4 dni temu

Ostatni upadek – Magdalena Zimniak

Tytuł: Ostatni upadek
Autor: Magdalena Zimniak
Oprawa: miękka
Liczba stron: 506
Rok wydania: 2026
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

W najnowszej książce Magdaleny Zimniak Ostatni upadek zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Nie przeczytałam nawet pół pierwszego zdania, a już wiedziałam, że jest dobrze. Dlaczego? Bo ta książka jest gruba! Kocham książki „cegły” z pokaźną objętością. Są obietnicą historii, w którą można się naprawdę zanurzyć i nie będzie to nurkowanie tuż pod powierzchnią. Ostatni upadek ma ponad 500 stron i chociaż nie do końca jest tym, na co liczyłam, to czyta się go naprawdę świetnie. A dlaczego nie jest? No przyznam się, liczyłam na coś innego, ale nie mogę mieć do autorki pretensji, że poprowadziła historię nie po mojej myśli. Nawet to szanuję, bo nie lubię pisarzy podlizujących się czytelnikom. Wolę jak piszą po swojemu.

O czym jest Ostatni upadek?

Ehhh… to jest akapit, który tym razem wolałabym pominąć przy pisaniu recenzji. Tu nieopatrznie rzucone o jedno słowo za dużo może okazać się potężnym spojlerem, a tego robić nie wolno. Sama przez kilkaset stron czekałam na pewne wydarzenie, wyjaśnienie i… nie zdradzę Wam, czy się doczekałam. Napiszę więc tylko tyle, że książka jest kontynuacją Pękniętej kry i można w niej spotkać wiele znajomych postaci. Dla mnie to zaledwie drugie spotkanie z twórczością autorki, ale kto zna jej książki, ten znajdzie tych znajomych więcej.

Jak się czyta Ostatni upadek?

Cudownie! Naprawdę cudownie! Autorka dała sobie luksus napisania długiej książki, więc nie ma tu żadnych skrótów myślowych, żadnego przyspieszania akcji, bo trzeba się zmieścić w założonej liczbie arkuszy, żadnych magicznie rozwiązujących się problemów. I może dlatego właśnie jest tak bardzo prawdziwie. W tę historię, chociaż zagmatwaną, trudną i chwilami nierzeczywistą, naprawdę można uwierzyć. Z jednej strony „takie rzeczy tylko w książkach”, z drugiej – to się może przydarzyć każdemu, chociaż oczywiście nikomu nie życzę.

Magdalena Zimniak umie w budowanie napięcia – ze strony na stronę robi się coraz bardziej mroczno i niepokojąco. W końcu przychodzi taki moment, że już nie można przestać czytać.
Umie też w zaglądanie w ludzkie umysły i właśnie na emocjach zbudowała swoją opowieść. A emocje to coś, czemu naprawdę trudno się oprzeć, dlatego Ostatni upadek czyta się bardzo szybko, chociaż książka jest długa. Po prostu nie można się oderwać. Nie róbcie więc założenia, że długą książkę czyta się długo, a krótką szybko. To rzadko jest prawda.

Ostatni upadek – recenzja subiektywna

Długość – 506 stron – kocham takie książki, są idealne. I nie są to strony wypełnione dużą czcionką albo pustymi zdaniami. Nie, tu naprawdę jest co czytać i każde zdanie jest potrzebne. A moja radość jest naprawdę ogromna, bo dawno takiej książki w rękach nie trzymałam.

Trupy – to jest kryminał, więc owszem, ktoś tu umrze. Kto i kiedy to póki co moja i autorki tajemnica.

Humor – powiem tak, nie jest bardzo śmiesznie, ale kilka razy się uśmiechnęłam. Jednak nie szukajcie tu rozrywki, to książka zupełnie innego rodzaju. Tu się przeżywa, czasem nawet boleśnie.

Widoczność liter – nie ma liter. Są obrazy, a nawet gotowy film. Pewnie dlatego tak dobrze mi się to czytało. Lubię książki, które „same wchodzą”. Ta weszła gładko niczym sanki po ubitym śniegu. Myślę, że jakby tak Ostatni upadek sfilmować, to byłaby to bardzo udana produkcja.

Czytajcie śmiało, nie zawiedziecie się 😉

Dla kogo jest Ostatni upadek?

Wspomniałam wyżej, że Ostatni upadek to kontynuacja Pękniętej kry, ale nie traktujcie tego zbyt rygorystycznie. Można nie czytać poprzedniej części, a i tak bez trudu da się wszystko zrozumieć. Autorka postarała się o to, by mimo „użycia” bohaterów z innych książek Ostatni upadek był zrozumiały dla czytelników, którzy spotkają się z jej twórczością po raz pierwszy.
Jakby nie patrzeć, książka jest kryminałem, więc w pierwszej kolejności poleciłabym ją fanom takiej właśnie literatury. Jest tu jednak dość mocno rozbudowany wątek obyczajowy, taki powiedzmy – rodzinny, więc i miłośnicy obyczajówek powinni być usatysfakcjonowani.

 


Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Skarpa Warszawska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close