Na zakupach 12 stycznia 2014

Reklama dźwignią handlu?

Do czego ma służyć reklama, to chyba jest jasne. Ma ona na celu zachęcić do zakupu towarów lub usług. Aby zadziałała odpowiednio motywująco na potencjalnego konsumenta powinna być pomysłowa, zapadająca w pamięć i wpływająca na pozytywne kojarzenie danej rzeczy. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że powinna wręcz “wyprać mózg” odbiorcy tak, żeby ten uwierzył że koniecznie potrzebuje super extra nowoczesnej (i w dodatku kosztującej krocie) ściereczki do ścierania kurzu wykonanej z materiałów stosowanych przez NASA. I to już kwestia wyboru Pani lub Pana Kowalskiego czy zechce posiadać taką ściereczkę czy też nie. I ok, temu ma to służyć.

A co jeśli reklama działa demotywująco na zakup? Czy w ogóle jest taka możliwość, skoro na jej powstanie wyrzucono zapewne niemałe pieniądze? Moim zdaniem tak. Niestety istnieją reklamy które sprawiają że dzień brzydnie mi od chwili niefortunnego włączenia telewizora, gdzie przemiła starsza pani odpowiada młodzianowi na “proszę Dafi” “ Dafi bardzo”!!! Boże Drogi!!!

Przeraziła mnie również reklama środka przeciwbólowego, gdzie pan w srebrnym wdzianku śpiewa “przed użyciem zapoznaj się, z treścią ulotki dołączonej, do opakowania bądź skonsultuj się, z lekarzem, lub farmaceutą, …” Ktoś musiał się dobrze nałykać tego leku, skoro takie pomysły wpadły do głowy, a co gorsza zostały zrealizowane “z rozmachem”. No chyba że jest to kryptoleklama, jak ktoś słusznie zauważył,  dopalacza, to ok, “jestem na tak” dla podobnej koncepcji.

Oczywiście, nie są to jedyne irytujące mnie niemiłosiernie reklamy. Okropnie wyszczerzone uśmiechy, infantylne teksty oraz “pani Ania z Wrocławia” która ewidentnie po polsku nie mówi, ale co tam, podpis jest, podkład w ojczystym języku też się znalazł.

Chwilami wydaje mi się że pewne reklamy urągają mojej inteligencji, że po ich obejrzeniu raz za razem leci w dół jej poziom… Choć prawdę mówiąc nikt nie zmusza mnie do oglądania takiego chłamu, a jednak coś mnie “przyciąga”, więc oglądam i się wstydzę…Wioska śpiewa, wioska tańczy!

A oto moje TOP 3 najgłupszych reklam:

Na podium

Miejsce drugie

http://www.youtube.com/watch?v=sDm73ND2-Wc

Miejsce trzecie

Macie swoje typy :) ?

 

Subscribe
Powiadom o
guest

5 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Asia
Asia
8 lat temu

Mnie wnerwia zdecydowanie większość (idiotycznych i beznadziejnych) reklam!
Ostatnio numerem jeden jest reklama Media Markt z Dodą w roli głównej!

Syl Ada
Syl Ada
8 lat temu

dla mnie bez sensu są: reklamy sieci sklepów z Dodą (nie neguję jej umiejętności wokalnych), Dafi, ostatnia Play, vanisha (dziwne zamaczanie brudnych koszulek i pozostały po wysuszeniu kształt koła), old sipce ….

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
8 lat temu
Reply to  Syl Ada

Akurat „siedzę na koniu mi się podoba” :D ale za to wkurzają mnie śnieżnobiałe skarpetki od Chajzera ;)

Gry planszowe i nie tylko 9 stycznia 2014

Actyivity Junior

Wydawca: Piatnik
Wiek graczy: od 8 lat
Liczba graczy: 3 – 16
 Gra My First Activity, otrzymała wyróżnienie w XII edycji konkursu “Świat przyjazny dziecku”, w kategorii: ZABAWA, dla dzieci 7-12 lat.

Actyivity Junior jest grą dla kilku, a nawet kilkunastu osób. Wprawdzie można grać już w trzy osoby, ale wg mnie prawdziwe emocje rozpoczynają się, gdy rywalizują ze sobą przynajmniej dwa zespoły dwuosobowe. Sprawdzi się więc doskonale podczas rodzinnych spotkań, przyjęć urodzinowych naszych dzieci, jak i na szkolnych zajęciach. W rozgrywce może jednocześnie uczestniczyć aż szesnaście osób (choć wg mnie nawet więcej).

Zasady gry

Jedna osoba z drużyny pokazuje, rysuje lub słownie opisuje wylosowane słowo, tak aby pozostałym osobom z grupy udało się je odgadnąć. Sposób przedstawiania słowa zależy od znaku na polu (dłoń, kredka, usta), na którym stoi pionek drużyny. Każde wylosowane hasło ma przydzieloną określoną liczbę punktów (od 3 do 6), które po odgadnięciu otrzymuje grupa. Trafiają się też wyrazy w czerwonym kolorze, który oznacza, że odgadywać  mogą je wszyscy uczestnicy gry. Czas, w którym zawodnicy muszą odgadnąć hasło, wskazuje klepsydra . Punktacja jest zaznaczana na planszy. Wygrywa drużyna, której pionek dotrze jako pierwszy do mety.

Wykonanie

Gra jest bardzo ładnie wydana. W solidnym kartonowym pudełku znajdziemy dużą planszę, 4 drewniane pionki, klepsydrę i aż 330 kart z hasłami. Na każdej pojedynczej karcie znajdują się trzy hasła w języku polskim i angielskim. Pudełko, plansza i karty są utrzymane w tej samej kolorystyce z przewagą błękitnego.

Wrażenia

Odkąd posiadam grę, regularnie korzystam z niej prowadząc zajęcia z dziećmi w szkole. Ośmiolatkowie bardzo dobrze radzą sobie z zasadami i większością haseł, które muszą przedstawić i odgadnąć. Trochę młodsze dzieci też dają sobie radę z pomocą dorosłego w przeczytaniu wylosowanego wyrazu. Czasem, w przypadku trudniejszych słów, trzeba dziecku wyjaśnić znaczenie wyrazu, odrobinę naprowadzić lub podpowiedzieć w jaki sposób narysować, opowiedzieć… Zbiór haseł jest dostosowany do wieku graczy, więc nie zawiera abstrakcyjnych, trudnych wyrazów. Dzieci przełamują barierę nieśmiałości i dynamicznie angażują się w rozgrywkę. Podczas gry w większej grupie dzieci w młodszym wieku szkolnym warto dopilnować, by uczestnicy po kolei mieli okazję przedstawiać hasła.

Plusy gry:

aktywizuje wszystkich graczy
poszerzanie zasobu słów
rozwija zdolności komunikacyjne dzieci
wprowadza element rywalizacji
integruje grupę dzieci
integruje rodzinę podczas domowych rozgrywek
uczy i utrwala angielskie słówka
gwarantuje dobrą zabawę

Z całą pewnością polecam Activity Junior na rodzinne spędzenie popołudnia, jako forma zabaw rówieśniczych, ale także osobom prowadzącym zajęcia z grupą dzieci.

Serdecznie dziękujemy firmie Piatnik za przekazanie egzemplarza recenzenckiego gry.

 

Opis producenta:

Kultowa, wielokrotnie nagradzana gra Activity teraz w wersji dla młodszych graczy!

Narysuj „kieszeń”, opisz „ciekawość”, pokaż na migi „naleśnik”… nim upłynie czas! Gracze na zmianę losują hasła i próbują je przedstawić pozostałym uczestnikom na jeden z trzech sposobów: rysując, opisując słownie, lub za pomocą pantomimy. Jeśli ktoś odgadnie hasło, pionek drużyny przesuwa się do przodu.

Activity to zabawna i emocjonująca gra edukacyjna.
Gracze mogą ćwiczyć kreatywność, pewność siebie i poszerzać słownictwo, a ich ręce i nogi są w ciągłym ruchu!
Można grać już w 3 osoby, ale gra świetnie się sprawdza również w dużej grupie.

Ostrzeżenie dla graczy: mięśnie brzucha mogą rozboleć od śmiechu!

Hasła są podane w języku polskim i angielskim, dzięki czemu gra może służyć jako pomoc do nauki języka angielskiego.

swiat przyjazny dziecku

Subscribe
Powiadom o
guest

2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Kulinaria 8 stycznia 2014

Strudel – zapach dawnych Austro-Węgier

Na Śląsku Cieszyńskim, nie od dziś wiadomo, kto był najukochańszym cesarzem. Z opowieści mojej babci jasno wynika, ze to oczywiście Franz Josef, czyli Franciszek – nie mylcie z papieżem :) Podobno były to dobre czasy dla tamtego regionu, wiele kultur, obyczajów i tradycji przenikało się nawzajem. Tym co łączy do dziś to niezwykle kruche ciasto, w nim pyszne jabłka, a wszystko podane na ciepło z lodami, bitą śmietaną albo z sosem waniliowym. Można rzec: niebo w gębie. Pieczenie strudla jabłkowego to już wielopokoleniowa tradycja w wielu domach na cieszyńskich terenach. Przepis powędrował ze mną do centralnej Polski, gdzie gości na naszym stole. Dziś dzielę się z Wami kawałkiem swojej rodzinnej historii.

Składniki

Nadzienie:

0,5 kg drobno pokrojonych jabłek
sok z 1 limonki lub cytryny
2 łyżki cukru
pół szklanki rodzynek
10 łyżek płatków migdałów – lekko podsmażonych
2 kieliszki rumu -opcjonalnie
4 łyżki cukru
2 łyżeczki cynanomu

Ciasto:

1 ½ szklanki mąki
150 ml mleka
1 jajko
1 łyżka oleju
szczypta soli

Ponadto niezbędne będą:

cukier puder na posypkę
bułka tarta lub okruszki do posypania ciasta

Przygotowanie:

  1. W misce mieszam wszystkie składniki na ciasto oraz dokładnie je zagniatam. Przekładam do małej miseczki i smaruję olejem. Tak gotowe ciasto odkładam na 30 min. Można zawinąć je w folię spożywczą dla utrzymania temperatury.
  2. Drobno pokrojone jabłka mieszam z sokiem z limonki lub cytryny, rodzynkami, migdałami, 2 łyżkami cukru oraz rumem. Polecam wcześniej zalać rodzynki rumem, dzięki temu będą one zdecydowanie lepsze.
  3. Na stolnicy rozkładam czystą bawełnianą ściereczkę i posypuję lekko mąką. Dopiero wtedy zaczynam wałkowanie ciasta – czasem pomagam sobie dłońmi i rozciągam do granic jego możliwości. Ciasto ma być cieniutkie.
  4. Następnie smaruję je olejem i posypuję lekko bułka tartą lub okruszkami chleba, oraz wykładam gotowe nadzienie z jabłek.
  5. Przed zwijaniem strudla, posypuję jabłka cynamonem i pozostałym cukrem. Ścierka idealnie się nadaje do zwinięcia strudla i przeniesienia na blachę. Ścierkę możecie położyć na bambusowej macie, podkładce i w ten sposób ułatwić sobie zwijanie strudla.
  6. Na koniec sklejam brzegi strudla, smaruję go roztopionym masłem- lekko ciepłym i wkładam do nagrzanego pierkarnika (220C) na ok 25 min.

Strudel posypuję cukrem pudrem, kroję na grube plasterki – obowiązkowo podaję go na ciepło wraz z lodami… brakuje tylko widoku ośnieżonych Alp.

strudel 2

strudel 3

strudel 4

strudel 5

Zdjęcia: Rachela

Subscribe
Powiadom o
guest

2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
tomek q (jakchcemy.pl)

Może to zabrzmi dziwnie, ale ja z owocami to tak trochę na bakier jestem. Od zawsze.

Jednak jak patrzę na takie coś, na taki sobie strudel to zjadłbym coś takiego i z owocami .. no. :)

Rachela
Rachela
8 lat temu

a ja w drugą stronę – nie mogę się odpędzić od owoców, po prostu je uwielbiam. Zachęcam do wypróbowania :)

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close