Na zakupach 8 lutego 2019

My Little Pony Equestria Girl – z ekranu wprost do domu

Nie ma chyba dziewczynki, która nie znałaby kucyków My Little Pony i My Little Pony Equestria Girl – niezwykłych dziewczynek z końskimi uszami. Tymi bajkami żyją wszystkie kilkulatki. Jednak najlepsza zabawa zaczyna się w momencie, gdy My Little Pony Equestria Girl zejdą z ekranu wprost do pokoju. Zaryzykowałam i przyjęłam pod swój dach siedem z nich. I, jak to mówią, nie ma dziecka…

Po co dziewczynkom lalki?

Właściwie dobre pytanie. Nie mogą się bawić patykami i kamieniami? Mogą. Ale po co, skoro są lalki?

pony equestria girl

Szmaciana lalka to najczęściej pierwsza przytulanka dziewczynki. Ktoś do kochania i tarmoszenia ;) Już kilkulatki traktują lalki jak swoje dzieci, przydzielając im role i wyznaczając miejsce w rodzinnej hierarchii. Moja córka na pewnym etapie rozwoju miała takich „córeczek” osiem, a ja miałam obowiązek pamiętać ich imiona i kolejność, w jakiej przychodziły na świat. Szmacianki i klasyczne lalki świetnie nadają się do uczłowieczenia.

lalki pony

Nieco inaczej jest w przypadku lalek typu My Little Pony Equestria Girl. Przytulić ciężko, uczłowieczyć też jakby trudniej. Za to rozwinąć fantazję wymyślając coraz to nowe zabawy – to jest to! Takie kukiełkowe w kształcie lalki (kiedyś dawno temu jakieś dziecko tłumaczyło mi, że te lalki trzeba trzymać za nogi jak kukiełki) są idealne do odegrania codziennie innego scenariusza. A jak jest ich dużo, to… no… nie zagonicie dzieci do spania!

Lalki od Hasbro

Hasbro to nie tylko firma, producent czy logo na opakowaniu. Hasbro to marka. Właściwie Marka przez duże M. A może nawet MARKA. Mamy w domu trochę zabawek od Hasbro i naprawdę niejedno przetrwały. A wygląd i wykonanie zachwycają.

Identycznie jest z lalkami My Little Pony Equestria Girl. Ochy i achy rozpoczęły się już przy otwarciu pudełka.

– Jaka ta ładna, a jaka ta! I ta sukienka! W bajce nie była taka ładna. Mamusiu rozpakuj, szybko!!!

pony equestria

 

Tutaj niestety mały kamyczek do ogródka. Szybko się nie dało. Rozpakowanie, odcięcie wszystkich niewidzialnych gumek, trwało chyba z pół godziny. Co od biedy dałoby się przeżyć, w końcu ważne, żeby dojechały w nienaruszonym stanie. Niestety, głowy też były przyczepione do kartonu w jakiś dziwny sposób i okazało się, że każda lalka z tyłu głowy ma kujące rogi… Odcinałam je delikatnie bardzo ostrymi nożyczkami do kurczaka przy samej „skórze”. Pozostałości wepchnęłam w głowę i tyle. Nawet się zastanawiałam, czy nie dałoby się tych głów zdjąć i po prostu wyjąć tego czegoś, ale nie zaryzykowałam sprawdzenia.

Potem było już tylko lepiej.

pony equestria girl

Kolory

Żywe, ale nie irytujące. Fantastycznie dobrane. Każda lalka ma swój niepowtarzalny styl. Kolor włosów, oczu, sukienki i butów doskonale do siebie pasują. Tu nie ma żadnej przypadkowości. Za to mamy całą gamę kolorystyczną od pomarańczu do fioletu. Co ciekawe – na lalkach praktycznie nie ma nic zielonego. Jedynie kilka ma zielone tęczówki oczu.

Chociaż lalki są z jednej rodziny, na szczęście nie są identyczne kolorystycznie. Kolory „skóry” mają różne odcienie. Dzięki temu wygląda to bardzo naturalnie. I jakoś tak lepiej się patrzy na cały komplet.

pony equestria girl

 

Kształty i szczegóły

Szczerze mówiąc, spodziewałam się, że będzie jak w przypadku innych seryjnych lalek — miały być odlane z tej samej formy i różnić się jedynie ubraniami i kolorami włosów. Otóż nie. Na szczęście nie wyglądają jak siedem klonów. Jedne mają ręce zgięte, inne proste. Czasem zgięta jest jedna ręka. Niby drobiazg, ale ważny. Podobnie twarze – nie jest to siedem identycznych lalczynych buziek. Różnią się minimalnie, ale różnią. Na przykład grymasem twarzy, układem i kształtem brwi, kolorem ust, oczu, kształtem, ułożeniem, położeniem i liczbą rzęs. Całkiem jak w życiu.

Włosy są długie i miękkie. Bardzo przyjemne w dotyku. Oczywiście każda lalka ma włosy w innym kolorze.

pony girl

 

To, co najważniejsze dla dziewczynek

Lalka to nie obrazek. Nie służy do patrzenia. Najważniejsze jest to, co można z lalkami zrobić. A z tymi można całkiem sporo. Mogą siedzieć, leżeć, albo stać. Pod warunkiem, że nie zdejmiemy im butów, wtedy się przewrócą. Długie włosy są idealne do robienia mniej lub bardziej skomplikowanych fryzur. Moje dziecko wszystkim zrobiło kucyki, no bo przecież to są lalki-konie to muszą mieć kucyki. Buty oczywiście zostały pozamieniane. Tak samo jak sukienki. Wielki plus dla Hasbro za ubranka. Są uszyte z dbałością o najdrobniejsze szczegóły, żadnych wystających nitek, siepań itp. za to wygodne rozcięcia na plecach, pozapinane na rzepy. Można przebierać, ile dusza zapragnie! A zapragnie na pewno. W końcu lalki nie mogą całe życie chodzić w tych samych sukienkach!

pony equestria girl
Reasumując: Jestem na tak :)  

Zdjęcia: Mirella

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Na zakupach 6 lutego 2019

Prezent dla rocznego dziecka – co warto kupić, by nie wyrzucić pieniędzy w błoto

Pierwsze urodziny, choć dla samego solenizanta nic nie znaczą – ot dzień jak co dzień – to jednak dla rodziny zwykle są ważnym wydarzeniem. Wszak wszystko co pierwsze jest wyjątkowe i godne celebrowania. Szczególnie jeśli dotyczy to naszego dziecka, które dopiero co przyszło na świat – w naszym odczuciu oczywiście – a już będzie dmuchać świeczkę na torcie.

I tak jak ono zupełnie nie rozumie o co w tym wszystkim chodzi, tak my stajemy na rzęsach by ten dzień był piękny i wyjątkowy. Pompujemy więc balony, dekorujemy odświętnie stół, pieczemy, gotujemy i z radością wręczamy maluchowi prezenty. No właśnie, a propos prezentów…

Sklepowe półki wypełnione są po brzegi różnego rodzaju zabawkami, akcesoriami i gadżetami. Wybór jest więc trudny. Dlatego na początek warto zastanowić się, czy chcemy aby nasz prezent bawił, stanowił pamiątkę na przyszłość, bądź był przydatny np. podczas nauki samodzielnego jedzenia, załatwiania się na nocnik lub mycia ząbków i kąpieli. Jeśli chcecie pójść w tę stronę zajrzycie tutaj.

Jeśli natomiast wolicie postawić na zabawę połączoną z wspieraniem rozwoju i nauką między innymi chodzenia, mówienia lub układania i budowania prostych konstrukcji z różnego rodzaju klocków, to sprawdźcie niżej, jakie mam propozycje.

Prezent na roczek

Pchacz

Do nauki chodzenia świetnie sprawdzają się różnego rodzaju wózki oraz tzw. pchacze, szczególnie na tym początkowym etapie, gdy dziecko musi się czegoś (lub kogoś) trzymać, by się nie przewrócić.

Ecotoys

 Plan Toys

  Vilac

Zabawki do ciągnięcia

W kolejnym etapie stawiania pierwszych kroków przydają się zabawki ze sznurkiem – do ciągnięcia, które zachęcają dziecko do samodzielnego chodzenia.

 Djeco

 Janod

 Liliputiens

Jeździk

W zależności od rodzaju pojazdu oraz możliwości dziecka, w początkowym etapie stanowi zabawkę do wożenia przez osobę dorosłą, a następnie maluch uczy się sam odpychać nóżkami i przemieszczać.

 Smoby

 Kazam

 Planeco

Rowerek trójkołowy

Fajna alternatywa dla wózka na okres wiosenno-letni. W tej chwili wybór jest ogromny, rowerki zazwyczaj są wielofunkcyjne i rosną wraz z dziećmi. Dla najmłodszych są odpowiednio zabudowane, z doczepioną rączką lub kierownicą dla rodzica, często z daszkiem/budką. Większym dzieciom można demontować niektóre elementy rowerków i przekształcać je w takie tradycyjne, trójkołowe.

 KinderKraft

Qplay Rito

Vilac

Zabawki na biegunach

Klasyczny bujaczek, znany chyba każdemu dorosłemu. Dziś jednak oprawiony w bardziej nowoczesną formę, nie ograniczający się jedynie do starego poczciwego konika.

B.Toys

Lala Shop

 Scratch

 Little Bird Told Me

Huśtawka dla niemowlaka

Kto ma (lub miał) dzieci ten wie, jak bardzo lubią się huśtać. Dlatego huśtawka, którą można postawić lub powiesić we własnym domowym zaciszu, to fajny pomysł i gadżet.  

 Bajo

 Nelutek

 Qactus 3w1

Ikea

Stolik edukacyjny

Zabawka, która zawiera w sobie wiele różnych elementów  i możliwości zabawy. Potrafi zająć malucha na długo, dając dorosłym chwilę spokoju.

Smiki

 

Janod

 Clementoni

8. Zabawki wspierające prawidłowy rozwój koordynacji ręka-oko, uczące kształtów, kolorów, rozmiarów, dopasowywania do siebie poszczególnych elementów, układania jednego na drugim, ćwiczące koncentrację oraz precyzję, to różnego rodzaju: sortery, układanki, piramidy i proste, kilkuelementowe puzzle. 

Sortery

 Smily Play

Woodyland

 Melissa & Doug

Układanki

Djeco

Sevi

Skip Hop

Piramidy drewniane

Ikea

Tobbles

Cubika

Piramidy kartonowe

  Djeco

 Janod

 Trefl

Puzzle

 Crocodile Creek

 Rex London

 Djeco

Klocki

Jak świat długi i szeroki, klocki sprawdzają się zawsze i dla każdego – dziewczynek oraz chłopców i w zasadzie w każdym wieku (dorośli również lubią się bawić klockami ;-)). Przebierać można w drewnianych, kartonowych, gumowych, piankowych, czy materiałowych.

Trefl

Djeco

B.Toys

 Duplo

Lalki dla dziewczynek

Pierwsze urodziny to dobry moment na pierwszą lalkę. Najzwyklejsza, nie za duża, nie za ciężka, tak by dziecko mogło ją swobodnie nosić  i tarmosić, a także – a może przede wszystkim – przytulać. A do tulenia najlepsza będzie tzw. szmacianka.

 Rubens Barn

 Metoo

 Art-Madam

 Levenya

Autko

Skoro w propozycjach znalazła się lalka, to musi też pojawić się autko. Proste, niewielkich rozmiarów – pasujące do malutkiej rączki – i wytrzymałe, które nie rozpadnie się na kawałki po kilku rzutach o ścianę czy podłogę  ;-)

 Woody

 Pintoy

 Viga

 Joueco

Z zabawek (na dziś) to tyle. Mam jeszcze sporo innych pomysłów, również książkowych, ale przedstawię je w kolejnym wpisie.  

1
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Julia
Gość
Julia

mam pytanie. co sadzicie zeby roczne dziecko dostalo na prezent auto na akumulator? moja przyjaciolka kupila takiego mercedesa jak ten w tym tescie. niby dziecko juz jest „sztywne” i pewnie siedzi, ale nie wiem czy nie jest za mala mimo wszystko. ktos z Was moje drogie mamy kupil takie auto dziecku na pierwszy rok? czy to jednak za wczesnie? http://dailydriver.pl/porady/zakup-i-eksploatacja/auto-na-akumulator-dla-dzieci-jakie-wybrac-czy-warto/

Emocje 5 lutego 2019

Sposób na szczęśliwe relacje między Tobą a dziećmi – spotkanie rodzinne

Z racji mojego zawodu, ale i pewnie także z powodu wewnętrznej ciekawości, jestem nałogową poszukiwaczką skutecznych metod dotyczących wychowywania dzieci. Bo przecież bycie rodzicem jest wielką nieznaną przygodą, w której nikt nie jest ekspertem.

Gdy kolejne dni mijają w okamgnieniu, a każdy z nas jest przytłoczony mnóstwem obowiązków, okazuje się, że brakuje nam czasu dla rodziny. Dobrze, jeśli próbujemy szukać rozwiązań, by wygospodarować jak najwięcej chwil oraz by budować i rozwijać rodzinne relacje. Jednym z bardzo fajnych i przeze mnie przetestowanym sposobem są narady rodzinne. Choć, prawdę mówiąc, wolę określenie „spotkanie rodzinne”, bo przecież tylko od czasu do czasu przybierają obrót wojennych obrad z bojowymi nastrojami ;)

Kiedy się spotkać?

Regularnie — raz w tygodniu (w ustalonym w tygodniowym grafiku dniu). Wtedy w miłej atmosferze spotyka się CAŁA rodzina.

Co będzie potrzebne do rozmowy?

Przyda się kartka i coś do pisania. Potrzebujemy też ciszy i spokoju. Dlatego nic nie może przeszkadzać – usuwamy wszelkie rozpraszacze, wyłączamy telewizor, odkładamy na bok telefony…

Po co się spotykamy?

Najkrócej rzecz ujmując – by rozmawiać, a tym samym budować dobre relacje między nami a dziećmi.

O czym rozmawiamy?

O wszystkim! Podczas tych rozmów każdy powinien się poczuć, że jest słuchany i uważnie też słuchać drugiej osoby. W tym czasie my rodzice mamy być ciekawi doświadczeń i opinii dziecka, jego uczuć i pomysłów. Podobno już trzyletnie dzieci są w stanie brać udział w takim spotkaniu. Nie mam w domu takiego malucha, więc nie potwierdzę tego własnym doświadczeniem. Wtedy trzeba jedynie dostosować długość spotkania do możliwości kilkulatka, bo żaden nie wysiedzi dłużej niż kwadrans.

Na początku możemy omówić miniony tydzień, podsumować i docenić, co się każdemu udało. Dobrze być do tej części przygotowanym i mieć już pewne przemyślenia, za co możemy dzieci pochwalić. Miłe jest, jeśli podziękujemy sobie nawzajem za różne, czasem drobne, ale miłe gesty, słowa czy zachowania.

Potem warto przejść do spraw większego kalibru – bieżących problemów, konfliktów. Do tej części także warto się przygotować i mieć skonkretyzowane sytuacje do przegadania. Po wypowiedzeniu, co komu leży na sercu, sprawdza się wspólne szukanie rozwiązania danej trudności. Zespołowo wypracowane rozwiązania, będą łatwiej przyjmowane. Dzieci – nawet te najmniejsze – często mają bardzo dobre pomysły, które najlepiej jest zapisać. Poprzez spisywanie, pokazujemy, że poważnie traktujemy pomysły i dzieci czują, że są ważne.

Na końcu możemy zaplanować następny tydzień –  przypomnieć o ważnych wydarzeniach dotyczących życia rodzinnego, wspólnie zaplanować rzeczy, które trzeba zrobić, razem ustalić kto, za co i kiedy będzie odpowiedzialny.

A gdy narada dobiega już końca, nadchodzi czas na to, by zrobić coś fajnego razem – zjeść wspólnie deser, zagrać w planszówkę czy wybrać się na spacer.

Co nam to da?

Mnóstwo satysfakcji! Spotkania rodzinne są lekcją, jak ze sobą rozmawiać, słuchać się nawzajem i ze sobą współpracować. Budujemy emocjonalne porozumienie z dziećmi, pokazujemy, że doceniamy każdego członka rodziny – dzieci wiedzą, że mają prawo głosu, czują, że mają swój wkład w życie rodziny, czują się ważne i potrzebne. Uczymy się wspólnie cieszyć z małych sukcesów oraz jak planować czas.

Zachęcam Was do wdrożenia takich spotkań w życie. Zobaczycie, że już po pierwszym spotkaniu odczujecie, że to ma sens.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close