Zdrowie 12 czerwca 2021

Kleszczowe zapalenie mózgu – fakty, które warto znać

Wraz z nowym sezonem na kleszcze wielu z nas zetknęło się już bądź zetknie z tymi groźnymi pajęczakami i roznoszonymi przez nie chorobami. Jedną z potencjalnie najbardziej niebezpiecznych jest kleszczowe zapalenie mózgu (KZM), którego częstość występowania w Polsce jest zdaniem ekspertów niedoszacowana. Dowiedz się, po czym można tę chorobę rozpoznać, jak duże wiąże się z nią ryzyko wystąpienia trwałych powikłań neurologicznych i jak można jej zapobiegać.

Pierwsze objawy kleszczowego zapalenia mózgu pojawiają się zwykle w ciągu dwóch tygodni od ukąszenia przez zakażonego kleszcza. Niestety, można w ogóle nie zwrócić na nie uwagi lub też je zlekceważyć, gdyż często są one łagodne i dość mało specyficzne – wskazujące np. na „zwykłe” przeziębienie czy grypę. Należą do nich m.in.:

bóle głowy,
gorączka,
nudności i wymioty,
bóle mięśni i stawów,
nieżyt górnych dróg oddechowych.

„W przypadku, gdy wirusy przedostaną się do ośrodkowego układu nerwowego, po krótkim okresie od ustąpienia objawów zakażenia, może się rozwinąć druga faza choroby z objawami zapalenia rdzenia kręgowego i opon mózgowo-rdzeniowych lub zapalenia mózgu i opon mózgowo-rdzeniowych. W większości przypadków kleszczowe zapalenie mózgu przebiega łagodnie, jednak mogą wystąpić powikłania powodujące trwałe następstwa” – ostrzegają specjaliści z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-Państwowego Zakładu Higieny (NIZP-PZH).

Jakie objawy mogą wskazywać na rozwój drugiej fazy KZM?

Warto wiedzieć, że pierwsza faza zakażenia trwa zwykle 1-9 dni. Po niej część chorych wraca do zdrowia, jednak u niektórych osób, po krótkim, kilkudniowym okresie remisji, może rozwinąć się druga, groźniejsza faza choroby – związana z przedostaniem się wirusów KZM do układu nerwowego. Może ona trwać wiele tygodni, a nawet miesięcy, manifestując się takimi objawami jak np.:

nagły skok gorączki (ok. 40 stopni),
zmiana nastroju,
nękające bóle i zawroty głowy,
światłowstręt, oczopląs, widzenie podwójne,
niedosłuch,
spadek ciśnienia krwi,
niedowłady,
zaburzenia świadomości.
Na tym niestety nie koniec. W efekcie zajęcia ośrodkowego układu nerwowego przez wirusa może dojść u chorych do wielu groźnych powikłań, do których należą m.in.: porażenia nerwów rdzeniowych i czaszkowych, zaburzenia czucia, porażenia kończyn, zaburzenia procesów poznawczych (m.in. uwagi, pamięci, kojarzenia), zaburzenia psychiczne (np. zespoły depresyjne, neurasteniczne, charakteropatie), a także zaburzenia wegetatywne (pobudliwość nerwowa, męczliwość, wybuchowość, zmienność nastrojów, potliwość).

Pocieszający jest jednak fakt, że do bardzo ciężkiego przebiegu infekcji i wspomnianych wyżej powikłań dochodzi u relatywnie niedużego odsetka ogółu osób zakażonych wirusem KZM. Maciej Kondrusik z Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku podaje, że zakażenia objawowe stanowią maksymalnie 30 proc. wszystkich zakażeń wirusem KZM. Podobnie ocenia tę kwestię NIZP-PZH, który w swoim najnowszym raporcie epidemiologicznym dotyczącym KZM informuje ponadto, że w grupie osób z objawowym przebiegiem zakażenia „jedynie” w około 40 proc. przypadków dochodzi do rozwoju objawów drugiej fazy (z zajęciem ośrodkowego układu nerwowego). Nawet jednak i na tym etapie mamy wciąż spore szanse na wyjście z opresji obronną ręką.

„Do trwałych powikłań neurologicznych dochodzi u 35–58 proc. chorych z zajęciem ośrodkowego układu nerwowego, a u około 1/100 chorych zakażenie kończy się zgonem” – czytamy w fachowym opracowaniu na temat KZM dostępnym na stronie „Szczepienia Info”.

Zatem zdecydowana większość zakażeń wirusem KZM ma przebieg bezobjawowy, skąpoobjawowy lub łagodny, podobnie jak w przypadku zakażeń nowym koronawirusem.

„Objawowe zakażenia stwierdza się najczęściej u osób powyżej 20. roku życia. Ciężkość przebiegu choroby wzrasta z wiekiem. Młodzież i dorośli chorują ciężej niż małe dzieci. Im człowiek jest starszy tym częściej występują powikłania i przypadki śmiertelne. Wśród chorych przeważają mężczyźni” – informują eksperci NIZP-PZH.

Nie tylko kleszcze!

Zdecydowana większość zachorowań na KZM rozwija się wskutek pokąsania przez kleszcze zakażone wirusami KZM (są to wirusy RNA, z rodziny Flaviviridae – czyli flawiwirusy). Warto jednak wiedzieć, że są też inne możliwe drogi zakażenia wirusem KZM: np. wypicie niepasteryzowanego mleka (zwłaszcza koziego) lub transfuzja krwi czy przeszczep narządów od dawcy, który był nim zakażony.

Zapobieganie, diagnozowanie i leczenie KZM

Choć powyższe statystyki dają pewne powody do optymizmu, to jednak w praktyce nikt rozsądny nie powinien lekceważyć ryzyka związanego z potencjalnym zakażeniem KZM. Na szczęście można się przed nim dobrze zabezpieczyć.

„Jedynym skutecznym sposobem zapobiegania kleszczowemu zapaleniu mózgu i jego następstwom są szczepienia ochronne. Można je rozpocząć w dowolnej porze roku, jednak najlepiej zrobić to zimą lub wiosną” – przypomina Ministerstwo Zdrowia, wskazując na konkretne grupy społeczne, którym takie szczepienie jest szczególnie zalecane (m.in. rolnikom, leśnikom, pracownikom służb mundurowych, ale także i uczestnikom letnich obozów czy kolonii, zwłaszcza na terenach znanych z dużej liczby kleszczy).

„Szczepionki przeciw kleszczowemu zapaleniu mózgu cechuje wysoka skuteczność – na 100 szczepionych powyżej 95 osób wytwarza przeciwciała ochronne zabezpieczające przed powikłaniami” – czytamy na stronie „Szczepienia Info”.

Warto jeszcze dodać, że aby uzyskać silną i trwałą odporność szczepienia przeciw KZM realizowane są poprzez podanie kilku dawek szczepionki w odpowiednich odstępach czasowych (dawek podstawowych i przypominających).

Inne środki zapobiegawcze, takie jak stosowanie repelentów (środków odstraszających kleszcze), odpowiedniej odzieży czy też unikanie miejsc, w których najczęściej występują kleszcze (takich jak gęste zarośla w lasach lub na ich obrzeżach, wysokie trawy) również są polecane przez medyków, choć nie gwarantują już tak wysokiego stopnia ochrony jak szczepienia.

W kontekście KZM warto jeszcze wiedzieć, że tak naprawdę nie istnieje leczenie przyczynowe tej choroby.

„Leczenie jest wyłącznie objawowe” – podkreślają eksperci NIZP-PZH.

W praktyce zatem, jeśli ktoś chce się ustrzec groźnych powikłań tej choroby, to nie może za bardzo liczyć na leki. Wysoką skuteczność ochrony zapewnić można sobie jedynie poprzez szczepienie – zgodnie podkreślają lekarze.

Warto jeszcze w kontekście KZM dodać, że w związku z brakiem objawów odróżniających kleszczowe zapalenie mózgu (KZM) od innych neuroinfekcji wirusowych, rozpoznanie tej choroby wymaga potwierdzenia laboratoryjnego.

„Podstawą potwierdzenia laboratoryjnego zachorowania na kleszczowe zapalenie mózgu jest wykrycie swoistych przeciwciał w surowicy i/lub płynie mózgowo-rdzeniowym” – informują eksperci NIZP-PZH, wskazując też konkretnie, jakiego rodzaju testy są aktualnie najczęściej używane do rozpoznawania zakażenia KZM (są to m.in. swoiste testy immunoenzymatyczne – ELISA, testy immunofluorescencji pośredniej oraz testy zahamowania hemaglutynacji).

Występowanie KZM w Polsce i Europie

Na koniec warto przytoczyć jeszcze najnowsze dane epidemiologiczne na temat występowania KZM w naszym kraju.

„W Polsce rejestruje się 200-300 zachorowań rocznie. Od wielu lat zachorowania ograniczone są do ok. 30 proc. obszaru Polski. Tereny endemiczne znajdują się głównie w województwach: podlaskim oraz warmińsko-mazurskim i pokrywają się z najwyższą liczbą przypadków KZM – odpowiednio ok. 45 proc. i 25 proc. wszystkich zgłoszonych zachorowań na KZM, a ponadto w województwach: mazowieckim, lubelskim, świętokrzyskim, małopolskim, opolskim i dolnośląskim, śląskim, wielkopolskim i zachodnio-pomorskim oraz w centralnej Polsce” – czytamy w najnowszym raporcie NIZP-PZH na temat występowania KZM w Polsce.

Autorzy raportu przyznają jednak, że powyższe dane dotyczące występowania KZM z pewnością są niedoszacowane. Dlaczego?

„Od lat utrzymuje się wysoki odsetek rozpoznań neuroinfekcji bez potwierdzenia etiologicznego, co skutkuje niedoszacowaniem rzeczywistej liczby zachorowań, a w konsekwencji zmniejszeniem czułości i swoistości nadzoru epidemiologicznego KZM” – czytamy we wspomnianym raporcie, co oznacza, że z różnych powodów, w większości stwierdzanych przypadków infekcji neurologicznych nie określa się tego, jaki konkretnie patogen je wywołał.

Z opracowania wynika, że w całej Europie obserwowany jest trend wzrostowy zachorowań na KZM, co jest efektem ekspansji terytorialnej kleszczy oraz wydłużenia okresu ich aktywności. Wiąże się to ze zmianami klimatycznymi, w tym przede wszystkim z globalnym ociepleniem.

Nie ma co jednak wpadać w panikę. Warto pamiętać, że nie wszystkie kleszcze są zakażone wirusem KZM. Naukowcy szacują, że w Polsce dotyczy to nie więcej niż co szóstego przedstawiciela tego gatunku.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie

Źródło informacji: Serwis Zdrowie

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
W szkole 11 czerwca 2021

Nowy telefon zaufania dla młodych

22 484 88 04 – pod tym numerem czekają na zgłoszenia młodych od poniedziałku do soboty w godzinach 11.00 -21.00 psychologowie Fundacji Itaka. To akcja charytatywna zorganizowana we współpracy z jedną z marek odzieżowych w odpowiedzi na psychiczne skutki pandemii, z którymi boryka się młodzież. W projekcie uwzględniono m.in. bezpośrednią pomoc w formie cyklu pięciu 50- minutowych spotkań online na osobę.

Projekt to wyjście naprzeciw dużemu zapotrzebowaniu na pomoc psychologiczną dla młodzieży. Jak mówi Izabela Świergiel z Fundacji ITAKA, ogromna przeszkoda pojawia się już na etapie poszukiwania pomocy, nie tylko ze względu na kłopoty z dostępnością do profesjonalisty: młodzi boją się zaufać bliskim albo bagatelizują problem.

„Dlatego tak ważna jest możliwość dostępu do takich kanałów wsparcia, które zapewnią komfort anonimowości” – mówi Izabela Świergiel.

Potrzebujący będą mogli też skorzystać z opcji czatu. Czat i szczegółowe informacje o telefonie dostępne są na stronie www.stopdepresji.pl. Trzecia forma pomocy, czyli cykl spotkań online, w przypadku osób nieletnich wymagać będzie pisemnej zgody rodzica lub opiekuna. Wcześniej trzeba się na takie spotkania online umówić. Izabela Świergiel zaznacza, że jest to forma pomocy, pozwalająca dogłębnie zbadać problem, a jednocześnie nieobciążająca finansowo.

Projekt przeznaczony jest dla dzieci, młodzieży i młodych dorosłych. Zgłosić się może każdy, jeśli:

–  doświadcza kłopotów w szkole, w domu, w relacjach z ludźmi,
–  jest młodym dorosłym i ma problemy w pracy,
–  podejrzewa, że ma depresję,
–  obawia się pójścia po pomoc do specjalisty,
–  podejrzewa, lub wie, że problemów psychicznych doświadcza ktoś z bliskich i nie wie, jak może pomóc.

Fundacja ITAKA ma doświadczenie w prowadzeniu linii wsparcia – w poprzedniej edycji Narodowego Programu Zdrowia (na lata 2018-2020) prowadziła Centrum Wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym. Od 2001 zajmuje się problemem depresji – pierwsze jej kampanie miały na celu uświadomienie, że depresja jest jednostką chorobową. W 2013 roku, w ramach kampanii „Stop depresji”, fundacja zainicjowała akcję „Smutni nastoletni” – o depresji nastolatków i młodych dorosłych.

jw. zdrowie.pap.pl

Źródło informacji: Serwis Zdrowie

 

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Rozwój 11 czerwca 2021

Jak rozpoznać niedosłuch u dziecka

Badania przesiewowe wykonywane w drugiej dobie życia pozwalają dziś na stosunkowo wczesną ocenę stanu narządu słuchu u dziecka. Rodzice powinni jednak wiedzieć, czym jest niedosłuch i jakie objawy wskazują na jego występowanie. 

Skąd się bierze niedosłuch u małych dzieci 

Przyczyny niedosłuchu u dzieci mogą być bardzo różne, jednak bez trudu daje się wyodrębnić kilka grup:

– nadmierny hałas,

– uszkodzenia mechaniczne uszu,

– wady wrodzone, które bardzo często spowodowane są chorobami mamy w pierwszym trymestrze ciąży (np. różyczka, toksoplazmoza, kiła, ospa, świnka, półpasiec),

– wirusowe lub bakteryjne zapalenie ucha środkowego. 

Jak rozpoznać niedosłuch u niemowlaka?

W przypadku noworodka trudno mówić o jednoznacznej reakcji na dźwięki, dlatego nawet jeśli dziecko zupełnie nic nie słyszy, rodzice początkowo mogą tego nie zauważyć. Każde dziecko jest inne i ma prawo do własnych reakcji, są jednak pewne grupy zachowań, które mogą być niepokojące:

– Kilkumiesięczne dziecko powinno reagować na głos rodziców, nawet gdy ich nie widzi. Najczęściej objawia się to odwróceniem głowy w stronę źródła dźwięku. Jeśli dziecko reaguje na rodzica (np. uśmiechem) dopiero, gdy go zobaczy, może to być niepokojące.

– Większość dzieci już od pierwszych dni życia pozytywnie reaguje na wszelkie pozytywki i zabawki emitujące tzw. biały szum. Brak reakcji na takie uspokajacze nie musi jednoznacznie świadczyć o problemach ze słuchem, ale może być ważną wskazówką. Nie należy jednak traktować tego dosłownie. Dzieci płaczą lub mają problemy z zasypianiem z różnych powodów i nie powinno się ich lekceważyć. Jeśli biały szum i pozytywka nie działają, warto upewnić się, że dziecko jest najedzone, ma sucho, brzuszek nie jest napięty.

– Półroczne dziecko powinno gaworzyć. Oczywiście od tej reguły są odstępstwa, dzieci zaczynają gaworzyć w różnym czasie, niemniej przedłużający się brak gaworzenia powinien być skonsultowany z pediatrą lub laryngologiem dziecięcym.

– Podobnie niepokojący jest brak podejmowania przez dziecko prób wypowiadania pierwszych słów w okolicach pierwszych urodzin.

 

Niepokojące objawy mogące świadczyć o niedosłuchu u dzieci starszych 

W zależności od stopnia niedosłuchu dziecko może go zdradzić w codziennym zachowaniu lub nie, dlatego nawet gdy wydaje się, że wszystko jest w porządku, rodzice powinni zachować czujność. U dzieci w wieku przedszkolnym niepokojące może być:

– głośne mówienie,

– częste proszenie o powtórzenie wypowiedzianych głośno słów,

– brak reakcji na szept,

– głośne oglądanie bajek w telewizji lub internecie,

– nawykowe odwracanie się bokiem do rozmówcy, celowe ustawianie się zawsze po jednej stronie mamy lub taty np. na spacerze.

 

Czy niedosłuch jest uleczalny?

To pytanie na pewno zadają sobie wszyscy rodzice dzieci niesłyszących i niedosłyszących. I niestety nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko zależy od tego, co jest przyczyną niedosłuchu lub całkowitego braku słuchu. 

Jeśli problem zlokalizowany jest w uchu zewnętrznym lub środkowym, istnieją duże szanse na eliminację niedosłuchu. Najczęściej stosuje się nieinwazyjne zabiegi medyczne lub farmakoterapię. W niektórych przypadkach niezbędna jest operacja przywracająca dziecku prawidłowe słyszenie. 

Natomiast gdy problem zlokalizowany jest w tzw. ślimaku, dotyczy uszkodzenia drogi słuchowej mózgu lub włókien nerwowych, trzeba uznać go za nieodwracalny. W niektórych przypadkach ratunkiem może okazać się wszczepienie implantu ślimakowego. 

 

Czy niedosłuch może wpływać na inne obszary życia dziecka? 

Niestety tak. Błędem jest przekonanie, że jeśli dziecko cokolwiek słyszy, to już dobrze. Faktycznie, to znacznie lepiej, niż gdyby nie słyszało absolutnie nic, niemniej nie zwalnia to rodziców z troski o poprawę jakości słuchu swojej pociechy. 

Niedosłuch znacznie utrudnia kontakty z rówieśnikami. Dziecko może czuć się wyobcowane lub odsunięte, mieć problemy z uczestniczeniem w zabawie, w późniejszym czasie mogą wystąpić problemy z nauką, spowolnienie przyswajania wiedzy itp. Ponadto trzeba pamiętać, że nieleczony niedosłuch może postępować, prowadząc do całkowitej utraty słuchu. 

 

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close