Uroda 12 czerwca 2016

Spotkanie z kleszczem – co robić? Wakacyjne SOS

Kleszcz – mikroskopijne stworzenie, które nie bez powodu wzbudza w nas lęk. Z roku na rok coraz więcej osób choruje na boreliozę i kleszczowe zapalenie mózgu. Największe prawdopodobieństwo spotkania na swojej drodze kleszcza przypada od maja do października. Natknąć się na niego można nie tylko w lasach i na łąkach,  może chować się w trawie, niskich krzakach, w parkach, ogródkach, a nawet na placach zabaw. W zasadzie nigdzie nie jesteśmy bezpieczni. Kleszcze są mistrzami kamuflażu – wiszą na spodzie liści, atakują niepostrzeżenie i bezboleśnie.

Dlaczego kleszcze są niebezpieczne?

Bo mogą nas zarazić chorobami – m.in. kleszczowym zapaleniem mózgu i boreliozą.

KZM jest chorobą wirusową, która atakuje przede wszystkim ośrodkowy układ nerwowy. Pierwsze oznaki pojawiają się od tygodnia do dwóch po infekcji i charakteryzują się objawami podobnymi do grypy: gorączką i ogólnym osłabieniem organizmu.

Przeciwko KZM można się zaszczepić, przy czym, aby uzyskać odporność przed sezonem aktywności kleszczy, najkorzystniej jest podać pierwszą i drugą dawkę zimą. Zaszczepić możemy siebie i dzieci od pierwszego roku życia.

Borelioza jest chorobą bakteryjną. Pierwszym widocznym objawem jest wędrujący rumień, pojawiający się w okolicy kleszczowego ugryzienia w ciągu miesiąca. Zła wiadomość jest taka, że borelioza może też przebiegać bezobjawowo, a dowodem przebycia zakażenia są dodatnie odczyny w testach serologicznych.

Dotychczas nie opracowano szczepionki przeciw boreliozie.

Profilaktyka, czyli jak chronić się przed kleszczem:

  •        Omijajcie miejsca, które są naturalnym siedliskiem kleszczy, np. wysokie trawy, krzewy. Poruszajcie się środkiem ścieżki;
  •        Wybierając się do lasu, odpowiednio ubierzcie siebie i dziecko – długie rękawy, długie spodnie, wysokie skarpetki, czapka daszkiem albo kapelusz oraz buty z wyższą cholewką. Kolor ubrań nie robi pasożytom różnicy, ale ponieważ same są ciemne, na jasnych materiałach łatwiej je zauważyć. Możliwe, że kleszcze preferują tkaniny naturalne (np. bawełnę), a unikają syntetycznych.
  •        Zastosujcie preparaty odstraszające kleszcze;
  •        Po powrocie do domu przebierzcie się;
  •        Jak najszybciej weźcie prysznic;
  •        Dokładne przejrzyjcie ciała – szczególnie głowę, uszy, pod pachami, kolanami, w pachwinach itp. – tam gdzie skóra jest cienka i dobrze ukrwiona.

Na szczęście nie jesteśmy całkiem bezbronni!

Jak wyciągnąć kleszcza?

  •        Nie wpadajcie w panikę!
  •        Kleszcza usuwamy za pomocą pęsety, wtedy chwytamy mocno przy samej skórze i ciągniemy pionowo w górę. Jeśli aparat gębowy został w skórze, należy wydłubać go igłą tak jak drzazgę.
    Można też użyć zestawu zakupionego w aptece: pompki ssącej albo lassa na kleszcze.
    Jeżeli nie czujecie się pewnie z wyciąganiem kleszcza, gdy zauważycie, że jest już mocno zatwierdzony w skórze, zgłoście się do lekarza, na pewno otrzymacie fachową pomoc.
  •        NIE WOLNO: wykręcać kleszcza, zgniatać go, smarować masłem, przypalać;
  •        Po wyjęciu kleszcza ranę należy zdezynfekować;
  •        Umyjcie ręce;
  •        Obserwujcie przez kolejne tygodnie miejsce ukąszenia. Jeśli wystąpi rumień, obrzęk lub objawy grypy, trzeba jak najszybciej zgłosić się do lekarza.

Print

Zdjęcie i infografika: Lasy Państwowe

17
Dodaj komentarz

avatar
14 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
OlegaMaria NowackaMagdalena BryłaAlicja KołodziejczykAnastazja Stąpor Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maria Nowacka
Gość

Dla mnie to temat mrożący krew w żyłach…

Karolina Bylina
Gość

Ja znalazlam jedynie kleszcza na kocu ktory szedl w moja strone. Nie ogladamy sie za kazdym razem.

Marta Stępień
Gość

Miałam w tym roku ale niezgorzył sie wbic a synek mial w tamtym roku ale niestety. Juz mu sie wbił

Anna Stefanek
Gość

Ja wiecznie tarzam się po krzakach z racji tego, że szkolimy psa w wyszukiwaniu zagibionych – po spacerze biorę prysznic i tyle. .

Anna Cedro
Gość

Córka miała 2 lata temu kleszcza a ja rok temu, masakra. Teraz jestem „chora” jak widzę dzieci w trawie biegajace. Po każdym spacerze oglądam dzieci.

Sylwia Filewicz-Nowak
Gość

Ja miałam 6 lat temu jak chodziłam w ciąży i to aż dwa razy. Raz wbity w pachwinie, a drugi raz na kolanie (desperat chyba jakiś). Oglądałam się dokładnie do miesiąca czasu po ukąszeniu za rumieniem i robiłam badania z krwi na boreliozę. W tym roku dokładnie w Dzień Dziecka (a miał to być taki piękny dzień) złapała córka, wbił się w głowę – codziennie się oglądamy, a tego przegapiłam, bo nigdy nie szukałam we włosach. Córka sama go wyczula, na szczęście nie był jeszcze napity. Każdorazowo kleszcza wyciagalismy w ośrodku zdrowia. Córkę oglądamy codziennie i obyśmy nie znaleźli rumienia,… Czytaj więcej »

Natalia Magdziarek
Gość

ile kosztuję takie badanie krwi?

Maria Nowacka
Gość

Gdzie można taką opaskę kupić?

Sylwia Filewicz-Nowak
Gość

Badanie z krwi na boreliozę, jeśli robisz pierwszy raz to musisz zrobić IgG i IgM kosztuje 85 zł.
A opaskę i spray na kleszcze, komary i inne dziadostwo kupiłam w aptece. Plasterki też tam były :-)

Milena Kamińska
Gość

Niestety mieszkamy w rejonie bardzo zakleszczonym corka miała juz 2 razy wyjmowanego a syn chyba 4 ja ok 10, poza tym kilka razy znaleziony na naszych ciałach jeszcze nie wbity, jeśli chodzi o dzieci miały wyjmowane przez lekarzy. Po każdej zabawie na podwórku oglądam ciałko dzieci czy nie ma tego paskudztwa plus codzienna porządna kąpiel no i off.

Krystyna Wolak
Gość

Ja używam plastry, naklejam na ubrania, może to placebo, ale mam nadzieję że nie spotkam żadnego dziada na swojej drodze. ..

Natalia Magdziarek
Gość

my właśnie tydzień temu w niedzielę, późnym wieczorem wylądowaliśmy na SORze z synkiem. Miał kleszcza na głowie w tylnej dolnej części.

Anastazja Stąpor
Gość

za niemowlaka córcia miała .. choć nie wiem gdzie i jak go złapała .. długo myśleliśmy, że to jakiś strupek .. mały i płaski.. teraz na razie nas omijają na szczęście

Anna Pasieka
Gość

Staram sie unikac miejsc gdzie moga byc kleszcze. Po spacerze zawsze sie ogladam. Raz syn poszedl siusiu w trawe i wlazl mu kleszcz na buta. Na razie jednak udalo sie uniknac bliskiego spotkania. A co sadzicie o akcesoriach ktore sa w aptece do usuwania kleszczy np pompkach próżniowych?

Alicja Kołodziejczyk
Gość

ja miałam jak byłam mała dwa i tydzien temu jeden maleńki mi sie wbił wieczorem pojechałam na pogotowie i mi wyjęli , ja sama się boję :/

Magdalena Bryła
Gość

Nie ale oglądam wszystkich ..

Olega
Gość
Olega

Przydatny artykuł, dobrze, że nie lekceważycie kwestii kleszczy. Mogą być niezwykle niebezpieczne, zwłaszcza te „opite”, bo nie zauważone na skórze. Polecam też zainteresować się kwestią szczepień – dużo informacji na ten temat na stronie Zaszczep się wiedzą. Moim zdaniem warto.

W szkole 10 czerwca 2016

To wszystko wina wychowawczyni!

W każdej szkole jest taka jedna najważniejsza osoba. Wcale nie dyrektor. Nie wychowawczyni. Nawet nie kucharka. Sekretarka też nie. Nie nauczyciel budzący grozę wśród uczniów. I nie palacz, bo chyba już nie ma w szkołach palaczy. To ona, królowa szkoły, pierwsza po dyrektorze, a czasem nawet przed dyrektorem. Pani Woźna. Nie byle jaka woźna ze szczotką, tylko Pani Woźna.

Pani Woźna zazwyczaj wszystko wie najlepiej. Kij z tym, że dzieci widuje w przelocie na korytarzu w szatni. Wie i koniec. Bo ona w szkole to pracuje dłużej niż niejedna nauczycielka. I nieważne, że jej rolą jest sprzątanie i (od niedawna) odblokowywanie drzwi do szatni. Ona ma władzę i jej się trzeba bać.

Pani Woźna bez problemu załatwi jedynkę z WF-u. Jak?

– A po co ty do szatni teraz przyszedłeś? Jeszcze nie skończyłeś lekcji.

– Po strój na WF.

– Strój na WF to sobie mogłeś rano wziąć, a teraz to ja cię nie wpuszczę.

– Ale proszę pani, ja dostanę jedynkę!

– Dostaniesz, to się nauczysz.

Nie wymyśliłam tego. Byłam świadkiem.

Inna sytuacja. Maluchy z pierwszej klasy schodzą zapłakane do szatni. Co się stało? A nic takiego, nie zjadły obiadu. Dlaczego nie zjadły? Bo nie ma wychowawczyni, a pani na zastępstwie nie powiedziała, kiedy jest przerwa obiadowa. Pani Woźna oczywiście wie, kto zawinił.

– To wszystko wina wychowawczyni, powinna uczulić dzieci, kiedy jest przerwa obiadowa. To w końcu jest szkoła!

Może to i w końcu jest szkoła, ale dzieciaki ledwo siedem lat pokończyły, a i to nie wszystkie. Zegarków nie noszą, telefonów w szkole używać nie wolno. Nie wiem co winna nieobecna wychowawczyni, ale Pani Woźna wie. Pani Woźna wie wszystko, bo tak i już.

Korytarz długi, zejścia po schodach do szatni są dwa. Jest też dwoje drzwi. Teoretycznie Pani Woźna powinna pilotem odblokowywać jedne i drugie. Teoretycznie.

– Po co oni walą w tamte drzwi, przecież i tak im nie otworzę. Tymi mają schodzić, nie wiedzą? Ja muszę wiedzieć, po co oni idą.

Przy najbliższej okazji zapytam dyrektora, czy faktycznie „tymi mają schodzić”. Tych drugich drzwi Pani Woźna nie lubi, oj nie lubi. Ani wpuszczać nimi, ani wypuszczać. Duśkę już sobie zapamiętała, bo Duśka woli na górę iść tymi drugim drzwiami. Dlaczego? Bo mniejszy ruch na schodach. Wpuszcza, owszem, nie ma wyjścia, wpuścić musi. Ale minę ma przy tym….

Pani Woźna pamięta wszystko i o wszystkich wszystko wie. Większość uczniów zna z imienia i nazwiska, szczególnie tę trudną większość. Może to i chwalebne, ale wiedzę wykorzystuje w dziwny sposób.

– A ty po co idziesz do tej szatni? No to co, że na dwór idziecie? Po co ci ta kurtka jak jest upał? I weź, co masz wziąć, bo potem znowu będziesz mi się tu kręciła, że zapomniałaś. Ty się dziewczyno wreszcie ogarnij, w piątej klasie jesteś.

Ponieważ byłam zmuszona spędzić przerwę w szatni, dowiedziałam się, że z ową dziewczynką to w ogóle jest problem i ona jest jakaś dziwna. Ciągle łazi z tą kurtką po szkole, wszystkiego zapomina, jakby z księżyca spadła. Wiecznie jakieś kłopoty z nią są.

Na moją uwagę, że może ta dziewczynka ma jakieś głębsze problemy, Pani Woźna stwierdziła:

– Mnie to nie obchodzi, to sprawa rodziców.

Brawa dla Tej Pani, asertywność: level hard.

Duśka była zbyt ciepło ubrana, rano było zimno, potem zrobił się upał. Debatowałyśmy we dwie co może zdjąć i czy da radę iść w sandałach z gołymi nogami. Pani Woźna oczywiście musiała wtrącić swoje trzy grosze:

– A czy to ona ma te rajstopy takie grube? No bez przesady, nie jest gorąco. Pani też w spodniach jest. A, pani w krótkich? No ale ja jestem w długich.

Tak, skoro Pani Woźna ma długie jeansy, to na bank powinnam dziecko przegrzać, to chyba oczywiste?

Generalnie lubię panie woźne w szkole u Duśki, miłe są, kontaktowe, można z nimi po ludzku porozmawiać. Ale Pani Woźnej nie trawię. Do końca roku szkolnego dwa tygodnie, wytrzymam. Ale w przyszłym roku jak nic się z nią pokłócę. I mówię Wam, wióry polecą!

 

2
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Okiem Alexa
Gość
Okiem Alexa

Wcale się nie dziwę, że wióry polecą. I tak chyba wykazałaś się aż zbyt dużym pokładem cierpliwości!

Emocje 9 czerwca 2016

Masz ochotę wybrać się z dziećmi na wesele? Zastanów się i nie popełniaj tego błędu!

Kilka miesięcy wstecz otrzymałam zaproszenie na ślub i wesele od brata mojego ślubnego i jego narzeczonej. Wiadomo, jak impreza to super zabawa i taki był też plan od początku.

Tyle, że nie bardzo miałam z kim dzieci zostawić, a uparłam się, że wesele to impreza rodzinna i dlaczego mam własne dzieci pomijać, jeśli zostały zaproszone. Nie dałam sobie wytłumaczyć, że lepsze ryzyko zostawienia z “obcymi” – parą naszych przyjaciół – niż szarpanie się z dwójką na imprezie. Tak, to był niebywały błąd.

Mówi się, że wesele to nie impreza dla dzieci, teraz już wiem dlaczego…

Sobota rano – od początku dnia dzikie przygotowania. Mój mąż świadkował, więc wszystko było na mojej głowie. Wcześniejszy tydzień w pracy dał mi bardzo w kość, byłam przemęczona a moja ciąża się zbuntowała, zaczęły się delikatne skurcze, więc łyknęłam no-spę, i postanowiłam dać sobie radę.

O naiwności! Między ludźmi w moje dzieci  (prawie 6 i 3 latka) jakby diabeł wstąpił – oszalały, ganiały jak oparzone po sali, nie usiadły nawet na pięć minut, a ja dawaj za nimi! Przy stołach, obok statywów ze sprzętem, na dworze, po kanapach – byli wszędzie a ja z nimi! Było tam zbyt dużo przeszklonej powierzchni, schodów i otwarte drzwi na zewnątrz, nie mogłam ich bezpiecznie puścić.

Efekt? W skrócie – silny ból brzucha, zawroty głowy a w następstwie stresu i zmęczenia plamienie. I moja mina, która znaczyła tylko tyle – niech ktoś mnie uratuje…W tym miejscu pragnę podziękować dziadkowi Panny Młodej, który uśmiechem i towarzystwem starał się przepędzić chmury znad mojej głowy. I pewnej Agnieszce – nauczycielce edukacji wczesnoszkolnej, że znalazła ochotę i czas, by zachęcić dzieciaki do sensownej zabawy a nie skakania po schodach. Bezcenna pomoc.

Nie usiadłam, nie zjadłam – choć to akurat wina mdłości – nie zatańczyłam. Mnie tam nie było, wesele się działo, a ja robiłam za opiekunkę moich nagle maksymalnie nadaktywnych dzieci. Po pięciu godzinach gehenny powiedziałam dosyć, będąc bliska łez, wymusiłam na mężu aby zawiózł nas do domu.

Ja byłam zaganiana i obolała, on zły na mnie, czego nawet nie starał się ukryć. Tak, mogłam posłuchać i zaryzykować zostawienie dzieci, ale czy mogłabym spokojnie się bawić? Wątpię, choć może źle robię, omijając ryzyko.

W domu też było nie lepiej, czekała mnie histeria, usypianie najpierw młodszego, później wnoszenie starszego na piętrowe łóżko, bo zasnął przy kolacji na krześle…

To był ostatni raz, jak zabrałam dzieci na wesele. Choć nie, czekajcie, w tę sobotę jadę na ślubowanie siostry, a następnie na przyjęcie w restauracji. Powinno być lepiej, bo w ten sposób spotykaliśmy się nie raz i było fajnie.

A teraz łaskawie mi wytłumaczcie, co się do cholery stało, że nie mogłam nad nimi zapanować? Czy to muzyka, hałas, nowe otoczenie, ludzie, inna sytuacja? Ja tego nie rozumiem. Wiem tylko, że złość nieprędko mi minie. W życiu nie uczestniczyłam w bardziej zmarnowanej dla mnie imprezie.

P.S. Mój małżonek bawił się do 6.30 rano… Musiało być fajnie, wierzę na słowo!

 

48
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ag Rodzanica Ur
Gość

otoczenie i ludzie , dzieci też mogły wyczuć Twój stres , ja wychodzę z założenia ,że dzieci nie zabieram na wesela na poprawiny na drugi dzień już tak

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

fajny pomysł z tymi poprawinami :)

Kinga Jukieiwcz
Gość
Kinga Jukieiwcz

My za miesiąc idziemy na wesele z synem lat 4. nie mamy go z kim zostawić. Licze się z tym że nie poszalejemy, ale to slub bliskiej kuzynki wiec nie wyobrażam sobie aby nas nie było.

Olaa Lewandowska
Gość

A my zawsze w komplecie :)

Paulina Surmacz
Gość

Jestem jak najbardziej za :) wesele z małymi dziećmi to zły pomysł rodzice muszą za nimi ganiać a inni goście patrzą tylko czy zaraz nie zdepczą jakiegoś malucha. Wesele z dziećmi mowie stanowczo nie ! Na poprawiny już zabrała bym dziecko to już spokojniejsza impreza :) A nie zawsze Państwo Młodzi zapraszają z dziećmi .

Anna Rogóż
Gość

Dziwię się że mąż Was samych zostawił i sama musiałaś i na sali i w domu ogarnąć dzieci tymbardziej będąc w ciąży. My nigdy nie braliśmy córki na wesela, ale były dzieci na owych weselach i jak widziałam zamieszanie, szał dzieci to cieszyłam się że nasza została w domu. To muzyka,dużo ludzi więc popisy dzieci tak wpływają na ich zachowanie myślę.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Mąż śmigał między młodymi – był świadkiem, miał full obowiązków tego dnia. Ile mógł, tyle pomagał, reszta spadła na mnie. Ale nie było to miłe przeżycie.

Gosia Blue
Gość

Ja zabieram było by mi smutno bez córki odworze w wieczorm lub dziadek zgarnia moja raczej jest grzeczna na takich imprezach teraz pary młode organizuja konciki dla dzieci wiec zawsze jest co robic zawsze pytam czy bedzie cos dla dzieci raz nawet był animator i robił bańki mydlane

Angelika Łagoda
Gość

Ja bylam ostatnio na 3 weselach oczywiscie mala zostawilam z siostra . Na ostatnim weselu byla 5 maluchow w jednym wieku totalna masakra rodzice brak prywatnosci jesden placz marudzenie I bieganie tam I spowrotem jedna z mam siedziala obok I az lzy sie jej polewaly bo stale klocila sie z mezem o to kto ma na chwile byc z malym do 23z utesknieniem czekali az maly zasnie lecz bez skutku pospal w hotelu godzine I z wesela dla nich nici . Mowie stanowczo nie ! Dlatego ja nie zabieralam coreczki bo wiedzialam ze bedzie mnie czekalo to samo :)

Aneta Błąd
Gość

Dużo zależy też od tego jaki temperament ma dziecko i czego od wesela oczekują rodzice. Jeśli chcą się dobrze bawić to lepiej zostawić dziecko w domu.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Angelika, po tym, co sama przeżyłam z moimi całkiem ogarniętymi dziećmi na co dzień, więcej bym nie zabrała dzieci. Moje słodkie, ale temperamentne, odbijało się to nam czkawką .

Małgorzata Kaczorowska
Gość

Ja byłam z synem i było super. Młody bawił się i szalał wesele bez dzieci…hmyy…nic fajnego. Co z tego że musiałam czasem za nim chodzić ważne, że byliśmy razem

Aneta Błąd
Gość

Z jednej strony kłopot na głowie a z drugiej jedyna okazja żeby zebrać się pełną rodziną i pochwalić dziećmi :-) Jak mój był młodszy pojechałam z nim ale wcześniej ustaliłam z moją mamą i mężem że na zmianę bawimy dziecko. Przyszło co do czego moje kuzynki się nim zajęły :-D

Agata Wawrow
Gość
Agata Wawrow

Byłam na weselu z moją trzyletnią córką i nie mogę powiedzieć na nią złego słowa.Tym bardziej,że była z nami jej rok starsza kuzynka,a we dwie też czasem bywają nie do ogarnięcia.W kościele były bardzo grzeczne,na sali również.Prawie cały czas tańczyły,w przerwach jadły no i oczywiście były zachwycone panią młodą.Towarzyszyły nam do 22.00 później odwieźliśmy do dziadków,a że wesele było dwudniowe to następnego dnia była powtórka z dobrej zabawy,a Tobie jeśli miałaś taką przeprawę to fakt współczuje

Karolina Bylina
Gość

Ja corke jesli zabieram to ns chwile ale raczej tego nie robie. Wesele to nie miejsce dla dzieci. Dodam wiecej. My na swoje zapraszalismy bez dzieci. Mielismy zbyt wiele osob do zaproszenia a liczba miejsc ograniczona.

Anna Bochenek
Gość

Nie zawsze da się bez dzieci. Wesele wyjazdowe – dość daleko więc pozostawienie dzieci w domu odpada. Jednoczesnie najbliższa rodzina więc wszystkie babcie i ciocie również na owym weselu. Mieliśmy zapewniony pokój i „pilnowaczke” do śpiących dzieci, gdy było trzeba utulic lub nakarmić to w chwilę byłam u góry. Na wesele znajomych gdy mam z kim zostawić dzieci: wtedy bez nich

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

tak jak piszesz, nie zawsze się da. Fajnie, że udało się Wam tak sprawnie zorganizować.

Tamara Regimowicz
Gość

My właśnie za tydzień jedziemy aż w Bieszczady. Zabieramy 4.5 łatkę i 11 miesięczniaka
Zostawić nie ma z kim, bo wszyscy są pozapraszani i tez jadą. Pokój mamy duży ale nikogo do pilnowania niestety nie ma wiec córka padnie po 23 pewnie a syn młodszy, liczymy ze zaśnie w wozku..

Paula Gut
Gość

Ja zawsze zabierałam córkę (teraz ma 4lata) i nigdy nie było problemu. Ostatnio byłam na weselu, na którym byli animatorzy dla dzieci. Przecudowna sprawa. Córki praktycznie „nie było” od obiadu do 22. Córka nie miała wcześniej dużego kontaktu z dziećmi, myślałam że będzie się bała. Nic takiego. Animatorzy byli tak wspaniali, że dzieci nie chciały ich odstąpić na krok. Poza tym miałam pokój na górze i elektroniczną nianię:) Także wszystko da się pogodzić (był z nami również syn 9mies.)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

super organizacja, naprawdę podziwiam :)

Marta Singer
Gość

Oskar miał 5 miesięcy, a my na weselu, sami :) To była wspaniała impreza :D

Patrycja Bzumowska
Gość

My w wrześniu mamy jechać 500 km na wesele , nie wyobrażam sobie jechać bez córki. Ma 3 lata wcześniej skończymy zabawę i do pokoju :)

Elżbieta Bień
Gość

W ubiegłym tygodniu byliśmy na weselu z 2 letnim synkiem. Wytrzymał do 23 i cały czas tańczył z nami nawet na chwilę nie chciał usiąść a później do pokoju poszedł spać oczywiście wymieniliśmy się opieką z babcią żeby każdy mógł się pobawić. Przed nami kolejne wesele w lipcu i nie wyobrażam sobie nie brać dziecka tym bardziej że mamy pokój i będziemy dzielić się opieką.

Anulka Matulka
Gość
Anulka Matulka

My byliśmy we wrześniu zeszłego roku z naszym wtedy 2 latkiem na weselu u kuzyna ( bliskiego).. Wzięłam młodego bo po pierwsze były dzieci ( w jego wieku i trochę starsze), po 2 zaproszenie było jednak dla naszej trójki, a po 3 nie miałam z kim w razie czego zostawić ( i tak już dość aktywnego) synka.. Tyle że mieliśmy moją babcie ( prababcie synka) w pogotowiu.. i tak do ok 21 syn był z nami na weselu, później zebraliśmy się w trójkę i odwieźliśmy synka do mojej babci ( bałam się zostawić synka na całe popołudnie i noc u… Czytaj więcej »

Paulina Markulak
Gość

sorry, że to napiszę… świadek świadkiem, ale że przy dzieciach żonie w ciąży nie pomógł? przesada

Małgorzata Bradło
Gość

No właśnie!
A wczesniej trzeba było przygotować dzieciaki rozmowami , że mają być w miarę grzeczne itp. I z mężem tak samo ustalić kto kiedy zwraca uwagę i pilnuje dzieci . W ciąży żona a on lata i zapomniał o rodzinie ? Trochę nieodpowiedzialne :(

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Małgorzata, Paulina, nie zapomniał, to nie tak, starał się nimi zajmować, ale ganiał za młodym, z wódką z prezentami do kelnerów… Jak wracał na salę to też miał na oku dzieci ale łazić a nimi wszędzie nie mógł. Z dziećmi rozmawiałam, oczywiście, ale koniec końców, bez efektu.

Iwona Frąckowiak
Gość

My w sobote bralismy slub coreczka 4 lata oczywiscie nam towarzyszyla i nie widzialam innej opcji , inne dzieci takze byly bawily sie na placu zabaw , u gory byl hotej cora potem poszla spac z moja kuzynka

Sylwia Wnuk
Gość

My pierwszy raz planujemy się wybrać ale zobaczymy jeszcze jak to będzie

Veronika Kate
Gość

Podejrzewam, że gdyby miejsce było bardziej bezpieczne i wiedziałabyś, że nie uciekną ani sobie krzywdę zrobią to byłoby lepiej. Ja byłam już na weselu z 4 miesięczną i 5 latką a potem jak miały 2 i 7 lat i pierwsze to wiadomo że mało zabawy bo karmienia itp ale wspomnienia miłe. To drugie to super zabawa bo była pani do pilnowania.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

tak, gdyby przestrzeń byułą inna, ogrodzona, to pal licho mogliby ganiać, byle na oko, a tam od groma szkła, schody i brak ogrodzenia na ogrodzie

Paulina Świstak
Gość

Nigdy w życiu..
Uważam ze to nie jest miejsce dla dzieci..
Noszone gorące dania,głośna muzyka cała noc,alkohol…

Majka Wojciuch
Gość

Ja mam tylko dobre wspomnienia synek 4 lata córeczka 2 siedzieli z nami na obiedzie a później przetańczyli każdą piosenkę podchodzili do stolika tylko się napić czy coś przekąsić .Mała przespała się na sali w wózku z dwie godzinki i dalej w tany balowali do 3 w nocy i nie byli zadowoleni że trzeba iść do domu bo rodzice zmęczeni

Anna Kogut
Gość

Ja z moim dzieckiem bylam na weselch, osiemnastkach, leciach. Bylo spoko ale byl kp. Teraz ma 2 lata i czeka mnie wlasne weselicho:)

BeeMammy
Gość
BeeMammy

Tez nie jestem zwolennikiem

Anitka Guza-Bielarz
Gość

Teraz w sobotę byliśmy na weselu dosyć daleko od domu to córki zostały z dziadkami a we wrześniu starsza 6 córkę zabieramy z sobą a jak się zmeczy dziadek ja odbierze bo jest niedaleko domu a na poprawiny zabieram też mała :)

Joanna Juszkiewicz
Gość

Wg mnie wesele to impreza rodzinna. Uważam że czas dla dzieci powinien być też zorganizowany tym bardziej jeśli dzieci są zaproszone.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

tak jak pisały wcześniej dziewczyny, animator byłby strzałem w dyszkę

Aneta Szymańska
Gość

My z mężem idziemy na wesele w sierpniu (ja światkowa) i odrazu mowilam ze nie zabieramy naszej trójki bo by zrobily sodome i gomore i nie poradzilibysmy sobie, a odluzszego czasu nigdzie sami nie wychodzilismy. Bardziej sie obawiamy ze szwagierka sobie nie poradzi w domu z naszą gromadką

Beata Widawska
Gość

Ja zabrałam córkę miała wtedy 2 latka i wiem że nie postapilabym inaczej. Jej radość z tańców. Zachwyt ilością dzieci ludźmi. Oczywiście o uzgodnione porze z bacbcia poszła do niej spać. Musiałam ja pilnować ale cieszyło mnie jak ona się cieszyła teraz jest co wspominać.

Dominika Sikorska
Gość

my byliśmy z dziećmi na weselu tydzień temu i było to jedno wielkie nieporozumienie… Do dziś mi się zołądek z nerwów trzęsie :/

Anna Pasieka
Gość

Ja wzielam dziecko i tesciowa :) jak maly mial dosyc tesciowa zabrala go do hotelu. A my moglismy sie bawic cala noc

Katarzyna Baczewska
Gość

Raz bylismy corka miala 3 latka i nigdy wiecej nie poszla. Wtedy do dziadkow odwiezlismy juz o 19. Teraz w październiku bedzie jej druga proba ale bedzie miala 7 lat. Młodszych dwoch nie bierzemy, co sie nalatalam za średnia na chrzcinach tydzien temu to ja podziękuję.

Swiatwedlugmoichdzieci.blogspot.com/
Gość

Dzieci są ozdobą takich przyjęć, wesele jest faktycznie wesołe. Ale faktycznie z punktu rodzica to nie ma nic wspólnego z wesołością.

Daria Nowakowska
Gość

Ja sobie nie wyobrażam wesel bez dzieci!

Karolina Mich
Gość

w lipcu idę na wesele i zabieram swoją 2,3 latkę, nawet jeśli do tej 22 będę uwiązana to trudno, wyznaję zasadę „moje dziecko ja się nim zajmuję i nie zostawiam” tym bardziej że to wesele mojego bliskiego kuzyna, a mała bardzo lubi towarzystwo i tańce; czy nie pożałuję – okaże się w praktyce :)

Majka Krystosik
Gość

Byłam ostatnio na weselu i było dużo dzieci najmniejszy mal jakieś 8 msc i wychodzili z nim ok 3 . Ja swojego synka nie wzielam i uważam że to nie jest zabawa tylko obowiązek i jak jest możliwość zostawienie z babcioł to trzeba korzystać . Widziałam jak w toalecie dziecko było karmione i to jest przesada .., ale każdy robi jak uważa dodam że były też starsze dzieci ok 6 lat i świetnie się bawiły .

Karla EL
Gość

Matki nabuzowane hormonami po porodzie mają zaburzoną percepcje – nie widzą nic poza dzieckiem. Nie szanują siebie, nie dbają o własny relaks i dobre samopoczucie.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close