Kultura 19 września 2022

Zanurz się w Świat Mistrza Beksińskiego

Już 24 września w katowickim Spodku odbędzie się unikalne wydarzenie artystyczne pod nazwą Świat Mistrza Beksińskiego, czyli koncert muzyki współczesnej z projekcją „poruszonych” dzieł Zdzisława Beksińskiego oraz wystawa oryginalnych obrazów Mistrza. Świat Mistrza Beksińskiego to przeżycie innowacyjne, wszechogarniające i odurzające dzięki połączeniu muzyki symfonicznej w wykonaniu orkiestry, solistów i kilkudziesięcioosobowego chóru z nowoczesnymi technologiami wizualnymi umożliwiającymi dogłębne przeżycie fenomenalnej sztuki Mistrza.  

Świat Mistrza Beksińskiego to wyjątkowe wydarzenie organizowane po raz kolejny przez Fundację Beksiński we współpracy z Muzeum Historycznym w Sanoku i idealna propozycja dla odbiorców muzyki i malarstwa oraz przede wszystkim fanów twórczości Zdzisława Beksińskiego.

Dlaczego???

„….bez muzyki bym nie istniał” – Zdzisław Beksiński

Wiadomo, że Beksiński tworzył swoje obrazy w nieustającym kontakcie i pod natchnieniem muzyki, którą kochał i która miała dla niego ogromne znaczenie. Pasję tę dzielił ze swoim synem Tomaszem, a ten między innymi dzięki wpływowi ojca właśnie, obrał taką a nie inną ścieżkę życiową i został autorem własnej audycji w Trójce. Zainteresowanie Zdzisława Beksińskiego muzyką odzwierciedlało się natomiast przede wszystkim w prywatnej przestrzeni jego pracowni, a wśród najczęściej wymienianych przez niego kompozytorów znajdował się Alfred Schnittke. Wiele obrazów mistrza powstało właśnie przy akompaniamencie utworów tego kompozytora. Stąd też pomysł Fundacji Beksiński na pokazanie obrazów Mistrza w integralnym połączeniu z muzyką której słuchał, co umożliwia widzowi pogłębienie wrażeń emocjonalnych – i tak już bardzo silnych i nieodłącznie związanych z odbiorem sztuki Beksińskiego.

Tegoroczne wydarzenie to jednak nie tylko kompozycje Alfreda Schnittke…

Wydarzenie rozpocznie się 24 września o godzinie 19. Koncert składa się z dwóch części. Na początku usłyszymy utwór współczesny „Sine Titulo”, specjalnie skomponowany na potrzeby koncertu przez dyrygenta i kierownika muzycznego projektu – Szymona Sutora. W drugiej części koncertu natomiast orkiestra wykona „Requiem” Alfreda Schnittke. Utwory będą połączone dramaturgicznie z prezentacją multimedialną prac Artysty.

Dodatkowo w „Łączniku” pomiędzy Spodkiem a Międzynarodowym Centrum Kongresowym będzie można – dzięki uprzejmości Muzeum Historycznego w Sanoku – obejrzeć wystawę oryginalnych, specjalnie wyselekcjonowanych obrazów Zdzisława Beksińskiego. Wystawę będzie dostępna w dniu koncertu od 17.00 oraz po koncercie do 22.00.

Świat Mistrza Beksińskiego to jednak wydarzenie nie tylko dla miłośników malarza, ale również (a może przede wszystkim) dla tych, którzy kochają eksplorować i doświadczać jeszcze większej dawki emocji w kontakcie ze sztuką. Połączenie prac Mistrza z niezwykle sugestywną muzyką jest przeżyciem wszechogarniającym, poruszającym na wielu poziomach, a także nieraz wstrząsającym, jak twierdzą uczestnicy poprzednich edycji wydarzenia – mówi Michał Barycki, producent wydarzenia z Fundacji Beksiński.

Śledź informacje na bieżąco i zarezerwuj czas, aby poznać Świat Mistrza Beksińskiego! Bilety na wydarzenie można zakupić na stronie. Organizator oferuje również specjalne zniżki dla grup szkolnych i darmowe bilety dla ich opiekunów!

https://koncerty-beksinski.pl/

Fundacja Beksiński – Fundacja Beksiński formalnie działa od 2006 roku. Jej celem jest promowanie twórczości wielkiego polskiego malarza Zdzisława Beksińskiego, a także Muzeum Historycznego w Sanoku (gdzie znajduje się największa kolekcja obrazów artysty). Jej założyciele – Państwo Janusz i Ewa Baryccy – znali się osobiście z Mistrzem oraz jego rodziną przez kilkadziesiąt lat.

Pierwszą wystawę prac Beksińskiego zorganizowali w 1987 r. w Rzeszowie jako osoby prywatne zafascynowane twórczością mistrza, a przez lata znajomości z Beksińskimi zgromadzili dziesiątki godzin unikalnych materiałów video – osobiście nakręconych wywiadów z artystą oraz rozmów o sztuce i życiu. Te unikalne archiwalia są również wykorzystywane w działaniach Fundacji promujących twórczość Mistrza takich jak wystawy, wykłady, czy spotkania.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Gry planszowe i nie tylko 18 września 2022

Tzolkin: Kalendarz Majów – po prostu boska gra!

Tzolkin: Kalendarz Majów to gra, która jest na polskim rynku już od dziesięciu lat, dlatego ta recenzja będzie inna od poprzednich. W dobie, kiedy wydawcy zasypują nas nowościami, warto czasem spojrzeć w przeszłość i dostrzec gry, które już od pewnego czasu są na rynku. 

Wśród wielu naprawdę dobrych, starych gier jest Tzolkin: Kalendarz Majów, która jest wyjątkowa pod każdym względem. W grze wcielamy się w przywódcę jednego z plemion, a naszym zadaniem jest sprowadzić na swój lud przychylność bogów i doczesną pomyślność.

Fot. Tzolkin: Kalendarz Majów

Fot. Tzolkin: Kalendarz Majów

Zalety Tzolkin: Kalendarz Majów

Mechanizm gry – koła zębate

Po pierwszym otwarciu pudełka od razu rzucają się w oczy koła zębate, które są sercem gry. W pierwszej kolejności należy je przymocować do wybranych fragmentów planszy, po czym całość złożyć na stole lub podłodze. Gwarantuję, że nikt nie powstrzyma się, by choć raz nie przesunąć kół i zobaczyć, jak to wszystko działa. Przypomina to mechanizm ze starych zegarków, gdzie jedno koło wprawia w ruch w pozostałe. Tutaj duże koło wprawia w ruch mniejsze koła symbolizujące poszczególne miasta. Ten mechanizm jest wielkim czasomierzem, gdy duże koło zatoczy 360 stopni gra dobiega końca. To właśnie czas jest najcenniejszym zasobem w grze i jak zwykle bywa, czasem nas potrafi zaskoczyć “, ale jak, to już koniec gry?”

Fot. Tzolkin: Kalendarz Majów

Fot. Tzolkin: Kalendarz Majów

Mechanizm gry – work placement

Drugim ważnym i dość oklepanym mechanizmem jest work placement. Czyli w najprostszym tłumaczeniu oznacza to wysyłanie swoich pracowników (pionków) do pracy, aby pozyskać konkretne surowce. Dzięki nim możemy wykonywać kolejne akcje, rozwijać się i zdobywać punkty zwycięstwa. Brzmi prosto, ale w grze Tzolkin: Kalendarz Majów autorzy nieco podkręcili ten mechanizm. Pracowników ustawiamy na mniejszych kołach zębatych (na najniższej wartości). To, jakie plony zbierzemy, zależy od naszej cierpliwości i strategicznego planowania. Po każdej rundzie duże koło zębate jest wprawiane w ruch, a to pociąga za sobą przesunięcie małych kół. Dzięki temu nasze pionki przesuwają się na kolejne wartościowsze pola. Naszym zadaniem jest zabrać je w odpowiednim dla nas momencie.  Czasem warto poczekać, na lepsze rozwiązania. Zdarza się, że niejeden raz przegapicie “ten” moment. Warto dodać, że w rozgrywce dwu i trzyosobowej na kołach zębatych umieszczone są dodatkowe pionki, które blokują konkretne pola na całą rozgrywkę. 

Gra ekonomiczna

Najważniejszym zasobem jest kukurydza, to właśnie ona jest środkiem płatniczym i niestety jest limitowana. W trakcie każdej tury należy mieć jej odpowiedni zasób, by wykarmić swoich pracowników. Kukurydzę możemy zdobyć w mieście Palenque, gdzie uzyskamy także drewno. Góry Yaxchilan bogate są w złoża kamieni, drewna i cenny kruszec – złoto. Tikal to serce architektów i technologicznego rozwoju imperium Majów. W Uxmal możemy inwestować na Rynku lub złożyć ofiary Bogom i zyskać ich przychylność. Zaś Chichen Itza to święte miejsce Majów. To tutaj gracze mogą oferować kryształowe czaszki i zyskiwać łaskę Bogów – oraz zdobywać dużo punktów zwycięstwa. To właśnie pozyskane surowce, jak kamień, drewno, złoto pomogą nam rozwijać się i budować budowle. Natomiast kryształowe czaszki prócz uzyskania przychylności Bogów pomogą nam zyskać punkty zwycięstwa. Naszym zadaniem jest właśnie przypodobać się Bogom przez podniesienie swojego statusu w świątyni i zyskaniu dzięki temu na koniec dodatkowych punktów.  

Fot. Tzolkin: Kalendarz Majów

Fot. Tzolkin: Kalendarz Majów

Instrukcja i czas rozgrywki

Szesnastostronicowa instrukcja, choć niektórych może początkowo zrazić, jest napisana bardzo przystępnym językiem. Całość prezentuje się bardzo przejrzyście, a wszelkie wątpliwości wyjaśnione są dodatkowymi ilustracjami. Dla pocieszenia dodam, że sam przebieg gry zajmuje raptem półtorej strony. Reszta to wyjaśnienie możliwych do podjęcia akcji i działań, które tylko czekają na ruch z naszej strony. Gra ponadto doczekała się jednego dodatku Tzolkin: Tribes & Prophecies. 

Jeśli chodzi o czas rozgrywki, to nie ukrywam, ponad godzinkę się zejdzie przy dwóch graczach, przy czterech bywa dłużej. Potraktujcie pierwszą i drugą rozgrywkę jako rozruch, by zobaczyć, na czym to wszystko polega. Pomocne także są filmiki z wyjaśnieniem zasad jak grać. 

Strategia

To nie jest gra, dla kreatywnych strategów, tutaj trzeba skrupulatnie planować każdy ruch i nie ukrywam, że gra kręci się wokół świątyń i tego, jak bardzo przypodobać się Bogom. To nieustanne weryfikowanie naszych działań i zerkanie na przeciwników, to uporczywe trzymanie się obranej drogi, ale czasem trzeba postawić wszystko na jedną kartę. Tzolkin: Kalendarz Majów to gra zdecydowanie mózgożercza, ale dająca satysfakcję, nawet jeśli nie uda nam się wygrać. 

Zawartość pudełka i wykonanie gry

Od początku zachwyceni jesteśmy ilością i jakością komponentów. Koła zębate wykonane są z dobrej jakości plastiku i po wielu, wielu rozgrywkach nadal są całe, jak i plansza. Wykonana jest z grubego kartonu, a grafika i kolorystyka jest przyjemna dla oka. W pudełku znajdziecie drewniane pionki, tekturowe znaczniki i piękne, jedyne w swoim rodzaju kryształowe czaszki. Tego wszystkiego jest bardzo, bardzo dużo, zresztą zerknijcie na poniższy wykaz.  Jedynym minusem jest brak wypraski, czy chociażby dodatkowych woreczków strunowych, by to wszystko pomieścić. Jeśli chodzi o stosunek ceny do ilości komponentów, to jestem pozytywnie zaskoczona. Notabene w TaniaKsiązka.pl, ta gra jest w świetnej promocji – zerknijcie zresztą sami – link

W pudełku znajdziecie:

  • planszę główną składającą się z 4 części
  • 6 kół zębatych różnej wielkości
  • 1 arkusz z naklejkami
  • 6 plastikowych zatrzasków
  • 24 robotników w 4 kolorach (po 6 na gracza)
  • 28 okrągłych znaczników w 4 kolorach (po 7 na gracza)
  • 4 znaczniki punktacji w 4 kolorach (po 1 na gracza)
  • 65 drewnianych kostek symbolizujących surowce (drewno, kamień, złoto)
  • 13 kryształowych czaszek wykonanych z plastiku
  • 65 żetonów kukurydzy o wartościach 1 (kosza) i 5 (koszy)
  • 28 żetonów Urodzaju (16 żetonów Zbioru Kukurydzy i 12 żetonów Wycinki Drzew)
  • 21 płytek Dóbr Początkowych
  • 13 monumentów
  • 32 budynki podzielone na 2 epoki
  • 4 dwustronne plansze graczy w 4 kolorach
  • 1 znacznik Pierwszego Gracza
  • 1 instrukcję

Nasze wrażenia

Tzolkin: Kalendarz Majów jak się domyślacie, przypadł nam do gustu, dlatego, że takiego mechanizmy kół zębatych, nie ma żadna inna gra. Po drugie lubimy gry typu work placement, czyli zbieranie różnych surowców, by potem móc budować, rozwijać się,  piąć w punktacji zwycięstwa i dogryzać innym graczom, przez zajmowanie najciekawszych miejsc. Rywalizacja kręci się na najwyższym poziomie, a to za sprawą możliwości obrócenia dużego koła dwa razy (za dodatkową opłatą), co potrafi zniweczyć plan współgraczy. Po trzecie jej wykonanie – po prostu jest piękna i już. 

Tzolkin: Kalendarz Majów polecam tym wszystkim, którzy lubią gry typu work placement, mają już za sobą pierwsze koty za płoty w podróży z grami planszowymi. Nie polecam jako pierwszy tytuł. Gra jest przeznaczona dla dzieci od dwunastego roku życia, ale spokojnie jedenastolatek da sobie radę. Nawet nasza ośmiolatka radzi sobie coraz lepiej, choć musimy często grę przerwać i rozłożyć na dwa dni, bo nad stołem dosłownie paruje z naszych czaszek!

Tytuł: Tzolkin: Kalendarz Majów
Autorzy: Simone Luciani, Daniele Tascini
Wiek: od 12 lat
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: ok. 90 min.
Wydawca: Rebel

Recenzja powstała w ramach współpracy z TaniaKsiazka.pl

Więcej informacji o grze znajdziesz na stronie GramywPlanszowki.pl | GwP https://gramywplanszowki.pl/gra/65/tzolkin-kalendarz-majow

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Pielęgnacja 16 września 2022

Bezdech afektywny – co robić, gdy dziecko przestaje oddychać?

Bezdech afektywny brzmi groźnie, ale sam w sobie nie zagraża życiu dziecka. Warto jednak wiedzieć, czym jest, jak się objawia i jak reagować w przypadku jego wystąpienia. 

Co to jest bezdech afektywny?

Napady afektywnego bezdechu pojawiają się po szóstym miesiącu życia i ustępują samoistnie około szóstego roku. Ich nasilenie obserwuje się, gdy dziecko ma dwa lata. Tych ram czasowych nie powinno się jednak traktować jako sztywnych, zdarzają się bowiem takie napady u zaledwie kilkumiesięcznych niemowląt, a najmłodszy noworodek, u którego zdiagnozowano zespół afektywnego bezdechu miał zaledwie trzy dni.* Sporadycznie notuje się takie przypadki u dzieci w wieku szkolnym. 

Samo zjawisko określa się jako niepadaczkowe zaburzenie napadowe wieku dziecięcego. Obrazowo mówiąc, polega ono na tym, że płaczące dziecko nagle przestaje oddychać. Brak powietrza często prowadzi do omdlenia lub drgawek. Czasem pojawia się też obniżone napięcie mięśniowe. 

 

Jakie są przyczyny afektywnego bezdechu?

Wyróżnia się trzy rodzaje bezdechu afektywnego: blady, siniczy i mieszany. 

Bezdech afektywny blady jest skutkiem zbyt dużego pobudzenia nerwu błędnego. Następstwem takiego epizodu jest krótkotrwałe spowolnienie lub całkowite zatrzymanie akcji serca, co skutkuje bezdechem. 

Bezdech afektywny siniczy powstaje wskutek zamknięcia się krtani przy wydechu. 

O bezdechu mieszanym mówimy, gdy objawy obu wyżej wspomnianych rodzajów pojawiają się łącznie. 

Medycyna nie zna jednej konkretnej przyczyny bezdechu afektywnego. Za jego pojawianie się obwiniana jest dysfunkcja autonomicznego układu nerwowego odpowiedzialnego za unerwienie poszczególnych narządów. Mówi się też o zbyt wolnym dojrzewaniu układu nerwowego, szczególnie pnia mózgu. Jako inną przyczynę wskazuje się niedobory żelaza

Przede wszystkim jednak lekarze radzą obserwować dziecko. Jeśli bezdech jest skutkiem nadmiernie stresującej sytuacji, radzą po prostu takowych unikać. Przy czym dla dziecka nawet niewielki stres może być zbyt duży i skutkować bezdechem. 

 

Jak rozpoznać u dziecka napad bezdechu afektywnego?

Bezdech afektywny to określenie stricte medyczne. Potocznie mówi się o zanoszeniu się dziecka, czyli nieprzerwanym płaczu, który prowadzi do zatrzymania oddechu a w konsekwencji do utraty przytomności. I to akurat jest dobra wiadomość, dziecko nie traci oddechu nagle w trakcie zabawy, jedzenia lub snu. Zaczyna się od płaczu, który jest dość charakterystyczny i łatwo go rozpoznać. 

Naturalnym odruchem rodziców, w przypadku gdy ich dziecko często traci przytomność, jest potrzeba skonsultowania się z lekarzem. Warto jednak pamiętać, że lekarzowi może być trudno jednoznacznie zdiagnozować bezdech afektywny, gdy dziecko akurat nie ma ataku. Dlatego, chociaż brzmi to nieco bezdusznie, dobrze jest nagrywać płacz dziecka poprzedzający bezdech (czyli ten „zanoszący”) na telefon, by lekarz mógł go posłuchać. 

 

Czy można leczyć afektywny bezdech?

Nie ma lekarstwa na bezdech afektywny, tak samo, jak nie ma lekarstwa na płacz. Bardzo rzadko i  tylko w bardzo powikłanych przypadkach stosuje się farmaceutyki, ale tę decyzję każdorazowo musi podjąć lekarz. 

Rolą rodziców natomiast jest obserwowanie, co wpływa na pojawienie się powodów do nieprzerwanego płaczu i w konsekwencji bezdechu, a następnie unikanie tych bodźców, które mogą do niego prowadzić. 

Czy bezdech afektywny jest groźny dla dziecka? 

Chociaż samo określenie „bezdech afektywny” brzmi dość strasznie, to sam w sobie nie jest dla dziecka groźny. Oczywiście długotrwałe omdlenie może mieć negatywne skutki, dlatego tak ważne jest szybkie reagowanie, gdy dziecko zaczyna się zanosić. 

Po pierwsze i najważniejsze: rodzice lub opiekunowie muszą zachować spokój. Nerwy nie pomogą ani im, ani dziecku. Po drugie trzeba postarać się uspokoić dziecko, mówiąc do niego łagodnie, przytulając, dając do ręki ulubionego pluszaka (jeśli to kilkulatek). Z czasem na pewno uda się wypracować rytuały przywracające spokój. 

Jeśli widzimy, że dziecko przestaje oddychać, można mu dmuchnąć w twarz (najlepiej prosto do otwartej buzi) lub lekko spryskać jego twarz wodą. Dobrym rozwiązaniem jest też zmiana pozycji ciała dziecka: leżącego płaczącego malucha dobrze jest wziąć na ręce. Jeśli dziecko płacze w pozycji wertykalnej nie kładźmy go, ale spróbujmy nieco zmienić ustawienie tułowia. 

 

* Źródło: https://podyplomie.pl/pediatria/12214,napady-afektywnego-bezdechu 

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close