Emocje 20 lutego 2016

Mamoooo, a Wojtek ma cycki jak ta pani! Rzecz o miłości braterskiej…

Czasem zdaje mi się, że zamiast normalnego domu, mam patologię w pełnym znaczeniu tego słowa. Dwoje wrzeszczących dzieci, plus głośna z natury ja, oraz drący się pies, kiedy drze się cała reszta.Tak więc, patologia co się zowie.

Dzieci od rana hałasują, a ja uspokajam jak tylko mogę, apeluję o ciszę, o to by przestali biegać, rozrzucać zabawki, wylewać picie a zamiast tego zaczęli jeść, ubierać się, sprzątać (?!?) i grzecznie przebierać nóżkami za Panią Matką. Ale nie ma lekko.

Taka sytuacja: Jest rano, siedzę przy kompie, klepię pierwsze zdania artykułu i słyszę jak Bartek woła “Mamoooo, a Wojtek ma cycki jak ta pani!”. Słucham i nie wierzę, bo jaka pani i jakie cycki, a skąd w ogóle takie słowo u dzieciaka? Ale nic, uspokajam ich, przestają się szarpać, dogadywać sobie, zapada cisza, siedzą, jedzą. Chwilowy spokój, klepię kolejny akapit. Jebudubu, bracia nie próżnują – “Mamo, a Wojtek”, “Mamo, a Bartek”…. w zależności który czego dotknął: rozlane, rozsypane, przewrócone, podarte, poszarpane, zabrudzone…. Nie muszę pytać kto i co, kabelek przybiega informując skrupulatnie, co się właśnie wydarzyło. Kabel zazwyczaj minę ma zadowoloną, bo raz – doniósł na brata, a dwa – zaciera ręce, bo matka nad karą pomyśli. Satysfakcja gwarantowana, radość na miarę Gwiazdki. Sprawiedliwie i po chrześcijańsku, bo donoszą na siebie nawzajem i na zmianę.

“Weź idź i powiedz mamie…”. Kolejna sprawa, z dwóch gardzieli słyszę dokładnie te same hasła, prośby i żądania. Widzę te same gesty, bo jeden tylko co i rusz zezuje w stronę drugiego, bo przecież nic nie jest tak fajne jak małpowanie brata i wkurzanie matki w jednym czasie. Dobrze ze jest między nimi trzy lata różnicy i inaczej ich ubieram, bo dzień po dniu przeżywałabym atak klonów. Papugują się i przedrzeźniają na zmianę. To samo oglądają, to samo w tym samym czasie chcą robić, albo dla odmiany nie chcą też solidarnie. Fizycznie są do siebie bardzo podobni, sklonowani, a reszta… Sama nie wiem czy są bardziej podobni czy różni, jak im zawieje tak fruną. Bracia…

Wieczór, kąpiel w wannie. Tak, szkoda mi czasu, więc chcąc odprawić dzieciarnię jak najszybciej do spania, pozwalam im kąpać się razem. Zaczyna się niewinnie. Najpierw przepychanki – ja chcę tu, a ja tu siedzieć, bywa że ładuje się jeden na drugiego. Potem przychodzi czas na wyrywanie sobie zabawek, następnie wrzaski, wylewanie wody na siebie oraz na podłogę. Normalka, braterska miłość nakazuje im chcieć wspólnej kąpieli i pakować się w ubraniu do wanny, a następnie tłuc się w niej, bo nie chcą się razem kąpać, obrzydzając sobie i mnie ten wspaniały czas. Owszem, mogę im tego zabronić, ale znów będę słyszeć “mamoooo, ale my tak chcemy razem”…

Razem siedzą w ciszy gdy broją, lub hałasują demolując oficjalnie dom podczas zabawy. Razem miewają dobry lub zły humor, fochy, a nawet chęć na serek, którego po podzieleniu nie chce już zjeść ani jeden ani drugi. Kłócą się, kradną sobie zabawki, słodycze, licytują się który bardziej mnie kocha i obrażają gdy mówię, że kocham ich tak samo. Broją, zrzucając winę na drugiego, a jak zmontują coś wspólnie to zawsze winien jest pies. Przykład – dziura w kocu. Moje pytanie – skąd ta dziura? Bartek odpowiada że pies zrobił. Ok, ale skąd pies do cholery miał koc w pysku, skoro chwilę wcześniej powiewał on na plecach starszego jako płaszcz superbohatera??? Nieważne.

Wiecie, czasem mam tego serdecznie dość. Nie mam czasu dla siebie, ciszy i spokoju. Częściej od obserwowania wspólnej zabawy, oddzielam ich od siebie, pilnując by nie wydłubali sobie oczu, nie połamali nóg i  nie puścili z dymem włosów. Serio, częściej niż spokojnie, jest hardkorowo, emocje aż wiszą w powietrzu. Ale będzie ok, mimo wszystko widać troskę o siebie nawzajem w codziennych drobnostkach.

Wiecie, moja mama zawsze powtarzała mnie i mojej siostrze z którą się całe dzieciństwo tłukłam “teraz się nie znosicie, a za parę lat będziecie się ściskać i całować z tęsknoty!” I co? Mama miała rację! Moi synowie jeszcze tego nie wiedzą, ale fajnie jest mieć rodzeństwo, serio 🙂

Subscribe
Powiadom o
guest

30 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Anna Cedro
9 lat temu

Pół na pół, albo się kochają albo wojna haha 😉

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Anna Cedro

standardowo 😉 albo razem broją albo donoszą na siebie 😉

Anna Cedro
9 lat temu
Reply to  Anna Cedro

Dokładnie mam to samo 🙂

Milena Kamińska
9 lat temu

Limo pod okiem też miałam, stluczone palce u nogi też przeżyłam

Milena Kamińska
9 lat temu

Moi rodzice też tak uważali ale nie wiedzieli o wszystkim dopiero jak juz bylam po 20 stce to wspominalam.niektóre rzeczy co wyrabialam

W roli mamy - wrolimamy.pl

czasem lepiej nie wiedzieć, szczególnie jak dzieci zapytają – babciu, a mam to jakim dzieckiem była 😉 :3

Sylwia Romańska
9 lat temu

Fajny tekst 😉 U mnie to samo:raz się kochają,raz nienawidzą,ale ogólnie żyć bez siebie nie mogą.Kąpią się też razem,więc wiem o czym piszesz :-)))Między moimi chłopakami są 4 lata różnicy.

W roli mamy - wrolimamy.pl

u mnie też podobnie – 3 lata i mam chwilami istny pogrom w domu 😉

Sylwia Romańska
9 lat temu

Oj ja też 🙂 Mieszkamy na wsi,z dala od sąsiadów i tylko dlatego nikt nie wezwał jeszcze policji tak się drą dzień w dzień,zwariować można!

W roli mamy - wrolimamy.pl

Sylwia, u nas raz sąsiedzi podpytali czy u nas ok, bo starszy tak papę darł… nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać- bo z jednej strony przypałowo, a z drugiej dobrze ze sąsiedzi czujni na krzywdę dzieci. Póki co MOPS nie pukał 😉

Sylwia Romańska
9 lat temu

😉

Milena Kamińska
9 lat temu

Oj potrafią zadziwiac az strach pomyśleć co mnie jeszcze czeka mam nadzieję że nie będą mieli pomysłów po mamusi bo ja to dopiero bylam urwis, brrr aby im do glowy nawet nie przyszło

W roli mamy - wrolimamy.pl

ja ponoć byłam w miarę grzeczna, ale moim dzieciom nie ufam w tej materii 😉

Milena Kamińska
9 lat temu

Ze skrajności w skrajność czasem się kochaja a czasem kłócą aż iskry lecą

W roli mamy - wrolimamy.pl

czyli Ciebie chyba już nic nie zdziwi, prawda 🙂 ? tylko kiedy iskry idą, trzeba uważać zeby samemu nie ucierpieć 😉

Sylwia Romańska
9 lat temu

W roli mamy – wrolimamy.pl mój młodszy syn rok temu właśnie podczas takiej braterskiej walki przypalił mi głową pod oko tak,że miałam limo przez 2 tyg :-))

W roli mamy - wrolimamy.pl

Sylwia mój młodszy w grudniu, tak wywalił mi w twarz z rozbiegu, że pękła mi kość nosa 😀 do tej pory czasem boli …zachciało sie gałganom ganiać, akurat z ojcem choinkę ubierali… dramat, wyłam jak zwierz do księżyca 😛

Sylwia Romańska
9 lat temu

W roli mamy – wrolimamy.pl Nieźle 🙂 Ja z tą śliwą do dentysty jeszcze musiałam iśc ze starszakiem.Nigdy nie zapomnę współczującej miny asystentki stomatologicznej….:-)
Jazda taka jest czasem,że szok 🙂 Starszy do szkoły non stop podrapany,pogryziony az wstyd..;-)

W roli mamy - wrolimamy.pl

Sylwia jesteśmy przedstawicielkami dziecięcej patologii 😉 wesoło, nie ma co 😀

Sylwia Romańska
9 lat temu

W roli mamy – wrolimamy.pl na to wygląda 🙂 W ostatecznym rozrachunku jednak jest wesoło 😉

Milena Kamińska
9 lat temu

A ile numerów takich że aż wstyd pisac oj miłość wspominać ale strach pomyśleć że moje pociechy będą szalały

Milena Kamińska
9 lat temu

Ja jak sobie przypomne jak trzaslam drzwiami od samochodu a mama miała tam rękę to aż mi.niedobrze, albo jak z siostra bawilam się w lekarza i do.strzykawki nabralam herbaty i wlewalam ją do buzi siostry niestety wpadł fus zapchał dziurkę i igła wystrzeliła do gardła ale głupie i.nieodpowiedzialne zabawy brrrr oczywiście prosilam siostrę aby nic nie mówiła rodzicom a ona później mnie szantarzowała

W roli mamy - wrolimamy.pl

Oh la la! Milenka taką niewinną buźkę ma, a szatanicho po równi 😉

Milena Kamińska
9 lat temu

Moja córka na nodze ma takie siniaki że dziwię się że nikt nie zareagował 🙂

W roli mamy - wrolimamy.pl

jeszcze… nie wiesz co Ci pisane 😉

Milena Kamińska
9 lat temu

Czasem słyszę jak ,,ustawiam ,, dzieci ,,a ty tak nie robiłaś?,,

Milena Kamińska
9 lat temu

Całe szczęście wyszalalam się za młodu acteraz jestem grzeczną mamusią i żoną

Paula Radek Flisek
9 lat temu

u mnie to samo hahaha 😀

Patrycja Arent
9 lat temu

Mamy jedno dziecko, tylko raz w jego obecności wspomnieliśmy o rodzeństwie. Maly jest cyckoholikiem. Dopiero niedawno przestał cyckac a już prawie 4 lata, cały czas się przytula i powtarza ze kocha swojego cycusia. Dziś wyskoczył z tekstem ze jak urodzi się drugie dziecko to mu zabierze cycusia a On na to nie pozwoli.. Także domniemane rodzeństwo już ma na starcie zazdrosnego brata który dobrowolnie cycusia nie odda 😉 🙂

Krystyna Ucieklak-Biernacka

Pięknie opisane <3 relacje braterskie <3 U mnie to nieco trudniejsze i bardziej skomplikowane bo synek ma 2 latka a córka prawie 18-więc to różnica spora i relacje na nieco innym poziomie niż standardowo zwykło się myśleć o relacjach brat z siostrą- bez mała prawie jakby druga MAMA <3 🙂 <3

Zabawa 18 lutego 2016

Nie odpuszczaj lekarzom, bądź mądrym rodzicem małego pacjenta

Jak często chodzicie ze swoimi dziećmi do lekarza? Ja przyznam szczerze, dość często. I nie dlatego, że jestem hipochondryczką chorobliwie przewrażliwioną na punkcie swojego dziecka, a po prostu wymaga tego sytuacja.

Odkąd urodził się Kuba, który jest wcześniakiem, wydreptałam ładne kilometry w przeróżnych poradniach. Zwiedziłam wzdłuż i wszerz poradnie nasłuchawszy się przeróżnych historii współtowarzyszy niedoli. Spotkałam się z wieloma specjalistami z różnym podejściem do małego pacjenta i jego rodziców. Jedną z rzeczy, która mnie denerwowała i nadal denerwuje, pominąwszy temat kolejek na NFZ, oraz notoryczne spóźnianie się lekarzy, jest bagatelizowanie przez nich badań, jakie powinni zlecić dziecku, gdy nie mogą postawić trafnej diagnozy. Przykład z mojego podwórka, proszę bardzo – przewlekły katar i zdziwienie jak katar można uznać za jednostkę chorobową!? Leczony trwa 7 dni a nieleczony tydzień, jeden pies a dzieciak non stop się męczy. Ja jak lwica muszę domagać się od lekarza pierwszego kontaktu skierowania do specjalisty, bo dopiero dokładniejsze badanie dziecka może wykluczyć bądź potwierdzić moje przypuszczenia, których pediatra nie bierze pod uwagę. Nie ważne, że katar „rzuca” się już na słuch dziecka!

Drugi przykład, nigdy nie zapomnę, miny i słów pediatry Kuby, gdy przedstawiłam jej wyniki badań, (które wykonałam sama i zapłaciłam za nie z własnej kieszeni – wiwat bezpłatna służba zdrowia!), a skąd Pani wiedziała, że te badania wyjaśnią podłoże choroby? –  zapytała zdziwiona. Odparłam, że skoro lekarz nie wie jak pomóc mojemu dziecku tylko w ciemno chce przepisywać kolejne specyfiki nie zleciwszy dokładniejszych badań, to sama muszę działać. A wie Pani, ja to nie mam czasu siedzieć w Internecie. Uświadomcie mnie, jeśli się mylę, ale czy lekarz nie powinien doszkalać się przez cały okres praktyki zawodowej a jeśli nie wie, co dzieje się z pacjentem „podesłać” go specjaliście? Ja rozumiem, że pediatra nie jest Alfą i Omegą z tak szerokiej dziedziny jaką jest medycyna, ale powinien współdziałać z rodzicem, nakierować na badania, na które sam nie może dać skierowania w ramach ograniczeń, jakie nakłada na niego NFZ. Swoją drogą Wujek Google i ciocia Wikipedia naprowadziły mnie gdzie trzeba, wiwat Internet, wiwat technologia. Nie muszę dodawać, że była to ostatnia wizyta u tej pediatry. Jej niekompetencja poraziła mnie z siłą gromu.

Odkąd zmieniliśmy lekarza pierwszego kontaktu nie muszę użerać się o skierowanie do specjalisty. Bo sama lekarz rodzinna nam je daje, gdy widzi ku temu przesłanki. Wspomniany wcześniej bagatelizowany przez poprzednią lekarkę katar okazał się alergią, która doprowadziła do problemów z narządem słuchu. Ot taki niegroźny katarek okazał się grubszą sprawą. Na szczęście syn trafił w porę w ręce odpowiednich specjalistów.  A co gdyby okazało się, że na przykład niezlecona morfologia byłaby gwoździem do trumny u dziecka chorego na białaczkę? Przecież, na oko nie widać tego, czy dane dziecko jest w stu procentach zdrowe.  Nie raz media nagłaśniały takie przypadki. Mało razy odbijano dzieckiem jak piłeczką i szpital odmawiał przyjęcia pacjenta na oddział. Kto wtedy poczuwa się do winy? Nikt, ręka rękę myje a rodzice są pozostawieni sami sobie zapewne z wyrzutami sumienia, że wcześniej dali się zbyć lekarzom.

Walczcie o każde nawet najdrobniejsze badanie dziecka, bo nigdy nie wiadomo, co może wnieść jego wykonanie. Dla mnie i mojej rodziny coroczna morfologia z rozmazem nawet zdrowego dziecka jest obowiązkowym badaniem. Wolę chuchać na zimne. Nie pozwólcie się odesłać ze szpitala, bo “brak miejsc”. Gdyby doszło do tragedii nikt Wami się nie przejmie. Wróć, przejmą się jedynie media w celu zrobienia chwytliwego materiału a Wam zostanie życie z wyrzutami sumienia, że nie zawalczyliście o własne dziecko.

Subscribe
Powiadom o
guest

1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
estela
estela
8 lat temu

chyba w poniedziałek w przedszkolu na tablicy ogłoszeń wywieszę ulotkę tego hedrinu ochrona..bo się ostatnio wszy rozpanoszyły po grupach, jak się rodzice za głowy swoich dzieci w końcu nie wezmą, to za chwilę sanepid murowany…

Dom 17 lutego 2016

Kochasz kwiaty doniczkowe? Uważaj na te, które mogą zaszkodzić dziecku!

Kwiaty w domu są jego niewątpliwą ozdobą. Ja uwielbiam różnorodność na parapetach w moim mieszkaniu i z wielką radością i dumą przyglądam się wzrostowi moich kwiatów. Przy podobnej pasji i wszędobylskich dzieciach, które często z ciekawości mogą nawet zjeść kawałek rośliny pamiętajcie, że są kwiaty zagrażające zdrowiu dzieci i zwierząt domowych. W zależności od gatunku, zaszkodzić mogą różne części roślin, nie tylko przy spożyciu ale nawet nieuważnym dotknięciu.

Niżej wymienione gatunki trzymajcie poza zasięgiem ciekawskich rączek, a jeśli nie macie takiej możliwości oddajcie je na przechowanie w dobre ręce.

  • kroton – ta piękna roślina zachwyca wielobarwnymi, okazałymi liśćmi które po spożyciu wywołują nudności i biegunkę 

kro2

 

  • difenbachia – jej sok zawiera strychninę, powoduje podrażnienie i obrzęk gardła, ślinotok, trudności w oddychaniu, podrażnienie żołądka 

d3

  • kliwia – w całości jest trująca, szczególnie nasady liści i łodyga. Objawami zatrucia są: ślinotok, wymioty i biegunka, większe dawki mogą spowodować zapaść i śmierć 

kli2

 

  • fikus sprężysty – ma trujący sok, powodujący nudności, wymioty, biegunkę, bóle brzucha, gorączkę, zawroty głowy, obrzęki jamy ustnej, gardła, krtani, podrażnienia skóry i oczu, wysypkę, pęcherze oraz zaburzenia pracy serca, trudności w oddychaniu, a w skrajnych przypadkach halucynacje, konwulsje, drgawki, paraliż, śpiączkę i śmierć

f2

  • skrzydłokwiat – każda jego część jest trująca, po zjedzeniu wywołuje uczucie silnego pieczenia, podrażnienie języka i warg, wzmożone wydzielanie śliny, trudności w połykaniu, wymioty

s2

  • anturium – zawiera niebezpieczny sok, który podrażnia błony śluzowe, wywołuje zapalenie skóry, wymioty, biegunkę

a2

  • oleander – niebezpieczna jest cała roślina, przy zatruciu doustnym może dojść do bólów głowy, nudności, wymiotów i biegunki, wystąpienia drgawek oraz narastającego osłabienia serca.

o2

  • filodendron – w razie spożycia powoduje silny ból i pieczenie jamy ustnej, ślinotok, obrzęk błon śluzowych, bóle brzucha, wymioty i niekiedy biegunkę. Rośliny są śmiertelnie trujące dla kotów, w razie spożycia oprócz podrażnienia błon śluzowych dochodzi do zaburzenia funkcjonowania nerek.

fid2

  • wilczomlecz piękny (gwiazda betlejemska) – po spożyciu wywołuje gwałtowną biegunkę i podrażnienie nerek, kontakt ze skórą powoduje podrażnienia

p2

  • amarylis – niebezpieczne są cebulki, ich spożycie wywołuje podrażnienie żołądka, wymioty oraz biegunkę

am2

  • narcyz – kontakt z sokiem może prowadzić do zapalenia skóry. W przypadku zjedzenia cebulki występują wymioty, nudności, zawroty głowy i biegunka

n2

  • konwalia – cała roślina jest silnie trująca, może być przyczyną ciężkiego zatrucia (nawet ze śmiertelnym skutkiem) u ludzi i zwierząt

ko2

  • cyklamen (fiołek alpejski)- niebezpieczne substancje występują w całej roślinie, ale szczególnie zagrażają zdrowiu jej bulwy. Po spożyciu małej ilości występują nudności, wymioty, bóle żołądka i biegunka; przy większych – bardzo poważne objawy żołądkowo-jelitowe, zawroty głowy, silne pocenie się, drgawki, porażenia.

cy2

  • kalia (cantedeskia) – cała roślina jest trująca zarówno dla ludzi jak i zwierząt.

c1

 

Mimo tak imponującej listy, nie jestem wstanie wypisać wszystkich, potencjalnie groźnych dla dzieci i zwierząt roślin doniczkowych. Więcej informacji, zdjęć roślin oraz schematu udzielania pomocy w przypadku zatrucia, możecie znaleźć na stronie Państwowej Inspekcji Sanitarnej.

 

Subscribe
Powiadom o
guest

6 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Krysia Paluch
9 lat temu

Moj ulubiony kroton rowniez na liscie…

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Krysia Paluch

niestety, można się zdziwić, moje ukochane kalie, których mam aż 4 rodzaje też groźne :/

Paulina Krupa
9 lat temu

Oj tam prawie każda roślina jest trująca. Nikt nie je bulwy kwiatów.nie popadajmy w paranoję 🙂

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Paulina Krupa

w paranoję nie, ale dobrze jest mieć świadomość zagrożeń 🙂

Anna Pasieka
9 lat temu

Ja nie mam żadnych kwiatów w domu i święty spokój :p

Krystyna Tomaszek
9 lat temu

Pienkne

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close