Gry planszowe i nie tylko 21 grudnia 2021

Shadow Glyphs – zabawa czy niezła łamigłówka?

Shadow Glyphs to już kolejna łamigłówka z serii Logiquest, która niedawno miała swoją premierę. Kilka dni temu opisywałam Wam nasze wrażenia rozwiązywania zadań z Zip City, a dziś chciałam się podzielić opinią o Shadow Glyphs, przygodowej grze logicznej. 

Gra przeznaczona jest dla dzieci od ósmego roku i bazując na naszym doświadczeniu, uważam, że siedmiolatek z niewielką podpowiedzią starszych, poradzi sobie całkiem dobrze. Gra sprawdzi się również wśród dorosłych, którzy nie lubią się mylić i nieustannie szukają najlepszego rozwiązania. 

W grze Shadow Glyphs wcielamy się w podróżników, którzy po wielu latach poszukiwań odkryli świątynię cieni. Skarby ukryte za ścianami kuszą do dzisiaj, a najcenniejszy był posąg wysadzany czterdziestoma szlachetnymi kamieniami, które podobno reprezentowały ducha ludzkiego życia. Wielu złodziei próbowało je wynieść poza mury świątyni, ale dzięki magii nikomu się to nie udało. 

Fot. Shadows Glyphs

Fot. Shadows Glyphs

Waszym zadaniem jest przywrócić drogocenne kryształy na miejsce, aby oddać hołd starożytnemu ludowi. Pamiętajcie, tylko raz dziennie światło słoneczne wpada do świątyni, oświetlając ułożone przez Was bloki. Czy uda Wam się ułożyć klocki tak, aby cień, który rzucają, odpowiadał wzorowi na karcie? Gotowi na przygodę?

Przygotowanie

Zanim wyruszycie na niebezpieczną przygodę, sprawdźcie, czy macie przy sobie wszystkie niezbędne elementy. Planszę należy tak rozłożyć, aby mur stał w pozycji pionowej, a słońce (lampka) była skierowana w jego stronę. Kartę zadania należy wsunąć w szczelinę w murze, tak aby wzór na karcie był widoczny. Następnie wybierzcie klocki, które są widoczne na karcie, w jej prawym górnym rogu. 

Grę Shadow Glyphs możecie rozegrać w trybie przygodowym (dla zaawansowanych graczy) lub w trybie łamigłówki. Karty z zadaniami podzielone są na cztery poziomy trudności i na początku polecam trzymać się tych, na których nie ma symbolu skrzyni. 

Jak grać w Shadow Glyphs?

W trybie klasycznym, po włożeniu karty w szczelinę i wybraniu odpowiednich klocków, przy włączonym świetle należy ułożyć bloki tak, aby po zgaszeniu światła i po włączeniu lampki (słońca), bloki rzucały cień, który odpowiada kształtowi wzoru na ścianie. Banalne prawda?

Ostrzegam, to nie jest banalne. Bloki możemy układać w trzech rzędach, jeden na drugim,  czasem w bardzo nietypowych pozycjach. Jeśli udało się Wam odwzorować rzucony cień za pierwszym razem, brawo Wy! Jeśli nie, włączcie światło, przestawcie bloki i sprawdźcie ponownie, czy układ jest poprawny. Dla bardzo zrezygnowanych dodam, że w instrukcji znajdują się rozwiązania. 

Fot. Shadows Glyphs

Fot. Shadows Glyphs

W trybie przygodowym czekają na Was dodatkowe wyzwanie. Musicie rozwiązać zadania w jak najmniejszą liczbę dni. Jeden dzień to jedno zapalenie lampki. Grając w tym trybie należy wykorzystać kartę wyników, aby śledzić wskazówki dotyczące skarbów, zdobytych i wykorzystanych magicznych przedmiotów. Karta wyników sumuje nasze próby, które podjęliśmy by rozwiązać zagadkę. Aby zakończyć przygodę, musicie przejść osiem kart i rozwiązać ostatnią łamigłówkę skarbu. 

Fot. Shadows Glyphs

Fot. Shadows Glyphs

Jeśli Wasz wynik mieści się poniżej stu punktów, możecie mianować się słynnymi łowcami przygód. Natomiast jeśli potrzebowaliście aż 176 dni, to jesteście zbłąkanymi wędrowcami.

Nasze wrażenia po wielu przygodach z Shadow Glyphs

Gra Shadow Glyphs jak za dotknięciem zaczarowanej różdżki przenosi gracza do tajemniczej starożytnej świątyni. Klimat gry oddaje grafika i szczegóły umieszczone nie tylko na kartach, ale także na rozkładanej planszy pełnej tajemniczych symboli. Wspomnienia przeniosły mnie do filmów akcji i znów poczułam się, jakbym była na wyprawie u boku Indiany Jonesa. 

Rozkłada plansza skrywa w sobie jeszcze jedną ciekawostkę. Wszystkie klocki i karty można w niej umieścić i złożyć planszę tak, że powstanie z niej mini kuferek z rączką. Nie potrzeba zatem tekturowego pudełka, by przechowywać tę grę na półce. To genialne rozwiązanie. 

Warto podkreślić, że wzory do odtworzenia są bardzo przemyślane. Cień rzucany przez ułożone klocki nie ma ostrych krawędzi, jest rozmyty i jest to naturalne zjawisko. Wystarczy przesunąć klocek w lewo, prawo, do przodu lub tyłu, by zyskać nowe wzory. Ciekawym rozwiązaniem byłoby wykorzystanie przeźroczystych bloków. Efektem byłyby nie tylko kontury ułożonej figury, ale także mieszanie się kolorów subtraktywnych. 

Jeśli planujecie grać w ciągu dnia, musicie znaleźć w mieszkaniu lub domu miejsce, w którym panuje ciemność, prawdziwa ciemność – w naszym przypadku jest to łazienka. Inaczej nici z zabawy w cienie.

Jeśli chcecie sprawdzić, jak atrakcyjna może być zabawa w cienie, to na Dziecięcej Fizyce (tutaj) możecie przekonać się, jak bawić się cieniami w domowych warunkach. 

Logiquest: Shadow Glyphs to gra nie tylko dla samotników. Postronne osoby chętnie zobaczą efekty Waszych działań i zapewne będą chciały doradzić, jak można ułożyć klocki inaczej, ponieważ każdy z nas ma w sobie duszę eksperta! Przy dwójce lub większej liczbiedzieci może dochodzić do wykłócania się, kto ma rację i kogo to tura tak naprawdę. 

Shadow Glyphs stawia przed graczami, a dokładnie ich przestrzennej wyobraźni nie lada wyzwanie. Przewidywanie, jaki cień rzucą na ścianę ułożone klocki jest dużym osiągnięciem godnym słynnego łowcy przygód. 

Jeśli jeszcze się zastanawiacie, to zerknijcie na to krótkie intro od wydawcy

Na koniec krótka notka, o tym, co znajdziecie w pudełku:

  • rozkładaną planszę
  • 10 plastikowych klocków
  • 24 dwustronne karty zadań
  • kartę wyników
  • instrukcję

W zestawie nie dołączono dwóch baterii AAA, które są niezbędne, by zagrać w Shadow Glyphs.

 

Tytuł: Logiquest: Shadow Glyphs
Wiek: od 8 lat
Liczba graczy: 1
Czas gry: nieograniczony
Wydawca: Rebel

 

Wpis powstał we współpracy z Rebel

Zdjęcia: A. Jelinek

 

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Renata
Renata
24 dni temu

O, kurczę jaka ta gra jest świetna! Podejrzewam, że czeka mnie los zabłąkanego wędrowca, ale na pewno tego tytułu nie zabraknie na mojej liście zakupowej w 2022 r. Dzięki za taki fajny wpis. 👍

Gry planszowe i nie tylko 18 grudnia 2021

Gra Honeycombs – Plastry Miodu

Lubicie gry, które mają proste zasady, jednocześnie zmuszają do myślenia i świetnie wyglądają? Ja zdecydowanie TAK. Mam w domu trójkę dzieci, najmłodsza córka póki co tylko ogląda lub zakłóca rozgrywki, natomiast starsze szybko się nudzą i niechętnie studiują skomplikowane zasady. Dlatego jak tylko przeczytałam o grze Honeycombs, pomyślałam – to gra dla nas!

To, co jako pierwsze przykuwa uwagę, to opakowanie, a raczej jego forma, ponieważ jest to gruby, żółty płócienny worek odwzorowujący pszczeli ul. Druga sprawa, która wyróżnia tę grę, to jakość wykonania płytek do gry. W zestawie otrzymujemy 52 płytki, które są grube, mocne i świetnie się je trzyma. Każda płytka jest wyjątkowa, wzory nie powtarzają się i stanowią zapowiedź ciekawej zabawy.

Wspomniałam na początku, że gra jest prosta. Otóż Honeycombs polega na łączeniu płytek plastra poprzez dopasowywanie symboli, które są na nich narysowane. Im więcej symboli uda się dopasować, tym więcej punktów zdobywamy. Jeżeli nie można dopasować żadnego, nie można położyć płytki. Wyjątkiem jest znak pszczoły, który jest uniwersalny i pasuje do wszystkich symboli.

Honeycombs to gra rodzinna dedykowana graczom w wieku 6+. Liczba możliwych graczy to od 1 do 8, natomiast średni czas rozgrywki 15-30 minut, w zależności od wariantu jaki wybraliśmy. Tak, tak w plasterki miodu można grać na trzy sposoby:

WARIANT A – PRACOWITA PSZCZOŁA

Gracze rozdzielają równo płytki pomiędzy siebie i układają w stosy obrazkami do dołu. Na komendę “Start” wszyscy rozkładają płytki przed sobą i uwijają się jak pracowite pszczółki, starając się jak najszybciej dopasować maksymalnie dużo symboli. To wyścig, w którym każdy gracz pracuje nad własnym plastrem miodu. Kto pierwszy połączy swoje płytki krzyczy: “Pasieka”. Oznacza to zakończenie rundy i wszyscy pozostali gracze muszą przerwać układanie. Następnie sprawdzają, czy plastry są poprawnie ułożone. To ważne, ponieważ za błędy można otrzymać punkty ujemne. Jeżeli wszystko jest ułożone bezbłędnie, gracze rozpoczynają kolejna rundę. Po trzech rozgrywkach gracz, który nazbierał najwięcej punktów, wygrywa i zostaje Królową Pszczół.

WARIANT B – WIELKI PLASTER MIODU

Tu wszyscy gracze budują wielki plaster miodu, zdobywając punkty za każdą dołożoną płytkę. Na początku z woreczka losuje się jedną płytkę startową i kładzie obrazkiem do góry. Pozostali gracze losują po 3 płytki i zgodnie z ruchem wskazówek dokładają po jednej, zdobywając punkt. Po dołożeniu płytki gracz losuje z woreczka kolejną płytkę, tak aby w ręku miał znów 3 płytki. Kiedy wszystkie płytki zostaną ułożone, zwycięzcą zostaje gracz z największą liczbą punktów. Jeżeli chcecie przyspieszyć rozgrywkę, można na wstępie usunąć część płytek.

WARIANT C – MIODOWE PUZZLE

To wariant, który może być wprowadzeniem do kolejnych poziomów. Tu gracze ze sobą współpracują. Wszystkie płytki rozkłada się na stole obrazkami do góry i gracze wspólnie układają plaster miodu. Mogą zmieniać położenie wcześniej ułożonych płytek. Gra kończy się, gdy cały plaster jest poprawnie ułożony. W tym wariancie gracze nie rywalizują ze sobą, chociaż jeśli chcą, mogą zliczać punkty według punktacji.

Tak pokrótce prezentują się warianty. Jeśli chodzi o dokładniejsze zasady gry, poszczególną punktację, wszystko znajdziecie w dołączonej instrukcji. Nie jest ona mocno rozbudowana, jednak wyjaśnia wszystkie  zasady i oznaczenia specjalnych płytek.

Zasady zasadami, ale jak się nam gra? W Honeycombs gra się nam świetnie i bardzo często sięgamy po ten wyjątkowy ul:) Aby zapoznać się z grą Honeycombs, spróbowaliśmy po prostu wspólnie ułożyć jeden duży plaster. Dodam tu jeszcze, że płytki świetnie do siebie pasują i po ułożeniu tworzą zwartą całość. Już na tym początkowym etapie mieliśmy dużo frajdy, gdy komuś z nas udało się doczepić płytkę do powstającego plastra.

Dla wprowadzenia rywalizacji sięgnęliśmy po wariant pierwszy i jak pracowite pszczółki układaliśmy jak najszybciej nasze pasieki. Tu zdecydowanie liczy się spostrzegawczość i refleks. Podczas tych rozgrywek adrenalina podskakiwała bardzo wysoko. Jednak to wariant B – wielki plaster miodu, najbardziej się nam spodobał. Tę opcję najchętniej wybierają moje dzieci, dopasowując liczbę płytek do tego jak długo chcą grać.

Gra Honeycombs mnie nie zawiodła! Mogę ją polecić każdej rodzinie, która chce miło spędzić czas. Ze względu na formę worka, grę można wpakować w każdy plecak, wrzucić do samochodu i grać gdzie tylko nam się zachce:)

Warto dodać, że gra posiada rekomendację Mensy. My jako rodzinka również ją polecamy!

Wpis powstał dzięki współpracy z PIATNIK

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Dom 18 grudnia 2021

Dokramianie ptaków zimą – kiedy, czym i jak

Lubicie słuchać śpiewu ptaków wiosną? Ja uwielbiam, to znak nadchodzących ciepłych dni, które najbardziej kocham. Jednak, żeby cieszyć się ptasimi koncertami wiosną, warto już teraz pomóc małym śpiewakom, ponieważ zima to dla nich trudny okres.

Ważne jest jednak to aby dokarmiać ptaki w odpowiedni sposób, ponieważ nasze dobre chęci mogą niestety przynieść niekorzystne efekty.

Dokarmiać czy nie?

Nasi mali skrzydlaci przyjaciele w zimie nie mają lekkiego życia. Gdy wszystko przykryte jest śniegiem, a nawet skute lodem, znalezienie pożywienia sprawia nie lada wyzwanie, na które ptaki przeznaczają znaczną część swojej energii. Jeżeli nadejdzie sroga zima, bez naszej pomocy możemy nie usłyszeć ich śpiewu wiosną. Dlatego TAK, należy dokarmiać, jednak należy to robić posiadając odpowiednią wiedzę.

Kiedy rozpocząć dokarmianie ptaków?

Ptaki posiadają silny instynkt, który póki to możliwe, nakazuje im poszukiwanie pokarmu. Jeżeli zima jest lekka, pól nie pokrywa śnieg, ptaki powinny sobie radzić same. Choć nie da się ukryć, że i w takich warunkach chętnie odwiedzają nasze podwórka, ponieważ wiedzą, że mogą tam łatwo znaleźć różne smakołyki.

Dokarmianie ptaków zimą należy rozpocząć, kiedy rzeczywiście ta zima przyjdzie i to ze śniegiem i mrozem.

Czym dokarmiać ptaki zimą?

Do naszych ogródków, czy nawet balkonów mogą zaglądać różne ptaki. Najczęściej są to sikorki, wróble i kosy, ale w zależności od regionu, w którym mieszkamy możemy liczyć również na innych gości. Ptaki różnią się między sobą, dlatego przed rozpoczęciem karmienia warto przyjrzeć się jakie ptaki szukają u nas pomocy, aby zaoferować im odpowiednie pożywienie.

Te najmniejsze czyli wróble i mazurki lubią dziobać proso, drobne kasze, łuskany słonecznik. Kosy i kwiczoły, należą do smakoszy jabłek i moreli, chętnie skosztują rodzynek i pokrojonych daktyli. Jak widać to zwolennicy słodkich przekąsek. Natomiast sikory maja inne podniebienie, lubią surową słoninę, łuskane nasiona orzechów włoskich, słonecznik, może być łuskany, ale i z tym w łupinach świetnie sobie poradzą. Ziarna konopi też będa dla nich odpowiednie.

Gołębie, sierpówki, kawki i gawrony mają większe dziubki, dlatego świetnie radzą sobie z grubą kaszą, pszenicą, a także czerstwym (nie spleśniałym), białym pieczywem pokrojonym w kostki o wielkości 1 cm.

Możemy również wybrać się nad zbiorniki wodne i odwiedzić tych większych głodomorów jak łabędzie czy kaczki. Te ptaki najbardziej ucieszą się z ziaren zbóż, drobno pokrojonych warzyw, a w trakcie surowej zimy odpowiedni będzie specjalny granulat dla ptaków wodnych. Pamiętajmy, że karmienie ich chlebem, i to takim nie pierwszej świeżości, prowadzi do poważnych chorób układu pokarmowego. Dlatego zdecydowanie powinniśmy z niego zrezygnować.

Wszystkie te smakołyki możemy przygotować samodzielnie w domu, możemy je również zakupić w sklepie ogrodniczym, zoologicznym czy na targu.

Jak dokarmiać ptaki zimą?

Jeśli wiemy już jakie ptaszki nas odwiedzają, wiemy co im podać, aby były najedzone i zdrowe. Warto wiedzieć jak im ten pokarm podać, czyli zróbmy rozeznanie wśród różnych karmników. Te najbardziej tradycyjne, drewniane możemy zrobić sami bądź kupić w sklepie. To najpopularniejsze rozwiązanie, które dodatkowo zdobi nasze ogródki. Przy budowie lub wyborze sklepowego karmnika, ważne jakie ptaki będziemy gościć, aby karmnik był dostosowany chociażby rozmiarem do danych ptaszków.

W sklepach dostępne są karmniki o najróżniejszych formach – drewniane, plastikowe, wiszące, do zamontowania na balkonie itd. Jednak przed zakupem warto sprawdzić, co taki karmnik powinien mieć, aby najlepiej spełniał swoją rolę, a jednocześnie był wygodny i bezpieczny dla ptaków. Karmnik powinien zabezpieczać pokarm przed zamoczeniem, zasypaniem i rozwianiem – musi mieć daszek chroniący pokarm przed deszczem i śniegiem oraz osłonę przed wiatrem. Jednocześnie powinien zapewniać ptakom bezpieczeństwo, czyli umożliwiać swobodny przylot i odlot. Niektóre z nich mają specjalną wkładkę, którą się wysuwa. To ułatwia nie tylko dodawanie pokarmu, ale również czyszczenie karmnika. Specjalne karmniki z zasobnikiem spełniają wszystkie te funkcje, ponieważ ziarna znajdują się w plastikowym podajniku, z którego ptaki pobierają sobie ziarenka, siedząc na wystających drążkach. To rozwiązanie jest wygodne również dlatego, że w zasobniku zmieści się sporo pokarmu i nie musimy tak często do uzupełniać.

Ja jednak jestem zwolenniczką tradycyjnych, drewnianych karmników:)

Moim zdaniem należy wystrzegać się tych kul pokarmowych owiniętych niejako w plastikowe siateczki, ponieważ pazurki ptaków mogą się w nie zaplątać i ptak nie ma szans na odlot. Jak widzę w sklepach takie kule, to jakoś przed oczami mam zdjęcia nieszczęśników, którzy zaplątali się w oka siatki i już nie odlecieli, a jedynie zwisali z takiego pseudo karmnika:(

Pamiętajmy, że karmnik może przyciągać drapieżniki np. koty, dlatego należy go umieścić tak, aby maksymalnie utrudnić im dostanie się do niego. Oprócz tego karmnik powinien być solidnie zamocowany do podłoża lub drzewa, aby nie spadł podczas silnych wiatrów.

Na koniec dodam jeszcze tylko czym NIE karmić ptaków.

Ptaki są często dokarmiane w sposób przypadkowy i nieprzemyślany, a niewłaściwy rodzaj pokarmu powoduje więcej szkód niż pożytku. Głodne ptaki zjedzą wszystko, ale efekty mogą być tragiczne.

Ptaków nie wolno karmić produktami solonymi – orzeszkami solonymi, soloną słoniną, słonym pieczywem. Bardzo niebezpieczny jest pokarm zepsuty (np. spleśniały chleb) lub pieczywo namoczone i zamarznięte. Nie wolno dawać ptakom nie ugotowanego pęczaku oraz innych ziaren pęczniejących w przewodzie pokarmowym!

Myślę, że teraz jesteście już uzbrojeni w kawał wiedzy na temat prawidłowego dokarmiania ptaków, dlatego z całego serca zachęcam Was do otwarcia ptasiej stołówki:)

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close