Po czym poznać, że dziecko jest uzależnione od komputera


Cieszymy się, gdy dzieci mają swoje zainteresowania, pasje, hobby. Coraz częściej na czele listy dziecięcych „koników” króluje komputer. Wydawałoby się, że to nic dziwnego – takie czasy. Jednak granica między pasją a uzależnieniem jest bardzo subtelna. Czy wiecie, po czym poznać, że Wasze dzieci uzależniły się od komputera i internetu?

  1. Jeśli dziecko, które do tej pory miało wszechstronne zainteresowania, nagle cały czas wolny spędza przed komputerem, w głowie rodzica powinna się zapalić czerwona lampka.
  2. Jeśli dziecko, które do tej pory miało dużo znajomych, nagle utrzymuje z nimi kontakty wyłącznie przez sieć lub w ogóle nie utrzymuje kontaktów, warto rozważyć czasową „awarię” internetu.
  3. Każde dziecko powinno mieć w domu pewne obowiązki. Ponadto wszystkie dzieci mają zobowiązania wynikające z faktu bycia uczniem. Jeśli dziecko zaniedbuje szkołę i dom, bo ma „coś ważnego” do zrobienia w komputerze, można mówić o uzależnieniu.
  4. Poważnym symptomem uzależnienia jest agresja. Jeśli dziecko wybucha gniewem, złości się, tupie, płacze i krzyczy, gdy każemy mu odejść od komputera, mamy poważny problem.
  5. Jeszcze większy problem mamy wtedy, gdy dziecko nie chce odejść od komputera na czas posiłku, lub, o zgrozo, nie wychodzi do toalety. Prawdopodobnie mamy w domu komputerowego zombie.
  6. Jeśli przyłapiemy dziecko na ukrywaniu rzeczywistego czasu spędzonego przed komputerem, najwyższy czas przestać się łudzić. Bardzo niepokojące jest, jeśli dziecko, które miało „tylko sprawdzić pocztę”, straci panowanie nad czasem i utknie w sieci na kilka godzin.
  7. Dziecko uzależnione od komputera i internetu może nawet odmówić wyjazdu na wakacje, jeśli nie będzie miało dostępu do sieci. Houston mamy problem!

 

Co my, jako rodzice możemy zrobić w takiej sytuacji? Przede wszystkim zachować zdrowy rozsądek. Najprościej byłoby po prostu odciąć dziecko od komputera i internetu, zaproponować cyber detox, ale nie oszukujmy się – komputer to nie alkohol, który można raz na zawsze z życia wyeliminować. Zamiast walczyć z dzieckiem, stosować zakazy, nakazy, kary i szlabany, lepiej pomóc dziecku wypracować mechanizmy, które obronią je przed nałogiem.

 

  1. Koniec samowolki. Dziecko musi mieć wyznaczony czas, który może spędzić przed komputerem. Ważne, by nie odbywało się to tuż po szkole. Lepiej zachować kolejność: obiad, lekcje, obowiązki domowe, jeśli są, to zajęcia pozalekcyjne, komputer.
  2. Cenzura. Warto przyjrzeć się stronom, na których dziecko spędza dużo czasu. Jeśli gra w gry, dobrze podsunąć mu pozycje edukacyjne zamiast klasycznych strzelanek czy gier akcji. Przyda się blokada rodzicielska na określone strony, jeśli uznamy, że zawierają nieodpowiednie dla dziecka treści.
  3. Profilaktyka. Uczmy dzieci, że siedzenie przed komputerem ma bezpośredni wpływ na zdrowie. Świecący w ciemności monitor na pewno zepsuje dziecku wzrok, a źle dobrany fotel zdeformuje kręgosłup. Dziecko powinno rozumieć związek między jednym a drugim. Warto też nauczyć dziecko, że maksymalna jasność i kontrast monitora to nie jest dobry pomysł.
  4. Terapia zastępcza. Zamiast przekonywać dziecko, że komputer to samo zło (co przecież w gruncie rzeczy nie jest prawdą), lepiej podsunąć mu inne sposoby na spędzanie czasu wolnego. Dodatkowe zajęcia sportowe, kupno hulajnogi czy deskorolki, atrakcyjne spędzanie czasu z rodzicami powinno pomóc.
  5. Wsparcie. Dziecko, które właśnie ucieka przed nałogiem lub co gorsze – właśnie z niego wychodzi, potrzebuje wsparcia. Nie wystarczy zakazać, nakazać, ustalić i uznać, że sprawa załatwiona. Początku są trudne i dlatego dobrze, jeśli rodzic może być w pobliżu. Przed naszą pociechą trudny okres – nauka zagospodarowywania czasu na nowo.

 

Mądrzy ludzie twierdzą, że jeśli dziecko zaprzecza problemom, to na pewno je ma. Mnie osobiście ten argument nie przekonuje. To jak dialog typu:

– Jesteś alkoholiczką. Widziałem, jak pijesz wino.

– Nie, nie jestem. Lampka wina to nie alkoholizm.

– Wypierasz się. Wszyscy alkoholicy się wypierają. Jesteś alkoholiczką.

Dlatego, jeśli dziecko upiera się, że nie jest uzależnione, a Wy uważacie, że jest inaczej, przygotujcie racjonalne argumenty, wskażcie zachowania, które mogą świadczyć o problemie. Łatwiej współpracować z dzieckiem, które rozumie, że straciło kontrolę niż z takim, któremu po prostu powiemy, że wiemy lepiej.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Wakacje. Czy ktoś z rodziców na nie czeka?


Rozkręca się nam czerwiec, dzień po dniu zbliża się termin końca roku szkolnego. Dzieci już zacierają ręce, snują plany na letni wypoczynek. Wiadomo, jak laba, to laba – będą gry, zabawy, będzie mnóstwo wolnego czasu, który można ciekawie zagospodarować.

Generalnie jest fajnie, ja jeszcze pamiętam, że nawet jako studenciak cieszyłam się na myśl o odpoczynku od zakuwania do letniej sesji. Urlop się należy i nam dorosłym, od pracy i uczniom od obowiązków szkolnych. Ale zawsze musi być jakieś “ale”.

Dwa bite miesiące wolnego czasu dzieci ucieszy, ale czy rodziców też? I tu mam wątpliwości, bo o ile są rodzice, którzy pracują w domu i mogą sobie pozwolić na zaopiekowanie się latoroślami, problemu nie ma. Ja już myślę nad planem pracy, którą będę musiała ułożyć pod obecność trójki dzieci w domu. Będzie trudno, to pewne.

Zastanawiam się też, jak się zorganizują rodzice, którzy wakacje spędzają w większości w pracy, bez szans na dłuższy urlop. To musi być niełatwe zadanie, bo o ile ktoś ma babcię do dyspozycji albo bliższą rodzinę, która zajmie się dzieckiem, szczególnie tym młodszym, ma problem z głowy.

W moim mieście przedszkole w wakacje będzie przez jakiś czas, chyba przez miesiąc, nieczynne, a poza tym będą grupy łączone i dyżury pań opiekunek. Natomiast nie słyszałam nic o dyżurach w szkole, nawet nie wiem, czy coś takiego jest organizowane na czas wakacji. Co przez ten czas zrobią rodzice? Szczerze nie wiem, bo perspektywy nie są zachęcające, szczególnie w mniejszych miejscowościach. Wprawdzie można zapłacić za opiekę nad dzieckiem albo skierować na  półkolonie, ale na to potrzeba pieniędzy.

Nic ponadto nie wpada mi do głowy. Z tego powodu bardzo Was proszę, abyście dali znać, jak sprawa wygląda u Was. Kto już ma wszystko dogadane, a kto dostaje bólu głowy na samą myśl o tym, co począć ze swoimi pociechami w wakacje?

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Lubisz “małą czarną”? Poznaj 7 zalet picia kawy


Kto lubi kawę? Tak, wiem, śmiało mogę założyć, że większość z Was sięga po przynajmniej jedną filiżankę kawy w ciągu dnia. Oczywiście lepiej jest, gdy sięgamy po kawę czarną, mieloną, a nie rozpuszczalną, która ma znacznie mniej zalet. O ile ma jakiekolwiek ;).

Wracając do tematu “małej czarnej”, zazwyczaj straszy się miłośników wypijania większych ilości kawy zawałem serca, problemami ze snem, nadpobudliwością, czy odwodnieniem, ale nie zawsze ma to pokrycie w rzeczywistości. Dla odmiany ja Wam powiem, ile niesamowitych zalet picia kawy dla zdrowia czeka Was w filiżance dobrego naparu.

7 zalet picia kawy:

  1. Dostarcza składników odżywczych

Kawa pobudza, co jest zasługą obecnej w niej kofeiny. Jednak mało kto wie, że kawa zawiera wiele innych substancji, cennych dla funkcjonowania organizmu: mangan, ryboflawina, potas, niacyna, chrom, magnez, tiamina, fosfor i kwas pantotenowy

  1. Zmniejsza ryzyko wystąpienia cukrzycy typu 2

Badania pokazały, że magnez pomaga organizmowi w produkcji insuliny i może wpływać na regulowanie poziomu cukru we krwi.

  1. Zawiera antyutleniacze (antyoksydanty)

Obecność antyoksydantów w kawie pomaga zapobiegać uszkodzeniom tkanek powodowanym przez wolne rodniki. Dzięki temu procesy starzenia mogą zostać spowolnione, a zdrowsze tkanki oddalają ryzyko wystąpienia np. nowotworów.

  1. Obniża ryzyko rozwoju chorób neurodegeneracyjnych

Kawa dobrze wpływa na zmniejszenie ryzyka chorób, takich jak Parkinson czy Alzheimer, które mają związek z niszczeniem komórek mózgu.

  1. Zmniejsza ryzyko wystąpienia udaru i zawału serca

Ponieważ kawa poprawia stan naczyń krwionośnych, zmniejsza jednocześnie ryzyko pojawienia się związanych z nimi zawału serca i udaru mózgu.  

  1. Pomaga spalić tłuszcz

Kawa, a dokładnie zawarta w niej kofeina nie tylko pobudza umysł, ale również przyspiesza spalanie tłuszczu. To cenna właściwość, szczególnie dla osób na diecie. O ile nie serwuje się jej z tłustą śmietanką i kilkoma łyżeczkami cukru.

  1. Pobudza

To zazwyczaj jedyny powód, dla którego sięgamy po kawę. Wszystko dzięki cudownej kofeinie, która pobudza ciało, wpływa na pamięć, czas reakcji i nastrój.

Tak więc smacznego i na zdrowie :)

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Momio, czyli Facebook dla dzieci. Opinia rodzica


Duśka miała praktycznie od dziecka do czynienia z komputerem. Nigdy jej tego nie zabraniałam, ale też nigdy specjalnie nie zachęcałam. Po prostu chciała robić to, co ja. Nic więc dziwnego, że w jakimś momencie usłyszałam o Momio. Cokolwiek by to nie miało znaczyć.

Właściwie nie wiem, co oznacza to słowo i czy w ogóle cokolwiek oznacza. Za to wiem, że Momio to taka odmiana portalu społecznościowego. Cukierkowy do bólu, bo stworzony z myślą o najmłodszych internautach. Obejrzałam pobieżnie i pozwoliłam Duśce założyć konto. Co jakiś czas zaglądałam, co ona tam wyczynia, czasem sama mi coś pokazuje i tłumaczy. Chętnie odpowiada na pytania.

 

Czym jest Momio

Kiedy próbowałam wyguglać Momio, usłużny wujek G. próbował mi wmówić, że to jest gra. Nie wierzcie mu. Co prawda na Momio można grać, tak samo jak można grać w różne gierki na Facebooku, ale przecież nikt nie nazwie Facebooka grą. W moim pojęciu Momio to portal społecznościowy, którego zadaniem jest umożliwienie małolatom (można tam mieć konto tylko do pełnoletności, nie wiem, co potem) bezpieczne kontaktowanie się ze znajomymi. Teoretycznie brzmi jak bajka, w praktyce… wszystko da się obejść.

 

Mail jest potrzebny

Znalazłam gdzieś informację, że do założenia konta na Momio nie jest potrzebne absolutnie nic, nawet mail. Nieprawda. Duśka miała swojego maila już wcześniej, więc nie było problemu z założeniem konta na Momio, jeśli dziecko nie ma maila, musi poprosić rodzica o użyczenie swojego. Prawdą jest, że można sobie założyć dowolny nick. Jednak żeby dać się odszukać znajomym, trzeba dodać się do bazy danych, gdzie podaje się dane szkoły, klasy oraz imię. Pozwoliłam Duśce to zrobić, żeby koleżanki ją odszukały, ale niebawem skasuje. Im więcej anonimowości, tym lepiej. W końcu to jeszcze dziecko i naprawdę nie musi upubliczniać nawet takich danych.

Po wejściu RODO Momio wprowadziło jakieś obostrzenia dotyczące polityki prywatności. Żeby odblokować dostęp do wszystkich funkcji, potrzebna była moja zgoda. W praktyce polega to na tym, że dostałam maila ze szczegółowym regulaminem i link, za pomocą którego mogę jednym gestem usunąć konto. I powiem Wam, że to mi się nawet podoba.

Czat nie tylko ze znajomymi

Teoretycznie na Momio można rozmawiać tylko z osobami, które ma się dodane do znajomych. Duśka dostała kategoryczny zakaz przyjmowania zaproszeń od obcych, a te niestety mnożą się jak grzyby po deszczu. No dobrze, może już nie tak bardzo. Ale na początku przygody z Momio tych zaproszeń przychodziło naprawdę dużo.

Obejść zakaz można dość łatwo. Co prawda czat nie będzie prywatny, ale zawsze to jakiś punkt zaczepienia. Na Momio można publikować posty, podobnie jak na Facebooku. I tak samo mają opcję publiczne albo dla znajomych. Te publiczne mogą komentować wszyscy. Duśka przypadkowo (przynajmniej tak twierdzi, a ja nie mam powodu nie wierzyć) wrzuciła dwa posty jako publiczne. I szczerze mówiąc, sporo komentarzy pozostawiało wiele do życzenia. Kazałam usunąć. Potem porozmawiałyśmy sobie o tym, na czym polega życie w sieci i dlaczego takich rzeczy lepiej nie robić.

 

Te wszystkie diamentowe bzdury​_

Niebieskie diamenty trzeba kupić za prawdziwe pieniądze, więc nie ma o czym mówić. Ja nie płacę za swoje gry, tym bardziej nie będę finansować Momio. Czerwone diamenty (widział ktoś czerwone diamenty??) dostaje się za przejście na wyższy poziom, złapanie ptaka i być może coś jeszcze. Z kolei przejście na kolejny poziom wymaga zebrania odpowiedniej liczby punktów. Pomocne w tym są momo, czyli wirtualne prezenty za darmo. Oprócz tego są jeszcze prezenty, które kupuje się za diamenty (tak, czuję że rymuję ;-) ) Do tego można praktycznie dowolnie zmieniać wygląd swojej postaci, meblować jej pokój, bawić się kolorami – takie trochę przebieranki. Na Momio TV można oglądać filmiki, jeszcze nie wpadł mi w oko nieodpowiedni, ale nie mogę zagwarantować, że nie ma tam takich. Duśka twierdzi, że nie są to filmy wrzucane przez momiowiczów, pochodzą z serwisu.

 

Zaufanie i kontrola

To nie tak, że nie ufam mojemu dziecku. Myślę, że choćby ze względu na wiek nie doszła do etapu kręcenia i ukrywania czegokolwiek. Jednak mam bardzo ograniczone zaufanie do internetu, dlatego co jakiś czas zaglądam sobie na Momio, czasem proszę Duśkę, żeby mi pokazała, co się tam dzieje. Ponoć jej koleżance zhakowali konto, nie znam szczegółów, nie umiem powiedzieć, czy to prawda.

Dlaczego w takim razie na to pozwalam? Duśka ma szczęście, bo ma mnie. A ja szkołę poruszania się w sieci, etap błędów i wypaczeń, mam już za sobą. Nie chwaląc się, wiem to i owo, potrafię rozpoznać zagrożenie (tak mi się przynajmniej wydaje). Uczę tego Duśkę właśnie na Momio, bo wiem, że niebawem zapragnie „prawdziwego fejsa”, a potem pójdzie na te wszystkie nowomodne snapchaty, o których ja mam bardzo mgliste pojęcie. Jednak zasady życia w społeczności internetowej są na wszystkich portalach takie same. I wolę, żeby nie poznawała ich sama, to bywa bolesne.

Samo Momio mimo wszystko uważam za bezpieczne i odpowiednie dla dzieci. Oczywiście pod czujną kontrolą rodziców. Dostępne jest w przeglądarkach internetowych i jako aplikacja na smartfony.

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku