Gry planszowe i nie tylko 27 lutego 2022

Recto Verso Buduj imprezowo! Planszowa gra familijna

Recto Verso Buduj imprezowo! to familijna gra planszowa, która rozbuja każde spotkanie towarzyskie. Chociaż jej formuła jest prosta, to jest coś, co może dostarczyć sporo emocji: uciekający czas!

Recto Verso to typowa gra, gdzie liczy się kooperacja. Im bardziej współpracujemy, tym szybciej osiągniemy cel, a właściwie dwa cele, bo każdy z graczy ma swoje zadanie do wykonania.

Zawartość pudełka:

  • Plansza dwustronna
  • 100 żetonów zwycięstwa (o wartości od 1 do 20)
  • 30 żetonów sześciokątnych w pięciu kolorach
  • 6 żetonów graczy
  • 1 żeton z koroną
  • 11 drewnianych klocków w różnych kolorach
  • 32 karty budowli z niebieskim tłem (poziom łatwy)
  • 32 karty z żetonami z fioletowym tłem (poziom trudny)
  • Instrukcja

Recto Verso

Cel gry:

Każda runda polega na wspólnym działaniu dwóch graczy, którzy będą rozgrywać partię. Zadaniem jest wspólne skonstruowanie budowli z klocków na czas. Każdy z graczy widzi tylko jedną stronę karty z rysunkiem, który należy odwzorować. Im szybciej się to uda, tym więcej punktów trafi na konta graczy.

Zasady gry dla 2 graczy (wariant łatwy)

Pudełko należy położyć pomiędzy dwoma osobami tak, by każda z nich miała łatwy dostęp. Dla tego wariantu wybieramy planszę z cyframi oznaczającymi rundy (1-7), karty z niebieskim tłem, klocki z wyłączeniem największego, czerwonego (poziom trudny), żetony zwycięstwa i żeton z koroną. Należy również przygotować stoper do odmierzania czasu.

Recto Verso

Gracze losują jedną kartę i wkładają ją w szczelinę w planszy. Runda rozpoczyna się wraz z uruchomieniem stopera. Każdy z uczestników musi odwzorować to, co przedstawia jego strona karty, dlatego ważne jest, by współpracować i porozumiewać się. Wynikiem kooperacji będzie wspólna budowla. Jednak należy pamiętać, że za każdym razem trzeba użyć wszystkich klocków. Jeśli pierwszy z graczy uzna, że jego strona jest zbudowana poprawnie, krzyczy “Recto”, drugi z graczy woła “Verso”.

Po zakończeniu rundy wyłączamy odliczanie czasu i sprawdzamy, czy każdy z graczy poprawnie wykonał swoje zadanie. Jeśli tak, można naliczyć punkty zgodnie z taryfikatorem widniejącym na pudełku.

Przykład:
Jeśli stoper pokazuje od 1 do 15 sekund, gracze otrzymują 10 punktów, jeżeli uzyskany czas mieści się w przedziale 51 – 60 sekund nalicza się 4 punkty i dokładnie tyle żetonów zwycięstwa odkładają na stos.

Po przekroczeniu 2 minut lub gdy któryś z nich popełnił błąd, nie otrzymują punktów. Po zakończeniu przesuwają żeton z koroną na kolejną cyfrę, rozpoczynając następną rundę. Po zakończeniu 7 tur gracze podliczają punkty, sprawdzając z tabelą, czy udało się zdobyć tytuł “Króla Konstruowania”.

Recto Verso

Zasady gry dla 2 graczy (wariant trudny)

Reguły gry w wariancie są dokładnie takie same, jednak w tym przypadku gracze wybierają karty koloru fioletowego i dokładają czerwony klocek.

Zasady gry dla 3-6 graczy

Tak jak w przypadku gry dla dwóch graczy, należy wybrać wariant — łatwy lub trudny, przygotowując odpowiednio wymagane elementy. Tutaj jednak używamy planszy bez numerów i dodatkowo potrzebne będą żetony graczy.

Każdy z uczestników bierze duży żeton sześciokątny w wybranym kolorze i kładzie go przed sobą. Dobiera małe żetony w kolorach pozostałych graczy (żetony partnerów) i również układa je obok siebie.

Recto Verso

Wybieramy pierwszego ochotnika (aktywny gracz). Jest nim osoba, która budowała poprzednio, lub jeśli gramy po raz pierwszy, sami musimy to ustalić (nie narzuca tego instrukcja). Następnie ten losuje żeton partnera, z którym rozegra partię. W trakcie rundy, tak jak w poprzednich wariantach, partnerzy mogą ustawiać, przesuwać, zmieniać kierunek wszystkich klocków. Ważne jest by i tym razem porozumiewać się. Tu nic nie jest zabronione — gracze omawiają kolumny, kolory, pozycje, wszystko to, co ułatwi im zrealizowanie celu.

Nową rundę rozpoczyna osoba siedząca po lewej stronie od aktywnego gracza poprzedniej rozgrywki. Następnie postępuje zgodnie z powyższymi z zasadami.
Po zakończeniu gry (odkrycie wszystkich żetonów partnerów), podliczane są punkty. Wygrywa ta osoba, która zdobyła ich najwięcej.

  • Ważne:
  • za każdym razem należy wykorzystać wszystkie klocki
  • nie wolno zerkać na karę partnera
  • budowla musi mieścić się w wyznaczonym polu
  • pod elementami nie może znajdować się pusta przestrzeń

 

Nasza opinia

Gra jest prosta, ale wymaga od uczestników wyobraźni przestrzennej i współdziałania. To bardzo dobry pomysł do ćwiczenia komunikacji i integracji w grupie, nie tylko wśród dzieci. Choć polega na współdziałaniu, w wariancie dla 3-6 osób pojawia się element rywalizacji. Gra na czas ekscytuje tak mocno, że najprostsze ułożenie klocków, może okazać się sporym wyzwaniem.
Recto i Verso buduj imprezowo! jest wielokrotnie nagradzaną grą i uważam, że zasłużenie. Poza bardzo fajnym mechanizmem ma świetną grafikę autorstwa Camille Chaussy, a jej wykonanie zdecydowanie zasługuje na 10/10. Jej elementy na pewno przetrwają niejedną rozgrywkę.
Rundy są szybkie (2 minuty), można dostosować je do liczb graczy i ich umiejętności, więc czego chcieć więcej podczas rodzinnych spotkań? :)

Liczba graczy: 2-6
Wiek: 8+
Czas trwania: 30 minut
Wydawnictwo: Egmont

 

Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Egmont

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
W szkole 24 lutego 2022

Jak rozmawiać z dzieckiem o wojnie

– Dziecko a Twój pan od angielskiego to jest z Rosji, czy z Ukrainy?

– Z Rosji, a co?

 

Cisza. 

Cisza. 

Cisza. 

 

– Powiesz mi?

Cisza. 

 

No się tatuś wkopał… 

 

– Dziś rano Putin napadł na Ukrainę. Tam jest wojna.

– Ale jak to wojna, taka prawdziwa z żołnierzami co strzelają?

– No… tak.

– Dlaczego?!

 

W tym jednym pytaniu zawarło się wszystko. I wątpliwości dziecka i nasze. Jeszcze nie padło sakramentalne: „Co dalej?”. Zaczęło się od: „Dlaczego?”. 

 

Jak rozmawiać z dzieckiem o wojnie? 

Moje dziecko ma blisko trzynaście lat i nie mam złudzeń – czego my nie dopowiemy, dopowie internet. Dlatego stawiamy na szczerość, ale bez przesady. Nie zapraszamy do wspólnego oglądania różnorakich relacji i filmików udostępnianych w sieci. Mamy świadomość ich istnienia, ale też wiemy, jakie wrażenie mogą zrobić na dziecku. Ograniczamy się do informowania, że nie jest dobrze. O ironio losu właśnie „przerabia” w szkole pierwszą wojnę światową. Nie da się oszukać, że wojna to taka większa bitwa pod Grunwaldem. Z drugiej strony – nie próbujemy bagatelizować tematu, bo im mniej powiemy, tym większa obudzi się dociekliwość. Więc mówimy tyle, ile wiemy. Że o czwartej rano, że wojska, że samoloty, że ludzie się boją. Pytanie o ofiary nie padło, wstrzymaliśmy się z informowaniem, ale nie mamy złudzeń, jak nie dziś, to jutro, góra pojutrze, trzeba będzie i o tym porozmawiać. 

 

Czy nam coś grozi?

Kolejne pytanie, z którym już za chwilę przyjdzie się zmierzyć. Eksperci twierdzą, że obecnie największym niebezpieczeństwem (o ile to w ogóle można niebezpieczeństwem nazwać) jest fala emigracji z Ukrainy. Ludzie będą chcieli uciekać, a do Polski najbliżej i najłatwiej. Niewykluczone więc, że już za moment w klasie pojawi się nowy uczeń z Ukrainy. I to jest jak najbardziej realne. 

A reszta? Co do reszty możemy tylko spekulować. Opinie są różne. Są eksperci, którzy twierdzą, że Rosja wcale nie chce wojny światowej, są i tacy, którzy uważają, że Ukraina to zaledwie początek. Polska jest blisko, więc tak całkiem bezpieczni nie możemy się czuć. Nie zamierzam dziecka oszukiwać. Jesteśmy członkiem Unii i NATO, więc teoretycznie nie jesteśmy sami. Granica Polski to jednocześnie granica UE. To nie tylko nasza prywatna sprawa. Jak będzie w praktyce? Mam nadzieję, że nie będziemy musieli się dowiadywać. 

 

Co będzie, jak będzie wojna? 

Zrobimy wszystko, żeby ją przeżyć. To mogę dziecku obiecać. A czy się uda? Nie mam pojęcia. 

Mogę się domyślać, że ceny poszybują w górę (ponoć poszybują i to dużo bardziej niż obecnie, nawet jeśli nasze granice nie zostaną przekroczone), a wyjazd na wakacje nie będzie najlepszym pomysłem. Być może szkoły znowu przejdą na zdalne nauczanie, o ile będzie prąd i internet. Mieszkamy w średnim mieście na Mazowszu, to przez nas wiedzie droga na Warszawę. Być może będzie trzeba gdzieś uciec. 

Z jedzeniem będzie krucho, więc może posadzimy warzywa na trawniku. Mamy starego typu studnię na podwórku, tak zwaną abisynkę. Nie uschniemy z braku wody. Nie będzie łatwo, ale w końcu moi dziadkowie wojnę przeżyli, czyli da się. Spróbujemy pójść w ich ślady. 

 

Nie włączamy telewizora 

Właściwie w ogóle go włączamy bardzo rzadko, więc dziwne by było, gdyby nagle zaczął bębnić non stop. Jednak świadomie nie oglądamy relacji ani komentarzy. Mąż ogląda w internecie, ja tylko czytam. Mamy świadomość, że media będą podgrzewały i tak już gorącą atmosferę, a to, co można zobaczyć w telewizji, na pewno nie jest przeznaczone dla dzieci, nawet tych nastoletnich. 

 

Uspokajać nie znaczy kłamać 

Nie obiecuję, że nic się nie stanie, ale też nie staram się budować w dziecku lęku. Jeszcze nie ma takiej potrzeby i oby nigdy się nie pojawiła. Wiem, że nastolatki są skoncentrowane głównie na sobie, to taki czas i moje dziecko wcale nie będzie szukało szczegółowych informacji, jeśli dostanie od nas ogólne. Nie mówię, że wszystko jest w porządku, bo nie jest, ale póki co powinniśmy starać się żyć normalnie. Tylko tyle i aż tyle. Rozmawiamy. Tyle ile chce i jak długo chce. To rozmowa z nami ma zaspokoić ciekawość i zbudować poczucie bezpieczeństwa. 

 

A co z młodszymi dziećmi? 

Gdybym miała w domu przedszkolaka, postarałabym się odciąć go od informacji na temat wydarzeń na wschodzie. To w sumie proste – wystarczy nie włączać telewizora ani radia. 

Wiem jednak, że dziecko nawet w przedszkolu może usłyszeć coś, czego wcale nie powinno. Co wtedy? 

Dopasowałabym przekaz do wieku i wrażliwości dziecka. Wojna to taka większa kłótnia i teraz dwa kraje się kłócą. Tak, samoloty latają i strzelają. Tu bym skłamała: celują w domy, nie ludzi. Chcą, żeby ludzie nie mieli domów. Myślę, że kilkulatek jest za mały, by rozmawiać z nim o bezpośredniej przemocy. 

To już nie to pokolenie co moje, wychowane na czterech pancernych i Klossie. My biegaliśmy z patykami po podwórkach i bawiliśmy się w wojnę. Teraz myślę, że psychoza wojenna, mocno zakorzeniona w pokoleniu moich dziadków, dosięgnęła i nas. Ale my byliśmy/jesteśmy ostatnim pokoleniem, które od dziecka wiedziało, że na wojnie giną ludzie. I o ironio losu, przyjmowaliśmy to naturalnie. Dziś nie ośmieliłabym się powiedzieć tego kilkuletniemu dziecku. 

 

Zdjęcie zrobiłam kilka lat temu na Westerplatte. Dziś jest do bólu aktualne.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Zdrowie i uroda 22 lutego 2022

Jak wrócić do formy po ciąży?

Ciało kobiety w czasie ciąży ulega ogromnym zmianom, które mają stworzyć dziecku idealne warunki do rozwoju. Nie jest tajemnicą, że w tym okresie nie sposób ustrzec się dodatkowych kilogramów czy problemów z rozstępami. Po przyjściu na świat noworodka nie ma zbyt wiele czasu, który można poświęcić na powrót do optymalnej formy. Kluczem do sukcesu jest zdrowa dieta połączona z aktywnością fizyczną, jednak trzeba pamiętać o tym, że tuż po urodzeniu dziecka nie można sobie na wszystko pozwolić.

Jak odzyskać figurę po ciąży – zbilansowana dieta

Powrót do sylwetki sprzed ciąży to kwestia bardzo indywidualna. Wiele zależy od tego, ile z nadprogramowych kilogramów to waga dziecka oraz wód płodowych. W wielu przypadkach okazuje się jednak, że nad zmianą sylwetki należy jeszcze trochę popracować. Ważnym elementem walki z nadwagą po ciąży jest zdrowa i zbilansowana dieta. Nie jest tajemnicą, że każda matka karmiąca piersią powinna zwracać szczególną uwagę na zawartość swojego talerza – wszystko z myślą o maluszku. Po porodzie nasz organizm potrzebuje przede wszystkim białka, wapnia, żelaza, witamin i minerałów, które znajdziemy m.in. w świeżych warzywach i owocach. Warto unikać przetworzonej żywności i fast foodów, które mogą znacznie wydłużyć naszą drogę do wymarzonej sylwetki.

Jak odzyskać sylwetkę po ciąży – aktywność fizyczna i sen

Regularna aktywność fizyczna z pewnością pozwoli nam powrócić do formy sprzed ciąży, jednak na samym początku naszej drogi do celu należy się oszczędzać. Ważne jest to, aby nie przeciążyć organizmu, gdyż wszelkie procesy regeneracyjne mogą zostać poważnie zaburzone, a sport zamiast pomóc – może wyrządzić niemałe szkody. Kiedy można zacząć ćwiczyć? Najczęściej jest to 6 tygodni, jednak przed rozpoczęciem aktywności fizycznej należy skonsultować się z lekarzem. To specjalista powinien wyrazić zgodę na wysiłek, zwłaszcza jeśli rodziłyśmy przez cesarskie cięcie.

W pierwszych tygodniach po narodzinach maluszka warto stopniowo wzmacniać mięśnie Kegla – dzięki temu mięśnie dna miednicy i krocza szybciej wrócą do optymalnej kondycji. Wraz z upływem czasu można zwiększać poziom naszej aktywności – bardzo pomocne okazują się spacery z wózkiem. Warto również zacząć uprawiać kolarstwo, a także pływanie. Nie zapominajmy również o tym, aby dostarczać naszemu organizmowi odpowiednią dawkę snu. Co prawda podczas opieki nad dzieckiem przespanie więcej niż 6 godzin na dobę wydaje się sporym wyzwaniem, jednak warto wykorzystać każdą wolną chwilę, aby dać szansę swojemu ciału na kompleksową regenerację. Wypoczęte mamy większe szanse na powrót do sylwetki sprzed ciąży i maksymalne wykorzystanie możliwości, jakie daje nam sport.

Zdjęcie: Pexels

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close