólne skakanie na trampolinie, by czuł, że daję mu 100% swojej uwagi i potrafię czasem oderwać się od ziemi.

15. Odbieranie go z przedszkola o umówionej porze, by czuł się bezpiecznie.

16. Nachylanie się nad kwitnącymi konwaliami, by wzbudzać w nim zachwyt nad pięknem przyrody.

17. Okazywanie miłości jego tacie, by miał wzór dobrej, kochającej się rodziny.

18. Przyczepianie jego rysunków magnesami na lodówce, po to wiedział, że doceniam jego starania.

19. Odwiedzanie i pielęgnowanie więzi z jego dziadkami i pradziadkami, by wiedział, co w życiu jest naprawdę ważne.

20. Przygotowanie mu urodzinowego tortu z wizerunkiem Ninjago, by wiedział, że znam i akceptuję jego zainteresowania.

Taką jestem mamą – mamą Aleksa. Czy jestem idealna w tej roli? Każdego dnia zastanawiam się, ile spraw mogłam zrobić lepiej, mocniej, bardziej. Ta refleksja motywuje mnie do codziennych drobnych zmian, bo mam aspiracje by moje dziecko było szczęśliwe. A to czego bym najbardziej chciała, to widzieć miłość i szacunek w oczach mojego syna – teraz, jutro i kiedyś tam w dalekiej przyszłości.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Świetnie to napisałaś. Ja jestem mamą dopiero od 10,5 miesiąca i mam córeczkę, więc to mój pierwszy Dzień Matki jako Matki! :) Odkąd sama jestem mamą, szanuję moją Mamę podwójnie. I muszę powiedzieć, że czuję się teraz bardzo szczęśliwa, mimo ciągłego zmęczenia… ;) Myślę, że ważne jest to, by się starać być idealnym rodzicem, nawet jeżeli nie jesteśmy w stanie dosięgnąć ideału… ;)
    Pozdrawiam

  2. (nie )Magda(lena)

    Wzruszyła m się ! Bardzo. To takie niezwyczajnie zwyczajne. Proste, a jednak zawiłe jest uczucie mamy.

    1. mnie też bardzo to wzruszyło….

  3. Ja myślę, że nic nie oddala od ideału bardziej niż dążenie do niego za wszelką cenę.. Każdy popełnia drobne błędy, nawet Mamy :) Uważam, że to właśnie o te codzienne, małe rzeczy chodzi.. O buziaka na dobranoc, o próbowanie spaghetti prosto z garnka, o wspólne wylizywanie trzepaczki po ubiciu śmietany, o plasterek na zbitym kolanku, o śpiewanie piosenek nawet jeśli słoń nadepnął nam na ucho i codzienną podróż do przedszkola.. Nie jest sztuką kupować drogie prezenty przy jakichś okazjach. Prawdziwa miłość jest ukryta w każdej minucie zwykłego, codziennego życia, które w zaskakujący sposób przestaje być szare gdy na świat przychodzi nasze Dziecko.
    Moja Córeczka ma 4 latka, a odnoszę wrażenie, że właśnie Synek daje znać, że jest gotowy i czuję pierwsze skurcze.. :)
    Udanego Dnia Mamy. Celebrujcie go 365 dni w roku :)

  4. Super. Świetnie napisane. :)

  5. agata hałasa

    basiu! bardzo chciałabym być twoim dzieckiem :)

    1. Basia Heppa-Chudy

      Teraz to ja się wzruszyłam :)

  6. Pingback: Nie wychowuj niezdary! Niebezpieczne zabawy dzieci - W Roli Mamy : W Roli Mamy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Mąż traktuje cię jak służącą? Sama sobie jesteś winna!


Znasz ten ból? Dom, praca, dzieci i związany z nimi ogrom obowiązków. Twoich obowiązków, bo często zdarza się że twój partner ma tylko pracę, a od reszty jesteś TY. Tylko ty!

I to na własne życzenie, z niemym przyzwoleniem, kobiety w polskich domach zgadzają się na rolę służącej. Znam to doskonale, bo sama byłam w gronie tych kretynek, które długi czas uważały, że to co w domu i wokół domu, przy dzieciach, to babski obowiązek. I jeszcze mama mi mówiła, że o faceta trzeba dbać.

No to zadbałam przez te 13 lat jak tylko umiałam najpiękniej, troszcząc się o dom. Pozwoliłam się wcisnąć w sztywne ramy pani porządnickiej, co i do pracy pójdzie, obiadu nagotuje i po obiedzie posprząta. Nie wymagałam niczego. Kurze, pranie, czyszczenie pomieszczeń i wszystko to, co uklepało się być rzeczą kobiecą, trzymałam z dala od partnera. A niech chłopak ma, niech widzi, jaka ze mnie zuch dziewczyna. I tak początkowe umizgi stały się wkurzajacą codziennością. Codziennością, która mnie i wielu moim koleżankom bokami wychodziła.

Bo  póki nie ma dzieci, to jeszcze facet może leżeć i pachnieć. Ale jak się którejś rodzi dziecko, a do niego dołączają kolejne, to życiową porażką tej zajechanej żony, jest to, że ona zasuwa z majdanem, a facet jak za kawalerki leży i pachnie. Tylko niegdyś pachniał perfumami, a teraz śmierdzi zwyczajnym leniem.

Przyznajcie szczerze, jak bardzo wasi partnerzy wam pomagają? Ile z was ma ochotę trzasnąć tym wszystkim w cholerę, niech dom brudem zarasta, dopóki się leń pomagać nie nauczy? Ale on najczęściej się nie zmienia, woli przetrzymać tymczasowy bałagan, bo przecież ona na bank się złamie i posprząta. I się chłop nie myli. Foch fochem, protest protestem, ale można sobie to w buty włożyć, bo nie przyniesie żadnych efektów, jeśli zabraknie u was rozmowy i konsekwencji.

Nie ma co się oszukiwać, to ty jesteś winna, jeśli czujesz że czytasz o sobie. I nie szukaj mu usprawiedliwień, że skoro  mama od niego nie wymagała, to on nie wie, o co w tym chodzi, a jak to tak nagle go do roboty przymuszać. Gratuluję tym z was, które od razu ustaliły partnerski podział obowiązków. Ja dawniej tkwiłam w przekonaniu, że praca = facet, dom i cała reszta = ja. Nagle się okazało, że są dziewczyny, które mają tak samo – bo obowiązki bywają podobne, a jednak inaczej – bo partner wychodził z inicjatywą pomocy. Zreformowały mnie dzieci, po prostu nie miałam czasu na dupie usiąść, kawę piłam w biegu, a jak jeszcze dołożyłam do obowiązków domowych pracę zawodową, wcale nie uśmiechało mi się zapierdzielanie na stu etatach, bez słowa dziękuję. Bo skoro to mój obowiązek, to za co mi dziękować?

Złapałam się na tym jakiś czas temu, gdy zachorowałam. Poza paskudną chorobą, nadal miałam dwoje dzieci, dom, psa i pracę. A mój mąż miał pracę i odpoczynek po niej. Zaczęliśmy etap zmian, bo poczułam się zmęczona i nieszczęśliwa. Idzie ku lepszemu. I wam radzę to samo, zanim uwierzycie na amen, że usługiwanie mężowi lub wyręczanie rodzinki, to wasze drugie imiona.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Święte słowa! Aczkolwiek, mimo wszystko nie rozumiem jak można widzieć i wiedzieć, że kobieta jednym słowem – zapierdziela, na wielu etatach i spokojnie na to patrzeć?!
    Czasem chciałabym zamienić się rolami z własnym mężem i pójść do dobrze płatnej pracy, a po tej pracy wracać do domu i tylko, leżeć, pachnieć i wymagać! A on niech przejmie wszystkie moje obowiązki – ciekawe ile dni potrzebowałby by zapłakać, zatęsknić i zrozumieć!?!

    1. Żaklina Kańczucka

      Nie wiem jak można, choć wiele rożnych tłumaczeń słyszałam. Ja dziękuję za taki “podział” – dom mamy wspólny, dzieci też, więc powinniśmy się dzielić. Pracę ja mam własną a mąż swoją i tu nie musimy wchodzić sobie w kompetencje. Dopadł mnie spóźniony bunt, ale jeśli można cokolwiek zmienić, to na co czekać?

    2. Trzeba się było uczyć to byś poszła do dobrze płatnej pracy. No pewni, nie dość że mąż zarabia kupę kasy to ma jeszcze kibel w domu myć…

      1. Naprawdę zmeczona

        Dokładnie jaja jak berety faceci są mega śmieszni , ale najlepsze jest to jak teściowa powie że on taki dobry był tylko oczywiście zona go zmieniła na gorsze.Ciągle nadskakiwanie matek do synów i potem żona ma problem bo matki myślą że żony też będą tak zapierdzielac przy synusiach praca dzieci dom zakupy sprzątanie szczerze to mam ochotę pierdzielnac wszystkim ale szkoda dzieci.Nikt mi nie powie że jest łatwo odejść

  2. Niestety tez należę do tych kretynek;(

  3. To ja jedna nie narzekam?
    Mamy pewien podział obowiązków – nie jest źle. I mimo iż wyznaję zasadę, że praktyka czyni mistrza, to nie dam mu dotknąć się do prania, ogólnie do ciuchów (zgadnijcie jak wyglądał mój sweter po tym jak go uprał w 60 stopniach ;)).
    Wielokrotnie się wykłócałam o to, że nie mam zamiaru skończyć jak jego lub moja matka. Na własnej skórze doświadczył czym jest siedzenie z dzieckiem w domu, ogarnianie mieszkania, obiadu, spacerów, zabaw i drzemek młodego. Teraz w weekendy sprzątamy razem, a gdy w tygodniu wraca z pracy, a ja mu mówię, że nie wyrobiłam się z obiadem – nie narzeka, staje przy kuchni. :)

  4. Anna Radomska

    Mam to szczęście, że moja tesciowa gnała mojego męża zarówno w domu do różnych obowiązków, jak i do opieki nad młodszym jego rodzeństwem. Dzięki temu dziś nie tylko ja zajmuję się dziećmi – on mi pomaga i to dosłownie od pierwszych dni po urodzeniu dzieci – a niedługo trzeciego Bąka będziemy mieli, ale pomaga mi też i w porządkach w domku – posprząta, pozmywa, pranie nastawi, w ogrodzie pomorze, trawę skosi. Też zdarzy mi sie, że narzekam, że mógł jeszcze to czy tamto zrobić, albo że to lub tamto za długo, za wolno robił, ale i tak sie mega cieszę, że tyle mi pomaga, choć pracuje i późno codziennie wraca do domku. A jak ja nie zdążę czegoś ogarnąć, bo jestem na ostatnich nogach w mojej ciąży, albo jak coś zacznę a nie skończę, to on sam mi mówi, że dobrze, że robie odpoczynek i nie przemęczam się, a co się odwlecze to nie uciecze. Najwyżej on mi to skończy czego ja nie zdążyłam :) Teraz naszych synów też powoli już gnamy do małych obowiązków domowych – żeby na przyszłość ich żony z nich też miały pożytek, ale też dlatego, żeby sami umieli porządek wokół siebie zrobić, coś ugotować czy wyprać – żeby sobie po prostu umieli sami poradzić.

    1. Napiszę krótko- zazdroszczę! Mój powoli się reformuje, ale idzie w dobrą stronę :)

      1. Jak zreformować takiego męża? Ja już chyba wykorzystałam wszystkie sposoby. Fochy, kłótnie, rozmowy, tłumaczenia, nie sprzątałam kilka dni żeby on to zrobił – i nic…
        Jestem w 31 tygodniu ciąży, mamy rocznego syna i on tylko wieczorem kładzie go spać, a ja już nie mam siły i pomysłu jak go zmusić do pomocy.

  5. Moj maz pracuje za granica ale jak jest na urlopie to pomaga mi. jedynie gotowanie to moja broszka . nie moge narzekac , czasem nawet slysze :” usiadz sobie , ja to zrobie ” :) PS. musi sobie u zony zaplusowac , poniewaz na codzien wszystkie obowiazki naleza do mnie ;)

  6. Ja pod tym względem mam w domu ideał i nie zapominam Mu za to dziękować :-) <3

  7. Sorry, ale jezeli kobieta nie pracuje powinna zajac sie domem ,ALE w przypadku gdy idzie do pracy -DZIELIMY SIE OBOWIAZKAMI DOMOWYMI !!! Za to opieka nad dzieckiem dzielimy sie ZAWSZE , BEZ WZGLEDU CZY KTOS PRACUJE CZY NIE ! Koniec kropka, kochane kobitki nie dajcie sie wrobic!

  8. ech… ja walczę od 10 lat, ale niestety płeć przeciwna jest konsekwentnie przekonywana przez rodzicielkę, że nic nie musi :)

  9. heh to mogę sobie pogratulować bo sama jestem w tym gronie kretynek… choć poniekąd go rozumiem bo zapiernicza po 12-14 godzin na dobę ale .. ja też pracowałam i jeszcze dom ogarniałam… ja też czuję się zmęczona.. szczęscie ze póki co potomstwa nie posiadamy… niestety ciągle muszę mówić wynieś śmieci czy sprzątnij naczynia ze stołu.. plus taki ze w każdą niedzielę to on odkurza i pomaga mi na działce . ale zmieniam go powoli bo choć łatwo nie jest to ileż można dawać się wykorzystywać…

  10. U mnie jest podzial rol ktory wypracowalismy

  11. U nas mamy swoisty podział pracy – każdy zajmuje się tym, co akurat trzeba zrobić :) ale fakt faktem, że mąż i pranie rozwiesi jak trzeba, i z odkurzaczem się koleguje, a na szybkie ogarnianie kuchni – nie ma lepszego ! Ja za to uwielbiam wiertarki, śrubokręty, szlifierki i takie tam gadżety, ulubiony klej to montażówka :) Mąż często pracuje z domu i wie, że troska o dom to nie wylegiwanie się, zawsze jest coś do zrobienia i nie tylko to dostrzega, ale bierze w tym czynny udział :D

  12. mój mąż pracuje w domu, raczej nie ma obowiązków domowych (ale jak poproszę zrobi ) – ale to wynika z Naszego podziału – on zarabia , ja zajmuję się domem. Dużo pomaga przy dzieciakach i spędza z nimi czas. Taki mamy układ i tak nam jest zwyczajnie dobrze. Nie narzekam i nie będę :) Zawsze marzyłam o tym by móc zostać z dziećmi w domu i tak mam :)

  13. Mój mąż uwielbia sprzątać, naprawdę! Robi to dokładniej od niejednej Pani Domu. Nie lubi oglądać TV, ale nie lubi też gotować. Za to ja dobrze gotuję i u nas raczej jest podział, że ja gotuję i prasuję, a mój mąż sprząta całą resztę – od zamiatania i ścierania kurzu, po mycie okien i sprzątanie kuwety :)

  14. Podział różnie ale mąż wynosi śmieci i ścieli łóżka to jego mus, naczynia myjemy na zmianę… Dobranoc.

  15. Ech znam ten ból po urodzeniu dziecka do 3 roku życia byłam w domu nie pracowalam zawodowo w związku z tym nie odczuwałam tego boleśnie że mąż mi nie pomaga ,ale odkąd pracuję denerwuje mnie i jest mi przykro że tylko ja mam wszystko robić w domu pranie sprzątanie gotowanie dziecko a jaśnie pan leży na kanapie ja rozumiem on pracuje dużo więcej niż ja i ciężej ale ja też pracuje i też jestem nie raz zmęczona a jeszcze mam w domu drugie tyle do zrobienia od nie dawna zaczelam egzekwować żeby pomagał mi to jakby grochem o scianę jakby nie słyszał …może to po trochu moja wina przyzwyczaiłam go że wszystko ja robiłam on w domu nic nie musiał robiłam mu kanapki do pracy jedzenie po nos …ale od jakiegoś czasu zmieniłam podejście i starm się z nim rozmawiać i nie usługiwać mu mam nadzieję że z czasem zmieni się i będzie mi więcej pomagał w domu bo na razie tylko od czasu do czasu pozmywa naczynia czy obiad ugotuje przy weekendzie

  16. Pingback: Jesteś matką i jesteś chora? Wydaje Ci się. W przyrodzie nie występuje takie kuriozum jak chora matka. - W Roli Mamy : W Roli Mamy

  17. To może jeszcze rada jak tego dokonać, bo nasze małżeństwo się sypie przez to że już nie mam siły robić wszystkiego sama i cierpliwości prosić żeby mi coś pomógł. Zawsze słyszę “zaraz” co oznacza nigdy. Będzie się potykał o rzeczy ale nie sprzątnie. Przychodzi z pracy, zje, umyje dziecko (jedyna rzecz jaką robi) i kładzie się na kanapie. Czasem myślę, że gdyby nie dziecko to bym nie gotowała, może dzięki temu by coś dostrzegł, ale potem myślę, że nic by to nie dało bo on nie będzie potrzebował jeść byle bym nic od niego nie wymagała. Uwielbiam czytać ale nie mam kiedy. Mąż natomiast poproszony o cokolwiek wypomina mi że nie może nawet sobie usiąść, że boli mnie jak on siedzi i zaraz coś od niego chcę. Nie prasuję już jego ubrań (kiedyś prasowałam), bo to dla mnie i dziecka nie jest potrzebne (on też nie prasuje, rzeczy leżą ponad pół roku niewyprasowane), ale nie mam pomysłu co jeszcze mogę zrobić i jak wymusić żeby coś robił. Dodam że ja też prasuję, robię sama zakupy,rano prowadzę dziecko do przedszkola i robię wszystko pozostałe. Wieczorem mamy do tego kłótnie żeby umył dziecko o odpowiedniej porze żeby się wyspało, bo rano mam problem z wyszykowaniem go do przedszkola bo jest nie wyspane.

  18. Kobiety takie niby bezradne i zawsze pokrzywdzone :/ heh szkoda słów/// Prowadzę firmę w której spędzam pół dnia. Jest to stresująca i wycieńczająca praca, wracam po pracy zawsze styrany. Zarabiam naprawdę dużo bo średnio ok 20tys zł miesięcznie. Dlatego zaproponowałem swojej kobiecie że nie ma sensu by ona szła do pracy i przynosiła do domu 2-3tys zł bo to nic nie zmieni w budżecie domowym i lepiej by zajeła się domem i dzieckiem. Nigdy jej niczego nie żałowałem, zawsze bez najmniejszego oporu kupowałem jej co tylko chciała, nie wypominałem pieniędzy, nic! Zawsze traktowałem zajmowaniem się domem jak pracę i tłumaczyłem jej że to normalna praca. Ja mam swoją i ona tak samo mam swoją. Zawsze jak przychodzę z pracy prosze ją by ona również przerwała swoje obowiązki bo jest to niesprawiedliwe że ja kończe pracę a ona nie. Staram się wtedy spedzić z nią miło czas oglądając jakis film, bawiąc sie z dzieckiem czy jedziemy do restauracji, na zakupy itp Jak to wygląda w praktyce? Dom jest wiecznie nieposprzątany, bajzel i syf aż się klei – jak na melinie. Ciuchów nie mam wcale bo wszystko nie jest poprane, najczesciej jak robi pranie to sobie. Obiad ugotowany 3 razy w miesiącu. Zawsze o to są kłótnie które sprowadzają się do tego że nie jest ona kurą domową, nie jest moją niewolnicą i że nic nie musi. Lepiej oglądać cały dzień seriale. Jak zaproponowałem że zatrudnie sprzątaczke/gosposie to stwierdziła że nie bedzie cały dzien pilnować jakiejs obcej baby i nikt nie będzie jej się po domu kręcił.Tak że drogie Panie kij ma dwa końce i nie jesteście wcale takie świete

    1. I FACECI I KOBIETY MAJĄ PRZERĄBANE, JA UWAŻAM, ŻE JEDNAK SINGLE MAJĄ NAJFAJNIEJ.. MAM NADZIEJĘ, ŻE MOJE DZIECI NIE WEJDĄ W TO WIĘZIENIE ZWANE MAŁŻĘŃSTWO

  19. Normalnie czytam i mam lzy w oczach. Sek w tym, ze ja probuje z tym walczyc ale jak grochem o sciane. Maz mysli, ze wszystko same sie robi. Mamy dwojke malych dzieci. Maz twierdzi, ze nic nie musi bo pracuje. Ma cos zrobic przy dziecku – ostatnio uslyszalam, ze za niego mam isc do pracy i moze ma jeszcze obiad zaczac gotowac? Wszystko tonem jakbym byla smieciem. Slyszalam juz, ze jestem nierobem, durniem, smierdzielem. Nie powiem czasem prasowanie czeka na swoj czas,a i pokoj dzieci nie swieci na blysk ale jak mam wybor- albo sprzatnie albo male dzieci wybieram to drugie. Zakupow nie zrobi. Tesc jest juz wkurzony na syna jak targam zakupy. Dodam, ze jestem dwa razy po cc. Dzieci mam cudowne ale zaluje, ze maja takiego ojca. Nie jestem pania perfekcyjna ale z drugiej strony kiedy mam byc – maz po pracy silownia, swoje hobby. Nawet smieci nie wyrzuci. Jak przyjdzie starszemu dziecku woli dac tableta. Malego na spacer nie wezmie, z starszym jak ma isc na dwor to tak sie grzebie, ze prawie wieczor i nie ida.

  20. Kobiety są oszustkami. Moja żona też domaga się żebym jej pomagał w domu. Podczas gdy ja jasno jej przed ślubem powiedziałem że mój ojciec nic nie robił i ja też nie będę i niech się zastanowi. Teraz chce nagle zmieniać zdanie. Kobiety, szukajcie sobie od początku,, faceta ” który się dobrze czuje ze ściereczką do kurzy w rękach. Po to zapieprzalem na studiach i w robocie żeby zdobyć pozycje i nie pracować w domu. Gdybym nie miał żony miałbym sprzątaczka. Ale sytuacja w której ja zarabiam 7 tys a moja żona 2 tys powoduje że podział obowiązków domowych po pół byłby przemocą ekonomiczną.

    1. Gdybym nie miał żony miał bym sprzataczke? Jeśli ktoś zarabia mniej to ma nadrobić w domu? Haha co za jaja.

  21. Gdybym nie miał żony miał bym sprzataczke? Jeśli ktoś zarabia mniej to ma nadrobić w domu? Haha co za jaja.

  22. Karolina Przedłuba

    oj tam… Mąż jest głową rodziny… To on jest najważnejszy… To przecież on więcej zarabia na rodzinę… Sama też pracuje, nawet dłużej niż mąż, ale zarabiam mniej, więc staram się trzymać w ryzach cały dom, dzieci, obiady itp… Mąż w zasadzie nie robi po powrocie z pracy nic, ale i tak jestem mu wdzięczna za to, że nas utrzymuje, bo z moją wypłatą byłoby ciężko… Daję radę, chociaż lekko nie jest, ale nie narzekam :-) Mąż ma zdecydowanie mniej obowiązków niż ja, ale wiadomo, że kobieta zniesie więcej… Kocham męża i zrobię dla niego wszystko :-)

    1. ALE GŁUPIA BABA

  23. Ja tez mam dosc swojego meza!! U nas typowa sytuacja, ja praca, dom duzy do sprzatania, zakupy, obiad codziennie pod nos; on- praca, kanapa, pilot i piwko przy meczu.Tylko ze u nas ja pracuje zawodowo, maz ma wlasna dzialalnosc i kiedys na poczatku nastapil podzial obowiazkow w kwestii finansowej. On placi rachunki, ja jedzenie. Bo tlumaczenie sie z kazdej zlotowki dla mnie nie wchodzi w gre. Zarabiam i mam prawo dysponowac swoja pensja wg uznania. Zarabiamy podobnie, no moze on ciut lepiej, ale w sumie to nie mam pojecia. I nie przeszkadzaloby mi cale wyzsze funkcjonowanie, gdyby moj maz traktowal mnie jak kobiete! Zero inicjatywy, pasji, zadnego pomyslu na nic, drobnych prezentow, zaproszen na obiad itp, nic nigdy! To on lezy na kanapie poklepujac mnie w tylek gdy przejde obok, lub zlapie mnie za cycka jak gotuje- co dla mnie jest wkurzajacym molestowaniem, dla niego oznaka zainteresowania mna. Wszystko co w domu kupuje ja(od mebli po chipsy), wakacje mu nie potrzebne/ po wielu klotniach w koncu sa, ale place zawsze za siebie. A na wakacjach- ja sama, bo on spi, czyta, schnie krem na nim itp.Czasem gdy gdzies wyjdziemy- to ja mu zaplace za ciuchy markowe , zaprosze na obiad do restauracji, zrobie niespodzianke w postaci drobnego prezentu. I mysle moze sie poczuje i tez zrobi mi cos milego? A skad- ja glupia i naiwna tak czekam lat nascie.. Gdy mnie juz nerw poniesie i mu wygarne/ to slysze zawsze/ nie ma pieniedzy bo on placi rachunki, albo totalnie mnie ignoruje..No i jest typowym blokerem- wszystko zawsze na nieee! W koncu mi sie tez odechciewa i pojde sie wyryczec, poszlocham, zbiore sie do kupy i robie swoje. Tylko gdzie tu radosc z zycia??? Prosze powiedzcie co ja robie nie tak, ze mam ja w tym zwiazku portki nosze mimo ze nie chce:(( .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

TopW Roli Mamy na Facebooku