Związek 13 października 2016

Ramię w ramię, czyli o wyprawie, która zbliża i umacnia

Czy spróbowałaś kiedyś wejść na którykolwiek polski szczyt? Poznać naturę gór i poczuć, co to znaczy „wchodzenie”? Zdecydowanie polecam! A dodatkowo jeśli zrobisz to zimą – przy zachowaniu środków bezpieczeństwa – dodatkowy plus.

Dlaczego właśnie chcę się z Tobą podzielić moją górską historią? Właśnie dlatego, że sama miałam okazję tego doświadczyć – ostatnio „zabrano” mnie z okazji urodzin do Zakopanego. I może nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby nie fakt, że nie byłam przygotowana na „wchodzenie”. Zwłaszcza, że w górach leżał śnieg, naprawdę było ślisko, a z Warszawy wyjeżdżałam w bluzie.

Nastawiłam się na totalny chillout a zabrano mnie na górskie zmagania. Jak  wyzwanie to wyzwanie. Ja, która latem za dzieciaka wraz z przewodnikiem na koloniach niczym sarenka zdobywała szczyty polskich gór, teraz tego nie zrobię? Jasne, że zrobię!

Nie ma się czym chwalić, ale… nie miałam:
– rękawiczek,
– czapki,
– zimowej kurtki,
– wysokich butów (chroniących kostki),
– plecaka.

Miałam:
– bluzę do biegania z naciągaczami na dłonie i kapturem,
– przeciwdeszczową kurtkę,
– buty „na przełaj”.

Ale co najważniejsze miałam wsparcie partnera w osiąganiu celu. I uwierz mi, że nie ważne jak by było źle i zatrważająco – wsparcie to coś, co zdecydowanie poprawia skuteczność w dążeniu do punktu docelowego.

Co daje „wspólne wchodzenie”?

Idąc w górę, po kamieniach i nieodśnieżonym szlaku, wsparcie ma duże znaczenie, a co więcej – jeśli idziesz z partnerem, to obserwujesz wasze wspólne zachowania, reakcje. Często przekładają się one na życie codzienne. To jest trochę jak próba partnerska. Sprawdzian.

Raz Ty idziesz przodem, raz partner. Dzielicie się swoim przywództwem we wspólnym życiu. Pojawia się strome podejście. Obawiasz się dalszej drogi. Czekasz na partnera, on łapie Cię za rękę – już wiesz, że zrobicie to razem. W pojedynkę można wiele, ale wspólnie jeszcze więcej.

Partner traci siły. Odwracasz się i uśmiechasz – siły wracają, idziecie dalej. Utrata motywacji? Nie tym razem. Uśmiech partnera jest jak lek na całe zło tego świata. Przewróciłam się kilka razy, podał mi swoją dłoń. Wiesz już, że pomoc jest w zasięgu ręki.

Daliśmy radę, zdobyliśmy szczyt i zeszliśmy cali i zdrowi – wzajemny podziw i satysfakcja  – przybiliśmy sobie „piątkę”! My to team, który podołał zadaniu i nic już nas nie zaskoczy.

Ależ to były miłe odczucia! Trzymać się większość trasy za rękę, podawać wodę, wzajemnie motywować się, utrzymywać jednakowe tempo i mieć chwilę tylko dla siebie, na wspólne rozmowy.

Polecam każdemu spacery górskie we dwoje. Zwróć wówczas uwagę na to, jak zachowujesz się w takich kryzysowych i nieoczekiwanych sytuacjach. To jest świetny sposób na poznanie się.

My daliśmy radę na szóstkę, Ty też dasz.

Autorką wpisu jest Larysa Paula Sobiech.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Emocje 12 października 2016

Włącz myślenie! Nie zabijaj swoich dzieci!!

Głupota ludzka, bezmyślność, pośpiech, brawura, nieostrożność, lenistwo i nieumiejętność oceniania własnych możliwości, to tylko część grzechów głównych popełnianych przez dorosłych, które niemal każdego dnia przyczyniają się do uszczerbku na zdrowiu, trwałego kalectwa lub nawet śmierci dzieci! 

O tragicznym wypadku, w którym czołowo zderzyły się dwa pojazdy i spowodowały śmierć trojga dzieci (6, 9 i 11 lat) trąbiła ostatnio cała Polska. Wiadomość ta była tym bardziej wstrząsająca, ponieważ okazało się, że owe dzieci podróżowały bez fotelików! A jedno z nich nie było nawet zapięte pasami! Jak to możliwe?! Nie mam pojęcia. Wiem natomiast, że gdyby te maluchy siedziały w odpowiednich fotelikach dziś mogłyby żyć!

Nie chcę nikogo oceniać, nie moja w tym rzecz, ale prawda jest taka, że drażni mnie beztroskie podejście co poniektórych rodziców (i nie tylko), którym się wydaje, że są niezniszczalni. Że pewne zdarzenia losowe ich nie dotyczą. Że bezpieczeństwo owszem jest ważne, ale nie na co dzień i niekoniecznie w aucie.

Wkurza mnie gdy dorosły człowiek najpierw oszczędza na kupnie fotelika – bo przecież one są takie drogie, lepiej więc kupić jakiś tani shit w supermarkecie i zostawić sobie w kieszeni kasę na fajki czy inne przyjemności – a potem tego fotelika nie używa bo mu się nie chce! Przecież tylko kawałek do sklepu jedzie, do szkoły podrzuca, po co od razu bawić się w to jakże żmudne, prawidłowe “montowanie” dziecka w aucie…

A w ogóle to po co fotelik, skoro jest „poddupnik”? Tańszy, mniejszy, lżejszy i łatwiej na to wsiąść, zapiąć też prościej. Same plusy, co nie?
Och jakie to złudne, naiwne i głupie myślenie!

Żeby zrozumieć istotę sprawy i skalę problemu przedstawię wam kilka faktów…

Z badań Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego wynika, że w fotelikach i innych urządzeniach zabezpieczających przewożonych jest 88% dzieci w Polsce. Najwyższy stopień stosowania tego typu urządzeń zaobserwowano wśród najmłodszych dzieci (0-3 lata) i wynosi 92%. W pozostałych grupach wiekowych spada on do ok. 85-87%.*

Zgodnie z kodeksem ruchu drogowego, dziecko mające mniej niż 150 cm wzrostu musi być przewożone w foteliku lub innym urządzeniu przytrzymującym, zgodnym z masą i wzrostem dziecka oraz właściwymi warunkami określonymi w przepisach Unii Europejskiej lub w regulaminach EKG ONZ.

Wyjątkiem są dwie sytuacje :
1. Gdy dziecku mającemu co najmniej 135 cm wzrostu, ze względu na jego masę ciała, nie jest możliwe zapewnienie odpowiedniego fotelika, wówczas może być ono przewożone na tylnym siedzeniu, zapięte pasami bezpieczeństwa.
2. Na tylnym siedzeniu zamontowane są dwa foteliki i nie ma możliwości zamontowania trzeciego. W tej sytuacji trzecie dziecko, w wieku co najmniej 3 lat może być przewożone na tylnym siedzeniu, na środku, zapięte pasami bezpieczeństwa.**

Miej przy tym świadomość, że 150 cm wzrostu to dolna granica bezpiecznego korzystania z pasów bezpieczeństwa, ponieważ projektowane one są dla osób wyższych.

Jeśli jednak z jakiś względów masz w nosie przepisy posłuchaj jeszcze kilku faktów…

DZIECKO NA KOLANACH

Czy wiesz, że przy najechaniu na przeszkodę z prędkością około 50 km/h, siła bezwładności wyrywa dziecko z ramion opiekuna z impetem odpowiadającym masie 60-krotnie większej od masy uderzeniowej?!

Trzymanie więc dziecka na kolanach opiekuna to wyraz kompletnego braku wyobraźni i rozumu.

https://www.youtube.com/watch?v=P3riUKLHOnI

FOTELIK NA PRZEDNIM SIEDZENIU

Czy wiesz, że otwierająca się poduszka powietrzna, uderzająca w tył fotelika zamontowanego na przednim siedzeniu, ma siłę porównywalną do uderzenia kijem bejsbolowym przez zawodowego gracza? Przeżycie takiego uderzenia graniczy z cudem.

Pamiętaj więc, by nigdy nie ustawiać fotelika dla niemowląt, tyłem do kierunku jazdy, na przednim siedzeniu pasażera, jeśli wyposażone jest ono w aktywną poduszkę powietrzną!

https://www.youtube.com/watch?v=cyigMYs8z2o

FOTELIK KONTRA PODSTAWKA

Podstawka, potocznie nazywana poddupnikiem, nie stanowi żadnego zabezpieczenia dla twojego dziecka! Nie utrzymuje go prawidłowo w momencie uderzenia i/lub gwałtownego hamowania, nie chroni głowy oraz pozostałych części ciała, a źle przebiegające pasy – za wysoko lub za nisko, mogą się przyczynić do podduszenia lub zmiażdżenia narządów wewnętrznych. Uświadom to sobie w końcu!

Z kolei “dobry” fotelik i poprawnie zamontowany, pomaga prawidłowo poprowadzić trzypunktowy pas bezpieczeństwa tak, aby nie uszkodził narządów wewnętrznych dziecka. Zabezpiecza dziecko przed wypadnięciem z pasów, nawet w przypadku dachowania, a także zapewnia ochronę boczną.

Polecam obejrzeć kilka filmików, które ukazują różnice i lepiej niż suche słowa działają na wyobraźnię.

https://www.youtube.com/watch?v=0s6PbhFqa1o

https://www.youtube.com/watch?v=wMCdv6q0EYc

Posłuchaj też co ma do powiedzenia ekspert w tej dziedzinie..

https://www.youtube.com/watch?v=9mkJaiN4lEI

Czy potrzebujesz więcej dowodów na to, że dobry fotelik to podstawa w podróżowaniu z dziećmi?
Czy musi wydarzyć się kolejna tragedia byś to zrozumiał?
Oby tylko nie była to twoja tragedia…

 

*Dane ze statystyk Krajowej Rady Ruchu Drogowego

**Kodeks drogowy Art. 39

 

18
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Milena
Gość
Milena

Zgadzam się w zupełności z tym że foteliki są ważne i ratują życie szkoda tylko że media piszą informację nie zgodną z prawdą bo dzieci były zapiete i w fotelikach :( one hie żyją ich tata też a chłopiec z drugiego samochodu walczy o życie, tragedia straszna uważam że nie ma co oceniać jesli ktoś poznalby szczegóły ……. :(

Ania Pająk
Gość

Droga mamo,montaz fotalika owszem,jednak nie każdego stać na fotelika dla więcej niz jednego dziecka za połowę swojej pensji…no ale…lepiej wrzucic wszystkich do jednego wora,bo przecież wydaja na fajki..o zgrozo

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Po pierwsze, nikt nikomu nie mówi ile ma kosztować fotelik dla jego dziecka.
Po drugie, podałam PRZYKŁAD (to nie jest wrzucanie wszystkich do jednego wora) z papierosami bo znam osobiście ludzi, którzy nałogowo palą papierosy, a przy tym narzekają, że foteliki są takie drogie i nie stać ich na nie. – tego nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem! Bo uważam, że jeśli kogoś stać na to by wypalać dziennie +/- 10zł, to stać go też na to by taką samą kwotę codziennie odkładać i uzbierać jakąś kwotę, którą przeznaczy się na dziecko, chociażby na fotelik.

Anna Stefanek
Gość

To jak kogoś nie stać na ochronę zdrowia i życia dzieci to nie powinien ich mieć więcej niż 1 sztukę…

Łukasz
Gość
Łukasz

Foteliki można też kupić używane za 1/3 ceny nowego. Poza tym, gdyby nie było mnie stać na fotelik, nie jeździłbym z dzieckiem samochodem. Brak funduszy nie jest dla mnie żadnym wytłumaczeniem. Każdy ma zawsze jakiś dobry powód lub wymówkę. Równie dobrze można by uznać, że nie stać mnie na buty dla drugiego dziecka, dlatego chodzi boso. Nad pewnymi rzeczami trzeba się zastanowić przed planowaniem drugiego dziecka, a jak już ono jest, to przede wszystkim dbać o jego bezpieczeństwo, a nie liczyć kasę.

Fizinka
Gość
Fizinka

Nic dodać, nic ująć! Zgadzam, się w całej rozciągłości!

Aleksandra Mirowska
Gość

Taaa ale telefon/tv na raty wypasiony można wziąć, ale na fotelik już szkoda, a są strony, gdzie można go spłacać ratalnie. Cóż, każdy ma swe priorytety, niestety.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Zgadza się!

Natalie Towo
Gość

gdyby nie dobry fotelik i nieposlusznosc mojej drugiej polowy moja corka nie dozylaby 3 urodzin. facet wjechal w tyl naszego samochodu, mala siedziala z przodu we foteliku. gdyby siedziala z tylu zostala by zmiazdzona, gdyby nie byla we foteliku wyfrunelaby przez przednia szybe. jechali Tylko mnie z pracy odebrac… ktos kto nie sadza dziecka we foteliku jest idiota, debilem, i wszelkie bluznierstwa sie cisna… po prostu nie zalezy mu na zyciu dziecka!

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Koszmarne doświadczenie :(

Natalie Towo
Gość

nie lubie wracac myslami do tego. z wypadku byl reportaz. slyszlam nagranie jak moj maz rozmawia z policjantem i prosi o pomoc bo mu auto szwamkuje a nie czuje sie komfortowo, wszyscy szbko jada, godziny szczytu, i nagle slychac huk i krzyk mojej corki… dla mnie to byl film…;( dowiedzialam sie od ratownika co sie stalo, jak odebral tel jak ich z auta wyciagali…,

Natalie Towo
Gość

jak wazny jest fotelik, to nie tylko komfort dla dziecka, to jego zycie…

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Aż mnie ciarki przeszły! Obym nigdy nie musiała się przekonywać o dobroci naszych fotelików…..
P.s. A jak przeszła przez to twoja córeczka? Nie boi się podróżować autem?

Natalie Towo
Gość

naprawde, zachowaj Boze kazda mala istotke od takiej tragedii i kazdego rodzica. zajelo jej ponad rok. byly koszmary i nie chciala wsiasc do samochodu. ja nigdy tego nie wspoiminam. minely trzy lata, do dzis mowi, ze bedzie pania doktor, ale nie wyjasnia dlaczego.

Justyna Majewska
Gość

Czasami foteliki mozna ottzymac za darmo albo za grosze lepiej kupic uzywany z testami niz na pokaz sama gabke my mamy dwa foteliki jeden jest caly czas zamontowany w naszym aucie a drugi jest rezerwowy jak np jade z kolezanka i corka na basen czy cos nawet taksowce raz odmowilam z powodu braku fotelika

Andrzej Heppa
Użytkownik

Troche poza tematem ale może nie do końca.Wczoraj zrobiłem trasę Katowice-Ciechocinek-Katowice,700km ,tam i we wte w strugach deszczu.Końcówka Czestochowa-Katowice po ciemku i dalej padającym deszczu.Gierkówka wyglada tak jak wygląda.Kto jeździ to wie.Zmeczony postanowiłem jechać zgodnie z przepisami a tam ograniczenia do 70 km/h są permanentne.Tirowcy,cysternowcy o samochodach osobowych nie wspominając wyprzedzali mnie wszyscy.Podejrzewam,że w tych osobówkach były dziesiątki dzieci w fotelikach.

Dom 11 października 2016

Jesień da się lubić, czyli przedszkolaki w akcji

Jesienna aura nie zawsze sprzyja aktywności na świeżym powietrzu. W te ładniejsze, słoneczne i ciepłe dni z pewnością nie będziemy siedzieć w domu,wykorzystamy je na spacery, zbieranie kasztanów, żołędzi, ale co zrobić, gdy za oknem szaleje wichura i deszcz?
Zobaczcie jak my spędzamy czas w domu gdy jesień w pełni :)

Podczas spacerów w piękne, słoneczne dni nazbieraliśmy całe mnóstwo kasztanów. Prawdę powiedziawszy, nadal je zbieramy i powiększamy kolekcję :P Mieliśmy też liście i żołędzie, ale te są niebezpieczne przy najmłodszym członku rodziny, więc trzeba było się ich pozbyć dla bezpieczeństwa malucha ;)

jesien
Teraz w deszczowe popołudnia, kiedy ciężko jest wyjść na zewnątrz wykorzystujemy nasze zdobycze.
Adi i Niśka ludziki z kasztanów i żołędzi przynieśli z przedszkola, chwaląc się swoimi dziełami, trzeba więc było zrobić coś innego. Nika zajęła się obrazkami. Bez kredek, farb, czy wyklejania. Proste i niebrudzące arcydzieła ;)

jesien1

jesien5

jesien4

jesien3

jesien2


Później układała kasztany według wielkości, od najmniejszego do największego.

 

jesien17

jesien18
Adi wziął się za liczenie. Na początek proste dodawanie.
Na kartce papieru narysowałam owale, pomiędzy nimi znak dodawania a na końcu znak równości. Dla ułatwienia naszykowałam też magnesy cyferki, żeby nie trzeba było za każdym razem rysować od nowa.
W owalach układałam po kilka kasztanów. Adi je liczył, podpisywał zbiory, mówił gdzie jest więcej a gdzie mniej i podawał wynik. Wyjaśniał też wszystko Nikusi, która dopytywała o szczegóły.

jesien6

jesien7

jesien8
Dalej było odejmowanie. Przypomniałam sobie o tablicy magnetycznej i wykorzystaliśmy ją do liczenia. Tym razem wynik mogli wpisywać sami, zmazywać i liczyć od nowa.
Kasztany ułatwiały liczenie.

jesien12

jesien13

jesien14

jesien15

jesien16
Na koniec przeszliśmy już z samym Adim do mnożenia. Można wykorzystać do tego kartkę, tablicę magnetyczną, karton, co kto woli. My wykorzystaliśmy kartkę, bo tablicę używała nadal Nika.
Narysowałam kilka kolumn i rzędów, opisałam je. Następnie w powstałych kwadratach układałam kasztany. Adi liczył ile rzędów i ile kolumn mamy. Potem zliczał ilość zajętych pól i otrzymywał wynik. Te prostsze, jak 2×2, 4×3, 3×3, 2×4 itp dość szybko załapał i umie policzyć w pamięci. Te trudniejsze nadal ćwiczymy :)

jesien10

jesien9

jesien11
Powiedzcie albo pokażcie jak Wy wykorzystujecie jesienne dary! Czekam na Wasze pomysły :)

Zdjęcia: Paulina Garbień

7
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Milena Kamińska
Gość

A my w tym roku nie mamy i nie wiem czemu ?

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

podobno jakaś choroba zaatakowała kasztanowce, tak coś słyszałam

Roomcajs pl
Gość
Roomcajs pl

Cześć, szukasz inspiracji na tematyczny pokój dzięciecy? Poszukujesz edukacyjnych dodatków, które wzbogacą świat dziecka? W ramach warsztatów Startup Shaker stworzyliśmy kilka projektów pokoi oraz dodatków dla najmłodszych. Zobacz sama
http://www.zo8iebvc.dotests.com/submit/yi5eGb4eocbafghXL0O5

Milena Kamińska
Gość

Uuu nie słyszałam, ale my po prostu w tym roku przegapilismy

Agnieszka Rakowska
Gość

Mamy mamy :-)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

jaka dama ;)

Joanna
Gość
Joanna

My z kasztanów zrobiliśmy taki jesienny wieniec, wisi w domu na drzwiach. Na święta doczepimy do niego bombki :) Ale jeszcze trochę kasztanów zostało, więc mała się nimi teraz bawi. Akurat biedna w domu chora siedzi, bo niestety jesień to też sezon chorowania. A ja próbuję być dzielną mamą i walczyć z jej katarem, ale już naprawdę nie wiem jak :( Masz jakieś metody?

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close