Im więcej pogardy, tym trudniej o porozumienie i wzajemny szacunek

Im więcej pogardy, tym trudniej o porozumienie i wzajemny szacunek


Żaklina Kańczucka

6 października 2016

Nie sądziłam, że przyjdzie mi zajmować stanowisko odnośnie do kwestii aborcji w naszym kraju. Niestety, przy okazji prób naruszenia istniejącego kompromisu, a w zasadzie wobec postawy Kościoła i prawicowych polityków względem kobiet, po prostu muszę się wypowiedzieć.

Żeby nie było nieporozumień – jestem osobą wierzącą, ale nie w hierarchię kościelną. Mam ciągoty prawicowe, a w zasadzie nawet umiarkowanie nacjonalistyczne, ale daleko mi mentalnie do miłych panów z bejsbolami, wrzeszczących hasła “Polska dla Polaków”. Jestem przeciwniczką aborcji “na życzenie”, ale w sytuacji gdy kobieta MUSI dokonać trudnego wyboru w przypadku konieczności aborcji, powinna mieć do tego prawo. Bez oskarżania, osądzania, bez piętna wypalanego na czole. To musi być straszliwy dramat każdej z tych przyszłych – niedoszłych matek, które decydują się na taki krok. Ja mam wielkie szczęście, jestem mamą i na tę chwilę, aborcja jest absolutnie poza moim psychicznym zasięgiem. 

Nie o samą aborcję jednak mi chodzi!

Spór o jej legalność bądź nie, mnie nie dziwi. Mamy XXI wiek, równouprawnienie, wolność wyboru i wypowiedzi. Możemy i powinniśmy rozmawiać, ale to musi być dialog, a nie monolog pomiędzy połączonymi siłami Kościoła z politykami, a masą kobiet, które w większości walczą o zachowanie status quo w tej kwestii.

Jestem zażenowana wypowiedziami polityków, którzy przerzucają się argumentami od czapy, ubliżają kobietom i drwią z nich publicznie. Powiedzenie mnie, jako kobiecie, że nie powinnam uprawiać seksu, żeby nie musieć krzyczeć o prawo wyboru, jest poniżej krytyki. To my – kobiety same sobie jesteśmy winne, bo rozkładamy nogi? A co z tymi “psami”, co biorą jak im “suka” da? Gdzie ich odpowiedzialność, gdzie ten ciężar? I niestety, panowie księża zabierają coraz śmielej głos, nie wiedząc chyba o czym mowa, bo sądząc po kolejnej aferze dotyczącej molestowania dzieci, na co dzień zdecydowanie wolą sprawy nieletnich chłopców od spraw kobiet.

Wmurowało mnie, gdy czytałam wypowiedzi posła Kukiza – i od razu mi się skojarzyło, że wspominał  coś, że jak będzie politykiem, to można go “po mordzie prać”. Szkoda, że do Warszawy mam daleko, bo pewnie ode mnie by dostał za swoje wypowiedzi:

Jestem zwolennikiem utrzymania tej ustawy. Nie mogę zgodzić się ze względów etycznych na projekt, który mówi: róbta, co chceta ze swoim dzieckiem, bo to moje ciało. Trzeba było zdawać sobie sprawę, komu się dawało, i tyle. To ciało i kiedy się dawało, i jak się dawało, że się nie rozleciało…” (źródło: wiadomosci.dziennik.pl)

Komu się DAWAŁO?? Serio???

Chrześcijanin, katolik, osoba, która szacunek do bliźniego powinna mieć we krwi. Swoją drogą, ciekawa jestem, co na to jego córki?

I na dokładkę ton wypowiedzi prawicowych publicystów i działaczy pokroju panów Terlikowskiego i Waszczykowskiego -, porównywanie nas do SS, czy też do bab którym seks nie grozi, a które zabierają głos w sprawie (tak, chodzi tu o niejedną wypowiedź dotyczącą Doroty Wellman czy Pauliny Młynarskiej).

Zniszczył mnie pan Pospieszalski mówiąc “ Dorota Wellman… Jak ja słyszę, że ona krzyczy „nie jesteśmy krowami”… No, w przypadku pani Doroty Wellman radziłbym jednak bardziej oszczędne sformułowanie porównań do trzody hodowlanej, bo… to jest bardzo przykre. (źródło: wyborcza.pl). W domyśle dla mnie jasne jest, do czego ten ‘dżentelmen” podbijał, obrażając panią Wellman.

W kolano strzela sobie wreszcie sam Kościół, słowami arcybiskupa Hosera (tutaj). Argument, że zgwałcona kobieta nie zajdzie w ciążę ze stresu, więc aborcja nie jest potrzebna, sprawił, że intelektualnie skisłam!!! Żenujące, naprawdę.

Zarówno kościół, jak i prawica robią wszystko, by także zwolennicy haseł “Bóg, Honor, Ojczyzna” zaczęli się od nich odwracać. Ja właśnie to zrobiłam, mimo że żadna frakcja polityczna nie jest tą, na którą z czystym sumieniem głosowałam w wyborach. Na kolejne nie pójdę, bo skoro moja Ojczyzna pogrąża się sama, to ja więcej nie muszę przykładać do tego ręki. Księżom proponuję powrót na ambony, bo na scenie politycznej zdecydowanie dla nich za ciasno. A politykom zalecam lekcje etykiety i szacunku do innych ludzi, bo to podstawa, jeśli chce się reprezentować naród.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Szlag mnie trafia jak slyszę takie komentarze, zgadzam się z Tobą!!!

    1. ich poziom jest naprawdę żenujący.

    2. to prawda, upadli już strasznie nisko, z wiejskiej prosto do chlewu z tymi świniami o których tak wspominali…

  2. Ja tylko nie rozumiem Twojej konkluzji, że nie pójdziesz na wybory.

  3. Cały artykuł świetny i zgadzam się z Tobą w 100% tylko błagam idźmy na następne wybory bo jak ta młodsza część społeczeństwa nie pójdzie to zagłosują berety i PiS znowu wygra. Pozdrawiam

    1. Agato, tyle że na wyborach znów przyjdzie wybierać mniejsze zło… Również pozdrawiam.

  4. Nie pójdę, bo summa summarum zamiast wymarzonej polityki mam to samo cwaniactwo co przy poprzednim rządzie. Nie chce przykładać do tego ręki, to nie są moi reprezentanci. Czekam na osobowość pokroju Marszałka, a póki co widzę ludzi stających w jednym rzędzie z Kasztanką, nie Piłsudskim.

  5. Tylko, że jak nie pójdziesz na wybory to jest większa szansa, że znowu takie cwaniaki będą przy władzy, bo ich elektorat się zmobilizuje…

  6. „Pokrętna jest logika przedstawicieli Platformy i Nowoczesnej. Jeszcze w poniedziałek protestują oni na ulicach polskich miast przeciwko społecznemu projektowi ustawy „Stop aborcji”. Trzy dni później, kiedy projekt ten można uwalić na komisji sejmowej, chcą przesunąć prace nad nim aż do 11 stycznia 2017 roku! Powstaje pytanie – dlaczego posłowie tych partii chcieli wydłużenia aborcyjnej nawalanki? Jakie korzyści miały by wynikać z tego faktu?

    Hipokryzję PO i Nowoczesnej świetnie demaskuje Piotr „Liroy” Marzec” http://niewygodne.info.pl/artykul7/03339-Liroy-demaskuje-hipokryzje-PO-i-N-w-spr-aborcji.htm

  7. Tu nie chodzi o aborcję, ani tym bardziej o jakikolwiek szacunek do kobiet (który notabene partie prawicowe właśnie mają najwięcej dla nas, matek, córek, babć…). tutaj chodzi wyłącznie o paliwo dla opozycji, która wykorzystuje instrumentalnie kobiety dla swoich celów (wmawianie Polakom i światu, że w naszej Ojczyźnie łamana jest demokracja). Trudno jest im pogodzić się z wyborczą porażką, i szukają sposobu na powrót do władzy. Naród ma już dosyć Trybunału Konstytucyjnego, to znaleźli inny „nośny” temat. Poza tym, aborcja zawsze była tematem zastępczym, którym „przykrywa” się inne problemy, np.: reprywatyzacja Warszawy, afery pani Gronkiewicz, sprawa czyścicieli kamienic, marihuany na działce męża, SMS-y sędziów, z których wynika, że „kombinują” przy TK aby Rzepliński dalej „trwał” na stołku, afera Amber Gold, z Tuskiem i jego synem w tle, czy wreszcie sprawa CETA. Tak więc, dziewczyny, trochę spokoju, zdrowego rozsądku i szerszego spojrzenia. Akurat ten rząd, jako pierwszy zaczął dbać o polską rodzinę, polską gospodarkę, polską historię, o Polaków. Pani Kopacz i PO mieli 8 lat na zdziałanie cudów, zadbali tylko o swoje „korytka” (Tusk i Bieńkowska „ale jaja”, mają najwięcej).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Energylandia – jak wydać kupę kasy w 1 dzień i czy w ogóle warto?

Energylandia – jak wydać kupę kasy w 1 dzień i czy w ogóle warto?


Fizinka

5 października 2016

Masz ochotę na odrobinę szaleństwa? Chcesz sprawić swemu dziecku ogromną radość? A może szukasz pomysłu na to jak spędzić czas z rodziną lub przyjaciółmi, inaczej niż na co dzień? Jest takie miejsce, które łączy w sobie wszystkie te cechy – Energylandia. 

Energylandia to rodzinny park rozrywki w Zatorze (woj. małopolskie). Zajmuje ogromną przestrzeń i mieści całe mnóstwo przeróżnych atrakcji, podzielonych na trzy strefy: dziecięcą, familijną i ekstremalną. Ponadto znajduje się tam również park wodny ze sztuczną plażą oraz część festiwalowa, w której latem organizowane są bardzo fajne koncerty.

Podobno jest to największe wesołe miasteczko w Polsce i prawdopodobnie prędko się to nie zmieni ponieważ wciąż przybywa w nim nowych atrakcji (w tym roku stanęły tam między innymi dwa ogromne roller coaster`y), a na 2017 rok zaplanowano już trzy kolejne! I nie ukrywam, że jestem bardzo ciekawa co tym razem się tam pojawi.

Jak na rodzinny park przystało, nie brakuje tam punktów gastronomicznych, z szeroką ofertą obiadów – od fast foodów, przez pizzerie, dania z grilla, aż po smażalnie ryb. Są tam również kawiarnie, lodziarnie i puby – tak więc do wyboru, do koloru, każdy znajdzie coś dla siebie i nabierze sił, gdy już z nich opadnie po wielogodzinnych szaleństwach.

A jak już przy posiłkach i szaleństwach jesteśmy, to co bardzo mi się spodobało to, że na terenie całego parku jest dużo zieleni, ławeczek i leżaków, gdzie można sobie swobodnie przycupnąć i najzwyczajniej w świecie odpocząć lub zrobić mały piknik. Można też wygrzać się na słoneczku, o ile trafi się na taką piękną pogodę, jaką my mieliśmy.

No dobrze plusów jest sporo – masa atrakcji, różnorodne jedzenie, ogrom zieleni wkoło, czyste toalety, nawet fajny pokój dla rodziców z małymi dziećmi, gdzie można w ciszy i spokoju przewinąć malucha, nakarmić albo po prostu odpocząć.

Czy są więc jakieś wady tego miejsca? Niestety tak dobrze nie ma, żeby nie można było się do czegoś przyczepić i minusów kilka jest…

Pierwszy to tłumy ludzi, szczególnie w weekendy i inne dni wolne od pracy. Parking pęka wówczas w szwach, a do poszczególnych atrakcji trzeba stać w naprawdę długich kolejkach – z relacji znajomych wiem, że do niektórych punktów czasem stoi się nawet 1 godzinę! Z tego względu my wybraliśmy się w piątek, na dodatek wrześniowy, a więc poza sezonem wakacyjnym, bo przypuszczam, że latem to i w tygodniu może być tłoczno. Nie powiem, żeby tego dnia było pusto, ale raczej się o nikogo nie obijaliśmy i nie zmarnowaliśmy zbyt dużo czasu na kolejki.

Drugi minus, to zbyt krótki czas otwarcia parku – w sezonie od 10.00 do 20.00, poza sezonem od 10.00 do 18.00. Zważywszy na ilość atrakcji i ludzi, nie pozwala to na spokojną zabawę, przeplataną odpoczynkiem i słodkim lenistwem na łonie natury, której tam nie brakuje. Raczej trzeba to wesołe miasteczko obejść dość sprawnie, najlepiej z mapą w ręku, bo inaczej może się okazać, że na skorzystanie ze wszystkich punktów zabraknie nam czasu.

Trzecim minusem jest cena, a właściwie to całkowity koszt wypadu rodzinnego (dwoje rodziców + dzieci). Cena pojedyńczego biletu dla osoby dorosłej to 109 zł, dla dzieci do 140 cm wzrostu 59.00 zł i dla maluchów do 3 roku życia 1 zł. W naszym przypadku, czyli w rodzinie 2 + 2 (w tym 8 miesięczna Pola) koszt biletów to 278 zł! A biorąc pod uwagę fakt, że nie zawsze rodzic korzysta ze wszystkich dostępnych atrakcji, bo czasem jedzie tylko jako opiekun nieletniego dziecka, cena wejściówki dla niego jest tym bardziej spora. I gwoli ścisłości, nie chodzi o to, że bilet sam w sobie jest drogi, bo atrakcji do wykorzystania jest naprawdę mnóstwo, ale chodzi o to, że dla rodzica, który chce zabrać do takiego parku całą swoją rodzinę, sumarycznie wychodzi duża suma.

Do ceny biletu trzeba jeszcze doliczyć dojazd no i jedzenie oraz picie. Oczywiście w ramach oszczędności można zapakować w plecaki własne kanapki i herbatę w termosie, ale jeśli ktoś z jakiegoś powodu nie chce wnosić na teren parku własnego pożywienia to lekko licząc, dla 3 osobowej rodziny jednodniowy wypad do Energylandii to koszt rzędu 500 złotych!

Nie jest to więc mało, ale jeśli ktoś na brak kasy nie narzeka i ma ochotę na trochę adrenaliny, jaką dają atrakcje w strefie ekstremalnej – bo nie oszukujmy się, w strefie familijnej i dziecięcej, nie ma niczego, co na dorosłym człowieku wywrze wielkie wrażenie – to owszem, warto pojechać. Najlepiej z paczką przyjaciół, z którą można wspólnie poszaleć, pośmiać się i pokrzyczeć ;-)

P.s. Jeśli ktoś szuka pomysłu na zabawę Halloween`ową, to może pokusi się o wypad do Energylandii 22 października na Halloween Night ;-)

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Takie minusy, to w sumie nie minusy ;)
    … bo niestety chyba wszędzie na świecie jest podobnie w miejscach, gdzie można się super bawić.

  2. No fajnie byłoby gdyby to było tańsze ale naprawdę super się wybawilismy

    1. My też się wybawiliśmy. Syn był wniebowzięty – z tego względu uważam, że warto było. Ale z drugiej strony, biorąc pod uwagę fakt, że mam rodzinę, uważam że bilety są drogie.

  3. Nie wierzę, że ktokolwiek może uważać cenę za wysoka przy takiej liczbie atrakcji. Wystarczy policzyć, ile zaplacilibysmy w pierwszyym lepszym wesołym miasteczku za taką liczbę przejazdzek .

    1. Ale przecież nie chodzi o to, że cena jest wysoka na taką ilość atrakcji, a o to, że to krocie dla rodziny z dziećmi. Cena jest dobra dla singla, nie dla rodzica który chce zabrać tam całą swoją rodzinę.

    2. Nie możemy zapominać, że zapewne taki park generuje koszty nie z tej ziemi, a dodatkowo jest tylko biznesem, na którym ktoś chce zwyczajnie zarobić. I zgadzam się, że cena sama w sobie jest wysoka, no ale jeśli wziąć pod uwagę ilość atrakcji, uważam, że nadal warto.

  4. cena kosmiczna ale chyba gdyby było taniej tłumy byłyby większe. ja osobiście nie byłam ale od kilku osób już słyszałam że rewelacja. Jeśli chce się zrobić atrakcję tylko dla dziecka a samemu jechać jako opiekun to warto poczekać aż dziecko pojedzie na wycieczkę klasową ze szkoły ;-) u nas w szkole dużo klas tam jedzie

  5. Kiedys przynajmniej byly bilety rodzinne …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Mama i dziecko na treningu — test odzieży sportowej

Mama i dziecko na treningu — test odzieży sportowej


Basia Heppa-Chudy

4 października 2016

Kilka razy w roku przychodzi „czas na zmiany!” – zaczynam ćwiczyć! Koniec lata to dla wielu osób idealny moment, by wprowadzić w życie nowe postanowienia. Sporo moich znajomych wykupiło właśnie karnety na siłownię i zajęcia sportowe, a ich dzieci zaczynają treningi w klubach sportowych. Super!

Jeśli jeszcze nie uprawiasz żadnego sportu, pamiętaj, że każdy dzień jest dobry, żeby zacząć, więc nie czekaj do Nowego Roku lub do swoich urodzin. Mnie do ćwiczeń zmotywował mój mąż i choć pierwsze kroki nie były łatwe, weszło mi już to w nawyk i nie wyobrażam sobie tygodnia bez aktywności fizycznej.

Natomiast rzecz z naszym synem była zupełnie inna – jako dziecko, które rozpiera energia, potrzebował sposobu na jej dobre wykorzystanie. Znasz to, gdy maluch nie potrafi wysiedzieć w miejscu i choć Ty już padasz na twarz, on ciągle ma mnóstwo siły? Na szczęście zajęć ruchowych dla dzieci jest całe mnóstwo – my zainwestowaliśmy w trampolinę i rower, treningi pływackie i łucznicze.

Wybór odpowiedniej dyscypliny sportowej to pierwszy ważny krok – tak, by była skrojona na miarę Twoją i Twojego dziecka.

Kolejny krok to wybór stroju do ćwiczeń — według mnie bardzo istotny. Nawet jeśli ćwiczysz w domu — nie rób tego w rozciągniętym podkoszulku. To tak jak z pracą w domu – warto ubrać się, jak do wyjścia, a nie pracować w piżamie. Ubiór ma znaczenie – ważne, by czuć się w nim wygodnie, powinien być funkcjonalny, wytrzymały, ale i ładny. Najgorsze co może być, to fatalnie dopasowany stanik, źle dobrane buty, czy za luźna koszulka – to wszystko po prostu przeszkadza i wkurza.

Chciałam się podzielić dziś z Wami moją opinią na temat kolekcji odzieży z sieci sklepów sportowych Decathlon – strojów dla dorosłych i dla dzieci. Ja od miesiąca testuję top, legginsy, stanik i buty do fitnessu, a mój syn – specjalistyczną odzież dla dzieci: spodenki, koszulkę i buty.

Pierwszy rzut oka

Nasze stroje do treningu bardzo nam się podobają. Mój zestaw to połączenie praktycznego czarnego koloru z modnymi teraz wstawkami w energetyzujących kolorach. Komplet Aleksa jest w jego ulubionym granatowym kolorze i dzięki temu może z niego korzystać na lekcji w-fu. Zwróciłam uwagę na jakość szycia i dbałość o szczegóły. Ponieważ nasza odzież ładnie wygląda,  leży jak ulał i jest starannie wykonana – ja i mój syn przyznajemy w tej kategorii piątkę z plusem.

W czasie ćwiczeń

Aleks

dsc_5689

Spodenki – cieszę się, że oprócz gumki, posiadają sznurek, który można ściągnąć w talii i spodenki nie spadają (Aleks jest szczupłym chłopcem). Lejący materiał nie podrażnia skóry i nie krępuje ruchów. Za to się trochę gniecie, co dla niektórych perfekcjonistów może być minusem. Koszulka uszyta jest z miękkiego niegniecącego się, przyjemnego materiału, który ma dobrą oddychalność i odprowadzanie potu. No właśnie, dzieci też się pocą podczas ćwiczeń, więc warto zainteresować się także dla nich odzieżą techniczną, która wchłania i odprowadza wilgoć.

Buty – podeszwa jest elastyczna i miękka, są wygodne i lekkie. Sposób wiązania – idealny dla dziecka – mocno trzymające stopę sznurowanie i pasek z rzepem. Cały kompletny strój niewiele waży, nie obciąża nadto szkolnego tornistra, czy torby treningowej. Kolejny ogromny plus – spodenki i koszulka bardzo szybko schną. Jeśli jest potrzeba, po ćwiczeniach można je wyprać, wywiesić do wyschnięcia i na drugi dzień są gotowe do użycia. Co ważne nie straciły koloru po kilku praniach w pralce. Według mnie dziecięca kolekcja Domyos sprawdza się w stu procentach.

dsc_5708

dsc_5703

dsc_5700

dsc_5697

dsc_5695

dsc_5693

dsc_5713

Basia

 

Bardzo jestem zadowolona ze stanika – wkładany przez głowę, nie krępuje ruchów, nie posiada fiszbin, gumka pod biustem dokładnie przylega do ciała, ale nie wrzyna się i nie zsuwa, biustonosz podczas skoków zostaje na swoim miejscu, przepuszcza powietrze, a kształt w literę X na plecach umożliwia odprowadzanie wilgoci.

Legginsy dobrze przylegają w pasie, biodrach, udach, w czasie ćwiczeń nie muszę ich podciągać ani poprawiać! Legginsy dopasowują się do ruchów, przez co nie marszczą się, ale i nie dają uczucia ściągnięcia. I co najważniejsze ćwicząc mam odczucie suchej skóry, żadnej nieprzyjemnej wilgoci między moim ciałem a ubraniem. Po miesiącu użytkowania nic się strzępi i nie rozchodzi na szwach. Po kilku treningach i praniach nie zdeformowały się i nie rozciągnęły.

Top – jest ok, wygodny, oddychający, nie ma się do czego przyczepić.

Buty – bardzo lekkie, posiadają elastyczną podeszwę, która ma dobrą przyczepność, a stopa jest w nich stabilna i dobrze się trzyma. Podeszwa nie jest za cienka i całkiem nieźle amortyzuje podczas podskoków. Jednego czego nie wiem, czy są wytrzymałe, bo miesiąc użytkowania to zdecydowanie za krótki okres, by stwierdzić, czy nie rozpadną się zbyt szybko. Mam nadzieję, że posłużą mi dłużej, bo po prostu bardzo mi się podobają i fajnie pasują do reszty stroju.

dsc_5727

 

dsc_5755

dsc_5759

dsc_5763

dsc_5766

 

dsc_5767

dsc_5768

dsc_5779

dsc_5778
Podsumowując — w naszym przypadku sprawdziła się zasada pierwszego pozytywnego wrażenia. Polecamy!!!

Zdjęcia: Basia


Wpis powstał we współpracy z Decathlon

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Świtne buty i stanik, muszę dołączyć je do mojego zestawu na fitness :)

  2. Lubię, nawet bardzo. Ubieram w te sportowe rzeczy i siebie i dzieciaki.

  3. Wyginam śmiało ciało :) no nie spodziewałam się takich zdjęć po Basi. Powinno być dozwolone od lat 18 :p

  4. Lewandowska odpada w przedbiegach,nawet z handikapem wieku ;)

  5. Też mam kilka ciuszków sportowych z decathlonu i sobie chwalę ;-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Godzina K, czyli strajk kobiet w Polsce 3 października 2016 roku o godz. 18.00  #czarnyponiedziałek

Godzina K, czyli strajk kobiet w Polsce 3 października 2016 roku o godz. 18.00 #czarnyponiedziałek


Agnieszka Jelinek

3 października 2016

To już dziś tysiące kobiet w wielu miejscach w Polsce wyjdzie na ulice, by na wzór koleżanek  z Islandii porzucić na jeden dzień swoje obowiązki i tak jak 41 lat temu, sparaliżować swój kraj. W naszym wydaniu, jednodniowy strajk kobiet jest protestem ostrzegawczym przeciwko ustawie aborcyjnej procedowanej w polskim parlamencie z finałem o Godzinie K (18.00)! Czy Polkom także uda się sparaliżować kraj, czy okażą solidarność w obronie swoich praw?

Odnoszę wrażenie, że przez ostatni tydzień wylało się tyle hejtu w jedną i drugą stronę, że wielu z nas nie do końca pojmuje, o co w tym wszystkim chodzi. Konserwatywni politycy próbują nam wmawiać, że osoby protestujące w poniedziałek to te, które są za legalizacją aborcji, które bez skrupułów “zabijają dzieci” jeszcze w łonie matki. Natomiast liberałowie domagają się m.in. wolności w podejmowaniu decyzji, przestrzegania praw kobiet.

Należy podkreślić, że poniedziałkowy strajk kobiet to nie jest protest ZA aborcją. To strajk PRZECIW drastycznemu ograniczeniu praw kobiet, twojego i mojego. Ograniczeniu ulegną także nasze prawa do rzetelnej opieki podczas ciąży i pełnej diagnostyki – w tym badań prenatalnych. Ten protest to nie tylko sprawa kobiet. To zamach na ich rodziny, bo do tanga trzeba dwojga. W końcu same w ciąże nie zachodzimy. Po poronieniu kobieta potrzebuje wsparcia lekarza, psychologa, a nie obecności  na krzesełku obok policjanta, czy prokuratora, którzy sprawdzą, czy przypadkiem poronienie nie było z jej winy.

Moim zdaniem każda z nas powinna mieć prawo do tej trudnej decyzji, co nie jest jednoznaczne z tym, że jestem za. Nie nam oceniać kobiety, które podjęły taki czy inny wybór,  zwłaszcza jeśli nie jesteśmy na ich miejscu. Pisałam już o tym w kwietniu tutaj.

Pamiętajcie, nie jesteśmy same.

Sprawdź także co dzieje się w twoim mieście!

Warszawa – wśród wielu wydarzeń, nawet jeśli pójdziesz do pracy to od 15.30 na Placu Zamkowym, planowana jest główna demonstracja – https://www.facebook.com/events/1124853000925548/

Wrocław – Dziewuchy Dziewuchom Wrocław, Dolnośląski Kongres Kobiet, Inicjatywa 8 marca i dolnośląski KOD zaprasza wszystkich na manifestację w Rynku pod Pręgierzem by razem w GODZINIE K (18:00) zaprotestować przeciw próbom łamania praw kobiet . Więcej https://www.facebook.com/events/290212698030252/

Kraków za zgodą miasta odbędzie się marsz milczenia od godz. 16.30 do  18.00, który wystartuje z Rynku Dębnickiego by przejść na Rynek Główny. Więcej wydarzeń tego dnia w Krakowie tutaj https://www.facebook.com/events/175461906231112/

Katowice strajk trwa cały dzień, a punktem kulminacyjnym będzie demonstracja, która rozpoczyna się o godz. 16.00 na katowickim rynku.

Poznań – organizatorzy zapraszają na pl. Adama Mickiewicza już od godziny 14.00. Finał oczywiście o 18.00. Więcej o wydarzeniach w Poznaniu – https://www.facebook.com/events/1806948312853105/

Więcej miast i informacji znajdziecie na stronie profilu Ogólnopolski Strajk Kobiet – https://www.facebook.com/events/1659773451018196/

Do zobaczenia!

popieram_czarny_protest

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Czy ktoś z Katowic i okolic się wybiera na katowicki rynek o 16.00?
    https://www.facebook.com/events/1173287409411301/

  2. Strajk o 18? Rozumiem, ze idziecie do pracy 8-16 lub 9-17 i akurat idealnie o 18 strajk. Kogo ten strajk ma dotknac? Zycze powodzenia.

  3. Idziecie dzisiaj na ulice? Jeśli tak, meldujcie GDZIE?!?

  4. Ja będę z wózkiem na pl. Mickiewicza w Poznaniu. Nieważne, że pada.

  5. Na Śląsku od rana pada deszcz i jest obrzydliwie zimno :( Ale mimo to o 18.00 planuję stawić się na proteście!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku