Bułeczki drożdżowe z kruszonką


Bułeczki drożdżowe z kruszonką

W weekend zawsze gości u mnie na stole coś słodkiego. Czasem jakieś ciasto, czasem ciasteczka, czasem bułeczki. W zależności od humoru, smaków i życzeń domowników :)

Jednym z przepisów do których regularnie wracam są bułeczki drożdżowe z kruszonką. Proste, szybkie, smaczne no i dają wiele możliwości. Można je nadziewać do woli: dżemami, powidłami, marmoladą, nutellą, budyniem lub pozostawić puste. W każdej wersji będą pyszne i rozejdą się w mgnieniu oka.

Składniki

Ciasto:
4 szklanki mąki pszennej
30 g świeżych drożdży
1/3 szklanki cukru
szczypta soli
szklanka ciepłego mleka
4 łyżki roztopionego masła
2 jajka

Kruszonka:
1/2 szklanki mąki
4 łyżki cukru
4 łyżki masła

Sposób przygotowania

Robimy rozczyn z drożdży: drożdże zalewamy ok. 1/3 szklanki mleka oraz łyżeczką cukru. Jajka mieszamy bardzo dokładnie z cukrem. Rozczyn z drożdży dodajemy do mąki, dodając ubite z cukrem jajka, pozostałą część mleka i 4 łyżki roztopionego i ostudzonego masła. Następnie zagniatamy ciasto do momentu aż zacznie odchodzić od ręki. Zostawiamy do wyrośnięcia w ciepłym miejscu pod przykryciem.

Składniki na kruszonkę zagniatamy, zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do zamrażalnika.

Z ciasta formujemy małe bułeczki, ewentualnie nadziewamy.

Układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i zostawiamy na ok. 30 min. żeby nieco podrosły.

Kruszonkę wyjmujemy z zamrażalnika i ścieramy na tarce. Bułeczki smarujemy rozkłóconym jajkiem i posypujemy kruszonką.

Pieczemy w piekarniku przez ok. 20 minut w 200 st. aż bułeczki drożdżowe będą rumiane.

Koniecznie sprawdź inne nasze przepisy.

bułeczki

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Edyta Skrzydło

    Ale cudownie wyglądają, zapewne i tak smakują.

  2. Można do nich dodać dżem?

    1. Oczywiście, zarówno dżem, jak i czekoladę do smarowania czy inny krem typu nutela, powidła. Można poeksperymentować z serem czy masą budyniową gęstą co kto lubi :)

  3. Kamila Odolińska

    mam pytanie pieczemy bez termoobiegu?

    1. Można używać termoobiegu, ale wtedy temperatura powinna być ustawiona na 180 stopni, trzeba też kontrolować stopień wypieczenia żeby ich nie przypalić

  4. Pyszne polecam , zrobiłam bez kruszonki . Są smaczne nawet na następny dzień

  5. a matter of taste

    Z pewnością bardzo smaczne bułeczki. Natomiast ja zapraszam do mnie po przepis na bułeczki drożdżowe z nadzieniem wiśniowo-serowym: http://amatteroftaste.pl/na-sniadanie/buleczki-drozdzowe-z-nadzieniem-wisniowo-serowym/

  6. Fajnie jest uformowac kuleczki i wsadzic je do foremek do muffinek ;

  7. Pingback: Wigilijne potrawy dla dzieci - W Roli Mamy : W Roli Mamy

  8. Pingback: Podsumowanie 2015 - na blogu i z zacisza naszych domów - W Roli Mamy : W Roli Mamy

  9. fajny przepis, tylko prawdziwa kruszonka tak nie powstaje.Dodajemy np.4 łyżki cukru i tyle samo masła + 1/2 szkl.mąki.Kruszonkę wyrabiamy sprawnie palcami,nie całymi dłońmi, tak że od razu powstaje kruszonka,a nie jednolita kula ciasta.trzeba do tego trochę wprawy.

  10. Na ile bułeczek jest ten przepis? :)

    1. Zwykle wychodzi mi ok 20-24 sztuki wielkości mniej więcej pięści.

  11. Przepyszne, zrobiłam sobie taki prezent na Dzień Kobiet. W połączeniu z kakałkiem . Coś wspaniałego <3 :D

  12. Upieklam wlasnie, mimo ze nie jestem kulinarnie uzdolniona wyszly wysmienite. Dzieci zachwycone ? dziekuje za przepis ?

  13. SĄ WSPANIAŁE!!! Właśnie się zajadam z rodziną.Zrobiłam z powidłami i kruszonką.PYCHA.
    Pozdrawiam.

  14. Dawno tak dobrych bułek nie jadłam!!! Rewelacja, własnie upiekłam i się zachwycam razem z dziećmi. Będę często robiła, być może nastepnym razem zrobię z jakimś nadzieniem. Dziękuję za przepis i serdecznie polecam.

  15. Bułeczki wychodzą przepyszne…Ja nadziewam i dżemem i owowocami.Teraz jagodami, bo akurat są dostępne. Właśnie za kilkanaście minut wstawiam do piekarnika ? dziękuję za przepis

  16. Wspaniałe bułeczki. Wyszły mi 22 sztuki. Dzieciaki rozpracowaly to w godzinę. Polecam wszystkim.

  17. Dzisiaj mam czas więc piekę. Jeszcze są w piekarniku ale wyglądają już tak apetycznie że nie mogę się doczekać jak je spróbuję. Polecam!!!

  18. Justyna Witkowska

    Zrobiłam bez kruszonki i po prostu są niebianskie w smaku :D pozdrawiam :)

  19. Ja to będę musiała z dwóch porcji zrobić bo 22 sztuki to jest stosunkowo za mało dla mojego i mojej rodzinki brzusia :)

  20. Super bułeczki ? Pyszne

  21. Upiekłam i wyszły pyszne. Zdecydowanie polecam każdemu :)

  22. Barbara Jakubik

    Upiekłam właśnie bułeczki wg tego przepisu. Wyszły super:
    ” Zrób bułeczki fajna sprawa,
    świetna potem jest zabawa.
    Gdy rodzina pałaszuje
    wtedy ty się dobrze czujesz”.
    Polecam na jesienne, długie wieczory.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Torba do szpitala


Wydanie na świat potomka to niezwykłe wydarzenia. Ja kilka tygodni temu przeżywałam je po raz kolejny. Warto się do niego dobrze przygotować. Ale nie będę się rozpisywać o przygotowaniu domu, o nastawieniu się na poród czy pojawieniu się w naszym życiu tej maleńkiej istoty.

Pomyślałam, że zajmę się czymś przyziemnym, a jednak nieodzownym, a mianowicie wyprawką do szpitala. Chętnie podzielę się z Wami zawartością mojej torby – może skorzystacie z moich rad. W końcu zaplanowałam całkiem dużą walizę :)

Zdaję sobie sprawę, że jest to kwestia indywidualna. Szpitale mają własne wymagania i obostrzenia, czasem bardzo dziwne. I tu jako ciekawostkę zacytuję moją znajomą, która może się spakować „w jedną reklamówkę”. Dodam, że musi mieć rzeczy dla siebie i maleństwa, wliczając w to ubranka. Jak dla mnie dziwne zarządzenie. Owa reklamówka musi się zmieścić do szpitalnej szafki, gdyż pod łóżkiem nic nie może stać. Na szczęście, ja mogę wybrać największą walizę jaką mam.

Mój szpital zapewnia ubranka maluszkowi, więc spory bagaż mi odpada. Podam Wam tu zawartość mojej torby i czekam na dyskusję, Wasze doświadczenia i wskazówki dla innych przyszłych mam.

WYPRAWKA DO SZPITALA:

Dziecko:

  • paczka pampersów Newborn
  • paczka chusteczek nawilżanych
  • czapeczka/czapeczki
  •  niedrapki / skarpetki
  • ręcznik dla maluszka od razu po porodzie
  • pielucha tetrowa
  • krem do pupy

Mama:

  • ręcznik duży
  • ręcznik mały do rąk
  • woda mineralna
  • bielizna bawełniana
  • skarpetki
  • stanik do karmienia
  • poduszka mała (jasiek)
  • telefon z zestawem słuchawkowym
  • długopis
  • suszarka
  • kubek i sztućce
  •  dokumenty !!
  •  wkładki laktacyjne (10 szt)
  • podkłady na łóżko duże (2 szt)
  • podkłady Bella (opakowanie)
  • podpaski duże (2 opakowania)
  • majtki jednorazowe lub siatkowe
  • papcie
  • klapki pod prysznic
  • koszula (2,3 szt)
  • szlafrok
  •  papier toaletowy miękki i gruby
  • chusteczki do higieny intymnej
  • czopki glicerynowe
  • glukoza w tabletkach do ssania
  • kosmetyczka – Octonisept spray, krem do twarzy, szczoteczka do zębów, pasta, grzebień, płatki kosmetyczne, patyczki do uszu, balsam do ust, maszynka do golenia, lusterko, grzebień, żel pod prysznic, balsam lub oliwka do ciała, krem do rąk.

I jak Wam się podoba?? Co dorzucić?? A może coś wyrzucić??

Jest to według mnie taka podstawowa wersja, na standardowy pobyt w szpitalu. Za pierwszym razem spędzałam w nim aż 10 dni, ostatnim – 7. Wtedy wiadomo, mąż musi uzupełniać zapasy i  dowozić prowiant:) Ale na start powinno być wszystko co potrzebne.

W domu na nas czekała jeszcze mała torba z ubrankami na wyjście dla maluszka i dla mnie, którą mąż zabrał, gdy przyjechał po nas do szpitala.

Ciekawa jestem co w Waszych szpitalach jest wymagane, jakie gabaryty torby obowiązują.

Czekam na Wasze komentarze!

Źródło zdjęcia: Flickr

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. no to całkiem jak ja;-) jestem daleko w lesie ze wszystkim.. :-)

    1. cały czas myślę, że przecież mam tyle dużo czasu :)

    2. no dokładnie, a tu się okazuje że np u mnie zostało ok 7 do 10 tygodni i zonk… torba nie spakowana, ciuchy nie wyprane i nie wyprasowane, łóżeczka nie ma itp itd :)

    3. Przede mna mniej niz 6 tygodni i tez nic nie ma ;)

      1. …rodzimy w tym samym czasie :)
        Od dziś powoli szykuję torbę-to już 3 cc ale stres ten sam..
        Pozdrawiam

  2. Ja bym dodala nasadki sylikonowe na sutki. U nas sie sprawdzily bo synek mial problem ze ssanien i wlasnie nasadki pomogly

  3. Ja jeszcze bym wziela laktator bo mialam nawał pokarmu

  4. O czopkach bym nie pomyślała-dla mnie zbawienna była L ale laktator był mi niezbędny przy nawale pokarmu-byłam 7dni w szpitalu, elektryczny był daleko a ja ledwo kuśtykałam po poorodzie 2w1 ktory zakończył się cc.

  5. Wodę w butelce “z dziubkiem” i pomadkę nivea do ust. :-)

  6. Ja na przykład byłam zła że nie zabrałam kosmetyków i ręcznika dla córci, nie byłam wcześniej na oddziale i nie wiedziałam że jest możliwość samej kąpać maluszka ( przy starszej córci nie było takiej opcji ) Poza tym to raczej wzięłam wszystkiego za dużo ;) wzięłam ciepły szlafrok, którego nie założyłam ani razu bo było okrutnie gorąco, znalazło by się parę rzeczy, których nawet nie wyjęłam z torby ;)

  7. grube skarpetki :D ja to zawsze marznę w stopy i na porodówce skarpety to był mój absolutny must have :)

  8. Ja nie mialam smoczka “zatykacza” i moje dziecko plakalo przez 2dni pobytu w szpitalu. Polecam wziąć ze sobą.

  9. Wkładki higieniczne, wkładki laktacyjne, podkład na deskę toaletową, podkłady poporodowe, chusteczki wilgotne, dużo wody do picia, laktator, klapki 2 pary w tym jedne pod prysznic , kilka koszul do spania na zmianę w razie awarii ;), szlafrok, gumki spinki do włosów,podpaski , dla dziecka: chusteczki wilgotne , pampersy jedynki z wycięciem na pępuszek , maść przeciw odparzeniom polecam bepanthen , ja wzięłam również pieluchy tetrowe, krem na buzie polecam nivea na każdą pogodę chroni przed wiatrem mrozem itp., aparat :) ;)

  10. Antiperspirant najlepiej łagodny ale dobry

  11. ja proponuje dowiedziec sie najpierw w szpitalu co sami zapewniaja. u mnie mialam zapewnione da dziecka kosmettki, reczniki, tetry, ubranka, kremy. swoje wzielam pampwesy i chusteczki i smoczek. nawet dostalam taka butelke zeby core dokarmic glukoza bo mi jeszcze tyle mleka nie lecialo. dla mnie mieli i podklady i te niby podpaski, jak sie ma szwy to sa lepsze niz zwykle podpaski bo sie nie zaczepisz. wzielam: klapki, pizamy, majtki, kosmetyki, wode, skarpetki. szlafroka nie potrzebowalam mimo ze rodzilam q styczniu, na oddziale dla noworodkoq jest zawsze duszno.

    1. :( no szkoda naprawde. wiec moja rada jest taka. ja spakowalam dwie torby, jedna dla siebie a druga dla dziecka. poza tym proponuje, spakowac rzeczy poyrzebne powiedzmy na pierwsza dobe a reszte naszykowac w domu, tak zeby potem ktos mogl dowiezc. nie ma sensy tluc sie z wielkimi torbami bo na salaxh nigdy nie ma na nic miejsca i tak. zreszta zawsze sie o czyms zapomni a cos wezmie niepotrzebnie. np. ja mialam wlosy dlugie do lopatek i zapomnialam wziac cos do czesania ich, usmialam sie ze jak to mozliwe. a torby szykowalam juz ze dwa miesiace przed terminem:) mam gdzies swoje listy jeszcze ktore robilam wiec jesli to pomoze to poszukam i przekaze;)

    2. a jeszcze jedno. po pierwszym dziecku nauczylam sie sprawdzac wszystko. priponuje dla dziecka wziac gaziki i sol fizjologiczna do przemywania oczu. i jesli trzeba wszystko organizowac to aspirator do noska. moja corka miala kilka razy fluki ktore jej przeszkadzaly w spaniu, bo ja draznilo furczenie. musialam latac po nocy zeby jej to wyciagali, chox nie bylo problemu, mily personel. ale sama szybciej bym ti zalatwila i juz. to taka uwaga i koniecznie trzeba sprawdzac czy oczka nie ropieja i jezyczek nie jest za mocno przgrosniety. wiem, bo mialam z tym przeboje i szkoda pozniej biegac pk lekarzach, meczyc siebie i dziecko.

  12. zalezy od szpitala, wszyscy pisza ze nalezy zabrac to i to, a u mnie polowa z tych rzeczy nie byla potrzebna

  13. nawilżany papier toaletowy :) warto mieć :)

  14. Nie miałam laktatora i kapturków na sutki, bez tego miałam problemy z karmieniem, mąż musiał kupić. Trzy koszule i 2 staniki do karmienia to było za mało, zalewałam się mlekiem, mimo używania wkładek. Miałam cc, więc leżałam 5 dni, zużyłam chyba 6 czy 7 podkładów na łóżko, strasznie się zbijały i mimo, że nie były poplamione to trzeba było zmieniać.

  15. Tamtum rosa, majty jednorazowe, podkład na łóżko. Plus oczywiście akcesoria dla dziecka, aaaa i ja miałam swoją butelkę, do dokarmienia i była taka potrzeba.

  16. Koniecznie ładowarka do telefonu :-D

  17. Szampon do włosów dla siebie, laktator (mi był bardzo potrzebny) a dla dziecka kocyk lub rożek :)

  18. Teraz, jak już mam jeden poród za sobą wiem, że następnym razem na pewno zabiorę muszle laktacyjne. Nie hamują dostępu powietrza jak zwykłe wkładki i nie przyklejają się do podrażnionych sutków. A poza tym polecam zabranie ulubionej muzyki, najlepiej tej, której słuchało się w ciąży, u nas się sprawdziło. Mały ma 9 miesięcy a do tej pory zasypia przy muzyce puszczanej Mu “do brzuszka” :)

  19. Kółko do siedzenia moze sie przydac. Dodatkowa rada: Dermopanten to to samo co Bepanten tylko dwa razy tanszy :) szukac w aptece.

  20. 3 reczniki. Bylam tylko 2 dni, ale nie mialam ochoty ponownie sie wycierac do tego zakrwawionego. Bardzo praktyczne jest mini opakowanie na kosmetyki do podrozy, takie z rozpylaczem, w tym robilam tantum rosa i psikalam sie po kazdej wizycie w toalecie.

  21. Pingback: Adwent inaczej - oczekiwanie na narodziny - W Roli Mamy : W Roli Mamy

  22. u mnie 3 lata minie w marcu od ostatniego pobytu… ale no fakt i moje dziecie sie pcha na świat… choc w głębi serca mam nadzieje ze do stycznia jednak wytrzyma… a u nas sie przynosi tylko pieluszki swoje (choc po kapieli daja szpitalne i po badaniach), chusteczki, i ciuszki na wybranie, ale nie moga byc w spzitalu tylko ma je dowiesc ta osoba co przyjezdza po nas w dniu wypisu… :):):)

    1. każdy sie własnie dziwi na necie (na roznych fp) ale w naszym miescie to nrmalnie… ;)

    2. U mnie też tak było, ciuszki dla maleństwa na wyjście ze szpitala przywoziła osoba w dniu wyjścia.

    3. U mnie to nie przymus tylko wygoda, po co mi to od razu, skoro i tak sama nie wracam do domu ;-)

  23. Wkładki laktacyjne, bielizna, koszule do karmienia, laktator, akcesoria do kąpieli, chusteczki nawilżane i coś co pachnie domem żeby mniej tęsknić :)

  24. Wszystko zależy od tego, co oferuje szpital. Ja musiałam mieć wszystko, od podpasek i podkładów, po sztućce. Wiem jedno. Ograniczyłam zakupy do rzeczy, które na pewno mi się przydaddzą a takich pierdół jak sudokremy i inne zapychacze półek sobie darowałam. To można kupić w każdej chwili.

  25. Ja musialam miec pieluszki , rozek , tetrowke , linomag zielony , czapeczke , koszule itp itd szpital zapewnil podklad ( 1 na 8dni lezenia po porodzie) i podpaski dla kobiet w połogu …

  26. Temat idealnie dla mnie. Niby 8 tygodni do porodu ale chyba będziemy szybciej w szpitalu. Torba praktycznie spakowana ale dzieki Wam muszę uzupełnić kilka rzeczy! Powodzenia dla wszystkich przyszłych Mam! :) szczęśliwych rozwiązań!

  27. Mokre chusteczki oraz pieluche tetrowa:-) reszta była w szpitalu. Weź tez majtki siateczkowe dla siebie przydadzą się :-)

    1. Tutaj dla odmiany wole zwykłe bawełniane ;-)

    2. Nie wiem czy ta wielka pielucha Ci się zmieści :-P

    3. Po pierwszym porodzie też miałam oprócz siateczkowych zwykłe bawełniane i strasznie mnie zezwali, bo dłużej się wtedy goi rana. Tym razem kupiłam sobie siateczkowe wielorazowe, bo nie mogłam dostać tych jednorazowych i bardzo sobie chwalę. Rewelacyjne. Miałam kilka opakowań i po wyjściu ze szpitala przez jakiś czas nosiłam je jeszcze w domu, ponieważ rozeszły mi się szwy. Z czystym sumieniem mogę polecić zarówno podpaski poporodowe i majeczki wielorazowe z Canpola. Z podpaskami znowu było tak,że położna pierwszy raz widziała takie, bo wszystkie kobiety kupują Belli. Powiedziała,że lepiej,żeby mąż dowiózł inne. No więc kupił mi 2 paczki Belli i strasznie żałowałam. Ciągle mi się coś przesuwało, zwijało. Zero komfortu.

    4. Monika Kiełczewska ja też przy pierwszym dziecku, twierdzilam że bawełniane spoczko, przecież lepiej to wygląda, ale w szpitalu mnie zaraz sprowadzili na ziemię, że nie o wygląd tu chodzi, a o to, żeby był przewiew i rana szybciej się goiła. I faktycznie coś w tym jest ;-)

    5. Ja tych bawełnianych używałam za drugim razem i dla idealnie, te siateczki mnie wkurzaly po pierwszym porodzie

  28. Wczoraj się pasowałam i miałam dokładnie te same wątpliwości. ;) A inu mnie 3 poród. ;) Pozdrawiam.

  29. U mnie tez trzeci byl i kompletnie zielona bylam najlepiej to wejść na stronę szpitala ja od ginekologa dostałam ulotkę co trzeba wziac najważniejsze to telefon z ladowarka i słuchawki i 2 butelki wody jedna duza a druga mala taka z korkiem dla dzieci i miec to spakowane juz w torbie podklady bella żadne tam podpaski tylko podkłady i majtki jednorazowe takie zielone w aptece się kupuje ja jako wieloródka bylam to bylo pani nie wie a jak dostałam takie male cos pomarszczone i krzyczące zawiniątko to bylo pani wszystko wie i ce poszla a ja 5 min stalam i myślałam ze się rozplacze bo kompletnie dostałam sklerozy przeciez to bylo 5 lat temu ale to wystarczyło mi nie miec taryfy ulgowej
    Powodzenia będzie dobrze

  30. Wszystko co spakowalam się przydało. I musiałam mieć wszystko prócz ubranek dla dziecka. Bo to dostawalismy w szpitalu.

    1. U nas dają ubranka ale można mieć też swoje, ja wolę swoje

    2. Ja również miałam swoje i się przydały :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Pesto z czosnku niedźwiedziego


Do dziś w ogrodzie moich rodziców jest kąt, który wiosną przyciąga piękną zielenią i kusi swym zapachem. Pamiętam, jak z moją mamą przed kolacją zrywałyśmy listki, a potem wspólnie przyrządzałyśmy sałatkę z listkami czosnku niedźwiedziego – aż mi ślinka cieknie na samo wspomnienie. Dziś kiedy czosnek jest dostępny także na naszym targu, lubię z niego przyrządzić nie tylko sałatkę, ale także naszym przysmakiem jest pesto i  masło czosnkowe.

Niedawno moja dobra znajoma podrzuciła mi przepis na czosnkowe pesto.

Składniki:

200 g listków czosnku niedźwiedziego
0,5l oleju rzepakowego
150-200 g pestek i orzechów – orzechy nerkowca, pestki dyni i słonecznika
100 g parmezanu

Przygotowanie:

Na czosnkowe pesto potrzebujecie ok. 200g czosnku niedźwiedziego – zwanego także dzikim czosnkiem, który należy dobrze opłukać, poucinać ogonki, następnie zmiksować z olejem rzepakowym – ok. 0,5 l – ale zacznijcie lepiej od mniejszej ilości.
Następnie trzeba zmielić w mikserze lub blenderze na miazgę pestki i orzeszki, całość przelać do misy, dodać i wymieszać łyżką parmezan, doprawić pieprzem i solą. Jeśli chcecie możecie też dodać czosnek (świeży lub w przyprawie).

Tak przyrządzone pesto może stać w lodowce nawet przez cały rok. Czosnek można kupić lub zebrać tylko w okresie marzec-maj, więc warto zrobić sobie na zapas. Jest idealne na świeżą bułeczkę, makaron, inwencja należy do was po prostu – niebo w gębie! I baaardzo zdrowe!

Dobra rada na koniec – na początek polecam wziąć trochę mniej oleju, dopiero potem w misie dolewać ewentualnie jeszcze trochę, kiedy całość nabierze nieco łagodniejszego smaku.

Smacznego!

pesto

Autorka przepisu i zdjęcia: Milena Hohdorf

 Źródło zdjęcia: Flickr

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

    1. Ja muszę dziś zebrać bo mi ucieknie. :)

  1. my mamy zapasy czosnku niedźwiedziego od mamy, suszy i potem je kruszy, więc świetnie się nadają do wszelkich potraw, a pachną tak cudoooownie :)

    1. Jest także super dodatkiem do masła. Tylko wymieszać i już

    2. spróbujemy jak rozpoczniemy sezon na grilla :) a jak się sprawdzi, to do codziennego użytku też może być :)

  2. Hmm kusicie mnie tym czosnkiem juz od dawna a ja nie wiem gdzie go zbierać

    1. Niestety w lesie zabronione. Ale czasem można znaleźć na targach :)

  3. W ogóle nie znam tej rośliny, nie widziałam u siebie na bazarze, ale poszukam. Brzmi interesująco.

    1. Czosnek niedźwiedzi jest genialny nie tylko do przetworów, ale także jako zamiennik zielonej sałaty. Pyszności można z nim zrobić :)

  4. Dziś byłam w lesie mam cały worek

    1. Teoretycznie nie wolno go zbierać w lesie bo jest to roślina pod ochroną. No ale u rodziców mamy przydomowy lasek a w nim pełno czosnku :)

    2. Właściwie nawet nie trzeba do lasu wchodzić. Z roku na rok coraz więcej, a kolo domu nam sarenki zjadły ?

  5. Spróbuję i pesto, ja kroje i zasypuje solą morka, tez może stać w lodowce

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Kinder niespodzianka


Zazwyczaj kobiety marzą o tym, aby ich życie potoczyło się zgodnie z założonym przez nie planem. W moim przypadku wyglądało to następująco – mieszkanie, samochód, małżeństwo i krótki czas oczekiwania na dziecko. Mój partner, a obecnie mąż, popierał moje dążenia, więc ze wspólnym widokiem na przyszłość również nie mieliśmy problemu. I tak, wszystko czego chcieliśmy, szybko stawało się rzeczywistością. Przy planowaniu malucha wyznaczyliśmy termin na rozpoczęcie starań, więc wiadome było, co po kolei.

Odstawiłam pigułki, umówiłam wizytę u ginekologa, gdzie wykonano potrzebne badania, zaopatrzyłam się w kwas foliowy i rozpoczęliśmy wesołe cztery miesiące dzikich harców ;) Poszczęściło nam się w święta, już po Sylwestrze czułam że coś jest inaczej – nigdy nie zapomnę tego zapachu whisky z cytryną, którą raczyli się chłopaki w Nowy Rok, czułam go aż z kuchni. W dniu oczekiwanej miesiączki 9 stycznia, zrobiłam test ciążowy, tak bardzo nie mogłam już wytrzymać z ciekawości! I wyszedł, ba, nawet nie jeden a trzy testy pozytywne. Zadzwoniłam do siostry bo, mimo iż miałam wszystko „czarno na białym” to i tak potrzebowałam potwierdzenia że dobrze widzę. Radość, radość i jeszcze raz radość.

A później USG, rosnący brzuch, problemy z utrzymaniem ciąży i strach przemieszany z radością i nadzieją, że MUSI być dobrze, bo My tu czekamy na małego Kluseczka. Ciążę udało mi się o cztery dni przenosić, poród trwał 18 godzin. Nigdy tego nie zapomnę…

W końcu urodził się duży i piękny, wyczekany. I wywrócił moje życie o 180 stopni, do tej pory zresztą tak jest, że czasem trudno jest się odnaleźć, gdzie jestem i co właściwie tu robię?! Mimo iż matką jestem całkiem przyzwoitą, jednak mój syn to czort niepokorny, więc stwierdziłam, że ja dziękuję za większą ilość dzieci. Nie bo nie.

Akurat zaczęłam przesypiać noce, opanowałam huragany histerii jakie fundował nam bardzo często młody, znalazłam wymarzoną pracę, wciągnęłam się w biegi długodystansowe i ukochałam sobie wizję modelu rodziny 2+1. Poza tym mam dopiero 30stkę , więc czas nie naglił. Cieszyłam się, mogąc realizować plan na dalszą część życia. Do czasu.

Skąd się biorą dzieci to ja doskonale wiem, ale kiedy zobaczyłam na teście ciążowym ponownie dwie czerwone kreski, nie mogłam zrozumieć jak to się mogło stać?! Jakie to jest zadziwiające – zaprawiona żona, matka, dostaje ataku histerii gdy pojawia się dziecko w perspektywie najbliższych 9 miesięcy. I ja tak właśnie się czułam, jedyne na co było mnie stać to łzy wściekłości i rozczarowania, bo nie tak miało być! Mój plan szlag trafia a ja nie mogę już nic. Nie macie pojęcia jakie myśli tłuką się po głowie, gdy kobieta patrzy na dwie kreski, których wcale nie chce i nie potrzebuje.

Tym razem nie dzwoniłam z wiadomością do najbliższych, cały czas liczyłam że miesiączka nadejdzie. Nadeszły za to intensywne plamienia i ból, nie było wyjścia, zgłosiłam się na izbę przyjęć w szpitalu, gdzie lekarz po USG rozwiał wszelkie nadzieje że to pomyłka. On mi gratulował 6 tygodniowej ciąży a mi leciały łzy – pewnie myślał że ze wzruszenia. Dostałam leki na podtrzymanie i nakaz odpoczywania.

Miałam czas aby wszystko przemyśleć, a czekała mnie jeszcze rozmowa z pracodawcą, do której nie miałam odwagi się zabrać i za każdym razem czułam, że na tym polu również zawiodłam. Chwała Bogu, że mam wokół siebie przyjaciół, którzy trzeźwo myślą i nie dali mi się nad sobą użalać, ani wykończyć się psychicznie. Rozmowa z dyrektorką zaskoczyła mnie pozytywnie. „Z dzieci należy się cieszyć” usłyszałam, „ciąża to nie problem”. Do dziś jestem w szoku, bo doświadczenie z poprzednim pracodawcą nauczyło mnie ostrożności i oczekiwania najgorszego. Czas pokaże jak to się potoczy, ale teraz jestem spokojna.

Wszystko znów się zmienia, ponownie przemeblujemy nie tylko mieszkanie, ale i nasze życie – na lepsze. Nie martwię się niczym na zapas, bo to nie ma sensu. Teraz skupiam się na ciąży i tych pozostałych 6 miesiącach które Matka Natura ofiarowuje mi aby cieszyć się z nienarodzonego dziecka. I to właśnie zamierzam robić, szczególnie że na kolejnych USG też pojawiły się łzy, ale wzruszenia, bo to niesamowite jest patrzeć na dziecko figlujące w brzuchu i czuć jego ruchy.

Tylko takich łez i takiej radości życzę wszystkim kobietom, niezależnie od tego czy na teście ciążowym objawi się obecność dziecka „planowanego” czy nieoczekiwanej „Kinder niespodzianki”.

Źródło zdjęcia: Flickr

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. katarzynagieracka

    Nasza kinderniespodzianka ma już 2 miesiące i jest kochany jak niewiemco ….a też miało być inaczej…Jak córa skończy 2 latka to zaczniemy starać sie o drugie …żeby młoda była wieksza, bardziej samodzielna,bez pampersów, a tu 1 października 2 urodziny córki ,a 27 października urodził sie synuś…i wiecie co …wcale nie żalujemy….niczego ,choć na początku ciąży nieraz ryczałam , jak to bedzie,jak damy rade , jak sie pomieścimy we czwòrkę…a teraz nie wyobrażam sobie życia bez naszych bąbelków kochanych.

    1. Żaklina Kańczucka

      To zupełnie tak jak u mnie, przy czym cichaczem już o trzecim bąblu myślę :) dzieci to fantastyczne dopełnienie szczęścia :)

  2. swietny tekst :-) a dzieci czy planowane czy nie, zawsze sa te nasze, najwazniejsze, najkochansze :-)
    u mnie sytuacja troszke inna. Planowane wszystko. Slub, po 2 latach wynajmowanego mieszkania kupilismy swoj wlasny, wymarzony dom, i wraz z wreczeniem kluczy, ja wreczylam mezowi test ciazowy (pozytywny) :-) radosc, radosc i jeszcze raz radosc. ciaza idealna, zero jakichkolwiek problemow. nieztety… problemy pojawily sie przy porodzie. po 36 godzinach porodu zakonczonym kleszczowym, dostalam do rak piekna coreczke, niestety cieszylam sie nia przez kilka sekund. dostalam krwotoku, utrata przytomnosci i inne nieciekawe rzeczy. udalo sie opanowac, wybudzic mnie. powoli zaczelelo sie ukladac, przyszedl kolekny krwotok. ehhh to bylo straszne. ale na szczescie juz jest dobrze, mamy cudowna coreczke i narazie nie planujemy kolejnego bobasa. choc jak widac po waszych opowiadaniach to nieplanowane przychodzi najszybciej heheheh

    1. Żaklina Kańczucka

      Oj, przeżycie nie do pozazdroszczenia, tym bardziej cieszę się że wszystko dobrze się skończyło :) wszystkiego dobrego!

  3. Anna Haluszczak

    gratuluję!!! :) Na pewno wszystko dobrze się potoczy :) Mój synek też nie do końca był planowany. I do dziś pamiętam minę mojego ginekologa, który powiedział mi o ciąży (test wyszedł mi negatywnie!). To wywróciło moje życie do góry nogami, bo dopiero co wróciłam do pracy po macierzyńskim ;) Bałam się, nie mogłam przyjąć do wiadomości, że znów będę miała dziecko. Nie chciałam zmian…
    Wczoraj moje małe szczęście skończyło 3 latka i nie wyobrażam sobie mieć tylko jednego dziecka :) Dwójka! To jest dopiero coś!

    Wiele dobrego Wam życzę – ciesz się tym pięknym czasem oczekiwania, a potem – wspaniałymi chwilami macierzyństwa z dwójeczką :)

  4. Ja miałam inna sytuacje niż opisane, u mnie pierwsza ciąża była troszkę zaskoczeniem choć dziecko planowaliśmy, ale nie wiedzieliśmy że tak szybko nam “pójdzie”. po pierwszych staraniach okazało się że jest maleństwo w 6 miesiącu dowiediałam się że mam toksoplazmoze badanie było wykonane późno i dopiero po zmianie ginekologa, nie wiedzieliśmy co będzie czy dziecko będzie zdrowe na szczęście Nasza córeczka urodziła się 2 tygodnie przed terminem- czyli o czasie dostała 10pkt, ma toxo wrodzoną ale wszystkie badania wykluczyły małogłowie zwapnienia śródmózgowia, Majka ma w tym roku 5 lat 120cm wzrostu i jest wesołym przedszkolakiem. Natomiast drugą ciążę planowaliśmy byłam w domu bo zajmowałam się moją schorowaną teściową więc uznaliśmy że skoro siedzę w domu to czas na drugiego malucha-założenie syn. wszystko książkowo do 34 tygodnia gdy przestałam czuć ruchy- pędem do szpitala- tętno cwałowate natychmiastowe cc i proszę się przygotować że dziecko może nie przeżyć bo to prawdopodobnie wada serca- cc bez znieczulenia bo 5 minutach krojenia na żywca dali mi pełną narkozę dziecko na świat przyszło i w 3 minucie straciło oddech- mąż usłyszał że ma się modlić bo CÓRKA nie przeżyje. przyjechał WCM Opole (urodziłą się w strzelcach opolskich) w 15 minut znalazła się w Opolu pod respiratorem gdzie była tydzień, dzielnie walczyła- miała zapalenie płuc po tygodniu odłączono ją i pozostawiono na tlenie a po 2 kolejnych tygodniach nasza Anusia przyszła do domu. Uznałam że na specjalistyczne badania dla wcześniaków nie będziemy jeździć bo dziecko rozwija się dobrze i tak Ania ma dziś 1rok i 4 miesiące buzię pełną zębów, wiele do powiedzenia oraz biega że nie da się za nią nadążyć po wcześniactwie nie ma śladów. Ale mam wewnętrzną blokadę mimo iż zawsze chciałam mieć 3 dzieci od tego czasu już nie chcę to co przeżyłam- ten poród na żywca i cały czas gdy najlepsi specjaliści z WCM Opole ratowali moją córkę było traumatycznym przeżyciem. Mam dopiero 25 lat może za kilka lat spojrze na to inaczej i zdecydujemy się na kolejne dzieciątko ale na chwilę obecną wiem że świadomie takiej decyzji nie podejmę ale gdyby się trafiło to człowiek z jednej strony by się cieszył ale wiem że i ja i mąż bylibyśmy przerażeni. Dlatego lepiej jest jak jest 2+2 +2koty:)

  5. Ja przez 3 lata po ślubie nie mogłam zajść w ciążę. Nie spieszyło mi się, kończyłam jeszcze studia, potem pierwsza praca, potem zdecydowałam się na doktorat za granicą. W międzyczasie zapisałam się do lekarza, żeby zacząć coś robić, sprawdzać. Pierwszą ciążę poroniłam w 6 tyg. – nawet nie wiedziałam że jest i wtedy niestety trafiłam na nienajlepszego lekarza, który po prostu kazał czekać. Potem kolejny lekarz, inne badania i nic. W końcu trafiłam na dobrego naprotechnologa-ginekologa, wreszcie poczułam że ktoś się mną interesuje. W styczniu dostałam potwierdzenie że przyjęli mnie na doktorat (który miał się zacząć w sierpniu). Zaczęliśmy planować przeprowadzkę, mąż szukał nowej pracy za granicą, ja przed wyjazdem chciałam jeszcze zrobić jak najwięcej badań, żeby mniej więcej po roku móc już zajść w ciążę. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam 2 kreski w marcu! Były łzy i niestety bynajmniej nie łzy wzruszenia. Niby spoko – leczyłam się, chciałam dziecko, ale za rok, teraz była wizja wyjazdu, nowego życia.. Nie wiedziałam co robić. W końcu odważyłam się napisać maila do moich przyszłych promotorów i zapytać co oni o tym myślą… Liczyłam się z tym, że mogą mi podziękować. Jednak oni na to że nie ma problemu, mogę zacząć wcześniej, żeby zdążyć cokolwiek przed macierzyńskim! Niesamowite, nie mogłam uwierzyć w taką odpowiedź! Tak oto rozpoczęłam doktorat 1 czerwca, teraz jestem w 20 tygodniu ciąży i cieszę się, wszystko tak cudownie się ułożyło. Póki co czuję się bardzo dobrze i będę się starała zrobić jak najwięcej przed porodem. Pozdrawiam!

  6. Anna Rutkowska

    ja jestem teraz na etapie. “nie chce drugiego” to tak jak Ty… :) do 30stki mi daleko. moze wtedy bede chciała. Ale jeszcze ponad 3 lata daje sobie przerwy moze potem mi sie zachce, narazie musze poszukac swojego miejsca na ziemi.

  7. Pingback: Bieganie w ciąży - W Roli Mamy : W Roli Mamy

  8. trzęsące się dłonie, uginające kolana, euforia, udało się!, przerażenie, dużo tego było :)

  9. Ja tylko ostatnio byłam zaskoczona ciążą, może nie byłam w szoku ale martwiłam się bo wiedziałam że ciąża będzie zagrożona, że ze mną może być nie ciekawie a tu już dwie córki do wychowania… ale po kilku dniach mi przeszło, skoro jest dzieciątko to trzeba zrobić wszystko żeby było zdrowe i tyle. Teraz jestem w 28 tygodniu ciąży, łatwo nie było ale z każdym tygodniem ma większe szanse na przeżycie więc już jestem spokojniejsza :)

  10. spokój :-) na biologii, wiedzy o rodzinie już w szkole podstawowej mówiono o konsekwencjach współżycia seksualnego, przywyklam do świadomości, że taka jest natura ludzka :-) Tys chyba wagarowala, albo zamiast tego chodziła na dodatkową historie ;-) hehe

    1. drocze się Zaklina ;-)
      a z tym zabezpieczaniem, to czasem lepiej nie, bo korzyści są niesamowite;-)

    2. Jasna sprawa :D Najbardziej spektakularna korzyść, to widzieć siebie o 20 kg grubszą w trakcie, niż poza ciążami ;) a poważnie, dzieci to najlepsze co może się przydarzyć :) Bez dwóch zdań. Tylko czasem trzeba się z tym oswoić i do tego dojrzeć :)

  11. Płacz i niedowierzanie, że po trzech latach wreszcie się udało :)

  12. U nas zakoczenia nie było ani za pierwszym razem ani za drugim ☺ mimo, że między chłopcami będzie mała różnica wieku (półtora roku) to była to nasza świadoma decyzja, choć zdarzyło mi się usłyszeć, że na pewno wpadliśmy

  13. Przeogromna radość zarówna moja jak i męża, która towarzyszy nam cały czas a od narodzin naszej córeczki minęło ponad 6 lat :-D <3

  14. ja iwedzialam ze jestem zanim test ciazowy cokolwiek zaczal pokazywac… musialam przy pierwszej ciazy zrobic az 5 zeby w koncu zobaczyc 2 kreski… przy drugiej 3… ;)

  15. Myśmy się starali o dziecko i musiałam się leczyć, żeby zajść w ciążę. A więc jak się dowiedziałam, że jestem to byłam rzeczywiście zdziwiona. Jednak moje zdziwienie się powiększyło, kiedy okazało się że to trojaczki. No i wtedy już ryczałam, tak się bałam. A teraz? Moje trojaki to kochane słodziaki.

  16. Ja zaplanowsłam i miałam, szoku nie było więc ale radości dużo

  17. w szoku była siostra bo zadzwoniłam do niej i powiedziała ze nie pożycze jej swojej kurtki zimowej z pierwszej ciąży bo bedzie mi potrzebna :) rodziłyśmy z niecałym miesiącem odstępu :)

  18. Hahaha pamietam jak dzis..:)
    Na poczatku chcieliśmy miec dziecko dzoalalismy i dzialalismy i nic…testy negatywne w miedzy czasie stwierdziliśmy ze skpro chcemy zakladac rodzine to moze slub:) wiec zalatwiamy i nagle zaczal mnie tak wnerwiac zapach kielbasy w kazdej postaci ze szok…do tego Pani dr chciala mi dac antybiotyk ale stwierdzila ze najpierw mam zrobic test zeby byla pewnosc ze nie jestem…a tu bęc jedna krecha wuraźna a druga delikatna ledwo widoczna…zadzwonilam do kolezanki i jej mowie a Ona mi gratuluje…ja placze :D nie tak mialo byc…
    Pierwsze co to do partnera powiedzialam “ja Cię ku*** zabije” a ten mi dziure w suficie prawie wybil….ale juz po godzinie bylam niesamowicie szczesliwa i tak moj Boski Oski ma 2 latka:)

  19. Moja druga ciąża też była mega zaskoczeniem dla wszystkich, a chyba najbardziej dla mnie i mojego męża ;) dziś Adaśko ma 2.5 roku i to była najlepsza wpadka jaka mogła nam sie trafic <3

  20. Trzeci raz 35lat świat mi się zawalił w sekundzie….wpadka totalna, dzieci odchowane, kontrakt w pracy,sielanka…
    A tu dup….dwie kreski…na ser mater…wyłam trzy dni, nie powiedziałam nikomu pojechałam na kontrakt za granicę, musiałam to przemyśleć,poukładać w głowie,w życiu,jak wróciłam powiedziałam mężowi. Ale się ze mnie śmiał “stara tupot małych stupek nas czeka”Trzeba wiedzę odświeżyć….jego słowa… O i to moje cudo ma 5 lat i jest wszystkim dla mnie. Nic nie dzieje się bez przyczyny.

  21. jedna zaskoczenie bo nie planowałam i druga też że tak szybko się udało :)

  22. Pingback: Szalony urlop - W Roli Mamy : W Roli Mamy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

TopW Roli Mamy na Facebooku