Uroda 21 listopada 2015

Jak dbać o włosy i pokonać strach?

Pielęgnacja długich włosów często wymaga sporo wysiłku, doboru odpowiednich specyfików i jeszcze kilku fryzjerskich trików. Często zastanawiasz się jak dbać o włosy, ale to wszystko zda na nic się jeśli Twoja pociecha za każdym razem odmawia zamoczenia choćby najmniejszego kosmyka swojej grzywy.  Wydaje Ci się to znajome?

Spazmatyczny krzyk to coś co następuje zaraz po komunikacie „dziś myjemy włosy”. Prośba, groźba, przekupstwa, kary i nagrody – każde działało mniej więcej… 20 sekund. I nie to żeby Tola miała jakiś uraz, po prostu odkąd skończyła 3 lata nie akceptuje choćby kropli wody powyżej swojej szyi. Przez te wszystkie lata próbowaliśmy wielu sposobów i chociaż płacz pojawia się właściwie za każdym razem, to kilka z nich nie raz uratowało nas od roztrojenia nerwowego. Zacznijmy od początku.

Mycie włosów – czas start

Tak naprawdę kluczem jest dobry szampon dla dzieci, który nie szczypie w oczy i nie plącze włosów. Przy wiercącym się dziecku nie trudno o spłynięcie wody z szamponem do oczu, a to może tylko spotęgować strach. Wiele marek, np. JOHNSON’S Baby, ma całkiem spory asortyment, więc nie powinno być kłopotu ze znalezieniem tego odpowiedniego, by dziecko zamiast kołtunów miało piękne włosy. Na półkach sklepowych dostępnych jest wiele szamponów i płynów 2 lub 3 w jednym, jedyny warunek to przeznaczenie dla dzieci i niemowląt. Ważne, żeby nie zrazić dziecka już na samym początku.

Pada deszczyk chlapu chlap

Zamoczenie włosów to jeden z trudniejszych etapów mycia kosmyków, konkretnie jeden z dwóch. Rozwiązania siłowe to nie jest najlepszy sposób, za to dość niebezpieczny, dlatego żeby przełamać barierę przed wodą bawiłyśmy się w „deszczyk”. Nabrana w dłonie woda przeciekając przez palce bardzo dobrze imituje ulewę, a nawet i sztorm. Co prawda zamoczenie całych włosów tym sposobem jest czasochłonne, za to bywało że córka właściwie nie orientowała się, że ma już je mokre.

Dzień dobry Pani czyli salon fryzjerski

Jeden z lepszych sposobów to zabawa we fryzjera. Cały rytuał rozpoczęcia obsługi i sama usługa to coś dzięki czemu my kobiety potrafimy spędzić na fotelu kilka godzin (no, dobrze – ważny jest też efekt czyli piękne włosy ;)). Tak wyjątkowy klient jakim jest nasze dziecko wymaga (a właściwie wymusza) specjalnego traktowania. Działa tu dokładnie ten sam mechanizm jak przy „głowie i szyi” – podejmowanie decyzji to coś co uwielbiają wszystkie dzieci. „Czy życzy Pani sobie masaż głowy?”, „czy woda nie jest za ciepła?”, „a może ma Pani ochotę na kawę?”, „mam dla Pani specjalną odżywkę. Podoba się zapach? Jest sprowadzana dla króla i królowej, zawiera magiczny składnik z niewidzialnej wyspy koło Madagaskaru”. Im bardziej puszczam wodze fantazji, tym dokładniej mogę umyć włosy!

Przychodzi mama do fryzjera

W zasadzie pomysł ten narodził się równocześnie z poprzednim. Dla osiągnięcia efektu gotowa jestem na szarpanie za włosy, wodę w nosie i uszach oraz pianę w oczach. Właściwie to ostatnie jest najmniejszym problemem, bo na potrzeby zabawy rezygnuję ze swojego i używam szamponu dla dzieci więc nie mam problemu ze szczypaniem w oczy. Bywa i tak, że mamę godnie zastępuje lalka, w końcu ona też musi wiedzieć jak dbać o włosy, ale tak czy inaczej bez szamponu dla dzieci się nie obejdzie. Dziecko ma frajdę, a my bez skrępowania możemy powiedzieć „teraz moja kolej” :)

Maska i nurkujemy

Umycie włosów znacznie ułatwić mogą okularki lub maska do pływania. Co prawda nie jest to technicznie zbyt łatwe, ale i z tym dajemy sobie radę. Strach przed nalaniem wody do oczu to chyba największy element fobii. Ja też tego nie lubiłam i do dziś pamiętam jak mama wręczała mi do ręki gąbkę do mycia, wiec właściwie każdy sposób na osłonięcie oczu jest dobry.

Gadżety

Dzieci uwielbiają gadżety nie mniej jak ich rodzicie. Na rynku dostępnych jest ich cała masa – ronda kąpielowe, specjalne kubki dopasowujące się do kształtu głowy, dzięki którym woda nie spływa po czole, kolorowe pianki do mycia włosów.

Za jakiś czas wymyślę pewnie jeszcze inne propozycje chyba, że pożegnamy krzyk na dobre, a Tola będzie już sama wiedziała jak dbać o włosy.

 

Ten post jest sponsorowany przez JOHNSON’S Baby, ale zawarta treść jest mojego autorstwa.

 

10
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
m. wESTKAAnna BochenekPatrycja BzumowskaGo SiaEdyta Skrzydło Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Witkoria
Gość
Witkoria

Właśnie leję wodę do wanny dla młodej. Ona uwielbia pluskać się w nieskończoność. Drze się tylko jak mamy ją wyjąć z wody :p

Edyta Skrzydło
Gość

Moi lubią , a koniecznie musi być dużo piany na głowie :-D

Elżbieta Bień
Gość

U nas samo mycie jest ok ale za to płukanie to był koszmar. Teraz żeby nie było krzyku i płaczu to moczę gąbkę i po prostu delikatnie przecieram po główce aż zejdzie piana i na końcu delikatnie polewam. Sprawdziło się

Karolina Bylina
Gość

Szampon Mixa baby nie szczypie oczy

Agata Rudnicka
Gość

Normalnie, żeby dzieci miały tylko takie problemy w życiu.

Paulina Łupińska
Gość

Mój myje nie mamy z tym żadnego problemu. Czasami zdarza się że sam sobie polewa głowę wodą. Nic na siłę bo może być jeszcze gorzej. My robimy to w formie zabawy i już :)

Go Sia
Gość

Mój synek nie tyle nie lubi myć włosów co nienawidzi wręcz jak woda leci mu po twarzy a nie daj Boże po oczach .. wtedy zaczyna się krzyk jakby ktoś conajmniej obdzieral go ze skóry .. próbowałam już chyba wszystkiego i nawet jak buzia jest sucha przy myciu włosów to przed myciem jest wrzask jakbym go do ognia wrzucala a nie kąpała ..

Patrycja Bzumowska
Gość

Moja córka do zeszłego tygodnia strasznie plakaka przy każdym myciu. A jednego dnia gdy na puściłam mniej wody sama zaczęła się kłaść w wannie i moczyc włosy . i od tygodnia codziennie by myla głowę , a wyjście z wanny kończy się płaczem bo jeszcze by chciała ;) na wszystko trzeba czasu.

Anna Bochenek
Gość

U starszej ten etap mamy już za sobą: rondo do mycia głowy plus jednoczesne mycie głowy lalce plus dużo rozmów i cierpliwości w końcu przyniosły rezultaty. Teraz sama odchyla głowę do góry. Ale zawsze ręcznik musi być w ppgotowiu by szybko wytrzeć przypadkiem polane oczy

m. wESTKA
Gość
m. wESTKA

Ja stosując laminowanie włosów ( http://kobiecosc.pl/laminowanie-wlosow/ ) dopiero przejrzałam na oczy, nie tylko włosy są grubsze i zdrowsze ale i o wiele szybciej rosną, bardzo polecam laminowanie, tylko uwaga, nie jest tanie :/

Dom 20 listopada 2015

Odrabianie lekcji z dzieckiem

Nie lubię odrabiać lekcji z dzieckiem. Tak – dobrze przeczytaliście. Nie lubię. I co z tego? Ano nic, jak muszę to się angażuję. Ale żadna siła na świecie nie usadziłaby mnie na kilka godzin przy stole i kazała patrzeć dziecku na ręce.

A za jakie grzechy ja się pytam? Co ja takiego złego zrobiłam i co złego zrobiło moje dziecko, żebyśmy obie miały sobie zafundować taki stres? Przecież gdyby mnie ktoś patrzył na ręce i sprawdzał czy równo piszę, to na bank bym się nie zmieściła w liniaturze a moje ręce poziomem drgawek śmiało mogłyby konkurować z rękami osób cierpiącymi na chorobę Parkinsona.

Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że siedzę przy Duśce i tłumaczę jak krowie na rowie, że nie dojechała do linijki. Przecież ona to widzi, widocznie nie umiała inaczej. Zamiast kazać ścierać, czekam na następna literkę. Udało się? Super, znaczy tamta to był wypadek przy pracy. Zresztą powiem Wam, że im więcej się przy dziecku siedzi, tym gorzej mu te lekcje idą. Jak dzieciak słyszy: “źle, nie wyszło, jeszcze raz, popraw, postaraj się bardziej, no przecież potrafisz”, to w końcu przestaje wierzyć, że umie prawidłowo trzymać ołówek, a co dopiero literki nim pisać.

Duśka na szczęście lubi odrabiać lekcje i na ogół czyni to bez oporów aczkolwiek w swoim rytmie i tempie. Do czego sprowadza się moja rola? Po pierwsze do przypominania, że jednak teraz odrabia lekcje a nie rysuje lub bawi się zegarkiem/linijką/chusteczką/wstawcie cokolwiek – na to będzie czas potem. Po drugie – do oglądania tego co zrobiła i chwalenia. Tak, chwalenia. Bo dziecko w początkowym okresie nauki trzeba przede wszystkim chwalić, nawet jeśli literki są tak koślawe, że o matko i córko :P przyjdzie czas nauczy się kaligrafii. A może i nie, jeśli odziedziczyła charakter pisma po mamie i babci. Szczerze mówiąc – jest mi to obojętne. Pisanie ręcznie wychodzi z mody. Po trzecie, jeśli widzę, że lekcje kompletnie jej nie idą (to znaczy, jak przychodzi do mnie pokazać każdy jeden rząd literek oddzielnie) to ogłaszam przerwę.

A gdzie ja jestem w tym czasie? Najczęściej stukam zawzięcie w komputer w niewielkiej odległości od niej. Jestem na tyle blisko by widzieć czy rzeczywiście odrabia lekcje, czy coś ją rozproszyło i jednocześnie na tyle daleko, by dać jej poczucie samodzielności. Bo tak naprawdę o to w tym wszystkim chodzi. Dziecko powinno odrabiać lekcje samodzielnie, jedynie w krytycznych momentach prosić o pomoc. Tak z ręką na sercu, czy rodzice odrabiali z wami lekcje? Jak długo? Ze mną do połowy trzeciej klasy podstawówki, potem ogłosiłam niezależność. Odrabianie lekcji z dzieckiem, albo co gorsze, odrabianie lekcji za dziecko, to nie pomoc, to krzywdzenie swojej latorośli.

Zauważyłam jeszcze taką rzecz, im mniej czasu tym sprawniej to odrabianie lekcji idzie. Nigdy nie ma problemu w poniedziałki i środy kiedy są tańce. We wtorki, czwartki i piątki lekcje idą bardziej opornie. Staram się pilnować by nic nie zostawało na weekendy.

I jeszcze jedno Wam powiem: nie bójcie się mówić dzieciom rzeczy oczywistych. Czasem okazuje się, że dla nich to odkrycie porównywalne z odkryciem Ameryki przez Kolumba. „Tatusiu to ty mnie nauczyłeś kolorować, bo mi wytłumaczyłeś, że jak się koloruje to nie może zostać biały kolor i przy krawędziach trzeba zwolnić to wtedy się nie wychodzi za linie.” No właśnie, czasem przyda się trochę teorii przy wydawałoby się tak oczywistych czynnościach.

A to czego najbardziej nie cierpię gdy odrabiam lekcje z Duśką to temperowanie kredek. No normalnie krew mnie zalewa, gdy słyszę, że znowu mam zatemperować kredki! Poważnie rozważam kupno temperówki elektrycznej.

 

22
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Edyta Skrzydło
Gość

Odrabiania lekcji hmmm , nie Mam oporów , ale strugać kredki uwielbiam !! Już mój syn krzyczy zaraz nie będę miał kredek codziennie strugasz tylko :-P .
Irytuje mnie za to ogrom pracy domowej. Syn lubi szkołę i po szkole najchętniej by siadał do lekcji ….

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

nie chcesz czasem wpaść do nas potemperować trochę? ;)

Edyta Skrzydło
Gość

Kurde , z wielką przyjemnością !

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Edyta Skrzydło :D

Edyta Skrzydło
Gość

:-D :-D :-D :-D

Agnieszka Kołodziejczyk
Gość

Jeżeli my nie powiemy dziecku,że to i to trzeba poprawić to zrobi to wychowawczyni w szkole. Zetrze wszystko i każe pisać poprawnie. Gdzie większy stres?

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Akurat wychowawczyni mojego dziecka większą uwagę przykłada do budowania w dzieciach pewności i wiary w siebie niż kształtu liter. Nawet nie stawia minusów tylko jakieś tajemnicze znaczki, które niby to samo znaczą ale dzieci ich nie odbierają negatywnie. I nigdy nie mówi co jest źle, tylko najpierw wylicza co jest dobrze a potem nad czym trzeba jeszcze popracować. Tak wiem, Duśka ma wyjątkowe szczęście. ;)

Agnieszka Kołodziejczyk
Gość

Oj tak,ma szczęście w takim razie:). Mój syn pierwsza klasa ma na każdej stronie w zeszycie ocenę za dokładność pisania:(. Ocenę obniża niedociągnięcie do linii np;/

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Agnieszka Kołodziejczyk a w życiu! U nas to inaczej wygląda na szczęście

Agnieszka Kołodziejczyk
Gość

Już pominę fakt,że Panie świetliczanki uświadamiają moje dzieci,że mikołaj nie istnieje! Niszcząc tym moje wieloletnie starania o czar świat dla dzieci.. Jeszcze mogą trochę powierzyć.. Ale te zołzy myślą,że mogą wtryniać się w czyjeś wychowanie i odzierać moje dzieci z ostatnich chwil magicznego przeżywania świąt. O!

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Agnieszka Kołodziejczyk o fuck! Ale bym raban zrobiła! Duśka też jeszcze wierzy w Mikołaja i mam nadzieję, że uda mi się jeszcze kilka lat ją w tym świecie dziecięcych wierzeń zatrzymać.

Agnieszka Kołodziejczyk
Gość

Co mi po rabanie.. Już drugi rok dzieci przez to wątpią. A rówieśnicy wcale nie pomagają bo jak się okazuje większość rodziców jest na tyle leniwa,że już od dawna nie ukrywają przed 7 i 10 latkami prawdy:(. I uświadamiają się wzajemnie,ale jak nauczyciel-autorytet to mówi to co innego:/

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Agnieszka Kołodziejczyk może to Cię natchnie co robić → https://wrolimamy.pl/swiety-mikolaj-tradycja-czy-samo-zlo/

Agnieszka Kołodziejczyk
Gość

W roli mamy – wrolimamy.pl bardzo ładnie napisane:)

Olga Rynkowska-Szeląg
Gość

Pamiętaj, że jest dziecko i dziecko. Moja córka sama przychodzi żeby z nią robić pracę domowe. Pokazuje mi każda literke i pyta, czy dobrze. I chce szczerej odpowiedzi. Mój brat siedział z mamą do 6 klasy, bo chciał. Ja nie siedzialam wcale, bo nie chciałam i bralam swoje błędy na klate.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Zgoda – dzieci są różne. Tylko teraz jest taki dziwny trend, nie wiem skąd się wziął, rodzice uważają, że jak nie siedzą przy odrabiającym lekcje dziecku to je zaniedbują i niestety bywa, że to rodzic bardziej niż dziecko chce tego wspólnego odrabiania lekcji. Faktycznie za mały nacisk położyłam w tekście na ten aspekt, mea culpa.

Katarzyna Brandykowska
Gość

Ja mam co tydzien taki piekny weekend… tym razem na poniedzialek 6 stron zdan literek i slow do napisania, 4 zdania nauczyc czytac i to tylko pierwszak, ktory jeszcze nie skonczyl lat UWAGA – 6 ! paranoja…

Karolina Nowacka
Gość
Karolina Nowacka

A co zrobić jeśli dziecko nie chce się uczyć, a to II klasa podstawówka, jest oporne, emocje jakie się pojawiają w tym czasie to nie wiem jaki poradnik dałby sobie z tym radę. Jest agresja słowna czasami nawet z rękoma, wyzywanie, chamstwo -nie pomaga ani tłumaczenie ze tak nie wolno, nie pomagają kary, nie pomaga klaps – nie podnoszę głosu a dziecko uparcie słyszy ze podnoszę głos, mnie już sił brak – co radzicie?Każde uczenie się to kara dla niej., trwa dwie godziny z napadami agresji.

Małgorzata Krupa-Kurz
Gość

Ja siedzę z synkiem(klasa pierwsza) przy lekcjach,ale raczej dlatego,żeby go przywoływać na ziemię. Często się wyłącza przez co strasznie dużo czasu mu schodzi na odrabianiu lekcji. Ale bywa,że ja robię swoje w domu,a on w tym czasie robi co ma tam do zrobienia. I zawsze jestem z niego dumna :D Jeżeli chodzi o ogrom to u nas nie ma przesady. Maksymalnie miał do napisania stronę(w zeszycie) literek. A zazwyczaj dwie,trzy linijki. Mikołaj to inna bajka. Część dzieci nie wierzy,o czym poinformowali rodzice na wywiadówce. Jest ich mniejszość, ale pani stwierdziła,że chyba będzie musiała jakoś dzieci uświadomić. Mają robić sobie mini… Czytaj więcej »

Dominika Koźmińska
Gość
Dominika Koźmińska

1. Natychmiast zmienić nastawienie dziecka agresywnego! Odwołaj się do rzeczy, które sprawiają wam przyjemność. Odrabianie to ma być przygoda, coś miłego, czas specjalnie dla Was. Ja lubię prasować jak ktoś jest obok. Dziecko może lubić robić zwoje jak ktoś jest obok. Żadnych negatywnych emocji. Do skutku i spokojnie. Przy agresji przerwać odrabianie, odseparować, zamknąć książki i poczekać. Dać kartkę do wymazania żeby emocje poszły precz. I spokojnie wrócić do lekcji. Do skutku. Z czasem zauważy, że musi dokończyć, a histerie spowalniają. Poczytać coś dziecku w międzyczasie. Chwalić. Nagrodzić w małych odstępach. Żelek po przeczytaniu kawałka. Cokolwiek co sprawi, że kiedyś… Czytaj więcej »

Ciąża 19 listopada 2015

Zalety porodu rodzinnego

W trakcie ciąży, im bardziej zaokrągla się twój brzuszek, mimowolnie coraz częściej myślisz o zbliżającym się porodzie. Nieważne czy pod uwagę bierzesz poród naturalny czy cesarskie cięcie, istotne są dla ciebie opieka, komfort, bezpieczeństwo i szczęśliwe zakończenie. Zapewne nie raz nie dwa, na spotkaniach rodzinnych czy ze znajomymi padało sakramentalne pytanie skierowane do męża czy partnera:  A będziesz przy porodzie?

Przyjście na świat dziecka to przełomowe wydarzenie dla każdego związku – rodzi się nowy człowiek. Ten mały człowiek ma dwoje rodziców. Kobieta nosi pod sercem dziecko i później na nią spada cały fizyczny trud jego urodzenia, ale mężczyzna ma w jego powołaniu do życia niemały udział. Gdzie powinien, więc być w takiej chwili, jeśli nie przy rodzącej żonie czy partnerce?

Zalety porodu rodzinnego:

  1. Niebywała więź mężczyzny z dzieckiem. Chwila, gdy widzi on po raz pierwszy własne dziecko, wywołuje ogromne wzruszenie. Nie jeden twardziel w tej chwili nie wstydzi się swoich łez.
  2. Poród rodzinny wpływa na pogłębienie więzi małżeńskiej i emocjonalnej pomiędzy partnerami.
  3. Świeżo upieczony dumny tata, jeśli chce, może przeciąć pępowinę.
  4. Praktyczna pomoc dla rodzącej np. masażu pleców w czasie skurczów, podtrzymywanie głowy podczas parcia, przypominanie o  odpowiednim oddychaniu, zwilżanie ust.
  5. Poczucie bezpieczeństwa przyszłej mamy. Świadomość, że ktoś bliski szybko może wezwać pomoc. Niestety położna nie przebywa z rodzącą non stop.
  6. Obecność bliskiej osoby może wpłynąć mobilizująco na działania personelu medycznego.
  7. Po porodzie w czasie dwugodzinnej obserwacji poporodowej osoba towarzysząca może przebywać na sali razem z matką i dzieckiem.
  8. Współprzeżywanie i możliwość dzielenia się emocjami w pierwszych chwilach po porodzie.
  9. Osoba towarzysząca może obserwować mierzenie i ważenie dziecka, zrobić zdjęcia w czasie gdy świeżo upieczona mama jest szyta po porodzie naturalnym.

Poród rodzinny może przynieść wiele korzyści zarówno dla świeżo upieczonych rodziców jaki i dziecka . Ważne by decyzja o porodzie rodzinnym nie była podjęta pod wpływem presji czy mody. Istotnym jest, by mężczyznę zachęcić przedstawiając mu zalety, ale nie zmusić, do uczestnictwa w porodzie.  Warto zostawić mu „furtkę” – gdy w trakcie porodu poczuje, że to ponad jego siły niech wyjdzie. W końcu personel medyczny ma skupić się na rodzącej kobiecie a nie ocucać nieprzytomnego przyszłego tatę.

10
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Wcześniak i co dalej
Gość
Wcześniak i co dalej

Marzył mi się poród rodzinny. Niestety decyzja o rozwiązaniu ciąży zapadła tak szybko, że mąż nie zdążył dotrzeć na czas. Ale ta świadomość, że jest pod salą też była dla mnie bardzo ważna.

Sylwia
Gość
Sylwia

Również rodziłam przedwcześnie. Na szczęście mąż wpadł na porodówkę dosłownie w ostatniej chwili (w sumie od miesiąca był „w pogotowiu”).

Agnieszka Ordyniec
Gość

Ja dziękuję za towarzystwo na porodowce :)

Barbara Naczk
Gość

Też nie skorzystałam z towarzystwa… Mimo że rodziłam w szpitalu tylko 15 minut to sama nie chciałabym na to patrzeć…. Mąż poczęła przed porodowką ;-)

Ewa Gołębiewska
Gość

Ja musiałam trzecią córcię urodzić sama bo tatuś zajmował się starszymi córkami. Bardzo mi było z tym źle dlatego większość porodu przeczekałam w domu i na porodówkę wpadłam dosłownie na 30 minut ;)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Siła wyższa ;)

Aleksandra Faligowska
Gość

Mój mąz byl na wlasne zyczenie-ja sama go nie chcialam :P ale oboje nie zalujemy. Ja mialam kogo wyzywać, a on mial okazje przezyc cos nowego i niezapomnianego;) a tak poza tym oboje uwazamy ze to jeden z najpiekniejszych i najwazniejszych momentów w naszym zyciu. Oboje jestesmy z siebie dumni. Brawo my ;)

Veronika Kate
Gość

Muszę przyznać, że mój mąż był fantastyczny w obu przypadkach i bez niego byłoby ciężko bardzo.

Olga Rynkowska-Szeląg
Gość

Mój mąż był przy narodzinach starszej. Młodszy urodził się przez CC i nie chciałam żeby mąż był, to jednak operacja poważna. Chociaż była taka możliwość żeby był.

Nina Grzejdziak
Gość

Nie wyobrażam sobie bycia samej na porodówce.. Szczególnie, że poród trwał 14 godzin…

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close