Niech sok będzie z wami. To prostsze niż myślisz


Kiedyś zrobiłam mały eksperyment i kupiłam kilka napojów dla dzieci. Porównywałam ich skład, ilość owoców z jakich zostały zrobione. To co rzuca się w oczy na pierwszym miejscu to ilość cukru, pod różną nazwą. Teoretycznie powinny zawierać jak największą ilością naturalnego soku, ale uważajcie na składniki wypisane na etykiecie, np. w popularnym „soku” dla dziecka (0,3l) jest aż 5-6 łyżeczek cukru. Świeżo wyciśnięte soki z owoców i warzyw są najzdrowsze, ale jak przekonać do nich dzieci?

Moja najmłodsza latorośl uwielbia wodę. Wodą gasi pragnienie, wodę pije przy obiedzie, wodę popija w ciągu dnia i nocy, nawet w wannie zdarzy się jej wypić. Cieszy mnie to, że od małego nauczyła się wybierać wodę zamiast gazowanych, kolorowych napojów, które często serwowane są np. na urodzinach kolegów i koleżanek. Jest jednak jedna rzecz, którą chciałabym ją jeszcze nauczyć.

Bardzo zdrowe są także soki owocowe, szczególnie te jednodniowe. Ważne jest to, jak powstaje sok, za pomocą jakich maszyn soki są wyciskane. (Więcej na temat różnic między wyciskarką wolnoobrotową, a sokowirówką znajdziecie tutaj). Zatem jaka pozostaje nam alternatywa? Może ręczne wyciskanie? Nie, takich tortur wam nie proponuję.

Od pewnego czasu w naszej kuchni zagościła wyciskarka wolnoobrotowa Muke Mu2G i od razu zachwyciła mnie i moje dzieci. Przygotowanie soku stało się jeszcze prostsze. Nasz najstarszy syn, Marcin staje się prawdziwym smakoszem, który testuje różne warzywa i owoce. Uwielbia razem pracować ze mną, a największą frajdę sprawia mu mieszanie smaków i kolorów. Ostatnie odkrycie to połączenie soku z pomarańczy i z wyciśniętych liści jarmużu. Czy efekt nie jest przepiękny?

Tak, tak, ten zielony sok jest z liści jarmużu. Wyciskarka wolnoobrotowa świetnie sobie radzi ze szpinakiem, jarmużem, sałatą itp. Smak soku ze szpinaku to dla mnie największe odkrycie tej wiosny – niczym zdobycie szczytu najwyższej góry. Komponowanie przeróżnych soków powoli staje się codziennością, z czego się cieszę, bo za zabawą idzie także konsumpcja naszych wytworów. Warto dodać, że soki uzyskane dzięki wyciskarce posiadają maksymalną ilość enzymów i fitosubstancji.

Ten sprzęt może was bardzo zaskoczyć. Nie tylko wyciśnie sok z warzyw i owoców, ale także poradzi sobie z bardzo twardymi produktami. Orzeszki ziemne, migdały, czy mrożone owoce  nie stanowią problemu. Z pomocą wyciskarki możecie śmiało przygotować domowe masło orzechowe, sorbety owocowe, a nawet zupy kremy. Mam dla was dwie wskazówki. Wrzucając twarde produkty takie jak orzechy, migdały, zmrożone owoce trzeba to robić powoli i dać czas na zmiażdżenie. Jeśli zależy nam na gładszej konsystencji np. masła orzechowego – trzeba je  “zmielić” minimum 2 razy.

A teraz czas już na krótki filmik. W głównej roli Marcin i Łucja oraz ananas, który spłatał nam figla.

To jeszcze nie koniec! Mamy dla was trzy książki autorstwa Sarah Owen pt. 100 najlepszych soków.

Wystarczy, że w komentarzu pod tym postem tutaj lub na fb napiszecie Wasze hasło, zdanie lub wiersz z wykorzystaniem dwóch nazw – owoców lub warzyw, z których powstał nasz sok. Podpowiedź znajdziecie w filmiku =D

Bawimy się do czwartku, 13 kwietnia do godziny. 12.00, a wyniki ogłosimy jeszcze tego samego dnia o 17.00 na naszym profilu fb!

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Ni to z gruszki, ni pietruszki, a z jabłuszkiem smak wprost boski :)

  2. Ananas z pomarańczą tańczą tango, więc wyciśnij sok, i zmykaj stąd. :)

  3. Hop hop! Czekamy na wasze zgłoszenia konkursowe do jutra do godziny 12❗❗❗

  4. Ananas i banany i będzie dzień udany!

  5. Chcesz być zdrowy cały rok,
    Pij codziennie własny sok!
    Weź banana, jabłko, gruszkę
    I zrób sok, że ho ho!

  6. Chcesz być zdrowy cały rok,
    Pij codziennie własny sok!
    Weź banana, jabłko, gruszkę
    I zrób sok, że ho ho!!!

  7. Jabłko, gruszka czy ananas?
    Toż to żaden problem dla nas.
    W mig to wszystko wyciśniemy
    I pysznego soku się napijemy.
    Jeśli chcesz mu dodać smaku
    Wrzuć tu jeszcze garść szpinaku.
    Tworzyć smaki możesz sobie
    To ci tylko wyjdzie na zdrowie.

  8. Jabłko, gruszka czy ananas?
    Toż to żaden problem dla nas.
    W mig to wszystko wyciśniemy
    I pysznego soku się napijemy.
    Jeśli chcesz mu dodać smaku
    Wrzuć tu jeszcze garść szpinaku.
    Tworzyć smaki możesz sobie
    To ci tylko wyjdzie na zdrowie.

  9. Szpinak, jabłko i ananas…
    raz-dwa mama zabiegana
    zrobi pyszny sok dla dzieci,
    witaminy w nim przemyci.

  10. Takie soki to świetny pomysł. Dzieciaki mogą dodawać tam co tylko chcą. A co do wyciskarki to chyba trochę się męczy przy owocach typu: banan.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Zobacz kolejny artykuł

Prawa samotnych matek w praktyce


Kiedy wpisałam w okienko wujka Google frazę „prawa samotnych matek”, natychmiast zaczął mi podsuwać podpowiedzi: „prawa samotnych matek w uk”, „prawa samotnych matek w belgii”, „prawa samotnych matek w niemczech”, „prawa samotnych matek w holandii”. Nie dość, że ten analfabeta nazwy krajów pisze małą literą, to jeszcze do głowy mu nie przyszło wspomnieć o prawach samotnych matek w Polsce!

Wujek G jest jaki jest, sam z siebie podsuwa to, co ma pod ręką, nie przemęcza się. Typowy facet. Jednak podstawiony pod ścianą potrafi wykrzesać z siebie znacznie więcej.

Na początek uściślijmy, kto to jest samotna matka. Zgodnie z obowiązującym prawem (Ustawa o świadczeniach rodzinnych) jest nią kobieta samotnie wychowująca dziecko, jednak nie mężatka… Panna, wdowa, rozwódka oraz kobieta będąca w separacji orzeczonej sądownie. Jeśli nie ma papierka, to nawet jak mąż zwiał w siną dal nadal, formalnie dziecko wychowywane jest w pełnej rodzinie. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy mężowi odebrano prawa rodzicielskie, lub przebywa on w zakładzie karnym.

 

Samotna matka może liczyć na następujące „rarytasy”:

Fundusz alimentacyjny

Nie oszukujmy się, jest to zaledwie namiastka tego, co naprawdę należy się dzieciom z tytułu alimentów. Jednak jeśli sąd zasądził, ojciec uchyla się od płacenia, a komornik uznał egzekucję za bezskuteczną, kobieta może wystąpić do funduszu alimentacyjnego o należne świadczenia. Kwotowo będzie to suma równa sumie zasądzonych alimentów pod warunkiem, że sąd nie zasądził więcej niż 500 zł na dziecko. Pomoc z funduszu alimentacyjnego należy się tylko w przypadku, gdy dochód w rodzinie nie przekracza 725 zł na osobę.

 

Refundacja kosztów opieki

Zasiłek czasowy, ale lepszy rydz niż nic. W przypadku gdy samotna matka podejmie pracę, a jej zarobki nie przekroczą tzw. najniższej krajowej, może liczyć na zwrot kosztów opieki nad dzieckiem. W przypadku podjęcia pracy taki luksus należy się przez pół roku, w przypadku stażu, szkolenia, kursu – przez czas jego trwania. Refundacja jest raczej skromna i na nianię nie wystarczy. Wynosi 266,45 zł.

 

Zasiłek rodzinny

Wiadomo – żeby dostać zasiłek rodzinny, trzeba złożyć tonę papierków. Samotna matka nie ma lekko. Oprócz zaświadczenia o zarobkach, udokumentowania, że w ogóle ma dziecko, musi jeszcze udowodnić, że na dziecko zostały zasądzone alimenty. Jeśli nie wystąpiła o alimenty, może nie występować o zasiłek rodzinny – i tak go nie dostanie. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy ojciec dziecka nie żyje lub jest nieznany. Istotne jest tu kryterium dochodowedochód nie może przekraczać 674 zł na osobę w rodzinie. W przypadku, gdy w rodzinie jest dziecko niepełnosprawne, kwota wynosi 764 zł (tak, ja też uważam, że to wygląda jak czeski błąd i kpina).

W zamian za powyższy trud samotna matka może liczyć na aż 89 zł na dziecko do lat pięciu, 118 zł na dziecko w wieku 5 – 18 lat i 129 zł na dziecko w wieku 18 – 24 lata. Podejrzewam, że to dorosłe dziecko musi się uczyć.

 

Samotna matka, która ma przyznany zasiłek rodzinny (tę papierologię trzeba odwalić raz na rok) może się starać o różnego rodzaju dodatki do zasiłku:

– dodatek z tytułu samotnego wychowywania dzieci – 193 zł na dziecko, maksymalnie 386 zł na wszystkie dzieci (kwota może być zwiększona o 80 zł na dziecko niepełnosprawne, jednak nie więcej niż 160 zł na wszystkie dzieci)

dodatek z tytułu wychowywania przynajmniej trójki dzieci – 95 zł na trzecie i kolejne dzieci

dodatek z tytułu kształcenia i rehabilitacji dziecka niepełnosprawnego – 90 zł na dziecko do piątego roku życia, 110 na dziecko do 24 roku życia.

dodatek za podjęcie przez dziecko nauki poza miejscem zamieszkania – 69 zł, jeśli dziecko mieszka z matką i jedynie dojeżdża do szkoły w innej miejscowości, 113 zł, jeśli dziecko mieszka stale poza miejscem zamieszkania. Dodatek przysługuje przez 10 miesięcy w roku.

dodatek za rozpoczęcie przez dziecko roku szkolnego – 100 zł

dodatek za opiekę nad dzieckiem w trakcie urlopu wychowawczego, pod warunkiem, że kobieta w tym czasie nie podejmie żadnej pracy zarobkowej – 400 zł

dodatek z tytułu urodzenia dziecka – 1000 zł

 

Wspólne rozliczenie dochodów z dzieckiem/dziećmi

Samotna matka ma prawo złożyć zeznanie podatkowe PIT, rozliczając się razem z dzieckiem, nawet jeśli nie osiąga ono żadnych dochodów. Ten przywilej dotyczy matek dzieci do ukończenia 25 roku życia pod warunkiem, że się uczą. W praktyce daje to dodatkowe 556,02 zł (za rok 2016) zwrotu podatku, pod warunkiem opłacania zaliczek na tenże podatek. Oczywiście samotna matka ma prawo skorzystać z ulgi prorodzinnej.

Uwaga: Samotna matka nie może rozliczyć się wspólnie z dzieckiem lub dziećmi, jeśli za formę opodatkowania przyjęła ryczałt, kartę podatkową lub podatek liniowy 19%.

Bycie samotną matką ponoć opłaca się przy zapisywaniu dziecka do żłobka, przedszkola czy świetlicy szkolnej. Nie wiem, nie sprawdzałam. Jednak z różnych stron dobiegają mnie wieści, że warto się rozwieść, bo wtedy łatwiej o miejscówkę w przedszkolu. Może i faktycznie coś w tym jest.

Samotna matka, tak samo jak matka niesamotna może wystąpić o 500+ i „kosiniakowe”, czyli 1000 zł przez pierwszy rok życia dziecka. Jeśli ma więcej niż dwoje dzieci załapie się także na Kartę Dużej Rodziny.

 

Reasumując: szału nie ma, ale jak się doda ziarnko do ziarnka, to pewnie coś się uzbiera.

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Dodatek z tytułu samotnego wychowywania dziecka przysługuje samotnie wychowującym dziecko matce lub ojcu, opiekunowi faktycznemu dziecka albo opiekunowi prawnemu dziecka, jeżeli nie zostało zasądzone świadczenie alimentacyjne na rzecz dziecka od drugiego z rodziców dziecka, ponieważ:
    – drugi z rodziców dziecka nie żyje
    – ojciec dziecka jest nieznany

  2. Trochę nieścisłości jest w tym tekście. Nie można jednocześnie być samotną matką i korzystać z funduszu alimentacyjnego. Albo dziecko ma ojca, który płaci alimenty (bądź ich nie płaci i wtedy wypłacane są z FA) albo nie ma, bo nie żyje lub jest nieznany i wtedy można pobierać dodatek dla samotnej matki

    1. Można być samotną matką, nawet jeśli dziecko ma ojca.

    2. Nie można pobierać alimentów z FA i dodatku dla samotnej matki, bo to sprzeczności. Polecam lekturę ustawy z dnia 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych, atr. 11a
      Samotne wychowywanie dziecka to nie samotne macierzyństwo

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Zobacz kolejny artykuł

Dieta matki karmiącej. Kto jeszcze w to wierzy?


Rozmawiałam ostatnio ze znajomą na spacerze z dziećmi i przyszło nam na wspominki ulubionych smaków. Rozmarzyłyśmy się, rozochociłyśmy, ona zakąsiła ryżowy wafel, a ja zaplanowałam pizzę na wieczór. Jej mina, pełna niedowierzania i przerażenia, powiedziała mi wszystko – “ty chcesz TO zjeść?!?”

Normalnie padłam, bo niby dlaczego mam TEGO nie jeść? No i dowiedziałam się, że przecież ja, matka karmiąca powinnam przestrzegać diety, bo inaczej moje dziecko będzie miało jeśli nie skazę białkową to już na pewno kolki. Mentalnie skisłam, bo byłam pewna, że taki tok myślenia odszedł już do lamusa… Ale jak się okazuje, ma się całkiem dobrze, nawet wśród matek, które powinny być znakomicie poinformowane na temat diety matki karmiącej, a raczej jej braku…

I sama argumentacja, że tak mówiła lekarka, położna albo teściowa straszy kolkami po zjedzeniu kapusty, sprawia, że zaczynam współczuć gdy młode, niedoświadczone matki w to wierzą.

A więc zacznijmy od początku – nie ma czegoś takiego jak restrykcyjna dieta matki karmiącej, którą dla świętego spokoju i ze strachu, stosują świeżo upieczone mamuśki. Ja rozumiem, że wszystko dla dziecka, ale dlaczego same siebie okradają ze smacznych posiłków, wyłącznie na wszelki wypadek? A wy, drogie mamy, które nie wierzycie, że można jeść jeśli nie wszystko, to większość, byle mądrze, poczytajcie odrobinę FACHOWEJ literatury, zapytajcie lekarza, który nie utknął w PRL-owskiej mentalności.

Dam Wam przykład. Z pierwszym dzieckiem, 7 lat temu, byłam na restrykcyjnej diecie, bo tak mi kazano. Jadłam – dosłownie – wyłącznie gotowaną marchew, schab, pierś z ryżem. Białe pieczywo z pieczoną piersią z obiadu. Plus biszkopty do kawy zbożowej. To było tyle. Przyznam, że byłam głodna i niezadowolona, choć był jeden pozytyw – w ciągu miesiąca zrzuciłam 18 kg, które przybyły mi w ciąży. Efekt dla dziecka? Żaden, kolki były potworne, mimo przestrzegania co do joty diety hardkorowej.

Z drugim synem zaczęłam szukać więcej informacji. Wtedy obiło mi się o oczy, że jeść można bardzo wiele, więc zaryzykowałam. I co? I pstro – nic, zupełnie. Woju miał dwa miesiące, a ja na Boże Narodzenie wciągałam pierogi z kapustą i grzybami. Nie zadziało się nic, żadne kolki nie wystąpiły, a to dało mi do myślenia. Karmiłam równo dwa lata, i dwa lata nie żałowałam sobie pysznego, zazwyczaj zdrowego jedzenia (w tym “straszną” kapustę, kalafior, brokuły, smażone i nie wiem co jeszcze).

Mając takie doświadczenie,  karmiąc trzeciego syna od początku jadłam wszystko. Aleksander ma 3 miesiące, a ja jadłam i będę nadal jadła różnorodnie. Fakt, pierwszy miesiąc był raczej przepłakany przez niego, ale nie z powodu mojej diety, a tego, że nie trawił laktozy. Podawałam mu enzym – laktazę i dalej jadłam wszystko, problemy zniknęły. Od miesiąca mam luz totalny, jem to, na co mam ochotę – czasem nawet smażone, pizzę, kebaby. Jedyne co cierpi, to moja waga, bo jeszcze mam 4 kilo na plusie.

Serio, gdy słyszę o diecie dla karmiącej, nóż mi się w kieszeni otwiera. Nie ma sensu wprowadzać na wszelki wypadek jakiejkolwiek diety i żyć o ryżu i wodzie. Jak kolki mają być, to będą, układ pokarmowy malucha najczęściej musi mieć czas, by dojrzeć i nauczyć się dobrze pracować. Inaczej jest, gdy pediatra stwierdzi faktyczne problemy, wtedy może pokierować mamę w stronę wyeliminowania pewnych produktów ze swojej diety.

Mnie się bardzo podobało, gdy z Wojtkiem chciałam mieć pewność, że mu nie zaszkodzi brak diety i zapytałam o to położną. A ta, krótko skwitowała “A co, boisz, że bąki po kapuście zaszkodzą dziecku? Chyba tylko, jak będzie miał nos bliżej podłogi.” To tyle w temacie przenikania gazów od matki do dziecka.

P.S. Pamiętajcie, że pokarm tworzy się z krwi, a nie pożywienia, które zjadacie :) I podglądajcie mądre, fajne matki. Ja mimo, że mam już troje dzieci, nadal jednym okiem podglądam Hafiję, bo kto jak kto, ale ona “zęby na karmieniu zjadła” i dobrze wie, co mówi.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Myśle, że wbrew pozorom bardzo dużo kobiet … dopóki nie zmieni się podejście położnych, lekarzy, pielęgniarek i nas samych, to tak długo te mity będą żyły, a kobiety z pokolenia na pokolenie będą sobie je przekazywały …

    1. Oby to już niedługo! Szczególnie wiele zależy od personelu medycznego, to fakt.

    2. Duzo poloznych i lekarzy juz zmienilo poglady ale same mamuski sie nakrecaja czytajac zlote rady na grupach fb 😉

  2. Jem i pije wszystko i po kazdym porodzie robilam to samo

    1. No i fajnie :) człowiek od razu szczęśliwszy :D

    2. 1 syna urodzilam 4.12 a 24.12 w wigilie jadlam sledzie bigos itp itd 😜 hihi

    3. Agnieszka podobnie jak u mnie z drugim. Pierogi z kapucha i grzybami smakowały mi wyjątkowo ;)

  3. Ja wierze, stosowalam lekka diete przy obu na poczatku i krzywda nikomu sie nie stala :) ale kazdy robi co uwaza ;)

    1. Ja rowniez. Dziecko nie mialo kolek, a lekkostrawna dieta przez 3 miesiace tylko na zdrowie mi wyszla.

    2. No i sie czlowiek dobrze czul, waga fajnie w dol leciala, dziecko zdrowe :) nie wiem co kobiety maja z tym piciem alkoholu i jedzeniem smazonego jak tylko dziecko urodza, toć to swiat sie nie konczy ;)

    3. Ja ciaze i karmienie jadlam co chcialam w ciazy przytylam 7 kg ktore spadly w 1 tyg w tym jeszcze waga dziecka 3200 . Dziecko ani razu nie mialo kolki i pierwsze przeziebienie w wieku 3,5 r.z. mysle ze kazdy organizm jest inny . Co do alkoholu to ani w ciazy ani podczas karmienia oczywiscie nie spozywalam.

    4. lekka dieta ok, ale jak mi zakazano połowy produktów, na zaś? Jaki był efekt – karmienie skończyłam po 1,5 miesiąca, bo wierzyłam, ze MUSZĘ jeść ryż/pierś z kurczaka/ gotowany schab i marchew. Uważam, że przesada w którąkolwiek stronę jest zła. Ale gdyby mamy miały więcej rzetelnej wiedzy, wiedziałyby, że kalafior nie morduje jelitek dziecka a jogurt nie wywołuje od razu skazy na buzi dziecka. Złoty środek jest tu całkiem sensowny. ja również jem teraz wszystko, ale raczej zdrowo i lekkostrawnie, bo nie chcę być klockiem. Ale ani pizzy ani kebabu się nie boję :)

    5. Ja jadlam co zdrowe, unikalam produktow wzdymajacych… tiaaa na Barbórke zjadlam golonko… mlody plakal 2 dni… wiec wiesz ;) kazdy robi co uwaza za sluszne :) drugiego karmilam 1,5 roku przy czym dieta 3-4 mce, potem juz normalne jedzenie :)

    6. Szczerze mowiac mialam gdzies te zlote rady ale co sie nasluchalam ze jak to ja zle postepuje 😔 moj ginekolog mial odwrotne zdanie takie z reszta jak ja ze gdy w ciazy i podczas karmienia bede ograniczac wiele produktow to gdy podam je dziecku gdy zacznie jesc jego organizm nie bedzie umial sobie z tym poradzic i z tad biora sie niektore alergie.

    7. to i tak brzmi nieźle. Ja mam cały czas w głowie słowa mojej pediatry – pokarm tworzy się ze krwi, a wzdymające składniki do niej nie trafiają. Pokarm fermentuje dopiero w jelitach mamy i tylko ona może odczuć ewentualny dyskomfort. Nijak się to ma do kolek.

    8. Moja siostra i przyjaciolka jadly normalnie po porodach… u przyjaciolki wyszla alergia na przyprawe w pierniczkach na swieta ;) a siostry maluchy mialy co chwile kolki… takze teges ; )

    9. Dziewczyny jak mowilam wczesniej- kzdy robi co uwaza :) jak sie doczekam kiedys tej dziewczynki (czyli nigdy) to tez bede diete trzymac, bo ucze sie na bledach innych :)

    10. Ala, to tak jak ja – 3 chłopaków :D i żadnych szans na córkę ;) Pozdrawiam :)

    11. Szansa zawsze jest ;) moje chlopaki ciagle o siostrze gadaja (chyba do zameczenia), ale moj mąz niet i koniec i tego sie trzymamy :D

  4. Powiedzmy tak – skoro w szpitalu nikt się „za bradzo nie przejmuje” dietą mam na oddziale porodowym, to po co się przejmować samemu? Ale tak na poważnie – właśnie karmię czwartę pociechę, nie można powiedzieć, że jakoś się ograniczam – a mała na szczęście rośnie zdrowa i zadowolona. Kiedy przy najstarszej po zjedzeniu ostrego sosu pojawiła się lekka wysypka, to go odstawiłam i był spokój, z kolei synek cierpiał na kolki przed półtora miesiącu niezależnie od tego, co zjadałam lub czego się wystrzegałam… Jak we wszystkim, i tutaj należy zachować umiar i myśleć własną głową, z troską przyglądając się maleństwu :)

    1. Uściski dla Ciebie i dzieciaczków <3

    2. W roli mamy – wrolimamy.pl dziękuję baaaardzo i nawzajem

  5. Ja do jedzenia Dostalam zupe z buraczków , ktora miała ocet. To byl 3 dzień w szpitalu po porodzie. A w domu mialam sobie odmawiać normalnego jedzenia?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Zobacz kolejny artykuł

O macierzyństwie słów kilka


Bycie matką to niezwykła przygoda. Nie zrozumie tego uczucia ten, kto dzieci nie ma.
Kiedy każdego dnia patrzę na moje dzieci to wiem, że bycie ich mamą, osobą dla nich wyjątkową, jedyną i co najważniejsze nie do zastąpienia, to najlepsza rzecz, jaka przytrafiła mi się w życiu.

Trud macierzyństwa dzieci są w stanie zrekompensować jednym swoim uśmiechem. Dla mnie jest to najpiękniejszy uśmiech na świecie, ale bycie mamą dwójki nie jest łatwe. Czasami podczas karmienia piersią młodszego maluszka jednocześnie bawisz się ze starszakiem. Czasem bywa tak, że zabawa dla starszego dziecka jest tak wspaniała, że trzy razy usypiasz niemowlaka podczas jednej drzemki. W takich chwilach moje ciśnienie skacze do niewyobrażalnej skali tylko po to, aby za sekundę już tulić dwójkę małych ludzi, którzy są sensem mojego życia. Moja złość mija tak szybko, jak szybko się pojawia.

Kocham być mamą za to, że mogę codziennie oglądać jak moje dzieci uczą się nowych rzeczy. Dla mnie to niezwykle ważne przeżycie. Każdy świadomy uśmiech, przewracanie się z pleców na brzuszek i odwrotnie, pierwsze siadanie, wstawanie, krok – to najpiękniejsze rzeczy, które miałam możliwość zobaczyć i po raz kolejny jest mi dane przeżywać. Nie przegapiłam żadnej nowej umiejętności mojego syna i nie przegapię również osiągnięć córki. Mogę się rozkoszować takim widokiem całe dnie. Uwielbiam przytulać i czuję w powietrzu radość jaką moje dzieci wnieśli do naszego domu wraz ze swoim pojawieniem się.

Kocham ten stan za każde nowe gaworzenie mojej maleńkiej córeczki, które jej wychodzi cudnie, a także nowe słowa mojego przedszkolaka. Ważne jest dla mnie również to, że mogę dzieciom pokazywać przyrodę i wychodzić z nimi na długie spacery po parku. Możemy wąchać wspólnie kwiaty, a także zrywać je na łące do naszego wazonu.

Kocham być mamą za to, że dostrzegam jak czerpać radość z małych rzeczy. Cieszę się z tego, że możemy razem upiec pyszne ciasteczka lub obejrzeć bajkę, którą Kuba lubi albo przeczytać kolejny raz tę samą książeczkę. Każda minuta spędzona z moimi dziećmi daje mi radość i satysfakcję, choć nie ukrywam, że wieczorem zazwyczaj zasypiam na siedząco na kanapie.

I… żadne kupy, biegunki, wymioty choroby ani nieprzespane noce nie są w stanie sprawić, że przestanę kochać być matką. Nie ważne, że są gorsze dni. Zapominam o nich bardzo szybko, bo choć macierzyństwo to ciężki kawałek chleba, to zdecydowanie warty swojej ceny.

Ty też jesteś najlepsza! Wiesz dlaczego? Bo jesteś jedyną i niepowtarzalną, najcudowniejszą i wszechwiedzącą matką dla swojego dziecka.

Podobało się? Polub fanpage Darii i zobacz więcej tekstów.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. www.zaraz-wracam.pl

    <3

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top
W Roli Mamy na Facebooku