Ciąża 9 marca 2018

Urodziny jedyne w swoim rodzaju – nie zgadniesz jak i gdzie je spędziłam!

Urodziny można świętować w różny sposób. Zależy co kto lubi. Jedni obchodzą ten dzień skromnie, w domowym zaciszu. Inni wolą celebrować go hucznie i na bogato. Jeszcze inni udają, że wiosen wcale im nie przybywa i swoich urodzin w ogóle nie obchodzą.

Ja ze swoim wiekiem problemu nie mam, nigdy nie miałam i mam nadzieję, że tak mi już zostanie, aż po starości kres. Tak więc swoje urodziny obchodzę, a jakże! Chętnie przyjmuję gości (wraz z upominkami :P ) i równie chętnie piekę dla nich różne słodkości.

Jednak nie ukrywam, że zazwyczaj moje urodziny są dosyć… nudne – mówiąc wprost (mam nadzieję, że nikt nie poczuje się tym stwierdzeniem dotknięty! ;-)). Własne cztery kąty, najbliższa rodzina, ciacho, kawa… I w zasadzie tyle. Jak akurat nie jestem w ciąży lub nie karmię piersią, to jeszcze jakiegoś procenta się napiję. Ale tak się składa, że od trzech lat – z rzędu! – celebruję swój geburstag zupełnie na trzeźwo, wznosząc toasty wodą źródlaną! Istne szaleństwo, prawda? ;-)

No więc w tym razem postanowiłam to zmienić. Wyjątkowo zapragnęłam zaszaleć i sprawić sobie urodziny, jakich jeszcze nigdy nie miałam. Co prawda liczba wiosen w tym roku wcale nie jest szczególna, żebym musiała jakoś specjalnie ją wyróżniać, ale czy z pompą trzeba świętować tylko te okrągłe urodziny? No nie!

Dlatego właśnie postanowiłam, że mój 32 jubileusz będzie inny niż wszystkie. Wyjątkowy i oryginalny. Pomysłów miałam co najmniej kilka. Wiele propozycji podsuwał też wujek Google – od wizyty w salonie SPA, po bardziej szalone opcje, typu lot paralotnią, czy kurs nurkowania (z rekinami). Tak więc opcji było sporo – do wyboru, do koloru. Nic tylko brać, płacić i się bawić.

Ja jednak obrałam zupełnie inną drogę, ekstremalną i prawdę powiedziawszy nie zapewniającą przyjemnych doznań, ale za to darmową! :P I na zawsze pozostanie w mej pamięci.

Ciekawi jesteście na co się zdecydowałam? ;-)

Nie będę Wam proponować zabawy w zgadywankę, bo i tak raczej nikt nie wpadłby na ten sam pomysł co ja, dlatego od razu zdradzę Wam, że tegoroczne urodziny spędziłam… na porodówce!! :D

Prawda, że to zwariowany, oryginalny i zarazem hardcorowy pomysł?! :D  Zupełnie nie wiem dlaczego personel oddziału położniczego śmiał się ze mnie i jednogłośnie ocenił moją imprezę jako „masakrę?!

Może nie było Fonsi`ego z Despacito, drinków z palemką i fajerwerków o północy, ale za to były inne atrakcje, jak skakanie na piłce, kroplówka, zastrzyki, ciepły prysznic (we dwoje) i gaz rozweselający…  Do tego mnóstwo bólu, potu i krwi – czy to nie brzmi fajnie? ;-)

Ok, fajnie może faktycznie nie. Prawdę powiedziawszy pół „imprezy” sama przeklinałam ten dzień i chciałam, żeby jak najszybciej się skończył. Ale kiedy już miałam wszystkich wyprosić i trzasnąć za nimi drzwiami, ktoś w końcu podarował mi prezent. Jeden, ale jaki cudowny! Mierzący 55 cm i ważący 3780 g! Mięciutki, różowiutki i taki słodziutki! Najpiękniejszy podarunek jaki kiedykolwiek dostałam.

I od tej pory, z tymże „podarunkiem” co roku będziemy RAZEM świętować dzień urodzin :D

Czy mogłam to wszystko sobie lepiej wymyślić?? ;-)

 

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Kasia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Kasia
Gość
Kasia

Gratulacje!:) jakie imię będzie miał Maluszek? Wszystkiego dobrego!!!

Kasia
Gość
Kasia

Gratulacje!:)

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close