Mamo pali się! – czyli oświetlony pałac w Wilanowie

Mamo pali się! – czyli oświetlony pałac w Wilanowie


Mirella

11 marca 2016

Właściwie nie dziwię się, że król Jan III Sobieski upodobał sobie pałac w Wilanowie i przebywał tam chętniej niż w Zamku. Ja na jego miejscu też bym postawiła na siedzibę, którą otacza duży, piękny ogród. Co tam przy nim jakiś brukowany dziedziniec zamkowy.

Okolice wilanowskiego pałacu nawet dziś trudno określić inaczej niż jako słabo zaludnione. Nie żeby było tam całkowite pustkowie, nawet bloki są, ale wszystko to w pewnym oddaleniu od pałacu. Dla porównania warszawska Starówka jest tak gęsto usiana kamienicami, że nawet miejsca na trawniki nie ma.

Dziś Wilanów leży w granicach Warszawy, wiejskiego pochodzenia wyparł się już dawno. W zasadzie można powiedzieć, że zmieniło się wszystko poza pałacem w Wilanowie i sąsiadującym z nim kościołem. No jeszcze poczta wygląda dość staro. Ale myliłby się ten, kto by przypuszczał, że Wilanów to tylko nudne muzeum, gdzie lepiej nie zabierać dzieci. Tak na marginesie, dzieciaki lubią takie miejsca. Do dziś mam w oczach zachwyt Duśki na widok komnat Zamku Królewskiego w Warszawie.

Podobny błysk w jej oczach wywołały iluminacje świetlne wyświetlane na fasadzie wilanowskiego pałacu. Wiem, że to zabrzmi do bólu głupio, ale tego nie da się opisać, to trzeba zobaczyć. Jeśli macie blisko do Warszawy i trochę czasu, to jutro ostatnia okazja. Mappingi są wyświetlane tylko w soboty.

Nawet nie będę próbowała Wam tego opisywać, zerknijcie na film:

A teraz spróbujcie sobie to wyobrazić na żywo… Absolutnie wszystko co tam widać zostało wyczarowane światłem. Tak, ogień i  te spadające kawałki pałacu też ;) I nie, nie jest to jedyny mapping jaki można zobaczyć, my załapaliśmy się jeszcze na Bajkę o królewskiej wydrze. Mamooo, tam są myszy!!! Nie myszy? Szczury? Naprawdę?! 

IMG_7116

 

Ale to nie koniec atrakcji. Po obejrzeniu mappingu (jak ktoś wie skąd ta nazwa i co oznacza, to niech mnie oświeci) zwiedzający zapraszani są do Ogrodu Wyobraźni na przepiękny pokaz świateł do muzyki Arama Chaczaturiana, Piotra Czajkowskiego i Edwarda Griega. Tu na odmianę wszystkie dzieci stały z szeroko otwartymi buziami. Dla rodziców to bezcenne chwile ;)

A na koniec Magiczny Ogród Króla…  Mamoooo najpierw do ślimaka, a teraz do biedronki! Mamo to nie osa, to pszczoła przyleciała do tych kwiatów! Kwiatów… Te kwiaty miały po dwa metry jak nie więcej… Mamo wejdźmy do jednego, zobacz tu można! I do karety musimy pójść i jeszcze pod fontannę. Mamooo, ale jak do karety to do koni też!

IMG_7149

IMG_7164

Tak na marginesie, żeby mi ktoś nieścisłości nie zarzucił: fontanna i kareta z końmi znajdują się na Złotym Dziedzińcu

IMG_7134

Powiem Wam, że gdyby nie pogoda, w gruncie rzeczy słabo sprzyjająca długiemu przebywaniu na powietrzu, byłabym gotowa zostać całą noc i cieszyć oczy tymi niezwykłymi cudami wyczarowanymi światłem. Niestety wystawa trwa tylko do 13 marca :(

IMG_7148

IMG_7163

Jeśli w tym momencie pomyśleliście: wszystko pięknie tylko do Warszawy daleko to mam dla Was dobrą wiadomość: tego typu pokazy organizowane są w całej Polsce. Trzeba tylko śledzić lokalne ogłoszenia, czytać plakaty, słuchać co mówi dziecko po powrocie z przedszkola lub szkoły…

IMG_7163

IMG_7106

IMG_7104

zdjęcia: Mirella

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. agnieszka doliwa

    mam dziecko w przedszkolu…i to jest koszmar, bo częściej jest w domu niż w przedszkolu..jak poradzic sobie w sytuacji, gdy trzeba brac zwolnienia co miesiąc???..co zobić, gdy po chorobie dziecko wraca do przedszkola a po tygodniu słysze kaszel..katar…szklane oczy…jestem na skraju załamania nerwowego…dlaczego funkcja szefa zmiania ludzi w bezduszne potwory, dlaczego matka w tym pańswie boi sie iśc na zwolnienie ..im więcej o tym myslę, tym gorzej…żyje w ciągłym stresie napędzanym chorobami synka..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Bądź Zosią Samosią, nie licz na pomoc innych

Bądź Zosią Samosią, nie licz na pomoc innych


Żaklina Kańczucka

10 marca 2016

Jedyną bezinteresowną pomoc, jaką możesz otrzymać, to od Pana Miecia spod monopola. Nie bądź naiwna, nie licz na innych, bo tylko nieliczne wyjątki pomogą ci z marszu i nie będą oczekiwały wdzięczności.

Ja pana Miecia specjalnie nie znam, taki sobie Pan Żul, całkiem nieszkodliwy, kulturalny jak na rasowego żula przystało. Pan Miecio wie, że nie dam mu zajarać peta, bo nie palę, wie również, że nie dam na flaszkę bo nie popieram alkoholowej miłości pana Miecia. I to dopiero jest złoty człowiek, ja taka “na nie” a pan Miecio wraz z panem Zenkiem pchali moje auto pod blokiem jak była potrzeba. Za nic, za uśmiech i dziękuję. A sąsiad spojrzał ze współczuciem, ale ani pół słówka szepnął, poszedł dalej. Wniosek? I im bardziej ludzie różnią się od panów Mietków, tym bardziej interesowni i mniej empatyczni się stają.

Bądź Zosią Samosią. Sama sobie sprzątaj to nie będziesz musiała się wkurzać i poprawiać. Zrobisz to szybciej, lepiej i bez smug ze źle wypłukanej szmaty. Nie, nie proś męża, żeby przykręcił jakąś śrubkę, naucz się obsługi śrubokręta, to przecież proste! A co do męża- pamiętasz taki żarcik?

– Kran cieknie, zrób coś! – mówi ona
– Wiem, nie musisz mi przypominać co pół roku – odpowiada on.
To się dzieje naprawdę!

Przyznam że jestem człowiekiem obowiązkowym i bezinteresownym, marzyłabym aby reszta świata też taka była, ale nie jest. Teraz to jest transakcja wiązana, zawsze coś za coś. Za darmo to można kopa w twarz dostać i się mocno rozczarować.
Od hasła “czy możesz” przechodzi się do opcji “a w zamian”, nie ma tak jak kiedyś – przynajmniej na wsiach – bywało, po prostu potrzebujesz pomocy i ktoś ci pomoże, ot tak i sam z siebie. Za dziękuję a nie “rozliczymy się później” lub “masz u mnie dług wdzięczności”. I te długi wdzięczności ciągną się jak papier toaletowy, szary, bury i ponury, bo stworzony z recyklingu wzniosłych chęci.

Tak, jestem Zosią Samosią. Nie proszę o pomoc, nie muszę więc słuchać wymówek i przyjmować do wiadomości oczekiwań. Jestem samodzielna na tyle ile mnie stać i nie wiszę na ramieniu innych, ani słodko ćwierkając im do ucha ani do znudzenia gdacząc “czy mógłbyś/mogłabyś?…”.
Dziękuję, co mogę, zrobię sama!

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Bycie Zosia Samosia nie zawsze jest fajne- pisze to ja, mama trojki dzieci ;)

  2. No jestem Zosia Samosią, jestem,co ja na to poradzę. .I bezinteresowna tez jestem,choć niektórzy starają mi się to wybić z głowy. Dobrze mi z tym.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

To, że ciąży towarzyszą różne rozterki i mniej lub bardziej poważne dolegliwości, wiemy bo o tym się mówi. To, że poród nie należy do przyjemnych przeżyć – delikatnie ujmując, też wiemy bo o tym również się mówi. Dlaczego więc trudy karmienia piersią owiane są taką tajemnicą? O tym, że boli i bywa ciężko raczej się nie mówi, a jeśli już to mało i po cichu.

Będąc w pierwszej ciąży dużo czytałam na temat jej przebiegu i rozwoju, szukałam informacji dotyczących porodu oraz macierzyństwa. Rozmawiałam z wieloma innymi mamami, wymieniając się doświadczeniami, dzięki czemu do przyjścia na świat syna i nowej roli jaka mnie czekała byłam przygotowana. Wiedziałam, że łatwo nie będzie, ale właśnie ta świadomość uchroniła mnie przed wielkim rozczarowaniem.

Żałuję, że przez tych dziewięć miesięcy nigdzie nie natknęłam się na temat karmienia piersią i nie mam tu na myśli „naukowych” artykułów prawiących o jego zaletach, bo tego akurat nie brakuje. Chodzi mi o prawdziwy obraz naturalnego karmienia, historie z życia wzięte opowiadające o tym, jak trudne i bolesne bywają początki tej przygody.

Pamiętam jak dziś moje zderzenie z rzeczywistością, kiedy okazało się, że to nie poród jest ostatnią przeszkodą i niejako cierpieniem na drodze prowadzącej do bycia szczęśliwą mamą ślicznego maluszka. Pamiętam jak bardzo byłam zdziwiona, rozczarowana i zła, że nikt mnie nie ostrzegł! Nikt mi nie powiedział, że pierwszy miesiąc będzie taki ciężki, okraszony łzami, a nie radością.

Przystawianie noworodka do piersi okazało się bowiem ciężkim zadaniem, bo nie wystarczy tylko wystawić cyca, wierząc że ten kilkudniowy okruszek sam sobie poradzi. Tego trzeba się nauczyć, a żeby się nauczyć trzeba wielu prób i błędów. Bólu i złości. A także niezwykłej siły by przetrwać i się nie poddać. By nie zwątpić, gdy dziecko się drze bo jest głodne, a mama nie potrafi go nakarmić, czytaj – poprawnie przystawić.

Poranione brodawki, pokryte strupami, zaciśnięte z bólu zęby, łzy mimowolnie spływające po policzku, zdenerwowane dziecko i partner, który chciałby pomóc, ale nie może. Do tego dochodzi podejrzenie niewystarczającej ilości pokarmu, a następnie jego nawał, pierwszy zastój mleka i zapalenie piersi, któremu towarzyszy taki ból, że nie można nawet ręką ruszyć. Pojawia się temperatura, dreszcze, a całe ciało oblewa straszliwy chłód. Pojawia się też krzyk bezsilności i chwila zwątpienia.

Ja tego doświadczyłam, dwa razy – przy pierwszym dziecku i przy drugim. Z tą małą różnicą, że za pierwszym razem nie byłam na to przygotowana, bo nikt mi nie powiedział, że tak może być, a mnie samej karmienie piersią kojarzyło się głównie z czymś pięknym i przyjemnym. I wcale nie twierdzę, że tak nie jest – generalnie jestem wielką fanką naturalnego karmienia, trzeba jednak mieć świadomość, że początki bywają naprawdę ciężkie i zanim zacznie się czerpać z tego jakąkolwiek radość, trzeba swoje przejść.

Dlatego zachęcam Was  drogie panie, rozmawiajcie o tym. Nie straszcie, lecz mówcie szczerze i otwarcie by młode mamy mogły się psychicznie przygotować na tę sytuację, a nierzadko nawet walkę.  

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. A slyszałyscie piosenkę kraina głodu mam tę moc karmić całą noc

    1. Słyszałam, mnie to niedługo czeka. Na sobotę mam termin porodu ?, będę na bieżąco.

    2. Ja nie słyszałam… Cóż to??

  2. Oj początki ciężkie ale warto je przeboleć dla tych chwil razem :) pozniej juz cała przyjemność :)

  3. Dla mnie to nigdy nie było przyjmie niestetety

  4. Jeśli chodzi o karmienie źle wspominam początki z synem bo nie chcial złapać a położne po mnie jeździły ale gdy załapał karmilam półtora roku i to byly przepiękne chwile z córką było odwrotnie od razu załapała o chodzi ale pokarm mialam tylko 6 miesięcy

    1. Ja, kiedy przetrwałam okropny początek, też lubiłam karmić :) i z pierworodnym cieszyłam się tymi momentami trochę ponad rok. Teraz, przy córce, ledwo co okiełznałam ból i zaczynam się cieszyć, ciekawe ile będzie nam dane :)

    2. a, kiedy przetrwałam okropny początek, też lubiłam karmić :) i z pierworodnym cieszyłam się tymi momentami trochę ponad rok. Teraz, przy córce, ledwo co okiełznałam ból i zaczynam się cieszyć, ciekawe ile będzie nam dane :)

  5. Dlamnie jest to przyjemne dopiero teraz gdy zostałam drugi raz mamą a moj syn ma 4 miesiace… do tego czasu cały czas mnie to poprostu bolało ale starałam się bo wiem jak po córce cierpiałam ze nie pptrafie. Tak jak w artykule nikt mnie na to nie przygotował i poprostu nie dałam rady (wyrodna matka ) ”miałam mleko a nie chciałam dac” dzieki tej nauce wiedzialam jak teraz sie zachowac no i prosze… moze to być przyjemne ale trzeba czasu i cierpliwości

    1. Oj tak! Trzeba czasu, cierpliwości i siły by wytrzymać! :) Ale warto :) I warto też o tym mówić, by inne mamy mogły się na to przygotować.

    2. Dokładnie tak. Cierpliwości i samozaparcia.

  6. Ja uważam te chwile za cudowne..tylko dziecko i ja ..taka wspolnosc… bardzo miłe to wspominam…byłam załamana i rozgoryczona ze ostatnio nie mogłam.karmić swojego synka..który był wczesniakiem

    1. Też uważam, że to cudowne chwile ale dopiero gdy dziecko nauczy się „ładnie” ssać i brodawki się do tego przyzwyczają ;)

  7. Heh córcia ma teraz 2 miesiące a syn 5 lat .. syna karmilam 2 miesiące ale później było mu mało i musiał dostawać butle i nie wspominałam tego źle .. ale córcia miała cyca 3 tygodnie i dostałam zapalenia piersi bo tak mnie pogryzla przy tym dostałam gorączki i pokarm się spalił. . jeśli jeszcze raz miałabym czuć taki ból to wolę żeby mnie żywcem zakopali .. nikomu nie życzę tego co przeszłam

    1. Też miałam zapalenie, Gorączka 40 stopni ból nie do zniesienia mąż pierś gniecie mleko tryskalo ja płacze masakra

    2. Po pierwsze – też mam 5-letniego syna i 2-miesięczną córkę! :) :D
      A po drugie – przy synu nabawiłam się raz takiego zastoju i zapalenia piersi że wyłam z bólu, kląc w niebogłosy – za jakie grzechy!?! Na szczęście wyszłam na prostą i udało mi się karmić dalej. Później było już przyjemnie :)

  8. Kurczę czytajac to co napisałaś ciarki przeszły moje ciało poważnie dwuma rękoma podpisuje się pod tym .Zgadza się każde słowo napisane i mimo takiego nacisku na karmienie piersią w szpitalach zostawiają nas z tym same wręcz opryskliwie się do nas odnoszą Panie które tak naprawdę powinny poświęcić nam dużo uwagi i wspomóc poradą a jak już rodzisz kolejne dziecko to już wogole Cię olewaja bo uważają że już powinnaś być doświadczona ja mam teraz trzeciego bobasa który ma niecałe dwa miesiące i jestem na swierzo z tym tematem pozdrawiam wszystkie matki

    1. Niestety ale to prawda – w szpitalach brakuje ciepłych i miłych osób, które pomogą zakłopotanej matce i głodnemu dziecku!
      Również jestem z tematem na świeżo (moja córka niebawem skończy 2 miesiące! :) ),gdy leżałam po porodzie w szpitalu, widziałam kobiety które nie umiały przystawić swoich dzidziusiów do piersi. Było mi ich tak szkoda, że aż mi się serce krajało – one ze łzami w oczach, z bezsilności, a te dzieci zapłakane z głodu… i nikt sam z siebie nie przychodził by im pomóc, wytłumaczyć, pokazać. Smutne to :(

  9. Karmienie masakra dla mnie najgorsza sprawa ból podczas ssania nie do zniesienia brak pokarmu położna kazała karmić na siłę a ja ze łzami w oczach a dziecko ciągle wyło bo głodne meczylam się ok 8 miesięcy . Drugie dziecko karmilam tylko 3 miesiące było troszkę lepiej ale pokarmu brak

    1. 8 miesięcy??? To nieźle!

    2. Bo miałam taką położna która niby mi pomagała przyjeżdżala dzwoniłam do niej itp a ona karm karm karm i karm a ja młoda z płaczem słuchałam i karmilam przy drugim już Mądrzejszy człowiek ;)

  10. Karmienie nie należy do najlatwiejszych ale potem to same zalety. Chociaż by ile w portfelu wiecej kasy. Policz ile kosztuje mleko i w to miejsce kup sukienkę w nagrode albo cos o czym marzysz :) nie stoi sie z garami zeby szykować te mleko i wode :) i ile wrzeszczenia mniej gdy nie szykujesz potem tego mleka tylko wywalasz cycochy i buch ;) ja karmie poraz drugi ;) przerwa miedzy 1 karmieniem a drugim 7 mc :) jestem dumną mamą ktora swiadomie daje ci najlepsze :*

  11. Oj bolące piersi, płacz bezsilności, pamiętam, przy pierwszej córce, a teraz przy drugiej poprostu rewelacja, nadal karmie mimo że mała ma już 9 prawie miesięcy, i je wszystko, to te nasze wspólne drzemki przy cycu, wieczory, usypianie, nie zamienilabym za nic. Jedynie nocki trochę przechlapane, bo budzi się i szuka zbiorników…

    1. Mleczarnia ciągle otwarta…

    2. Zawsze w gotowości dla mojego kwiatuszka?

  12. Ja trafiłam na miłe Panie położne w szpitalu, a moje doświadczenia są świeże – Maluszek ma 10 dni. Początki, czyli pierwszy tydzień niby było bolesny, ale porównując do porodu, to karmienie to pikuś. Miałam jakieś ranki, ale dbałam o nie – smarowałam, wietrzyłam i od 3 dni mam brodawki bez ran. Oczywiście pierwsze zassanie bywa bolesne, gdy Maluch się niecierpliwi, ale po chwili jest już ok. Nawał już miałam, zapalenie mam nadzieję, że mnie ominie i do końca mojej przygody z karmieniem bedzie miło i przyjemnie.

  13. oj początki to dramat. i wredne baby na poporodowej, ktore sądzą, że skoro urodziłaś to wiesz jak przystawiać. i tak łzy spływające same po policzkach..walczyłam 7 tygodni i wywalczyłam. Teraz leci 9 miesiąc ;p

  14. a znacie maść dobrą na pogryzione piersi

  15. Maść Bepanten jest dobra tylko trzeba dużo smarować .

  16. Wiele osób mi gadalo ze szkola rodzenia to niepotrzebna bzdura ale to tam uczyli nas jak karmić, przystawiać, czego się spodziewać i jak rozpoznać kiedy dziecko źle łapie, czym pielęgnować i kiedy minie najgorszy okres. Za to dziekuje :)

  17. O tak początek był ciężki. I to dwa razy. Pierwszy raz przy synu coś tam słyszałam krótko przed porodem od koleżanki, która urodziła miesiąc wcześniej i zdawała nam na forum relację. Pisała czego używa i jak działa. Można było się teoretycznie przygotować, praktyka okazała się bolesna. Karmiłam 15 m-cy. Potem, mimo krótkiej, trwającej 2 m-ce przerwy, zaczęłam od nowa z córcią. Lepiej nie było, podobnie jak przy synu pokarm dopiero w trzeciej dobie się pojawił ale przynajmniej wiedziałam co i jak. Brodawki poranione, krew się z nich lała razem z mlekiem. Ale walczyłyśmy razem z położnymi. Teraz karmię córkę już 2 lata i 4 m-ce a mały cycocholik nie chce w żaden sposób z tego zrezygnować.

  18. Napisałabym ze nikt nie przygotował – nie szukałam informacji. Każdy kupuje najlepszy wozek czy sliczne pościele ale zeby miec doradcę laktacyjnego pod reka przed porodem to juz nie istotne?

  19. Kamila Parypa

    Miałam cesarke, niestety moja laktacja potrzebowała czasu, był stres, płacz, ból, krew nawet lala się… Ale dałam radę, chciałam tak bardzo karmić i udało się, 27 kwietnia moje słoneczko będzie miało 2 latka… Teraz będzie problem, aby odstawić :) i pytanie kiedy nadejdxie ten właściwy moment :) Pozdrawiamy z Belfastu

  20. Mi na szkole rodzenia położna mówiła że karmienie jest takie super a gdy urodziłam i przystawiłam córkę do piersi to wcale nie było takie przyjemne, czułam ciągnięcie i ból. Poprosiłam tę samą położną o radę – a ona – no bo to tak właśnie czuć.
    Hipokryzja mnie powaliła.
    No więc przy pierwszym dziecku piersi bolały mnie ok 4 miesiące i zaciskałam zęby z bólu, a przy drugim też ból tak do 4 miesięcy ale już nie aż tak mocny jak przy pierwszym.
    Wolałabym żeby mi ktoś wcześniej przedstawił też ciemna stronę mocy.

  21. U mnie wlasnie tak bylo – wyjelam cyca i maly zlapal i zaczal jesc. Nawal mleka mialam ale czeste przystawianie pomoglo. Takze nie zawsze jest tak zle

  22. Dla mnie karmienie to coś najwspanialsze na świecie. Na szczęście nie miałam nigdy problemów może dlatego sprawia mi to ogromna radość. Wiem że od roku daje synowi to co najcenniejsze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Najgorsze prezenty od facetów na Dzień Kobiet

Najgorsze prezenty od facetów na Dzień Kobiet


Agnieszka Jelinek

8 marca 2016

Dziś Dzień Kobiet i tak się składa, że pewnie większość z nas z ogromną przyjemnością przytuli bukiet róż, czy tulipanów. Nie jesteśmy wybredne, czekoladki, czy storczyk także wystarczą. Jednak panowie czasem wzbijają się na wyżyny swych możliwości i pragną nam wręczyć jedyny w swoim rodzaju prezent. A jacy są zadowoleni z siebie, gdy z niecierpliwością i drżącymi rękami zdzieramy papier z pudełka, prawda? :P

Specjalnie dla was wygrzebałam z czeluści internetu najgorsze prezenty, jakie kobieta może otrzymać od faceta w tym dniu.

Oto osiem najgorszych prezentów:

Deska do prasowania z regulacją wysokości. Najlepiej w różowe kropeczki, kwiatuszki, czy co tam innego producenci nie wymyślą, aby zachęcić nas do prasowania. Jasny sygnał od męża oczekującego codziennie wyprasowanych koszul, spodni i podanych na tacy z szerokim uśmiechem. Przecież on dba o nasz kręgosłup. Nie zauważyłyście?

Leginsy w srebrne gwiazdki. Co z tego, że o rozmiar za małe, czy za duże, leginsy wracają do mody, niestety nie zawsze leżą tak jak na manekinie. Powinnyśmy się cieszyć i płakać zarazem :)

Drukarka laserowa, by zabiegana matka polka nie musiała tracić czasu w sklepie fotograficznym i w domu mogła wydrukować zdjęcia. Jednak po pierwszej turze zdjęć okaże się, że tonery są za drogie – lepiej wywołać w sklepie.

Skrzynka piwa. Wielki Pan i Władca zaplanował najwspanialszy romantyczny wieczór. Cóż może się równać z takim podarunkiem. Tylko pamiętaj, podziel się z nim. :)

Zestaw do pielęgnacji tapicerki. On doskonale wie jak lubisz dbać o porządek w domu, czemu więc nie rozszerzyć zasięgu twoich mocy o samochód?

Tęczowy szal, który wybrał ze swoją mamą. Nie wiem jak wy, ale ja lubię szale. Mam ich więcej niż par butów. Jednak w tym wypadku sprawdza się zasada, że co podoba się teściowej, nie zawsze jest w guście synowej.

Różowy odkurzacz. W końcu masz swój spersonalizowany sprzęt AGD. Tylko pozazdrościć.

Śrubokręt. Prezent, który przetrwa każdy związek, będzie z tobą do końca świata. Do tego jaki użyteczny i pomocny w każdej chwili. Nic tylko podziękować z głębi serca i skręcić krzesło, łóżko.

Drogie Panie, mam nadzieję, że dodacie jeszcze swoje trzy grosze i opowiecie czym zaskoczyli Was Panowie.

Tymczasem przesyłam Wam najserdeczniejsze życzenia z okazji Dnia Kobiet, by trwał on cały rok i o jeden dzień dłużej.

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Był czas, że często nosiłam ze sobą śrubokręt w torebce. Potem dostałam scyzoryk i już nie musiałam :) Ale jakbym dostała śrubokręt na prezent to by mi miło nie było. Ale za scyzoryk – szczególnie takiej dobrej marki – to bym się nie obraziła, bo mój stary przepadł.
    No ale do scyzoryka kwiatek też musiał by być :)

  2. Ja dostalam piekny prezent. Ale tak sobie mysle jaką trzeba byc wiedzma, by nie docenic prezentu od mezczyzny. Facet sie stara kupic co najlepsze ,a niektore wybrzydzaja, albo mowia ze kicz. Chocby prezent byl tandetny i beznadziejny , pasuje pokazac ze sie docenia ,ze pamietal i chcial cos dac a nie zgrywac ksiezniczke

    1. Oktawia Gala zgodzę się z tobą :), jednak niektóre prezenty powalają z nóg :)

    2. Oczywiscie , nie kazdy facet jest kreatywny i idealnie cos wymysli, ale sam gest jest juz sam w sobie niesamowity:)

    3. Tak, tak,
      a tu instrukcja, jak się cieszyć i przyjmować prezenty/ kwiaty
      https://www.youtube.com/watch?v=Hz-nII29Is8

  3. a ja bym się cieszyła z deski do prasowania :P wiadomo że i tak prasuję bo samo się nie zrobi a przynajmniej było by mi wygodnie ;) No i miała bym świadomość że choć przez chwilę mój facet pomyślał nad tym jak ułatwić mi życie ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku