Mama i dziecko na treningu — test odzieży sportowej

Mama i dziecko na treningu — test odzieży sportowej


Basia Heppa-Chudy

4 października 2016

Kilka razy w roku przychodzi „czas na zmiany!” – zaczynam ćwiczyć! Koniec lata to dla wielu osób idealny moment, by wprowadzić w życie nowe postanowienia. Sporo moich znajomych wykupiło właśnie karnety na siłownię i zajęcia sportowe, a ich dzieci zaczynają treningi w klubach sportowych. Super!

Jeśli jeszcze nie uprawiasz żadnego sportu, pamiętaj, że każdy dzień jest dobry, żeby zacząć, więc nie czekaj do Nowego Roku lub do swoich urodzin. Mnie do ćwiczeń zmotywował mój mąż i choć pierwsze kroki nie były łatwe, weszło mi już to w nawyk i nie wyobrażam sobie tygodnia bez aktywności fizycznej.

Natomiast rzecz z naszym synem była zupełnie inna – jako dziecko, które rozpiera energia, potrzebował sposobu na jej dobre wykorzystanie. Znasz to, gdy maluch nie potrafi wysiedzieć w miejscu i choć Ty już padasz na twarz, on ciągle ma mnóstwo siły? Na szczęście zajęć ruchowych dla dzieci jest całe mnóstwo – my zainwestowaliśmy w trampolinę i rower, treningi pływackie i łucznicze.

Wybór odpowiedniej dyscypliny sportowej to pierwszy ważny krok – tak, by była skrojona na miarę Twoją i Twojego dziecka.

Kolejny krok to wybór stroju do ćwiczeń — według mnie bardzo istotny. Nawet jeśli ćwiczysz w domu — nie rób tego w rozciągniętym podkoszulku. To tak jak z pracą w domu – warto ubrać się, jak do wyjścia, a nie pracować w piżamie. Ubiór ma znaczenie – ważne, by czuć się w nim wygodnie, powinien być funkcjonalny, wytrzymały, ale i ładny. Najgorsze co może być, to fatalnie dopasowany stanik, źle dobrane buty, czy za luźna koszulka – to wszystko po prostu przeszkadza i wkurza.

Chciałam się podzielić dziś z Wami moją opinią na temat kolekcji odzieży z sieci sklepów sportowych Decathlon – strojów dla dorosłych i dla dzieci. Ja od miesiąca testuję top, legginsy, stanik i buty do fitnessu, a mój syn – specjalistyczną odzież dla dzieci: spodenki, koszulkę i buty.

Pierwszy rzut oka

Nasze stroje do treningu bardzo nam się podobają. Mój zestaw to połączenie praktycznego czarnego koloru z modnymi teraz wstawkami w energetyzujących kolorach. Komplet Aleksa jest w jego ulubionym granatowym kolorze i dzięki temu może z niego korzystać na lekcji w-fu. Zwróciłam uwagę na jakość szycia i dbałość o szczegóły. Ponieważ nasza odzież ładnie wygląda,  leży jak ulał i jest starannie wykonana – ja i mój syn przyznajemy w tej kategorii piątkę z plusem.

W czasie ćwiczeń

Aleks

dsc_5689

Spodenki – cieszę się, że oprócz gumki, posiadają sznurek, który można ściągnąć w talii i spodenki nie spadają (Aleks jest szczupłym chłopcem). Lejący materiał nie podrażnia skóry i nie krępuje ruchów. Za to się trochę gniecie, co dla niektórych perfekcjonistów może być minusem. Koszulka uszyta jest z miękkiego niegniecącego się, przyjemnego materiału, który ma dobrą oddychalność i odprowadzanie potu. No właśnie, dzieci też się pocą podczas ćwiczeń, więc warto zainteresować się także dla nich odzieżą techniczną, która wchłania i odprowadza wilgoć.

Buty – podeszwa jest elastyczna i miękka, są wygodne i lekkie. Sposób wiązania – idealny dla dziecka – mocno trzymające stopę sznurowanie i pasek z rzepem. Cały kompletny strój niewiele waży, nie obciąża nadto szkolnego tornistra, czy torby treningowej. Kolejny ogromny plus – spodenki i koszulka bardzo szybko schną. Jeśli jest potrzeba, po ćwiczeniach można je wyprać, wywiesić do wyschnięcia i na drugi dzień są gotowe do użycia. Co ważne nie straciły koloru po kilku praniach w pralce. Według mnie dziecięca kolekcja Domyos sprawdza się w stu procentach.

dsc_5708

dsc_5703

dsc_5700

dsc_5697

dsc_5695

dsc_5693

dsc_5713

Basia

 

Bardzo jestem zadowolona ze stanika – wkładany przez głowę, nie krępuje ruchów, nie posiada fiszbin, gumka pod biustem dokładnie przylega do ciała, ale nie wrzyna się i nie zsuwa, biustonosz podczas skoków zostaje na swoim miejscu, przepuszcza powietrze, a kształt w literę X na plecach umożliwia odprowadzanie wilgoci.

Legginsy dobrze przylegają w pasie, biodrach, udach, w czasie ćwiczeń nie muszę ich podciągać ani poprawiać! Legginsy dopasowują się do ruchów, przez co nie marszczą się, ale i nie dają uczucia ściągnięcia. I co najważniejsze ćwicząc mam odczucie suchej skóry, żadnej nieprzyjemnej wilgoci między moim ciałem a ubraniem. Po miesiącu użytkowania nic się strzępi i nie rozchodzi na szwach. Po kilku treningach i praniach nie zdeformowały się i nie rozciągnęły.

Top – jest ok, wygodny, oddychający, nie ma się do czego przyczepić.

Buty – bardzo lekkie, posiadają elastyczną podeszwę, która ma dobrą przyczepność, a stopa jest w nich stabilna i dobrze się trzyma. Podeszwa nie jest za cienka i całkiem nieźle amortyzuje podczas podskoków. Jednego czego nie wiem, czy są wytrzymałe, bo miesiąc użytkowania to zdecydowanie za krótki okres, by stwierdzić, czy nie rozpadną się zbyt szybko. Mam nadzieję, że posłużą mi dłużej, bo po prostu bardzo mi się podobają i fajnie pasują do reszty stroju.

dsc_5727

 

dsc_5755

dsc_5759

dsc_5763

dsc_5766

 

dsc_5767

dsc_5768

dsc_5779

dsc_5778
Podsumowując — w naszym przypadku sprawdziła się zasada pierwszego pozytywnego wrażenia. Polecamy!!!

Zdjęcia: Basia


Wpis powstał we współpracy z Decathlon

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Świtne buty i stanik, muszę dołączyć je do mojego zestawu na fitness :)

  2. Lubię, nawet bardzo. Ubieram w te sportowe rzeczy i siebie i dzieciaki.

  3. Wyginam śmiało ciało :) no nie spodziewałam się takich zdjęć po Basi. Powinno być dozwolone od lat 18 :p

  4. Lewandowska odpada w przedbiegach,nawet z handikapem wieku ;)

  5. Też mam kilka ciuszków sportowych z decathlonu i sobie chwalę ;-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Godzina K, czyli strajk kobiet w Polsce 3 października 2016 roku o godz. 18.00  #czarnyponiedziałek

Godzina K, czyli strajk kobiet w Polsce 3 października 2016 roku o godz. 18.00 #czarnyponiedziałek


Agnieszka Jelinek

3 października 2016

To już dziś tysiące kobiet w wielu miejscach w Polsce wyjdzie na ulice, by na wzór koleżanek  z Islandii porzucić na jeden dzień swoje obowiązki i tak jak 41 lat temu, sparaliżować swój kraj. W naszym wydaniu, jednodniowy strajk kobiet jest protestem ostrzegawczym przeciwko ustawie aborcyjnej procedowanej w polskim parlamencie z finałem o Godzinie K (18.00)! Czy Polkom także uda się sparaliżować kraj, czy okażą solidarność w obronie swoich praw?

Odnoszę wrażenie, że przez ostatni tydzień wylało się tyle hejtu w jedną i drugą stronę, że wielu z nas nie do końca pojmuje, o co w tym wszystkim chodzi. Konserwatywni politycy próbują nam wmawiać, że osoby protestujące w poniedziałek to te, które są za legalizacją aborcji, które bez skrupułów “zabijają dzieci” jeszcze w łonie matki. Natomiast liberałowie domagają się m.in. wolności w podejmowaniu decyzji, przestrzegania praw kobiet.

Należy podkreślić, że poniedziałkowy strajk kobiet to nie jest protest ZA aborcją. To strajk PRZECIW drastycznemu ograniczeniu praw kobiet, twojego i mojego. Ograniczeniu ulegną także nasze prawa do rzetelnej opieki podczas ciąży i pełnej diagnostyki – w tym badań prenatalnych. Ten protest to nie tylko sprawa kobiet. To zamach na ich rodziny, bo do tanga trzeba dwojga. W końcu same w ciąże nie zachodzimy. Po poronieniu kobieta potrzebuje wsparcia lekarza, psychologa, a nie obecności  na krzesełku obok policjanta, czy prokuratora, którzy sprawdzą, czy przypadkiem poronienie nie było z jej winy.

Moim zdaniem każda z nas powinna mieć prawo do tej trudnej decyzji, co nie jest jednoznaczne z tym, że jestem za. Nie nam oceniać kobiety, które podjęły taki czy inny wybór,  zwłaszcza jeśli nie jesteśmy na ich miejscu. Pisałam już o tym w kwietniu tutaj.

Pamiętajcie, nie jesteśmy same.

Sprawdź także co dzieje się w twoim mieście!

Warszawa – wśród wielu wydarzeń, nawet jeśli pójdziesz do pracy to od 15.30 na Placu Zamkowym, planowana jest główna demonstracja – https://www.facebook.com/events/1124853000925548/

Wrocław – Dziewuchy Dziewuchom Wrocław, Dolnośląski Kongres Kobiet, Inicjatywa 8 marca i dolnośląski KOD zaprasza wszystkich na manifestację w Rynku pod Pręgierzem by razem w GODZINIE K (18:00) zaprotestować przeciw próbom łamania praw kobiet . Więcej https://www.facebook.com/events/290212698030252/

Kraków za zgodą miasta odbędzie się marsz milczenia od godz. 16.30 do  18.00, który wystartuje z Rynku Dębnickiego by przejść na Rynek Główny. Więcej wydarzeń tego dnia w Krakowie tutaj https://www.facebook.com/events/175461906231112/

Katowice strajk trwa cały dzień, a punktem kulminacyjnym będzie demonstracja, która rozpoczyna się o godz. 16.00 na katowickim rynku.

Poznań – organizatorzy zapraszają na pl. Adama Mickiewicza już od godziny 14.00. Finał oczywiście o 18.00. Więcej o wydarzeniach w Poznaniu – https://www.facebook.com/events/1806948312853105/

Więcej miast i informacji znajdziecie na stronie profilu Ogólnopolski Strajk Kobiet – https://www.facebook.com/events/1659773451018196/

Do zobaczenia!

popieram_czarny_protest

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Czy ktoś z Katowic i okolic się wybiera na katowicki rynek o 16.00?
    https://www.facebook.com/events/1173287409411301/

  2. Strajk o 18? Rozumiem, ze idziecie do pracy 8-16 lub 9-17 i akurat idealnie o 18 strajk. Kogo ten strajk ma dotknac? Zycze powodzenia.

  3. Idziecie dzisiaj na ulice? Jeśli tak, meldujcie GDZIE?!?

  4. Ja będę z wózkiem na pl. Mickiewicza w Poznaniu. Nieważne, że pada.

  5. Na Śląsku od rana pada deszcz i jest obrzydliwie zimno :( Ale mimo to o 18.00 planuję stawić się na proteście!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Zapomniany bohater dzieci – krasnal Hałabała

Zapomniany bohater dzieci – krasnal Hałabała


Mirella

30 września 2016

– Mamusiu, chodź, poczytasz mi na dobranoc, dobrze? – no jak bym mogła odmówić, w końcu sama wprowadziłam ten zwyczaj. No tylko tego… na wakacje wzięliśmy jedną książkę i szczerze mówiąc, na skądinąd sympatyczną Martynkę zaczęłam mieć alergię.

 

– Znowu Martynka?

– No przecież nic innego nie mamy – żelazna logika mojego dziecka kiedyś mnie zabije.

– Oj tam nie mamy, chodź, zobaczymy, czy Z. czegoś nie zostawiła.

Po Z., prawowitej właścicielce pokoju, została jedna półka z książkami, w większości po angielsku. Kurcze, nie umiem czytać po angielsku. Angielski, angielski, angielski, jakieś obrazki z podpisami, jakaś książka, ale prawie bez treści, jakaś kolorowanka, coś małego cienkiego… zaraz, zaraz przecież to… Och! Jak ja go kiedyś kochałam!

– Mamusiu co cię tak cieszy, co tam masz?

– Krasnal Hałabała, spodoba ci się.

– Skąd wiesz?

– Jego się nie da nie lubić. Pokochasz go.

Taaa, niektórzy mówią, że jestem czarownicą…

To była miłość od pierwszego wejrzenia, całkiem jak kiedyś u mnie. Jeden rozdział, drugi, trzeci…

– Mamusiu, dalej jutro, zasypiam…

 

Jutro trzy rozdziały przeczytał tatuś, a potem niestety trzeba było do domu wracać, a tu dopiero pół książki! Za późno tego Hałabałę znalazłam.

 

– Mamusiu, może w bibliotece będzie Hałabała?

– No powinien być, to stara książka, o takie w bibliotece nietrudno.

 

Mhmmm….

 

Nasza rodzima filia nr 3:

– Hałabałę chcecie? A to jest lektura?

– Nie.

– To po co to chcecie?

– No do czytania.

– Teraz dzieci nie czytają Hałabały, ale zaraz, powinien gdzieś tu być. Kto to w ogóle napisał?

– Lucyna Krzemieniecka.

– No tak, no tak, ale nie mam, ale był… Musiałam go wycofać. Zaraz sprawdzimy… Tak, u mnie go nie ma, ale jest w filii nr 7.

– O super, tam też mamy po drodze.

 

Filia nr 7:

– Dzień dobry, my po krasnala Hałabałę, u pani jest.

– U mnie? A w życiu!

– Jest, komputer tak twierdzi i pani z filii nr 3.

– Naprawdę?! Zaraz, zaraz, a kto to napisał?

– Lucyna Krzemieniecka…

– No faktycznie… Coś tu mam. Nikt tego nie wypożycza. Co to w ogóle jest ten krasnal Hałabała?

Co to jest? Dobre pytanie! Zbiór opowiadań o przesympatycznym krasnalu, napisanych przepiękną polszczyzną, w dużej mierze rymowanych. Razem z krasnalem poznajemy rodzinkę jeży, słowika, wilgę, sójki, co za morze nie poleciały. Obserwujemy, jak zmieniają się pory roku i jaki to ma wpływ na mieszkańców lasu.

Książka powstała w połowie lat trzydziestych ubiegłego wieku i to widać. Chwilami nieco trąci myszką. Ale uwierzcie mi – to nie jest wada, to jest jej największa zaleta!

 

– Wiesz, że musimy oddać niedługo Hałabałę? Termin się zbliża.

– Oddać Hałabałkę? Nieee…. Ale wypożyczymy jeszcze raz, prawda?

– No wypożyczymy, przecież tego nikt nie czyta, to pani nam da.

Tak naprawdę to nie wypożyczymy, Hałabała już do nas jedzie, ale tego Duśka jeszcze nie wie. Powiem Wam, że już nie mogę doczekać się jej miny na widok książeczki. Odkąd go poznała, minęły prawie dwa miesiące, a Hałabała ciągle jest numerem jeden!

Nie wiem, czemu krasnal Hałabała jest traktowany po macoszemu, dlaczego został zapomniany i wycofany z listy lektur, bo to naprawdę piękna książka. Jeśli macie dzieci w wieku przedszkolnym albo wczesnoszkolnym biegnijcie do biblioteki, może gdzieś mają. Albo zróbcie to, co ja i od razu zamówcie. Tania jest ;)

P.S. Pełny tytuł brzmi: „Z przygód krasnala Hałabały”

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Przyznaję się że nie znam :(

  2. ja nie czuję się stara ale pamiętam :)

    1. dobra, może lepiej nie zaglądajmy sobie w metryki :)

  3. Ja uwielbiam jeszcze”Przygód kilka wróbla Ćwirka”

    1. Za to miałyśmy zajefajne dzieciństwo :D

  4. Halabala wygladal inaczej :(

    1. Wiem, ale w krótkim czasie nie umiem dostać od wydawcy praw autorskich do rysunku :(

    2. a to nie mozna brac fot np z neta i podac zrodlo?

  5. Pewnie że pamietamy i do biblioteki się udamy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Czekoladowy deser z kaszy jaglanej

Czekoladowy deser z kaszy jaglanej


Fizinka

28 września 2016

Moje ostatnie odkrycie. Niezwykle proste, szybkie i smaczne. Doskonałe dla małych i dużych łasuchów, szukających nowych, a przy okazji zdrowych smaków. Co to takiego? Czekoladowy deser z kaszy jaglanej! 

Ten kto ma w domu małego niejadka, który gardzi nawet najpiękniej podanym daniem, doskonale wie ile trzeba się czasem nakombinować by przemycić mu coś zdrowego i pożywnego oraz zachęcić do spróbowania – bo takie przypadki jak Jasiek, czasem tylko rzucą okiem i już wiedzą, że czegoś nie lubią.

I tak szukając ostatnio pomysłów na posiłki z kaszą, odkryłam coś co stanowi alternatywę dla tradycyjnego budyniu. Dlaczego alternatywę? Bo nie zawiera mleka, jajek, ani mąki.

Składniki na 2-3 porcje:
kasza jaglana – około pół szklanki,
woda – około 1 szklanki,
gorzka i/lub mleczna czekolada – kilka kostek, w zależności od tego czy wolicie uzyskać gorzki lub raczej słodki smak,
jogurt naturalny – 2-3 łyżki,
cukier trzcinowy lub miód – do smaku,
sól – szczypta,
opcjonalnie – ulubione owoce. 

Sposób przygotowania:
1. Kaszę jaglaną dokładnie płuczę na sicie, pod ciepłą bieżącą wodą.
2. Mniej więcej 1 szklankę wody wlewam do małego garnuszka, lekko solę i doprowadzam do wrzenia.
3. Do gotującej się wody wrzucam kaszę i gotuję pod uchyloną przykrywką, na średnim ogniu, przez około 15 minut. Co jakiś czas mieszam kaszę by nie przyklejała się do dna, a jeśli woda odparuje uzupełniam jej braki.
4. W międzyczasie rozpuszczam czekoladę. Można ją również dodać w kawałkach do gorącej kaszy by nie brudzić kolejnego garnuszka ;-)
5. Ugotowaną kaszę, jeszcze ciepłą, blenduję na gładką masę.
6. Dodaję do blendera rozpuszczoną czekoladę (jeśli nie wrzuciłam jej uprzednio do gorącej kaszy), miód oraz jogurt naturalny i wszystko razem miksuję. 

Gotowy deser przekładam do małych salaterek, a potem już tylko rozkoszuję się jego smakiem ;-)
Dla urozmaicenia smaku na wierzch można wyłożyć odrobinę ulubionych owoców, np. bananów pokrojonych w plasterki, malin lub truskawek. 

Koniecznie spróbujcie i pochwalcie się czy taka wersja budyniu przypadła wam do gustu!

czekoladowy-deser-z-kaszy-jaglanej1

czekoladowy-deser-z-kaszy-jaglanej2

czekoladowy-deser-z-kaszy-jaglanej3

czekoladowy-deser-z-kaszy-jaglanej4

Zdjęcia: Fizinka

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Brzmi obiecująco, musze jutro spróbować

  2. Ten budyń jest rewelacyjny dzieki Asiu za przepis

  3. Kasia, mama Madzi

    Asiu sprobuj tego http://kaszomania.blogspot.com/2015/06/rafaello-z-kaszy-jaglanej.html?m=1
    smaczne i świetna forma spedzenia czasu z dziećmi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku