Mister O’Lui świętuje Boże Narodzenie – Silke Siefert
Tytuł: Mister O’Lui świętuje Boże Narodzenie
Autor: Silke Siefert
Ilustarcje: Silke Siefert
Liczba stron: 32
Okładka: twarda
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
To już kolejna książeczka z serii o bobrze Misterze O’Lui, którą przeczytaliśmy razem z moim przedszkolakiem. I znowu się nie zawiedliśmy! Przygody Mistera O’Lui i jego najlepszego przyjaciela, warchlaczka Ruperta, od dawna należą u nas do ulubionych. Tym razem bohaterowie przygotowują się do świąt.
Kiedy tylko spada pierwszy śnieg, Mister O’Lui zabiera się za dekorowanie swojego małego domku. Pojawiają się świece, gałązki jodły z kolorowymi lampkami nad kominkiem, a nawet prawdziwa choinka. Rupert jest zachwycony, bo to jego pierwsze Boże Narodzenie. Szybko jednak orientuje się, o co w tym wszystkim chodzi, i od razu pisze ogromną listę prezentów.

Fot. Archiwum własne
Na święta przyjaciele zapraszają też swoich znajomych: żyrafę Oliwię, lwa Artura i lisa Ferdynanda. Każdy z nich ma swoje własne marzenie o wymarzonym prezencie, a mój synek z przejęciem zgadywał, czy wszystkim uda się je spełnić. Mister O’Lui też zapisuje swoje jedno, skromne życzenie i wkłada karteczkę do czerwonej pończochy na kominku. W Wigilię czeka go jednak smutna niespodzianka, bo jego pończocha jest zupełnie pusta, a ta należąca do Ruperta dosłownie pęka w szwach. Przy wigilijnym stole warchlaczek zaczyna czuć się nieswojo i właśnie wtedy historia nabiera prawdziwie świątecznego znaczenia. Zakończenia nie zdradzę, ale przyznam szczerze, że przy tej scenie zakręciła mi się łza w oku. Mój synek długo przyglądał się ilustracji z pustą pończochą i w końcu powiedział, że on by się z Misterem O’Lui podzielił. Dla mnie to najlepszy dowód, że ta książka trafia tam, gdzie powinna, prosto do dziecięcego serca. Lubię takie lektury, bo nie moralizują nachalnie, a mimo to zostawiają po sobie coś ważnego i dają pretekst do rozmowy, na którą w przedświątecznym zabieganiu często brakuje nam czasu.

Fot. Archiwum własne
Osobne słowa zachwytu należą się ilustracjom, które, podobnie jak tekst, stworzyła Silke Siefert. Są ciepłe, pełne detali i bardzo nastrojowe. Przytulny domek Mistera O’Lui, migoczące lampki, zaśnieżony krajobraz i uroczo narysowane zwierzaki sprawiają, że od razu czuć magię świąt. Każdą stronę oglądaliśmy dłużej, niż trwało samo czytanie, bo synek wciąż wypatrywał nowych szczegółów. To jedna z tych książek, które po prostu przyjemnie trzyma się w rękach.

Fot. Archiwum własne
To piękna, ciepła historia, która pokazuje dzieciom, że w świętach nie chodzi tylko o prezenty. Ważniejsza jest przyjaźń, bycie razem i to, że potrafimy dzielić się z innymi, zwłaszcza tym, czego sami mamy pod dostatkiem. Polecam wszystkim rodzicom, którzy szukają mądrej i ciepłej książki na grudniowe wieczory. U nas na pewno będzie wracać co roku!
Recenzja powstała dzięki współpracy w wydawnictwem Skarpa Warszawska.
