10 listopada 2022

Kocia Szajka i fałszerze pierników – Agata Romaniuk

Tytuł: Kocia Szajka i fałszerze pierników
Autor: Agata Romaniuk
Oprawa: twarda
Liczba stron: 115
Rok wydania: 2022
Wydawnictwo: Agora dla dzieci

Kiedyś przejdę na zasłużoną emeryturę i wtedy na pewno przeczytam wszystkie części Kociej Szajki, macie moje słowo. Na razie musicie się posiłkować recenzjami mojego dziecka, które chyba powinnam delikatnie objechać, bo złapało za książkę w pierwszej kolejności, zamiast karnie czytać lekturę.
Tak po cichu powiem, że dobrze to rozumiem, bo Agata Romaniuk bezapelacyjnie wygrywa ze Stefanem Żeromskim, przynajmniej w oczach młodych czytelników. Udało jej się stworzyć bohaterów i serię, która skutecznie odciąga małolaty od urządzeń mobilnych (widziałam na własne oczy – dziecko z nosem w książce, a telefon rzucony w kąt!) i przy okazji przybliża kocią naturę i uczy kochać te niesforne zwierzaki.

Co prawda żadnego tomu nie przeczytałam, ale w ciemno zaryzykuję, że piąty jest najlepszy, bo nie został przeczytany, ale wręcz wchłonięty, całkiem jak toruńskie pierniczki ;-) Jeśli szukacie prezentu na mikołajki albo pod choinkę, to właśnie znaleźliście.

 

A teraz oddaję głos mojej trzynastoletniej córce:

 

Kocia Szajka i fałszerze pierników Agaty Romaniuk to piąta książka z serii Kocia Szajka. Cieszyńscy koci policjanci, czyli Komisarz Psota, Bronka, Morfeusz, Poziomka oraz bracia Piksele wraz z policjantką Walerką Koczy, rozwiązują przeróżne sprawy kryminalne mieście.

Tym razem jednak wszystko rozgrywa się, co ciekawe, wcale nie w Cieszynie. Toruńska policja prosi Kocią Szajkę o pomoc w poszukiwaniu fałszerzy pierników. Ktoś bardzo chce uprzykrzyć życie sprzedawcom, sprzedając, co prawda tańsze, jednak znacznie gorszej jakości ciastka. Do produkcji sfałszowanych pierników używa się przyśpieszaczy i ulepszaczy, by przyśpieszyć dojrzewanie ciasta, zamiast pozwolić mu powoli dojrzeć. Zamiast miodu dodawany jest cukier.

W związku z tym Kocia Szajka wraz z Walerką wybierają się w podróż do Torunia, by stawić czoła wyzwaniu, jakim jest szukanie tych zbrodniarzy. Na miejscu bohaterowie poznają Komisarza Bibi Lolo, starego, doświadczonego kociego policjanta. Bibi Lolo przedstawia mieszkańcom Cieszyna całą sprawę, opowiada także o podejrzanych. Jednak po przesłuchaniach okazuje się, że żaden z nich nie jest winny. Tak więc pojawia się pytanie, kto za tym wszystkim stoi?

No właśnie… wracając jednak do samego faktu, że pierniki zostały sfałszowane i zajmuje się tym policja. Tak naprawdę wszyscy jesteśmy w pewien sposób ofiarami takiego fałszerstwa. Codziennie kupujemy w sklepach wiele produktów, niektóre z nich uważamy za zdrowe, np. owoce czy warzywa. Prawda jednak jest taka, że większość sklepów sprzedaje nam jedzenie pełne właśnie ulepszaczy, sztucznych słodzików zamiast naturalnego cukru, owoce i warzywa pryska się czymś, co podtrzymuje ich świeżość. Słyszałam gdzieś, że te ulepszacze są też czasem wstrzykiwane w jedzenie. Najgorsze jest to, że my to codziennie jemy. Trudno jest się zdrowo odżywiać, bo już nawet „zdrowe” jedzenie w sklepach nie jest zdrowe, a tego naturalnego, nieprzerobionego towaru jest bardzo mało. Zazwyczaj jest on w sklepach na półkach BIO lub na staropolskich bazarach. Jednak taki prawdziwie naturalny pokarm jest niemiłosiernie drogi.
W zasadzie, jakby się tak nad tym zastanowić, człowiek musi płacić za to, by żyć dłużej. Co więcej, człowiek jest jedynym gatunkiem na tej planecie, który w ogóle musi płacić za to, by żyć. Jak ktoś chciałby naprawdę żyć zdrowo, musi wiele za to zapłacić. Dosłownie i w przenośni. W tej właśnie książce problem jest dobrze ukazany. Morfeusz, miłośnik dobrego jedzenia, bardzo ubolewa nad sprawą, najbardziej ze wszystkich bohaterów pokazuje, jak ogromne jest to przestępstwo. Chociaż, jakby się tak nad tym zastanowić, w ogóle jest to ukazane w taki sposób. Sam fakt, że sprawą zajęła się policja z dwóch miast, jak wiele pracy i poświęcenia zostało włożone w śledztwo, pokazuje grozę sytuacji.

Gdyby w prawdziwym życiu takimi sprawami zajmowała się policja, świat wyglądałby inaczej.
Oczywiście musiałby być do tych spraw inny wydział, bo byłoby nielogiczne, gdyby ci sami policjanci zajmowali się sztucznymi owocami, gdy gdzie indziej grasuje złodziej.

kocia szajka i fałszerze pierników

Nie byłabym chyba sobą, gdybym nie wspomniała o przyjaźni kotów i ludzi. Wiadomo, że nie w taki sposób, jak jest to ukazane w książce, ale koty bardzo pomagają ludziom. Przykładowo, koty czują, gdy człowiekowi jest smutno, lub coś go boli. Przychodzą wtedy się przytulić, kładą się na bolącym miejscu i bardzo często przynosi to ukojenie. Trzeba jednak pamiętać, że nie da się kitku zmusić do przyjścia. Koty czasem jak coś wymyślą, robi się ciekawie… czasem gdzieś wskoczą, coś rozwalą. Życie bez kotów byłoby po prostu nudne. Właściwie, bez kotów nie byłoby też tej serii i tej recenzji ;-)

Muszę przyznać, że jak zaczęłam czytać, to bardzo się wciągnęłam. Książkę tę czyta się naprawdę szybko, szczególnie że jest dużo obrazków, a czcionka jest duża. Młodszym dzieciom także będzie się łatwo czytało. Polecam tę pozycję wszystkim, jednak w szczególności młodym miłośnikom kotów i kryminałów.

Kocia szajka i fałszerze pierników

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Agora dla Dzieci

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close