To wszystko wina wychowawczyni!


W każdej szkole jest taka jedna najważniejsza osoba. Wcale nie dyrektor. Nie wychowawczyni. Nawet nie kucharka. Sekretarka też nie. Nie nauczyciel budzący grozę wśród uczniów. I nie palacz, bo chyba już nie ma w szkołach palaczy. To ona, królowa szkoły, pierwsza po dyrektorze, a czasem nawet przed dyrektorem. Pani Woźna. Nie byle jaka woźna ze szczotką, tylko Pani Woźna.

Pani Woźna zazwyczaj wszystko wie najlepiej. Kij z tym, że dzieci widuje w przelocie na korytarzu w szatni. Wie i koniec. Bo ona w szkole to pracuje dłużej niż niejedna nauczycielka. I nieważne, że jej rolą jest sprzątanie i (od niedawna) odblokowywanie drzwi do szatni. Ona ma władzę i jej się trzeba bać.

Pani Woźna bez problemu załatwi jedynkę z WF-u. Jak?

– A po co ty do szatni teraz przyszedłeś? Jeszcze nie skończyłeś lekcji.

– Po strój na WF.

– Strój na WF to sobie mogłeś rano wziąć, a teraz to ja cię nie wpuszczę.

– Ale proszę pani, ja dostanę jedynkę!

– Dostaniesz, to się nauczysz.

Nie wymyśliłam tego. Byłam świadkiem.

Inna sytuacja. Maluchy z pierwszej klasy schodzą zapłakane do szatni. Co się stało? A nic takiego, nie zjadły obiadu. Dlaczego nie zjadły? Bo nie ma wychowawczyni, a pani na zastępstwie nie powiedziała, kiedy jest przerwa obiadowa. Pani Woźna oczywiście wie, kto zawinił.

– To wszystko wina wychowawczyni, powinna uczulić dzieci, kiedy jest przerwa obiadowa. To w końcu jest szkoła!

Może to i w końcu jest szkoła, ale dzieciaki ledwo siedem lat pokończyły, a i to nie wszystkie. Zegarków nie noszą, telefonów w szkole używać nie wolno. Nie wiem co winna nieobecna wychowawczyni, ale Pani Woźna wie. Pani Woźna wie wszystko, bo tak i już.

Korytarz długi, zejścia po schodach do szatni są dwa. Jest też dwoje drzwi. Teoretycznie Pani Woźna powinna pilotem odblokowywać jedne i drugie. Teoretycznie.

– Po co oni walą w tamte drzwi, przecież i tak im nie otworzę. Tymi mają schodzić, nie wiedzą? Ja muszę wiedzieć, po co oni idą.

Przy najbliższej okazji zapytam dyrektora, czy faktycznie „tymi mają schodzić”. Tych drugich drzwi Pani Woźna nie lubi, oj nie lubi. Ani wpuszczać nimi, ani wypuszczać. Duśkę już sobie zapamiętała, bo Duśka woli na górę iść tymi drugim drzwiami. Dlaczego? Bo mniejszy ruch na schodach. Wpuszcza, owszem, nie ma wyjścia, wpuścić musi. Ale minę ma przy tym….

Pani Woźna pamięta wszystko i o wszystkich wszystko wie. Większość uczniów zna z imienia i nazwiska, szczególnie tę trudną większość. Może to i chwalebne, ale wiedzę wykorzystuje w dziwny sposób.

– A ty po co idziesz do tej szatni? No to co, że na dwór idziecie? Po co ci ta kurtka jak jest upał? I weź, co masz wziąć, bo potem znowu będziesz mi się tu kręciła, że zapomniałaś. Ty się dziewczyno wreszcie ogarnij, w piątej klasie jesteś.

Ponieważ byłam zmuszona spędzić przerwę w szatni, dowiedziałam się, że z ową dziewczynką to w ogóle jest problem i ona jest jakaś dziwna. Ciągle łazi z tą kurtką po szkole, wszystkiego zapomina, jakby z księżyca spadła. Wiecznie jakieś kłopoty z nią są.

Na moją uwagę, że może ta dziewczynka ma jakieś głębsze problemy, Pani Woźna stwierdziła:

– Mnie to nie obchodzi, to sprawa rodziców.

Brawa dla Tej Pani, asertywność: level hard.

Duśka była zbyt ciepło ubrana, rano było zimno, potem zrobił się upał. Debatowałyśmy we dwie co może zdjąć i czy da radę iść w sandałach z gołymi nogami. Pani Woźna oczywiście musiała wtrącić swoje trzy grosze:

– A czy to ona ma te rajstopy takie grube? No bez przesady, nie jest gorąco. Pani też w spodniach jest. A, pani w krótkich? No ale ja jestem w długich.

Tak, skoro Pani Woźna ma długie jeansy, to na bank powinnam dziecko przegrzać, to chyba oczywiste?

Generalnie lubię panie woźne w szkole u Duśki, miłe są, kontaktowe, można z nimi po ludzku porozmawiać. Ale Pani Woźnej nie trawię. Do końca roku szkolnego dwa tygodnie, wytrzymam. Ale w przyszłym roku jak nic się z nią pokłócę. I mówię Wam, wióry polecą!

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Wcale się nie dziwę, że wióry polecą. I tak chyba wykazałaś się aż zbyt dużym pokładem cierpliwości!

    1. Czasem sama się sobie dziwię, skąd u mnie – choleryczki, tyle cierpliwości. Co to macierzyństwo robi z człowieka…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Masz ochotę wybrać się z dziećmi na wesele? Zastanów się i nie popełniaj tego błędu!


Kilka miesięcy wstecz otrzymałam zaproszenie na ślub i wesele od brata mojego ślubnego i jego narzeczonej. Wiadomo, jak impreza to super zabawa i taki był też plan od początku.

Tyle, że nie bardzo miałam z kim dzieci zostawić, a uparłam się, że wesele to impreza rodzinna i dlaczego mam własne dzieci pomijać, jeśli zostały zaproszone. Nie dałam sobie wytłumaczyć, że lepsze ryzyko zostawienia z “obcymi” – parą naszych przyjaciół – niż szarpanie się z dwójką na imprezie. Tak, to był niebywały błąd.

Mówi się, że wesele to nie impreza dla dzieci, teraz już wiem dlaczego…

Sobota rano – od początku dnia dzikie przygotowania. Mój mąż świadkował, więc wszystko było na mojej głowie. Wcześniejszy tydzień w pracy dał mi bardzo w kość, byłam przemęczona a moja ciąża się zbuntowała, zaczęły się delikatne skurcze, więc łyknęłam no-spę, i postanowiłam dać sobie radę.

O naiwności! Między ludźmi w moje dzieci  (prawie 6 i 3 latka) jakby diabeł wstąpił – oszalały, ganiały jak oparzone po sali, nie usiadły nawet na pięć minut, a ja dawaj za nimi! Przy stołach, obok statywów ze sprzętem, na dworze, po kanapach – byli wszędzie a ja z nimi! Było tam zbyt dużo przeszklonej powierzchni, schodów i otwarte drzwi na zewnątrz, nie mogłam ich bezpiecznie puścić.

Efekt? W skrócie – silny ból brzucha, zawroty głowy a w następstwie stresu i zmęczenia plamienie. I moja mina, która znaczyła tylko tyle – niech ktoś mnie uratuje…W tym miejscu pragnę podziękować dziadkowi Panny Młodej, który uśmiechem i towarzystwem starał się przepędzić chmury znad mojej głowy. I pewnej Agnieszce – nauczycielce edukacji wczesnoszkolnej, że znalazła ochotę i czas, by zachęcić dzieciaki do sensownej zabawy a nie skakania po schodach. Bezcenna pomoc.

Nie usiadłam, nie zjadłam – choć to akurat wina mdłości – nie zatańczyłam. Mnie tam nie było, wesele się działo, a ja robiłam za opiekunkę moich nagle maksymalnie nadaktywnych dzieci. Po pięciu godzinach gehenny powiedziałam dosyć, będąc bliska łez, wymusiłam na mężu aby zawiózł nas do domu.

Ja byłam zaganiana i obolała, on zły na mnie, czego nawet nie starał się ukryć. Tak, mogłam posłuchać i zaryzykować zostawienie dzieci, ale czy mogłabym spokojnie się bawić? Wątpię, choć może źle robię, omijając ryzyko.

W domu też było nie lepiej, czekała mnie histeria, usypianie najpierw młodszego, później wnoszenie starszego na piętrowe łóżko, bo zasnął przy kolacji na krześle…

To był ostatni raz, jak zabrałam dzieci na wesele. Choć nie, czekajcie, w tę sobotę jadę na ślubowanie siostry, a następnie na przyjęcie w restauracji. Powinno być lepiej, bo w ten sposób spotykaliśmy się nie raz i było fajnie.

A teraz łaskawie mi wytłumaczcie, co się do cholery stało, że nie mogłam nad nimi zapanować? Czy to muzyka, hałas, nowe otoczenie, ludzie, inna sytuacja? Ja tego nie rozumiem. Wiem tylko, że złość nieprędko mi minie. W życiu nie uczestniczyłam w bardziej zmarnowanej dla mnie imprezie.

P.S. Mój małżonek bawił się do 6.30 rano… Musiało być fajnie, wierzę na słowo!

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. otoczenie i ludzie , dzieci też mogły wyczuć Twój stres , ja wychodzę z założenia ,że dzieci nie zabieram na wesela na poprawiny na drugi dzień już tak

    1. fajny pomysł z tymi poprawinami :)

    2. Kinga Jukieiwcz

      My za miesiąc idziemy na wesele z synem lat 4. nie mamy go z kim zostawić. Licze się z tym że nie poszalejemy, ale to slub bliskiej kuzynki wiec nie wyobrażam sobie aby nas nie było.

  2. Jestem jak najbardziej za :) wesele z małymi dziećmi to zły pomysł rodzice muszą za nimi ganiać a inni goście patrzą tylko czy zaraz nie zdepczą jakiegoś malucha. Wesele z dziećmi mowie stanowczo nie ! Na poprawiny już zabrała bym dziecko to już spokojniejsza impreza :) A nie zawsze Państwo Młodzi zapraszają z dziećmi .

  3. Dziwię się że mąż Was samych zostawił i sama musiałaś i na sali i w domu ogarnąć dzieci tymbardziej będąc w ciąży. My nigdy nie braliśmy córki na wesela, ale były dzieci na owych weselach i jak widziałam zamieszanie, szał dzieci to cieszyłam się że nasza została w domu. To muzyka,dużo ludzi więc popisy dzieci tak wpływają na ich zachowanie myślę.

    1. Mąż śmigał między młodymi – był świadkiem, miał full obowiązków tego dnia. Ile mógł, tyle pomagał, reszta spadła na mnie. Ale nie było to miłe przeżycie.

  4. Ja zabieram było by mi smutno bez córki odworze w wieczorm lub dziadek zgarnia moja raczej jest grzeczna na takich imprezach teraz pary młode organizuja konciki dla dzieci wiec zawsze jest co robic zawsze pytam czy bedzie cos dla dzieci raz nawet był animator i robił bańki mydlane

  5. Ja bylam ostatnio na 3 weselach oczywiscie mala zostawilam z siostra . Na ostatnim weselu byla 5 maluchow w jednym wieku totalna masakra rodzice brak prywatnosci jesden placz marudzenie I bieganie tam I spowrotem jedna z mam siedziala obok I az lzy sie jej polewaly bo stale klocila sie z mezem o to kto ma na chwile byc z malym do 23z utesknieniem czekali az maly zasnie lecz bez skutku pospal w hotelu godzine I z wesela dla nich nici . Mowie stanowczo nie ! Dlatego ja nie zabieralam coreczki bo wiedzialam ze bedzie mnie czekalo to samo :)

    1. Dużo zależy też od tego jaki temperament ma dziecko i czego od wesela oczekują rodzice. Jeśli chcą się dobrze bawić to lepiej zostawić dziecko w domu.

    2. Angelika, po tym, co sama przeżyłam z moimi całkiem ogarniętymi dziećmi na co dzień, więcej bym nie zabrała dzieci. Moje słodkie, ale temperamentne, odbijało się to nam czkawką .

  6. Ja byłam z synem i było super. Młody bawił się i szalał wesele bez dzieci…hmyy…nic fajnego. Co z tego że musiałam czasem za nim chodzić ważne, że byliśmy razem

  7. Z jednej strony kłopot na głowie a z drugiej jedyna okazja żeby zebrać się pełną rodziną i pochwalić dziećmi :-) Jak mój był młodszy pojechałam z nim ale wcześniej ustaliłam z moją mamą i mężem że na zmianę bawimy dziecko. Przyszło co do czego moje kuzynki się nim zajęły :-D

  8. Byłam na weselu z moją trzyletnią córką i nie mogę powiedzieć na nią złego słowa.Tym bardziej,że była z nami jej rok starsza kuzynka,a we dwie też czasem bywają nie do ogarnięcia.W kościele były bardzo grzeczne,na sali również.Prawie cały czas tańczyły,w przerwach jadły no i oczywiście były zachwycone panią młodą.Towarzyszyły nam do 22.00 później odwieźliśmy do dziadków,a że wesele było dwudniowe to następnego dnia była powtórka z dobrej zabawy,a Tobie jeśli miałaś taką przeprawę to fakt współczuje

  9. Ja corke jesli zabieram to ns chwile ale raczej tego nie robie. Wesele to nie miejsce dla dzieci. Dodam wiecej. My na swoje zapraszalismy bez dzieci. Mielismy zbyt wiele osob do zaproszenia a liczba miejsc ograniczona.

  10. Nie zawsze da się bez dzieci. Wesele wyjazdowe – dość daleko więc pozostawienie dzieci w domu odpada. Jednoczesnie najbliższa rodzina więc wszystkie babcie i ciocie również na owym weselu. Mieliśmy zapewniony pokój i “pilnowaczke” do śpiących dzieci, gdy było trzeba utulic lub nakarmić to w chwilę byłam u góry. Na wesele znajomych gdy mam z kim zostawić dzieci: wtedy bez nich

    1. tak jak piszesz, nie zawsze się da. Fajnie, że udało się Wam tak sprawnie zorganizować.

    2. My właśnie za tydzień jedziemy aż w Bieszczady. Zabieramy 4.5 łatkę i 11 miesięczniaka
      Zostawić nie ma z kim, bo wszyscy są pozapraszani i tez jadą. Pokój mamy duży ale nikogo do pilnowania niestety nie ma wiec córka padnie po 23 pewnie a syn młodszy, liczymy ze zaśnie w wozku..

  11. Ja zawsze zabierałam córkę (teraz ma 4lata) i nigdy nie było problemu. Ostatnio byłam na weselu, na którym byli animatorzy dla dzieci. Przecudowna sprawa. Córki praktycznie “nie było” od obiadu do 22. Córka nie miała wcześniej dużego kontaktu z dziećmi, myślałam że będzie się bała. Nic takiego. Animatorzy byli tak wspaniali, że dzieci nie chciały ich odstąpić na krok. Poza tym miałam pokój na górze i elektroniczną nianię:) Także wszystko da się pogodzić (był z nami również syn 9mies.)

    1. super organizacja, naprawdę podziwiam :)

  12. Oskar miał 5 miesięcy, a my na weselu, sami :) To była wspaniała impreza :D

  13. My w wrześniu mamy jechać 500 km na wesele , nie wyobrażam sobie jechać bez córki. Ma 3 lata wcześniej skończymy zabawę i do pokoju :)

  14. W ubiegłym tygodniu byliśmy na weselu z 2 letnim synkiem. Wytrzymał do 23 i cały czas tańczył z nami nawet na chwilę nie chciał usiąść a później do pokoju poszedł spać oczywiście wymieniliśmy się opieką z babcią żeby każdy mógł się pobawić. Przed nami kolejne wesele w lipcu i nie wyobrażam sobie nie brać dziecka tym bardziej że mamy pokój i będziemy dzielić się opieką.

  15. Anulka Matulka

    My byliśmy we wrześniu zeszłego roku z naszym wtedy 2 latkiem na weselu u kuzyna ( bliskiego).. Wzięłam młodego bo po pierwsze były dzieci ( w jego wieku i trochę starsze), po 2 zaproszenie było jednak dla naszej trójki, a po 3 nie miałam z kim w razie czego zostawić ( i tak już dość aktywnego) synka.. Tyle że mieliśmy moją babcie ( prababcie synka) w pogotowiu.. i tak do ok 21 syn był z nami na weselu, później zebraliśmy się w trójkę i odwieźliśmy synka do mojej babci ( bałam się zostawić synka na całe popołudnie i noc u babci, bo wiadomo wiek robi swoje).. Ok 22 syn był wykąpany, przebrany, opowiedziałam mu bajkę i poszedł spać.. My cichaczem wróciliśmy na wesele.. Bawiliśmy się może do 4, pojechaliśmy do domu babci żeby przenocować i uwierzcie mi że synek obudził się dopiero wtedy kiedy się przebraliśmy i leżeliśmy z mężem w łóżku :D po śniadaniu wróciliśmy do naszego domu… więc nie mówię, że wesele z dzieckiem jest złe, ani dobre, ale trzeba wyczuć dziecko.. Bo szczerze mówiąc teraz ( syn za miesiąc skończy 3 lata) nie wiem czy wzięłabym go na wesele bo stopień jego nad aktywności jest już bardzo duży :D

  16. sorry, że to napiszę… świadek świadkiem, ale że przy dzieciach żonie w ciąży nie pomógł? przesada

    1. No właśnie!
      A wczesniej trzeba było przygotować dzieciaki rozmowami , że mają być w miarę grzeczne itp. I z mężem tak samo ustalić kto kiedy zwraca uwagę i pilnuje dzieci . W ciąży żona a on lata i zapomniał o rodzinie ? Trochę nieodpowiedzialne :(

    2. Małgorzata, Paulina, nie zapomniał, to nie tak, starał się nimi zajmować, ale ganiał za młodym, z wódką z prezentami do kelnerów… Jak wracał na salę to też miał na oku dzieci ale łazić a nimi wszędzie nie mógł. Z dziećmi rozmawiałam, oczywiście, ale koniec końców, bez efektu.

  17. My w sobote bralismy slub coreczka 4 lata oczywiscie nam towarzyszyla i nie widzialam innej opcji , inne dzieci takze byly bawily sie na placu zabaw , u gory byl hotej cora potem poszla spac z moja kuzynka

  18. My pierwszy raz planujemy się wybrać ale zobaczymy jeszcze jak to będzie

  19. Podejrzewam, że gdyby miejsce było bardziej bezpieczne i wiedziałabyś, że nie uciekną ani sobie krzywdę zrobią to byłoby lepiej. Ja byłam już na weselu z 4 miesięczną i 5 latką a potem jak miały 2 i 7 lat i pierwsze to wiadomo że mało zabawy bo karmienia itp ale wspomnienia miłe. To drugie to super zabawa bo była pani do pilnowania.

    1. tak, gdyby przestrzeń byułą inna, ogrodzona, to pal licho mogliby ganiać, byle na oko, a tam od groma szkła, schody i brak ogrodzenia na ogrodzie

  20. Nigdy w życiu..
    Uważam ze to nie jest miejsce dla dzieci..
    Noszone gorące dania,głośna muzyka cała noc,alkohol…

  21. Ja mam tylko dobre wspomnienia synek 4 lata córeczka 2 siedzieli z nami na obiedzie a później przetańczyli każdą piosenkę podchodzili do stolika tylko się napić czy coś przekąsić .Mała przespała się na sali w wózku z dwie godzinki i dalej w tany balowali do 3 w nocy i nie byli zadowoleni że trzeba iść do domu bo rodzice zmęczeni

  22. Ja z moim dzieckiem bylam na weselch, osiemnastkach, leciach. Bylo spoko ale byl kp. Teraz ma 2 lata i czeka mnie wlasne weselicho:)

  23. Tez nie jestem zwolennikiem

  24. Teraz w sobotę byliśmy na weselu dosyć daleko od domu to córki zostały z dziadkami a we wrześniu starsza 6 córkę zabieramy z sobą a jak się zmeczy dziadek ja odbierze bo jest niedaleko domu a na poprawiny zabieram też mała :)

  25. Wg mnie wesele to impreza rodzinna. Uważam że czas dla dzieci powinien być też zorganizowany tym bardziej jeśli dzieci są zaproszone.

    1. tak jak pisały wcześniej dziewczyny, animator byłby strzałem w dyszkę

  26. My z mężem idziemy na wesele w sierpniu (ja światkowa) i odrazu mowilam ze nie zabieramy naszej trójki bo by zrobily sodome i gomore i nie poradzilibysmy sobie, a odluzszego czasu nigdzie sami nie wychodzilismy. Bardziej sie obawiamy ze szwagierka sobie nie poradzi w domu z naszą gromadką

  27. Ja zabrałam córkę miała wtedy 2 latka i wiem że nie postapilabym inaczej. Jej radość z tańców. Zachwyt ilością dzieci ludźmi. Oczywiście o uzgodnione porze z bacbcia poszła do niej spać. Musiałam ja pilnować ale cieszyło mnie jak ona się cieszyła teraz jest co wspominać.

  28. my byliśmy z dziećmi na weselu tydzień temu i było to jedno wielkie nieporozumienie… Do dziś mi się zołądek z nerwów trzęsie :/

  29. Ja wzielam dziecko i tesciowa :) jak maly mial dosyc tesciowa zabrala go do hotelu. A my moglismy sie bawic cala noc

  30. Raz bylismy corka miala 3 latka i nigdy wiecej nie poszla. Wtedy do dziadkow odwiezlismy juz o 19. Teraz w październiku bedzie jej druga proba ale bedzie miala 7 lat. Młodszych dwoch nie bierzemy, co sie nalatalam za średnia na chrzcinach tydzien temu to ja podziękuję.

  31. Dzieci są ozdobą takich przyjęć, wesele jest faktycznie wesołe. Ale faktycznie z punktu rodzica to nie ma nic wspólnego z wesołością.

  32. Ja sobie nie wyobrażam wesel bez dzieci!

  33. w lipcu idę na wesele i zabieram swoją 2,3 latkę, nawet jeśli do tej 22 będę uwiązana to trudno, wyznaję zasadę “moje dziecko ja się nim zajmuję i nie zostawiam” tym bardziej że to wesele mojego bliskiego kuzyna, a mała bardzo lubi towarzystwo i tańce; czy nie pożałuję – okaże się w praktyce :)

  34. Byłam ostatnio na weselu i było dużo dzieci najmniejszy mal jakieś 8 msc i wychodzili z nim ok 3 . Ja swojego synka nie wzielam i uważam że to nie jest zabawa tylko obowiązek i jak jest możliwość zostawienie z babcioł to trzeba korzystać . Widziałam jak w toalecie dziecko było karmione i to jest przesada .., ale każdy robi jak uważa dodam że były też starsze dzieci ok 6 lat i świetnie się bawiły .

  35. Matki nabuzowane hormonami po porodzie mają zaburzoną percepcje – nie widzą nic poza dzieckiem. Nie szanują siebie, nie dbają o własny relaks i dobre samopoczucie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Małe co nieco na ciepły czerwcowy dzień, czyli deser z owocami


Deser z owocami to istna rozkosz dla mojego podniebienia. Szczególnie jeśli w roli głównej występują truskawki lub owoce leśne. Tych drugich jeszcze nie upolowałam, ale truskawki królują w mojej kuchni od kilku tygodni i mam nadzieję, że zdążę się jeszcze nimi nacieszyć, w różnych postaciach. 

Dziś serwuję deser, który z miejsca trafia do moich ulubionych, ponieważ jest niezwykle prosty, wymaga tylko kilku składników i szybko się go przygotowuje. Cechuje go delikatny i niezbyt słodki smak, a dodatek soku z cytryny sprawia, że staje się on lekko orzeźwiający.

Najlepiej smakuje mocno schłodzony, w ciepły, słoneczny dzień. Można dopieścić go dodatkiem mięty, gorzkiej czekolady lub mojej ulubionej granoli. Zaletą tego deseru jest również to, że można go komponować nie tylko z truskawkami, lecz wieloma innymi owocami – na pewno wyśmienicie będzie smakować z jagodami, malinami czy poziomkami, na które z niecierpliwością czekam.

Przechodząc do meritum, na przygotowanie trzech pucharków (wysokich szklanek) zużyłam:
– 200 g schłodzonej śmietany 30%,
– 250 g zmielonego serka twarogowego (wedle uznania może być serek mascarpone),
– 100 g białej czekolady,
– sok z jednej małej cytryny,
– truskawki – nie pytajcie ile dałam, bo nie wiem ;-)

deser z owocami 1

Wykonanie:
1. Rozpuszczam czekoladę. I odstawiam do ostygnięcia.
2. Ubijam śmietanę. Gdy jest już „sztywna”, zmniejszam obroty miksera.
3. Cały czas mieszając, dodaję serek twarogowy i sok z cytryny.
4. Gdy czekolada jest już schłodzona, dodaję ją do masy i wszystko mieszam.
5. Całość przekładam do pucharków, na przemian z owocami. Wierzch dekoruję pokruszoną gorzką czekoladą.

I gotowe! Życzę smacznego!

deser z owocami 2

deser z owocami 3

 

 

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

500+ na moim koncie! Zdradzę Wam co zrobię z pieniędzmi moich dzieci


Dzieci to takie żywe skarbonki bez dna, wrzucasz w nie, inwestujesz, a tam ciągle brzdęk pustej puszki słychać. Choćby nie wiem ile babcie pomagały i dorzucały, kasa na dzieci zawsze się przydaje. Dlatego opcja „pięćset plus” bardzo mnie cieszy. I nie zamierzam  brać jej na własne potrzeby.

Wobec dodatkowej kasy, w teorii przeznaczonej jedynie na moje drugie dziecko, mam już pewien plan. Po pierwsze, pięćset podzielę na dwoje, bo tyle mam dzieci. Po drugie, pieniądze przeznaczę na dwa cele – bieżące wydatki, ale również inwestycje.

Bieżące wydatki będą stanowić aktualne potrzeby małolatów typu: ubrania, buty, jakieś zajęcia sportowe lub wycieczki, które bardzo lubimy, a nie zawsze nam na nie wystarcza. Natomiast w ramach inwestycji chcę odkładać dzieciom pieniądze, na specjalnie dla nich założonym koncie.

Nie wiem, jak długo przetrwa program pięćset plus, ale jeśli nikt go nie usunie do czasu pełnoletności moich pociech, zdołam uzbierać dla nich całkiem ładną kwotę. Skromnie licząc, powiedzmy po stówce miesięcznie, w roku daje to 1200 zł, a przez osiemnaście lat 21 600 zł. Niezła sumka jak na start w dorosłość, prawda? Kto by tyle nie chciał dostać na osiemnaste urodziny?

No a gdyby tak móc odkładać całe 500 zł, w skali roku wyszłoby 6000 zł, co z kolei po osiemnastu latach dałoby sumę 108 000 zł! Czy nie byłoby cudownie z takim wynikiem startować w dorosłość?! Oczywiście w naszym przypadku kwotę podzieliłabym sprawiedliwie na pół, ale 54 000 zł to wciąż bardzo dużo!

A przecież pieniądze z programu 500+  to nie wszystko, odkładać można więcej – każdą czekoladę z tzw. wkładką (kto dostawał ten wie co to ;-) od babć i cioć. Zamiast wypełniać dzieciom pokoje kolejnymi pudłami z zabawkami, czy kupować kilogramy słodyczy, można podarować im kopertę. I nie trzeba się przejmować, że – jak to, dziecku pieniądze?! To nie wypada!

Ależ wypada. To nawet bardzo dobry pomysł. Od wczesnych lat można bowiem uczyć dzieci sztuki zbierania i oszczędzania.

Na początek wystarczy zwykła skarbonka, z czasem jednak przyda się coś „większego” – pojemniejszego i bezpieczniejszego. Nie pamiętam, ile miał Jasiek, kiedy zrobiłam mu pierwszą skarbonkę, dwa może trzy lata? W każdy razie zaczął do niej wrzucać co mu wpadło w ręce, nawet miedziaki i dziś ma w niej tyle, że aż mu zazdroszczę ;-)

Najwyższy więc czas zrobić to, do czego sama zbieram się już od dawna i skorzystać z profesjonalnych narzędzi do oszczędzania.

Sprawa nie jest trudna, bo w dzisiejszych czasach mamy dużo możliwości, trzeba tylko obrać odpowiednią drogę. Jak to zrobić? Ha! Ktoś już o nas – rodzicach, pomyślał i stworzył specjalne produkty przeznaczone dla rodziców chcących odkładać pieniądze na przyszłość swoich pociech. Klikając w link poniżej w szybki i łatwy sposób, z pozycji swojego fotela, można sprawdzić co możemy osiągnąć dla swojego dziecka dzięki takim oszczędnościom. W zasadzie nie trzeba się martwić o to, że o oszczędnościach i inwestycjach nie mamy pojęcia, bo od tego jest tam zespół doświadczonych specjalistów, którzy zadbają o ochronę i pomnażanie naszych pieniędzy. Zresztą sami sprawdźcie! (KLIK)

Myślę, że moje dzieci będą w przyszłości wdzięczne za naukę oszczędzania i odłożone dla nich pieniądze, które mam nadzieję, pozwolą im na samodzielność, inwestycję w siebie (edukację) czy realizację własnych marzeń.


Wpis powstał we współpracy z serwisem Skandia.pl

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. My budujemy dom wiec pieniądze pójdą w większości na ten cel aby dzieci szybciej mogły dostać wymarzone pokoje. Jednak na bieżące potrzeby tez.

    1. Izabela Chojnacka-Wrzyciel

      Jak już do mnie dotrą to pewnie tak właśnie będzie i u nas:)Ale my tez zbieramy – do skarbonki wrzucamy pieniążki ze sprzedanyych starych zabawek:)

  2. Do nas jeszcze nie dotarły. Ale zamierzam odkładać.

  3. Nam się nie należy z jednym dzieckiem, więc póki co nie mam dylematu ;) (będzie we wrześniu hihi)

  4. Ja chciałabym mieć oszczędności :/ Jeśli się uda to będę odkładać, ale jest mi tak ciężko, że raczej nie będę mogła :/

  5. Nam się póki co nie należy, ale jak się załapiemy, to pieniążki w całości pójdą na dzieci – i tak już odkładamy na ich studia, bieżące wydatki załatwiamy z bieżących dochodów, a dzieciaki od dziecka uczą się oszczędzać :)

    1. Maria dlaczego Ci sie nie nalezy skoro piszesz dzieci? To ile masz tych dzieci?

    2. Mamy trójkę, czwarte w drodze. Kłopot w tym, że ja mam czeskie obywatelstwo a mąż od niedawna podwójne, wcześniej miał tylko polskie. Więc dzieci automatycznie mają czeskie, ale okazuje się, że z mocy ustawy powinny nabyć też automatycznie polskie – musimy te kwestię dograć, pozałatwiać odpowiednie wpisy do ksiąg stanu cywilnego, złożyć wniosek o potwierdzenie nabycia faktu obywatelstwa… przed nami sporo papierkowania, ale może się uda – jak by nie z powodu 500+ (bo jak pisałam i tak sobie nieźle radzimy), to przynajmniej wszystko się wyjaśni :)

    3. Aha rozumiem ? w takim razie powodzenia

    4. Swoja droga ja tez czwarte w drodze ? tym bardziej powodzenia mamusiu ☺

    5. fajnie że nie my jedni jesteśmy “wariatami” – choć muszę przyznać, że wiadomość o czwartej ciąży okolica przyjęła jakoś spokojniej niż przy trzeciej ;)

    6. Zawsze znajda sie tacy co wytkna palcami… choc osobiscie sie nie spotkalam na szczęście bo bym gryzła ?

  6. Nie daj boze ktos wyda na wakacje to zaraz pewnie mops przyjdzie

    1. ale że co? dziecku które w życiu nie było na wakacjach nie należą się one?

    2. nie no żartuje, bo jak chcą sprawdzac to zaraz zaczną sie czepiać a uprzejmi sąsiedzi donoszą. “W zeszłym miesiącu kupili auto nowe a teraz pojechali w gory do kurortu, proszę pani”

    3. oj sąsiedzi owszem – coś o tym wiem. Na szczęście 500+ jeszcze nie mam a cala kwota na wakacje odłożona leży i czeka. Niby 500 dają a już rękę z tylu źródeł wyciągają że szkoda gadać. Po co dają? Żeby x2 zabrać?

      1. Droga Pani podwyżki były są i będą i to nie jest spowodowane 500+

    4. A głupie tłumoki sie cieszą :) ze PiS dobry wujek daje

      1. lepiej brać 500 póki Pis daje niż klepać bidę za PO

    5. Monika Ścieplik z jakich zrodel bo ja nic nie wiem ? oświeć prosze

    6. Anna Maria Rutkowska kogo nazywasz głupim tłumokiem? ?

    7. Ci którzy nie widza ze tu daje a tam idą podwyżki. Ze np zabiorą możliwość rodzenia gdzie sie chce robią rejonizację. Ze paliwo w gore żniw bo minister dróg mowi ze kasa pusta. No z kosmosu tych 500 nie wzieli

      1. Rolnicy biorą juz tyle ze im wystarczy… nic im nie będzie jak zabiorą zwrot z paliw …czy nam ktoś oddaje za dojazd do pracy lub firmom transportowym za paliwo ….

    8. Poprzednicy podatki podwyzszali i w zamian nic nie było. Teraz oburzenie wielkie. Ciekawe

    9. Ciekawe z ta rejonizacja tez sie nie spotkalam ? strasza strasza i nic z tego nie wynika

    10. Wchodzi zmiana opieki okołoporodowej. Położne wystawiają petycje. Kto sie obraca w kręgach ten wie. A tak to wszystko po cichutku

      1. edyta jagielska

        a nam robią pod górkę wniosek o 500+ złożyliśmy w kwietniu teraz jeszcze potrzebują naszych wyroków sądowych o rozwodach bo opieka społeczna mści sie że nie udało im się zabrac 2letniego dziecka nam co wy na to?

    11. Ulgi na transport też mają zniknąć.

    12. Zdzisława Jaczyńska

      Ja akurat zamierzam wydać na wakacje. Pierwszą transzę wydałam na opłacenie obozu dla syna, trzy następne wydaję na nasz wspólny wyjazd w góry, dwie następne na przybory i ubrania do szkoły a od pażdziernika zakładam im lokaty, na które pieniążki będą im wpływały. Moi chłopcy jeszcze nigdy nie byli w górach, a zważywszy że mój młodszy jest alergikiem z predyspozycjami do astmy, to myślę że nawet taki wyjazd jest pożyteczny.

  7. Ja jeszcze wniosku nie złożyłam :) Ogólnie z pieniędzmi jednak robię zawsze to samo czyli co miesiąc staram się jakąś kwotę odłożyć :)

  8. My odkładamy chyba że chcemy im.kupić tableta jak .będziemy jechać na wakacje co.my mieli jak.oglądać bajki w podróży a tak reszta jest zbierane na konto i nie ruszana będą mieć na Przyszłość studia jakiś start w dorosłość co by im łatwiej było mimo że dostajemy na jednego to dzielimy na dwóch

  9. Jeszcze nic nie dostaliśmy , ale pójdzie na wydatki typu ubrania , buty ale i na przyjemności typu zakup materiałów do budowy huśtawki i domka , też zamierzam jakąś kwotę odkładać na konto , a skarbonka też u nas od 2 latek i jest sporo , co więcej drobnych i się nie mieści to rozmieniam na papierkowe , ale czas założyć konto lub lokatę dla dziecka

  10. Na podstawowe potrzeby niestety – jedzenie,życie,rachunki. Nie ma co odłożyć.

  11. Pośle dziecko do żłobka i jeszcze muszę dopłacić. .. :-/

  12. Moja 4 latka stwierdziła że kupimy “coś” nowego a do ścian które “udekorowala” i innych swoich “przeróbek” (czyt. demolka), wezwie ekipę z programu “nasz nowy dom” ;)…póki co czekamy na 500 zł a gdzieniegdzie zaczęły się już kontrole na co poszły :D

  13. Część odkładana część wydana na bieżące wydatki związane z dziećmi

  14. Monika Kowalska

    Niestety nie mam dobrej opinii o Skandii.
    Moja córka dostała od babci na pierwsze urodziny fundusz w Skandii. Po trzech pierwszych wpłatach faktycznie pieniądze pracowały i coś tam ich przybyło. Przez kolejne dwa lata nie było żadnego zysku, a opłaty za prowadzenie konta ogromne. W rezultacie po dwóch latach okazało się, że na koncie jest 2/3 wpłaconej kwoty. Postanowiłyśmy wspólnie, że likwidujemy fundusz by więcej nie stracić. Oddali 1/3 wpłaconej kwoty.
    Jak dla mnie to oszuści okradający dzieci.

    1. Skandia zaprasza do kontaktu bezpośrednio z nimi, postarają się znaleźć rozwiązanie dla Ciebie, które będzie satysfakcjonujące.

  15. my będziemy całość wydawać od razu :P serio! dostanę 500, mam 2 dzieci. Każde z nich będzie chodziło dalej na angielski Helen Doron i na Math Riders. Opłaty miesięczne za oba te zajęcia dla całej dwójki to akurat ok. 500 zł. Więc inwestujemy w przyszłosć, ale od razu ;)

    1. zgadzam się w 100 % lepiej wydawać na bieżąco :)

  16. A ja odkładam dziecom pieniążki jak skonczyły 3 miesiace i jednemu i drugiemu i trzeciemu też zacznę jak się urodzi w sierpniu :-) także 4 lata minieło w tym roku … stwierdziłam że rodzinne z opieki będzie dla nich… nie są to duże kwoty ale zawsze… i tak samo zrobimy z 500+ Będą to dla nich… ale już nie dosłownie… po prostu ma im niczego nie zabraknąć… ciuchów wycieczek książek wyposażenia pokoiku :-)

  17. Ale serio myślicie, że będzie co odkładać? że za rok, dwa nie przestaną wypłacać?

    1. Dlatego ja odkladam niewielkie kwoty aby można było w razie co sobie poradzić. Okolo 65 zł miesiecznie… chwilowo wystarcza rodzinne… ale przez jaki czas bedzie to rodzinne tez nie wiadomo. Dlatego zakladam że maksymalnie skladke jestem w stanie podniesc do 100 zł i jak zawolaja wiecej to odmowie… i zostane przy 100 .

  18. Szczypiorkowa Mama

    Muszę przyznać, że podchodzę do tych spraw podobnie jak Ty ;) Dzieci mają swoje skarbonki i odkładają po piątce.

  19. Ja chciałam odkładać na przyszłość dzieci ale niestety muszę je na bieżąco wydawać bo sama wychowuję 2 dzieci :(

  20. Mamuśka Dwójeczki

    Ja mam dostać 1000 na dwoje dzieci i zamierzam oszczędzać tak jak zawsze… Czyli odkąd zaczęłam pracować i byłam jeszcze singielką. Mimo, że zarabiam 2000 zł, przez 7 lat odłożyłam 80 tys. Dzięki temu możemy teraz wyremontować dom i zrobić dla dzieci piękne pokoiki. Dodam, że wcale nie odmawiam sobie przyjemności, nie głoduje i nie kupuję odzieży używanej. Po prostu wiem co i jak kupować :)

    1. Brawo Ty! ;)

    2. Cześć, mogłabyś napisać jak Ty to zrobiłaś? To mój e-mail wejalus@wp.pl
      Póki co jestem młoda singielka i cały czas zastanawiam się co gdzie i jak kupować by nie zbankrutować przy 2000miesięcznie

    3. hahahahahha nie wierzę, na konto dostaję 1400 zł a mąż 1800, nie mamy jeszcze dzieci. Ledwo starcza nam do 10-tego a zatem o oszczędzaniu nie ma mowy! same opłaty pochłaniają moją wypłatę, a jeszcze paliwo aby mąż dojechał do pracy 25km w jedną stronę. Ubrania to tylko jak mama albo dziadkowie mi dadzą na urodziny jakieś pieniążki, a teściowa? hahahaha jeszcze od nas by chciała – niech mnie w du… pocałuje
      I że niby przez 7 lat co miesiąc 1000 zł odkładasz? ale bajki opowiadasz!

  21. Ludzie planujecie na co i kiedy wydacie to 500+ ja mam 2 dzieci i nie planuje na co wydam potrzeb roczniaka i pieciolatka jest tyle ze naprawde ciezko zaplanowac na co sie wyda bo z dnia na dzien potrzeby sie powiekszaja, smiesza mnie tematy odkladania przez kolejne 18 lat hajs dla dzieci ja planowalam kiedys cos zupelnie innego niz jest teraz lepiej zyc z dnia na dzien tu i teraz niz przejmowac sie tym co bedzie kiedys a co najsmieszniejsze za 18 lat dzis czlowiek jest jutro go nie ma. Fajnie ze jest 500+

    1. Każdy robi ze swoim życiem i ze swoimi pieniędzmi to co uważa za słuszne, po co od razu krytykować innych jeśli mają odmienne zdanie??
      Nie rozumiem.

  22. Ja juz malemu otworzylam konto i wplacam mu na to konto pieniazki, jesli mi przyznaja 500+ to w calosci bede wplacac malemu na konto. a za 18 lat dostanie swoje pieniazki i mam nadzieje ze je dobrze wykorzysta.

  23. Póki co jest nam trudno coś odłożyć. Ale jak tylko stanę na nogi po rozstaniu i znajdę pracę to część będziemy odkładać. I tak już skarbonka dosyć pełna bo wszystkie wkładki z czekolad od urodzenia Kacpra tam lądują.
    Z drugiej strony aż strach jechać gdzieś czy kupić sobie cokolwiek czy iść do knajpy na obiad z dzieckiem po tym ile słyszy się o donosach sąsiadów.

    1. Poważnie??? Ja jeszcze nic nie słyszałam. Na prawdę “sąsiedzi” donoszą???

  24. Będę bardzo wdzięczna

  25. A ja odłoże je na działkę na którą zbieram, wybuduje dom, by dzieci po studiach nie musiał od razu wychodzic z domu w pakowac sie w kredyt mieszkaniowy, tylko by miały swoj kat i mogły pomieszkac chwile po slubie i odłozyc sobie co nieco ;;)

  26. ja za pierwsze pieniazki kupiłam dzieciakom meble do pokoju :) następne pojda na bieżące potrzeby i zajecia dodatkowe, jak się uda to czesc będziemy odkladac by po wybudowaniu domu moc im zrobić, nietypowe, wymarzone pokoje :D

    do mama: a z ciekawości wiesz ile rolnicy dostają?
    wiele osob uważa ze im to kasa z nieba się leje. ale to naprawdę ciezka praca. mój maz jest rolnikiem i charuje niemal codziennie od 3 w nocy do 18. a jeszcze nie ma zniw, i zbiorow! w sezonie w ogole prawie się nie widzimy :( chciałby ktoś tak? zamiast 8h pracować po 15h? byłoby nieludzkie gdyby zarabial po 2000/mc.
    ps.zwrot z paliw nie jest na calosc wykorzystana przy prowadzeniu godpodarstwa. a z tego co wiem firmy transportowe calosc paliwa mogą wciagnac sobie do kosztów :)

    1. Dokładnie, Kasia- każdy liczy tylko dochody rolnika, a nie widzi jego ciężkiej pracy, wydatków i tego, ze to dzięki rolnikowi mieszczuchy maja co do gara włożyć.Aż przykro się czyta takie komentarze. Wiem, bo mamy gospodarstwo, dwójkę dzieci, na które pobieramy 500+ x2, bo jedno jest niepełnosprawne. I nie ma taryfy ulgowej, pracujemy oboje. Też staram się coś odłożyć- za rok starsza córka idzie do średniej szkoły- niech ma na ubrania, książki, internat- nie wiadomo, co życie przyniesie i jak długo nam te pieniądze podają.

  27. Kto robił te wyliczenia? sprawdzą się one pod warunkiem, że właśnie urodzi się bliźniaki. Ja mam pierwsze dziecko 6-letnie, drugie półroczne i pieniądze na niemowlę będę dostawać jedynie przez lat 12 a nie 18. Uczyć oszczędzania powinno się dziecko nawet i bez programu 500+ …a już na pewno artykuł nie staję się bardziej wartościowym, jeżeli opracowywany jest jedynie w celu reklamy serwisu skandia …dla mnie autor się nie wykazał

    1. Kwestia tego przez ile lat będziemy dostawać pieniądze na drugie i kolejne dziecko zależy od rządu.
      A co do oszczędzania dla dzieci, w artykule wyraźnie jest przecież napisane, że dzieci warto uczyć tej sztuki od najmłodszych lat i że do przysłowiowej skarpety nie trzeba odkładać tylko tego tzw. “500+” a każdą inną złotówkę i przy każdej innej okazji.
      Polecam więc czytać ze zrozumieniem, zamiast na siłę się czepiać – dla zasady.

  28. Barbara Gątnicka

    dopuki są te pieniądze to mam zamiar odkładać dla dzieci i już to robię może nie jest to duża kwota na 3 dzieci ale po 50 dla jednego odkładam czyli 150 a jak się uda to wpłacę wiecej dzieci dostają kiesząkowe bo nie wiadomo co będzie a różnie w życiu bywa

  29. bardzo sprytna kryptoreklama

    1. Początek tekstu mi się podobał ale dalej to już tylko naciąganie – pewnie w fundusze inwestycyjne – a na koniec może się okazać, że wszystkie odłożone pieniądze są warte mniej niż zero bo fundusz poleciał “na łeb na szyję”

    2. Przecież pod tekstem wyraźnie jest napisane, że wpis powstał we współpracy z serwisem Skandia ;)

  30. Widzę, że większość piszących to osoby bardzo majętne, skoro udaje im się odłożyć 500+ tymczasem jest wiele rodzin, które żyją w długach, więc nie odłożą. I, wierzcie mi, to nie są obiboki ani patologia, co to nie pracują i czekają na grosz od państwa, ale np. pracownicy budżetówki, którzy mają niskie pensje i nawet kiedy pracują oboje rodzice, ale np. mieszkanie na kredyt [ale takie zwykłe, w bloku, 50 metrów kwadratowych, a nie domek na wsi], kredyt złotówkowy, żeby było jasne, że nie jacyś frankowi “utracjusze”… Babcia i dziadek też się nie dołożą, bo nie mają, albo nie chcą… Dla takich rodzin 500+ to duża pomoc i nie ma co gadać, że “kraj się zadłuża”. Inwestowanie w rodziny, to najlepsza inwestycja, jaką kraj może ponieść. Nie jestem zwolenniczką obecnego rządu, ale potrafię przyznać, że pewne rozwiązania mają w porządku. Tyle jest szumu, że to trwonienie pieniędzy, ale jakoś mi się nie chce wierzyć, że Polacy, naród prawie 40-milionowy swoją pracą nie jest w stanie utrzymać sam siebie, a mniejsze państwa to potrafią [vide kraje Skandynawskie czy choćby, po sąsiedzku: Czesi, którym żyje się trochę lepiej niż nam].

    1. Bardzo dobrze powiedziane. Jak widzę te wpisy, że “moje dzieci już mają konta” to aż mi się płakać chce bo mnie ledwo wystarcza do 10-tego

  31. U nas 500+ też jest do podziału na dwójkę dzieci ;) I póki co idzie na bieżące wydatki… A co do odkładania to Obie dziewczynki od urodzenia mają po dwa konta :D ( utworzone przez rodziców i dziadków). Co miesiąc wpływa tam niewielka kwota ale za kilkanaście lat będzie tam pewnie całkiem niezła sumka :) Polecam każdemu

  32. Ja nie mam jeszcze dzieci ale nawet mając jedno nie będzie nam się należeć, bo za dużo zarabiamy, a na tą chwilę zarabiamy dokładnie 2721,38 czyli 2x najniższa krajowa na rękę. Co przy 3 osobach w domu daje 907,13 zł na osobę. Po pierwsze nie dostanę 500+ a po drugie nie jesteśmy z narzeczonym nawet w stanie dobrze utrzymać dziecka więc dlatego na razie nie mamy żadnych dzieci.

    1. Ja zarabiam jeszcze mniej… i jak tu myśleć o zakładaniu rodziny?

  33. Katarzyna Kulczycka

    Nie należy mnie się chociaż jestem samotną matka z dwójką dzieci. Pracuję w Czechach i wypracowałam sobie macierzyńskie i wychowawcze a, że wychowawcze to świadczenie rodzinne to nie dostane, choć mój budżet nie przekracza 800zł/os. Ale gdybym wróciła do pracy to bym dostała.To jest nie w porządku i uważam że to nie zostało do końca przemyślane.Fajnie że niektórym ludziom pomogą te pieniążki.

  34. My dostaliśmy bardzo szybko bo już na koniec kwietnia .
    Mamy dwójkę dzieci , dostajemy na jedno i całe pieniążki odkładamy na konto oszczędnościowe , a po roku podzielimy i każdy dostanie swoją polowe ?

  35. wpis we współpracy ze SKANDIĄ… ja mam tam konto i na razie trace bo rynek jest niepewny – i pewny nie bedzie…
    a jesli chodzi o oszczedzanie dla dzieci to lepiej im lokate otworzyc za rok z tymi 6000… na pewno zyskasz
    albo wpacac na otwarte konto oszczednosciowe z dzienna kapitalizacja odsetek

    1. Skandia zaprasza do kontaktu bezpośrednio z nimi, postarają się znaleźć rozwiązanie dla Ciebie, które będzie satysfakcjonujące.

  36. Marta Kaczmarczyk

    Nie można liczyć że młodsze dziecko będzie dostawało 500 zł do osiemnastki, bo gdy pierwsze dziecko osiągnie pełnoletność wtedy drugie staje najstarszym z dzieci (niepełnoletnich) i traci prawo do 500 zł.

  37. Droga Pani podwyżki były są i będą i to wcale nie jest spowodowane 500 +

  38. Polecam sprawdzenie oferty START W ŻYCIE firmy Prudential. Gwarancja kapitału i bez podatku Belki. Super produkt na oszczędzanie dla dzieci. (mama trójki)

  39. Wniosek już złożony. Dla nas te pieniądze nie istnieją. Są odkładane.

  40. Odkładam ale niestety na kontach są coraz mniejszy odsetki. Natomiast pieniądze z tzw. Czekoladek od babć dzieci zbierają do skarbonki. To są takie na ich jakieś widzi mi się. Dzieci mam trójkę 7- 8 lat

  41. Na leki i prywatnych lekarzy.Ja nie pracuje bo mi dzieciaki chorują

  42. Jeszcze nie złożyłam kasa idzie na opłaty za treningi dla syna, angielski i tańce dla córki na wycieczki szkolne czasami na kino czy basen :) dostaje tylko na 2 dziecko więc się kasą dzielą

  43. My za każdym razem na super wycieczkę. Ostatnio Wesołe Miasteczko w Chorzowie.

  44. Są odkładane na osobne konto przyjdzie czas to dostaną na start i na jaki chcą wydatek dostajemy tylko na drugie a wniosku jeszcze nie złożyłam ale będę składać jak ostatnio przez bank

  45. Już złożony online, pieniądze odkładam na wakacje, wycieczki i wyjazdy weekendowe :)

  46. Kasę odkładamy na wakacje, wyjazdy. Mamy 3 dzieci

  47. Mi się nie należy, ale odkładałabym na konto oszczędnościowe

  48. Ogólnie na życie: jedzenie, wyprawki, ubrania

    1. Małgorzata Tomaszewska i dziwnym trafem ciągle mało :D

    2. Mnie wystarcza . Dla mnie 500+ to spora pomoc . Ojciec mojej dwójki dzieci nie zyje ale nie należy im się renta po ojcu , póki co nie pracuje by zajmować się 3dzieci

    3. Małgorzata Tomaszewska Jak najbardziej rozumiem, nie rozumiem jednak blogów i portali dziecięcych szkalujących 500+, zazdrosnych sąsiadów, a tych nie mało. Zdarzają się rodzice biorący 500+ na 1 dziecko i obrażający sąsiadkę , która dostaje z programy na 3 dzieci… Natura Polaków czasami mnie obezwładnia.

    4. Święte słowa . Zawiść ludzka nie zna granic. Ja tez slyszalam ze 500+ na mnie podziałało tylko w tym przypadku jestem wróżka bo moja córeczka najmłodsza 21.08 kończy 4 latka 😂😂😂 a 500+ jest przecież od 2016? 😂😂😂😂

    5. Małgorzata Tomaszewska haha, no strach zachodzić w ciążę bo tekst”500+” działa przykleją na plecy ;)

    6. Małgorzata Tomaszewska a 500+? Sasiadom zostawić? :D

  49. Złożony. Odkladam polowe , polowa na ciuchy zabawki i lekcje prywatne.

  50. A my wkładamy kasę w ich nowe pokoje gadżety wycieczki rowery różne ogrodowe rzeczy dla malochow mam trójkę i każda ma swoje wymagania dodał ze obydwoje pracujemy ,teraz muszę jeszcze dokopic parę meblowych rzeczy i od sierpnia szkoła nam super pomagają te pieniądze dzieci maja za to wszystko co zapragną

    1. U mnie to samo. Niestety nie da rady odlozyc choc we dwoje pracujemy. Ale dzieciaki maja wszystko :-)

    2. Moje tez ale zauważyłam ze im się już w dupkach pomału przewraca będę musiała im trochę ukrucic 😉

    3. U mnie to samo:-) ale tez pokoj zrobilam itd….ale trzeba trochę dac na luz bo przestaja doceniac to co maja :-)

    4. Żebyś wiedziała …. Najlepsze jest to ze obok dziewczyna ma czwórkę dzieci i im tak tłumacze zobacz oni Noe maja nic te dzieci wy macie telefony tabletu komputery smartwatcha nawet kupilam full zabawek swoje pokoje swoje meble i jeszcze źle??? Moglabym tak wymieniać bez końca…. Wszystko z bajek gadżety ja tego nigdy Noe miałam jak byłam mała nawilam się blotem na podwórku robilam zupy w starym barku mamy haha xhuba za mocno je rozpiescilam. Ale chociaż z jednej rzeczy jestem dumna maja cele ambicje uczą się wzorowo mam nadzieje ze to się nie zmieni 😊😊😊😊

  51. Sierpnia tzn zakupy do szkoły

  52. Odkładamy dopóki dajemy radę bo nie wiadomo co będzie potem.

  53. A ja tylko do kwietnia….bo syn skończy 18 wiec 7-mio latka nie dostanie nic …dlatego korzystamy jedziemy do Kołobrzegu i szalejemy i z córką chodzimy na wszystkie premiery do kina tez dziele kasę na dwoje ,pracujemy z mężem i tak to jest kropla w morzu potrzeb a morze juz niedługo wyschnie gdzie teraz przydało by się najbardziej….późne macierzyństwo

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

TopW Roli Mamy na Facebooku