DIY 13 marca 2014

Tort pieluszkowy dla Lili – DIY

Kiedy na świecie pojawia się mały człowieczek, zazwyczaj na powitanie obdarowujemy go jakimś prezentem. No właśnie, prezentem.. tylko JAKIM??

Generalnie pomysłów jest całe mnóstwo, od ubranek, przez zabawki i pamiątki, po praktyczne gadżety typu – kocyk czy leżaczek. Ale prawda jest taka, że jak człowiek staje przed wyborem, to jakby trochę głupieje i nie wie na co się właściwie zdecydować?

Problem staje się  jeszcze większy kiedy rodzice noworodka, mają już starsze rodzeństwo i wnioskujemy wówczas, że teoretycznie mają już „wszystko”. I ja właśnie przed takim dylematem stanęłam w lipcu ubiegłego roku, kiedy na świat przyszła druga córeczka mojej szwagierki, Lili.

W związku z tym, że drzemie we mnie artystyczna dusza, a do narodzin Lilki podchodziłam bardzo emocjonalnie, chciałam aby mój prezent był wyjątkowy, niestandardowy i  od serca.

Wymyśliłam więc, że własnoręcznie zrobię dla niej……. tort! Ale nie taki do jedzenia! Raczej do pupy… ;-)

Podaję więc przepis na (mój) TORT PIELUSZKOWY

 

Składniki:

  • Paczka pieluszek jednorazowych 
  • Patera pod tort – może być gruba i sztywna tektura, pamiętaj tylko że tort będzie dosyć ciężki, więc ta podstawa musi go utrzymać. Ja wykorzystałam do tego celu, stary, plastikowy talerz, kupiony w jakimś markecie za 5 zł
  • Sznureczek do związywania pojedynczych pampersów (ja wykorzystałam kolorową rafię)
  • Wstążeczki / Tasiemki / Kwiatki / Naklejki / Scrapki / wszelkie inne ozdoby do dekorowania tortu
  • Celofan
  • Nożyczki
  • Taśma klejąca dwustronna lub klej / ewentualnie agrafki

Dodatkowo:

  • Pluszak
  • Buciki / skarpetki
  • Opaska na głowię / dla chłopca może być czapeczka
  • Smoczek / Butelka / Kosmetyki do pielęgnacji / Kocyk / … – w moim torcie ich nie użyłam, ale Ty oczywiście możesz o tym pomyśleć, wszystko zależy od wielkości Twojego tortu oraz inwencji twórczej ;-)

Sposób wykonania:

1. Każdą pieluszkę zwiń w rulonik, zwiąż sznureczkiem by się nie rozwijały.

2. Jeśli jest taka potrzeba przygotuj paterę – wytnij koło z tektury lub (co jest zdecydowanie wygodniejsze) weź tak jak ja, gotowy, plastikowy (nieużywany już dawno) talerz.  Na wybranej podstawie tortu zacznij układać pojedyncze pieluszki, najpierw jeden poziom, następnie na nim – drugi, nieco mniejszy, itd.  W moim torcie zużyłam 68 sztuk pampersów i wyszły mi cztery poziomy.

3. Każdy poziom tortu przewiąż wstążeczką/ami tak by pieluszki się nie przewracały oraz by dodać pierwszy element dekoracji. Ja  do tego, użyłam dwóch kolorów wstążeczek – pastelowego różu i szarego, ponieważ wiedziałam, że pokój Lilki jest w takiej aranżacji i chciałam by z nim współgrał.

Ostatni, najmniejszy poziom tortu, zamiast wstążeczką „związałam” elastyczną opaską do włosów.

4. Kolejnym krokiem, jest zdobienie – w tym celu użyłam scrapków w kształcie serduszek, kwiatków i misiów, które poprzyklejałam z pomocą taśmy dwustronnej do pieluszek oraz tasiemek. Małą drewnianą klamerką przypięłam również  niewielką karteczkę z informacją dla kogo i od kogo jest owy prezent.

5. Na najwyższym poziomie tortu ułożyłam buciki, a z kolei na najniższym posadziłam misia, którego przywiązałam tasiemką do pieluszek, żeby przypadkiem się nie przewrócił  ;-)

6. Całość zawinęłam w celofan i związałam wstążeczkami w kokardki.

Voila! ;-)

Dodatkowym elementem prezentu była własnoręcznie zrobiona kartka z życzeniami, w kształcie butelki, ale nie będę już opisywać sposobu jej wykonania bo to akurat jest łatwe i chyba każdy choć raz w życiu robił coś podobnego..?!  ;-)

Powodzenia!

tort3

tort

Zdjęcia: Fizinka

9
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
LiluFizinkaBudująca MamaMatka Wariatka(nie)Magda(lena) Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

Super! Niebawem wykorzystam :D Ile mniej więcej pieluszek tu wykorzystałaś? Zazwyczaj te małe rozmiary mają mniej sztuk w paczce.

Fizinka
Gość
Fizinka

Dokładnie 68 sztuk i bodajże 4 z paczki mi zostały – chyba jeszcze gdzieś leżą w szufladzie :) czekają na następną okazję :)

Matka Wariatka
Gość
Matka Wariatka

szkoda, że wcześniej nie było tego wpisu. Dziś Szwagierka moja urodziła drugą córeczkę a prezent spakowany ładnie w torbę prezentową, tylko kartkę dokupimy z gratulacjami :)

Budująca Mama
Gość
Budująca Mama

Fajny pomysł. Ja dostałam dużo paczek z pampersami – to najlepsze prezenty, choć używamy wielorazówek, to i trochę tych pampków poszło :)

Lilu
Gość
Lilu

Torcik był super, już dawno został skonsumowany :) Taki prezent zawsze jest trafiony i nie ma obaw że dziecko z niego nie skorzysta jak w przypadku niektórych ciuszków lub zabawek które nie wpiszą się w gust mamy. Tak zapakowany jak ten był cudowny. Dziękujemy
http://lilubabiesfashion.wordpress.com/

Związek 11 marca 2014

Instrukcja obsługi kobiety

Tym razem chciałabym zwrócić się do Panów. Dlaczego? Bo przynajmniej raz każdy mężczyzna stwierdził, że kobieta to twór nie do ogarnięcia przez jego zwoje mózgowe i oddałby wiele za instrukcję obsługi. Z radością podzielę się z Wami tą tajemną wiedzą. A co mi tam! Nie musicie się bać bo obsługa kobiety jest łatwiejsza od instrukcji obsługi maszynki do golenia. Ha! Zdziwieni?

Po pierwsze i najważniejsze – my chcemy byście mieli tę drugą. Nie no, serio. Nie czytaj drugi raz poprzedniego zdania. CHCEMY. Pani E. rozumie nas co najmniej jak my same siebie. Wie skąd ten foch, dlaczego tuż przed kolacją przebieramy się dopiero z piżamy w dres. E e e – nie loguj się na portalu randkowym! Pani E. to EMPATIA. Zdolność wczuwania się w sytuację drugiej osoby. Mogłabym na tym skończyć, ale pewnie marszczysz teraz brwi i wiesz jeszcze mniej. No to wyłożę kawę na ławę, bo miało być prosto.

Wracasz z pracy, styrany, głodny, zły, bo jakiś łoś nieomal zarysował ledwo co wywoskowany lakier Twojego dziesięcioletniego cacka. Wchodzisz do domu, a tam co? Nic! NIC! A właściwie za wiele. Obiadem nie pachnie, dzieciak ryczy, Ty nie masz gdzie szanownych czterech liter usadzić, bo odzienie, które poprzedniego dnia zrzuciłeś niczym wąż swą skórę wciąż leży w tym samym miejscu. Jedyne co jesteś w stanie z siebie wydusić to „mogłaś chociaż posprzątać”. No i coś narobił! Dziwisz się, że się pakuje…?! Do matki! Chłopie doigrałeś się. Serio? Serio nie wiesz o co chodzi? Poczekam, przeczytaj poprzedni akapit jeszcze raz….

Dalej nic?

Przedstawię Ci tę sytuację jeszcze raz.

Wstała rano, dziecko od rana ma ochotę przemieszczać się tylko na jej rękach, wyje przy każdej próbie rozdzielenia przez drzwi toalety. Rozwesela się tylko wtedy gdy ona sprząta kaszkę z podłogi, kanapy i własnych włosów. Chwila nieuwagi i doczekała się przymusowych porządków w szafie. Trwa to raptem półtorej godziny, bo dziecko z pedantycznym zacięciem wyrzuca wszytko kilka razy niczym w obozie karnym. Dzwoni teściowa z pytaniem czy założyła dziecku ciepłą podkoszulkę i czy warzywa na parze już wstawione. Idzie umyć włosy, bo chusteczki nawilżone jednak nie dały rady owocowej brei. Jakie to ma znaczenie, że w połowie czynności zostaje zakręcona woda na następne dwie godziny. Czy wspominałam o jakichś porządkach w szafie? Dawno nieaktualne… Jeszcze kilka innych papek ląduje na jej twarzowym dresie, dziecko ryczy, bo chce na spacer w porze drzemki i nagle wpadasz Ty! Jedyne co masz jej do powiedzenia to podsumowanie jej „lenistwa” słowami „mogłaś CHOCIAŻ posprzątać”.

A wystarczyło zapytać jak minął dzień lub najzwyklej stwierdzić, że jej był co najmniej w takim samym stopniu ciężki jak Twój. Człowieku choć raz wczuj się w jej sytuację!

Dobra, przyznaję – instrukcja troszkę dłuższa niż maszynki, ale przynajmniej bardziej pożyteczna.

Kolejnym krokiem w zrozumieniu kobiety jest nauczenie się, jaki jest cel narzekania. Ona nie narzeka po to byś jej dał radę, ona potrzebuje czasu by móc wyrzucić z siebie wszystkie żale, bo odpowiedź doskonale zna. Niech Cię ręka boska broni, gdy słuchając narzekania jaka jest gruba, Ty proponujesz odstawienie słodyczy czy bieganie. Samobójca! „Nie kochanie, nie jesteś gruba, teraz takich badziewnych materiałów używają co się kurczą. Masz XXXzł (ilość iksów nieprzypadkowa . Ważne! Pierwszy X to cyfra powyżej 2) i kup sobie tę sukienkę”. „Masz rację, Jolka fatalnie wygląda w tym stroju kąpielowym. Na Tobie leżałby znaczniej lepiej”. „Faktycznie, Twój szef to palant. Niech sam przestanie pić kawę w godzinach pracy”. No, widzę, że załapałeś. Brawo!

Skoro idzie Ci już tak dobrze (w końcu dotarłeś aż tutaj), powiem Ci o co chodzi z awanturą o skarpetki. Jeśli uważasz, że te wątpliwej świeżości kawałki splątanych nici na podłodze to prawdziwy powód spięcia to pędzę wyprowadzić Cię z błędu. One są tylko wierzchołkiem góry lodowej. Góry Twoich przewinień. A że szczyt był już tak stromy to biedaczki sturlały się z niej prosto na odcisk Twojej kobiety. U podnóża znajdziemy niepowieszony żyrandol, włosy w umywalce, niezakręconą pastę do zębów, podniesioną klapę toalety i wiele, WIELE innych.

Na koniec zdradzę Ci najlepszy sposób na wieczorny ból głowy. Zastosuj się do powyższej instrukcji – nie ma lepszej gry wstępnej jak zainteresowanie kobietą w ciągu dnia. I może wydawać Ci się, że nie ma to żadnego związku ze sferą seksualną, ale taka jest właśnie natura kobieca – przygotuj grunt ;)

P.S. Niedawno usłyszałam od księdza pierwszorzędną mądrość: „mężu, jeśli w ciągu dnia zamieniłeś z żoną jedynie dwa słowa <jest obiad?>, a wieczorem po kolejnym piwku wymagasz od niej zbliżenia to lepiej połóż się od razu w legowisku psa”.

12
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Asiersa
Gość
Asiersa

Mega dobry tekst :D

Asia
Gość
Asia

Uśmiałam się! :)
A najbardziej podoba mi się puenta!!! :)

P.s. Ciekawe czy jakiś facio wypowie się pod tym tekstem…? :)

Dexiu
Gość
Dexiu

A wypowie się… Stereotypowe podejście, małego wożę do żłobka regularnie i tylko czasami robi to żona. Ciuchów nie rozrzucam u mnie robi to żona, zajmuję się dzieckiem przez większość czasu (nie wolnego bo tego nie miewam). A to że nie potraficie się przyznać do wad – mam ich wiele ale za mało tu miejsca by opisywać – to ja mam z tego tytułu ponosić finansowe i emocjonalne koszty?? No i doczytałem do końca i wynika że szanowana pani ma fatalnego faceta, a sama jest idealna. Nie każdy facet taki jest i nie każda kobieta – u mnie jest odwrotnie i… Czytaj więcej »

(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

Chyba czeka Cię powtórna lektura ;) Po pierwsze i chyba najważniejsze – tekst jest napisany z przymrużeniem oka, choć są w nim zawarte prawdy uniwersalne. A wystarczyło nieco więcej dystansu :P Streszczając – chodzi o to by ze sobą rozmawiać, ot cała filozofia. Napisałam do po fali skarg i zażaleń na partnerów (głównie świeżo upieczonych matek), na które napotkałam w internecie. Instrukcji obsługi prawdziwego faceta nie muszę szukać, bo widać mam ją opanowaną bardzo dobrze, skoro mam takiego fajnego partnera. Czy ja jestem idealna? Pewnie tak ;) i mam idealnego faceta, a jego małe wady w całości są rekompensowane przez… Czytaj więcej »

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Pan wyraził własne zdanie i zarzut o brak dystansu. Jest wielu facetów empatycznych, partnerskich, bardzo wspierających, często mimo zmęczenia. Czytając ten artykuł ( w tym klimacie było już kilka), życzę empatii przede wszytskim Autorkom. Nie ma czegoś takiego jak „prawdy uniwersalne” i ten tekst jest tego przykładem. Pozdrawiam.

megi23
Gość
megi23

Super i swieta prawda:)

Milena
Gość
Milena

świetne , tą instrukcję na pewno pokażę mężowi

Edyta Wilk
Gość

:) no! :D

Budująca Mama
Gość
Budująca Mama

Ja nawet swojemu nie podsunę, ale ja mam półideał ;)

Reginka
Gość
Reginka

Podpisuję się pod tym rękami i nogami. U mnie wieczne wojny w tej kwestii. Na pewno podsunę mężowi. Dziękuję ☺

Paweł
Gość
Paweł

Fajny artykuł trzeba spróbować :)
Z racji tego, że jestem pierwszym Panem w komentarzach :) to jak nie zapomnę to po miesiącu lub dwóch napiszę czy się sprawdza …
Może jakiś facet przeczyta mój komentarz i sam spróbuje ew wyciągnie własne wnioski

Emocje 9 marca 2014

STOP katowaniu dzieci!

Ostatnimi czasy zdumiewa mnie liczba doniesień w mediach o zakatowanych dzieciach. Jestem tym przerażona!!!!

Jak wiecie mam w domu dwójkę maluchów – Maja ma prawie 3 latka a Mateusz niespełna rok. Niewyobrażalnym jest dla mnie fakt, iż ktoś może być tak nieludzki, by zadać ból takim kruszynkom. Ale jak widać ludzkie bestialstwo nie ma granic. Czy takie zachowanie i czyny można w jakikolwiek sposób wytłumaczyć? Jakoś usprawiedliwić?

NIE, NIE, NIE, NIE!!!!!!!!!!!!!

Nie potrafię objąć umysłem takiego zachowania. Patrząc na te małe skarby, ich delikatne ciałka, na samą myśl o takim okrucieństwie chce mi się płakać. Nie potrafię wymyślić takiej kary dla kata, która byłaby adekwatna do dokonanych czynów.

Najgorszy jest fakt, że często dzieje się to w „naszym sąsiedztwie”, ktoś coś słyszał, coś widział, ale nikt nic nie mówi. Bo po co się wtrącać, a już reagować – toż to absurd! Panie pielęgniarki, lekarki w przychodniach nie są zaniepokojone siniakami, dziwnymi tłumaczeniami rodziców? Gdzie tu są ludzkie odruchy??!! Jak siebie dorośli leją po mordach to niech się obijają, ale dzieci niech zostawią w spokoju!!!

Patrząc w oczy moim dzieciom, widzę bezgraniczną miłość i ufność. Jasne, że takie szkraby potrafią człowiekowi nieźle zaleźć za skórę, to normalne. To trudy wychowania, odpowiedzialność, dojrzałość. Ale żeby z premedytacją podnieść na nie rękę, pas, kabel, młotek czy co tam jeszcze te bestie wymyślają??!! I to systematycznie, jeden siniak czy złamanie się nie zagoi, a małe ciałko ponownie zostaje okaleczone. A psychika? Taki mały człowieczek, jeśli przeżyje, już nigdy nie zazna spokoju. Nie rozumie zachowania dorosłych, nie wie czym sobie zasłużył na takie traktowanie. Ale czy potrafimy odpowiedzieć na to pytanie – czym to dziecko sobie zasłużyło na takie traktowanie? Na takie cierpienia? Czy Ci zwyrodnialcy myślą, że im mniejsze dziecko tym słabiej odczuwa ból?!

Jak tylko pomyśle sobie, albo wyobrażę taki mały, bezbronny skarbek gdzieś tam, zwinięty, zapłakany w kącie pokoju, czy sponiewierany w łóżeczku, mam ochotę wyć. Ludzie gdzie podziały się wasze rozumy!! Wasze normalne uczucia, relacje, odruchy??!! Wiem, że często zalewacie je alkoholem czy innymi używkami, ale dajcie żyć Waszym dzieciom! A jeśli nie jesteście w stanie udźwignąć tej odpowiedzialności jaka na Was spoczywa, jest wiele opcji które możecie wykorzystać, wystarczy tylko odrobina ludzkich zachowań.

STOP KATOWANIU DZIECI!!

Nie mam pomysłu na pytanie zachęcające Was do skomentowania tego wpisu, ale czy trzeba zachęcać…?

8
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Milena Kamińska
Gość
Milena Kamińska

STOP KATOWANIU DZIECI!! ciężki i niezrozumiały dla mnie temat , moje jest zdanie takie że żaden zdrowy człowiek nie jest w stanie dopuścić się takiego czynu są to osoby chore psychicznie

Magdalena Marczuk Romanowska
Gość
Magdalena Marczuk Romanowska

Też uważam, że ten kto podnosi rękę na bezbronne dziecko nie jest normalny!!!

Jagoda Polak-Wątor
Gość
Jagoda Polak-Wątor

Pracuje w osrodku pomocy spolecznej i spotykam sie w swojej pracy z roznymi sytuacjami. Sama jestem mama 3,5 letniego Mateuszka. Jak dla mnie kara dla dzieciecych oprawcow nie wazne czy to pedofil czy ojciecc matka czy sasiad powinna byc jedna – smierc. I choc to okrutne i zapewne wiele osob mnie za to zlinczuje moim zdaniem tylko tak mozna ich ukarac! Dzieci nie obronia sie same ufaja i kochaja bezgranicznie. Kto je krzywdzi zasluguje jak dla mnie na najgorsza kare!

Magdalena Marczuk Romanowska
Gość
Magdalena Marczuk Romanowska

Niby tak, ale czy śmierć dla takich oprawców nie byłaby zbyt „szybkim” rozwiązaniem? Niezależnie od formy jej wykonania, to chwila cierpienia i koniec, a katowane dzieci cierpią do końca swoich dni. Więc kat też powinien cierpieć i nie zaznać spokoju. Takie moje zdanie

Jagoda Polak-Wątor
Gość
Jagoda Polak-Wątor

Moze i za szybkim ale mialabym pewnosc ze zadne dziecko nie zostanie wiecej przez niego skrzywdzone. Dla mnie osobicie kary sa nieadekwatne do popelnianych przestepstw. Zwlaszcza dzieci POWINNY BYC CHRONIONE NAJBARDZIEJ przez organ sprawiedliwosci bo kto krzywdzi bezbronne dziecko jest ZWYRODNIALCEM ktory zasluguje na najciezsza kare

Magdalena Marczuk Romanowska
Gość
Magdalena Marczuk Romanowska

to mocny argument, ale jakby taki posiedział w pace z równymi sobie, został by tam „odpowiednio” potraktowany to może by mu się odechciało. Oczywiście oby siedział tam do końca życia, a nie że wyjdzie za dobre sprawowania. nie minie dużo czasu a znów podniesie rękę.

Maria Ciahotna
Gość
Maria Ciahotna

To rzeczywiście straszne, nie do pojęcia, przecież dziecko nie ma jak się bronić, początkowe zaufanie wobec dorosłych i miłość do rodziców przeradza się w lęk, nienawiść, brak poczucia bezpieczeństwa… a to wszystko zostaje w nich na zawsze – przykro to mówić, ale krzywd rodziców dzieci nie potrafią nigdy całkowicie zapomnieć. A karuzela zła właśnie w ten sposób się nakręca… Dzieci dorastają a wcześniej poznane zachowania niestety często stają się dla nich normą – przecież „w ten sposób rozwiązuje się wszystko”. Okropność… choć przyznam, że z trójką dzieci nie zawsze łatwo jest trzymać ręce na boku, głos spokojny, być wyrozumiałym i… Czytaj więcej »

Magdalena Marczuk Romanowska
Gość
Magdalena Marczuk Romanowska

Marysiu :)

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close