Poroniłaś? Przysługuje Ci ośmiotygodniowy urlop macierzyński

Poroniłaś? Przysługuje Ci ośmiotygodniowy urlop macierzyński


Mirella

3 marca 2017

Poronienie samo w sobie jest ogromnym dramatem dla rodziców. Niestety równie wielkim dramatem jest nieinformowanie kobiet o ich prawach. Pozostawione same sobie z bólem fizycznym i psychicznym, często pod presją wracają do pracy kompletnie na to niegotowe. Tymczasem zgodnie z obowiązującym ustawodawstwem, należy im się wsparcie, nie tylko mentalne.

Trudno ustalić, skąd wziął się pogląd, że dzieciom przedwcześnie martwo urodzonym nie przysługuje pogrzeb. Prawda jest taka, że bez względu na tydzień zakończenia ciąży dziecko można godnie pożegnać i pochować. Mało tego, jeśli szpital wystawi Kartę Martwego Urodzenia i rodzice w ciągu trzech dni zarejestrują dziecko w Urzędzie Stanu Cywilnego, przysługuje im zasiłek pogrzebowy w pełnej wysokości. Aktualnie jest to kwota czterech tysięcy złotych.

Niewiele kobiet zdaje sobie sprawę z tego, że po poronieniu przysługuje im ośmiotygodniowy urlop macierzyński i to niezależnie od tego, w którym miesiącu ciąży doszło do jej przedwczesnego zakończenia. Niestety bardzo często, szczególnie we wcześnie zakończonych ciążach, prawo to traktowane jest jako fanaberia, a od kobiety oczekuje się szybkiego powrotu do pełnej sprawności. Tymczasem kobieta potrzebuje czasu, by dojść do siebie, nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim emocjonalnie. Do uzyskania prawa do urlopu macierzyńskiego niezbędny jest Akt Urodzenia dziecka z adnotacją, że zmarło.

Poronienie to dramat, którego kobieta nie musi przeżywać w pojedynkę. W tych trudnych chwilach ma prawo towarzyszyć jej osoba bliska, sprawująca dodatkową opiekę pielęgnacyjną. Szpital nie może także zakazać odwiedzania kobiety po poronieniu. Jeśli kobieta czuje taką potrzebę, może porozmawiać ze szpitalnym psychologiem (jest to jej prawo i szpital musi zapewnić pomoc psychologiczną) lub z duszpasterzem.

W przypadku wczesnej ciąży problemem może być ustalenie płci dziecka, niezbędny warunek wystawienia Karty Martwego Urodzenia. Niestety koszt badań genetycznych muszą pokryć rodzice. Można pochować dziecko, którego płeć nie została ustalona, ale w takiej sytuacji rodzice muszą to zrobić na własny koszt. ZUS wypłaci zasiłek pogrzebowy tylko na podstawie Aktu Urodzenia z adnotacją o śmierci dziecka. Warto pamiętać, że szpital nie może uzależnić wydania ciała dziecka od wykonanych badań genetycznych i wystawienia Karty Martwego Urodzenia. Sama Karta Zgonu jest dokumentem wystarczającym do pochówku na koszt rodziców. Wystawia się ją także bez znajomości płci dziecka.

Bardzo często zdarza się, że kobiety tracą swoje dzieci nie w szpitalu, ale w domu. Fakt ten w niczym nie umniejsza ich praw. W takiej sytuacji niezbędne dokumenty powinien wystawić ten szpital, do którego zgłosiła się niedoszła mama. W przypadku, gdy do poronienia dojdzie za granicą, rodzice mogą zarejestrować dziecko za pośrednictwem konsulatu polskiego w danym kraju. W takim wypadku, niezależnie od miejsca zamieszkania rodziców, dziecko zostanie zarejestrowane w Urzędzie Stanu Cywilnego Warszawa-Śródmieście. Warto pamiętać, że rodzice mogą skorzystać z tego prawa, nawet jeśli przebywają w kraju, w którym obowiązują inne przepisy.

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. a mnie szef (profesor medycyny) powiedział, że „poronić każdy może, a do pracy trzeba chodzic” i dwa dni po wyjściu ze szpitala, jeszcze krwawiąca wróciłam do pracy. dawno to było, 13 lat temu, ale dokładnie pamiętam to zdanie.

  2. Szef kutas ! Przekaż mu to ode mnie!!!!!

  3. Ja skorzystałam z 8tyg urlopu macierzyńskiego. Poinformowala mnie o moich prawach młoda Pani doktor (do której zgłosiłam zaraz jak dowiedziałam się o drugiej ciąży i dziś mam zdrowa 7 msc córkę :-) ). Nie musiałam robić badań ustalajacych płeć. Doktorka wpisała płeć domniemana. Wiem ze to przykre ale zapytała mnie co czułam. Tzn czy nosiłam w sobie syna czy córkę. W USC zarejestrowaliśmy naszego Antosia [*]. Nie skorzystaliśmy z możliwości pochówku. Po części dlatego ze wszyscy patrzyli na nas jak na dziwakow. Teraz żałuję. Ale wiem gdzie moje dziecko jest pochowane. W grobie dzieci utraconych 70km od mojego domu. Oprócz wszystkiego co w artykule na podstawie aktu urodzenia który jednocześnie jest aktem zgodny otrzymaliśmy z prywatnego ubezpieczenia odszkodowanie z tytułu urodzenia martwego dziecka.

    Wiem ze to wszystko przykre ale ważne jest uświadamianie kobiet. A z tym już gorzej w naszych szpitalach. Pół roku po tym jak poronilam, poronila tez moja znajoma. Ode mnie dowiedziała się o swoich prawach. Pomimo że i w szpitalu i w urzędach robili jej pod górę, znala swoje prawa i również z nich skorzystała. Nie dała się zbyć

  4. Ja zawsze od razu startowałam do pracy, na drugi dzień. Nie wiem czy to dobrze, czy źle… Ale za każdym kolejnym razem jest ciężej się podnieść… A niby można powiedzieć, że człowiek się przyzwyczaja….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Raz, dwa, trzy… Maluch śpi

Raz, dwa, trzy… Maluch śpi


Żaklina Kańczucka

1 marca 2017

Nie ma piękniejszego i bardziej chwytającego za serce widoku, od śpiącego spokojnie dziecka. Bo kiedy dziecko śpi, rodzice mogą złapać oddech, a maluch rośnie, ponieważ wydziela się hormon wzrostu. I to nie wszystkie pozytywy, które wynikają ze snu malca!

Sen sprawia, że szybko rozwijający się mózg dziecka ma szansę odpocząć i jednocześnie usystematyzować zebrane w ciągu dnia informacje, co jest niezbędne dla prawidłowego rozwoju. Dzięki nocnemu wypoczynkowi dziecko zyskuje siły na zabawę, jest weselsze i spokojniejsze. Jest również zdrowsze, ponieważ w trakcie snu wydziela się w organizmie melatonina, która wzmacnia układ odpornościowy.

Niestety, wiele dzieci ma kłopoty z głębokim, regenerującym snem:

“Problemy ze snem u małych dzieci są powszechne. Dotyczą takich tematów jak zbyt częste wybudzanie się nocne, przedłużające się usypianie, zbyt krótkie drzemki, nocne wędrówki czy oszałamiające koszmary senne. Skala wspomnianych trudności swoją siłą rażenia dotyka nie tylko dzieci, ale też rodziców.(…) Deficyt snu to nie tylko występowanie zakłóceń pamięci, koncentracji uwagi, ale także niższa odporność i gorszy wzrost ciała – mówi psycholożka Marta Żysko-Pałuba.”

Dlatego warto wiedzieć, w jaki sposób wspierać zdrowy sen dziecka, już od pierwszego dnia życia. Blog wrolimamy.pl postanowił wesprzeć mamy i włączył się w ogólnopolską akcję społeczną JOHNSON’S® BEDTIME™. Podczas warsztatów Raz, dwa, trzy… Maluch śpi. O roli snu w rozwoju dziecka, odbywających się w jej ramach, swoją wiedzą i doświadczeniem podzielą się specjaliści – fizjoterapeuta Paweł Zawitkowski, psycholożka Marta Żysko-Pałuba i ekspertka marki Agnieszki Machnio.

Fot. Materiały prasowe

Założeniem akcji Trzy kroki BEDTIME™, jest wyrobienie nawyków i rytuałów związanych ze snem niemowląt i jego pielęgnacją oraz zdobycie wiedzy potrzebnej do tego, by sen dziecka był jak najbardziej efektywny.

Trzy kroki BEDTIME™ to wstęp do opanowania sztuki dobrego snu u malucha. Aby dziecko spało prawidłowo, trzeba nauczyć je dobrych nawyków najwcześniej jak to możliwe. Okres między 0-3 miesiącem życia uważa się tu za najważniejszy. Przez pierwsze 6-8 tygodni noworodek nie jest w stanie być aktywny dłużej niż 2 godziny między jedną a drugą drzemką. Rodzice muszą być tego świadomi, że gdy granica jego zmęczenia zostanie przekroczona, wtedy już o wiele trudniej ułożyć dziecko do snu.

Z wykorzystaniem międzynarodowych badań marka JOHNSON’S® stworzyła prosty, trzystopniowy rytuał na dobranoc o potwierdzonej klinicznie skuteczności, który poprawia sen dziecka w zaledwie jeden tydzień. Metoda zakłada multisensoryczną triadę następujących po sobie czynności: kąpieli, masażu i wyciszenia poprzedzającego zaśnięcie dziecka. Wielopłaszczyznowe analizy dowiodły, że stosowanie takich terapii niefarmakologicznych w celu rozwiązywania problemów z zasypianiem jest bardzo skuteczne w okresie niemowlęctwa i wczesnego dzieciństwa. Podczas trwającej trzy tygodnie obserwacji 405 matek dzieci w wieku od 7 do 36 miesięcy postępowało zgodnie z rekomendowanym rytuałem. Badania pokazały, że po tygodniu stosowania się do zaleceń dzieci spały średnio do godziny dłużej, a czas ich nocnego czuwania skrócił się o 32%. Znaczna poprawa snu dziecka i matki utrzymywała się po roku od wprowadzenia nowych nawyków.

Jako Ambasadorki kampani JOHNSON’S® BEDTIME™, z radością chcemy zaprosić Was do uczestnictwa w 14 bezpłatnych warsztatach Raz, dwa, trzy… Maluch śpi. O roli snu w rozwoju dziecka, które odbędą się w ciągu marca w 7 miastach Polski: w Warszawie (8.02.), Łodzi (22.02), Poznaniu (4.04), Katowicach (10.05.), Krakowie (17.05.) Gdańsku (7.06) i Wrocławiu (14.07.).

Aby zapisać się na warsztaty, wystarczy wejść na  http://johnsons.babyonline.pl/zapisy, wybrać lokalizację oraz wypełnić formularz.

Gorąco zapraszamy i do miłego zobaczenia!

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. P.S. Zapisujcie się bo są już ostatnie miejsca❗ 8 marca będę w Warszawie, ktoś ma ochtotę na plotki i wspólną kawkę ☕

  2. Na to chyba nie ma sposobu. Moj synek ma dwa lata i trzy miesiace i nie zawsze przesypia cale noce. Dzis zrobil mam pobodke o 3.30

    1. Skąd ja to znam ? ja dziś 3-4 razy piciu nosiłam. Ale wg badań opisanych we wpisie jednak istnieje metoda :) warto sprawdzić!

  3. Dobrze zrobić dziecku kompiel w olejku lawendowym dodać ze dwie kropelki olejku miety na ubranko . Mój prawie 4 letni synek nie spał po nocach praktycznie wcale. To pić to jesc i tak non stop a teraz przesyłka praktycznie całe noce.

    1. O olejku lawendowym nie pomyślałam. Dzięki za podpowiedź

  4. Ja zakładam małemu spiworek do spania i przykrywam cienka kołderką. Babcia zawsze mi powtarzała że dziecko lubi spać jak mu cieplutko i póki co skutkuje :) Synek ma 13 msc :)

  5. Mam nadzieje że uda się wybrać do Katowic :)

  6. U nas pomaga (choc nie zawsze) balsam do ciala z lawenda z babydream lub johnoson’s.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Podstępny i niebezpieczny dla małych dzieci – wirus RSV atakuje!

Podstępny i niebezpieczny dla małych dzieci – wirus RSV atakuje!


Fizinka

1 marca 2017

Najpierw opowiem Wam jak to było u nas, a później przedstawię kilka istotnych faktów, o których powinniście wiedzieć…

Pola skończyła niedawno 1 rok życia, a więc nieuchronnie przyszedł czas na szczepienie przeciw odrze, śwince i różyczce, którego bałam się najbardziej ze wszystkich obowiązkowych szczepień. Ze względu na duży chaos panujący wokół owej szczepionki i (rzekomo) duże ryzyko wystąpienia NOPu.

Pierwsze dwa dni minęły nam spokojnie, bez żadnych zbędnych atrakcji i złych humorów, jednak każdy kolejny dzień (o zgrozo!) przynosił nowy objaw…

Najpierw pojawił się wodnisty katar, później kaszel, aż w końcu uraczyła nas podwyższona temperatura – w dzień oscylowała w granicach 38 stopni, wieczorem dochodziła do 39.5 stopni. Gorączka sprawiła, a przynajmniej tak mi się wówczas wydawało, że Pola była bardzo senna, słaba, rozdrażniona i płaczliwa.

Wszystko to przypominało klasyczną reakcję poszczepienną. Niestety do powyższych objawów, kolejnego dnia, dołączyło charakterystyczne charczenie podczas oddychania i przyspieszony oddech. Jak się niedługo później okazało, to nie był żaden NOP (Niepożądany Odczyn Poszczepienny), tylko paskudny wirus, który podstępnie i niepostrzeżenie wtargnął do malutkiego ciałka Poli.

Za jego sprawą trafiłyśmy oczywiście do szpitala, z ostrym zapaleniem oskrzeli i oskrzelików, z dusznością i niedotlenieniem. Na miejscu okazało się też, że ów wirus RSV – bo tak się nazywa – zbiera aktualnie potężne żniwa i dla zainfekowanych nim dzieci, z zapaleniem płuc oraz oskrzeli, brakuje już w placówkach medycznych miejsc! My z Polą, z tego właśnie powodu, do jednego szpitala nie zostałyśmy w ogóle przyjęte, a w drugim zajęłyśmy ostatnie wolne miejsce!

Siedząc w kolejce, czekając najpierw na badanie, później na przyjęcie, niemal 5 godzin (!), zaobserwowałam, że 90% chorych  siedziało tam z tym samym problemem co my. Lekarz, który nas przyjmował sam nie dowierzał w to co się dzieje. A w czasie kiedy wypełniał nasze dokumenty, by przyjąć nas na oddział, na jego biurku lądowały kolejne karty, następnych maluchów, dla których niestety nie było już wolnych miejsc :-(

Także problem jest naprawdę duży i właściwie dziwię się, że nikt nigdzie o tym nie mówi i nie ostrzega.

Dlatego też teraz przedstawię Wam kilka istotnych faktów, o których dowiedziałam się podczas szpitalnej wizyty, i o których Wy, rodzice powinniście wiedzieć…

Wirus RSV przenosi się drogą kropelkową lub poprzez części ciała oraz przedmioty zanieczyszczone wydzieliną z dróg oddechowych (ręce, klamka, blat stołu, zabawka, itp.). Wrotami zakażenia są błona śluzowa nosa i spojówki. Okres inkubacji wynosi 2-8 dni, natomiast chory może zarażać nawet przez okres 3 do 4 tygodni!

Wirus jest szczególnie groźny dla małych dzieci – poniżej 2 roku życia – oraz dla noworodków, wcześniaków i maluchów z obniżoną odpornością, dysplazją oskrzelowo-płucną, mukowiscydozą, a także wrodzonymi wadami serca.

Najczęstszym powikłaniem infekcji wirusem RSV jest zapalenie krtani, tchawicy, zatok, oskrzeli i płuc – co może prowadzić do problemów z oddychaniem, bezdechem, a nawet do zgonu!

Największa zachorowalność z powodu zakażeń wirusem RSV przypada na okres od listopada do marca.

W sezonie jesienno-zimowym, aż do wczesnej wiosny, w okresie wzmożonych infekcji wirusowych warto jest ograniczyć liczbę gości w domu, unikać dużych skupisk ludzi (hipermarkety), często myć ręce (szczególnie przed kontaktem z małym dzieckiem!) oraz wietrzyć pomieszczenia, w których przebywamy.

Najczęstszymi, pierwszymi objawami są:
– katar,
– kaszel,
– podwyższona temperatura ciała,
– senność,
– brak apetytu,
– drażliwość.

W późniejszym etapie pojawia się:
– charakterystyczny świst przy oddychaniu,Z
– charczenie,
– przyśpieszony oddech,
– duszności,
– wysoka gorączka,
– niedotlenienie (sina barwa skóry).

W takiej sytuacji konieczna jest hospitalizacja.

Wirus może doprowadzić do niewydolności oddechowej, astmy oskrzelowej, a nawet zgonu, dlatego nie wolno go lekceważyć! Nie bagatelizujcie objawów, które mogą (choć nie muszą) świadczyć o infekcji RSV`em, bo z pozoru niewinnie wyglądające przeziębienie może okazać się groźną dla życia infekcją. Uważajcie na swoje pociechy, szczególnie TERAZ, kiedy wirus rozhulał się na dobre! I mówcie o tym, informujcie innych rodziców, dziadków, znajomych… niech mają świadomość i również uważają, jeśli nie na siebie, to przynajmniej na Wasze dzieci!

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Warto wiedzieć :) moja corka ostatnio trzy tygodnie chorowała podczas tej choroby byłyśmy 5/6 razy u lekarza bo co chwila.nowe niepokojace objawy i za każdym razem nowe leki po sześć sztuk koszt leczenia ok 400 zł. Poprawę widać było dopiero pod koniec 3tygodnia :( ale tyle leków brała że zaczął jyz w 3 tyg boleć ją brzuszek. Całe szczęście już zdrowa.i obyło się bez szpitala

    1. Koszmar! :( Dobrze, że już zdrowa! :*

  2. Rsv zabrał nam ponad dwa tygodnie życia…córka miała 9 miesięcy. Rano pediatra zapisuję antybiotyk na zapalenie oskrzeli i mimo podania dwóch dawek jest coraz gorzej…o 20.00 lądujemy w szpitalu z 43st goraczki i niewydolnoscia oddechowa…diagnoza: rsv w pakiecie z obustronnym zapaleniem płuc i oskrzeli. Do tego zapalenie krtani i tchawicy i tak fatalne wyniki krwi ze było potrzebne toczenie…nikomu nie życzę rsv …

    1. O rany, ciężkie przeżycie,współczuję!
      A jak teraz miewa się córeczka? Zdrowa?

    2. Dziękuję. Do dziś każda temp. u córki powoduje u mnie panikę ale ma już prawie 3 lata i od tamtej pory choruje sporadycznie. Na odporność nie możemy narzekać :) choć nadal walczymy z za niskim poziomem żelaza we krwi.

  3. My przez ten wirus omal na OIOMie dziecięcym nie wylądowalismy… skonczylo sie na kroplowkach i tlenoterapii. A tak jak juz wyzej dziewczyny pisaly – 3 tyg meczylismy sie poprostu z katarem i kaszlem. Kilka wizyt u lekarza a na koncu szpital z niewydolnością oddechową…

    1. :( A słyszeliście wcześniej o tym wirusie?? Boja nie miałam o nim zielonego pojęcia, a gdybym cokolwiek wiedziała na jego temat, być może szybciej bym zareagowała i uniknęła szpitala…

    2. Niestety też nie. Dowiedzieliśmy się o jego istnieniu i możliwościach w szpitalu.

    3. Dorosła osoba przechodzi jak katar niestety dziecko laduje w szpitalu. Nie da się u maluchów inaczej. Niestety.

      1. Natalia Nowak

        Pani Renato co do tego że osoba dorosła przechodzi ten wirus jak katar nie do konca mogę się z Panią zgodzić… Jestem żywym przykładem, bo zaraziłam się od synów u których zapaleniem oskrzeli z napadowymi dusznościami się niestety skończyło, a u mnie obustronnym ostrym zapaleniem zatok szczękowych. Koszmar! Wszystkim życzę dużo zdrowia i tak jak juz ktoś wczesniej napisał trzeba o tym trąbić, bo wiele osób może zbagatelizować pierwsze objawy tego paskudztwa. Pozdrawiam

  4. RSV… U nas dwa razy był. 8 miesięcy i 10 miesięcy dziecko. Pierwszy raz masakra. Trzecia doba w szpitalu moja mała nie mogła sama oddychać, saturacja spadała, zero gorączki, sterydy dozylnie bo wdechowe musieli odstawić, antybiotyk dozylnie osłonowo, tlen… Drugi raz był lżejszy ale od kwietnia 2016 sterydy dwa razy dziennie. Do tego astma oskrzelowa.

    1. Moja corka zachorowała w wieku 6 msc. Diagnoza szybko postawiona. Jeszcze w przychodni dostalysmy inhalacje. W szpitalu wymaz z nosa. RSV. 9 dni w szpitalu. objawy ciągnący katar, kaszel i wymioty. Inhalacje pomogly. Rok po tamtym zaczely sie nawracajace infekcje oskrzeli. Doba kataru i przerzut na dolne drogi oddechowe. Leczone na rozne sposoby. Zaleczane właściwie. Dopiero leki przeciwalergiczne daly widoczna poprawę. Nadal diagnozujemy.

    2. Czyli wirus sobie poszedł, ale zostawił „trwałe” ślady…. ? :( Zdrówka życzę Waszym dzieciaczkom!

    3. Mozna tak powiesiec. Widzę powiązanie. W rodzinie zadnych alergików. W prawdzie dziadek astmatyk, a po dziadkach ponoć dziedziczyny. Jednak jak cos poważnego sie zaczyna dziać, to zawsze w lutym, jak z tym rsv… moze jakis alergen obniza odpornosc i sie cuda przyplatuja.

    4. U nas zniszczyl układ oddechowy. Lekarz nam powiedział że miała wyjątkowego pecha. Mam nadzieję że wszystko minie z biegiem lat.

  5. My tydzien temu wyszlismy ze szpitala. Synek mial zapalenie pluc wywolane tym wirusem i bylo strasznie ciezko. Jednak wirusow nie da sie zmyc z rak, pomoc moze jedynie plyn do dezynfekcji-taki jak jest w szpitalach.

  6. Rsv – 8 lat temu tez był. Tez dużo dzieci z jego powodu cierpiało.

    1. Ja o nim nigdy nie słyszałam, mamy, które spotkałam w szpitalu również nie, dlatego uważam, że trzeba o tym głośno mówić, by rodzice mieli świadomość.

  7. Przechodzilam to z córką jak miała 2 latka, a moze i mniej. Na szczęście obyło się bez szpitali za to latanie po lekarzach bo zadne leki nie działały, a po czasie okazalo sie, ze to RSV. skonczylo sie na dlugich inhalacjach. To było piekło bo corcia bała się inhalatora jak ognia… płakałysmy obie….

    1. Pola też płakała na początku, ale teraz jest już ok i daje się trochę poinhalować.

  8. Angela pierwszy raz o tym słyszę straszne chorubsko

  9. Corka- wczesniak Zachorowala majac niepelne 3 msce Miala tylko katar i lekki kaszel Lezalysmy 10 dni na oddziale Co przeszlam to moje…

    1. Domyślam się…. :( Z nami na oddziale leżał chłopczyk, który miał zaledwie 7 tygodni :(

  10. Dwa tyg temu byłam z córką w szpitalu,pełny oddział,zapalenie płuc i oskrzeli… my byłyśmy na ZUM. Antybiotyk skończyliśmy w piątek…i jeszczena antybiotyku lekkikatar sie zaczal…z dnia na dzien kaszel coraz mocniejszy…swist przy oddychaniu, mocny katar… zapalenie oskrzeli… na szczescie leczymy sie w domu. Jutro kontrol…

  11. Moja 5.5miesieczna Bratanica jest od 5 dni w szpitalu, poprawy na razie nie widać. Ja juz sama nie wiem, może trzeba naciskać żeby przewiezli Ją do Matki Polki do Łodzi, potrzebny ogarnięty lekarz:( :( Maluszek bardzo cierpi, kilkugodzinne placze wrzaski aż. opada z sił na chwile po to by od nowa krzyczeć z bolu:( Rodzice załamani, ja chcę pomoc ale nie wiem jak:( Antybiotyk dozylnie, steryd do inhalacji, dziś bardzo plakala (5ty dziej w szpitalu) i dopiero po usg stwierdzili ze trzeba Ją „odgazowac” rurką. Maluszek jest naprawdę wycienczony. Nie wiem co mogę zrobić jak pomóc, gdzie szukać pomocy.

  12. Oczywiście też zdiagnozowali RSV. Sama jestem mama 6.5 miesięcznego maluszka, na oddzial jednak nie wchodzę bo żeby było „ciekawiej” wokół swojej izolatki Bratanica ma sąsiada w postaci rotawirusa. A pielegniarki ręce myja bardzo sporadycznie. Nie jestem złośliwa celowo, jestem bezradna, bo co jak co ale higiena przy dzieciaczkach i higiena w szpitalu to powinna być norma. I co, wypadaloby takiej kobicie powiedzieć ej pani weź no pani umyj te cholerne ręce chociaz:/

  13. Nasz syn urodzil sie w 31 tyg ciazy. Juz po urodzeniu wymagal pomocy respiratora. Leżał w inkubatorze 4 tygodnie . Cały czas potrzebował tlenu. Ale oczywiście lekarze nie wpisali mu dysplazji płuc twierdząc że wszystko jest ok. I wtedy po 5 tyg życia pojawił się ON -RSV! nieznany I niechciany. W ciągu 18stu godzin syn że stanu średniego przeszedł w stan bardzo ciężki. Odwieziony do Warszawy. Na miejscu diagnoza RSV i pytanie : czy syn dostał lek/szczepionke skoro miał dysplazjd???
    Potem lawinowo : I z dnia na dzień coraz gorzej I gorzej… I coraz mniejsze szanse.. Ale walczył na oiomie ponad 3 tyg I wygrał. Przeszedł sepse I chyba wszystko co najgorsze. Rozedma niedodma płuc…Nie wolno nam było to nawet dotknąć!! Powiedziano nam że to sprawia mu ból. Wolno było tylko patrzeć jak maszyna tloczy tlen w malutenkie ciałko…opuchnięte,sine..białe…
    A dziś ? TRWAŁE powikłania. Dzień dnia walka o zdrowie bo płuca w strzepach.Terapie rozwojowe,bo niedotlenienia mózgu spowodowały opóźnienia. Astma sterydy,wspomaganie oddechu,ciągle infekcje…I ciągłą myśl że w każdej chwili może wrócić pod respirator.
    Nikomu nie życzę tego co On przeszedl,Co my przeszliśmy jako rodzice I co przechodzimy. A wszystko przez lekarzy i chore podejście systemu bo dawka leku jest bardzo droga…6 tyś zł!
    Jest ciężko. Nie ma nawet wsparcia żadnego psychologa dla rodziców nic zero pomocy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Krok do wiosny – róża z rajstop

Krok do wiosny – róża z rajstop


Wiesława Frahm

28 lutego 2017

Wkrótce wiosna i chociaż jeszcze szaro i buro za oknem, to w sercach już przedwiośnie. Postanowiłam jakoś sobie umilić ten czas oczekiwania na wiosnę i wprowadzić do domu trochę ciepłych i wiosennych barw. Chciałabym wam przedstawić moją różę z rajstopek, może kogoś zainspiruję i zarażę moją pasją.

Potrzebne materiały:

druty florystyczne kolorowe (biały) 0,6 mm,
rajstopy kolorowe 15-20 den,
cienki drucik lub nitka,
taśma florystyczna maskująca zielona,
łodyżka do kwiatka ( można kupić taką gotową łodyżkę w sklepach florystycznych),
różnej wielkości formy do kręcenia płatków i liści,
cążki hobbystyczne.

Jak zrobić różę – krok po kroku

2. Wybieramy formę i wielkość płatka. Z drutu (0,6 mm) wykonujemy konstrukcję płatka, czynność powtarzamy aż uzyskamy konstrukcje na wszystkie płatki. Do róży potrzebowałam 18 płatków.

3. Gotowe konstrukcje z drutu.

4. Środek róży można wykonać na wiele sposobów, dzisiaj przedstawię jeden z nich. Otóż potrzebujemy styroporową kulkę, którą nabijamy na łodyżkę kwiatu (kulki styroporowe mają przeważnie już gotowe otworki).

5.  Na kulkę naciągamy rajstopy (tak jak na zdjęciu).

6. Przytrzymujemy rajstopy u nasady i owijamy je cienkim drucikiem lub mocną nitką kilkakrotnie, aby się nie zsunęła.

7. Kulkę owijamy kilkoma warstwami rajstop – wtedy kolor jest intensywniejszy. Jak już uzyskamy kolor kulki, który nas satysfakcjonuje, to owijamy taśmą florystyczną/ maskującą łodyżkę kwiatu – rozpoczynając u nasady pod kulką, aby ukryć miejsca owinięta drutem lub nitką.

8. Przystępujemy do robienia płatków róży. Naciągamy rajstopy na drut-płatek wykonujemy tą czynność z delikatnie, z wyczuciem, aby nie zdeformować naszej drucianej konstrukcji. Rajstopy mocujemy nitką/ drucikiem, a pozostałość rajstop odcinamy nożyczkami.

9. Czynność tę powtarzamy na wszystkich konstrukcjach płatków. Tak wyglądają przygotowane płatki i kulka naszej róży.

10. A tu już owinięte taśmą florystyczną/ maskującą.

11. Teraz przystępujemy do układania wszystkich części w jeden kwiat, pamiętając jednocześnie o maskowaniu taśmą florystyczną druciku lub nitki. Układanie zaczynamy od płatków mniejszych do większych.

12. Płatki dodajemy pojedynczo i za każdym razem maskujemy taśmą.

13. Efekt – gotowy kwiat.

14. Przystępujemy do robienia listków róży. Liście mogą być o gładkich obrzeżach wtedy postępujemy jak przy płatkach róży lub o obrzeżach falowanych jak na fotce. Aby uzyskać liście falowane nawijamy drut o grubości 0,5-0,6 mm na cienki ołówek dosyć ciasno, następnie zsuwamy i nadajemy – lekko naciągając – kształt liścia.

15. Naciągamy rajstopki tak jak przy płatkach – nasze listki są gotowe.
Trzy listki na poniższym zdjęciu są mniejsze od pozostałych – umieszczamy je pod kwiatem.

16. A tutaj – listki większe łodyżkowe, które umieszczamy wzdłuż łodyżki.
Ilość liści, które chcemy wykonać zależy tylko od nas samych.

Gotowa róża!

Zdjęcia: Wiesława Frahm

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Piękna róża. Podziwiam umiejętności :)

  2. Bardzo dziękuję za czas, serce i ogromną życzliwość w przygotowaniu kursu. Kwiat jest piękny i teraz wiem, jak go zrobić ;)

  3. A trzeba było stać w kolejce po talent, nie po długie włosy…

  4. Chętnie przyjęłabym taki bukiet ;) majstersztyk, super!

  5. W sam raz na Dzień Kobiet… ;)

  6. Malgorzata wozniak

    Zazdroszcze taletu☺

  7. Mirosława ś

    Pięknie Pani robi te kwiaty .Myślę że ja też zacznę się w to bawić . Mam dobrą nauczycielkę z Pani i myślę że mi się uda zrobić swoje kompozycje. Dziękuję Pani za naukę. Pozdrawiam Mirka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku