Emocje 3 lipca 2016

Każdy posiada w sobie talent, wystarczy go odkryć

Badania renomowanego Instytutu Gallupa wskazują, iż każdy człowiek posiada unikatowy zestaw cech, które czynią go wyjątkowym na tle innych. Poznanie swoich mocnych stron to ważna umiejętność.

Często nie zdajemy sobie sprawy, jak ważne jest rozpoznanie swoich mocnych stron, predyspozycji i umiejętności. Nie traktujemy ich, jako talentu, gdyż on kojarzy nam się z jakimiś nieprzeciętnymi zdolnościami artystycznymi (plastycznymi, muzycznymi, aktorskimi), sportowymi czy matematycznymi. Błędnie sądzimy, iż talent jest cennym darem dla wybitnych osób. To mylne podejście, ponieważ każdy z nas jest utalentowany. Każdy ma jakieś uzdolnienia, dlatego warto je poznać.

Chyba wszystkim rodzicom weszło w krew zwracanie uwagi na umiejętności, jakie stopniowo zdobywa jego dziecko. Staramy się zapewnić mu jak najlepsze warunki do rozwoju i kibicujemy w poznawaniu świata.

W czasie tej obserwacji od najmłodszych lat dostrzegamy zarówno słabe, jak i mocne strony naszego dziecka. Zdecydowanie łatwiej przychodzi zauważenie słabszych cech osobowości oraz późniejsze strofowanie i wytykanie błędów. To działanie bezcelowe i demotywujące.

Według mnie powinniśmy, jako rodzice skupić się na rozwinięciu u naszego dziecka wiary w siebie. To ona zaprowadzi je w przyszłości ku obranemu celowi, zbuduje pewność siebie. Słabości są i zawsze będą, trzeba je zaakceptować. Zdawać sobie sprawę z ich obecności, ale nie skupiać się wyłącznie na nich. To bezsensowna walka pochłaniająca ogrom energii, który warto „zainwestować” we wzmacnianie tych umiejętności, w których dziecko jest naprawdę dobre. Dla jednego talentem okaże się determinacja w działaniu a inny będzie idealnym planistą i strategiem, bądź nadzwyczaj cierpliwą i skrupulatną personą. Cieszmy się, bo być może właśnie odkryliśmy talent, który zaowocuje w niedalekiej przyszłości. Pozwoli dziecku rozwinąć skrzydła w pracy zawodowej, która będzie je satysfakcjonowała. Nie ma nic cenniejszego niż rozwijanie się zawodowo w dziedzinie, która jest naszą pasją bądź jest zgodna z naszymi mocnymi stronami.

Istnieją specjalistyczne testy pozwalające poznać mocne strony osobowości. Przykładem może być test Gallupa określający u dorosłych obecność talentów w 34 ogólnych obszarach i określeniu 5 dominujących. Talenty rozumiane są jako naturalne zachowania i cechy wrodzone danej osoby. Zgodnie z założeniem test ma pomóc w poznawaniu i rozwijaniu posiadanych talentów oraz przekształceniu ich w swoje mocne strony. Talenty te stanowią naturalny potencjał i predyspozycje, ale to czy uczynimy z nich swoje mocne strony zależy tylko wyłącznie od nas.

Przyszłości zawodowej dzieci nie zaplanujemy, ale już dziś wspierajmy je, chwalmy a każdą porażkę nauczmy obracać w sukces. Nie podcinajmy skrzydeł pozwólmy je rozwinąć, by nieustraszone pewne siebie budowały swoją przyszłość i dumnie wkroczyły w dorosłość. Małymi kroczkami zadbajmy o to od najmłodszych lat.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Karmienie 30 czerwca 2016

Lepiej dla faceta jak karmi kobieta

Drogie mamy, o karmieniu piersią napisano już tyle, że życia nie wystarczy, żeby wszystko przeczytać. Zazwyczaj teksty adresowane są do kobiet, jakby to tylko i wyłącznie na nich ciążyła cała odpowiedzialność za wykarmienie potomka. Postanowiłam wbić się w tę niszę i napisać coś dla Waszych mężów/partnerów. Możecie ich na chwilę zawołać?

Być może już jesteś, a być może niedługo będziesz ojcem. Jeśli dopiero spodziewasz się potomka, to pewnie wyobrażasz go sobie, jako tego słodkiego bobasa z reklam kaszek i pampersów. Jeśli już jesteś tatą, to wiesz, że nie zawsze jest tak różowo. Ale jakkolwiek by nie było niech Cię ręka opatrzności broni przed wypowiedzeniem słów: ale po co się tak męczysz z tym karmieniem piersią, jak nie dajesz rady, to przecież możemy przejść na butelkę.

Właściwie już w powyższym zdaniu zawarte jest całe sedno rzeczy. Piersią karmi tylko i wyłącznie ona, na butelkę przechodzicie razem. A zastanowiłeś się, jakie to będzie miało skutki? Nie dla dziecka, nie dla niej, dla Ciebie drogi tato. Myślisz, że Ciebie to nie dotyczy? No to sorry, ale muszę wyprowadzić cię z błędu. Dotyczy jak jasna cholera za przeproszeniem.

Czy wiesz, że karmienie butelką poważnie ogranicza Twoją wolność? Tak, dobrze czytasz, Twoją. Nie wierzysz?

Umówiłeś się z kumplami na kręgle (dobra, dobra, ja wiem, że to wersja oficjalna, ale się jej trzymajmy), tymczasem Twoja kobieta informuje Cię, że umówiła się na ten sam wieczór z koleżankami na jakieś babskie party. No i co? No i nie masz wyjścia, zostajesz w domu, bo to jednak Ty wychodzisz częściej. Tym razem jej kolej, „kręgle” Cię ominą. A gdyby karmiła piersią? Ooo, wtedy to mógłbyś powiedzieć: kochanie, ja oczywiście mogę zostać i ten jeden raz nakarmić butelką, ale nie boisz się, że potem mały może nie chcieć piersi? I w tym momencie wygrywasz podwójnie, po pierwsze, bo wykazałeś się troską o dziecko i znajomością tematu, po drugie, bo to Ty idziesz wieczorem w miasto. Co prawda nie każde dziecko po jednorazowym karmieniu butelką odrzuci pierś, ale takie wypadki się zdarzają i to wystarczy, by kobieta nabrała wątpliwości.

Jedźmy dalej. O właśnie, jedźmy sobie w plener, lato jest. Fajnie by było gdzieś wyskoczyć, prawda? I teraz wyobraź sobie te wszystkie butelki, smoczki, mieszanki, ciepłą i zimną wodę, którą trzeba ze sobą zabrać. Ile masz tych butelek w domu? Na pewno wystarczy? Nigdzie ich tam nie umyjesz, na każde karmienie musi być osobna. I ta ciepła woda w termosie, która wytrzyma do wieczora albo i nie, i co będzie, jak nie wytrzyma. A teraz wyobraź sobie, że za każdym razem, gdy Twoje dziecko jest głodne, Twoja żona po prostu karmi je piersią. Zero przygotowań, zero akcesoriów, zero kłopotu. I za każdym razem robi to ona, nie Ty. Ty masz wolne, możesz patrzeć, uśmiechać się, ewentualnie robić jakieś fajne fotki na pamiątkę.

A skoro przy jeżdżeniu jesteśmy, to… no właśnie. Ile razy przed wyjazdem „w gości” rzucaliście monetą lub ciągnęliście zapałki, żeby ustalić kto będzie kierowcą, a kto może sobie na kilka drinków pozwolić? Ile razy byłeś wściekły, bo co to za impreza, jak nawet piwa czy koniaku wypić nie można, a to wszystko w imię tego, by ona przez całą noc wypiła jedną żałosną lampkę wina? To teraz posłuchaj: dopóki kobieta karmi piersią, nie pije alkoholu, więc może spokojnie prowadzić auto. Na Twoim miejscu zrobiłabym wszystko, żeby karmiła jak najdłużej.

Jesteście u rodziny, znajomych, gdziekolwiek, masz chęć odpocząć, zrelaksować się i… „kochanie nakarm małego, dobrze?” No przecież nie odmówisz, jesteś facetem nowoczesnym, zaciskasz zęby i idziesz robić to nieszczęsne mleko modyfikowane, chociaż nigdy nie możesz zapamiętać ile łyżek i ile wody. I nic to, że właśnie byłeś w trakcie pasjonującej rozmowy o najnowszym silniku samochodowym, który zamiast paliwa karmi się wodą z kranu.

Albo bliżej domu. Oglądacie mecz (serio, są kobiety, które oglądają mecze, na przykład ja :P ), kończy się druga połowa, emocje sięgają zenitu, adrenalina za chwilę rozsadzi Cię od środka i w tym momencie Twoje dziecko zaczyna płakać. I pech chciał, że to Twoja pora/kolej karmienia. Może ciągnęliście te cholerne zapałki, kto wstanie sprzed telewizora, jak mały się obudzi w trakcie meczu i przegrałeś. Taka sytuacja nigdy nie miałaby miejsca, gdyby mały był karmiony piersią. Wtedy po prostu oglądasz mecz do końca.

Wiesz, że dzieci jedzą nie tylko w dzień, ale i w nocy? Przy karmieniu butelką co drugą noc nie śpisz, mamy równouprawnienie, Twoja żona na pewno Ci to przypomni, masz jak w banku. Chcesz spać spokojnie, zrób wszystko, żeby Twoje dziecko było karmione piersią.

Karmienie butelką ma też ujemne skutki ekonomiczne. Próbowałeś to policzyć? Te wszystkie mieszanki, butelki, smoczki, które co chwila trzeba zmieniać, podgrzewacze, sterylizatory, a do tego prąd lub gaz, który zużywasz, na podgrzewanie wody. I czas, bo jak wiadomo – czas to pieniądz. Trochę wypadłam z obiegu, ale obstawiam, że 300 – 400zł miesięcznie będzie kosztowało samo karmienie. Serio nie chcesz tej całej kasy na coś fajniejszego wydać? W końcu nie odejmujesz dziecku od ust, pamiętaj, że karmienie piersią jest dla malucha korzystniejsze.

Aha, do tych wydatków trzeba dodać paliwo, kiedy z obłędem w oczach objeżdżasz swoje miasto i kilka sąsiednich, bo akurat ten jedyny rodzaj mleka akceptowany przez Twoje dziecko dziwnym trafem się skończył w kilku sklepach jednocześnie. W dużych miastach nie ma problemu, zawsze jakiś sklep się trafi, ale co jeśli mieszkasz w małym i kiedy przy wyjściu z domu usłyszałeś: „bez mleka nie wracaj”?

Karmienie piersią zmienia kobietę, każdy Ci to powie, ale zastanawiałeś się, jak Ty możesz na tym skorzystać?

Dziecko przy piersi nauczy kobietę samodyscypliny i szybkiego ogarniania się. Już nie będzie zajmowała łazienki na dwie godziny, a Ty ze zdziwieniem odkryjesz, że potrafi umyć głowę, nałożyć maseczkę, wydepilować co tam akurat potrzebuje, nakremować się i nabalsamować, a to wszystko w zaledwie dwanaście minut! Pamiętasz, że kiedyś robiła to dwie godziny, a Ty wściekałeś się, bo od godziny byliście spóźnieni? No to uwierz mi, po dwóch latach karmienia już nigdy nie zajmie łazienki na dłużej niż dwadzieścia minut, to wchodzi w nawyk.

No i najważniejsze, karmienie piersią działa odchudzająco. Dziecko to mały pasożyt, który wyciągnie z Twojej kobiety ostatnie zapasy tłuszczu. Ona będzie szczęśliwa, bo szybko odzyska figurę sprzed ciąży, a Ty nie będziesz musiał wysłuchiwać jaka ona jest gruba i zastanawiać się jakby tu wykręcić się od odpowiedzi na pytanie, czy bardzo przytyła. Nie będziesz też z bólem serca musiał oddawać jej własnego karnetu na siłownię i spędzać wieczoru z ograniczającym wolność maluchem, przy którym nawet piwa spokojnie nie wypijesz. Bo jak wiesz, przy dzieciach pić nie wolno.

Zrozumiałeś? Czujesz się przekonany? Chcesz mnie zapytać, co robić? Powiem Ci, co musisz zrobić. Naucz się na pamięć zdania: kochanie ja to zrobię. Przy czym TO oznacza pranie, sprzątanie, gotowanie, prasowanie, zakupy, zmywanie, a przede wszystkim elastyczność. Nigdy nie wiesz, co zastaniesz po powrocie do domu i z czym przyjdzie ci się zmierzyć. Co by to nie było, pamiętaj – uśmiech nr 1835654 i do dzieła!

Tak, jeśli właśnie zostałeś ojcem, to jedyny sposób by wieczorem wyjść z domu na „kręgle” a w nocy spokojnie spać.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Agnieszka Zajac
Agnieszka Zajac
4 lat temu

Najgłupszy artykuł jaki miałam okazję przeczytać w ostatnim czasie……

Zdrowie 30 czerwca 2016

My mamy podpaski, nasze mamy – watę a co miały babki? Kobieca zaradność zaskakuje

Tak, wszystkie bez wyjątku to znamy – okres, miesiączka, “krwawa Mary” czy też przyjazd ciotki z Ameryki zwiastuje typowo kobiecą przypadłość. Gdyby nie fakt, że dzięki odwiecznemu naturalnemu cyklowi jesteśmy w stanie poczynać i rodzić dzieci, chyba żadna z nas nie pisałaby się na to z własnej woli. Bo wiemy czym pachnie hormonalne wzruszenie na reklamie proszku do prania podczas PMS, jak wkurza te 2 kg więcej na wadze z powodu zatrzymanej wody w organizmie i sam fakt, że czasem i dobry tydzień dokucza nam ból i krwawienie. 

Jedyne czego możemy sobie pozazdrościć, to szerokiego wyboru środków higienicznych zabezpieczających naszą bieliznę przed zabrudzeniem. Co chcemy, to mamy: tampony (z aplikatorem lub bez, w różnych rozmiarach), podpaski (większe, mniejsze, pachnące lub bezzapachowe, ze skrzydełkami bądź bez), wkładki (j.w.), kubeczki menstruacyjne (różne rozmiary i bajeczne kolory). Czy coś pominęłam? Chyba tylko to, że dzięki przyjmowaniu hormonów możemy manipulować długością i terminem wywołania krwawienia. W sumie nie jest tak źle.

A nawet jest dobrze, gdy tylko zapytamy nasze matki, a jeszcze lepiej, babki, jak one sobie radziły podczas miesiączki, nie dysponując takim arsenałem środków, jak my.

Kwestia higieny została ustalona wiele lat wstecz. Ani nasze mamy, ani babcie nie czuły się komfortowo, brzydko pachnąc, więc dbały regularnie o higienę. Już przed wojną panie miały w zwyczaju, jeśli nie mycie najistotniejszych części ciała wieczorem, to przynajmniej przecieranie go wilgotną szmatką. W młodości babcie czyniły to w kącie pokoju, nachylając się nad miednicą, dzierżąc w dłoniach mydło Biały Jeleń. Kobiety z następnego pokolenia zażywały kąpieli z pianą w swych ciasnych, szaro-burych komunistycznych łazienkach.

Gdy nadchodziły “trudne dni” trzeba było szukać ratunku. I nie, nie w drogeriach, jakich mamy na pęczki we współczesnych miastach, a we własnej inwencji twórczej. Tak się tworzyła względnie krótka historia podpaski.

Nazwa tego niewątpliwego cudu higieny wywodzi się od specjalnych pasków, podtrzymujących zwój materiału. Tuż po I wojnie światowej panie same sobie szyły bieliznę, z miejscem na wkład zatrzymujący krew. Wkładki przygotowywano z materiałów o długości ok. pół metra! Były one wielorazowe i służyły aż do zdarcia, czyli gdy już nie było jak ich dłużej prać oraz podczepiać do rzeczonych wcześniej pasków (pamiętajcie – stąd nazwa :).

Przełom nastąpił w czasie trwania II wojny światowej, podczas której pielęgniarki zmuszone brakami w materiałach higienicznych, zaczęły wykorzystywać jałowe bandaże podczas miesiączek. Szybciej było wyrzucić zabrudzone, niż prać je na froncie. Zabrzmi to strasznie, ale chyba trzeba “podziękować Hitlerowi” za jednorazowe podpaski.

Potrzeba matką wynalazków, więc gdy za komuny zabrakło i tego, kobiety sięgnęły po jeszcze inną deskę ratunku. Wata! Tak, to czym my zdobiliśmy choinkę na święta, nasze mamy wydreptywały w długich kolejkach, po czym pięknie rolowały – czasem owijały w papier toaletowy, by starczyło na dłużej i tyle. Bo jak sobie radzić lepiej, gdy na półkach tylko papier i spirytus?

Resztę chyba same pamiętacie. Grube, toporne “śledzie” które wyjątkowo się odznaczały pod ubraniem, ewoluowały w ultra cienkie cuda, które nawet pod lupą trudno jest dostrzec na bieliźnie kobiet.

Tak więc moje miłe, jeśli z przekleństwem na ustach powitacie kolejne “trudne dni”, pomyślcie, że jednak w stosunku do tego, co czekało wasze matki i babki, to jednak są “łatwe dni”.

źródło: ciekawostkihistoryczne.pl

Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Milena Kamińska
4 lat temu

:)

Agnieszka Adam Kwiatkowscy

NIE CZYTALAM JESZCZE TEGO ARTYKULU LE 4 LETNIEMU BRATU TLUMACZYLAM ZE WKLADA IE JE POD PACHY JAK SIE CZLOWIEK SPOCI HAHAHAH

W roli mamy - wrolimamy.pl

uwierzył ;)?

Agnieszka Adam Kwiatkowscy

W roli mamy – wrolimamy.pl no pewnie :)

Agnieszka Adam Kwiatkowscy

do dziś się smieje z niego hehe

Go Sia
4 lat temu

Teks idealnie na mój dzisiejszy dzień .. ;)

Anna Wojtyna
4 lat temu

Świetny tekst. Każdy przyszły i obecny tata powinien to przeczytać.

Anna Wojtyna: Anioszek w kuchni i Kolorowa Kraina
Anna Wojtyna: Anioszek w kuchni i Kolorowa Kraina
4 lat temu

Dodałam komentarz do innego wpisu… Nie wiem tylko, czemu nagle pojawił się inny. Nie podoba mi układ treści na Twoim blogu. Przykro mi. Za to piszesz genialnie.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close