Słodkie 2 w 1, czyli przepis na deser i śniadanie!

Słodkie 2 w 1, czyli przepis na deser i śniadanie!


Fizinka

15 lipca 2015

Masz ochotę na słodki, kremowy deser z owocami, a może lekkie i zdrowe śniadanie?

Zapewniam cię, że oba przepisy przypadną ci do gustu bo są: smaczne, słodkie (lecz nieprzesadnie), szybkie i łatwe w przygotowaniu, no i co ważne – zawierają całe mnóstwo wartościowych składników odżywczych niezbędnych dla naszego zdrowia i urody!

Składniki:

Wersja deserowa

  1. Granola – przepisów jest wiele, jednak do mojej wersji użyłam następujące produkty:
  • płatki owsiane – około 1.5 szklanki,
  • słonecznik – garść,
  • pestki dyni – j.w.,
  • orzechy włoskie – j.w.,
  • wiórki kokosowe – odrobina, do smaku,
  • płatki migdałowe – j.w.,
  • gorzka czekolada – j.w.,
  • miód – około 3 łyżki,
  • sól – szczypta,
  • cynamon – 1 mała łyżeczka.
  1. Letnie owocetruskawki, jagody, maliny…. – “tylko” tyle miałam w domu, ale śmiało można dodać również jeżyny, borówki, czy porzeczki .
  2. Serek mascarpone.
  3. Śmietana kremówka (30%).
  4. Cukier – do smaku.

W wersji śniadaniowej, zamiast serka i śmietany, polecam zwykły jogurt naturalny.

Wykonanie:

  1. Granola: wszystkie składniki wsypuję do miski (orzechy można pokroić na drobniejsze kawałki, czekoladę pokruszyć), dokładnie mieszam. Wykładam na blaszkę, zapiekam w piekarniku, w temperaturze 170 st., aż produkty nabiorą złoto-brązowego koloru i będą chrupiące.
  1. Krem: serek mascarpone miksuję z cukrem, śmietanę ubijam na sztywno. Następnie mieszam kremówkę z serem.
  1. Do pucharków, szklanek lub miseczek – wedle uznania, wykładam na przemian porcję: kremu (tudzież jogurtu), granolę i owoce.
    Wierzch można udekorować listkiem mięty, biszkoptem bądź wafelkiem.

To wszystko. Prawda, że proste, szybkie i cieszące oko?! ;-)

Smacznego!

przepis-na-deser1

przepis-na-deser2

przepis-na-deser3

Zdjęcia: Fizinka

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Aaa kto powiedział, że na kolację muszą być kanapki?! :)
    Najadłam się…. pyyyysznie najadłam! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Nie wychowuj niezdary! Zdejmij klosz i dodaj skrzydeł swojemu dziecku

Nie wychowuj niezdary! Zdejmij klosz i dodaj skrzydeł swojemu dziecku


Basia Heppa-Chudy

13 lipca 2015

Miłość rodziców czasem jest tak szczególna, że związuje nogi dziecka i uniemożliwia mu stawianie samodzielnych kroków. Ich troska jest tak ogromna, że wymiata najdrobniejsze przeszkody spod jego stóp i buduje wysoki mur obronny przed swobodnym odkrywaniem świata.

Jako mama jedynaka mam niestety skłonność do ułatwiana mu życia i wyręczania go w wielu banalnych czynnościach. A z drugiej strony od zawsze intuicja podpowiada mi, że powinnam zaufać dziecku. I dlatego pozwalam mu na „niebezpieczne” zabawy.

Dlaczego?

Zabawy z elementem ryzyka są po prostu ważne dla rozwoju fizycznego i emocjonalnego. Nadmierną nadopiekuńczość dziecko może odbierać jako oznakę, że nie wierzysz w jego możliwości, że jest nieporadne i do niczego się nie nadaje.

Na co pozwalam mojemu synowi?

Pierwsze dwa punkty to moje NIE dla popularnych zwrotów: Nie tak szybko i nie tak wysoko!

  1.   Zezwalam na wspinanie się po drzewach i skakanie przez rowy, płoty, bo takie (ze szczyptą ryzyka) spędzanie wolnego czasu poprawia jego sprawność ruchową i zwiększa pewność siebie.
  2.   Zgadzam się na zabawy związane z osiąganiem prędkości – bieganie, jazdę na rowerze, hulajnodze, nartach, gokarcie – w myśl nauki: Przewróciłeś się? Biegnij dalej!
  3.   Zezwalam na zabawy z ogniem (ja jako dyskretny obserwator), wychodząc naprzeciw dziecięcej ciekawości, bo nawet, gdy się sparzy, to przecież nauka przez doświadczenie jest efektywniejsza.
    (Na zaprzyjaźnionym blogu znajdziesz kilka doświadczeń do przeprowadzenia z dzieckiem – powstawanie, przenoszenie, gaszenie ognia i inne.)
  4.   Zgadzam się na używanie (pod okiem dorosłego) np. ostrych narzędzi, by nauczył się umiejętnie z nich korzystać i nabrał zaufania do własnych umiejętności.
  5.   Przymykam oczy i nie wtrącam się w jego potyczki z rówieśnikami, by uczył się samodzielnie rozwiązywać problemy i radzić z trudnościami.
  6.   Pozwalam posiadać przyjaciół, których sam wybrał, by potrafił mądrze dobierać ludzi, których chce mieć blisko siebie.
  7.   Choć to dla mnie najtrudniejsze, to stopniowo poszerzam promień zapuszczania się w „nieznane tereny”, żeby czuł, że mam do niego zaufanie i miał możliwość stawania się samodzielną i niezależną osobą.
  8.   Zachęcam do zostawania na noc poza domem, do wycieczek bez rodziców, by wiedział, że nawet, gdy jesteśmy daleko, może czuć się bezpieczne.
  9.   Pozwalam mu podejmować samodzielne decyzje, by uczył się odpowiedzialności i wiedział, że wszystko niesie jakieś konsekwencje.
  10.  Akceptuję obcowanie z matką naturą – kałużami, błotem, piaskiem…by rozwijać jego spontaniczność i ciekawość świata.
  11.  Przyzwalam na popełnianie błędów, by nie tylko mógł się na nich uczyć, ale by wiedział, że każdy ma prawo do potknięć i nie jest to powód do wstydu.
  12. Zachęcam do marzeń, by dodać mu skrzydeł, bo marzenia dają siłę by dążyć do wyznaczonych celów.

Oczywiście poziom swobody musi być zawsze dostosowany do wieku dziecka i absolutnie nie namawiam Cię do bezwzględnego naśladowania moich zasad. Ty najlepiej znasz swoją latorośl i jej poziom dojrzałości, więc niech moje uzewnętrznienie się będzie po prostu bodźcem do refleksji. Pamiętaj, że nieustające czuwanie i chuchanie na dziecko, wpływa na zmniejszenie jego intuicji, która naturalnie chroni człowieka przed niebezpieczeństwami. I na koniec zacytuję za mistrzem gatunku Piotrem Bałtroczykiem: Synu, nie wkładaj gwoździa do kontaktu bo cię piźnie. Wsadź ołówek, piźnie cię, ale mniej ;)

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Wiele prawdy w tym artykule :)
    Nie wolno zamieniać ostrzegania dziecka o grożącym ryzyku z zabranianiem doświadczania świata. Zawsze jednak trzeba pamiętać o tym, by dostosować jednak zabawę do możliwości dziecka i w miarę możliwości czuwać, na wszelki wypadek. U nas sytuacja jest trochę trudniejsza z racji posiadania trójki pociech – oczywiście w różnym wieku, ale z przeogromną chęcią naśladowania wszystkiego, co robi ktoś inny – więc trzeba sporo cierpliwości, uwagi i przewidywania, by to jakoś ogarnąć. Nie mówię że się nie da, jakoś nam to wychodzi – raz lepiej, raz gorzej, staramy się jednak mieć oko na dzieci i ręce gotowe do przytulenia, jeżeli coś pójdzie nie tak. Ale zaraz potem zachęcamy (jeżeli chodziło o dopuszczalną zabawę) do spróbowania raz jeszcze, bo teraz już się musi udać ;)

    1. Basia Heppa-Chudy

      Pięknie to ujęłaś!

  2. Też jestem mamą jedynaka, nie raz z zapartym tchem obserwuję wygibasy na drabinkach, skoki ze schodów. Na końcu języka mam upomnienie, aby tak nie robił, a potem przypominam sobie jak ja w jego wieku wykonywałam większe akrobacje. Dziecko musi się rozwijać i musi sobie radzić w niebezpiecznych sytuacjach.

    1. Basia Heppa-Chudy

      Jest dokładnie tak, jak piszesz – moje dziecko odkrywa te same zabawy, które niegdyś mnie bawiły (a teraz, gdy na nie patrzę, przyprawiają mnie o palpitacje serca ;)).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Nie wychowuj cyberprzestępcy!

Nie wychowuj cyberprzestępcy!


(nie)Magda(lena)

10 lipca 2015

Nie chcę, żeby moje dziecko kiedykolwiek spotkało na drodze ludzi pozbawionych uczuć, zasad moralnych, odrobiny empatii. Nie wyrażam zgody na tak bezduszne zachowania, które są żniwem Twoich działań wychowawczych Drogi Rodzicu!

Znana (?) blogerka umiera. Młoda dziewczyna, która miała przed sobą całe życie, pewnie mnóstwo planów i marzeń do zrealizowania. Zdaje się, że moja rówieśniczka. Usłyszałam o niej dopiero wtedy, gdy jej rodzina opłakiwała po wiadomości o jej odejściu. Zaintrygowało mnie poruszenie w świecie social mediów nie tylko z powodu mojej pracy, ale również z powodu czysto ludzkiej ciekawości. To co mnie spotkało to coś nie na moje nerwy! Jak można w takiej sytuacji, PUBLICZNIE wyrażać swoje zadowolenie, prośbę o spłacenie długów, oddania pożyczonych rzeczy (nieważne czy to prawda czy fake – w obu wersjach istnieje ktoś taki jak autor wpisu), domagać się wyników konkursu czy wreszcie tworzyć profil, bliźniaczo podobny do tego, który powstał po śmierci młodego chłopca, który odebrał sobie życie po tym jak był szykanowany przez rówieśników. Kim są ci ludzie?! Kto ich wychowywał?! Jak można urządzać taki cyrk po czyjejkolwiek śmierci?

Czy Ty Rodzicu wiesz, że Twoim obowiązkiem jest zaszczepić w dziecku pewne wartości i normy społeczne? Czy Ty zdajesz sobie sprawę z tego kogo trzymasz pod swym dachem? To wcale nie jest brak kultury u tych młodych ludzi, to brak podstawowych uczuć, których nie nauczyłeś swojego dziecka. To brak empatii, której nie pokazałeś. Nie pokazałeś jak szanować innych ludzi i stawać w obronie słabszych. Dajesz na to zgodę. To co dzieje się w sieci nie powinno obchodzić się bez wyciągania konsekwencji (również prawnych i także w stosunku do opiekunów osób dopuszczających się cyberprzemocy).

Do korzystania z postępów technologicznych trzeba dorosnąć. EMOCJONALNIE. Skąd zgoda na korzystanie z Internetu przez KILKUlatków (przedszkolaków, do jasnej ciasnej!)? Skąd pozwolenie na granie przez dzieci w gry dla dorosłych? Czy dalej uważasz, że Twoje dziecko jest pod kontrolą i wiesz co robi w sieci? Guzik wiesz! Gdybyś wiedział, czym prędzej odłączył byś Internet. To nie Ty wychowujesz dziecko, to nie Ty na niego wpływasz. Robi to za Ciebie „komputer”.

Czy Twoje dziecko wie, że po drugiej stronie siedzi inny człowiek? Zapytaj czy ma świadomość, że wystukane na klawiaturze zlepki liter ranią często bardziej niż podstawienie haka na szkolnym korytarzu? To co publikowane jest w sieci nie znika. To wirus, który rozprzestrzenia się szybciej niż każdy inny. Wirus, który rani i poniża. Jakich ludzi będzie nosiła ta ziemia? Takich, którzy dla swojej satysfakcji, szpanu, podbudowania się zdepczą innego człowieka? Nie jest Ci wstyd? Bo mnie tak. Wstyd mi za pokolenie wyjałowionych z uczuć dzieciaków, za e-pokolenie, które puszczone zostało samopas w cyfrowy świat, na który nie są gotowi. Pamiętaj, że nie szybkość pojęcia obsługi tabletu czy smartfona świadczy o „dorosłości” dziecka. Tego nauczysz małpę, serio. Ale chyba nie chcesz sprowadzać swojego dziecka do poziomu zwierzęcia?

Jeśli choć przez chwile poczułeś się źle czytając powyższe znaczy, że jest nadzieja na lepszą przyszłosć dla naszych dzieci.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Wie ale nie jest narażone na niebezpieczeństwo bo nie korzysta. Jedynym zagrozeniem narazie dla niego jest wywrotka na rowerze wiatr we włosach brudne ręce od piachu z czego jestem zadowolona

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Facetowi wolno (wszystko), kobiecie nie wypada!

Facetowi wolno (wszystko), kobiecie nie wypada!


Fizinka

9 lipca 2015

Choć żyjemy w XXI w. i cywilizowanym kraju wciąż istnieje wiele pradawnych stereotypów dotyczących kobiet i mężczyzn. Czasem mówi się o nich wprost, a czasem ukrywa gdzieś między wierszami, jednak przekaz jest jasny i niezmienny od lat – facetowi wolno (wszystko), kobiecie nie wypada!

Wzięłam się ostatnio za koszenie trawnika wokół domu. Dzień był upalny więc niewiele na siebie włożyłam. Niewiele to znaczy krótkie spodenki i górę stroju kąpielowego. Myślałam, że nikt nie zwróci na mnie uwagi bo po pierwsze byłam na terenie swojej działki, nie w centrum miasta, a po drugie, wszyscy moi sąsiedzi paradują z kosiarkami będąc na wpół nago.
Jakże się myliłam! Zapomniałam, że to co wolno mężczyznom, nie przystoi kobietom. Głupia ja!

Tak się składa, że choć wcale nie miałam takiego zamiaru, wywołałam niemałe poruszenie i stałam się obiektem obserwacji okolicznych gapiów. Całkiem perfidnych na dodatek! Bo gdyby moi sąsiedzi (a raczej ich goście) robili to na tajniaka, kątem oka, że niby podziwiają piękne okoliczności przyrody to może ja bym się tak nie irytowała tym faktem. Ale jak ktoś staje naprzeciwko mnie, w szerokim rozkroku, z założonymi rękami i gapi się jak szczerbaty na suchary, to już mnie zaczyna grzać! A jak dołącza do niego jakaś głowa wystająca zza ściany budynku, spoglądając prosto na mnie, a po chwili jeszcze jedna postać i przyjmuje tę samą pozycję, co ten pierwszy, noooo wtedy to już mam ochotę podejść i zapytać czy mam coś napisane na czole?!

Koniec końców, do nikogo nie podeszłam i o nic nie pytałam. Uznałam, że lepiej będzie jak wypchnę pierś do przodu, uniosę głowę wysoko i przyjmę tych „wieśniaków” na klatę, tłumacząc sobie, że być może podziwiają moje wdzięki (w końcu dbam o siebie, uprawiam sporty, to jak pasztet nie wyglądam).
Nie zmienia to jednak faktu, że sytuacja była słaba i zmusiła mnie do pewnych przykrych refleksji.

Co prawda Ameryki w tym momencie nie odkryję, ale u licha, czy facetom naprawdę zawsze wolno więcej niż kobietom? Dlaczego mężczyźni mogą paradować pół nago, nie tylko po swoich prywatnych działkach, ale i w miejscach publicznych, nie wzbudzając przy tym poruszenia?! I żeby byli przy tym piękni, z ciałem wyrzeźbionym, niczym Adonis, tak by  można było na czym oko zawiesić!

Ale niestety większość roznegliżowanych samców jest tak zapuszczona, że żal patrzeć. Wystające brzuchy, wklęsłe klaty, owłosienie od stóp po głowę, długie i co gorsza brudne (!) paznokcie zarówno u dłoni jak i stóp, niechlujna fryzura i/lub zarost, a do tego przepocone ciało (szczególnie u otyłych osobników) – no błagam, ja naprawdę muszę to oglądać?? Żadnemu z was to nie przeszkadza i nie jest wstyd?!?!?

Najdziwniejsze jest jednak to, że jak trafi się taka zaniedbana postać, tyle że płci przeciwnej to zostanie skrytykowana, wyśmiana i zdeptana do poziomu ziemi. Przez co, istnieje duże prawdopodobieństwo, że jej ciało więcej światła dziennego już nie ujrzy. Będzie wolała smażyć się na bekon w długich ubraniach, byleby nie odsłonić za wiele…. kompleksów i wystawić się na poćwiartownie, na oczach tłumu, przez przypominającego wyglądem prosiaka.
Równość i sprawiedliwość jak się patrzy.

A uwierzcie mi, znam takie ciekawe przypadki, których w życiu bym kijem nie dotknęła, nawet w upojeniu alkoholowym, a oni nie dość, że bez wstydu obnażają wszystko to czego ja oglądać nie chcę (szczególnie przy jedzeniu), to jeszcze bezczelnie obgadują innych – bo ta ma grubą dupę, tej się brzuch wylewa, a ta jest płaska jak deska…. No niech mnie szlag!

Od dziecka, często słyszałam, że dziewczynce/kobiecie nie przystoi: być wulgarną, niemiłą, pyskatą, skakać po drzewach, chodzić w dresach (koniecznie w spódniczkach!), brudzić się, pić alkohol, a już w szczególności upijać się, palić papierosy, bzykać z kim popadnie i zmieniać facetów jak rękawiczki!
Teraz, śmiało do tej listy można by jeszcze dodać, że kobiecie nie wypada być otyłą, niewydepilowaną (od stóp po brwi), naznaczoną po macierzyństwie rozstępami i obwisłymi cyckami, no i absolutnie nie wypada być pomarszczoną starą prukwą!
Kto wie, może kiedyś wymyślą za to karę dożywotniego więzienia, w ciemnych lochach…?

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Wcześniak i co dalej

    No niestety masz rację. Myślę, że pokolenie naszych mężów jest już inne, ale to naszych ojców, to żal pomyśleć. Ja jestem z wykształcenia inżynierem i zawodowo jestem związana z budową. To na temat uprzedzeń i tego co wypada a co nie kobiecie mogłabym książkę napisać. Ale tu też widzę postępy. Więc może idzie ku lepszemu?

    1. Trzeba „dobrze” wychować NASZE dzieci! ;)

  2. Idę o zakład, że gapili się, bo byli pewni, że sobie nie poradzisz ;)

    1. Myślisz?!? Hmmmm… może masz rację. Ale nie dałam im tej satysfakcji :P ;)

  3. Najważniejsze jest to, rano patrzę w lustro i dobrze się czuję we własnej skórze. Opinie podglądaczy nie są ważne. Po moich 65 latach zmienia się sposób patrzenia naświat. Kobiecie wolno to samo co samcowi. Tylko trzeba do tego nabrać dystansu. Jednym słowem olej to.

  4. Mateusz Waryk

    Czy wolno więcej – tego nie wiem. Konwenanse są różne w różnych sytuacjach. Natomiast na pewno kobiety są bardziej uprzywilejowane od mężczyzn. Ich wartość jest po prostu wyższa w społeczeństwie. Osobiście myślę że to przeżytek starych czasów. Faceci naprawdę nie mają aż tak fajnie jak się wydaje – szczególnie pod pantoflem kobiet. Na szczęście w Internecie pojawiają się głosy równowagi i fora – np. ‘MGTOW Polska’ (MGTOW to skrót od man go their own way) I inne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku