12 marca 2021

Kepler 62: Wirus i Tajemnica – Timo Parvela, Bjørn Sortland

Tytuł: Kepler 62: Wirus i Tajemnica
Autor: Timo Parvela, Bjørn Sortland
Ilustracje: Pasi Pitkänen
Wydawnictwo: Widnokrąg
Oprawa: twarda:
Liczba stron 186 i 184

Skandynawska seria Kepler 62 wzbogaciła się wreszcie o dwa kolejne tomy: Wirus i Tajemnica. Po lekturze poprzednich, od których minęły już cztery miesiące, niecierpliwie czekaliśmy z Jaśkiem na dalszy rozwój wydarzeń. Jak zwykle zakończyły się w intrygujący sposób, a do tego dosyć smutny, ponieważ z powodu wirusa, jakiego złapał Joni, zginęła część Ludzi Traw, tzw. Szeptaczy, a pozostałych niespodziewanie spaliły żywcem istoty nazywane Gnamerami.

Kepler 62 część piąta: Wirus

Kolejny tom rozpoczyna się jednak dosyć optymistycznie, ponieważ okazuje się, że Joni, młodszy brat Ariego, wrócił już do zdrowia i choć dzieciakom wciąż trudno jest pogodzić się z tym, co się wydarzyło wcześniej, życie na planecie Kepler 62 wraca powoli do normy. Chociaż z drugiej strony ciężko mówić o normie będąc w zupełnie nowym i nikomu nieznanym miejscu.

Ari i reszta załogi obserwują zmiany w pogodzie, co traktują jako zapowiedź nadejścia zimy. I rzeczywiście tak się dzieje, najpierw z dnia na dzień otaczający ich świat przybiera barwy złotej jesieni, a niedługo później wszystko pokrywa biały puch – pory roku na Keplerze 62 zmieniają się niezwykle szybko!

Ekipa badawcza liczy zaledwie siedem osób, zdanych wyłącznie na siebie, a mimo to jej członkowie skrywają między sobą sekrety. Ari, znalazł urządzenie przypominające laptopa, o którym nikomu nic nie powiedział. Marie każdego dnia zapuszcza się na samotne wędrówki z bronią w ręku, nie mówiąc ani słowa o tym, gdzie idzie i co robi. Natomiast Olivia zdaje się wiedzieć o ich wyprawie najwięcej i za żadne skarby nie chce zdradzić, co lub kto skrywa się w trzynastej kapsule. Choć Szeptacze od początku ostrzegali dzieciaki, że tam czai się niebezpieczeństwo…

Marie i Ari w końcu się dogadują i potajemnie, pod osłoną nocy, przemierzają tereny Keplera. Niespodziewanie znajdują sondę, do której o dziwo pasuje tablet ukrywany przez chłopca. Po jego podłączeniu odbierają tajemniczą wiadomość. Nie potrafią jej rozszyfrować, ale mimo to orientują się, że coś jest tu bardzo nie w porządku i ktoś wie od nich o wiele więcej, jaki był cel wyprawy.

Dzieciaki zaczynają się buntować i sprzeciwiać dowodzącej Olivii, w grę wciągnięta zostaje broń – prawdziwa, zabójcza – przez co robi się bardzo niebezpiecznie. Na domiar złego budzi się ukryta w trzynastej kapsule postać…

 Kepler 63 część szósta: Tajemnica

Po wszystkich odkryciach i informacjach, jakie dzieciaki zdołały siłą wyciągnąć z Olivii, związując ją i grożąc zamknięciem w kapsule, atmosfera zrobiła się bardzo nieprzyjemna. Okazało się również, że ich przywódczyni podstępem zaraziła część grupy wirusem, który miały nieświadomie przenieść na żyjące tutaj istoty i je zabić. Tak by człowiek (ponownie, jak na Ziemi) przejął dowodzenie nad wszystkim.

Tajemniczy pasażer okazał się być rzeczywiście bardzo niebezpieczny – tak, jak zapowiadali to Szeptacze – i nie wahał się nawet przed skrzywdzeniem członków „swojej” załogi. Nie widział przeszkód, by wszczepić dzieciom nanoczipy, po to, aby w pełni regulować ich zachowanie i zmusić do posłuszeństwa.

Kiedy Marie i Ari zorientowali się, kim w istocie jest pasażer trzynastej kapsuły, o co tak naprawdę chodzi w tej wyprawie i jaki jest jej cel, stanęli przed arcytrudnym zadaniem. Mimo iż są tylko nastolatkami, muszą bowiem podjąć walkę i zrobić wszystko, co w ich mocy, by uratować zarówno samych siebie, jak i całą planetę Kepler 62.

Nie będzie to łatwe, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że główną bronią pasażera trzynastej kapsuły są miotacze ognia! Jednak grunt to wierzyć w dobro i mieć NADZIEJĘ… Tyle im pozostało, czy to wystarczy?

Szósta część, a właściwie cała ta seria kończy się dosyć zaskakująco, pozostawiając pewien niedosyt i chrapkę na dalsze losy bohaterów. Nie będę ukrywać, że ponownie jestem bardzo ciekawa, co mogłoby się wydarzyć dalej.

No właśnie, mogłoby, ale nie wiadomo, czy powstanie kolejna część opowieści. Teoretycznie jest to koniec serii, aczkolwiek na rewersie książki pojawia się informacja, że to „nie koniec historii…”, mam więc głęboką nadzieję, że jeszcze spotkam się z jej bohaterami.

Podróż i przygoda, jaką przeżyłam na łamach tej skandynawskiej kolekcji, była niesamowicie fascynująca. Momentami trzymała mocno w napięciu i przyprawiała o niemały dreszczyk emocji.  

Przeniesienie się w kosmos i do zupełnie nowego świata, na nikomu nieznaną planetę, to coś, o czym do tej pory nie śniłam. Niewątpliwie było to bardzo ciekawe doświadczenie, mimo iż zdobyte z pozycji wygodnej kanapy w ciepłym domu 😉

P.s. Na blogu przeczytacie też recenzje poprzednich części:
Pierwsze dwa tomy znajdziecie tutaj, trzeci i czwarty tutaj

 

Dziękuję wydawnictwu Widnokrąg za przekazanie recenzenckich egzemplarzy książek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close