W przedszkolu 31 lipca 2016

Spotkałam tabletowych rodziców. Powiedzcie, że to nie Wy!

Wróciłam z pięknego urlopu – było wszystko to, czego potrzebowałam, by wypocząć: brak pośpiechu, dużo słońca, ciepłe morze, bajeczne widoki, wieczorne rozmowy i… szczęśliwe dziecko. Uśmiechnięte, aktywne, rozgadane, zadowolone, jak większość innych dzieci wokół, które fantastycznie się razem bawiły. Były też wyjątki…

Wyjątki to dzieci, które nie rozstawały się z tabletami. Czy to na plaży, czy przy basenie, podczas wieczornych dziecięcych zabaw siedziały same, ciche, bez ruchu, wpatrzone w kolorowy świat na ekranie. Te dzieci nic w zasadzie od dorosłych nie chciały – nie trzeba było się z nimi bawić, odpowiadać na pytania, pokazywać im, coś, co w sumie wcale nie jest aż tak ważne. Te dzieci nie przeszkadzały nikomu.

Rodzice dzieci, o których piszę, mogli spokojnie rozmawiać, czytać, jeść, obsługiwać smartfona. Nie martwili się, czy ich maluch nie jest czasem za długo w wodzie – bo go tam wcale nie ciągnęło. Nie denerwowali się, że zniknął im na dłużej z oczu, biegając z kolegami – bo nie miał kolegów. Nie musieli opowiadać mu o zabytkach, zwyczajach, krajobrazach – bo nie rozglądał się i nie był zainteresowany tym, co wokół. Czasem tylko byli zmuszeni wykonać kilka niezbędnych poleceń: daj/ podaj tablet lub odpowiedzieć na pytanie: gdzie tablet?

Nie jestem radykalną przeciwniczką urządzeń ekranowych — nie raz sama błogosławiłam w myślach ten cudowny wynalazek, który pomagał w poczekalni u lekarza lub w czasie długiej podróży. Ale kategorycznie mówię NIE, w sytuacjach, gdy są rówieśnicy, jest rozmowa, zabawa, gry, gdy wokół jest ciekawa rzeczywistość.

Mój syn nie jest homo tabletis. Będąc na wakacjach, potrenował pływanie, bo wspólnie dużo bawiliśmy się w wodzie. Podszkolił swój angielski, bo używał go w nawiązywaniu nowych znajomości. Nabrał większej odwagi i stał się bardziej samodzielny, bo radził sobie z nowymi sytuacjami. Poszerzył wiadomości, bo zwiedzał nowe ciekawe miejsca i słuchał o nich z zainteresowaniem. Otworzył się na nowości, bo poznawał nowe egzotyczne kulinarne smaki. I wreszcie poznał wspaniałych rówieśników, z którymi zabawa mogłaby nie mieć końca, a żegnając się z nimi, zakręciła mu się łezka w oku. Moje dziecko z wakacji wróciło z większym bagażem, niż pojechało – pełnym doświadczeń, przeżyć, emocji i przyjaźni. Mam nadzieję, że Twoje też!

tabletowe-dzieci-1

DSC_5237

DSC_5297

Zdjęcia: Basia

25
Dodaj komentarz

avatar
15 Comment threads
10 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Andrzej HeppaAg Rodzanica UrDorota DianaSwiatwedlugmoichdzieci.blogspot.com/Paulina Kolendo Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Małgorzata Krupa-Kurz
Gość

Ja też!!! Moje dzieci nawet tego nie mają na co dzień i póki co nie widzę potrzeby,żeby to zmieniać.

Małgorzata Krupa-Kurz
Gość

Poza tym nie muszą mieć tego by nikomu nie przeszkadzać.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Małgorzata, mam ogromną nadzieję, że takich rodzice, jak Ty jest jednak większość, a nie jest to wymierający gatunek ;)

Małgorzata Krupa-Kurz
Gość

Chyba jest ich co raz mniej,niestety… Ostatnio koleżanki w pracy oburzyły się, że mój 7,5latek nie ma komórki. No jak to?! No tak to! Ja się pytam po co? Przyjdzie i na niego czas,ale jeszcze nie teraz.

Barbara Heppa-Chudy
Gość

Mój siedmiolatek nie ma komórki i nie zamierzam póki co, tego zmieniać.

Anna Rogóż
Gość

Porażka. Nasza córka dopiero od grudnia ma tablet (7latka) i tylko dlatego, że w szkole na informatyce (1kl) nie umiała włączyć komputera nawet,nie mówiąc o innych rzeczach. Umie się z nim rozstać i zdecydowanie woli przebywać na dworze ;-)
Ale.. Pamiętam kilka lat temu szok mojej mamy gdy znajoma mówiła jej, że jej syn 2letni ma karę na komputer :|

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Dwulatek i szlaban na komputer… aż mi odjęło mowę.

Justyna Piguła
Gość

Nie to nie my bo mój syn jak wszedl do zimnego baltyku to nie chcial wyjsc :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

:*

Milena Kamińska
Gość

Ja obecnie jestem nad morzem z dziećmi i niestety dzieci z tabletami na plaży to często spotykany widok, my stawiamy na aktywny wypoczynek na plaży:skoki przez fale, budowle z piasku, kapiele, piłka, zbieranie muszli i bursztynow

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

A próbowaliście na plaży malować farbami kamienie? Też fajne :)

Natalia Jaskułowska
Gość

Wczoraj jechalismy pociągiem .. kurcze byłam w szoku wszyscy telefony, tablety, laptopy .. gdzie te czasy „o patrz sarny, o patrz zajac” .. jestem w szoku ..

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

My podczas podróży dużych i małych lubimy grać w zabawę „Krowa za 10”, którą znamy z książki Kasdepke – wypatruje się zwierzęta i za każde dostaje się odpowiednią liczbę punktów :)

Natalia Jaskułowska
Gość

No moj syn jeszcze za maly ale mam czas zapoznac sie z ta gra :-)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

:)
Polecam :)
Mój ją uwielbia, nawet jak jedziemy 10 min autobusem to wypatrujemy wszelkie psy, koty i wróble (te ostatnie najmniej punktowane)

Barbara Konieczny
Gość

Ja byłam wczoraj z córkami na placu zabaw i przyszła kobieta z trójka dzieci i każde z nich z twarzą w telefonie….przerażające :(

Aneta Błąd
Gość

Mój 4 latek nie ma jeszcze pojęcia co można zrobić z tabletem ale ja już teraz wprowadzam zasady w domu: przy posiłkach, na placach zabaw, odczas zabaw z dzieckiem w domu i na wycieczkach – smartfony i tablety są TABU! Obowiązuje narazie mnie i męża ale w przyszłości młodego też dosięgnie ;-)

Lidia Rosiak-Marczewska
Gość

Nie, to nie my. Nawet jakbym chciała to nie my. Telefonów nie dajemy, tablet jest do pracy, TV ja nie interesuje wcale.

Liwia Nawrocka
Gość

Przy jedzeniu czy w restauracji tablety czy telefony oj nie nie. Zakaz I wiedza I nawet nie protestuja moje dzieci. A na wyjazd czy cokolwiem bron boze! W piatek jedziemy na weekend nad morze I cora 7lat poprosila o ksiazki

Milena Kamińska
Gość

My wypatrujemy zawsze zwierzęta fajna zabawa. A najlepiej podobało mi się w tegorocznej podróży jak córka zobaczyła mewy gdy dojezdzalismy do kwatery nad morzem : mamo mamo !!!!!!!zobacz ile bocianów,!!!!!!!!

Swiatwedlugmoichdzieci.blogspot.com/
Gość

A pewna reklama jeszcze to promuje :-/

Paulina Kolendo
Gość

Na wakacje jedzie sie odpocząć, teraz co drugie dziecko ma tabaleta lub telefon.

Andrzej Heppa
Gość

Piękne czasy,gdy dzieci czekały na 10 minutowa dobranockę przed Dziennikiem w TVP a potem sie kładły spać.

Dorota Diana
Gość

Tragiczny nawyk… taki ala autyzm wyuczony!

Ag Rodzanica Ur
Gość

Nie mamy córce 4 lata pozwalam dwa razy w tygodniu po pół godziny na gry lego na komputerze. W poczekalni u lekarza pozwalam jej pograć na moim telefonie

Emocje 29 lipca 2016

Fenomen muminków – dlaczego wszyscy je kochamy?

Tove Jansson pochodziła z artystycznej rodziny. Jej ojciec był rzeźbiarzem, matka graficzką, odpowiedzialną za stworzenie serii fińskich znaczków pocztowych, a bracia zajmowali się rysowaniem komiksów. Już jako mała dziewczynka wiedziała, czym chce się zajmować w przyszłości – w wieku 14 lat napisała i ozdobiła swoją pierwszą książkę, potem studiowała malarstwo na uczelniach w Helsinkach, Sztokholmie i Paryżu. Nic nie zapowiadało jednak prawdziwego trzęsienia ziemi, jakie w światowej kulturze wywołały stworzone przez nią postacie.

Na przygodach małych trolli, zamieszkujących bliżej nieokreśloną fińską dolinę, wychowały się całe pokolenia. Dziś Muminki to nie tylko bajka. Ich fenomen ogarnął cały świat, a sympatyczne stworki zaczęły kojarzyć się z ideami, wyznawanymi przez pisarkę, która tchnęła w nie życie.

Dolina Muminków

Fińska artystka większość życia spędziła w domu położonym na wyspie Klovharu w Zatoce Fińskiej. To właśnie ta oddalona od świata, malownicza wysepka, stała się pierwowzorem idyllicznej Doliny Muminków, w której rozgrywa się akcja 9 książek i 22 komiksów napisanych przez Tove Jansson. Pisarce serię pomagała współtworzyć jej życiowa partnerka – Tuulikki Pietila, odpowiedzialna za powstanie części ilustracji do książki oraz jej brat Lars, który sam stworzył kolejne 52 komiksy serii. Środowisko, w którym wychowała się Tove i wypełniająca wyspę atmosfera odosobnienia, miały wpływ na ideologiczny wydźwięk Muminków. Małe, przyjazne trolle są otwarte na obcych i tolerancyjne – nawet przerażający Buka jest w dolinie Muminków witany ciepło i serdecznie, co w końcu doprowadza do jego metamorfozy. Świat przypominających hipopotamy stworków nie jest wolny od tragedii i katastrof, ale każda z nich, dzięki wspólnemu wysiłkowi i wzajemnemu zrozumieniu, kończy się zwycięstwem dobra i miłości. Magiczna dolina jest prawdziwą enklawą, w której każdy strudzony wędrowiec może odzyskać spokój i harmonię ducha.

Muminki na świecie

Pierwsze części serii ukazały się w 1945 roku i początkowo nie spotkały się z zainteresowaniem czytelników. Na międzynarodowy sukces trzeba było poczekać. Po dwóch latach, kiedy to na łamach szwedzko-fińskiej gazety zaczęły ukazywać się kolejne przygody mieszkańców magicznej doliny, fascynacja przygodami sympatycznych trolli przerosła jednak wszelkie oczekiwania autorki. Książki i komiksy zostały przetłumaczone na ponad 30 języków świata. W kilkunastu krajach (w tym Polsce) stworzono słuchowiska, seriale telewizyjne, animacje i sztuki teatralne oparte na serii fińskich książek i komiksów. Pomimo upływu lat, przygody Muminków nie tracą swojej aktualności i olbrzymiej popularności. Trolle przyglądają się z ekranów kin i telewizorów kolejnym pokoleniom, a dorośli chętnie utożsamiają się z prezentowanym przez nie światopoglądem.

Muminkowe gadżety

Muminki już dawno opuściły stronice książek i komiksów i na dobre zadomowiły się w naszym świecie. Wizerunki trolli otaczają nas ze wszystkich stron – ozdabiają t-shirty, torby na zakupy i bluzy. Wiele sklepów internetowych, np. takich jak Stimago, oferuje gotowe projekty, prezentujące mieszkańców i gości Doliny Muminków. Szczególnym powodzeniem cieszy się Mała Mi – złośliwa dziewczynka z charakterystycznym rudym kokiem na głowie, która zawsze osiąga to, czego chce. Jej podobizna, połączona z zabawnym tekstem, to naprawdę wspaniały pomysł na prezent dla każdej pewnej siebie kobiety. Idealnym wzorem dla marzyciela i miłośnika podróży będzie Włóczykij. Coś znajdzie się również dla fanów odpoczynku przy domowym kominku – każdy Muminek jest przecież w głębi duszy wiecznie uśmiechniętym domatorem.

Tekst napisany we współpracy ze sklepem stimago.pl
stimago.pl – sprawdź platformę dającą możliwość zaprojektowania koszulki z własnym nadrukiem, za pomocą prostego w obsłudze kreatora lub założenie własnego sklepu internetowego z koszulkami.

3
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Milena Kamińska
Gość

Oglądałam ale mimo wszystko ulubioną bajką byly smerfy i gumisie

Sylwia Kozakiewicz
Gość

To byla moja ukochana bajka z dziecinstwa

Marysia Fritzsche
Gość

wole ksiazki :P

Ciąża 28 lipca 2016

Bój o płeć dziecka. “Kogo tym razem urodzisz?”

Będę miała dziecko. Podobnie jak za pierwszym i za drugim razem, urodzę zapewne bobasa. Do białej gorączki doprowadzają mnie pytania, czy już wiem kogo będę miała, na zmianę z tym, kto ma się urodzić, oraz że pewnie będę miała przesrane jak to trzeci chłopak. Żarty o kompletowaniu drużyny piłkarskiej też przestały mnie śmieszyć. Bo przecież w moim rodzicielskim obowiązku, powinnam wziąć się do roboty porządnie i rodzić na przemian. Raz chłopiec, raz dziewczynka, by móc ucieszyć i usatysfakcjonować wszystkich ciekawskich podglądaczy mojego brzucha.

A co się stanie gdy spełni się marzenie reszty społeczeństwa i będę miała WRESZCIE córkę?

A co może być? Będą te same nieprzespane noce, ten sam płacz na karmienie i ten sam huk przy ściąganiu książek z półki. Choć jedno by się zmieniło – dziewczynę ubierałabym ciut inaczej niż chłopaków, nawet parę sztuk kiecek znalazłoby się w jej garderobie. I warkoczyki bym plotła i kłosy, bo umiem i lubię to robić. Skoro moi synowie są podobni do męża, to może Ona byłaby podobna do mnie? A może jednak nie.

Ale jeśli urodzi się KOLEJNY syn?

Stanie się to samo, co by się stało gdybym urodziła dziewczynkę. Tylko nie będę zakładała mu sukienek i czesała w warkoczyki. I pewnie będzie podobny do mojego męża, bo nasi chłopcy są. A może zrobi tatusiowi na złość i upodobni się do mnie?

Czuję niewiarygodną presję w związku z płcią trzeciego dziecka, i to nie jest w porządku. Dziwię się aż takiemu zainteresowaniu całej sprawie. Dziwę się komentarzom pozytywnym i negatywnym, bo wcale o nie nie proszę. I od razu chciałabym zaznaczyć, że nawet jeśli urodzi się znów chłopiec (byle w terminie i zdrów jak ryba!), to nie będę próbowała po raz czwarty (a z zasadzie to piąty, licząc utraconą ciążę) uszczęśliwić otoczenie.

P.S. Jestem w 17 tc, aż się boję USG za tydzień, wtedy poznam płeć dziecka. A jak poznam płeć, znów spadnie na mnie lawina tych samych pytań, tylko dotyczących faktu dokonanego. Póki nic nie wiem, żyję w błogiej nieświadomości, kto się TYM RAZEM urodzi.

 

34
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mama Czai
Gość

Nie wiem :-) taka była odpowiedź, bo nie wiedziałam.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

no i z głowy :D

Jagoda Duda
Gość

hehe ;) minie przeszkadzały pytania tego typu… gorzej jak córkę miałam przenoszoną… pytanie kiedy w końcu urodzę doprowadzało mnie do takiego stanu, że w myślach zabijałam pytającą osobę na różne sposoby ;]

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

kiedy urodzisz… klasyk :P

Alicja Anna Gicewicz
Gość

Oj ja najczesciej mowilam takze ze niewiem bo oboje dzieci prawie do konca byli zawsze tylem obroceni na usg.ale sama wiedzialam i czulam ze ma byc synek a potem corcia i tyle.ma nyc i koniec.moja odpowiedz dla bardziej ciekawych i dla mnie samej.od malego pragnelam miec dwojke dzieci na dodatek w tej kolwjnosci.i to zanim ich mialam wiedzialam jakie imiona beda mieli.troche przerazajace to.ale coz….plany malej ksirzniczki spelnione… Pozdrawiam i zycze aby bylo to co wsercu sie pragnie i oczekuje miec…

Kamila Kuśmierz-Chudy
Gość

Oj znam to! Gdy sie okazalo ze będzie drugi synek to ludzie potrafili sypać tekstami typu…” Do 3 razy sztuka”, ” no szkoda…”?!?! Fakt ze sama pragnęłam tez córci ale kurde najważniejsze ze dziecię rozwijalo się prawidłowo i jest teraz pięknym zdrowym i oczywiście jak jego brat podobnym do tatusia chłopcem! Nie zamieniła bym tej dwójki urwisów na żadne falbaneczki i warkoczyki a jesli może kiedyś urodzi sie 3 synek bede potrójnie szczęśliwa

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

potrójnie szczęśliwa… brzmi cudownie :D

Sylwia Kozakiewicz
Gość

Ja tez mam troje synow i nie zamienilabym ich na nic w swiecie?

Ania Czapka-Moraniec
Gość

„No szkoda” „wspolczuje” doprowadza mnie do szału kiedy okazało się z będzie drugi chłopiec. .. trzecia mam dziewczynkę a z nią kolei dość miałam „to już tyle” a jak mówię że nie bo chcemy jeszcze jedna coreczke to jak na komitet patrzą. ..

Karolina Graczyk
Gość

A dla mnie to nie był problem. Do tej pory o ciąży i porodzie mogę gadać godzinami

Anna Maria Rutkowska
Gość

Nie znamy, dowiemy sie przy porodzie. To zawsze szokuje ;)

Olga Irena Otwinowska
Gość

Najważniejsze żeby zdrowe dzieciątko było :-)

Kamila Chrzanowska
Gość

” co urodzisz ? ” – świnkę morską. Zawsze działało ;)

Karolina Bylina
Gość

Musze zapamietac ?

Katarzyna Petryk
Gość
Maria Ciahotna
Gość

U nas w drodze czwarty bobas – nigdy nie znaliśmy płci dziecka, i dało się wytrzymać :)

Sylwia Kozakiewicz
Gość

Ja zawsze odpowiadalam ze nie chce znac plci dziecka bo to ma byc niespodzianka

Milena Kamińska
Gość

Mi chyba nie przeszkadzało bardziej denerwowało mnie to gdy ktoś jadł Koło mnie coś czosnkowego, bo od razu wymioty :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

A ja uwielbiam ten zapach. A pytania wkurzają niezmiennie ?

Kamila Szymańska
Gość

Oj tak, zwlaszcza że mam 3 synów

Anna Hengier
Gość

Cieszcie się, że mają o co pytać i jest to raczej wesołe pytanie. Mnie pytają dlaczego moje dziecko urodziło się martwe. Naprawdę wolałabym pytanie „co teraz urodzisz?”

Angelika Dyrcz
Gość

To juz przegięcie … :(

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Współczuję. Szczęśliwie mnie po poronieniu zostawiono w spokoju, choć to różne tragedie. Za grosz taktu.

Zuza Zuza
Gość

U mnie był luzik….. Nie chciałam znać płci- chyba jestem starej daty :)1974r…. i każdy o tym wiedział , więc tego typu pytania były spalone na stracie – dzieci urodziłam jak miałam 26 i drugie mając 29 lat…. Rety jednak jestem stara :)!

Milena Kamińska
Gość

Ja też zawsze uwielbiałam i nadal uwielbiam ale w czasie ciąży to był koszmar a modne wtedy były zaziki

Bea Wawrzynowicz
Gość

Ja przy pierwszej ciazy niewiedzialam az do porodu (chlopak) przy drugiej ciazy az glowa bolala od tych pytan az wkoñcu zapytalam lekarza (drugi chlopak) i glowa wciaz bolala tylko od bezczelnych odpowiedzi ” trudno ” albo ” co za pech” ile jest kobiet ktore nie moga miec dzieci i dla nich drugi trzeci czwarty syn bylby prawdziwym darem jestem dumna mama 2 synow

Karolina Bylina
Gość

U nas tez to pytanie sie przewijalo ale nie przeszkadzalo mi. Mamy dwie corki i wiem ze jesli sie jeszcze zdecydujemy to bedzie tylko nalot na chlopaka.

Agnieszka Rakowska
Gość

A ja mam szczęście- w domu będzie parka więc słyszę ale szczęściara, no udało Ci się.:-D

Katarzyna Owczarek
Gość

Mi to nie przeszkadza na takie pytania odpowiadam ze dla mnie wazne any urodziło się zdrowe

Małgorzata Zdrojewska
Gość

Ooo:) gratuluję:)

Katarzyna Owczarek
Gość

a dziękuję

Monika Wilkuszewska
Gość

i tak najlepsze jest „kiedy rodzisz?”

Monika Wilkuszewska
Gość

a i mam dwóch synów wiec teraz życza mi dziewczynki „do kompletu”

Katarzyna Trudnos
Gość

Haha ja mam jednego synka i ciągle slysze kiedy kolejne…musi byc drugie..albo ze musze miec parke…to dopiero wkur…grrr.. Denerwuje.. Juz nawet nie mam chęci wyjaśniać ze musialabym byc pod stalą opieka lekarza i większość czasu lerzec.. O nieee!

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close