Jesień da się lubić, czyli przedszkolaki w akcji


Jesienna aura nie zawsze sprzyja aktywności na świeżym powietrzu. W te ładniejsze, słoneczne i ciepłe dni z pewnością nie będziemy siedzieć w domu,wykorzystamy je na spacery, zbieranie kasztanów, żołędzi, ale co zrobić, gdy za oknem szaleje wichura i deszcz?
Zobaczcie jak my spędzamy czas w domu gdy jesień w pełni :)

Podczas spacerów w piękne, słoneczne dni nazbieraliśmy całe mnóstwo kasztanów. Prawdę powiedziawszy, nadal je zbieramy i powiększamy kolekcję :P Mieliśmy też liście i żołędzie, ale te są niebezpieczne przy najmłodszym członku rodziny, więc trzeba było się ich pozbyć dla bezpieczeństwa malucha ;)

jesien
Teraz w deszczowe popołudnia, kiedy ciężko jest wyjść na zewnątrz wykorzystujemy nasze zdobycze.
Adi i Niśka ludziki z kasztanów i żołędzi przynieśli z przedszkola, chwaląc się swoimi dziełami, trzeba więc było zrobić coś innego. Nika zajęła się obrazkami. Bez kredek, farb, czy wyklejania. Proste i niebrudzące arcydzieła ;)

jesien1

jesien5

jesien4

jesien3

jesien2


Później układała kasztany według wielkości, od najmniejszego do największego.

 

jesien17

jesien18
Adi wziął się za liczenie. Na początek proste dodawanie.
Na kartce papieru narysowałam owale, pomiędzy nimi znak dodawania a na końcu znak równości. Dla ułatwienia naszykowałam też magnesy cyferki, żeby nie trzeba było za każdym razem rysować od nowa.
W owalach układałam po kilka kasztanów. Adi je liczył, podpisywał zbiory, mówił gdzie jest więcej a gdzie mniej i podawał wynik. Wyjaśniał też wszystko Nikusi, która dopytywała o szczegóły.

jesien6

jesien7

jesien8
Dalej było odejmowanie. Przypomniałam sobie o tablicy magnetycznej i wykorzystaliśmy ją do liczenia. Tym razem wynik mogli wpisywać sami, zmazywać i liczyć od nowa.
Kasztany ułatwiały liczenie.

jesien12

jesien13

jesien14

jesien15

jesien16
Na koniec przeszliśmy już z samym Adim do mnożenia. Można wykorzystać do tego kartkę, tablicę magnetyczną, karton, co kto woli. My wykorzystaliśmy kartkę, bo tablicę używała nadal Nika.
Narysowałam kilka kolumn i rzędów, opisałam je. Następnie w powstałych kwadratach układałam kasztany. Adi liczył ile rzędów i ile kolumn mamy. Potem zliczał ilość zajętych pól i otrzymywał wynik. Te prostsze, jak 2×2, 4×3, 3×3, 2×4 itp dość szybko załapał i umie policzyć w pamięci. Te trudniejsze nadal ćwiczymy :)

jesien10

jesien9

jesien11
Powiedzcie albo pokażcie jak Wy wykorzystujecie jesienne dary! Czekam na Wasze pomysły :)

Zdjęcia: Paulina Garbień

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. A my w tym roku nie mamy i nie wiem czemu ?

    1. podobno jakaś choroba zaatakowała kasztanowce, tak coś słyszałam

    2. Cześć, szukasz inspiracji na tematyczny pokój dzięciecy? Poszukujesz edukacyjnych dodatków, które wzbogacą świat dziecka? W ramach warsztatów Startup Shaker stworzyliśmy kilka projektów pokoi oraz dodatków dla najmłodszych. Zobacz sama
      http://www.zo8iebvc.dotests.com/submit/yi5eGb4eocbafghXL0O5

  2. Uuu nie słyszałam, ale my po prostu w tym roku przegapilismy

  3. My z kasztanów zrobiliśmy taki jesienny wieniec, wisi w domu na drzwiach. Na święta doczepimy do niego bombki :) Ale jeszcze trochę kasztanów zostało, więc mała się nimi teraz bawi. Akurat biedna w domu chora siedzi, bo niestety jesień to też sezon chorowania. A ja próbuję być dzielną mamą i walczyć z jej katarem, ale już naprawdę nie wiem jak :( Masz jakieś metody?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Szpinak w nowej, lekkiej odsłonie sprawi, że go pokochasz. Nie wierzysz, sprawdź mnie!


W moim rodzinnym domu szpinaku się nie jadło. Może dlatego, że na hasło “szpinak” każdemu włączała się lampka kontrolna, a w pamięci pojawiał się obraz zielonej fulty wylewanej na talerz.  Dziś nawet najgorętsi przeciwnicy szpinaku nie mogą się go doczekać.

Pierwszy raz szpinak przemyciłam w cieście.  Tak, tak dobrze przeczytaliście.  Ciasto nazywa się Leśny Mech i już kiedyś wam go zaserwowałam.  Przepis tutaj. Nie wiem jak u was, ale w naszym domu znika w ekspresowym tempie.

Nie będę już dłużej owijać w bawełnę tylko podam przepis na jedyną swoim rodzaju sałatkę ze szpinakiem.

Składniki:

  • 1 opakowanie świeżego szpinaku – młodego! tzw. baby spinach- dostępne w B….
  • 1 szklanka pokrojonych orzechów włoskich
  • 1 gruszka
  • 1 ser Lazur z niebieską pieśnią

Składniki na niepowtarzalny sos:

  • 4 łyżki oliwy
  • 1-2 łyżki octu winnego – białego
  • 1 łyżka miodu
  • pół łyżki musztardy
  • czosnek 1-2 ząbki,
  • sól i pieprz

Przygotowanie:

  1. Najgorsza, najtrudniejsza robota to łuskanie orzechów włoskich i pokrojenie ich na drobne kawałki, ale od czego ma się męża =p, możesz też kupić gotowe, obrane w sklepie.
  2. Dalej obieram gruszkę, kroję na ćwiartki, a potem na cienkie plasterki.
  3. Ser kroję w kostkę.
  4. Szpinak płuczę pod bieżącą wodą.
  5. W misce układam warstwami: szpinak, orzechy, gruszkę, ser. I znów szpinak, orzechy, gruszkę, ser itd. do wyczerpania zapasów.
  6. Na koniec polewam całość sosem i dokładnie, delikatnie mieszam…

Czujesz ten zapach i smak?
Jeśli jedliście kiedykolwiek lepszy szpinak proszę spamować przepisem.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Aż mi żal, że nie mogę jeść szpinaku :(

    1. Ojjj bidulka , a to samo zdrowie .

  2. Baaardzo lubię szpinak :D więc napewno sałatkę wypróbuję, choć mam małe obawy co do tego sera…… :P

    1. Odkąd Agnieszka nas poczęstowała tą sałatką – jest w naszej ścisłej czołówce!

    2. Nie wątpię ;) Ale ja nie przepadam za smakiem takiego sera…. zastanawiam się czy mogę go zastąpić innym?

  3. Mniam…jutro na obiad szykuje makaron z tym pysznym dodatkiem

  4. lubię, i to bardzo, najbardziej spaghetti ze szpinakiem i czosnkiem, bajka!

  5. Uwielbiam a teraz bedac w ciazy poprostu go pochlaniam niach niach :-) :-) :-) :-)

    1. Super! A podzielisz się jakimś sprawdzonym przepisem?

    2. Jest to albo lasagne albo na szybko kluski ze szpinakiem bez zadnego mieska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Czy zgadzasz się, żeby Lilusia nigdy nie poszła na kasztany?


Pierwszy raz o Lilusi przeczytałam na zamkniętej grupie na Facebooku. Czy wtedy coś poczułam? Skłamałabym, gdybym napisała, że tak, od pierwszej chwili. Smutek tak, owszem. Zawsze mi smutno, jak dzieci chorują. Ale całej reszty wtedy we mnie nie było.

Potem była rozmowa z tatą Lilusi, poznałam bliżej jego i historię dziewczynki. Przeczytałam o niej na stronie fundacji, obejrzałam zdjęcia. Planowałam przedstawić Wam Lilusię na Facebooku.

I może nawet nie napisałabym tego tekstu, może poprzestałabym na udostępnieniu apelu na Facebooku, może ze smutkiem pomyślałabym, że to straszne, no ale wszystkim nie da się pomóc. Dzieci chorują, dzieci umierają, niesprawiedliwe, ale prawdziwe. A potem…

lilusia_3

Jakoś tak wpadła mi w oko miska z kasztanami. Kasztany jak kasztany, są u nas w domu co roku, ale od tego momentu chyba na zawsze będą mi się kojarzyły z Lilusią. Patrzyłam na nie i myślałam sobie: Jak to? To ona nigdy nie pójdzie na kasztany? Nigdy nie będzie biegała pod drzewem i krzyczała: „Tu jest, i tu i tu! Mamusiu patrz, bliźniaki! Uwagaaaa, wieje, uciekamyyyy.” Nigdy nie będzie uciekała przed spadającymi kasztanami i nigdy nie przyniesie ich tyle, że nie wiadomo będzie, co z nimi robić?! I wtedy pomyślałam, że muszę o tym napisać, historię Lilusi trzeba nagłośnić, trzeba zrobić wszystko, żeby stanęła na nogi, zaczęła chodzić i żeby poszła na kasztany.

Na co choruje Lilusia? Dobre pytanie! Ja tego nie wiem. Wy tego nie wiecie. Rodzice Lilusi nie wiedzą. A najgorsze jest to, że lekarze też nie wiedzą. Wiedzą, że mielina w mózgu nie przyrasta. Ale to jest skutek. A gdzie przyczyna? Można powiedzieć: przyczyna nieszczęścia pilnie poszukiwana.

lilusia_5

Jeśli myślicie, że łatwo zdiagnozować rzadką chorobę to muszę Was rozczarować. To tylko w filmach szybko się diagnozuje najrzadsze przypadki świata i równie szybko się je leczy. Tymczasem szara rzeczywistość jest taka, że kolejne badania robi się trochę w ciemno, za każdym razem z nadzieją, że wreszcie okaże się co to za choroba i będzie można Lilusię leczyć. I za każdym razem po tygodniach, a czasem i miesiącach oczekiwań na wyniki rodzice dowiadują się, że nie, nie jest chora na to, na to, na to i na tamto też nie. I to nie są dobre wiadomości. Mózg rozwija się najintensywniej przez pierwsze dwa lata życia. Lilce zostało niewiele czasu do drugich urodzin. Jeśli nie uda się szybko znaleźć winowajcy, Lilka nigdy nie pójdzie na kasztany… Nigdy nie pójdzie nigdzie, nigdy nie usiądzie samodzielnie, nigdy nie będzie w stanie się samodzielnie ruszać, jeść, bawić, uczyć… Nie umiem sobie tego wyobrazić. Nie chcę sobie tego wyobrażać!

Oczekiwanie na diagnozę to nie jest czas gapienia się w okno. To nawet nie jest czas beztroskiej zabawy, której oddają się wszystkie niespełna dwuletnie dzieci. To czas intensywnej rehabilitacji. Cztery razy w tygodniu przez godzinę Lilusia jest rehabilitowana przez specjalistów. Resztę dnia spędza na domowej rehabilitacji z mamą. Popołudniami i w weekendy dołącza do nich tata. Oprócz rehabilitacji Lilusia w każdą środę spotyka się z logopedą. Do tego dochodzą regularne wizyty u dermatologa, ze względu na łojotokowe i atopowe zapalenie skóry. Zapytacie, kiedy ma czas się bawić? Hmmm… po pierwsze nie ma tego czasu, po drugie… Lilusia się nie bawi, nie ma takiej możliwości, nie chodzi, nie siedzi, nie chwyta zabawek… Jedyną jej rozrywką są książeczki. Może je oglądać w nieskończoność, oczywiście pod warunkiem, że ktoś przewraca kartki…

lilusia_6

Tam, gdzie w grę wchodzi czas, tam wchodzą też pieniądze. Domyślacie się pewnie, że ten tekst nie powstał tak sobie a muzom. Tak, chcę w imieniu rodziców Lilusi i swoim prosić Was o pomoc. Po pierwsze udostępnijcie ten tekst na swoich tablicach. Im więcej osób usłyszy o Lilusi, tym lepiej. Czasem pomoc nadchodzi z zupełnie nieoczekiwanej strony. Po drugie rozmawiajcie o niej ze znajomymi, może się okaże, że ktoś zna podobny przypadek, każda wskazówka jest cenna. Po trzecie… tak – pieniądze. Bez pieniędzy nie będzie możliwe dalsze diagnozowanie Lilusi. Lekarzom w Polsce powoli kończą się pomysły. Rodzice zaczęli szukać pomocy za granicą. W grę wchodzi Rotterdam, Paryż, a nawet Filadelfia. Tamtejsi lekarze gotowi są przyjąć i przebadać Lilusię, no ale to kosztuje. Amerykański standard, ale i amerykańskie ceny. Niestety. Sam przelot za ocean i zakwaterowanie to koszt zdecydowanie przewyższający możliwości rodziców.

Zebranie dużej kwoty to nie jest kwestia dni, czy tygodni. Czasem takie zbiórki trwają miesiącami. A Lilusia nie ma tyle czasu. Dlatego rodzice postanowili rozpocząć zbieranie pieniędzy zanim dowiedzą się ile i na kiedy je potrzebują. Lepiej, żeby pieniądze czekały na Lilusię niż Lilusia na pieniądze.

lilusia_2

Nie proszę Was o wiele. Nie zamierzam przekonywać, że powinniście oddać wszystkie swoje oszczędności. Może i byłoby to szlachetne, ale czasy są niepewne. Nie namawiam nikogo na podejmowanie takiego ryzyka. Proszę Was o tyle, ile dać możecie. I pamiętajcie, nie ma dolnej granicy wpłat. Nie ma kwot, o których można pomyśleć: tak mało to nie warto wpłacać. Kiedyś pisałam Wam : Może to banał, ale naprawdę liczy się każda złotówka. Zresztą sami pomyślcie: jeśli tysiąc osób, które może podarować złotówkę pomyśli, że to za mało, to konto Rafała będzie uboższe o tysiąc złotych. A jeśli przemnożymy to przez sto tysięcy niepodarowanych złotówek?” Dziś proszę Was o złotówki dla Lilusi.

 

Wpłat można dokonywać na konto fundacji:

Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym “Kawałek Nieba”

31 1090 2835 0000 0001 2173 1374

Tytułem: “467 pomoc w leczeniu Liliany Leśniak”

 

Jeśli zechcecie polubić profil Lilusi na Facebooku i śledzić jej postępy w walce z chorobą zajrzyjcie tutaj.

 

A dokładną historię Lilusi, wszystkie formy pomocy i możliwości kontaktu z rodzicami możecie poznać klikając tutaj.

lilusia_1

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Papież Franciszek: Dlaczego dzieci cierpią? Na to pytanie nie ma odpowiedzi.

  2. Życie jestbardzo niesprawiedliwe !
    A choroba ci cierpienie dziecka, jest najgorszym co może spotkać .
    Wytrwałości dla rodziców i dużo zdrówka dla Lili

  3. Życie jest nie sprawiedliwe… A najbardziej nas boli jak chorują te nasze kochane istotki. Dużo zdrowka …Lili…

  4. Przelane :) Może nie wiele,ale zawsze małe co nieco.Oby w końcu zdjagnozować Lilianke ;)

  5. Strasznie smutne i niesprawiedliwe :(

  6. Może to głupie, może zbyt oczywiste pytanie, ale czy badaliście dziecko pod kątem adrenomieloneuropatii (AMN) ?

    1. Krzysztof Leśniak

      Witam, z tego, co przeczytałem, to ta choroba dotyczy mężczyzn. Czytałem na wiki, więc informacje niepewne.

  7. Pytanie-dlaczego ten świat jest taki nie sprawiedliwy dla dzieci,nie które aniołki dlaczego tak szybko odchodzą z tego świata,gdzie jest Bóg,nie sprawiedliwe.

  8. bardzo mi smutno jak dzieci chorują

  9. Smutne bardzo.. i niesprawiedliwe

  10. Widać że nie słuchaliscie dokładnie co mówił Papież Franciszek gdy odwiedził chore dzieci.Że, to jedna z tajemnic na które nie znamy odpowiedzi,dlaczego dzieci chorują i umierają.To “młyn na wode” dla osób które nie dowierzają czy nie wierzą w Boga.Jeden argument przeciw.Tylko czemu nie zadają pytań np jak to się stało że Marta Rubin żyła przez 52 lata bez jedzenia i picia..?Dlaczego stygmatycy krwawią a się nie wykrwawiają?Na takie pytania też nie ma racjonalnego wytłumaczenia.Oczywiście ,że serce ściska gdy dziecko choruje,cierpi czy umiera ale nie wińmy za wszystko Boga,który jest miłosierny.Kiedyś doczekamy się odpowiedzi dlaczego

    1. Jasne, że nie można winić za wszystko kogoś kogo zwyczajnie nie ma (y)

    2. A z kąd wiesz –?byłaś wszędzie ?
      Sprawdzałaś? —może stoi tusz za tobą—

    3. Nie prawdą jest to że ludzie którzy są źli i nie wierzą w Boga bo właśnie ci mają zdrowie dzieci ci którzy wierzą i są dobrymi ludźmi rodzą im się chorę dzieci.
      Każdy człowiek ma prawo wierzyć w co chce, jestem katoliczką ale nie narzucam nikomu w co ma wierzyć.

    4. Aneta Trala jest Pani młodą a jakże mądrą osobą ,gdyby więcej ludzi myślało w taki sposób to pewnie byłoby mniej waśni,kłótni a przede wszystkim dramatu wojny….
      Przecież jest tyle naturalnych katastrof:wulkany,powodzie,
      trzęsienia ziemi,tsunamiitp.
      Ludzie żyją w bardzo zawężonym myśleniu…..

  11. Trzeba mieć nadzieję i wiarę w Boga. On wie co robi choć czasem ciężko pogodzić się z jego decyzją. Mam dzieci i nie wiem co bym zrobiła w takiej sytuacji. Pozostaje mi tylko życzyć rodzinie dużo siły i wytrwałości a Lilusi chcę powiedzieć, że jestem z nią i będę o niej myśleć.

  12. Bog nie kaze. Nie przez Boga jest tyle nienawisci zla morderstw ale przez ludzi. Ludzie ludziom zgotowali ten los.

    1. a trzęsienia ziemi i inne klęski na które ludzie nie mają wpływu?

    2. To nie jest tak ze jeden czlowiek odpowiada za to co sie dzieje tylko jest duzo zla sklada sie na to wszystko razem. Tak mi sie wydaje.

    3. wszystko co dobre to od Boga, a co złe to od ludzi?

    4. Magdalena Szymkowiak akurat za klęski i nawet trzęsienia ziemi ludzie są w dużej mierze odpowiedzialni. Poczytaj sobie chociazby o Haarp , chemtrails, żywności GMO

    5. Zgadzam się z wami Bóg nie każe tylko ludzie się sami krzywdzą

    6. Jasne, że nie przez Boga bo nikt taki nie istnieje !!!

    7. Patrzac na pania mozna tak rzec. A serio a to ze moze pani wstac po przespanej nocy ze jest pani zdrowa ze chodzi pani po tym swiecie. Kazdy wlos na naszej glowie jest policzony. Mam nadzieje ze kiedys pani doswiadczy istnienie Boga. Nie badz niedowiarkiem ale wierzacym niektorzy musza wlozyc reke w bok przebity zeby uwierzyc a niektorzy to poprostu wiedza.

    8. Jeśli nie ma Boga,to dlaczego Pani się urodziła, co za stwór Panią stworzył z jajeczka i plemnika, wykształciłaś się kobieto z rozumem i rozeznanie co to jest dobre,a co złe,a może ten stwór zapomniał wykształcić w twoim ciele tego.?
      Przed snem pomyśl że jesteś Cudem.

  13. Niech jej Pan Bóg dopomoze,Bóg zapłać.

  14. Niech Pan Bóg jej pomoże żeby dalej była z nami.

  15. Słoneczko dużo zdrówka dla Ciebie Musi być dobrze ❤

  16. Boga nie ma. A świat nie jest przyjaznym miejscem dla nikogo z nas.

  17. Nie mogłam uspokoić moich łez widząc tą małą kruszynke. Takich jak ona jest wiele kruszyn. Mając dziedzinie każdy z nas jako rodzic pragniemy by nasze pociechy były zdrowe i cieszylibysmy się by te postępy zdrowia polepszaly się dzięki nam .także pomagamy takim kruszynom.

  18. Wytrwałości i sił w pokonywaniu codziennych obowiązkach

  19. Najświętsza panienko weź w swoje ramiona Lilusie i jej rodziców ukoj ich ból i wstaw się za nimi u swego syna Jezusa Chrystusa

  20. Dużo zdrówka księżniczko

  21. Wierzę,że będzie dobrze!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Im więcej pogardy, tym trudniej o porozumienie i wzajemny szacunek


Nie sądziłam, że przyjdzie mi zajmować stanowisko odnośnie do kwestii aborcji w naszym kraju. Niestety, przy okazji prób naruszenia istniejącego kompromisu, a w zasadzie wobec postawy Kościoła i prawicowych polityków względem kobiet, po prostu muszę się wypowiedzieć.

Żeby nie było nieporozumień – jestem osobą wierzącą, ale nie w hierarchię kościelną. Mam ciągoty prawicowe, a w zasadzie nawet umiarkowanie nacjonalistyczne, ale daleko mi mentalnie do miłych panów z bejsbolami, wrzeszczących hasła “Polska dla Polaków”. Jestem przeciwniczką aborcji “na życzenie”, ale w sytuacji gdy kobieta MUSI dokonać trudnego wyboru w przypadku konieczności aborcji, powinna mieć do tego prawo. Bez oskarżania, osądzania, bez piętna wypalanego na czole. To musi być straszliwy dramat każdej z tych przyszłych – niedoszłych matek, które decydują się na taki krok. Ja mam wielkie szczęście, jestem mamą i na tę chwilę, aborcja jest absolutnie poza moim psychicznym zasięgiem. 

Nie o samą aborcję jednak mi chodzi!

Spór o jej legalność bądź nie, mnie nie dziwi. Mamy XXI wiek, równouprawnienie, wolność wyboru i wypowiedzi. Możemy i powinniśmy rozmawiać, ale to musi być dialog, a nie monolog pomiędzy połączonymi siłami Kościoła z politykami, a masą kobiet, które w większości walczą o zachowanie status quo w tej kwestii.

Jestem zażenowana wypowiedziami polityków, którzy przerzucają się argumentami od czapy, ubliżają kobietom i drwią z nich publicznie. Powiedzenie mnie, jako kobiecie, że nie powinnam uprawiać seksu, żeby nie musieć krzyczeć o prawo wyboru, jest poniżej krytyki. To my – kobiety same sobie jesteśmy winne, bo rozkładamy nogi? A co z tymi “psami”, co biorą jak im “suka” da? Gdzie ich odpowiedzialność, gdzie ten ciężar? I niestety, panowie księża zabierają coraz śmielej głos, nie wiedząc chyba o czym mowa, bo sądząc po kolejnej aferze dotyczącej molestowania dzieci, na co dzień zdecydowanie wolą sprawy nieletnich chłopców od spraw kobiet.

Wmurowało mnie, gdy czytałam wypowiedzi posła Kukiza – i od razu mi się skojarzyło, że wspominał  coś, że jak będzie politykiem, to można go “po mordzie prać”. Szkoda, że do Warszawy mam daleko, bo pewnie ode mnie by dostał za swoje wypowiedzi:

Jestem zwolennikiem utrzymania tej ustawy. Nie mogę zgodzić się ze względów etycznych na projekt, który mówi: róbta, co chceta ze swoim dzieckiem, bo to moje ciało. Trzeba było zdawać sobie sprawę, komu się dawało, i tyle. To ciało i kiedy się dawało, i jak się dawało, że się nie rozleciało…” (źródło: wiadomosci.dziennik.pl)

Komu się DAWAŁO?? Serio???

Chrześcijanin, katolik, osoba, która szacunek do bliźniego powinna mieć we krwi. Swoją drogą, ciekawa jestem, co na to jego córki?

I na dokładkę ton wypowiedzi prawicowych publicystów i działaczy pokroju panów Terlikowskiego i Waszczykowskiego -, porównywanie nas do SS, czy też do bab którym seks nie grozi, a które zabierają głos w sprawie (tak, chodzi tu o niejedną wypowiedź dotyczącą Doroty Wellman czy Pauliny Młynarskiej).

Zniszczył mnie pan Pospieszalski mówiąc “ Dorota Wellman… Jak ja słyszę, że ona krzyczy “nie jesteśmy krowami”… No, w przypadku pani Doroty Wellman radziłbym jednak bardziej oszczędne sformułowanie porównań do trzody hodowlanej, bo… to jest bardzo przykre. (źródło: wyborcza.pl). W domyśle dla mnie jasne jest, do czego ten ‘dżentelmen” podbijał, obrażając panią Wellman.

W kolano strzela sobie wreszcie sam Kościół, słowami arcybiskupa Hosera (tutaj). Argument, że zgwałcona kobieta nie zajdzie w ciążę ze stresu, więc aborcja nie jest potrzebna, sprawił, że intelektualnie skisłam!!! Żenujące, naprawdę.

Zarówno kościół, jak i prawica robią wszystko, by także zwolennicy haseł “Bóg, Honor, Ojczyzna” zaczęli się od nich odwracać. Ja właśnie to zrobiłam, mimo że żadna frakcja polityczna nie jest tą, na którą z czystym sumieniem głosowałam w wyborach. Na kolejne nie pójdę, bo skoro moja Ojczyzna pogrąża się sama, to ja więcej nie muszę przykładać do tego ręki. Księżom proponuję powrót na ambony, bo na scenie politycznej zdecydowanie dla nich za ciasno. A politykom zalecam lekcje etykiety i szacunku do innych ludzi, bo to podstawa, jeśli chce się reprezentować naród.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Szlag mnie trafia jak slyszę takie komentarze, zgadzam się z Tobą!!!

    1. ich poziom jest naprawdę żenujący.

    2. to prawda, upadli już strasznie nisko, z wiejskiej prosto do chlewu z tymi świniami o których tak wspominali…

  2. Ja tylko nie rozumiem Twojej konkluzji, że nie pójdziesz na wybory.

  3. Cały artykuł świetny i zgadzam się z Tobą w 100% tylko błagam idźmy na następne wybory bo jak ta młodsza część społeczeństwa nie pójdzie to zagłosują berety i PiS znowu wygra. Pozdrawiam

    1. Agato, tyle że na wyborach znów przyjdzie wybierać mniejsze zło… Również pozdrawiam.

  4. Nie pójdę, bo summa summarum zamiast wymarzonej polityki mam to samo cwaniactwo co przy poprzednim rządzie. Nie chce przykładać do tego ręki, to nie są moi reprezentanci. Czekam na osobowość pokroju Marszałka, a póki co widzę ludzi stających w jednym rzędzie z Kasztanką, nie Piłsudskim.

  5. Tylko, że jak nie pójdziesz na wybory to jest większa szansa, że znowu takie cwaniaki będą przy władzy, bo ich elektorat się zmobilizuje…

  6. “Pokrętna jest logika przedstawicieli Platformy i Nowoczesnej. Jeszcze w poniedziałek protestują oni na ulicach polskich miast przeciwko społecznemu projektowi ustawy “Stop aborcji”. Trzy dni później, kiedy projekt ten można uwalić na komisji sejmowej, chcą przesunąć prace nad nim aż do 11 stycznia 2017 roku! Powstaje pytanie – dlaczego posłowie tych partii chcieli wydłużenia aborcyjnej nawalanki? Jakie korzyści miały by wynikać z tego faktu?

    Hipokryzję PO i Nowoczesnej świetnie demaskuje Piotr “Liroy” Marzec” http://niewygodne.info.pl/artykul7/03339-Liroy-demaskuje-hipokryzje-PO-i-N-w-spr-aborcji.htm

  7. Tu nie chodzi o aborcję, ani tym bardziej o jakikolwiek szacunek do kobiet (który notabene partie prawicowe właśnie mają najwięcej dla nas, matek, córek, babć…). tutaj chodzi wyłącznie o paliwo dla opozycji, która wykorzystuje instrumentalnie kobiety dla swoich celów (wmawianie Polakom i światu, że w naszej Ojczyźnie łamana jest demokracja). Trudno jest im pogodzić się z wyborczą porażką, i szukają sposobu na powrót do władzy. Naród ma już dosyć Trybunału Konstytucyjnego, to znaleźli inny “nośny” temat. Poza tym, aborcja zawsze była tematem zastępczym, którym “przykrywa” się inne problemy, np.: reprywatyzacja Warszawy, afery pani Gronkiewicz, sprawa czyścicieli kamienic, marihuany na działce męża, SMS-y sędziów, z których wynika, że “kombinują” przy TK aby Rzepliński dalej “trwał” na stołku, afera Amber Gold, z Tuskiem i jego synem w tle, czy wreszcie sprawa CETA. Tak więc, dziewczyny, trochę spokoju, zdrowego rozsądku i szerszego spojrzenia. Akurat ten rząd, jako pierwszy zaczął dbać o polską rodzinę, polską gospodarkę, polską historię, o Polaków. Pani Kopacz i PO mieli 8 lat na zdziałanie cudów, zadbali tylko o swoje “korytka” (Tusk i Bieńkowska “ale jaja”, mają najwięcej).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku