Dom 8 czerwca 2015

Mój święty spokój

Dzień jak co dzień. A jednak czymś się wyróżnia. Siedzę w kuchni na średnio wygodnym fotelu barowym z książką, popijając kawę. To nic, że za mną leży sterta brudnych naczyń po obiedzie. Moje M-3 ogarnęła cisza, którą tak rzadko spotykam. Nareszcie mam swój wymarzony święty spokój. Czy aby na pewno?

Uwielbiam czytać książki, są dni kiedy potrafię pochłonąć parę książek od deski do deski w mgnieniu oka. Tym razem czytałam ukradkiem po jednym, dwóch rozdziałach, aż nadszedł termin oddania książki – i 200 stron do końca. Wiem, że zdążę przeczytać – może nie rozwieszę od razu prania, czy nie umyję naczyń. Wykorzystuję każdą chwilę,  dając się pochłonąć literaturze nawet w toalecie. Cisza jest najlepszym sprzymierzeńcem czytelnika – ten święty spokój i moje niewygodne miejsce w kuchni.

Pierworodny zajął salon rozkładając się z gorączką i kaszlem pośród poduszek i koca na sofie. Prawie cały dzień przespał – no może około godzinki jednym okiem zerkał na bajkę i zjadł odrobinę rosołku, który z samego rana ugotowałam.

Szanowny małżonek dziś pracuje zdalnie w domu. Z racji, że salon jest zajęty kwarantanną, przeniósł się do sypialni, by tam znaleźć choć trochę spokoju i ciszy. Jednak i jego morfeusz po południu zaciągnął w swój świat, gdyż noce średnio ostatnio przesypiamy.

Dlaczego nie przesypiamy dobrze ostatnich nocy? Może zgadniecie? Winowajcami są pierwsze ząbki naszej najmniejszej pociechy, która teraz zasnęła w pokoju dzieci. Ból, podwyższona temperatura sprawiają, że przechodzi samą siebie, a do tego złapała katar. Oby nie zaraziła się od brata.

Czy na tym polega święty spokój? Jeśli tak, bardzo chętnie z niego zrezygnuję. Nie chcę aby ten mój wymarzony spokój był okraszony cierpieniem i bólem najmłodszych. Odkładam więc książkę, dopijam kawę i idę nałożyć synowi świeży okład na czoło i nadgarstki.

Przyznam, że będę wdzięczna za każdego „lajka”. Mam nadzieję, że wy także dziś odnajdziecie choć chwilę spokoju dla siebie.

Subscribe
Powiadom o
guest

5 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Milena kamińska
Milena kamińska
7 lat temu

U mnie gdy zapada cisza i mam odrobinę spokoju do głowy przychodzi mnóstwo myśli, planów i wspomnień. Czasem to bardzo męczy

Dagmara
Dagmara
7 lat temu

Mój święty spokój to chwila w wannie, gdy dzieci śpią. Mam nadzieję, że twoje dzieciaczki już zdrowe :)

Rachela
Rachela
7 lat temu
Reply to  Dagmara

Oj tak zdrowe i słodko śpią – a ja mam swój święty spokój :)

Milena Kamińska
7 lat temu

Moje też już dawno śpią a ja właśnie skończyłam szykowanie rodzinki na jutro. Jestem padnięta dobrej nocki

Marta Marecka
7 lat temu

Z drżeniem serca idzie sprawdzić co dzieci napsociły :P

Podróże 5 czerwca 2015

Co zabrać na wycieczkę rowerową?

Planujesz wycieczkę rowerową i zastanawiasz się co na nią zabrać, poza oczywistym, czyli rowerem?
Poniżej przedstawiam moją osobistą, podstawową listę, którą stworzyłam na własne potrzeby, tj. na jednodniowe przejażdżki, średnio (+/-) dwudziestokilometrowe, z rodziną (2+1), poza miastem.

  1. Na wypadek awarii:
    – dętka + łyżeczki do opony + klucz do zdejmowania koła,
    – łatki,
    – pompka.
  1. W co się ubrać…
    Z jednej strony, strój nie ma znaczenia, na rowerze można jeździć właściwie we wszystkim, byle było wygodne i nie krępowało ruchów.
    Z drugiej strony, polecam jednak inwestycję w odzież termoaktywną, która doskonale odprowadza wilgoć (pot) na zewnątrz, dzięki czemu skóra pozostaje sucha, nawet podczas intensywnego wysiłku, ponadto chroni przed utratą ciepła – w chłodnie dni (wczesną wiosną, późną jesienią), a także odbiera nadmiar ciepła – w gorące dni (latem), co zapobiega przegrzaniu organizmu.

Dodatkowo:
– na wypadek zmiany pogody, warto spakować ciepłe i przeciwdeszczowe okrycie,
– czapkę z daszkiem / kask (!),
– okulary przeciwsłoneczne – ochronią Twoje oczy nie tylko przed szkodliwym promieniowaniem UV, ale również przed wiatrem i owadami.

  1. Prowiant:
    – woda lub napój izotoniczny,
    – czekolada/batonik,
    – kanapki.
  1. Apteczka:
    – preparat do dezynfekcji ran,
    – gaziki,
    – bandaż,
    – plastry,
    – krem przeciwsłoneczny,
    – preparat na komary,
    – pomadka lub krem nawilżający do ust,
    – tabletki przeciwbólowe,
    – witaminy/minerały (by uzupełnić ich niedobory, utracone wraz z potem),
    – maść rozgrzewająca (na zmęczone mięśnie lub problemy ze stawami).
  1. Dodatkowo:
    – telefon,
    – mały ręcznik i/lub chusteczki nawilżane (przydadzą się do wycierania rąk, buzi, etc.),
    – mapa,
    – koc (jeśli zechcesz zrobić przystanek na mały piknik),
    – termos z ciepłym napojem, np. herbatą (jeśli podróżujesz w chłodniejsze dni i/lub z dziećmi).

Ponadto, udając się na jakąkolwiek wycieczkę rowerową koniecznie pamiętaj o:
– dobrym oświetleniu swojego jednośladu,
– oraz o odblaskach lub kamizelce, by być widocznym na drodze!


Jeśli uważasz, że zapomniałam o czymś istotnym lub przydatnym, napisz proszę w komentarzu, z góry dzięki!
Szerokości!

 

Subscribe
Powiadom o
guest

7 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Milena kamińska
Milena kamińska
7 lat temu

Oczywiście trzeba zabrać ze sobą dobry humor. Ja dorzucilabym telefon, woreczek na śmieci, papier toaletowy, portfel. Poza tym mam taką zasadę którą nauczyli mnie moi rodzice że gdy się gdzieś wybieramy mówimy o tym najbliższym.

Fizinka
Fizinka
7 lat temu

Zdecydowanie masz rację!

Anna
Anna
7 lat temu

Aparat fotograficzny :)

Anna Stefanek
7 lat temu

Nikt na całym świecie nie używa już wody utlenionej. Badania dowodzą, że nie jest to dobry środek do odkazania, poza tym szczypie. Zdecydowanie zamiast wody utlenionej octanisept.

Fizinka
Fizinka
7 lat temu
Reply to  Anna Stefanek

A właśnie, że nie „nikt”, bo ja używam! ;)

Emocje 3 czerwca 2015

Gdy kobieta zamiast bawić wnuki, rodzi dzieci…

Długo myślałam, czy w ogóle mam prawo wypowiadać się w kwestii cudzych decyzji odnośnie macierzyństwa. Każda z nas ma własne sumienie, zgodnie z którym postępuje. Niestety nie każda ma też rozum, z którego korzysta.

Poczułam głębokie oburzenie, gdy w wiadomościach zobaczyłam newsa o starszej kobiecie, która przedwcześnie urodziła dzieci. 65 letnia Niemka, urodziła w 26 tc. czworaczki, trzech chłopców i dziewczynkę… Biedne, małe kruszynki, które już na starcie mają trudniej, bo sprowadziła je na świat bezmyślna, starsza pani. W Niemczech nie ma zgody na in vitro u kobiet w takim wieku, więc aby spełnić swą egoistyczną zachciankę, w ciążę zaszła ona na Ukrainie, omijając niemieckie przepisy.

Dla mnie zupełnie niepojęte jest to, że mając swoje dzieci (łącznie ma ich 17), które w większości rodziła, gdy zegar biologiczny jeszcze na to pozwalał, zrobiła coś takiego. To niemoralne, że w ten sposób można realizować chore pomysły swoje i 10 – letniej córki, która zażyczyła sobie mieć młodsze rodzeństwo. Zdecydowanie macierzyństwo po 60 – tce nie jest czymś normalnym. To czas na bycie babcią, a nie kobietą ciężarną. Ja nie każę tym wszystkim lekko starszym paniom, siadać z drutami w fotelu, ale na litość boską, zachodzenie w ciążę?

Psa niech sobie kupią, królika, kota, ale nie pakiet in vitro. Nie uwierzę, że można podejmować takie decyzje i ryzyko, z myślą o dzieciach. Zabawiła się ona w Pana Boga, fundując dzieciom stan zagrażający ich życiu – narodziny w 26 tc. to skrajne wcześniactwo. To niełatwa walka o życie i zdrowie dziecka, a co dopiero całej czwórki, której waga wynosiła w momencie narodzin od 655 do 960 gramów. Jeśli przeżyją, jeśli będą zdrowe, to czy będą miały normalne życie u boku mamy-babci? Ile wspólnego czasu im zostało, 10 – 20lat ??? Czy jako nastolatki nie będą zmuszone prowadzić tej kobiety przy balkoniku, lub co gorsza zmieniać jej pampersy, gdy zniedołężnieje? Czy dzieci zamiast wpadać z rodzinami na obiad do mamy, będą płakać nad jej trumną? Napiszę to krótko – dla mnie taka sytuacja to głupota i patologia!

Jeśli chodzi o in vitro, to tak potężnie odpowiedzialna decyzja, że jej podjęcie powinno być ostro określane i wspierane przez prawo. Własne sumienie, zasobne konto i fanaberia egoistki, jedynie w ułamku powinny wpływać na możliwość planowania przez kobiety powyżej 50 r.ż. potomstwa. Mam nadzieję, że taki przypadek nigdy nie stanie się uznawaną przez prawo i społeczeństwo normą!

Subscribe
Powiadom o
guest

44 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Jola Dragon
7 lat temu

a potem co z tymi dziecmi jak się ta Pani za 10 lat zawinie? np tez dlatego ze przez ciaze podupadła na zdrowiu . Nie ma sie co oszukiwac ,kazda ciąża zabiera kobiecie zdrowie

Aneta Błajek
7 lat temu

W pełni zgadzam się z Zaklina. Pluszaka trzeba było Córeczce kupić bo nawet szczeniak nie może być podarować w ramach zachcianki. Kompletny brak odpowiedzialności.

Milena Kamińska
7 lat temu

Wg mnie nie ma sztywnej granicy ale trzeba trochę rozsądku odpowiedzialności

Anna Pasikowska
7 lat temu

Podpisuję się pod tym w 100%!

Joanna Pawlińska
7 lat temu

W tym przypadku dużo lepszym rozwiązaniem byłaby adopcja, jak już koniecznie musiała mieć jeszcze małe dzieci.

Paulina Mikurda
7 lat temu

Co to nas obchodzi? Polska kraj zaludniowy istotami – specjalizacji wtykanie nosa w cudze sprawy …

Beata Ludwiczak
7 lat temu

Merzyństwo za wszelko cenę, jestem za in vitro…ale wszystko ma swoje granice ….Uważam, że dzieci po 40 -ce to wyzwanie …ale po 50-ce to już nie godzi się ze mną …Mam 53 lata , jestem szcześliwą babcią 4 wnuczat i tak powinno być..

Marlena Jkb
7 lat temu

Dla mnie to jest wbrew naturze. Dzieciom nikt nie dal prawa wyboru ale czu wy chcielibyscie w wieku 10 lat matkę ponad 70- letnia i perspektywę pogrzebu ??? To jet trauma dla dzieci czy ona pomyślała co będzie dalej. Ona się teraz na cieszy dziećmi a czy dzieci będą miały szanse się nacieszyc matką?

Magda
Magda
7 lat temu

jestem przed 30, już teraz obawiam się, że mój czas na kolejne dziecko już powoli dobiega końca- jeśli nie biologicznie to mentalnie. Po skończeniu 35lat na pewno nie zdecydowałabym sie na ciążę, to moje (bardzo już naciągnięta) górna granica wieku.

Anna Stefanek
7 lat temu

Każda z nas może umrzeć w dowolnym momencie nie zależnie od wieku więc ten argument do mnie nie przemawia…

Ola Szychowska
7 lat temu
Reply to  Anna Stefanek

Nie przemawia? a to że kobieta po 60-tce w normalnych warunkach umrze wcześniej niż kobieta po 30-stce?

Anna Stefanek
7 lat temu
Reply to  Anna Stefanek

A jaką masz pewność, że nie wpadniesz jutro pod auto? Albo, że w nocy nie będziesz miała zawału?

Anna Stefanek
7 lat temu
Reply to  Anna Stefanek

A kobieta po 60tce ma większąszansęna przeżycie zawału niżTy…

Marlena Jkb
7 lat temu
Reply to  Anna Stefanek

O matko ale chyba logiczne jest ze statystycznie kobieta będąca w wieku mojej babci ma większe szanse na wcześniejsza śmierć niż moja mama. No sorki ale jak ktoś inaczej uważa to staje okoniem naturze

Małgorzata Szczepańska

moja mama zmarła w wieku 29 lat i osierociła nas trójkę (5,3,2 lata) i jakoś daliśmy radę chociaż było nam ciężko bez niej więc argument że osieroci wcześnie dzieci do mnie nie przemawia ale już ten o wieku jak najbardziej tak. Ja nie zdecydowałabym się na dziecko po 40 a co dopiero po 60.

Jolanta Idasiak
7 lat temu

Zostając mamą w wieku lat 18-25-35 w większości ma się jeszcze rodzinę-partnera, mamę, tatę, teścia, teściową, rodzeństwo swoje czy partnera… decydując się na in vitro w wieku lat 60 nie masz rodziny swojej ani partnera(bo go po prostu nie ma domniemam) więc dziecko w razie czego zostaje zupełnie samo a przynajmniej w +-90% przypadków – taka sytuacja ;)

Kamila Sophie Parypa

Ja bym tak nie postąpiła. Wydaje mi się, że wiek był powodem, dlaczego kobieta pojechała bodajże na Ukrainę, aby zrobic invitro. Myślę, ze żaden normalny lekarz w Europie nie chciał sie tego podjąć…

Anna Stefanek
7 lat temu

Wszyscy wynosili na piedestał Agatę Mróz, że mimo nowotworu zdecydowała się na ciążę… ona też świadomie osierociła dziecko. W czym kobieta po 60tce jest gorsza od niej?

Agnieszka Olawa
7 lat temu
Reply to  Anna Stefanek

Zgadza się ale ona była już w ciąży a nie in vitro

Mariola
Mariola
7 lat temu
Reply to  Anna Stefanek

Zgadzam się!
Ludzie zmieniają zdanie na pewne tematy tak jak im wygodnie (krytykować) – Agata Mróz była bohaterką mimo że osierociła swoje dziecko, a kobieta po 50-tce jest nieodpowiedzialna bo NARAŻA swe dziecko/i na osierocenie….

Joanna Pawlińska
7 lat temu

Poza tym, że jestem przeciwna in vitro to uważam, że nie mam prawa oceniać moralności ani tej matki, ani żadnej innej. Patrząc z boku widzę głupotę, ale nie znam powodów takiej a nie innej decyzji.

Człowiek jest istotą ułomną i popełnia różne błędy, oczywiście konsekwencje tych błędów często spadają na innych, ale nadal każdy ma prawo te błędy popełniać.

Natalia Anna Gil
7 lat temu

Wybacz, że zapytam, w końcu każdy ma prawo do własnego zdania, ale co trzeba mieć w głowie, żeby być przeciwko in vitro?

Joanna Pawlińska
7 lat temu

Wystarczy mieć odrobinę wiedzy na czym to polega i jak przebiega.

Można też mieć pustkę i być zwolennikiem różnych odchyleń i nazywać to tolerancją i prawem wyboru.

Marlena Jkb
7 lat temu

Owszem można tez mieć trochę wiedzy i być za in vitro.

Joanna Pawlińska
7 lat temu

W takim razie, skoro masz tak dużo wiedzy, to wyjaśnij na czym to polega. Ale tak ze szczegółami.

Natalia Anna Gil
7 lat temu

Wiesz, ile par, kobiet byłoby nieszczęśliwych, gdyby nie to „straszne” in vitro? Łatwo powiedzieć, że jest się przeciwnym , jeśli to nie Ciebie natura pokarała brakiem możliwości posiadania potomstwa. In vitro to lekarstwo na to, co dla ludzi bywa prawdziwą życiową tragedią. Ale spoko, można być przeciwnym…

Joanna Pawlińska
7 lat temu

Wiesz ile dzieci byłoby szczęśliwych gdyby te pary je adoptowały? Ta sama waga argumentu. Jeśli dla kogoś brak możliwości przekazania genów jest tragedią to chyba powinien się leczyć.
Dziecko to nie towar. Nie można pójść do sklepu i kazać zapakować na wynos kilka sztuk.

Agnieszka Rakowska
7 lat temu

Adopcja a własne dziecko to są dwie różne kwestie. Jakże odległe od siebie. Rozumiem ze jedno zaadoptowalas skoro takie mądrości głosisz. Dziękuj Bogu za gen płodności bo mało widzę wiesz o życiu. Nikt nie mówi o braku możliwości przekazania genów i nie czyni z tego tragedii tylko o braku posiadania tych genów. Skoro dziecko to nie towar powstaje z miłości to dlaczego taki odłamek społeczeństwa nie może cieszyć się ta miłością? Argument przeciwko argumentowi. Pozostawmy ta kwestie w moralności indywidualnej każdej z osób. Osobiście jestem osobą wierząca i popieram in vitro.

Joanna Pawlińska
7 lat temu

Być wierzącym i popierać sprzeczne z Biblią pomysły to tak jak być wegetarianinem i jeść mięso tylko w piątki. No chyba że wierzysz w coś zupełnie innego, ewentualnie nie bardzo wiesz w co wierzysz. Ja nikomu nie narzucam mojej moralności. Gen płodności? Tego jeszcze nie słyszałam. Możesz mi wyjaśnić różnicę między dzieckiem, które wychowuję chociaż urodziła je inna kobieta a tym, które urodzę i wychowuję? A gen płodności to jakaś farsa. Znam kilkoro dzieci adoptowanych, niektórzy rodzice mogli mieć własne, niektórzy nie mogli, ale nie dostrzegam różnicy między adoptowanymi a urodzonymi przez matkę. Właśnie traktujecie niepłodność jak życiową tragedię, bo… Czytaj więcej »

Agnieszka Rakowska
7 lat temu

Ojej to współczuję w takim układzie stwierdzam,że mało oczytana jesteś czego natomiast nie można powiedzieć o ciętym języku. Proponuje przejrzeć parę najnowszych publikacji i poczytać o genie regulującym płodność. Dalej dziwisz się ze coś takiego jest? No jeżeli z nauką polemizujesz to już twoja sprawa. Chyba mocno życie Cie skrzywdziło? Ja nie mówię o dzieciach z przypadków tylko o milionach kobiet które pragną być w ciąży i przeżyć ten błogosławiony stan, staram się zrozumieć ich tragedię.I na tym koniec naszej konwersacji. Myślę że nie ma co się wdawać w dalszą pyskowke. P.s bardzo Cie proszę znajdź mi w Ewangelii fragment… Czytaj więcej »

Joanna Pawlińska
7 lat temu

Nauka to także wiele błędów i niepotwierdzonych teorii. Te teksty o skrzywdzeniu przez życie to zwyczajna projekcja. Naukowe pojęcie, ale pewnie znasz przy takim oczytaniu. Znacznie dłużej funkcjonujące w nauce, z którą w wielu przypadkach polemizuję, bo oczekuję, że coś będzie bezspornie potwierdzone a nie tylko ktoś wysnuje teorię. Zresztą wiele odkryć powstało w wyniku polemiki z nauką, przy takim oczytaniu powinnaś o tym wiedzieć. A Biblia to jednak trochę więcej niż Ewangelia, ba więcej niż 4 Ewangelie. Jakbyś przeczytała chociaż jedną to byś wiedziała o czym mówią Ewangelie. Przeczytaj całą Biblię ze zrozumieniem a znajdziesz tam odpowiednie fragmenty. Zatem… Czytaj więcej »

Natalia Anna Gil
7 lat temu

Wolę wierzyć w teorię ewolucji, niż w Boga, jeśli o mnie chodzi.

Joanna Pawlińska
7 lat temu

Nie chodzi o Ciebie, nie deklarowałaś się jako „wierząca” cokolwiek by to nie oznaczało. Możesz wierzyć w co lubisz, albo Boga nie ma i wtedy wygrałaś, albo jednak jest i wtedy czeka Cię wieczność w piekle. Ale nie zamierzam absolutnie namawiać Cię do zamiany wiary w ewolucję na wiarę w Boga. Ja bym nie zdecydowała się na in vitro, niezależnie od wiary, po poznaniu szczegółów tego zabiegu. Nie skreślam i nie potępiam kobiet, które się zdecydowały, każdy podejmuje decyzję w zgodzie z własnym sumieniem. Co nie zmienia faktu, że ja osobiście jestem przeciwna samemu zabiegowi. Tak samo jak aborcji, eutanazji… Czytaj więcej »

Paulla Paula
7 lat temu

Bez przesady! Przecież każdy ma jakieś granicę, o ile ma rozum

Aleksandra Trzcińska

To czy urodzi mając 18 czy 60 nie ma znaczenia bo nawet taka 18tka może umrzeć zanim dziecko będzie mieć 18lat ….

W roli mamy - wrolimamy.pl

Zgadza się, jednak „według ostatnich dostępnych kompleksowych danych Eurostatu za 2011 rok , przeciętny Europejczyk od momentu narodzin mógł przeżyć w zdrowiu 61,8 lat, a Europejka – 62,2 lat (średnia dla całej UE).(…)W Polsce średnia długość życia w zdrowiu dla mężczyzn wynosi 59,1 lat, a dla kobiet – 63,3 lata. To odpowiednio 81,4 proc. i 78 proc. oczekiwanej długości życia.”. Poza tym chyba zgodzisz się, że prawdopodobieństwo śmierci 18latki w stosunku prawdopodobieństwa śmierci 60latki jest nieporównywalnie niższe?

Aleksandra Trzcińska

Taka 60 latka lepiej zajmie się dzieckiem jak połowa 18 które myślą o imprezach a nie dzieciach i zachodzą w niechcianą ciążę . A taka ciąża z in vitro jest przemyślana przez kobiety

W roli mamy - wrolimamy.pl

To jak wychowa jest sprawą indywidualną, nie jest to determinowane przez wiek (choć przyznaję, że im człowiek straszy tym mądrzejszy). Sedno sprawy leży tu, że może nie mieć okazji zbyt długo swojej mądrości przekazywać. Daj Boże żyć jej do 100 i dłużej :)

Aleksandra Trzcińska

Każdy może umrzeć w wypadku samochodowym , ktoś go może zabić , że starości wiec moim zdaniem wiek nie gra takiej roli

W roli mamy - wrolimamy.pl

to o czym piszesz może spotkać każdego, również 60latkę, czyli jest podwójnie „zagrożona” jeśli już mamy brać ten argument pod uwagę. Jeszcze bardziej działa to na jej niekorzyść ;)

Aleksandra Trzcińska

Lepiej planująca ciążę 60latka niż 18latka która zajdzie z byle kim i zostawi to dziecko lub usunie . I vitro pomaga ludziom którzy naprawdę pragną dzieci i chcą je kochać

W roli mamy - wrolimamy.pl

Ja nie jestem przeciw in vitro, wręcz przeciwnie – jestem jak najbardziej za. Ale to „za” nie oznacza akceptacji każdego przypadku, tu konkretnie braku granicy wieku.
Znów generalizujesz – znam kilka kobiet dorosłych, nawet bardzo dorosłych, które usunęły ciążę żeby ich „wybryk” nie wyszedł na światło dzienne…
Można się tak licytować i popadać w skrajności, lepiej jednak odrzucić te skrajności i skupić się na tym co jest pomiędzy i do tego stawiać granice, tworzyć zasady, normy społeczne i moralne.

Paulla Paula
7 lat temu

Bez przesady! Przecież każdy ma jakieś granicę, o ile ma rozum

Aleksandra Trzcińska

To czy urodzi mając 18 czy 60 nie ma znaczenia bo nawet taka 18tka może umrzeć zanim dziecko będzie mieć 18lat ….

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close