8 godzin temu

Cymanowski chłód – Magdalena Witkiewicz, Stefan Darda

Tytuł: Cymanowski chłód
Autorzy: Magdalena Witkiewicz, Stefan Darda
Oprawa: miękka
Liczba stron: 303
Rok wydania: 2026
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Oczarowana Cymanowskim Młynem bez oporów za to z dużymi oczekiwaniami sięgnęłam po kontynuację, czyli Cymanowski Chłód, spodziewając się, że Magdalena Witkiewicz i Stefan Darda i tym razem nie zawiodą. Czy tak było? No nie do końca, ale źle też nie było.

O czym jest Cymanowski Chłód?

Po raz kolejny przenosimy się na Kaszuby, tym razem by towarzyszyć Annie i Jerzemu w przygotowaniach do ślubu, a Adamowi i Karolinie kibicować w wyraźnie nawiązującej się relacji, która wskazuje na coś więcej niż przyjaźń lub sprawy czysto zawodowe. Właściwie, gdybym miała wskazać bohatera tej serii, byłby to właśnie Adam – jego tu jest najwięcej i praktycznie z jego perspektywy dzieje się cała akcja. Adama powinniście pamiętać z pierwszej części, choć tam był postacią zdecydowanie drugoplanową.

Co można powiedzieć o Adamie? Jest pracowity, uczynny, grzeczny i ogólnie lubiany. Pracuje w Cymanowskim Młynie i robi wszystko, by uchodzić za porządnego człowieka. Jednak Adam ma swoje tajemnice, które nie powinny wyjść na światło dzienne. Kto spróbuje je ujawnić, ten drogo zapłaci, a związanie się z półświatkiem też będzie miało swoje konsekwencje. Życiowym celem Adama jest święty spokój, a w dłuższej perspektywie ślub z Karoliną. Niestety cena spokoju jest dość wysoka. A Karoliny to powiem Wam, było mi chwilami szkoda, bo to taka naprawdę dobra dziewczyna, cicha, grzeczna, pracowita i życzliwa światu. Nie pasowała do tego środowiska. Bo to, co się nie zmieniło, to cymanowskie tajemnice – tu praktycznie każdy ma coś za uszami.

Przeczytałam tę książkę na jeden raz i powinnam wiedzieć, o czym jest, prawda? No właśnie. Tymczasem po uczciwym zastanowieniu się doszłam do wniosku, że to po prostu wycinek kaszubskiego życia i jego mieszkańców. Historia ciekawa, taka do opowiadania w jesienne wieczory (wtedy też dzieje się akcja książki), ale nie całkiem zamknięta. Raczej bez początku (był w pierwszej części) i bez końca, co każe mi przypuszczać, że doczekamy jakiejś kontynuacji.

Jak się czyta Cymanowski Chłód?

No i tu muszę mocno ważyć słowa, żeby na to pytanie odpowiedzieć uczciwie. Bo czytało się dobrze, praktycznie przy jednym posiedzeniu (owszem, fakt, że czytałam u fryzjera, pewnie miał na to wpływ), ale niestety nie z tak dużą przyjemnością, jak Cymanowski Młyn. Powód był jeden, za to znaczący – tym razem było zdecydowanie za dużo zjawisk paranormalnych i ja po prostu tego nie kupuję. Lubię jak historia jest wiarygodna albo przynajmniej realistyczna. Mogę dopuścić widzenie ducha od czasu do czasu, ale w momencie, gdy ów duch zaczyna wykonywać konkretne czynności, które mają wpływ na dalsze życie bohaterów, to zaczyna to przypominać horror albo bajkę, jak kto woli. Horrorów nie czytam, w bajki nie wierzę.

Jednak pomijając zjawiska paranormalne, to książka w pełni zasługuje na pochwały. Nie ma dłużyzn, jest ciekawa historia, może bez zwrotów akcji, za to przykuwająca uwagę, są bohaterowie, w których można uwierzyć i jest historia, która pomijając owe paranormalne zjawiska, mogłaby się przydarzyć. A wszystko to opakowane w plastyczne opisy, żywe dialogi i niebanalne sytuacje. Będzie Wam się podobało, szczególnie jeśli lubicie historie z dreszczykiem i nutą tego czegoś, co się nawet filozofom nie śniło.

Cymanowski chłód – recenzja subiektywna

Długość – 303 strony, trochę mało i to się czuje. Można było tę historię bardziej rozbudować.

Trupy – no… dobra książka to jest.

Humor – owszem, zaśmiałam się kilka razy.

Widoczność liter – żadna, znowu byłam na Kaszubach. Chwilami mnie to przerażało, szczególnie na bagnach.

Klimat miejscowy koloryt oddano bardzo wiernie. Jeśli lubicie historie oparte na lokalnych wierzeniach, Cymanowski chłód na pewno Wam się spodoba.

Dla kogo jest Cymanowski chłód?

Żeby dobrze zrozumieć tę książkę, trzeba najpierw przeczytać Cymanowski Młyn, więc jeśli nie czytaliście, odsyłam Was do pierwszej części. Druga jest dla tych, którzy chcą poznać dalsze losy bohaterów i po raz kolejny przekonać się, że Kaszuby i Kaszubi niejedno mają oblicze. Mnie nadmiar duchów trochę zniechęcił, ale myślę, że jeśli pojawi się część trzecia, to ciekawość zwycięży. Bo wiele rzeczy nie zostało wyjaśnionych i wciąż intrygują…

 

 


Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Skarpa Warszawska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close