Zabawa 12 sierpnia 2011

Prawdziwa mama to taka, która ma brudną podłogę, pełny zlew i szczęśliwe dziecko :)

Począwszy od momentu ujrzenia dwóch kresek na teście ciążowym, wytworzyłam w swojej głowie wyidealizowany obraz nowego, lepszego życia, z kruszynką w ramionach. Gdy Bartek przyszedł na świat, obraz urzeczywistnił się, choć z pewnymi niedociągnięciami. Owszem, było wszystko nowe, lepsze ale jakże inne od moich wyobrażeń. 

Na moją kruszynkę, a raczej okrucha – bo 4 kg ciężki i 58 cm długi – wszystkie maluteńkie ubranka były za maluteńkie. Ale to nieważne… Istotne było to, że to różowe, wrzeszczące, ukradło moje serce. Taki mały, a taki dyktator. Zupełnie bezwzględny dla matczynej potrzeby snu, skreślający z mojego słownika hasła odpoczynku i wolnego czasu, nie znający przymusu korzystania przez rodzicielkę z toalety. Trzeba tu jasno powiedzieć, że odbyła się w moim życiu prawdziwa rewolucja, bezzębny zamach stanu, a nie tam żadne pokojowe działania.

Mimo tego, wraz z wszechogarniającą miłością do bezzębnego, narastał w mojej głowie obraz matki idealnej z idealnym dzieckiem, mężem i psem, również idealnym. O idealnym mieszkaniu nie wspomnę, bo to przecież oczywiste. A więc: karmienie, przewijanie, kąpanie, odbijanie, a w między czasie: pranie, sprzątanie gotowanie, mąż i pies. Oraz hasło :” CO? JA NIE DAM RADY?!?” Urabiałam się jak dzika oślica, a mimo tego niewykonane obowiązki powiększały się tak szybko, jak moje cienie pod oczami, przy czym na te drugie znalazłam krem, a cała reszta powodowała u mnie złość i frustracje. Że niby ja sama, że dziękuję za pomoc, że ja spać nie potrzebuję, bo wolę prasować…

Dzięki Bogu  zmądrzałam, wyluzowałam, chęć bycia matką, żoną, gosposią idealną, malała wprost proporcjonalnie do wzrastania mojego synka. Bo tak na dobrą sprawę, po co komu wymuskane mieszkanie, że aż oczy bolą? Dziecku? Nie sądzę. Mężowi? On nie z tych porządnickich. Teściowej? Też raczej nie, bo Ona i tak uważa, że świetnie sobie radzę. Rodzice mieszkają daleko, więc nie mają jak mnie sprawdzać. A więc postanowiłam – ubrania nie zawsze wyprasowane, chyba, że nauczę żelazko samoobsługi, albo męża obsługi żelazka, – zabawki nie zawsze na swoim miejscu, chyba że same nóg dostaną i grzecznie zawędrują na swoje miejsce – podłoga na wysoki połysk – bez przesady, w nosie mam codzienne wyzwanie rzucane przez psa. I dobrze mi z tym! O ile przyjemniej jest doglądać znad filiżanki kawy, moje „wymięte” czasem dziecko, które z gracją  kolankami doprowadza podłogę do największego błysku. A wolny czas oddaję synkowi, jego uśmiech przysłania zupełnie wszelkie niedociągnięcia naszego nieidealnego, lecz szczęśliwego bycia.

72
Dodaj komentarz

avatar
41 Comment threads
28 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
17 Comment authors
wisienkaŻaklina KańczuckaEdyta SkrzydłowrolimamyMamuśka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ciotka-Klotka
Gość
Ciotka-Klotka

No Mania! Całkiem nieżle! Jestem pod wrażeniem! Widzę to Twoje nieidealne życie oczami wyobraźni, a co jakiś czas nawet „na lajfie”. Podobnie jak twoja Teściowa uważam, że świetnie dajesz sobie radę! Mogłabyś tylko częściej pamiętać, że gość nie wielbłąd i pić musi…:) Warto więc, zapytać mnie czasem, czy nie mam ochoty na kawę:) Gratulacje i proszę o wiecej!

Mańka :)
Gość
Mańka :)

Ciotka-Klotka :) Dziękuję :* zasłużyłaś na kawę miłym komentarzem, więc zapraszam , filiżanka już czeka :)

(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

ja mam takie samo podejście- świat się nie zawali, jak w zlewie pomieszka dłużej niż 15 min kilka szklanek czy talerzy, prasowanie tylko wtedy, gdy koszulka jest tak pognieciona, że skróciła się do pępka :D. Moim założeniem było nie być matka perfekcyjną, bo po co? co mi da podłoga w której można się przejrzeć? Dom jest dla mnie, a nie ja dla domu. Na wszystko przyjdzie czas, co wcale nie znaczy, że żyję w przysłowiowym chlewie. To jest moja recepta na szczęśliwe macierzyństwo- nie napinać się niepotrzebnie. po co spędzać sen z powiek z powodu prania, które kipi z kosza?… Czytaj więcej »

Anonimowo
Gość
Anonimowo

oj tez tak mialam jak. Na poczatku wszystko dla mnie musialo byc zrobione, na swoim miejscu, posprzatane itp …. ale teraz odkad poszlam do pracy wole ten czas spedzic z dzieckiem, widze jak juz siada, jak mowi pierwsze slowa. Salon pelen zabawek ale co z tego jak wiem ze jak to posprzatam to za 5min ten sam bajzel bedzie.
Jedynie u mnie musi byc po odkurzane bo jednak jest pies, brud sie nosi a maly na podlodze czasami sie bawi… fakt ze ma koc i dywan ale to dla mnie musi byc czyste.

(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

przy zwierzaku pewnie inaczej to wygląda. ja też zamiatam czy odkurzam (nie mam dywanów) często, ale nie pastuję podłogi :D

(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

poza tym,tytuł to jest moje motto życiowe :D

Akinom83
Gość
Akinom83

No Matko-Polko;) powiem szczerze, że dawno nie czytałam czegoś tak dobrego i zabawnego;) Super text!:) Czekam na kolejne. Pozdrawiam

Mańka :)
Gość
Mańka :)

Nawet nie wiesz, jak mi miło :)

Akinom83
Gość
Akinom83

Dobra, a teraz Okolanka powiedz mi skąd ta „Mańka”?:)

mama x 4
Gość
mama x 4

he he skąd ja to znam dom to nie laboratorium ,żeby lśniło i wszystko było zdezynfekowane :D
dom jest po to ,żeby mieszkać hi hi

mama x 4
Gość
mama x 4

Maniusia masz talencik czekam na więcej:D

alka
Gość
alka

Oj uśmiałam się :) Rewelacyjny tekst. Kiedyś też miałam marzenia o byciu idealną…ale to było kiedyś… Miło jest wiedzieć, że nie jestem sama na tym świecie, że są ludziki, które też mają artystyczny nieład wokół siebie i nie przejmują się tym…bo wolą czas spędzić z dzieckiem niż latać ze szmatą. U nas podwójnie wszystko jest wywalone do góry nogami- córcia za tydzień ma 2 latka, a synek 3 miesiące :) Tak sobie siedzę i patrzę na swój pokój dzienny/jadalnię/kuchnię (wszystko jest jednym pomieszczeniem) i widzę- zlew zawalony; na blacie wiecznie pełno; obok mnie na kanapie zabawki, ciuszki, które po dzisiejszym… Czytaj więcej »

Takaja
Gość
Takaja

alka a ja znam trochę inne powiedzenie : dzieci dzielą się na brudne i nieszczęśliwe :D

Iwonaba85
Gość
Iwonaba85

super, podobnie miałam na początku chciałam zadowolić wszystkich i być idealna, bo inne chudną od razu po ciąży bo maja błysk w domu bo to bo tamto stwierdziłam że nie ma co i odpuściłam, przez co stałam się spokojniejsza, jak i mój synek.
Jeśli komuś przeszkadza u mnie bałagan sterta naczyń itd to bardzo proszę może mi posprzątać, nie będę protestować :):):):):)
a dokładnie jest tak jak mówicie dziecko musi się ubrudzić aby poznać wszystko co go interesuje wtedy jest szczęśliwe a nie wypucowana lalka ubrana na pokaz
Pozdrawiam

alka
Gość
alka

„Jeśli komuś przeszkadza u mnie bałagan sterta naczyń itd to bardzo proszę może mi posprzątać, nie będę protestować”
świetne!

Sisunia
Gość
Sisunia

Świetny tekst :) napisany z humorem ale prawdziwy :) ja też wyzbyłam się już ambicji zostania mamą idealną:) Najgorsze jest to,że niektóre mamy przez dążenie do perfekcji gubią gdzieś radość z macierzyństwa… pozdrawiam !

Mańka :)
Gość
Mańka :)

Bardzo, ale to bardzo dziękuję Wam za pozytywny odbiór mojego pisania :) przy takim dopingu, chętnie złapię się za pióro i odpowiednio zadziałam, z przyjemnością podzielę się różnymi wypadkami z mego niespecjalnie uporządkowanego i przewidywalnego jestestwa :)

Sylwia
Gość
Sylwia

Na początku, gdzy synek zasypiał ja zajmowałam się pucowaniem mieszkania, obiadem, praniem itp. bo jakby ktoś przyszedł musi być czysto. Bo kto jak kto ale ja dam radę wszystko zrobić pomiędzy karmieniami a toaleta małego. Zawsze posprzątane w domku miałam to czemu po narodzinach dziecka miałoby być ineczej. Nie umiałam odpoczać, zasnąc gdy mały spał. Później odpuściam. Nie pozmywane naczynia w zlewie i dobrze… pozmywam wieczorem na raz wszystko. Zabawki na macie, czy puzlach a niech leża po co je chowac jak zaraz synek wstanie i bedzie się nimi bawił. Obiad robię z synkiem w bujaczku. Jak synek zasypia to… Czytaj więcej »

Sisunia
Gość
Sisunia

Mańka z niecierpliwością czekamy na więcej :)

Mańka :)
Gość
Mańka :)

Nie ma sprawy :) ale tak szczerze mówiąc, czasem mam przypały na podjęcie wyzwania „Pani Idealnej” ale na szczęście autentyczny brak czasu przy stawiającym pierwsze kroki Bartkiem, nie pozwala mi na podobne głupoty ;) I powoli oduczam się już przepraszania gości za rozrzucone zabawki, czy garnki w zlewie, bo to po dziś dzień mi zostało, a pewnie jakbym się nie odezwała, nikt by tego nie zauważył :)

Mirka C
Gość
Mirka C

cudownie ,ze są mamy na świecie,które myślą tak samo jak ja :) Otrząsnęłam się kiedyś z tego idealizmu po słowach mojego taty „chcesz ,żeby twoje dziecko wspominało swoje dzieciństwo jako wysprzątany dom i zdenerwowana mamę biegająca ze ścierką ,czy jako cudowny czas spędzony ze swoja szczęśliwą mamą ?” I zostawiłam codzienne zmywanie podłóg i olewam głupie docinki innych ,bo to najczęściej ci którzy nie potrafią cieszyć się własnym szczęściem.

Marcin
Gość
Marcin

Jako Twój mąż muszę powedzieć, że tekst jest świetny, ale nie podoba mi się tylko jedno zdanie – zgadnij które? ;)

Mańka
Gość
Mańka

Jako Mój Mąż za każdą krytykę mojego pisania, dostaniesz jeden obiad mniej w tygodniu ;p ;)

Smykowa
Gość
Smykowa

A ja dopiero zaczynam „walczyć” z manią czystości… mimo, że sprawia mi przyjemność gdy wokół panuje ład i porządek to mój synuś potrzebuje coraz więcej mojej uwagi…a nie nauczę go życia myjąc naczynia czy prasując koszule tatusia…pewne rzeczy mogą poczekać :)

Mamuśka
Gość
Mamuśka

Święte słowa! Niestety gdy Mały tropiciel zaczyna buszować po podłodze, trzeba nieco zmodyfikować ten przepis:)

Mańka
Gość
Mańka

Lub częściej myć rączki dziecku ;)

wrolimamy
Gość
wrolimamy

test komentarza

Anna Cekiera
Gość

fajny wpis, lekki i przyjemny z dużą dozą poczucia humoru :)
i jakże prawdziwy :)))

Edyta Skrzydło
Gość
Edyta Skrzydło

Ja wolę miecz szczęśliwe dziecko,niż perfekcyjną czystość,choć wolę gdy w domy panuje ład,cóż jakoś to przeżyję.
Zawsze mozna nadrobić zaległości jak dziecko pójdzie spać :-)

Żaklina Kańczucka
Gość
Żaklina Kańczucka

Przy dwójce nie mam specjalnie sił żeby cokolwiek nadrabiać. Choć sama nie wiem, czy bardziej nie mam sił, czy ochoty ;)

Edyta Skrzydło
Gość

Taką prawdziwą , dzisiaj w kuchni miałam nawet cały garnek zupy jarzynowej wziął się wylał. Ech..

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

zły garnek, niedobry ;)

Edyta Skrzydło
Gość

O tak ! …

Edyta Skrzydło
Gość

Nie mam parcia na błysk , dzisiaj nic nie robię :-D

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Ale świetne!!!

Ania Kaliszewska
Gość

Oryginał chyba był dłuższy?

Edyta Skrzydło
Gość

Ania Kaliszewska nie wiem miałam dostęp do takiej treści …

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

pierwszy raz widzę, ale bardzo mnie się podoba, bardzo :)

Monika Górny
Gość

My tez balowalismy, pierwszy raz od prawie 2.lat… Bylo cudownie, juz zapomnialam jakie to wazne przetanczyc z mezem noc, posmiac sie, zaszalec… Pomijam fakt, ze o polnocy w progu przywitalo nas zadowolone i pelne energii dziecko :)) Cudowna mamy wiosne tej zimy :D

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

fajnie, że zabawa się udała :)

Paulina Wilczynska
Gość

Ja ostatni raz na naszym weselu się bawiłam :D Nie jestem perfekcyjna. Kiedys tak. Teraz mam na to…

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Czas nadrobić ;) Człowiek dojrzewa, ja przestałam być perfekcyjna, gdy zaczęło mi czasu na dzieci brakować. Nie warto aż tak się spinać :)

Justyna Latosińska
Gość

Nie mam parcia na to żeby w domu było pięknie podłogi blyszaly wypolerowane wszystkie meble bez kurzy itd.
Odkąd mam dziecko sprzątam co jakiś czas co parę dni poprostu kiedyś potrafiłam to robić codziennie :P

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Ja miałam kiedyś, minęło, szczególnie jak urodził się drugi syn ;)

Go Sia
Gość

Do tej pory sprzatalam codziennie , zaraz po powrocie z przedszkola , byłam w domu sama , miałam czas i spokój , teraz kiedy pojawił się drugi synek a starszy na ferie sprzątanie jest na ostatnim miejscu na liście codziennych obowiązków , na codzień staram się sprzatnac to co najważniejsze , pozmywac naczynia , poscielic łóżka , całą reszta czeka aż znajdę dla niej chwilę ..

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

dla niej, albo dla siebie :)

Go Sia
Gość

Dla siebie znajduje więcej ;) bez kawy rano nie funkcjonuje .. rano najpierw godzina dla siebie później cała reszta .. a dziś pospalismy sobie do 10 więc dopiero się zabieramy za robotę ;)

Joanna Szczyglowska
Gość

hahah swietne..a myslalam, ze jestem sama, i ze zawodze jako matka i kobieta, bo mi dnia brakowalo, zeby wszystko ogarnac….od czterech miesiecy z perfekcjonistki zmienilam sie w MATKE- i powoli sie przyzwyczajam, ze nie ogarniam, ze kawe przygrzewam po trzy razy w mikrofalii, bo zapomne, ze ja sobie zrobilam, ze pranie juz dwa dni temu sie prac skonczylo i ze prasowanie lacznie z zelazkiem wcisniete od tygodnia w szafie…ale nie ma co usmiech bezzebnej pyzatej buzi ci wszystko wynagradza i rzezcywiscie czlowiek przestaje sie tym wszystkim przejmowac..bo jest glownie MAMA.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

No to już wiem, po co przyda się mikrofala- żeby kawę przygrzać :) ja z musu piję zimną, bo rzadko się zdarza, żeby był czas na raz ją wypić :)

Joanna Szczyglowska
Gość

HAHAHAH od czterech miechow jeszcze mi sie nie udalo wlasnie na raz wypic …w prawdzie z mikrofalii to juz nie jest to samo ale czlowiek do wszystkiego sie przyzwyczaic potrafi :D

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

od czterech miechów, jest więc dla Ciebie nadzieja ;) ja cierpię od czterech lat :P czekam aż dzieci z domu wyjdą ;)

Kamila Sophie Parypa
Gość

Ja dzis rano trzy razy włączałam czajnik
Zeby zrobic bawarke ;) miłego tygodnia!

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Kamila Miłego! :)

Angelina Sychta
Gość

Wprawdzie kawy nie piję, ale podgrzewanie herbaty w mikrofali mam już opanowane do perfekcji ;)

Asia Sz
Gość

A ja poprostu wole bawic sie z synkiem niz sprzatac :) Takie rzeczy zaczynam robic jak mlody spi .I tak codzien

Karolina Zieleźnik
Gość

w niedziele? musieliby mnie sila zaciagac do mycia podlog,zamiatania czy prania, niedziela to czas na wspolne gotowanie obiadu, ogladanie bajek,nadrabianie braku czasu dla siebie w tygodniu,spacer,basen. W sobote ogarniam na wieczor podlogi,pranie do poludnia zrobione,naprawde nie wyobrazam sobie sprzatac w niedziele. Moze to przez wychowanie mojej mamy,ktora pilnowala by niedziela byla relaksujacym dniem

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Kiedyś niedziela była dniem wolnym, służącym by nadrobić braki czasowe w sprzątaniu. Teraz to dzień odpoczynku, nic tego nie zmieni :)

Ania Kaliszewska
Gość

Zawsze mogło być gorzej :) :)

Justyna Ruszkiewicz
Gość

Też bym chciała mieć posprzątane, ale przy mojej córce nie da rady;-) zamiast sprzątać to leże i odpoczywam bo mała śpi. Ale już się skończyło dobra czas wracać do rzeczywistości. :-(

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

szczerze, to nie wypoczniesz inaczej, niż w czasie gdy dziecko wypoczywa. Cały dzień na pełnych obrotach można się zajechać.

Justyna Ruszkiewicz
Gość

Przy mojej to nawet dopalacz nie da rady ;-) oczy trzeba mieć dookoła głowy bo tak jest ruchliwa

Adrianna Mizgiert
Gość

Wreszcie ktoś mówi głośno to , że nie ma takiej potrzeby by byś idealna matką, gosposia i żoną.

Anna Maria Rutkowska
Gość

Ja ostatnio sprzątam w pt wieczor :) wtedy cały weekend mam wolny na chodzenie w piżamach. U mnie jest odwrotnie :) jako nie mama była straszna bałaganiara ale mały człowiek zweryfikował pewne zachowania. Chociaz nadal prasowanie i odkurzanie to nie tykam xD juz wole zmywać godzinami ;P

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

oryginalna rewolucja :)

Anna Maria Rutkowska
Gość

Moja mama do tej pory nie wierzy xD i zawsze mysli ze zastanie sajgon i Meksyk a ja teraz lubię jak wszystko ma swoje miejsce na starość robie sie dziwna ;O

Marta Sobczyk-Ziębińska
Gość

Nie potrafię odpoczywać w balaganie, w ogóle nie potrafię funkcjonować w balaganie. Przy czym zabawki młodej to wyjątek od reguly

Barbara Ruszynska
Gość

W myśl zasady- nic ne musze, moge wszystko pozwalam sobie na ” nie chce mi sie” wtedy, gdy mi sie nie chce i jakos tragedii nie ma :D

Ania Plata
Gość

serio matka musi kojarzyć się z flejtuchem. Jak mnie irytują takie mądrości :( Mam czwórkę dzieci i uważam, że to co dzieci wyniosą z domu zaprocentuje w przyszłości. Nie mam zamiaru wychowac brudasów, a ogarnąć wokół siebie to nie taki znów problem.

wisienka
Gość
wisienka

Podoba mi się,ja zawsze sie stresowalam gdy miałam nieposprzatane do konca,balam sie reakcji gdy ktis przyjdzie i zobaczy ciuchy na suszarce czy niepoprasowane w misce.Mam 3 dzieci i w tym 2-córki chore.musze się poświęcać im duzo abu na rehabilitacje chodzić,basen ,klinika i lekarze.I naprawde ciężko o idealny porządek.ciagle nas nie ma po pól dnia.a gdy juz poodbieram je z przedszkola i syna z szkoly to mam ochotę na drzemkę.A tu trzeba jeszcze z nimi popracować i odrobić zadania z synem.Wole miec szczęśliwe dzieci i czyste niż doprowadzony do perfekcji dom.

Ciąża 10 sierpnia 2011

Carpe diem przyszła mamo!

Jeśli jesteście właśnie w ciąży, to pewnie macie pewne wyobrażenie macierzyństwa. Podejrzewam, że większość z was nie potrafi się już doczekać, kiedy wasze dziecko będzie na świecie. A ja wam mówię – powoli, cieszcie się każdym dniem, kiedy maluch jest jeszcze w brzuchu, bo wraz z jego narodzinami wszystko diametralnie się zmieni! 

Od ponad dwóch lat jestem mamą. Nie miałam depresji poporodowej, ani nawet baby bluesa. Mój syn od pierwszych tygodni życia spał w nocy, nie miał kolek, nie chorował, a i ząbki wychodziły mu w zasadzie bezboleśnie. Jest pogodnym i grzecznym dzieckiem. Jego tatuś bardzo mi pomaga, a chętnych do pomocy dziadków mam na wyciągnięcie ręki. Nie tylko kocham mojego synka miłością matczyną, ale i bardzo go lubię, bo fajny z niego gość. Mimo to w moim życiu zdarzają się momenty, kiedy jestem bardzo zmęczona, mam dość i potrzebuję chwili, by złapać dystans. Rzadko ktoś mówi głośno o negatywnych stronach bycia mamą, prawda?

Chcę żebyście wiedziały, że obraz macierzyństwa przedstawiany w telewizji i czasopismach jest wyidealizowany – bo gdy wasze dziecko pojawi się na świecie nie będzie to jedynie słodka, beztroska, cudowna sielanka!  Pewnie niejednokrotnie słyszałyście, że urodzenie dziecka jest prawdziwym dopełnieniem kobiecości, a po narodzinach jest pięknie i harmonijnie. Szczupła, pięknie uczesana, z nienagannym makijażem, uśmiechnięta mama z reklam, ze ślicznym bobaskiem – aniołkiem przy piersi – to nie jest realne przedstawienie codzienności.  I pewnego dnia – zwyczaj kilka dni po porodzie –  następuje konfrontacja tego wyobrażenia z rzeczywistością. Czy nie lepiej mówić wprost, że młoda mama będzie miała trudno, nawet bardzo trudno? Po prostu wystarczy mówić, jak naprawdę jest. Nie bójmy się stwierdzenia, że gdy urodzicie, może być momentami ciężko!

Dlatego przyszłe mamy delektujcie się każdą chwilą, póki maluszek jest pod waszym sercem. Skupcie się tylko na waszych potrzebach i zajmijcie się sobą – swoim ciałem, pasjami, pomysłami. Nie odmawiajcie sobie przyjemności. Róbcie wszystko to, na co macie ochotę i róbcie to spontanicznie. Chodźcie do kina, spotykajcie się z przyjaciółmi, wyjedźcie na kilka dni, poczytajcie, wyjdźcie na nocny letni spacer, odwiedzajcie kosmetyczkę, fryzjera, zapiszcie się na jakiś kurs, zróbcie w domu imprezę dla znajomych itd. Nie będę podrzucała wam gotowych pomysłów, bo przecież same najlepiej wiecie, co lubicie robić najbardziej. Niestety nie da się wyspać na zapas. Poświęćcie ten czas, gdy czekacie na dziecko, tylko sobie, bo to ostatnie chwile, kiedy to wasze potrzeby mogą być na pierwszym miejscu.

Tak to już natura skonstruowała, że gdy rodzi się dzidziuś, mama stara się z całego serca by niczego mu nie brakowało. Karmi, przewija, przytula, kołysze, nosi, wozi, buja… i zapomina o sobie. Zmieniają się priorytety i od porodu najważniejszy staje się ten mały człowiek.  Na pierwszy plan wysuwa się poczucie wielkiej odpowiedzialności, troski o  tę małą istotkę i obowiązku wobec niej.  A gdy wreszcie niemowlę zaśnie i świeżo upieczona mama ma czas dla siebie, uwierzcie mi – nie wie za co się zabrać! Czy ten czas poświęcić na szybkie umycie włosów, zrobienie szybkiego obiadu, szybkie ogarnięcie domu, szybkie nadrobienie zaległości w prasowaniu, czy po prostu ma się położyć, odpocząć, zasnąć?

Nie chcę was przyszłe mamy straszyć, chcę tylko uświadomić, co może was czekać. Według mnie warto znać prawdziwy obraz macierzyństwa, żeby się dobrze przygotować na to, co nastąpi. I chcę zmobilizować was do skoncentrowania się tylko na sobie i dobrego wykorzystania tych ostatnich dziewięciu miesięcy „wolności”.  A na zakończenie jeszcze tylko wam szepnę, że gdy urodzi się wasz syn czy córka, owszem może być ciężko, ale…

…będą też się działy cuda. I to każdego dnia. I musicie mieć siłę, by się nimi w pełni cieszyć! Czego wam – wszystkie przyszłe mamy – serdecznie życzę.

12
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

Był czas, że chyba sama podświadomie nabrałam się na ten piękny widok z obrazka. Byłam już wtedy mamą, a moje dziecię wcale nie dało mi odczuć trudów macierzyństwa- grzeczna, przesypiająca całe noce od urodzenia, bez kolek i właśnie wtedy na jednym ze spacerów pomyślałam, że na jednym dziecku się nie skończy. I nagle zobaczyłam kilka obrazów, które uświadomiły mi, że to tylko reklamy są idealne- mama z toną zakupów, ciągnąca za sobą zapłakane dzieci, w za dużych ubraniach, zasmarkanych, z powłóczącymi nogami. Nie byłoby nic dziwnego, że tego dnia spotkałam kilka takich sytuacji. Było mniej więcej tak, tak kobieta podejrzewająca… Czytaj więcej »

Bombel
Gość
Bombel

O tak!W cuda nigdy nie wierzyłam!Ale zmieniłam zdanie kiedy na świecie pojawił się mój mały okruszek! :-)

Smykowa
Gość
Smykowa

Święte słowa! Mimo, że pojawiły się życzliwe osoby, które chciały mnie uświadomić, to ja trwałam w świętym właśnie przekonaniu, że będzie cudnie… I jest cudnie…ale jest też momentami tak ciężko, że w życiu nie spodziewałabym się, że takie trudy zniosę…że jestem na tyle silna :) Macierzyństwo odkrywa w nas tyle cech i tyle pokładów energii, że to chyba kolejny cud natury :) A dla mam, które spotkają się z trudnościami na samym początku: z czasem będzie coraz lepiej, bo nauczycie się siebie a Ty będziesz mistrzynią w rozpoznawaniu potrzeb swojego dzieciątka :)

Sylka
Gość
Sylka

Obraz w filmach i reklamach jest wyidealizowany. Jak zostaje się mamą rzeczywistość weryfikuje obrazek zawsze zadowolonej i szczęśliwej mamy. Bycie mamą to największe szczęście pod słońcem, ale zdarzają się chwile zwątpienia, bezradności. To normalne. Jesteśmy tylko ludzmi, mamy dobre i złe dni. Każda mama czy to w dobrym humorze, czy złym i tak jest najcudowniejsza w oczach swojego dziecka :*

Jola
Gość
Jola

Zgadzam się z tobą w 100% :) 9 miesięcy ciązy szybciutko mija i trzeba je dobrze wyjorzystać bo później ciężko jest o troszkę czasu dla siebie… Pisze to z własnego doświadczenia. Mój synuś ma 4,5 miesiąca karmiony jest wyłącznie piersią i nawet nie chce myśleć o piciu czegokolwiek z butelki… Zostawienie go na dłużej z tatusiem bądź dziadkami odpada więc mój wolny czas gdzie moge wyjść sama i czoś zrobić dla siebie to wtedy gdy synuś śpi czyli po 20tej :) Dlatego przyszłe mamusie korzystajcie z chwili i rozkoszujcie się nią :D :)

Sisunia
Gość
Sisunia

Dokładnie!! macierzyństwo ma też swoje ciemne strony…czasem jest ciężko i to bardzo i nie można o tym zapominać. Mimo wszystko jest najcudowniejszą przygodą w życiu!

Barbara Heppa-Chudy
Gość

Jola, ja też miałam takiego małego cycoholika, z którym bardzo długo nie mogłam się rozstawać, bo pierś musiała być na wyciągnięcie ręki ;) No i właśnie, wolny czas… albo gdy synek spał, albo z maluchem (można np. karmić i czytać – polecam).
Fajne jest, że każda z Was podkreśla, że dla tego cudu – dla dziecka, warto się poświęcić :)

Sylwia
Gość
Sylwia

Najważniejsze to cieszyć się każdym dniem. Leżąc w szpitalu pełan obaw o swojego okruszka, nauczyłam się cieszyć za każdego dnia razem. Nie ważne było to, że nie mogłam chodzić czy nawet siedzeć na łożku. Nieważny był ból spowodowany płynącymi nieustannie kroplówkami i podawanymi zastrzykami. Ważne było to, iż mój maluszek był nadal w brzuszku. Rada dla mam będących w ciąży jeśłi czujecie się dobrze i zdrowie na to pozwala korzystajcie z tego okresu ile się da. Wyciskajcie każdy dzień jak cytryne :) bo kolejnego dnia nie wiadomo co będzie. Nagle zostałam wyrwana ze swojej rzeczywistości i wcielona w szpitalne życie.… Czytaj więcej »

Marta Peek-Marcinkowska
Gość

Świetny artykuł.

Daria Mak
Gość

Zgadzam sie! Nie jest latwo.Corcia ma roczek a we wrzesniu pojawi sie synus..:-) ciesze sie bardzo alee…juz wiem co mnie czeka:-)

Magda
Gość
Magda

oo tak,idealnie napisane. Tak wlasnie jest – pomimo,że kazdy dzien z dzieckiem jest najwspanialszy to czasem sie teskni za tym by beztrosko odpoczac,zajac sie soba czy poczytac ksiazke :)

Marysia Fritzsche
Gość

ze karmienie piersia czesto nie udaje sie „samo” i warto przecyztac o nim jakas ksiazke, oraz na czas pologu miec pod reka telefon do certyfikowanego doradcy laktacyjnego :)

Znad kołyski 9 sierpnia 2011

Gdzie pierś nie może tam butelkę pośle.

Kiedy dowiedziałam się, że zostanę mamą, miałam do rozważenia kilka bardzo ważnych kwestii. Przed takimi wyborami staje każda mama. Są to dylematy rodzicielstwa, które chyba już zawsze będą nam towarzyszyć – co będzie najlepsze dla naszego dziecka? Dotyczy to również karmienia. Celowo użyłam stwierdzenia karmienia a nie karmienia piersią. Nie chcę umniejszać roli matczynego mleka, bo oczywistym jest, że to pokarm dobrej jakości (przynajmniej tak zapewnia nas cała masa specjalistów), ale dlaczego umniejszana jest rola mleka modyfikowanego tego zrozumieć nie mogę. A więc o co chodzi…?

Pierwsze pytania, które słyszałam zaraz po narodzinach mojej córeczki to: ile waży? Czy jest zdrowa? Czy karmię (w założeniu oczywiście chodzi o karmienie piersią)? Natomiast rzadko zadawanym pytaniem było: jak się czujesz? Może potrzebujesz pomocy? Pytanie o karmienie zdawało mi się być co najmniej pytaniem nie na miejscu, zwłaszcza że samą mną niewiele osób (poza najbliższą rodziną) się interesowało, ale za którymś razem można do tego przywyknąć. Do tej sytuacji przygotowała mnie wspaniała położna, z którą spotykałam się będąc jeszcze w ciąży. Ona jako pierwsza powiedziała, że nie trzeba za wszelką cenę karmić dziecka piersią. Pierwsza myśl jaka mi się nasunęła to ta, że przecież to oczywiste. Jednak okazuje się, że jest inaczej.

Każda mama pewnie nie raz usłyszała laktacyjne slogany typu „dobra mama karmi piersią”, „mleko matki to najlepsze co można dać dziecku”. Nie sposób się z tym zgodzić, mimo że są to jedne z najbardziej popularnych argumentów. Takie slogany nie pomagają mamom, które mają kryzys nie tylko laktacyjny. Skoro dobrą mamą jest ta, która karmi piersią, to idąc tym tokiem rozumowania – złą mamą jest ta, która piersią nie karmi. Przecież całe „dobro” nie mieści się tylko w sposobie karmienia, a całym macierzyństwie. Poza tym czy dobrą mamą jest ta, która karmi piersią, ale zaniedbuje, nie daj Boże bije dziecko? W tym wypadku owe hasło nie ma potwierdzenia. Drugi popularny slogan – „mleko matki to najlepsze co można dać dziecku” też jest nieco na wyrost. Gdyby został zmodyfikowany na „mleko matki to najlepszy pokarm, który można dać dziecku” nie miałabym zastrzeżeń.

Nie krytykuję idei promowania karmienia piersią, lecz to w jaki sposób jest to robione. Nie wiem czy jest to niezamierzone czy są to celowe zabiegi psychologiczne. Liczę jednak, że jest to przerost formy nad treścią, a nie działanie na podświadomość kobiety – matki. Ja sobie poradziłam z „terrorem laktacyjnym”, ale jest wiele mam, które nie potrafią tego zrobić, bo wszędzie słyszą, że to ich matczyny obowiązek. W szpitalu, gdy poprosiłam, aby moja córka została dokarmiona, usłyszałam że „w naszym szpitalu nie stosuje się takich praktyk, u nas się karmi piersią”. Nie dałam za wygraną, bo wiem jakie mam prawa. Mamy „atakowane” są stwierdzeniami o wyższości mleka matki nad mlekiem modyfikowanym. Nawet sami producenci mleka temu ulegają i w reklamach czy na opakowaniach widzimy formułkę, że mleko matki to najlepszy pokarm dla dziecka. Te wszystkie działania pogłębiają tylko depresję u mam na skraju załamania, gdy z różnych przyczyn nie może, nie potrafi nakarmić dziecka piersią. Taka mama oczekuje pocieszenia, a dzieje się przeciwnie. Warto czasem tylko wspomnieć, że mamy alternatywę w postaci butelki, co wcale nie znaczy, że namawia się do sztucznego karmienia.

Taka „butelkowa cisza” jest prawie (o ile nie na pewno) tematem tabu i przez to mamy boją się sięgnąć po butelkę w potrzebie, stresują się, co nie wpływa korzystnie na laktację – błędne koło. A kiedy już mama sięgnie po „ratunek” męczy się z wyrzutami sumienia – zupełnie niepotrzebnie, bo przecież starała się zrobić najlepiej dla dziecka – nie pozwoliła mu być głodnym. Nie można dopuścić, aby choć jedna mama pomyślała „co ze mnie za matka, skoro nie potrafię wykarmić swojego dziecka?!” – otóż NAJEPSZA dla swojego dziecka, bo nie sposób karmienia świadczy o tym jaką się jest mamą.

Sprawę trzeba postawić jasno – karmienie piersią to najlepszy sposób karmienia, ale nie jedyny. Świat się nie zawali jeśli zamienimy pierś na butelkę, a już tym bardziej dziecku nie stanie się krzywda. Więź można nawiązać z dzieckiem nie tylko karmiąc piersią. Możliwe jest to przy karmieniu butelką. Dzieci karmione mlekiem modyfikowanym rozwijają się prawidłowo, mają odporność (często lepszą od dzieci „z piersi”), nie są opóźnione w rozwoju emocjonalnym czy motorycznym.  Nie można podlegać presji otoczenia tylko dlatego, że ktoś od nas wymaga rzeczy na które czasem nie mamy wpływu. Karmienie piersią – tak, za wszelką cenę – nie. Znam mamy, które zmuszały się do karmienia piersią. Znam tez takie, które zbyt dosadnie wzięły do siebie laktacyjne porady i nie dając sobie z tym wszystkim rady popadały w depresję, były nieszczęśliwe, sfrustrowane. Życzyłabym sobie i wszystkim mamom, aby zakończył się okres piętnowania butelki na rzecz pięknego macierzyństwa, bo dobra mama to szczęśliwa mama, a dróg do szczęścia jest wiele….

100
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Justynagro
Gość
Justynagro

Ja też nie karmie piersią mimo że chciałam, nie udało się, ale najważniejsze dla mnie było to aby moje dziecko było najedzone a nie męczyć siebie i jego po to by za wszelka cene karmic piersią.

(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

najważniejsze, że mama nie może mieć z tego powodu wyrzutów sumienia, ani się obwiniać!

Justynagro
Gość
Justynagro

No właśnie, a cała ta „nagonka” na karmenie piersią strasznie prze przytłaczała, bo widziałam że pokarmu mam za mało a jednak wstyd mi było się do tego przyznać. Dopiero teraz jak ktoś zapyta czy karmie to mówie „tak karmie” przecież dziecka głodem nie trzymam:)

Smykowa
Gość
Smykowa

Ja karmię piersią już prawie 5 miesięcy, ale początków nie wspominam zbyt dobrze…jak mały wisiał non stop przy piersi to miałam momentami dość…a najgorsze były dla mnie komentarze typu: „Nie jedz tego, nie jedz tamtego…”, „Coś na pewno zjadłaś i teraz boli go brzuszek!”, „Pijesz dużo? Na pewno nie pijesz wody i masz mało pokarmu!”, „Dlaczego ciągle karmisz przez nakładki?”…itp. 1. Po miesiącu zaczęłam jeść jak dawniej, co spowodowało, że i ja czułam się lepiej i dziecko się uspokoiło! 2. Z czasem mały zaczął robić sobie większe przerwy w karmieniu…a ja schowałam laktator i gdy była taka potrzeba mały dostawał… Czytaj więcej »

Komfortowepokoje
Gość
Komfortowepokoje

Ja karmię piersią już drugą córeczkę, choć nie miałam zbytnio wyboru bo jedna jak i druga nie chciały butelki nawet powąchać :) Każda matka doskonale wie, co jest najlepsze dla jej maleństwa! Wujki i ciotki „dobra rada” zawsze będą. Grunt to się nie przejmować i cieszyć się macierzyństwem.

Najszczęśliwsza mama
Gość
Najszczęśliwsza mama

Mateuszka udało się karmić piersią równe 6 miesięcy, ale nie zawsze było kolorowo :( Dużo razy myślałam o przerwaniu. Jednak dla mnie ten czas był wyjątkowy i chciałam karmić, jednak „pod górkę” zaczęło się w szpitalu na samym starcie. Byłam po cesarskim cięciu i przez 24 h musiałam leżeć plackiem, jakże to było frustrujące i bolesne widzieć jak płacze dziecko i nie móc nic zrobić. Owszem przychodziły pielęgniarki z butlą i karmiły wrzeszczące już ówcześnie MOJE maleństwo, żadna nie spytała się czy chcę przystawić do piersi, czy chociaż chcę tą butlą nakarmić :( milczały i „robiły swoje”. A ja czułam… Czytaj więcej »

(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

Karmienie dla każdej mamy jest indywidualnym odczuciem- dla jednej cudownym przeżyciem, dla innym mniej, jednak nie zmienia to faktu, że to mama wie najlepiej jak zająć się dzieckiem i nic i nikt zmieniać tego nie powinien. Do czasu kiedy nie miałam w planie jeszcze mieć dziecka, wiedziałam, że chcę karmić piersią, ale jednak kiedy weszłam głębiej w temat przeraziłam się tym co można usłyszeć. Działanie na podświadomość kobiet w taki sposób jest według mnie nieetyczne. Na mnie bardziej podziałałaby konkretna, poparta badaniami wiedza na temat mleka matki (a tu można spotkać się z wiedzą wzajemnie wykluczającą się), niż to co… Czytaj więcej »

divette
Gość
divette

A ja czuję, że to karmienie piersią jest postrzegane jako coś nie bardzo… Nieprzychylne spojrzenia kiedy nie miałam gdzie nakarmić płaczące dziecko, bo centra handlowe nie zawsze udostępniają jakiś kąt… a już komentarze na Internecie jakie to ohydne, nieestetyczne czy aseksualne… (tak. spotkałam się w sieci z opinią, że to aseksualne, ale przecież takie to powinno być…) No i te miny jak w odpowiedzi na pytanie :ile chcesz karmić mówię: tak długo jak się da. Od rodziny słyszę, że dobrze, ze karmie, ale już powinnam wprowadzać inne pokarmy, ale ludzie… Młoda ma dopiero niecałe 4 miesiące… i nie mam zamiaru… Czytaj więcej »

Manga
Gość
Manga

Divette, to kolejny temat na wpis do bloga. Miałam podobne odczucia do Twoich. I to pytanie: jak długo jeszcze planujesz karmić?

divette
Gość
divette

wiecie. pytanie pytaniem. zależy jak zadane. nie zapomnę miny szwagierki jak jej odpowiedziałam. spojrzała na mnie jak na wariatkę + lekki niesmak. przykre to było :(

Hanna Szczygiel
Gość
Hanna Szczygiel

Zgadzam się z Wami w 100% bo 99% powodzenia laktacji i karmienia piersią zalezy od naszej głowy!!! i nastawienia!

Ksawienne
Gość
Ksawienne

Będąc jeszcze w ciąży bardzo chciałam karmić swoje maleństwo piersią i takie było moje nastawienie przez cały okres ciąży oraz po porodzie oczywiście…Pokarm miałam i żadnych problemów z karmieniem, z przystawianiem do piersi, z bólem piersi, naprawdę czułam się wspaniale:) I właśnie wtedy się zaczęło…W przeciwieństwie do autorki tekstu – (nie)Magda(leny), ludzie z otoczenia, w którym się znajdowałam, byli (chyba) przeciwnikami karmienia piersią. Ciągle musiałam słuchać jakie zalety niesie za sobą karmienie MM. Rozumiem, że karmienie butelką ma swoje zalety, z którymi przy karmieniu piersią nie obcujesz np. taka, której mi zabrakło to, że tatuś moje karmić maleństwo, a mama… Czytaj więcej »

agagt
Gość
agagt

Ksawienne, ja również spotkałam się z negatywnym nastawieniem do mojego karmienia piersią. A już szczytem było jak w 3 miesiącu życia mojego synka neonatolog (u której więcej się nie pokazałam) kazała mi przejść na mieszankę, bo jej zdaniem za mało przybywał. Nie miałam takiego zamiaru, bo nie czułam, że to miałoby być dobre dla Jasia. Widać nie pomyliłam się. Ostatecznie karmiłam Jasia prawie dwa lata. Przeszłam kilka kryzysów laktacyjnych, ale karmiłam z przyjemnością i nie czułam jakiegoś wielkiego ograniczenia. W międzyczasie uczestniczyłam w konferencjach i wyjazdach. W pierwszym roku z Jasiem, później z odciągaczem i mlekiem w zamrażalniku. Myślę, że… Czytaj więcej »

Apsik
Gość
Apsik

Ja karmie piersia juz 13 mies ponad i jestem dumna z tego ale przy drugim dzidziusiu troche zmodyfikuje techniki karmienia i bede swoje mleczko podawac juz tez butelki. Oliwka ani razu nie miala jej w buzi i teraz pomimo iz karmienie wyssalo ze mnie dokladnie wszystko i jestem nie chuda ja jestem przezroczysta nie potrafie jej odstawic bo jak nie dostaje piersi to nie je nic. Mi tez zreszta sprawia to ogromna przyjemnosc i powiem Wam ze jestem jedyna w gronie moich kolezanek ktore karmia w ten sposob i powiem ze czulam sie troszke gorsza przez to bo ciagle slyszalam… Czytaj więcej »

Sisunia
Gość
Sisunia

Ja osobiście karmiłam piersią 7,5mc…Przestałam ponieważ straciłam pokarm z dnia na dzień. Ciężko było mi się przestawić na butelkę ale na szczęście mój synek nie miał z tym problemu. Osobiście nie popieram tego butelkowego”terroru”. W szpitalu jak chciałam dokarmić synka bo nie miałam jeszcze pokarmu to myślałam,że położna mnie pobije! Dostałam 20 min kazanie na temat tego jakie karmienie piersią jest ważne-owszem jest dla dla niektórych kobiet nawet jeśli chcą jest niemożliwe! Dlatego uważam Madziu,że poruszyłaś bardzo ważny temat-mamy „butelkowe” nie dajcie się :)

(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

tu nawet nie chodzi o to czy ktoś będzie „lubił” mamy karmiące butelką, tylko o to, że jest to alternatywa w chwili, gdy z jakiegoś powodu (głównie stresu) nie daje się nakarmić dziecka. Pewnie każdy człowiek usłyszał takie zdanie w dzieciństwie, które pamięta przez całe życie, a jego autor już dawno zapomniał- tak samo jest z tym co mówi się o karmieniu, jedno słowo może zmienić całkowicie sens zdania (przykłady podane w felietonie) i wpłynąć nieodwracalnie na kobiecą psychikę (która przecież jest bardzo skomplikowana)- zmniejszenie poczucia wartości, samooceny, wpędzenie w poczucie winy. Jak widać jest to problem bardzo złożony, bo… Czytaj więcej »

(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

inną sprawą jest to, że dla mnie pytanie o karmienie (czy się karmi, dlaczego się karmi lub dlaczego tak długo) jest równie niestosowne jak „wchodzenie” do czyjejś sypialni.

Sisunia
Gość
Sisunia

oczywiście!! to jest prywatna sprawa każdej mamy i nie powinno się nikogo zarzucać tysiącem pytań…

Najszczęśliwsza mama
Gość
Najszczęśliwsza mama

Zgadzam się z Wami, bardzo nie wdzięczne były dla mnie pytania o karmienie. Czułam się zażenowana, to przecież jest sprawa tylko moja i mojego synka.

mamusia
Gość
mamusia

Karmiłam 10 miesięcy i jestem szczęśliwa,że mogłam dać córeczce to co najlepsze :)
Karmiła bym dłużej ale mała sama zadecydowała ,że już czas na odstawienie :)

(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

mamusia mam nadzieję, że nie myślisz, że karmienie piersią to jest „to co najlepsze” mogłaś dać córeczce, tylko był to najlepszy pokarm jaki mogłaś dać, bo przecież możesz dać jej o wiele bardziej „to co najlepsze” np miłość. Przepraszam, ale jestem bardzo wyczulona na takie „przejęzyczenia”, bo to właśnie one są tematem tego tekstu :):)

divette
Gość
divette

czy przejęzyczenie? daje to co najlepsze. ale jest to składnik, jakaś część. kocham więc wyrażam to m.in. poprzez karmienie, bo to jedna z form dawania siebie, swojego czasu, swojej miłości.

karolina
Gość
karolina

Mamusiu uwielbiam cie bardzo dobrze napisałaś.
Pozdrawiam

(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

nie twierdzę, że tak nie jest. pokarm mamy jest niewątpliwie najlepszym pokarmem. brak tego słowa zmienia jednak sens. można by powiedzieć, że karmienie piersią jest jedną z rzeczy, które są najlepszymi jakie można dać dziecku. Nie prawda, że brzmi to inaczej?

alka
Gość
alka

Takiego teksu było mi potrzeba! Cieszę się, że ten temat został poruszony. Aż się wzruszyłam. Zarówno córcię jak i synka chciałam karmić piersią bo to wygodne. Nie trzeba wozić butelek i kombinować z podgrzewaniem. No ale niestety mój bar mleczny wysechł trzy dni temu na amen…a syn dopiero za tydzień będzie mieć 3 miesiące…chciałam ich karmić ale niestety od samego początku miałam problem z karmieniem i trzeba było dokarmiać butelką…już w szpitalu powiedziano mi, że mogę mieć problem wykarmić synusia bo wielki się urodził (4400 i 59) i na swoje gabaryty, swoje potrzeby ma. A nie wiedziały, że przy starszej… Czytaj więcej »

(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

Cieszę się, że mogłam jakoś „pomóc” :)

mamusia
Gość
mamusia

divette oczywiście,że miałam na myśli najlepszy pokarm jaki jej mogę dać :)
Bo przecież mama która karmi piersią kocha swoje dziecko nie mniej czy bardziej niż ta co karmi butelką,a miłość tutaj odgrywa najważniejszą rolę :)

Paulina
Gość
Paulina

ja karmię już ponad 9 miesięcy i ostatnio spotkałam się z komentarzem że krzywdzę swoje dziecko bo wyrośnie z niej „cycuś mamusi”, spotkałam się również z krytyką karmienia publicznego mimo że byłam owinięta pieluchą. moja znajoma ma zamiar karmić piersią bo to jest teraz modne. gdzie tu logika? ludzie gadają i zawsze będą grunt to uświadamiać przyszłym mamą że jakąkolwiek decyzje podejmą i tak będą świetnymi mamami a ludzie i tak będą gadać

Nexis
Gość
Nexis

Rok beczałam jak głupia że nie udało mi sie córki wykarmic piersią, bo ona miała inne zdanie o mleku mamy i podajnika. Wolała butelkę, mieszankę i tyle. A ja rok na płakaniu w poduszke zmarnowałam po kążdym pytaniu o karmienie piersią. Na szczęście jak niedługo pojawi się na świecie mój synek to będe mądrzejsza i beczeć nie bedę jakby co. Patrzę na córke i jej koleżanki i nie da sie powiedzieć kto był na cycu a kto na butli. Dziecko zdrowe, swietnie rozwiniete…. Dałam co mogłam… tylko ze z butelki!

Julia Bąk Orczykowska
Gość

Tak mleko mamusiowe jest najlepsze, ale mleczko modyfikowane często nam ” tyłeczki ratuje” he he. Nie lubię czegoś takiego jak ” Jak Ci nie starczało pokarmu? Przecież masz duże piersi” itp itd. Co ma jedno z drugim? Nic… Skoro moje dziecko było nienajedzone, a piersi puste, to ma być głodne, bo mleko modyfikowane jest złe? Głupota. Ja osobiście nie mam nic przeciw modyfikowanemu mleku, chociaż karmienie piersią jak dla mnie jest troszke lepsze.

Sylwia Chojnowska
Gość

Prawda. Wielkość piersi nie świadczy wcale o ich pojemności. Niektórzy o tym nie wiedza i można usłyszeć głupie komentarze. Najlepiej usłyszeć 1 uchem, puścić 2 i robić swoje, czyli to co uzna się za stosowne. Tak jest zdrowiej dla każdej mamy :)

Joanna Pawlińska
Gość
Joanna Pawlińska

W sumie ja karmiłam piersią długo i nie miałam żadnych większych problemów z karmieniem. Gdzieś miałam za to opinie innych. Karmienie naturalne było dla mnie wygodniejsze, zatem tak karmiłam. Podejrzewam, że jakbym miała problemy bez zastanowienia przeszłabym na butelkę. Z tym terrorem laktacyjnym to niestety autorka ma rację. Za to ja jeszcze będąc w ciąży postanowiłam kierować się wyłącznie intuicją. Jak chciałam porady to o nią pytałam, jak ktoś chciał mnie do czegoś przekonać to mógł zahaczyć o temat, jak go nie podjęłam bo mnie nie zainteresował to dalsze perswazje kończyły się zazwyczaj kłótnią. Czasami mam wrażenie, że były momenty… Czytaj więcej »

MatkaTylko Jedna
Gość
MatkaTylko Jedna

Ujęłaś mnie tym tekstem, a przemyślenia wyjęłaś wprost z mojej głowy. Podpisuję się pod każdym zdaniem!

aleksa
Gość
aleksa

Dobrze ze pojawiaja sie takie artykuly i wypowiedzi mamusiek :) bo ta cala nagonka z karmieniem piersia jest naprawde straszna i niestety powoduje doly i obwinianie sie z moja corciom bylo trudno od poczatku za co oczywiscie winilam siebie bo wciaz polorzne w szpitalu naciskaly mnie a niewiele pomagaly jak mozniej okazalo sie moje malenstwo mialo przyrosniety jezyczek i nikt tego niezaowarzyl corcia niemiala odruchu ssania ja niespalam bylam zflustrowana i strasznie zla na siebie ze to moja wina przeszlam na karmienie butelkom nie z wygody wlasnej ale dla mojej corci odsysalam pokarm i karmilam butla ale dalej polozna uwarzala… Czytaj więcej »

karolina
Gość
karolina

Stek bzdur i usprawiedliwienie się .. Jak można nie mieć pokarmu ??? Czy jak dziexko może się nie najeść mlekiem mamy ??? Wszystko to bzdura bzdura bzdura !!! Nie chcą karmić nie będą karmić i tyle a nie po co te usprawiedliwienia ? Żałosne. Karmiłam piersią 1,5roku i wiem ze początki są trudne ale nie jestem egoistka i wszystko robiłam z myślą o dziecku to co piszecie jest dla mnie atelier klamst! !! A jak w wojnę matki karmiły dziecko??? Nie jadły nie piły po kilka dni stres i wszystko inne a jednak karmiły . Prawda jest to ze egoistka… Czytaj więcej »

Anna
Gość
Anna

to prawda. mleko zanika, jeśli zanika zapotrzebowanie na nie, czyli gdy zaczyna się podawać butelkę, piersiom wysyła się sygnał „produkujcie mniej, bo mleka nie potrzeba”. szkoda szerzyć mity, bo to wprowadza chaos informacyjny, przychodzą tu ludzie, którzy mają małą lub żadną wiedzę na temat laktacji i myślą – O, mam rację, ktoś inny też tak myśli.

Anna
Gość
Anna

byłaś w dobrym szpitalu. a mleko sztuczne nie nadaje się do podawania dzieciom, podobnie jak nie należy dawać im zupek w proszku. nie wymienię nazwy produktów, ale noworodkowi i niemowlęciu nie należy dawać oleju palmowego, syropu glukozowego i glutaminianu sodu, a są to realne składniki mleka modyfikowanego.

Katarina
Gość
Katarina

Hahaha, zostałam rozbawiona tym wpisem, jakie biedne te koncerny są no tak z pewnością, szkoda tylko, że jak Nestlé zaczęło wprowadzać agresywnym marketingiem mleko do krajów Afrykańskich to zaczęły noworodki tam umierać bo matki nie mając dostępu do czystej wody pitnej nie wyparzaly butelek mimo tego firmie śmierć tych dzieci nie przeszkadzała. Karmić piersią nie może tylko 3% kobiet a reszta to brak wiedzy, brak chęci zdobywania wiedzy i pójście na łatwiznę. Kobieta ma wybór owszem, ale nie propagujcie tu nieprawdziwych informacji!!!

karolina
Gość
karolina

Och tak Katarina im tylko zależy na kasie a nie na dzieciach. ..
Chwyty marketingowe nic więcej te ich reklamy jak widzę to zmieniam program …
Jak słyszę tworzone z myślą o najmłodszych aż mnie trzęsie normalnie! !!

Magda
Gość
Magda

a cóż jest nieprawdziwą informacją? w którym miejscu?
tu nie ma informacji o karmieniu a o podejściu do karmienia….

Magda
Gość
Magda

Drogie panie, Zupełnie nie widać żeście się umówiły co do na negowania wyborów i sytuacji innych, ale mniejsza o to ;) Przyznaję, że to Wasza postawa jest żałosna i takową NIGDY nie zachęcicie do karmienia piersią, bo nikt nie chce być matką frustratką jak Wy (sorry, tak właśnie się zaprezentowałyście). Całe szczęście, że takich głosów ja Wasze jest znacznie mniej, jednocześnie przykro mi że w ogóle się pojawiają. To (rodzaj karmienia) nie jest niczyją sprawą i takie wypowiedzi są bardzo kiepskie mówiąc delikatnie. Widać również, że zupełnie nie rozumiecie sedna sprawy, ale to również Wasz problem. może warto spotkać się… Czytaj więcej »

Hanna Gawlik
Gość

Ja mam wyrzuty ze przy mojej dwojce mialam mleczarnie nieczynna ;)

Ala Zielonka
Gość

jeżeli się staralas a mleka nie było to nie masz co robic sobie wyrzutów :) szczesliwa mama to szczęśliwe dzieci ;)

Ula Misiewicz
Gość

ja niestety miałam tak samo,

Edyta Skrzydło
Gość

Przy starszym nie miałam nic pokarmu, a z drugum sporo lecz nir mogłam karmić. Wyrzuty hmmm raczej żal i smutek. Wyrzuty bym może miała gdyby to było ot tak.

Ewa Gołębiewska
Gość

Ja przy starszej córce przed porodem miałam tyle mleka, że nie mogłam się doczekać kiedy zacznę karmić. Podczas porodu pokarm zanikł kompletnie, nie wiem czy było to spowodowane stresem, bo córci zanikało tętno, więc strach o nią ogromny no i musiałam urodzić jeszcze drugie maleństwo, które wiedziałam że jest martwe :( czy czymś zupełnie innym, fakt jest taki że po porodzie piersi były zupełnie puste :( Próbowałam później przez dwa tygodnie, odzyskać pokarm, ale nic z tego. Nie mam wyrzutów sumienia ale napewno było mi przykro że się nie udało. Młodsza córka ma 16,5 miesiąca i cycusiuje nadal. Jak narazie… Czytaj więcej »

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Bardzo mi przykro :( Aż nie mogę zebrać myśli :(

Karolina Płotecka
Gość

Niestety mi nie bylo dane karmic piersia. Za duzo stresow po porodzie…maly urodzil sie z wrodzonym zapaleniem pluc wiec szpital przez 11dni… Probowalam przystawiac do piersi kiedy tylko moglam niestety z mizernym skutkiem. Na dobe sciagalam 30ml! Wiec synek od poczatku byl na mm. Troche szkoda no ale coz wazne ze sie staralam no nie bylo mi dane.

Ala Zielonka
Gość

przy starszym jak laktacja się sama skonczyla po pol roku karmienia to było mi zle z tym :( przy młodszym sama go odstawiłam jak skonczyl 1.5 roku z moich względów zdrowotnych … i odetchelam z ulga :D

Marta Sobczyk-Ziębińska
Gość

W pierwszej chwili miałam, ale po spokojnym przemysleniu, doszlam do wniosku, ze widocznie tak być musi, a to co najważniejsze dalam juz dziecku. Po tym incydencie udało mi się karmić jeszcze 4 miesiące, z dnia na dzień coraz mniej, ale tym sposobem laktacja wyhamowala sama i stało się to jakoś tak naturalnie.

Czerwińska Agata
Gość

ja jeszcze przed porodami wiedziałam, że o ile będzie mi dane karmić – będę to robić przez maks 6 m-cy lub do pierwszego ząbka jeżeli wyszedłby wczesniej) . Fifi jako pierwszy zmasakrował mi piersi i doprowadził do strasznej traumy – po 3 tygodniach przeszłam na laktator i tak karmiłam 6 m-cy potem MM. Jagody bałam się przystawić po tym co przeszłam – jednak w szpitalu podjęłam decyzję, że próbuję i dobrze – bo ssała zupełnie inaczej – delikatnie i bez bólu. Równo 6 miesięcy później pewnego wieczora straszliwym krzykiem i wygibasami poinformowała mnie że ma mojego mleka dość :) Odstawiła… Czytaj więcej »

Michalina Hanko
Gość

Ja nie rozumiem wpierdzielania w czyjeś cycki, to tak jak by mieć pretensje do kogoś że ma za małe lub za duże. Moje dziecko moja sprawa, moje piersi moja sprawa.

Joanna Serek
Gość

niestety zdarzało mi się uczestniczyć lub być świadkiem takich dyskusji. Matki czasem zachowują się jak w rynsztoku – co kogo obchodzi jak karmi dziecko. może jeszcze będą wtrącać, żeby podcierać dziecku pupę gazą a nie chusteczkami nawilżonymi…
A swoją drogą to nie wiem czy lepiej jest karpić piersią i palić papierosy, pić kawę czy jeść fast foody ;/

Iwona Jarosz
Gość

A kawa szkodzi?

Joanna Serek
Gość

czasem miałąm ochotę zapytać tych „prawdziwych” matek, kóre tak chętnie krytykują czy użuwają prezerwatyw a może stosunek przerywany…. jak szaleć to szlaeć

Gosia Kowal
Gość

owszem i odpuszczam dyskusję

Aneta Błąd
Gość

Z takimi argumentami spotkałam się nawet w szkole rodzenia. Fakt jestem zwolenniczką karmienia piersią i przyznam się jak słyszę matkę karmiącą butelka że jej dziecko nic nie traci że ona ma dzięki temu więcej czasu dla siebie itp. to patrzę na taką matkę z góry. Tak zlinczujcie mnie, uważam się za lepszą mamę niż taka co nie karmi piersią dla wygody. Ale oprócz takich Egoistek są tez mamy które chciały ale im nie wyszło. Nie wnikam a już na pewno nie pytam takiej wścibsko: ” dlaczeeeego???” Karmienie butelka póki co przestępstwem nie jest więc nic mi do tego.

Joanna Serek
Gość

w takich sytuacjach zawsze pytam czy makta karmiąca piersią, ale zaniedbująca dziecko jest lepszą matką od tej karmiącą butelką (nawet z wyboru), a jej dziecko ma wszystko czego mu potrzeba, jest zadbane? Nie wierzę, że powiesz, ze tak. Dlatego nie wolno oceniać!

Aneta Błąd
Gość

Masz racje po części-osobiscie znam taką która wykarmiła synka piersią a potem….zostawiła. mały ma dziś 7 lat a ona od roku nawet nie zadzwoniła do niego. Dlatego nie dziele wszystkich na lepsze i gorsze ale mówię tu o takim egoistyczne podejściu: ” nie karmie bo mi się nie chce”. Dla dziecka karmienie piersią jest jedną z najlepszych rzeczy jakie możemy mu dać. I warto o to walczyć. Ale powracając do punktu głównego w tym temacie – uważam ze pytanie się kobiety (spoza rodziny powiedzmy) dlaczego piersią nie karmi jest nie taktowne i nie na miejscu.

Marlena Jkb
Gość

A jeśli ktoś karmj dla wygody to co z tego? Ją rozumiem i to bardzo dobrze. Karmilam pierwsze mm a drugie kp. Mam porównanie i gdybym miała kolejne dziecko probowalabym karmić piersią ale gdyby nie szło przechodzenia na mm

Anna Szydlowska
Gość

Ja myslenze szczesliwa mama to szczesliwe dziecko i jesli takie karmienie jest tym rozwiazaniem to tak musi byc wole takie niz matka karmiaca piersia ma z frustracji i zalamania itp np znecac sie nad kims/ czyns fizycznie psychicznie czy jakkolwiek a do tego sa zdolni ludzie w momencie zalamania itp

Aneta Błąd
Gość

Nie widziałam jeszcze matki która by karmiła piersią i znecala się z tego powodu nad dzieckiem. A co do hasła to pamiętaj ze nie zawsze zaspakajanie własnych zachcianek oznacza szczęście dziecka. Tym bardziej ze niemowle nie powie ci czy jest szczesliwe. To hasło jest mocno dziś nadużywanie i stanowi z tego co widzę wymówkę nr. 1 dla wszystkich mamusiek którym się czegoś nie chce. Bo jest różnica między dbaniem o własne potrzeby a spełnianiem zachcianek.

Edyta Skrzydło
Gość

Ba nawet mnie taka sytuacja dotknęła , z pierwszym synkiem nie miałam nic pokarmu , ale ile się na słuchałam to moje …
No cóż głupich nie sieją, mają swoje teorie i niech w niej tkwią.

Angelika Poręba
Gość

Ja bardzo nie lubię krytykowania! Nie ważne, że moim zdaniem tylko nie liczne mamy „nie mają mleka”, w większości wypadków można laktację wyrobić, ale to jest cholernie ciężka harówa, więc jak ktoś się na nią nie decyduje to ok! :) Najważniejsze, żeby mama i dziecko było szczęśliwe!
Jedyna postawa, która zasługuje na krytykę to wtedy, gdy któreś z rodziców znęca się nad dzieckiem, w jakikolwiek sposób!

Anna Szydlowska
Gość

Dokladnie szczesliwa mama szczesliwe dziecko ! A sposob karmienia to najmniejszy problem poza tym mam wrazenie ze w tym swiecie to trzeba sie z wszystkiego tlumaczyc

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close