Uroda 9 lutego 2012

Kilka słów o obowiązkowych szczepieniach dla naszych dzieci

Szczepienia ochronne nie od dziś sa tematem pełnym kontrowersji. Zwolenników i przeciwników szczepień możemy odnaleźć na kazdym kroku. Zanim jednak jako rodzice zechcemy opowiedzieć się po którejś ze stron, zapraszam Was do zapoznania się z „mini-przewodnikiem” z czym to się je.

Kilka słów o tym, na co będą zaszczepione nasze dzieci i dlaczego. Przeciwko jakiej chorbie stosuje się dane szczepienie?

Nasza legenda:

  • szczepienie bezpłatne
  • szczepienie płatne

Szczepienie: BCG, czyli szczepienie przeciwko gruźlicy – jeśli nie występują przeciwwskazania należy wykonać ją jak najszybciej – podczas pobytu na oddziale położniczym. Zapytaj czy Twoje dziecko zostało zaszczepione zanim wyjdziesz do domu po porodzie.

Szczepionka:  Bezpieczna, ma już ponad 50 lat. Wywołuje odczyn w miejscu szczepienia – około 2-3 tygodnie od szczepienia tworzy się ropień/wrzód w miejscu wkłucia. Pęka samoistnie i nie wymaga żadnych szczególnych zabiegów! Należy normalnie kąpać dziecko. Każdy z nas nosi pamiątkę tego szczepienia na lewym ramieniu. Może wystąpić powiększenie węzłów chłonnych pod pachą po stronie szczepienia (nie groźne, ustępuje samoistnie).

Cena: BEZPŁATNA

Choroba: Gruźlica : sprawca- bakteria Prątek gruźlicy. Najczęściej z gruźlicą kojarzymy choroby płuc- jednak może wywołać gruźlicze zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych lub przybrać postać rozsiana (i swoim zasięgiem objąć inne narządy).

NIE! Nie szczepi się dzieci: które chorowały na gruźlicę, z ciężkim niedoborem odporności, w tym z AIDS. Indywidualnie podejmuje się decyzję o szczepieniu lub jego czasie w przypadku dzieci urodzonych przed czasem, z bardzo niską wagą urodzeniową, jeśli matka jest chora na gruźlicę lub jest nosicielem wirusa HIV.  Dlatego tak ważny jest wywiad, którego udzielisz przed porodem!


Szczepienie: przeciwko WZW typu B – czyli Wirusowemu Zapaleniu Wątroby typu B. Jeśli nie występują przeciwwskazania należy wykonać ją jak najszybciej – podczas pobytu na oddziale położniczym, w ciągu 24h od porodu. Zapytaj czy Twoje dziecko zostało zaszczepione zanim wyjdziesz do domu po porodzie. Szczepienie w 3 dawkach (0 m-c życia, 1 m-c życia i 6/7 m-c życia)

Szczepionka:  Bezpieczna, zawiera „martwy” fragment wirusa. Mogą wystąpić miejscowe reakcje na szczepionkę – łagodne i krótkotrwałe (zaczerwienienie, bolesność miejsca wkłucia).

Cena: BEZPŁATNA. Jest również składnikiem odpłatnej szczepionki 6w1!

Choroba: Wirusowe Zapalenie Wątroby typu B : wszczepienna lub zakaźna żółtaczka – przenoszona głównie przez ” krew”.


Szczepienie: DTP, czyli przeciwko Błonnicy, Krzyścowi i Tężcowi.   Dostępne w również jako składnik szczepionki 5w1 i 6w1.

Szczepionka:  Bezpieczna, zawiera „martwe” toksyny błonicy i tężca oraz  martwe pałeczki krztuśca lub ich niewielką część. Występują 2 opcje szczepionki:

Całokomórkowa DTPw – bezpłatna zawiera całe Pałeczki Krztuśca

Bezkomórkowa DTPa –  płatna, jako oddzielna szczepionka lub składnik szczepionek skojarzonych 5w1 i 6w1, zawiera tylko kilka oczyszczonych białek bakterii.

Często występują reakcje niepożądane (główną przyczyną jest „składnik’ przeciw Krztuścowi)takie jak reakcja w miejscu wkłucia (zaczerwienie, ból) gorączka, rozdrażnienie- dziecko jest niespokojne;  zmniejszone napięcie mięśniowe i bladość- nie powoduje trwałych skutków; drgawki- bardzo rzadko i nie są niczym powikłane, niezwykle rzadko zdarzają się zaburzenia przytomności – WYSTĘPUJĄ DUŻO RZADZIEJ NIŻ ZACHOROWANIE NA KRZTUSIEC I JEGO KONSEKWENCJE- więc ryzyko jest niebanalnie mniejsze!

Dla dzieci, które nie mogą zostać zaszczepione przeciw Krztuścowi – jest dostępna szczepionka tylko przeciw Błonicy i Tężcowi.

Cena: BEZPŁATNA lub odpłatna (jako składnik w szczepionce 5w1 i 6w1)

Choroba: Błonnica (dyfteryt)  : sprawca: Bakteria- Maczugowiec Błonicy. Powoduje zapalenie krtani i utrudnienia oddychania, uszkodzenia serca i nerwów.  Śmiertelność do 20% mimo leczenia!

Tężec  : sprawca: Bakteria- Laseczka Tężca. Bakteria produkuje bardzo silną toksynę powszechnie uznawaną za truciznę! Jej przetrwalniki  żyją w glebie, wodzie, kurzu  oraz w zardzewiałych przedmiotach. Do zakażenia dochodzi przez skaleczenie. Przebieg choroby:  Skurcze mięśni (niekiedy ich siła prowadzi do złamań kości), drgawki, zaburzenia oddychania, zaburzenia przytomności, uszkodzenie nerwów. Śmiertelność do 50% mimo leczenia!

Krztusiec (Koklusz): sprawca: Bakteria- Pałeczka Krztuśca. Przebieg choroby: Bardzo silne i przewlekłe napady kaszlu, w konsekwencji bezdech, napady kaszlu. Może doprowadzić do śmierci  u niemowląt.


Szczepienie: przeciw HiB.   Dostępne w również jako składnik szczepionki 5w1 i 6w1.

Szczepionka:   Bezpieczna, szczepionka „nieżywa” tzn. zawiera oczyszczone fragmenty komórki bakterii. Objawy niepożądane: łagodne: gorsze samopoczucie, gorączka.

Cena: BEZPŁATNA lub odpłatna (jako składnik w szczepionce 5w1 i 6w1)

Choroba: Zakażenia wywołane przez Haemophilius Influenzae: sprawca: Bakteria- Pałeczka hemofilia typu b. Powoduje: zapalenie dróg oddechowych, ucha środkowego, opon mózgowo-rdzeniowych, nagłośni, płuc oraz sepsę.  Śmiertelność ok.6% bez w porę przeprowadzonego właściwego leczenia! Hemofilius nie jest jedynym sprawcą wymienionych chorób- jednak jest jedną z głównych przyczyn.


Szczepienie: przeciw Polio.   Dostępne w również jako składnik szczepionki 5w1 i 6w1.

Szczepionka:  IPV,  Bezpieczna, stosowana od kilkudziesięciu lat, szczepionka  inaktywowana tzn. zawiera martwe wirusy Polio- czyli niezdolne wywołać chorobę. Objawy niepożądane: łagodne: reakcja miejscowa ( zaczerwienie), gorączka; bardzo rzadko: ból głowy,mięśni, uczucie niepokoju.

Cena: BEZPŁATNA lub odpłatna (jako składnik w szczepionce 5w1 i 6w1)

Choroba: Polio- Wirusowe Porażenie Dziecięce tzw. Choroba Heinego i Mediny : sprawca: wirusy Polio.  Przebieg choroby: niedowład lub porażenie kończyn, porażenie mięśni odpowiedzialnych za oddychanie i połykanie. Śmiertelność ok.2% . Powoduje nieodwracalne porażenia mięśni, rehabilitacja jest bardzo mozolna i bolesna.


Szczepienie: przeciw Odrze, Śwince i Różyczce.   Szczepionka:  MMR-II oraz Priorix,to szczepionki 3w1. Zawiera żywe wirusy (zmodyfikowane i osłabione). Uważa się za stosunkowo bezpieczne- Powikłania są bardzo rzadkie. Najczęściej – reakcja w miejscu wstrzyknięcia (zaczerwienieni, obrzęk) wysypka. Bardzo rzadko niepożądaną reakcja popadaniu szczepionki są wybroczyny na skórze ( same znikają) i niezwykle rzadkim powikłaniem jest łagodne zapalenie mózgu- jednak występuje dużo rzadziej niż jako powikłanie po przebytej odrze- a konkretnie 1000 razy rzadziej (u jednego dziecka na milion)!!!

Cena: BEZPŁATNA

Choroba: Odra : Wirusowa choroba zakaźna. Objawy: wysoka gorączka oraz wysypkę – Zagrożenie stwarzają Powikłania po Odrze: zapalenie płuc, zapalenie mózgu (prowadzące co uszkodzenia tego narządu i śpiączki) może występować nawet kilkanaście lat po przejściu Odry.

Świnka : Wirusowa choroba zakaźna tzw. Nagminne zapalenie przyusznic czyli ślinianek przyusznych. Objawy : gorączka, ból i opuchlizna w okolicy małżowiny usznej. Jak powyżej występują ciężkie powikłania tej choroby takie jak:  zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, zapalenie trzustki, zapalenie  serca, jąder/jajników, głuchota.

Różyczka: Wirusowa choroba zakaźna. Objawy : gorączka oraz wysypka ( u dorosłych może przebiegać bezobjawowo lub „grypopodobnie”) Powikłania: stosunkowo rzadko występują: zapalenie stawów oraz zapalenie mózgu. WYJĄTKWO NIEBEZPIECZNA DLA KOBIET W CIĄŻY!!! ( powoduje poronienia,  śmierć płodu i ciężkie wady rozwojowe płodu)


Co nam oferuje Państwo, a co wolny„rynek farmaceutyczny” ? czyli podstawowe różnice między szczepionkami refundowanymi, a odpłatnymi 5 w 1 i 6 w 1.

Na początek: które „szczepienia” obejmują opcje 5w1 i 6w1:

Szczepionki „standardowe” refundowaneSzczepionki 5w1Szczepionki 6w1
Przeciw WZW typu BPrzeciw WZW typu B oddzielne szczepienieNie zawiera.Zawiera.
DTP-przeciw Błonnicy, Tężcowi, Krzuścowi oddzielne szczepienie- szczepionka 3w1Zawiera.Zawiera.
Przeciw HiB Hemofiliusoddzielne szczepienieZawiera.Zawiera.
 Szczepionka: IPV (Wirusowe porażenie dziecięce)Przeciw POLIO tzw. Chorobie Heinego i Mediny oddzielne szczepienieZawiera.Zawiera.

Na czym tak naprawdę polega różnica?

Chyba najistotniejszą różnicą jest składnik DTP- czyli szczepionki przeciw Błonicy,  Tężcowi i Krztuścowi:

Całokomórkowa DTPwbezpłatna zawiera całe Pałeczki Krztuśca. Natomiast składnik szczepionki 5w1 lub 6w1 to szczepionka Bezkomórkowa DTPa – zawiera tylko kilka oczyszczonych białek bakterii.

Oczywiście nie ulega wątpliwości, że zmniejsza się ilość wkłuć– jednak osobiście uważam, że nie powinno być to decydującym argumentem przy podejmowaniu decyzji.

Pozostałe standardowe szczepienia ( obowiązkowe) które nie dotyczą szczepionek skojarzonych (5w1 i 6w1)

Szczepionki „standardowe” refundowane
BCG- przeciw gruźlicyBCG- przeciw gruźlicy oddzielne szczepienie
MMR-II lub PriorixPrzeciw  Odrze, Śwince i Różyczce

Jakie jeszcze dodatkowe szczepienia są zalecane przez specjalistów?

Szczepionki „standardowe” refundowaneDodatkowe ODPŁATNE szczepienia
VarilrixNie refundowanePrzeciw Ospie Wietrznej
Avaxim lub Havrix Junior lub VaqtaNie refundowane Przeciw Wirusowemu Zapaleniu Wątroby typu A – tzw. „Choroba brudnych rąk”
Szczepionki Skoniugowane i polisacharydowe przeciw PneumokokomNie refundowanePrzeciw Pneumokokom
Rotarix i Rotateq Przeciw RotawirusomNie refundowanePrzeciw Rotawirusom
Szczepionki Skoniugowane i polisacharydowe Przeciw MeningokokomNie refundowanePrzeciw Meningokokom

 

Ale o tych dodatkowych szczepieniach, opowiem następnym razem.

Zachęcam Was do dowiedzenia witryny Ogólnopolskiego Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP” http://www.stopnop.pl/  – pod tym adresem znajdziecie wiele przydatnych informacji oraz podstawy prawne regulujące kwestię szczepień ochronnych w Polsce.

Czy szczepić? Zdecydowanie tak – Program podstawowych szczepień jest obowiązkowy, a historia zdążyła już udowodnić zasadność takich działań. Pozostaje tylko pytanie czy szczepić na wszystko co możliwe i jak? Ale z tym pytaniem muszę pozostawić każdą Mamę i każdego Tatę sam na sam – to do Was należy decyzja czy zdecydujecie się na dodatkowe szczepienia Waszego Malca lub czy wybierzecie opcje nierefundowane.

Mam nadzieję, że ten artykuł pomoże Wam usystematyzować swoja wiedzę i spokojnie rozważyć Wasze własne „szczepieniowe” decyzje i dylematy. Nie wahajcie się zadawać pytań lekarzowi podczas wizyty- do skutku otrzymania zrozumiałej odpowiedzi! Dobrym sposobem na panujący podczas wizyty z dzieckiem „chaos” (gdy łatwo jest zapomnieć o ważnych pytaniach – gdzieś między rozkrzyczanym malcem ,a siódmą torbą zwisającą nam z ręki) jest zrobienie w domu listy pytań!

Życzę wszystkim rodzicom  i ich pociechom samych małych i niezauważalnych igieł oraz odwagi w poczekalni u Pediatry!

Bibliografia:

  • Medycyna Praktyczna. Pediatria. 2(8) marzec-kwiecień 2000 „Stosowanie szczepionek skojarzonych u dzieci[…]”
  • Medycyna Praktyczna. Pediatria. 6(12)listopad-grudzień 2000 „Zasady stosowania bezkomórkowych szczepionek przeciwko Krztuścowi u dzieci […]”
  • Red. A. Chybicka, A. Dobrzańska, J. Szapa, J. Wysocki. „Pierwsze 2 lata życia dziecka. Przewodnik dla rodziców. Jak dbać o rozwój, pielęgnować i zapobiegać chorobom”
  • http://www.stopnop.pl/

215
Dodaj komentarz

avatar
53 Comment threads
19 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
Agnieszka MazurJustynaKamil SerafinMagdaAbes Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Asiersa
Gość
Asiersa

Z nieba mi ten artykuł spadł :) Akurat dzisiaj się szczepimy przeciw odrze, śwince i różyczce :)
Co prawda z 3 miesięcznym poślizgiem bo Tomuś chorował, ale lepiej późno niż wcale ;)

Asiersa
Gość
Asiersa

aaaa i zapomniałam napisać, że artykuł świetny :)
Wszystko napisane jasno i przejrzyście :) Same najważniejsze informacje :) a to ważne, bo wiele artykułów ma w okół jednej ważnej informacji – 20 zbędnych, które robią niepotrzebnie mętlik w głowie :)

Fizinka
Gość
Fizinka

Szkoda że podobny artykuł nie wpadł mi w ręce rok temu, kiedy sama zastanawiałam się JAKIE szczepienia wybrać dla syna? Którą wybrać drogę? :)
Noo ale myślę że jeszcze kiedyś przyda mi się ten artykuł! ;)

Ania
Gość
Ania

Warto uzupełnić wiedzę dotyczącą szczepień dzięki lekturze tych portali: http://faktyoszczepieniach.wordpress.com/

Hanna Szczygieł
Gość
Hanna Szczygieł

Polecałabym jednak źródła mniej anonimowe! Interent potrafi być niezbezpieczna siła. Zapraszam więc do czerpania wiedzy z oficjalnych witryn, gdzie informacje zostały zweryfikowane przez specjalistów.

Ania
Gość
Ania

Pytanie na ile można wierzyć specjalistom finansowanym przez firmy farmaceutyczne…

Hanna Szczygieł
Gość
Hanna Szczygieł

myślę, że bardziej można wierzyć fachowcom z danej dzidziny niz anonimowym …no właśnie kim? nie popadałabym tu w teorie spiskowe. Uważam, że należy po prostu pamiętac o tym, ze w internecie każdy może wszystko napisać. A W sprawie zdrowia dziecka warto zasięgnąć głębszej informacji i mieć pewność jej źródła.

Ania
Gość
Ania

Problem polega na tym, że każdy fachowiec z tej dziedziny jest zależny od producentów szczepionek. Badania bezpieczeństwa i skuteczności są robione na ich zlecenie, a jako placebo w najnowszych badaniach stosuje się… inną szczepionkę.
Tutaj dowód: http://szczepieniapneumoihib.wordpress.com/jak-testowano-bezpieczenstwo-szczepionek-przeciwko-pneumokokom/
Zamiast zarzucać autorom portalu jego anonimowość, proszę po prostu poczytać materiały źródłowe i wyciągnąć własne wnioski.

Hanna Szczygieł
Gość
Hanna Szczygieł

Chyba Pani nie przekonam, proszę mi wierzyć wprowadzenie jakiegokolwiek leku na rynek wymaga niesamowitych nakładów ( również pracy) i nie zależy od układów i układzików- w każdym kraju prodecent musi przejść oddzielna porcedurę ( o ile mi wiadomo- ale nie jestem specjalistą od dopuszczania leków do obrotu na terenie RP, więc moja wiedz na ten temat jest podstawowa) Jeśli to Panią uspokoi, to choć w tej chwili nie pracuję w zawodzie, to nie spotkałam się wcześniej lobbingiem tego typu – napewno się to zdarza, jednak to nie jest powszechne zjawisko- NA SZCZĘŚCIE :) i choć jestem związana ze światem medycyny-… Czytaj więcej »

Ania
Gość
Ania

Jeszcze dodam, że link do Faktów o Szczepieniach znajdzie Pani również na polecanej przez siebie stronie stopnop.pl

Hanna Szczygieł
Gość
Hanna Szczygieł

dziekuje za informację, nie szukałam na tej stronie polecanych linków.

Fos
Gość
Fos

Proszę mi odpowiedzieć dlaczego przedstawiła Pani tak demoniczne i wyrwane z kontekstu informacje na temat zarazków/chorób którym można zapobiec przez szczepienia? Podam jedynie dwa przykłady rażącego demonizowania i dezinformacji czytelników. Proszę przeczytać informacje na Pani stronie o Hib i polio i porównać z informacjami z literatury naukowej lub oficjalnych źródeł: 1. Bakterie Hib: „Błony śluzowe nosogardła u dzieci są kolonizowane przez wiele gatunków drobnoustrojów, w tym patogennych, takich jak Streptococcus pneumoniae, Haemophilus influenzae i Moraxella catarrhalis. W większości przypadków kolonizujące nosogardło bakterie nie wywołują żadnych objawów klinicznych, jednak w sprzyjających warunkach mogą uszkadzać sąsiadujące tkanki oraz penetrować do układu krwionośnego… Czytaj więcej »

Hanna Szczygieł
Gość
Hanna Szczygieł

Pani/Panie Fos, Nie uważam, zebym demonizowała, raczej Pani/u zarzuciłabym dezinformację i podawanie wybiórczych informacji: źródło , które zostało podane : http://www.pzh.gov.pl/oldpage/polio/page_1_1.html rozpoczyna się słowami: „definicja – POLIOMYELITIS – to ostra wirusowa choroba zakaźna wywołana przez trzy typy wirusa polio szerzącs się najczęściej przez kontakt bezpośredni – głównie drogą pokarmową lub w mniejszym stopniu drogą kropelkową. Wirusy polio, po przedostaniu się do układu nerwowego, mogą wywołać uszkodzenie nerwów objawiające się niedowładem lub porażeniem mięśni. terminologia – prawidłowa nazwa to poliomyelitis lub zapalenie rogów przednich rdzenia kręgowego, nazwy przestarzałe i potoczne: choroba Heinego-Medina polio nagiminne porażenie dziecięce paraliż dziecięcy” ale najwyraźniej pierwsze… Czytaj więcej »

Hanna Szczygieł
Gość
Hanna Szczygieł

ps: strona, którą Pan/i podaje jako autorytet ( zresztą dobry autorytet ZA szczepieniami ) w kwestii Polio to oficjalna strona Programu Eradykacji Poliomyelitis- więc polecam rozważniejszy dobór argumentów :-P i zapraszam do odwiedzenia reszty zakładek a na początek:
http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2556951

Fizinka
Gość
Fizinka

„Boże widzisz, a nie grzmisz!!!!!” – to jedyna myśl jaka przychodzi mi do głowy czytając Pańską wypowiedź Pani/e Fos….

Fos
Gość
Fos

Dobór stron jest jak najbardziej zamierzony (co z tego że są to oficjalne strony np. programu eradykacji polio? Już mnie pani zaszufladkowała?) . Wybór fragmentów również zamierzony, zarzut o „nieprzeczytaniu innych fragmentów” zupełnie nieuzasadniony – co mam wklejać całość żeby to udowodnić? Wróćmy do mojej krytyki: Pisze Pani „minioporadnik”, albo „czy szczepić na wszystko co możliwe i jak? Ale z tym pytaniem muszę pozostawić każdą Mamę i każdego Tatę sam na sam”. Jednocześnie podaje Pani jedynie „nazwę sprawcy”, możliwe choroby i śmiertelność (patrz np. Hib). Pani tekst, który ma mieć cechy „miniporadnika” nie spełnia podstawowych funkcji np: brak pełnych informacji… Czytaj więcej »

Hanna Szczygieł
Gość
Hanna Szczygieł

Jeszcze raz odsyłam do Słownika Języka polskiego- być może nie widzi Pan/i pewnej sprzeczności: podaje Pan fragment wyrwany z kontekstu, a cała strona jest poświęcona eliminacji „Polio” na świecie, natomiast Pan/i przytacza sobie wygodny fragment na poparcie odwrotnej tezy. Pozwolę sobie zauważyć, że mój artykuł nie jest publikacja z zakresu mikrobiologii- mam nadzieję, że nawet najmniej uważny uczeń liceum ma świadomość, że dany drobnoustrój może powodować wiele chorób. Myli Pan choroby zakaźne z infekcjami czy nosicielstwem. Artykuł dotyczy szczepień- i jedynie wyjaśniam w skrócie przebieg choroby przeciwko której stosuje się szczepienie- co już wczesniej napisałam. Wedle mojej najlepszej wiedzy szczepienie… Czytaj więcej »

Hanna Szczygieł
Gość
Hanna Szczygieł

A My właśnie jesteśmy po szczepieniu :) całe i zdrowe :) choć oczywiście super zabawy nie było
:-P

Asiersa
Gość
Asiersa

My też po szczepieniu :P Tomcio nawet nie zapłakał ;) za to obsikał gabinet lekarski :D i to całkiem sporo ;)

Depesz
Gość
Depesz

tak tak szczepcie się wszyscy. Zbierajcie zwiazki cancerogenne. Mądrale lekarze sami się nie szczepią:)

Abes
Gość
Abes

Po co mengele, po co wojna? Ludzie sami się zaszlachtują. Są jak rośliny – bezmyślne. Wystarczy że jakiś zindoktrynowany lekarzyna powie: „tak trzeba” i już biegną wykupić panaceum na zdrowe i długie życie:).

Hanna Szczygieł
Gość
Hanna Szczygieł

Wybaczcie, że Was rozczaruję, ale nie będę wdawać się w dyskusje o teorie spiskowe, czy odpowiadać na hasła, slogany i zaczepki. Jeśli ktoś ma ochotę na merytoryczną dyskusję serdecznie do niej zachęcam! Na pewno wszyscy na takowej skorzystamy!

Przypominam również o temacie tego artykułu”[…]o OBOWIĄZKOWYCH szczepieniach[…]”

Magda
Gość
Magda

Nie chce mi się wchodzić w dyskusje, bo tak jak moja przedmówczyni uważam, że te wypowiedzi merytorycznie niczego nie wnoszą, ale jedyne co powiem to współczuję podejścia do życia.

Kamil Serafin
Gość

Natrafiłem kiedyś na taki film:
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=sB8QbiCmCwI
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=dfVdrtX6R1k

Nie mam zdania na ten temat, wrzucam tylko w formie ciekawostki.

Justyna
Gość
Justyna

Ja jestem przeciw szczepieniom, ponieważ po podaniu szczepionki 5w1 wystąpiły spore problemy z napięciem miesniowym dziecka musieliśmy chodzić na rehabilitację , dodatkowo mały stał sie niespokojny przestał przesypać noce , praktycznie cały czas przeraźliwie płakać a dodatkowo przestał pic z piersi….. Dokonczylismy szczepienie tylko przeciw zoltace i od tej pory nie szczepimy synka, i nie musimy chodzić po lekarzach… Dziecko jest bardzo odporne a dzieci znajomych szczepione na wszystko nie maja odporności cały czas chorują….. Jestem z wykształcenia biotechnologię mi uważam ze większość szczepionek jest bez sensu i wiele z nich zamiast pomagać tylko szkodzi… Nie rozumie rownież szczepień przeciw… Czytaj więcej »

Renata Wojtysiak
Gość

Ja szczepie. Mam jedno dziecko, ale jak bedzie kiedys drugie-rowniez je zaszczepie.

Hanna Gawlik
Gość

Ja oboje szczepilam na wszystko jak przychodnia przykazala

Agnieszka Fojut
Gość

Ja mam dokładnie to samo ,przy córci chodziło się na szczepienia i wszystko ok Z synkiem coś od środka mnie blokuje… boję się. Póki co na nikt nie dzwoni ufff

Ania P-a
Gość

Ja też na MMR jeszcze nie zaszczepiłam, a mój straszy ma 2 latka. Moja podświadomość i mi nie daje spokoju i wciąż odwlekam…

Ewa Gołębiewska
Gość

Ja Zuzkę szczepiłam normalnie, ona dobrze to znosiła. Majka po szczepieniu w wieku 6 miesięcy, miała przez tydzień gorączkę ponad 39 stopni. Zgłosiłam to pani doktor, jedyne co zrobiła to powiedziała „aż tak?” I koniec. Dlatego na MMR nie poszłam i nie zamierzam iść. Póki co byłam w przychodni i cisza ale nawet jak sobie przypomną to to szczepienie jest dla mnie bez sensu, szczególnie u tak małego dziecka. Może pomyślę jak skończy trzy latka, nie wcześniej.

Aparat - moje trzecie dziecko
Gość

my poczekaliśmy jak młody miał 4,5 roku

Ewa Gołębiewska
Gość

Ja tam też będe czekać ile wlezie. Ja przeszłam wszystkie te choroby, więc mam trwałą odporność, Majka cały czas jest karmiona piersią, więc tym bardziej nie zamierzam teraz szczepić. Na szczęście w przychodni jeszcze cisza ale jak się odezwą to chętnie pójdę do sanepidu na pogadankę, odwoływać się będe ile się da, jak będzie trzeba to i karę zapłacę ale zdrowia dziecka ryzykować nie będe.

King Kong i ojciec karmiący
Gość

jeśli masz wątpliwości idź do neurologa dziecięcego i pogadaj, niech zbada dziecko, neurolog może odroczyć szczepienia. My szczepiliśmy i znamy rodziców, którzy żałują, że nie zaszczepili…

No i kiedyś była strona, na której były podane bezpieczne szczepionki. Sprawdzasz co jest na topie, bierzesz receptę od pediatry i kupujesz sama w aptece (oczywiście sam nie robisz szczepienia ;)).

Podchodząc do szczepienia dziecko musi być zdrowe.

Milena Kamińska
Gość

Ja szczepię choć wszystkie te szczepienia są dla mnie wielką niewiadomą nie wiem komu wierzyć jedni mówią szczepić inni że nie. Syna szczepiłam na wszystkie obowiązkowe skojarzone plus pneumo a ominęłam rota. Był dwa razy chory na rota i w ciężkim stanie leżał w szpitalu. Pani lekarz wygarnęła mi że msm się nie rozczulać bo to przecież moja wina. Córkę postanowiłam zaszczepić na rota chorowała raz i przeszła bardzo łagodnie. Czy to zasługa szczepionki? Nie wiem.

Martyna Kamień
Gość

ja póki co nie zaszczepiłam MMR (dziecko ma 14 mcy) i narazie szczepić nie zamierzam

Anna Stefanek
Gość

Przechorowanie odry znacznie zwiększa ryzycho nieswoistych zapalnych chorób jelit i ziarnicy…
Zaszczepie swoje dzieci na wszystko na co tylko się da (poza rota)… tak, jak szzepie siebie i doszczepiam się na wszystko…

Anna Maćkiewicz
Gość

ja swoje dzieci zaszczepiłam

Patrycja Bzumowska
Gość

Ja szczepilam i córka miała na drugi dzień katar i kaszel na szczęście bez gorączki

Edyta Skrzydło
Gość

Szczepiłam skojarzonymi, ale tylko obowiązkowe. Nic ponadto.

Żansia Bz
Gość

A ja nie szczepie wogole

Goha Micyk
Gość

Gratuluje…

Sylwia Giemza
Gość

ja też gratuluję :) bardzo żałuje że się nie odważyłam na ten krok :(

Ania Srokosz
Gość

Świnka i różyczka to mniejsze licho, ale Odra może być przyczyna zapalenia mózgu. Mam dwie córki, starsza niepełnosprawna po zapaleniu mózgu spowodowanym grypa ma wstrzymane szczepienia, a młodsza zdrowa idzie wg programu. Zawsze drżalam przed szczepieniem, zawsze kończyło sie dobrze…

Joanna Krajewska-Matras
Gość

No cóż, mój syn ma równe 2,5 i nadal nie jest zaszczepiony na odrę/świnkę/różyczkę. Może kiedyś w końcu dotrę na to szczepienie…

Monika Twardowska
Gość

A moja młodsza córka przeszła poważny NOP i na razie nie szczepie

Ala Zielonka
Gość

Moj mlodszy ma 20 mcy i tez jeszcze na to nie szczepilam z podobnych powodoe

Magdalena Anastazja Mielecka
Gość

Emanuel na MMR tez nie byl szczepiony w terminie. Ciagle cos a to katar,a to zeby,a to ktos chory i sie balam,chyba podswiadomie odwlekalam. Fakt faktem – balam sie ze mi ‚odleci’ po tej szczepionce. Mial ja podana majac 18mies, minelo 3miesiace i jak narazie wszystko dobrze.

Belcia Izabelcia
Gość

Ja 1synka szczepilam jak mial 3.5 roku mmr. 2 rowniez tak zaszczepie w czerwcu tego roku i przy 3 pewnie tez tak bedzie.niespieszymy sie ze szczepieniami specjalnie i jest ok.

Anna Maria Rutkowska
Gość

Jaka moda?? Trochę więcej mamy maja oleju w głowie. Tyle

Anna Maria Rutkowska
Gość

Niestety nie ma bezpiecznej szczepionki. Prosiłam lekarza ze jak mi podpisze ze to bezpieczne i bierze odpowiedzialność za ten zabieg to zaszczepie… Zgadnij co…

Hania Majchrzak
Gość

Starszą córkę (5,5 l.) szczepiłam zarówno obowiązkowymi szczepionkami, jak i nieobowiązkowymi, młodszą (17 m-cy) również szczepię wg podobnego programu, szczepionkę MMR dostała w wieku ok.15 m-cy. Uważam, że obecna „moda” na nieszczepienie jest chora, przecież większość chorób wyeliminowano właśnie dzięki szczepieniom, a teraz cześć chorób powraca właśnie przez rodziców, którzy poddają się zbiorowej panice i przestają szczepić.

Ania Kaliszewska
Gość

Kochana jestes w błędzie :) to nie dzieki szczepionkom…

Hania Majchrzak
Gość

Między innymi dzięki szczepionkom.

Ewa Gołębiewska
Gość

Szczepionki nie dają trwałej odporności więc jeżeli nie doszczepiasz się przez całe życie to tak samo jak nie szczepione dzieci możesz przyczynić się do powrotu różnych chorób. Poza tym w krajach, w których wyszczepialność dzieci jest mniejsza, nikt nie odnotował żadnej epidemii.

Justyna Michalczuk
Gość

Szczepiłam córkę normalnie w terminie i nie było żadnych problemów poza 3-dniówką która wyskoczyła na następny dzień

Sylwia Giemza
Gość

Młodszy ma prawie 2 lata, odwlekam MMR ile się da.

Goha Micyk
Gość

Opóźnij ile się da ;-)
Moja najstarsza była szczepiona tym cholerstwem terminowo i tydzień był gorączki :-/
Młodszą dwójke szczepiłam po 2.urodzinach i nie mmr2 tylko priorixem i przeszli szczepienie bezobjawowo :-)

Ania Kaliszewska
Gość

Kiedys nie szczrpiono chlopcow na rozyczke… swinke i tak przejdzie a od odry sie raczej nie umiera…

Anna Maria Szczerbanowska
Gość

Mnie też jeszcze zostało jedno szczepienie, już kilka miesięcy opóźnione, bo a to katar, albo gorączka albo leń ;-) oj, tak to dzieciaki wyszczepione, tylko to jedno córce zostało zapodać…

Ania Kaliszewska
Gość

My juz przerwalismy szczepienia ( byly 5w1). Pani doktor z rehab. powiedziala, ze jak szczdpic to tylko tymi pojedynczymi i to w odstepach miedzy kazda szczepionka….. 1 wizyta.. jedna szczepionka….

Dorota Grześ
Gość

szczepiłam, zero powikłań.

Alicja Skowrońska
Gość

Szczepię. Mnie szczepiono i żyję.

Justyna Folwarczny
Gość

Ja zaszczepiłam obu moich chłopaków. Konsekwencje przejścia świnki u chłopaków mogą być bardzo niebezpieczne. Wiele chorób zostało wyeliminowanych przez szczepienia…

Czerwińska Agata
Gość

szczepię obowiązkowymi ( i tylko obowiązkowymi) zawsze w pierwszym mozliwym terminie – nie rozumem ludzi nie szczepiących – mamy dzięki temu choćby powrót szkarlatyny, której nie było już od lat – a teraz jest jak plaga w przedszkolach i szkole

Dorota Skrzypek
Gość

Ja szczepie, 2 starszych w terminie , najmlosdzy 2,5 roku ostatnie szczepienie odwlekane przez rok. Na poczatku szczepilam 5w1 + pnemo ostatnia z Funduszu bez pneumo wszystko dobrze, troszke raczka bolala i nozki.

Viola Komander
Gość

ja bym chlopaka zaszczepila na odre osobno i na swinke osobno

Gabrysia Mielus
Gość

Ja szczepiłam Córeczkę Priorixem (lepszy zamiennik MMR), jak skończyła dwa latka. Nawet nasza pediatra mówiła, że wiele rodziców odwleka to szczepienie właśnie do takiego wieku dziecka. Także, spokojnie ;)

Aparat - moje trzecie dziecko
Gość

a ja MMR odkładałam kilka lat i zaszczepiłam jak młody miał 4,5 roku ;)) oczywiście i gorączka i choróbsko po szczepieniu było

Alicja Drzazga
Gość

ja przerwałam szczepienia,moja córka po każdym razie ląduje w szpitalu :/

Emocje 4 lutego 2012

Gdy zdarzy się nieszczęście…

Konsultacja psychologiczna: psycholog Anna Gdynia

Ostatni bieg wydarzeń z pierwszych stron gazet, zmroził nam wszystkim krew w żyłach.  Na wstępie chciałam jednak zaapelować do Was wszystkich: o zwolnienie tempa, o chwilę refleksji, zanim wydamy na kogokolwiek wyrok – bo czy naprawdę musimy „karmić” się tą tragedią?

Czy mamy prawo czuć się oszukani? Czy mamy moralne prawo z zapartym tchem śledzić całą historię w mediach?

  • Tak. Dlaczego? Wszyscy jako społeczeństwo silnie zaangażowaliśmy się w poszukiwania małej dziewczynki – więc odczuwamy  „prawo” do wiedzy. Chcemy wiedzieć. Czy to coś zmieni? Niestety nic nie można już zmienić. Można jedynie wyciągnąć wnioski. Mam nadzieję, że te wnioski będą dla nas wszystkich bezcenną nauką.

Gdy zdarzy się nieszczęście… co robić?!

Nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak zachowamy się w danej sytuacji, dopóki się w niej nie znajdziemy! Ale możemy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby spróbować  przygotować się na różne niebezpieczne sytuacje – spróbować „wdrukować” sobie w głowach pewne mechanizmy postępowania! Czy to zadziała? Z tym pytaniem zwracamy się do specjalisty:

Psycholog: „Pamiętajmy, że trening czyni mistrza i jakkolwiek przećwiczyć działania związane z wypadkiem jest trudno – z powodów przeróżnych – to stworzenie wierszyka – wyliczanki nie jest już takie kłopotliwe. I może jest to śmieszne, to recytowanie działań w sytuacjach ogromnego stresu jest niezwykle pomocne.  Nie dość, że wyliczanka uspokaja, to wskazuje na konkretne działania, daje poczucie kontroli nad sytuacją a co za tym idzie może uratować życie. Więc codzienne powtarzanie wierszyka (przynajmniej do czasu, aż  obudzona w środku nocy bezbłędnie jej nie wyrecytujesz) winno stać się nawykiem.”

Jak  to zrobić?

W moim domu na honorowym miejscu na lodówce wisi magnes z numerami telefonów alarmowych oraz numerami do ważnych instytucji: przychodnia, położna, pobliski szpital, apteka oraz krótka instrukcja udzielenia pierwszej pomocy dziecku – również w przypadku zadławienia.

Zapytacie po co? Dla niektórych wydaje się to śmieszne – „Przecież masz wykształcenie medyczne!”- dziwią się. Owszem, ale nie wiem czy w szoku, gdy coś stanie się MOJEMU DZIECKU – gdy w grę wejdą najsilniejsze emocje – wszystko nie uleci z mojej głowy! A przecież ten magnes, ten skrawek wiszący na lodówce, może uratować życie!

Takie materiały są bardzo często dostępne w charakterze materiałów reklamowych np. firm farmaceutycznych. Zapytajcie o nie w swojej przychodni, szkole rodzenia czy w aptece lub zróbcie sami taką „kartkę alarmową”.

Jak jeszcze poradzić sobie gdy sparaliżuje nas strach? Wezwać pomoc – innego człowieka, kogoś kto będzie najbliżej np.: sąsiada. Jeśli jesteście roztrzęsieni osoba trzecia pomoże udzielić na „trzeźwo” ważnych informacji np. adresu, opisu wypadku.

Gdy jesteście poza domem wzywajcie pomocy! Zawsze swoją prośbę o pomoc kierujcie do konkretnej osoby tzn.: nie mówcie „niech ktoś wezwie pogotowie” tylko „niech PAN/PANI wezwie pogotowie”. Dlaczego?

Psycholog: „Społeczeństwo, w którym żyjemy narzuca nam masę norm i zasad zachowania, w świetle owych zasad narzucanie się generalnie nie jest dobrze widziane. Równocześnie większość z nas nie czuje się komfortowo uczestnicząc w czyjejś tragedii, wypadku. Z drugiej jednak strony nasza kultura podkreśla wagę bezinteresownego pomagania. Innymi słowy skierowanie prośby do konkretnej osoby: „pani w zielonej kurtce, proszę wezwać pogotowie…” wywoła adekwatną reakcje – pogotowie zostanie powiadomione o wypadku. Pani w zielonej kurtce poczuje się odpowiedzialna za udzielenie pomocy i wsparcia.”

Kiedy nasza głowa nie potrafi sobie poradzić z nieszczęściem, które nas spotkało jak sobie pomóc?

Psycholog: „Nawaliłam…, nie poradziłam sobie…, powinienem ją ochronić…, to moja wina…” Każdy z nas ma prawo sobie nie poradzić, nawalić – jesteśmy tylko ludźmi i jako ludzie jesteśmy omylni. Wypadki się zdarzają, nawet najlepiej przygotowanym i najbardziej przewidującym!

Każdemu z nas zdarzyło się „mielić” sytuacje w której nie zachowaliśmy się, naszym zdaniem, odpowiednio – popełniliśmy gafę, nie wykazaliśmy się oczekiwaną błyskotliwością. Przerabiamy tą sytuację w swojej wyobraźni, zastanawiamy się jak powinniśmy się zachować i co byłoby najbardziej odpowiednie. Równocześnie wyrzucamy sobie, że zachowaliśmy się głupio i nieodpowiednio do okoliczności i oczekiwań (najczęściej własnych).

Wypadek, zdarzenie traumatyczne pozostaje w naszych głowach w podobny sposób – niezależnie od finału zdarzenia. Sytuacja powraca, przerabiamy ją na milion sposobów, zaklinamy czas starając się nie dopuścić do zdarzenia. Jest to jak najbardziej normalne, jednak pamiętajmy, iż będąc uczestnikiem nie mamy pełnego oglądu sytuacji – nie jesteśmy obiektywni a co za tym idzie za dużą rolę w zdarzeniu przypisujemy sobie. Dlatego tak ważnym jest by podczas tych rozmyślań była przy nas osoba bliska, która pomoże zrozumieć całą sytuację, wskaże błędy w naszym myśleniu – da nam wsparcie, bo o wypadkach trzeba mówić!

Pamiętajmy jednak, iż trauma ma wiele obliczy i czasami trywialny w oczach otoczenia wypadek może bardzo silnie obciążać osobę w nim uczestniczącą! Nie ignorujmy potrzeby wygadania się osoby bliskiej, jeśli bardzo chce mówić o wypadku pozwólmy jej na to. Dajmy jej przestrzeń do wyrzucenia swoich żalów, emocji, wspomnień. I co najważniejsze – jeśli mimo rozmów, otoczenia opieką wspomnienia powracają, a wraz z nimi silne emocje, lęk, w nocy gnębiące koszmary – zwróć się do specjalisty: psychologa, psychiatry. Jakkolwiek nadal w nas tkwi przeświadczenie, że tylko wariaci chodzą do psychiatry a do psychologa znudzone życiem elity, to jednak są to ludzie którzy poprzez swoje przygotowanie i przestrzeń bezpiecznego gabinetu potrafią pomóc w uwolnieniu się od poczucie winy, emocji których nie rozumiemy – pozwolą nam pójść dalej, żyć normalnie.”

W imieniu całej Redakcji serdecznie dziękuje Psychologowi – Pani Annie Gdyni, za pomoc w stworzeniu tego artykułu.

Mam nadzieję, że nigdy nie będziecie mieli okazji skorzystać z tych rad, tego z całego serca życzę Wam i sobie!

7
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sylwia
Gość
Sylwia

Po przeczytaniu tekstu stworzyłam sobie taką katkę alarmową. Niby numery znam, telefon do połóżnej mam zapisany w komórce, ale nie zaszkodzi katrka powieszona na lodówce. W nadmiarze emocji numery mogą wylecieć z głowy a trzęsące się ręce uniemożliwić wyszukanie numeru w telefonie.

Fizinka
Gość
Fizinka

Ja akurat na uczelni miałam w tym semestrze zajęcia z pierwszej pomocy. Teoretycznie wiem co robić w pewnych sytuacjach zagrożenia, wiem jak reanimować dorosłą osobę i jak reanimować dziecko/niemowlę. Ciekawa jestem jak to miałoby się do praktyki, bo wiadomo że w stresie człowiek potrafi zapomnieć jak się nazywa.

Pomysł z wywieszeniem kartek-instrukcji na lodówce bardzo mi się podoba! Cenna rada! I myślę że ją wykorzystam. Dziękuję! ;)

Barbara Heppa-Chudy
Gość

Na mojej lodówce ważne numery wiszą – dostałam właśnie tę nalepkę, gdy chodziłam do szkoły rodzenia.

Asiersa
Gość
Asiersa

U mnie na lodówce też przyklejona jest kartka z numerami alarmowymi, oraz do położnej, do pediatry i do przychodni z opieką nocną :)

Iwona Wajs-Gorgoń
Gość

ja też muszę lodówkę „przyozdobić” ..tak w razie czego..

Magda Kupis
Gość

Ja do listy dopisuję: mój nr i nr partnera, i ważne daty na osobnej kartce, typu data urodzenia dziecka, lek, który ostatnio zażywał, szczepienie- to szybko może nam ulecieć z głowy

Anna Haluszczak
Gość

Myśmy również dostali na szkole rodzenia taką przyklejaną tabliczkę – magnes na lodówkę. Fajna sprawa. A w nerwach nawet najbardziej oczywiste rzeczy gdzieś uciekają…
No i na tej tabliczce poza policją, pogotowiem i strażą pożarną są też numery pediatry, położnej, pielęgniarki, przychodni i apteki :) Przydają się – i nie trzeba ich szukać w necie ;)

Ciąża 3 lutego 2012

W Roli Studentki

Kiedy dowiedziałam się, że zaszłam w ciążę skończyłam akurat IV semestr studiów. Zostały mi jeszcze dwa. Tylko rok dzielił mnie od otrzymania dyplomu. Wiedziałam, że jak teraz przerwę, „później” nie będzie mi się chciało wrócić. Zdecydowałam więc, że nie korzystam z opcji „dziekanka” i po wakacjach normalnie wracam na uczelnię.

Do czasu kiedy ciąża rozwijała się prawidłowo, grzecznie jeździłam na wszystkie zajęcia. Dobrze się czułam, brzuch miałam na tyle zgrabny, że spokojnie mieściłam się w krzesła (te które mają przymocowane do siebie pseudo stoliki) :)
Profesorowie byli w porządku – życzliwi, trochę zatroskani, mniej wymagający. Koleżanki z roku dbały o mnie jak o kryształ! Nie pozwalały niczego dźwigać, nosić, przejmować się i denerwować :) Trochę gorzej było z człowieczeństwem szanownych władz uczelni, oni zdawali się być totalnie ślepi (nie dostrzegali mego odmiennego stanu) i absolutnie obojętni! Ale cóż, nie ma się co dziwić, skoro siedzą na swych stołkach za karę, zmuszani do niewolniczej pracy, święcie przekonani, że to my– studenci jesteśmy dla nich, a nie odwrotnie..!

W styczniu (byłam wówczas w 7 miesiącu ciąży) pojawiły się pewne problemy,  dostałam nakaz leżakowania, a więc na uczelnię (niestety) nie mogłam jeździć. Na szczęście tak się dobrze złożyło, że była to już końcówka semestru, zdążyłam „odbębnić” ostatnie ćwiczenia i pozbierać z nich zaliczenia. Pozostały mi tylko wykłady, nieobowiązkowe więc je sobie odpuściłam. Później kilka egzaminów… i tak, w ekspresowym tempie minął mi ten „ciężarny” semestr, muszę przyznać – całkiem przyjemny :)

Nowy semestr zaczęłam obiecująco – od wagarów :) ale spokojnie! One miały swój niezwykle istotny powód i były jak najbardziej usprawiedliwione – na świat bowiem przyszedł mój pierworodny syn!!!
Jedne zajęcia opuszczone, na więcej nie mogę sobie pozwolić, no chyba że nie zależy mi na zaliczeniu semestru..? Zależy mi!  No więc tak oto, w zaledwie dwa tygodnie po porodzie zmuszona jestem zostawić moje kochane Maleństwo pod opieką Tatusia i udać się na uczelnię.

Zajęcia planowo (jak na złość!) mam od 8.00 do 20.00!!! Tatuś został zatem dobrze poinstruowany i zabezpieczony zapasem mojego osobistego mleka dla Naszej Kruszynki.
Mleka?!? No właśnie! Jak mogłam o tym zapomnieć?! Jak mogłam w ogóle o tym nie pomyśleć?! Przecież ja karmię piersią! Jak wytrzymam 12h bez karmienia?!? JAKOŚ wytrzymałam… ale wróciłam do domu totalnie obolała! Nie mogłam w ogóle ruszać rękoma! Moje piersi stanowiły jedną wielką grudkę, a twarde były niczym głaz! Mleko tak się „zbiło”, że nie umiałam go odciągnąć! Na przemian uskuteczniałam ciepłe okłady, kąpiele i masaże. Ból był tak okropny, że łzy mimowolnie spływały po policzkach. Klnęłam na siebie niemiłosiernie… – to była solidna nauczka!

Na następne całodniowe zajęcia, wzięłam więc ze sobą laktator i dodatkowo umówiłam się z Tatusiem, że na długą przerwę  przywiezie mi Małego do karmienia. I wszystko byłoby w porządku gdyby nie fakt, że uczelnia nie jest absolutnie przygotowana na  „goszczenie” studentek – mam. Nie ma nawet pół pomieszczenia, w którym mogłabym spokojnie usiąść i po ludzku nakarmić swoje dziecko, czy odciągnąć pokarm. Zmuszona jestem (po dziś dzień) chować się z „tym” po kątach! Dziecko karmić w aucie, a samodzielnie odciągać pokarm – w TOALECIE!! Bleeee…

W związku z tym, że jestem karmiącą piersią mamą, nie mam żadnych ulg na uczelni. Nie przysługują mi dodatkowe przerwy (jak to ma miejsce w zakładach pracy). Prawdę powiedziawszy nie mam ŻADNYCH przerw, bo każdą wykorzystuję do odciągania pokarmu, by nie dopuścić znów do zastoju i zapalenia piersi. Nie mam czasu na załatwianie swoich potrzeb fizjologicznych, nie mam czasu na zjedzenie śniadania, o obiedzie nawet nie myślę! Nie mam czasu na plotki z koleżankami, w związku z czym czuję się totalnie od nich oddalona. Na wykłady nie jeżdżę (bo z dzieckiem to mało komfortowe).

Koniec końców, dochodzę do wniosku że mama – studentka, nie ma łatwego życia. Musi czasem nieźle się nagimnastykować, żeby pogodzić ze sobą te dwie role. Byłoby więc miło, gdyby ktoś kiedyś pomyślał o takiej grupie społecznej jaką stanowią Mamy. I nie trzeba się tego obawiać, nie wymagamy wiele. Wystarczy mały, czysty pokoik z wygodnym krzesłem (z przewijakiem – to byłby już cud malina! :-) ) i ewentualnie – wyrozumiałość profesorów.

Żyjemy w XXI wieku, macierzyństwo nie jest tematem tabu, Mam aktywnych – zarówno pracujących zawodowo jak i uczących się, jest całe mnóstwo dlaczego, więc nie można poczynić jakiś kroków w kierunku ułatwienia Nam, choć odrobinę codzienności??

 

15
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magda Kupis
Gość

Przez 7 miesięcy byłam mamą-studenką :) (+9 miesięcy ciąży) Kiedy byłam jeszcze z brzuszkiem, nigdy na uczelni nie był on kartą przetargową ani ulgową. Nikt go nie dostrzegał, nawet jeśli chodziło o przyniesienie krzesła, gdy ich zabrakło. Nie miałam też pierwszeństwa przy wpisach ocen do indeksu- tak samo jak inni byłam przepychana w tłumie 800studentów i dzielnie stałam (czy kucałam, bo taka ilość osób powoduje okropny zaduch) i czekałam na swoją klej. Dzień porodu okazał się dniem zjazdu (w tym pierwsze zajęcia z nowego przedmiotu, na których przedstawione zostały kryteria oceny – 100% obecności było podstawą do możliwości zaliczenia). Nikogo… Czytaj więcej »

Fizinka
Gość
Fizinka

Ja na szczęście miałam życzliwe koleżanki i profesorki (nie wszystkie ale większość :) ), natomiast ci państwo którzy urzędują w dziekanacie ……no na nich nie mam słów!! Ich nikt nie obchodzi! Wszystkich mają gdzieś! Nie raz nie dwa, będąc jeszcze w ciąży doprowadzili mnie do szewskiej pasji!!! Jednak sumą sumarów okresu ciąży aż tak bardzo źle nie wspominam na uczelni, gorzej jest teraz kiedy moje dziecko jest już na świecie. Mimo iż studiuję zaocznie, uczelnia wiecznie wymyśla jakieś zajęcia, szkolenia, egzaminy… w TYGODNIU! I nikogo nie obchodzi fakt że w tygodniu nie mam z kim zostawić dziecka (mąż pracuje)! Ile… Czytaj więcej »

miskiewicz88
Gość
miskiewicz88

Skąd ja to znam….Polska rzeczywistość…

Kornelka86
Gość
Kornelka86

Ja chyba to inaczej postrzegam, ale same się decydowałyśmy na dziecko w trakcie studiow i każda z nas wiedziała ze za pięknie nie będzie. My z mężem studiowaliśmy oboje (ten sam kierunek ten sam rok) i często się zdarzało tak, że wymienialiśmy się synkiem w drodze na zajęcia. Często też nie chodziłam na wykłady, na szczęście notatki miałam i na każdy egzamin czy też ćwiczenia umiałam także wykładowcy nie mieli mnie na czym zagiąć, co więcej podziwiali mnie, że przy małym dziecku jestem nauczona. Nie powiem, że było lekko ale nie zamieniłabym tego czasu na żaden inny a w drugą… Czytaj więcej »

Magda Kupis
Gość

Tak, dokładnie- my sami zadecydowaliśmy o okresie ciąży (a raczej byliśmy przygotowani na to, że skoro chcemy mieć dziecko, to w bliżej nieokreślonym terminie mogą pojawić się II kreski na teście) i dlatego z pokorą przyjmowałam spojrzenia. Nigdy głośnio nie mówiłam, że chciałabym jakąś taryfę ulgową. Na szczęście miałam na studiach koleżanki (z innych specjalizacji, ale ten sam kierunek) i większość wykładów miałyśmy takich samych więc dzieliłyśmy się notatkami, bo zajęcia były ustalone dla 2 grup krzyżowo. Więc nawet udawało nam się szybciej kończyć zajęcia.
Jeszcze takie moje spostrzeżenie, że studiujących (przyszłych) mam jest całkiem sporo :)

Fizinka
Gość
Fizinka

Owszem Kornelio, zgadzam się – sama się zdecydowałam na dziecko w trakcie studiów i tak jak Magda – z pokorą przyjmowałam spojrzenia. Nigdy nie tłumaczyłam się nikomu że nie byłam na wykładzie bo nie miałam z kim zostawić dziecka, albo nie nauczyłam się na egzamin bo dziecko mi nie pozwoliło. Nawet jak nie pojawiłam się na 1szym zjeździe w nowym semestrze (bo akurat rodziłam ;) ) nie tłumaczyłam się swojej pani mgr z nieobecności na ćwiczeniach która kazała mi odrobić te zajęcia z inną grupą. Dopiero moje koleżanki powiedziały babce że nie byłam na ćwiczeniach bo rodziłam dziecko ;) Babka… Czytaj więcej »

Beata Prusińska
Gość

To prawda, ja prawie rok temu (31.03.2011) urodziłam synka i zostało mi wtedy jeszcze 2,5 miesiąca do obrony. Po tygodniu od porodu cała obolała ze specjalną poduszką do siadania wróciłam na zajęcia (też karmię piersią). Nie miałam co prawda tak często zajęć, zostawiałam małego na góra 3 godziny (chodziłam z różnymi grupami), ale też łatwo nie było. Miałam wiele momentów wahań, chęci rzucenia tych studiów i w ogóle mnóstwo negatywnych emocji, zamartwień o dziecko itd… Traktowano mnie troszkę lżej, ale wiadomo nasze uczelnie niestety nie są przystosowane dla mam studiujących. Teraz jestem już po obronie (obroniłam się na 4) i… Czytaj więcej »

Fizinka
Gość
Fizinka

Beata serdecznie gratuluję obrony! :) Zdanej sesji! :) I wytrwałości!! :)

Iiiii mamy dzieciątka w równym wieku! :) Mój skarbeczek urodził się 14.03.2011 :D :D :))

Sylwia
Gość
Sylwia

Mnie dziwi fakt, że na uczelniach są miejsca dla placzy- palarnie by nikomu nie przeszkadzał dym papierosowy. Dlaczego nie można stworzyć pokoiku dla matek by spokojnie nakarmiły dziecko, odciągnęły pokarm. Kwestia organizacji i chęci władz uczelni wyższych w naszym kraju. Może ktoś na to kiedyś wpadnie :) Miejmy nadzieję , że za kilka lat nasze dzieci bedą miały takie miejsca na swoich uczelniach.

Fizinka
Gość
Fizinka

Dokładnie Sylwia!! Miejsca dla PALACZY potrafią wydzielić! Ale już dla MAM – nie! ;/
Miejmy nadzieję że to się kiedyś zmieni, bo na prawdę nie ma nic przyjemnego w karmieniu tudzież odciąganiu pokarmu na klozecie!!! ;/ :|

Rachela
Gość
Rachela

skąd to znam. Sama teraz kiedy wróciłam do pracy, to też chowam się po kątach i odciągam pokarm. Najczęściej to jest toaleta :) niestety nie jest to najprzyjemniejsze miejsce na zrelaksowanie się, ale cóż. Gratuluję wytrwałości – a jak dyplom?

Anna Kopeć
Gość

Ja broniłam prace licencjacką z dużym brzuszkiem już. Tez nie miałam ulg :) Podziwiam łączenie studiów i wychowywanie dziecka. To chyba o wiele trudniejsze niż łączenie domu z pracą.

Hanna Szczygieł
Gość

ja nadal dzielnie reprezentuje „Uczelnię”. spędziłam na niej prawie całą ciąze i rok urlopu- ale z realizowaniem wybranych przedmiotów. Jako ciężarna byłam w pewnym stopniu dyskryminowana głownie przez co poniektórych wykładowców. Widać nie przyszlo im do głowy, że nie mają doczynienia z „siksą która wpadła”-bo takie odnośiłam wrażenie. Spojerzenia pełne pogardy czy politowania… musze powiedzieć, że aż mi za nich wstyd- wstyd że usiłują się zaliczac do elity intelektualnej. Swoją drogą jestem dość zbulwersowana faktem, że w naszym świecie pewne postępy dokonują się tylko na wybiórczych płaszczyznach. Czasy się zmieniły- normą jest oczekiwanie wyższego wykształcenia ( najlepiej na kilku kierunkach)… Czytaj więcej »

Anna Rutkowska
Gość
Anna Rutkowska

ja po dłuzszej rozmowie z małżonkiem stwierdziłam że nie dam rady, nie będę udawać matki polki i nie ogarną, mój problem jest trochę inny bo ja mam poród w samą sesję. i bym musiała płacić za przedłużenie jej około 500 zł. co trochę dla mnie dużo. więc dziekanka jest tańszą opcją. może powinnam próbować, ale nie wiem czy starczy mi sił do walki z moją uczelnią. u nas jest tak jak opisujesz, nie ma gdzie nakarmić dziecka, a to jest baaaardzo stary budynek. i staram sie normalnie omijać tamtejsze toalety a co dopiero przewinąć tam dziecko albo nakarmić.! a fe.

Aleksandra Greszczeszyn
Gość

A ja słyszałam, że tak bardzo ułatwia się studentkom – przyszłym mamom naukę… Sama nie studiowałam, więc nie wiem…Ale z Twojego tekstu wynika, że raczej i w tej sferze jesteśmy 100 lat do tyłu za resztą Europy… Bardzo to przykre. Ja sama byłam na II roku studium policealnego, kiedy zaszłam w ciążę. Gdy Julia miała 4 m-ce zdawałam egzamin końcowy – zdałam jako jedna z kilku osób z roku. Nie czułam się jakoś specjalnie uprzywilejowana ze względu na ciążę, a później posiadanie małego dziecka, ale czułam życzliwość zarówno ze strony nauczycieli jak i koleżanek z roku.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close