Pod Skrzydłem Anioła – Hanna Skrabut
Tytuł: Pod Skrzydłem Anioła
Autor: Hanna Skrabut
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Kategoria: powieść obyczajowa
Oprawa: miękka
Liczba stron: 336
Data wydania: 29.07.2026
Często Wam piszę o książkach, które od pierwszych stron wciągają i sprawiają, że trudno odłożyć je choćby na chwilę. Ale nie da się ukryć, że są też takie, które czyta się spokojnie, bez większych emocji, czekając na moment, w którym historia wreszcie nabierze tempa. „Pod Skrzydłem Anioła” Hanny Skrabut, o której chciałabym dziś Wam opowiedzieć, zaliczyłabym raczej do tej drugiej kategorii.
O czym jest Pod Skrzydłem Anioła?
Jest to powieść, w której autorka połączyła kilka historii rodzinnych i kryminalnych. Dzieje się w niej naprawdę dużo, w moim odczuciu zbyt dużo. Główną bohaterką jest policjantka Felicja Lak, która nawet podczas urlopu nie wyłącza swojej detektywistycznej natury. Tym razem próbuje rozwikłać zagadkę dzieci leczących swe dusze, które padły ofiarą przemocy i posługują się dziwnym językiem tańczących rąk. To jednak nie koniec, ponieważ równolegle pojawia się wątek znikających starszych ludzi w pensjonacie spokojnej starości, skorumpowanych policjantów, odnalezionych członków rodzin oraz sercowych perypetii kilkorga bohaterów. Nie będę ich wymieniać, ponieważ jest ich wielu, zbyt wielu, żeby móc wejść w buty każdego z nich, dobrze ich poznać i polubić. U mnie taka interakcja nie zaistniała. Sama Felicja ma zadatki na ciekawą bohaterkę poprzez jej dociekliwość i niechęć do pozostawiania niewyjaśnionych spraw, jednak zabrakło mi bardziej emocjonalnej relacji z bohaterką, żebym przejęła się jej losami.
Ale żeby nie być taką marudą, muszę przyznać, że sam pomysł na powieść jest dość interesujący — szczególnie w kontekście krzywdzenia dzieci oraz zmowy milczenia na ten temat. Podobnie jest z Pensjonatem Spokojna Jesień, z pozoru idealnym miejscem dla seniorów, który skrywa budzące grozę tajemnice. Być może gdyby inne wątki nie rozpraszały powyższych, historię przeczytałabym z większą przyjemnością i zaangażowaniem. Tymczasem mamy w niej wielu bohaterów, kilka zagadek, różne miejsca, kolejne tajemnice, które stopniowo się przeplatają.
Moje wrażenia po lekturze
Niestety przez ten przesyt nie udało mi się wgryźć tak mocno, jak bym sobie tego życzyła. No i muszę napomknąć o największym bólu, jakiego doświadczyłam podczas czytania tej historii, czyli o mnogości krótkich zdań. Dla mnie każda kropka to hamulec, więc przykrótkie zdania, których nie brakuje w tej książce, wybijały mnie z rytmu. Czułam się momentami, jakbym czytała telegram, ale zamiast hasła -STOP- pojawiała się kolejna kropka. To zdecydowanie nie dla mnie.
Nie oznacza to oczywiście, że „Pod Skrzydłem Anioła” nie ma żadnych zalet. Na plus mogę zaliczyć poruszanie kwestii trudnych, szczególnie w kontekście wspomnianego wyżej krzywdzenia dzieci i konsekwencji traumatycznych doświadczeń.
Doceniam również fakt, że autorka próbuje prowadzić czytelnika kilkoma ścieżkami jednocześnie. Jeśli ktoś lubi kryminały z większą liczbą zagadek i bohaterów, może potraktować to jako zaletę. Ja jednak zdecydowanie bardziej cenię historie, które pozwalają mocniej wejść w główny wątek i dobrze poznać bohaterów. Tutaj brakowało mi właśnie tego skupienia.
„Pod Skrzydłem Anioła” nie jest książką, do której będę wracać, ale myślę, że może znaleźć swoich odbiorców, szczególnie wśród czytelników ceniących kryminalne zagadki oraz podążanie za kilkoma równoległymi historiami. Nie jest to też powieść, którą zdecydowanie odradzałabym każdemu. Warto samemu sprawdzić, czy sposób prowadzenia historii przez Hannę Skrabut przypadnie do gustu.
