Zabawa 8 kwietnia 2015

10 sposobów jak zachęcić dziecko do jedzenia warzyw i owoców

Każdy z nas – rodziców wie, że owoce i warzywa są niezbędnym elementem prawidłowo zbilansowanej diety. Z jednej strony znamy zalecenia, że powinno się je zjadać minimum pięć razy dziennie, z drugiej posiadamy dziecko, które uporczywie odmawia ich jedzenia. Jak zachęcić dziecko do jedzenia owoców i warzyw? Wypróbuj kilka sprawdzonych przeze mnie zasad. Trzymam kciuki by i u Ciebie się sprawdziły!

  1.    Anielska cierpliwość

Dziecko potrzebuje czasu by przekonać się do nowego smaku. Nie rezygnuj z serwowania jakiegoś warzywa czy owocu dlatego, że raz czy dwa odmówiło jego zjedzenia. Próbuj podawać go w różnych sytuacjach, różnych zestawieniach i formach. Czytałam kiedyś badania, w których naukowcy doszli do wniosku, że maluchowi trzeba podać posiłek ok 20 razy, aby w ogóle go spróbował – teraz już wiecie, dlaczego moją pierwszą radę zatytułowałam anielska cierpliwość ;)

  1.       Tajniki marketingu

Podając jedzenie warto wykorzystać wyobraźnię i twórczość naszych dzieci – o ile szpinakowa brzmi koszmarnie o tyle zieloną zupę Shreka maluch powinien zjeść ze smakiem. Sama w dzieciństwie nie przepadałam za „zwykłym” mięsem, ale mięsko z żyrafy czy hipopotama wręcz uwielbiałam.

  1.    Skuteczna reklama

Ważne jest, w jaki sposób mówimy o owocach i warzywach. Podajmy je dzieciom tak, by nie czuły, że są dla nich karą. Jeśli z uśmiechem powiemy „Zobacz, co dla Ciebie mam! Marchewkowe chipsy!” to istnieje dużo większa szansa, że maluch zje z apetytem marchewkę pokrojoną w talarki, niż w sytuacji, gdy z zaciśniętymi ustami rozkażemy „Masz zjeść całą marchewkę!”.

  1.    Dajmy wybór

Każdy z nas lubi mieć poczucie, że ma wpływ na otaczającą nas rzeczywistość. Dajmy więc dziecku możliwość decydowania. Pytanie „Czy chcesz zjeść jakiś owoc?” (tu przewidywalną odpowiedzią jest – Nie, nie chcę!) zastąp „Wolisz zjeść banana, jabłko czy mandarynkę?”- dziecko będzie miało świadomość, że samo mogło dokonać wyboru.

  1.    Dobry przykład

W domu, w którym na talerzach dorosłych królują warzywa, jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że dzieci będą po nie chętnie sięgały. Tłumaczenie im, że one muszą jeść, bo rosną (a my już nie), nie jest dobrym rozwiązaniem. Warzywa i owoce powinny znaleźć się w menu całej rodziny.

  1.    Forma nad treścią

Pokrojona w słupki, talarki marchewka, papryka, seler naciowy itp. ze względu na to, że są chrupiące często smakują dzieciom bardziej niż te same warzywa w innej postaci.

Z moich obserwacji wynika też, że chętniej zjadają zupy jarzynowe o konsystencji kremu. Krem np. z brokułów z kleksem śmietany i chrupiącymi grzankami nie tylko ładnie wygląda, ale i smakuje (może być też zupą ufoludków).

  1.    Wspólne pichcenie

Dzieci zazwyczaj dobrze się bawią pomagając rodzicom. Małe rączki z pewnością sobie poradzą z ćwiartowaniem, odmierzaniem i mieszaniem składników sałatki owocowej czy warzywnej. Nie wystawiaj ich cierpliwości na próbę i pozwalaj im próbować w czasie pracy. To doskonała okazja, aby pokazać jak smakują konkretne warzywa i owoce oraz by zainteresować tokiem powstawania posiłku. Gotowanie i jedzenie kojarzyć mu się będą z czymś ciekawym i przyjemnym.

  1.    Zero złych skojarzeń

To nie jest dobre motywowanie, jeśli straszymy „Jeśli nie zjesz buraków, to nie będziesz mógł oglądać bajki.” Odtąd buraczki staną się znienawidzonym warzywem, bo będą dziecku kojarzyły się z przymusem i utratą jakiegoś przywileju.

  1.    Kreatywność na talerzu

Sami doskonale wiecie, że wiele zależy od sposobu podania posiłku. Atrakcyjnie, kolorowo wyglądający talerz budzi większe zainteresowanie nie tylko dziecka. Mnóstwo kulinarnych programów w telewizji udowadnia nam, że wcale nie trzeba wiele by jedzenie było ładne, ciekawe i smaczne. A z warzyw i owoców szczególnie łatwo wyczarować coś ładnego na talerzu.

  1.   Nie dla słodyczy

Słodycze, chipsy i inne mocno przetworzone produkty mają wyrazisty, słony lub słodki smak, dlatego chętnie sięgają po nie nawet niejadki. Jeśli są one w domu stale i łatwo dostępne istnieje mała szansa, że zamiast tych niezdrowych przekąsek dziecko sięgnie po owoce i warzywa. Dlatego niezdrowe słodkości podawaj naprawdę rzadko.

Zdjęcie: Basia

11
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Andrzej HeppaAndrzej HeppaAnitka Guza-BielarzNatalia MagdziarekBarbara Fajfer Krzemkowska Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Milena kamińska
Gość
Milena kamińska

Ważna jest też przy tym dobra zabawa np bawimy się w króliczki j chrupiemy sałatę i marchewkę, albo udajemy mapkę i zjadamy banana, jesteśmy pszczółkami i zjadamy malinki, itp

Milena Kamińska
Gość

Moje szkraby uwielbiają warzywa i owoce

Edyta Przywara
Gość

Dwóch synów lubi a trzeci od małego nie weźmie do buzi ano warzyw ani owoców a ma już 4 lata.

Edyta Skrzydło
Gość

Lubią, nie muszę ich namawiać :-)

Barbara Fajfer Krzemkowska
Gość

Niech sobie sami wybiorą w sklepie, sami umyją, pokroją, itp. Może wtedy polubią :-)

Natalia Magdziarek
Gość

Mój młodszy syn bez problemu je owoce. Starszy choćbym stanęła na rzęsach nie tknie żadnego. musze poczytać te sposoby jak zachęcić dziecko….

Anitka Guza-Bielarz
Gość

Moje uwielbiają wszystkie owoce i warzywa a większość mamy swoich z ogródka :) wczoraj mała zajadała truskaweczki

Andrzej Heppa
Gość
Andrzej Heppa

Mocno mądry artykuł.Trzeba stosować i zadziała.

Andrzej Heppa
Gość

Ja bym jeszcze dodał,żeby dzieciaków nie straszyć ,że kiedy cos zerwia z krzaka czy krzaczka,albo nawet wyrwie z ziemi i tego sie nie umyje to zaraz umrze w meczarniach Dziecko nie umrze,nie zatruje sie a nawet sraczki nie dostanie. ;)

Sport 7 kwietnia 2015

Latający pies, czyli moje spacery z frisbee i Askanem

Jak nauczyć sprytnego psa latania? Kupić mu frisbee :)!

Frisbee, czyli najczęściej gumowy lub plastikowy talerz, który wyrzucony odpowiednio w powietrze pięknie i daleko leci w przestrzeń. Korzystałam z jednego i drugiego rodzaju dysku, więc mam porównanie i wiem co mojemu psu odpowiadało najbardziej.

Askan – bo tak się wabił mój ukochany sierściuch – był psem o wielkim potencjale. Niezwykle szybki, sprytny i zwrotny, o szczupłej sylwetce idealnie nadawał się do tego typu zabaw. Zresztą jego radosne usposobienie i ogromna żywotność, doskonale uwarunkowała go do spożytkowania energii w taki sposób.

Zdecydowałam się na zakup frisbee, bo nie sposób było przeoczyć, że Aski kochał łapanie patyków, które najczęściej zgryzał, więc w ramach eksperymentu kupiłam latający talerz. Sporo zastanawiałam się w jaki sposób mam przekonać czterołapnego do porzucenia patyków na rzecz dysku, zupełnie niepotrzebnie jak się okazało. Najwyraźniej brodatemu talerz się spodobał, bo od razu załapał o co chodzi w tej zabawie. Zaczęliśmy od gumowego dysku, który fantastycznie unosił się do góry, a z racji tego, że ma swoją masę, nie poddawał się każdemu podmuchowi wiatru i łatwo było przewidzieć gdzie spadnie. Zresztą Askan miał jakiś zaczarowany radar w sobie bo zawsze gonił za dyskiem z głową wysoko zadartą. Aż dziw że się brodaty nie połamał w dzikim biegu.

Wielkim plusem gumowego dysku jest jego elastyczność, bo jedna sprawa to było małe prawdopodobieństwo że komuś stanie się krzywa jeśli nim oberwie. Druga rzecz to fakt że zęby i dziąsła psa również w starciu z dyskiem nie odnosiły uszczerbku. Poza tym czterołapny nie miał żadnego problemu, żeby złapać w pół talerz i wrócić z nim do mnie. Złożone frisbee mieściło się w kieszeni mojej bluzy. Za to minusem tego tworzywa jest jego krótka żywotność, bo mimo wszystko przegrywało w długotrwałym starciu z zębami Askana.

Kupiłam więc psu talerz plastykowy, z myślą, że nie będę musiała wymieniać go z taką częstotliwością jak poprzednie, ale moim zdaniem nie był to zakup godny polecenia. Pierwsza rzecz jaką szybko zaobserwowałam, to zakrwawiony pysk. Talerz musiał naprawdę mocno uderzać Askiego w zęby a szybko szczerbiące się boki frisbee po prostu kaleczyły mordę psiaka. Druga sprawa, że tarmoszony przez psa dysk się odkształcił, a po czasie w miejscu chwytania przez zęby, dostawał się brud i trudno było domyć zabawkę. Inna bajka to lekkość – nie udało mi się rzucać nim z takimi efektami jak gumowym. Leciał krócej i był bardziej podatny na podmuchy wiatru. Szybko więc wróciłam do gumowego talerza.

To co jeszcze można dopowiedzieć odnośnie rzucania dyskiem, to że można go sprytnie wykorzystać jako naczynie na wodę. Wystarczy odwrócić dysk i śmiało można napoić psa. Nigdy nie można zapomnieć o wodzie dla pupila, bo taka pogoń, szczególnie gdy na dworze jest gorąco, może zaszkodzić zwierzakowi. Weźcie jeszcze nagrody dla psiaka, będzie wniebowzięty gdy dostanie smakołyk na spacerze i jeszcze w tak fajny sposób spożytkuje nagromadzoną energię.

Każdy kto widział jaką radochę mają psy rzucające się w dziki pęd za zabawką, zapewne zakłada też, że właściciel zwierza musi pękać z dumy. Ja pękałam. Askan zasuwał za nim – dosłownie – aż się kurzyło i z rzadka tylko nie udawało mu się złapać zabawki w locie. Dzieciaki obserwowały nasze zabawy i podchodziły, bo też chciały spróbować, a ja nie miałam nic przeciwko. Wymyśliłam sobie zawody w rzucaniu dysku w Poznaniu, chciałam zmierzyć Askana z innymi. Nie zdążyłam, mój ukochany pies zginął ponad pięć lat temu w tragicznym wypadku. Miał tylko półtora roku, a ja do dziś nie odżałowałam jego odejścia… Jego następca, duży, ciężki Fokus nie miał tego daru co Askan, za to nadrabiał innymi zaletami. Może nasz trzeci z kolei pies, mieszaniec  Parson Russel Terriera, okaże się miłośnikiem podobnego sportu :)

4
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dominika Skorupa
Gość
Dominika Skorupa

przestawcie się na PSIE dyski z tworzywa (np hiro)- są bardziej przewidywalne od gumowych, bezpieczne dla psiego pyska i dość wytrzymałe. Można z nimi opanować znacznie więcej sztuczek niż z gumowymi, bo Ty jesteś w stanie wykonywać ciekawsze rzuty. Jedyny minus – nie da się ich zgiąć w kieszeń. My frisbee traktujemy mocno rozrywkowo, choć to naprawdę ukochany sport mojego bordera. niewielki terier na pewno da radę z frisbee, Parsony są genialne w sztuczkach:) Do opanowania podstaw DogFrisbee przydaje się youtube, a w Poznaniu macie super możliwości rozwoju! warto np odwiedzić zawody Dog Chow Disc Cup i podpytać o co-nieco… Czytaj więcej »

Żaklina Kańczucka
Gość
Żaklina Kańczucka

O, bardzo dziękuję za te wskazówki, bardzo nam się przydadzą :)

Milena Kamińska
Gość

Mój też lubi piłkę ale tylko na chwilę. Jest rsczej pieszczoszkiem który lubi sobie poleniuchowac

Żaklina Kańczucka
Gość
Żaklina Kańczucka

A jakiej rasy psiak :)?

Kulinaria 4 kwietnia 2015

Sernik gotowany – ciasto last minute

Padasz ze zmęczenia, a czeka cię jeszcze upieczenie sernika, który jak zwykle pięknie wyrośnie by później opaść. Czy zawsze tak musi być, czy zawsze musisz się tłumaczyć, że opadł ci sernik. Otóż nie, bo przed tobą przepis na szybki sernik gotowany, który nie opadnie – opcja gwarantowana!

By sprostać temu zadaniu będziesz potrzebować następujące składniki:

Na ciasto:

  • 2 szklanki mąki
  • 1 margaryna (250 g)
  • 2 całe jajka
  • 0,5 szklanki cukru kryształu
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

 Na serową masę:

  • 1kg sera twarogowego (kubełek sera)
  • 1 kostka margaryny (250g)
  • 2 budynie waniliowe rozmieszane w 0,5 szklance mleka
  • 1 cukier wanilinowy lub łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 5 całych jajek
  • oraz ewentualnie rodzynki

Ponadto będziesz potrzebować: tradycyjną prostokątną blachę, papier do pieczenia, cukier puder do oprószenia ciasta.

Przygotowanie:

  1. Wszystkie składniki na ciasto wyrabiam w dużej misce na gładką elastyczną masę.
  2. Wyrobione ciasto dzielę na pół – jedna cześć będzie podstawą naszego sernika, a druga jego przykryciem.
  3. Pierwszą połowę rozwałkowuję na przygotowanym papierze do pieczenia i piekę w nagrzanym piekarniku (200 stopni) przez około 10-15 minut, aż ciasto uzyska piękny złoty kolor. Wyjmuję z blachy, ale pozostawiam na papierze.
  4. Następnie przygotowuję drugą część ciasta, tak samo jak pierwszą na nowym papierze do pieczenia.
  5. Kiedy pierwsza część ciasta piecze się w piekarniku w dużym garnku topię margarynę, dodaję cukier, cukier wanilinowy lub ekstrakt.
  6. Po wymieszaniu się tych składników dodaję cały ser z kubełka i dokładnie mieszam.
  7. Następnie dodaję pięć jajek, wcześniej roztrzepanych i doprowadzam prawie do zagotowania masy – podgrzewam przez około 10 min.
  8. W między czasie wyjmuję upieczoną jedną część ciasta z piekarnika i blachy i wkładam blachę z drugą częścią ciasta do piekarnika.
  9. Na koniec dodaję do serowej masy dwa budynie rozmieszane w połowie szklanki zimnego mleka i dokładnie mieszam masę.
  10. Masa serowa będzie powoli gęstnięć, nie bójcie się tego – to wszystko przez dodany budyń – kiedy masa będzie przypominać budyń wyłączcie gaz.
  11. Do tego czasu druga część ciasta powinna się już upiec.
  12. Na drugi upieczony placek wylewacie masę serową i na nią nakładacie pierwszy placek – który zdążył już ostygnąć. Róbcie to powoli bo lubi się kruszyć.

Voila! Ciasto gotowe. Kiedy ostygnie poprószcie go cukrem pudrem. Najlepiej smakuje, jak przeleży przez noc, bo wtedy upieczone placki zmiękną.

sernik gotowany 1

sernik gotowany 2

Zdjęcia: Rachela

9
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Milena Kamińska
Gość

Nie ale skuszę się już po świętach. Ja nie pojadłam stwierdzam że mam silną wolę bo po zdiagnozowaniu moich dolegliwości oszczędzam się odstawiłam całkowicie gazowane napoje i jem łagodnie.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

a ja uległam, a na dodatek w te święta nie piekłam za wiele, bo zawsze zostaje no i tym razem brakuje :P jak na złość heheh

Joanna Pawlińska
Użytkownik

Kiedy pierwsza część ciasta piecze się w piekarniku w dużym garnku topię margarynę, dodaję cukier, cukier wanilinowy lub ekstrakt.

Skąd ta margaryna i ile jej?

Rachela
Gość
Rachela

Cała kostka margaryny (250g) – umknęło w przepisie. Zaraz poprawię. :)

Joanna Pawlińska
Użytkownik

dzięki :)

Agata Lipke
Gość

Sernik zebra z nutella ( mega pyszny) albo sernik z 3 składników :) Ewentualnie naleśniki z serem na śniadanko lub racuchy z jabłkami i serem ;)

Ania Król Malcherek
Gość

pierogi/ naleśniki zrób ze szpinakiem :) resztę wrzuć do zamrażary :)

Ola Pańtak
Gość

Sernik na zimno, do sera galaretka, na wierzch druga, na dnie herbatniki lub biszkopty i do lodowki, szybko, prosto bez balaganu ;) mozna dodac rowniez owoce!

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close