Gry planszowe i nie tylko 4 godziny temu

Worms: gra planszowa – Kultowe robaki wracają na stół!

Pamiętacie te popołudnia, gdy siedziało się przed wielkim, buczącym monitorem kineskopowym, a jedynym celem w życiu był idealny rzut Świętym Granatem Ręcznym? Jeśli na samo wspomnienie „Halleluja!” czy widok spadającego Betonowego Osiołka szybciej bije Wam serce, to mam coś specjalnego. Wydawnictwo Rebel wzięło na warsztat legendę naszego dzieciństwa i zamknęło ją w pudełku  Worms: gra planszowa. Czy to się mogło udać? Czy planszowe Wormsy bawią tak samo, jak te cyfrowe? Zapraszam Was na sentymentalną podróż, w której gry planszowe wchodzą na zupełnie nowy pułap.

Powrót do przeszłości, czyli „I’ll get you!”

Dla nas – dzisiejszych rodziców – Wormsy to nie tylko gra. To symbol czasów, gdy jedną klawiaturę dzieliło się z bratem, siostrą i połową podwórka. Dziś, zamiast kłócić się o to, kto teraz trzyma myszkę, możemy usiąść przy stole z własnymi dzieciakami.

Worms: gra planszowa

Fot. Archiwum prywatne

Muszę przyznać, że pod kątem klimatu Rebel zrobił kawał dobrej roboty. Już od otwarcia pudełka uderza ten specyficzny humor i grafika, której nie pomylicie z niczym innym. Są wybuchające beczki, są skrzynki spadające prosto z nieba i ten cudowny, radosny chaos, za który tak bardzo kochaliśmy Wormsy w wersji komputerowej.

Co znajdziemy w środku Worms: gra planszowa? 

Komponenty? Pierwsza klasa. Figurki robaków są po prostu urocze – u nas w domu już padły deklaracje, że będziemy je malować. Mapa to klasyczne heksy, więc każda partia wygląda inaczej, co fajnie imituje losowo generowane poziomy z oryginału. Choć jest ich trochę za mało. 

Fot. Archiwum prywatne

Ale to, co nas najbardziej „podjarało” (wybaczcie kolokwializm, ale inaczej się nie da!), to karty broni. Mamy tu wszystko:

  • Bazooka i Granat – absolutna podstawa, by przetrwać pierwszą turę.
  • Kij bejsbolowy – nic nie daje takiej satysfakcji, jak widowiskowe wybicie robaka przeciwnika prosto do wody.
  • Legendarny arsenał – Bananowa Bomba czy Samonaprowadzający Gołąb wywołują dokładnie takie same salwy śmiechu, co 20 lat temu.
Worms: gra planszowa

Fot. Archiwum prywatne

Jak się w to gra, czyli gdzie leży haczyk?

Teoretycznie? Zasady ogarniecie w 10 minut. Gra jest szybka, a mechanika ruchu wydaje się banalnie prosta. Rzuty kośćmi oddają ten stres, gdy wiatr znosił pocisk z bazooki tuż przed samym wybuchem. Jednak to właśnie tutaj – o ironio – poczułam lekki zgrzyt.

Worms: gra planszowa

Fot. Archiwum prywatne

W komputerze wszystko liczył procesor. Tutaj? Cały „silnik” gry to my. Przesunięcie robaka na sąsiednie pole czy jeden niefortunny strzał potrafi odpalić reakcję łańcuchową, nad którą trudno zapanować. Wybucha beczka, co aktywuje minę, ta odrzuca innego robaka na drugą stronę mapy… i nagle lądujemy w gąszczu pytań: „A jakie to miało pole rażenia?”, „Czy on jeszcze stoi, czy już odpadł?”.

Przyznam szczerze – przy tym chaosie nietrudno o pomyłkę. W ferworze walki łatwo przeoczyć jakiś detal, a wtedy gra przestaje być sprawiedliwa. Zapanowuje chaos, który jedni pokochają za tę nieprzewidywalność, a inni (ci bardziej poukładani) po prostu przeklną. To dla nas lekcja pokory. Przyzwyczailiśmy się do wygody ekranu, a tutaj to my musimy być sędzią i komputerem w jednym. Błędy w „kodzie” są tu po prostu wpisane w cenę zabawy.

Fot. Archiwum prywatne

Rodzinny wieczór z dawką adrenaliny

Rozgrywka idealnie sprawdza się jako wspólny czas, o ile nie macie w domu samych nerwusów! Jeśli Wasze dzieci (lub mężowie…) źle znoszą porażki, przygotujcie się na spore emocje. Całość zamyka się w 30–45 minutach. To taki „złoty czas” – dzieciaki nie zdążą się znudzić, a my mamy chwilę, by poczuć się jak domowi stratedzy.

To fajny balans między szybką akcją a kombinowaniem, pod warunkiem że potraficie się śmiać z własnego robaka wylatującego w kosmos.

Dlaczego mimo wszystko warto?

  1. Łączymy pokolenia: Mało jest gier, w których rodzice bawią się tak dobrze, jak dzieci. Tłumaczenie młodszemu pokoleniu, dlaczego ta owca właśnie wybuchła, to czysta frajda.
  2. Złośliwość z przymrużeniem oka: Tak, walczymy ze sobą, ale oprawa jest tak absurdalna, że eliminacja z gry kończy się raczej żartem niż fochem.
  3. Regrywalność: Modularna plansza sprawia, że każda bitwa to inna historia.

Fot. Archiwum prywatne

Moje sentymentalne podsumowanie

Czy planszówka Worms: gra planszowa zastąpi komputerowy pierwowzór? Pewnie nie. Ale dobrze go dopełnia. To fizyczne rzucanie kostką i przesuwanie figurek daje masę satysfakcji. Dla nas to powrót do beztroskich lat, a dla dzieciaków – niezła lekcja taktyki (i cierpliwości!) bez gapienia się w telefon.

Będę z Wami szczera: Worms: gra planszowa budzi u nas mieszane uczucia. Z jednej strony mamy kupę śmiechu, z drugiej – rozgrywka pod kątem technicznym trochę nas wymęczyła. Ten „decyzyjny chaos” sprawia, że czasem ma się ochotę po prostu rzucić ręcznik i przestać liczyć te wszystkie pola rażenia. Brakuje tu kogoś, kto załatwiłby za nas te nudne formalności.

Mimo to magia nostalgii działa. Wiem, że będziemy do Wormsów wracać. Może z większym luzem do zasad, a mniejszym parciem na wynik? Bo koniec końców, ta gra nie jest idealna, ale jest… niesamowicie „wormsiasta”!

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Targi 7 dni temu

Targi Mamaville 2026 – spotkajmy się w Warszawie i Gliwicach

Targi Mamaville wracają z kolejną edycją wydarzenia dla rodzin, które łączy przestrzeń zakupów z edukacją i spotkaniami z ekspertami. Od 12 lat Mamaville wspiera polskie marki, lokalnych twórców oraz świadome podejście do rodzicielstwa, tworząc miejsce wymiany doświadczeń i inspiracji.

W 2026 roku zaplanowane zostały dwa spotkania – w Warszawie i Gliwicach.

📅 Terminy i lokalizacje:
Warszawa – 15 marca, Arena Ursynów
Gliwice – 29 marca, PreZero Arena Gliwice

 

Dla kogo są Targi Mamaville?

  • dla kobiet w ciąży, które przygotowują się na przyjście dziecka i chcą spokojnie zapoznać się z ofertą produktów oraz wiedzą ekspertów,
  • dla świeżo upieczonych rodziców szukających wsparcia, sprawdzonych rozwiązań i praktycznych wskazówek na start,
  • dla świadomych rodziców, którzy chcą poszerzać swoją wiedzę i podejmować bardziej uważne decyzje zakupowe i wychowawcze,
  • dla rodzin oczekujących dziecka i chcących zdobyć rzetelną wiedzę od uznanych ekspertów w jednym miejscu,
  • dla wszystkich, którzy cenią możliwość poznania polskich marek i rozmowy bezpośrednio z twórcami,
  • przede wszystkim dla osób, które chcą w jeden dzień i w jednej przestrzeni znaleźć produkty potrzebne w pierwszych latach życia dziecka — od wyprawki po codzienne akcesoria wspierające rozwój i komfort rodziny.

Co czeka odwiedzających?

Targi Mamaville od lat są miejscem, w którym szczególną rolę odgrywają polskie marki rodzinne i autorskie projekty. Na stoiskach pojawią się producenci odzieży dziecięcej, zabawek, książek, kosmetyków oraz akcesoriów tworzonych z myślą o jakości, funkcjonalności i odpowiedzialnej produkcji. To przestrzeń, w której można poznać historie stojące za markami, porozmawiać bezpośrednio z twórcami i świadomie wybierać produkty powstające lokalnie.

Obecni będą także producenci wózków i fotelików, dzięki czemu rodzice mogą w jednym miejscu zobaczyć różne rozwiązania i porównać je w praktyce.

 

🧡 Program warsztatów i spotkań z ekspertami

Integralną częścią wydarzenia jest program edukacyjny skierowany do rodziców i dzieci.

👶 Dla dzieci:

  • strefy animacji i kreatywnej zabawy przygotowane z myślą o najmłodszych uczestnikach.

👩‍👧‍👦 Dla rodziców:

  • warsztaty z pierwszej pomocy,
  • spotkania z położnymi i doradcami laktacyjnymi,
  • warsztaty psychologiczne i edukacyjne.

W edycji warszawskiej gościem specjalnym będzie Rozwojowa Mama, która poprowadzi spotkanie dotyczące wspierania rozwoju dziecka w codziennych sytuacjach i budowania uważnej relacji z maluchem.

Podczas wydarzenia w Gliwicach pojawi się Pan Tabletka, znany z popularyzowania wiedzy o zdrowiu i świadomym podejściu do suplementacji oraz odporności dzieci i dorosłych.

 

 


Portal W Roli Mamy tradycyjnie obejmuje Targi Mamaville patronatem medialnym. Robimy to, bo lubimy wspierać mądre inicjatywy 😉

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Dom 9 marca 2026

Co siać w marcu, by latem cieszyć się wspólnymi zbiorami?

Marzec to moment, w którym natura budzi się do życia, a dla nas – rodziców – to idealna okazja, by odciągnąć dzieci od ekranów i pokazać im magię natury. Co siać w marcu, aby letnie śniadania smakowały własnym pomidorem, mietą  a balkon utonął w kolorowych kwiatach?

Przygotowaliśmy listę roślin, które wybaczą drobne błędy młodego ogrodnika i dadzą spektakularny efekt!

Dlaczego warto założyć ogródek z dzieckiem?

Zanim przejdziemy do konkretów, pamiętaj, że sianie nasion to dla dziecka:

  • Lekcja cierpliwości (czekanie na pierwszy kiełek).
  • Trening motoryki małej (chwytanie małych nasionek).
  • Budowanie zdrowych nawyków (dziecko chętniej zje warzywo, które samo wyhodowało).

Co siać w marcu – idealne warzywa do siewu

W marcu przygotowujemy tzw. rozsadę (rośliny w doniczkach na parapecie) oraz siejemy pierwsze gatunki prosto do gruntu.

  1. Pomidorki koktajlowe (Siew do doniczek)

To absolutny hit dla dzieci! Są słodkie, małe i idealne do rączki.

  • Kiedy: Cały marzec.
  • Dlaczego warto: Obserwowanie, jak ziarenko zmienia się w wysoki krzew, jest dla malucha fascynujące.
  1. Groszek cukrowy (Siew do gruntu/skrzynek)

Groszek można siać już pod koniec marca, bo nie boi się lekkich przymrozków.

  • Zabawa: Nasiona groszku są duże i łatwe do układania w ziemi przez małe rączki.
  1. Rzodkiewka i szpinak (Siew do gruntu)

To „warzywa błyskawiczne”. Jeśli Twój maluch jest niecierpliwy, rzodkiewka pokaże listki już po kilku dniach!

Kwiaty, które zachwycą małego odkrywcę

Kolorowy ogród lub balkon to nie tylko estetyka, to też zaproszenie dla pszczół i motyli.

  • Aksamitki: Nazywane „śmierdziuszkami”, są niezwykle odporne. Wybaczą nieregularne podlewanie i szybko zakwitną na pomarańczowo i żółto.
  • Słoneczniki: Możecie posiać je w doniczkach pod koniec marca. Dziecko będzie mogło mierzyć swój wzrost względem rosnącego kwiatu!
  • Nasturcje: Ich nasiona są duże jak pieprz, a kwiaty… są jadalne i świetnie zdobią letnie sałatki.

Owoce z parapetu: Poziomki

Choć większość owoców sadzimy z gotowych sadzonek, marzec to ostatni dzwonek na wysiew poziomek. Własne owoce zbierane prosto z krzaczka w lipcu to dla dziecka najlepsza nagroda za marcową pracę.

Marcowy niezbędnik małego ogrodnika

Aby wspólne sianie było przyjemnością, przygotuj:

  1. Lekkie podłoże (ziemia do siewu i pikowania).
  2. Pojemniki (mogą być kubeczki po jogurtach – recykling to też ważna lekcja!).
  3. Spryskiwacz do wody – dzieci uwielbiają „robić deszcz”, a delikatna mgiełka nie wypłucze nasion.

Wskazówka od nas: Podpisujcie doniczki! Możecie przygotować kolorowe tabliczki z rysunkiem danego warzywa – to świetna zabawa plastyczna na deszczowe popołudnie.

FAQ – Najczęstsze pytania o to co siać w marcu

Czy można siać w marcu na balkonie?

Tak! Rzodkiewka, sałata czy groszek świetnie poradzą sobie w skrzynkach balkonowych, jeśli temperatura nie spada drastycznie poniżej zera.

Co zrobić, gdy siewki „wyciągają się” do góry?

To znak, że mają za mało światła. Przestaw je na najbardziej nasłoneczniony parapet (południowy).

Chcesz wiedzieć, jak zrobić domowy nawóz ze skórek bananów, który przyspieszy wzrost Waszych sadzonek? Daj znać w komentarzu!

 

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close