27 minut temu

Geneza – Marcin Faliński, Rafał Barnaś

Tytuł: Geneza
Autorzy: Marcin Faliński, Rafał Barnaś
Oprawa: miękka
Liczba stron: 399
Rok wydania: 2025
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

W książkach zwykle o coś chodzi, jest jakaś akcja, założenie i cel, który zostanie osiągnięty, bądź nie. Tu akcji jest bardzo dużo, założeń też, ale jeśli chodzi o cel, to… do końca się zastanawiałam, co właściwie nim jest. Próbuję Wam powiedzieć, że Geneza absolutnie nie jest szablonową powieścią szpiegowską. Tu chyba wszystkie możliwe schematy zostały przełamane.

O czym jest Geneza?

Olga Beker jest znaną i cenioną jutuberką. Prowadzi kanał o szeroko pojętej ekologii, który doczekał się ponad miliona followersów. Jak na polskie warunki, to dużo. Sprawdziłam z ciekawości i owszem – są takie, co mają nawet ponad dwa miliony. Zwykle jednak dotyczą szeroko pojętego gamingu. Milion w nurcie eko to osiągnięcie, za którym idą konkretne pieniądze.

Olga ma jasno określony plan na życie, ma też dość niepokorny charakter, wybuchowy temperament i umierającego ojca. I jak to na łożu śmierci bywa – pojawia się tajemnica. Coś w rodzaju: „Olgo kochana, to wszystko nie jest takie, jak Ci się wydawało, ale jak polecisz do Szwajcarii, to zrozumiesz więcej”. Więc owszem. Olga leci do Szwajcarii, leci do Baku, potem jeszcze do Smoleńska – wszędzie szuka prawdy i prostych odpowiedzi na trudne pytania. Nie wie tylko, że za nią jak cienie poruszają się duchy przeszłości, które nie zamierzają pozwolić jej na zbyt głębokie kopanie w historii, między innymi własnej rodziny.

Geneza to książka o silnych emocjach, wielkich wzburzeniach, podróżach po Europie, ale też o polityce, bezwzględnych spiskach i pracy wywiadu, która jest tu przedstawiona zupełnie inaczej niż w serii o słynnym agencie 007.

Oczywiście, że mogłabym jaśniej i bardziej jednoznacznie, ale nie obeszłoby się bez spojlerów, a wtedy musiałabym honorowo rozstać się z komputerem i na wieki poprzestać recenzowania książek. Nie ma bata. Za bardzo to lubię. Musicie więc uwierzyć mi na słowo, że książka Was wciągnie. Podobnie jak podróż przez całą Europę. Tu ciągle coś się dzieje, zmieniają się sceny, scenerie, postaci, ale nie emocje – te tylko eskalują.

Jak się czyta Genezę?

Jedno pytanie, a tyle odpowiedzi… Nie wiem, czy książki można czytać wielowarstwowo, ale właśnie to słowo pasuje mi tu najbardziej.

Po pierwsze – nie mogę odmówić autorom plastycznego języka i talentu do tworzenia postaci. Fajnie to wszystko opisali i przedstawili – zakładam, że wszystkie wymienione miejsca mieli okazję odwiedzić. A jak nie wszystkie, to zdecydowaną większość.

Po drugie – no wiadomo, książka to książka i musi się dostosować do wizji autora. Całkowicie więc pominięto fakt, że pod koniec 2021 roku pandemia szalała w najlepsze. Wspomniano za to o dziwnych ruchach wojsk za wschodnimi granicami i widmie wojny. Pewnie dla równowagi.

Po trzecie – bardzo, ale to bardzo zabrakło mi międzynarodowej wiedzy prawniczej i nie wiem – to, co zostało opisane, faktycznie miało sens i rację bytu, czy też autorzy troszkę popłynęli. No w każdym razie w Polsce jest nieco inaczej.

Na okładce widnieje informacja, że książka oparta jest na prawdziwych wydarzeniach. Jakich? Tego niestety nikt nie zdradził. Szkoda. Ale jeśli historia Olgi jest choćby w połowie prawdziwa, to… no cóż, pozostaje mi się tylko cieszyć, że jestem niczym „skóra zdarta z ojca”. Mnie takie atrakcje na szczęście nie grożą, ufff.

Geneza – recenzja subiektywna

Długość – piękne 399 stron. Kocham długie książki i tu nie mogę się czepnąć. To naprawdę obszerna pozycja, bez pisania na skróty i kondensowania zakończenia do dwóch stron, bo „zabrakło miejsca”. Chociaż to otwarte zakończenie trochę drażni, nie powiem, że nie. No, ale może to zapowiedź kontynuacji?

Trupy – hmm… no dobra książka to jest, mnie się podobała.

Humor – nie ma go jakoś przesadnie dużo, ale kilka razy się uśmiechnęłam.

Widoczność liter – chyba Was nie zaskoczę, jeśli napiszę, że nie ma liter? Owszem, były na początku, jakoś nie mogłam się dogadać z retrospekcją. Ale później całkowicie zanikły, za to zastąpiły je sceny krew w żyłach mrożące.

Dla kogo jest Geneza?

Trochę się bałam, że książka będzie przesadnie naszpikowana polityką, ale na szczęście nie było tak strasznie. Polityki nie lubię, za to za sensacją pójdę na koniec świata. Tu mamy do czynienia z połączeniem wątków sensacyjnych i szpiegowskich.

Geneza spodoba się wszystkim fanom książek i kina akcji, macie moje słowo. Pewnie też tym, którzy lubią przyglądać się z bliska pracy agentów obcych wywiadów. Nie wiem, ile tu jest prawdy, na ile przerysowano pewne rzeczy, a innych niedopowiedziano, jednak ogólnie całość zasługuje na kciuk w górę. Jestem bardzo na tak i polecam wszystkim, którzy lubią, kiedy się dużo dzieje.

 

 


Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Skarpa Warszawska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close