Zdążyłam zostać mamą


Fundacja Mamy i Taty rozpoczęła w poniedziałek kampanię społeczną… – tymi słowami zaczyna się dziś sporo newsów w sieci. Ciąg dalszy jest różny, bo jak wiadomo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Cel osiągnęli na pewno, o kontrowersyjnym spocie mówią wszyscy.

Opinie jakie można poczytać w sieci, zarówno te pisane przez dziennikarzy jak i komentarze internautów prowadzą do jednego wniosku – udało się narobić szumu. Widzieliście ten spot? Podoba się Wam? Bo mnie wkurzył jak mało co.

Miałam szczęście, zdążyłam urodzić dziecko, zdążyłam zostać mamą. Niestety nie udało mi się zrealizować wszystkich moich planów, drugiego dziecka się nie doczekałam i już nie doczekam. Biologia ma gdzieś moje marzenia a i ja sama zastanawiam się czy byłoby to rozsądne. Co stanęło mi na drodze? Stan zdrowia niestety kazał odkładać drugą ciążę, a kiedy już przestał kazać to zrobiło się za późno.

Zapytacie dlaczego nie zdecydowałam się na dzieci wcześniej? Bo zwyczajnie nie było mnie stać. Nie robiłam kariery, nie kupowałam domu, nie byłam w Tokio ani w Paryżu, a jednak nie decydowałam się na dziecko. Tak na marginesie – znam tylko jedną kobietę, która była w takich miejscach, ale akurat ona dziecko ma. Duśka pojawiła się w momencie kiedy poukładaliśmy swoje sprawy i mogliśmy bez obaw o przyszłość myśleć o powiększeniu rodziny. Jednak byłam już wtedy po trzydziestce.

Dlatego wkurza mnie ta kampania. Wkurza mnie już samo założenie, że trzeba namawiać kobiety do rodzenia dzieci, straszyć je upływającym czasem. Znałam i znam wiele, które z powodów podobnych do moich odkładały macierzyństwo. Niedawno usłyszałam od znajomej: „chciałabym mieć drugie dziecko, ale muszę iść do pracy, nie dajemy rady się utrzymać z jednej pensji”. Nie znam żadnej kobiety, dla której kariera była/jest na pierwszym miejscu. Nie twierdzę, że takowych nie ma, ale to jest garstka w morzu kobiet borykających się z codziennością. Kobiet, które nie mają wypasionej willi, które z trudem balansują finansami by starczyło od pierwszego do pierwszego. Tak, takich kobiet, które mają za mało pieniędzy by zdecydować się na dziecko znam dużo, natomiast nie znam żadnej która ma za dużo na koncie by myśleć o macierzyństwie. A domyślam się, że celem kampanii jest zwiększenie żałośnie niskiego przyrostu naturalnego. Nie tędy droga.

Może lepiej by było, gdyby  powstała kampania promująca wsparcie dla osób decydujących się na powiększanie rodziny? Jakieś lobby, które byłoby w stanie wymusić na miłościwie nam panujących konkrety a nie obietnice, które jak grzyby po deszczu mnożą się przed wyborami i równie szybko giną?

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Wcześniak i co dalej

    A ja znam wiele dziewczyn, które odkładały macierzyństwo świadomie. W sumie to mogłyby sobie finansowo pozwolić na dziecko, ale chcą, żeby mieli dla dziecka wszystko co najlepsze. Ja też tak chciałam. Też chciałam decyzję o dziecku odwlekać. Ale los chciał inaczej. Myślałam, że nie stać nas na dziecko. A okazało się, że wcale tak nie jest.
    A najśmieszniejsze jest to, że kobieta chce osiągnąć dobrą pozycję w pracy, a potem jak pojawia się dziecko jest w stanie rzucić tę pozycję dla dziecka. Tak jest u mnie.

    1. To fakt, dziecko zmienia cały system wartości

  2. Zostałam mamą po raz pierwszy w wieku 36 lat, po raz drugi mając 38 lat. Tak poukładało się moje życie. Tak, miałam szczęście. Zdążyłam zostać mamą. Tak, liczyłam się z tym, że mogłoby być inaczej. Nie żałuję niczego i gdybym miała cofnąć czas zrobiłabym wszystko podobnie.
    Każda z nas musi dojrzeć do decyzji i każda z nas ma na to swój własny czas. Dla jednych ważna jest stabilizacja finansowa, dla innych odpowiedni partner i wsparcie rodziny. Nie powinno się tego oceniać. Życie polega na umiejętności wyborów i każdy z nas ponosi konsekwencje tych wyborów. Żadna fundacja nie ma prawa ingerować w nasze życie.

  3. Nic dodać nic ująć.

  4. Podpisuje sie rękoma i nogami :)

  5. Mnie też denerwuje ta kampania i pisałam o niej u siebie, jak wiele osób. Myślę, że przydałaby się taka skierowana do pracodawców, którzy nie czekają przecież z otwartymi ramionami na młode matki, nie cieszą się na wieść o ciąży i niczego nie ułatwiają. Może kiedyś doczekamy się takiej mądrej kampanii?

    Trafiłam tu poprzez link party z Fb – dziękuję za ten wpis i zapraszam również do siebie: http://www.niestworzonehistorie.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Dzień jak co dzień. A jednak czymś się wyróżnia. Siedzę w kuchni na średnio wygodnym fotelu barowym z książką, popijając kawę. To nic, że za mną leży sterta brudnych naczyń po obiedzie. Moje M-3 ogarnęła cisza, którą tak rzadko spotykam. Nareszcie mam swój wymarzony święty spokój. Czy aby na pewno?

Uwielbiam czytać książki, są dni kiedy potrafię pochłonąć parę książek od deski do deski w mgnieniu oka. Tym razem czytałam ukradkiem po jednym, dwóch rozdziałach, aż nadszedł termin oddania książki – i 200 stron do końca. Wiem, że zdążę przeczytać – może nie rozwieszę od razu prania, czy nie umyję naczyń. Wykorzystuję każdą chwilę,  dając się pochłonąć literaturze nawet w toalecie. Cisza jest najlepszym sprzymierzeńcem czytelnika – ten święty spokój i moje niewygodne miejsce w kuchni.

Pierworodny zajął salon rozkładając się z gorączką i kaszlem pośród poduszek i koca na sofie. Prawie cały dzień przespał – no może około godzinki jednym okiem zerkał na bajkę i zjadł odrobinę rosołku, który z samego rana ugotowałam.

Szanowny małżonek dziś pracuje zdalnie w domu. Z racji, że salon jest zajęty kwarantanną, przeniósł się do sypialni, by tam znaleźć choć trochę spokoju i ciszy. Jednak i jego morfeusz po południu zaciągnął w swój świat, gdyż noce średnio ostatnio przesypiamy.

Dlaczego nie przesypiamy dobrze ostatnich nocy? Może zgadniecie? Winowajcami są pierwsze ząbki naszej najmniejszej pociechy, która teraz zasnęła w pokoju dzieci. Ból, podwyższona temperatura sprawiają, że przechodzi samą siebie, a do tego złapała katar. Oby nie zaraziła się od brata.

Czy na tym polega święty spokój? Jeśli tak, bardzo chętnie z niego zrezygnuję. Nie chcę aby ten mój wymarzony spokój był okraszony cierpieniem i bólem najmłodszych. Odkładam więc książkę, dopijam kawę i idę nałożyć synowi świeży okład na czoło i nadgarstki.

Przyznam, że będę wdzięczna za każdego „lajka”. Mam nadzieję, że wy także dziś odnajdziecie choć chwilę spokoju dla siebie.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Milena kamińska

    U mnie gdy zapada cisza i mam odrobinę spokoju do głowy przychodzi mnóstwo myśli, planów i wspomnień. Czasem to bardzo męczy

  2. Z drżeniem serca idzie sprawdzić co dzieci napsociły :P

  3. Mój święty spokój to chwila w wannie, gdy dzieci śpią. Mam nadzieję, że twoje dzieciaczki już zdrowe :)

    1. Oj tak zdrowe i słodko śpią – a ja mam swój święty spokój :)

  4. Moje też już dawno śpią a ja właśnie skończyłam szykowanie rodzinki na jutro. Jestem padnięta dobrej nocki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Dzieci na wakacjach, czyli jak to było kiedyś…


Znacie to uczucie kiedy nie macie przy sobie torebki i nie wiecie co zrobić z rękoma? Właśnie je odczuwam, z tą różnicą że jest to level expert. Co mają począć ze sobą rodzice kiedy nie ma ich dziecka w domu?

W czasach kiedy nie miałam jeszcze swojej pociechy, do głowy by mi nie przyszło, że można nie wiedzieć co robić, kiedy dziecko wyjedzie na krócej lub dłużej. Dziś zastanawiam się co robiłam wtedy, kiedy miałam takie przekonanie :)

Dziecko pojechało na wakacje, na całe 10 dni. 10 dni dla siebie i męża. 10 dni rozmyślania co będziemy dzisiaj robić. Tak się (nie)szczęśliwie złożyło, że mamy długi weekend więc czas nie ucieka nam w pracy.

Scenka 1
Mąż: Długi weekend teraz będzie?

Ja: Tak, dni miasta będą.

Mąż: Fajnie.
(chwila ciszy)

Mąż: Ale co my tam będziemy robić, tak to chociaż na dmuchańcach byśmy sobie postali. Co my tam będziemy robić?

Scenka 2
Ja: Co będziemy dzisiaj robić? Może do parku Wrocławskiego pojedziemy, albo do ZOO?

(…) Yyy, przecież Toli nie ma. Co będziemy dzisiaj robić….

Jak widać mamy kłopot z adaptacją w nowej (na szczęście czasowej!) sytuacji. Z jednej strony trochę to zabawne, z drugiej zastanawiające. Początkowo nawykowe organizowanie czasu wolnego dla całej rodziny determinowało pierwsze chwile bez dziecka. Zostało nam kilka dni „słomianego rodzicielstwa” więc mamy jeszcze chwilę, żeby przypomnieć sobie „dorosłe” rozrywki. Właściwie nie bardzo brakowało mi tego wszystkiego, inaczej pewnie byłabym kopalnią pomysłów na zabicie czasu. Nie znaczy to jednak, że siedzimy na kanapie czekając na środę ;) Korzystając z okazji, że minęło nam 10 lat wspólnych zmagań, cofnęliśmy się do tego czasu i poszliśmy naszymi śladami z lata 2005 roku :) – „a pamiętasz jak….”, „tutaj kiedyś…”- fajna zabawa :)

Chyba powinniśmy przysłuchać się KULT-owej piosence, bo chyba ma rację :)

„Jeszcze kilka dni i nocy i wszystko wróci do normy

Będziemy zorganizowani i poważni uczesani i przezorni

Jednak jeszcze dzisiaj i jutro po jutrze i po pojutrze

Pozwól nocy kochana życiu nosa utrzeć.”

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Z mężem staramy sie wyjeżdżać jak to tylko możliwe na 2-3 noce odkąd młody skończył 2 latka. Jako ze mieszkamy daleko od babć to zdarza sie to rzadko 3-4 mce. Ale wtedy cieszymy sie doba jemy w łożku oglądamy do nocy tv i wluczymy sie po pubach i clubach. Jest super :)

  2. raz dzieci zostały u babci oboje na raz , do 23 byłam na koncercie. Wstałam o 13:45 nastepnego dnia ( byłam przekonana ze jest 9 rano ) Wyspana byłam jak……. nawet nie pamietam kiedy ostatnio wstałam wyspana a nie zmartwychwstałam

  3. Moje córmi 11m i 4 lata jak sa u ba ci na noc to my z mezem wieczór spedzamy na spacerze kolacji kino później mamy czas tylko dla siebie w sypialni ; p a rano sniadanie maz sobie pogra ja wyszywam i jakos leci i po poludniu po dziewczynki

  4. przez 14h non-stop oglądamy “Grę o Tron” ;)

  5. Yyyyyyy nie pamiętam, a już wiem moje dzieci jeszcze nie były beze mnie na wakacjach ;)

  6. doprowadzam dom do stanu użytkowalności, a kiedy skończe sprzątać zaczynam tęsknić za dziećmi- taka ze mnie wariatka ;)

  7. Pingback: Choroba lokomocyjna u dzieci - W Roli Mamy : W Roli Mamy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Co zabrać na wycieczkę rowerową?


Planujesz wycieczkę rowerową i zastanawiasz się co na nią zabrać, poza oczywistym, czyli rowerem?
Poniżej przedstawiam moją osobistą, podstawową listę, którą stworzyłam na własne potrzeby, tj. na jednodniowe przejażdżki, średnio (+/-) dwudziestokilometrowe, z rodziną (2+1), poza miastem.

  1. Na wypadek awarii:
    – dętka + łyżeczki do opony + klucz do zdejmowania koła,
    – łatki,
    – pompka.
  1. W co się ubrać…
    Z jednej strony, strój nie ma znaczenia, na rowerze można jeździć właściwie we wszystkim, byle było wygodne i nie krępowało ruchów.
    Z drugiej strony, polecam jednak inwestycję w odzież termoaktywną, która doskonale odprowadza wilgoć (pot) na zewnątrz, dzięki czemu skóra pozostaje sucha, nawet podczas intensywnego wysiłku, ponadto chroni przed utratą ciepła – w chłodnie dni (wczesną wiosną, późną jesienią), a także odbiera nadmiar ciepła – w gorące dni (latem), co zapobiega przegrzaniu organizmu.

Dodatkowo:
– na wypadek zmiany pogody, warto spakować ciepłe i przeciwdeszczowe okrycie,
– czapkę z daszkiem / kask (!),
– okulary przeciwsłoneczne – ochronią Twoje oczy nie tylko przed szkodliwym promieniowaniem UV, ale również przed wiatrem i owadami.

  1. Prowiant:
    – woda lub napój izotoniczny,
    – czekolada/batonik,
    – kanapki.
  1. Apteczka:
    – preparat do dezynfekcji ran,
    – gaziki,
    – bandaż,
    – plastry,
    – krem przeciwsłoneczny,
    – preparat na komary,
    – pomadka lub krem nawilżający do ust,
    – tabletki przeciwbólowe,
    – witaminy/minerały (by uzupełnić ich niedobory, utracone wraz z potem),
    – maść rozgrzewająca (na zmęczone mięśnie lub problemy ze stawami).
  1. Dodatkowo:
    – telefon,
    – mały ręcznik i/lub chusteczki nawilżane (przydadzą się do wycierania rąk, buzi, etc.),
    – mapa,
    – koc (jeśli zechcesz zrobić przystanek na mały piknik),
    – termos z ciepłym napojem, np. herbatą (jeśli podróżujesz w chłodniejsze dni i/lub z dziećmi).

Ponadto, udając się na jakąkolwiek wycieczkę rowerową koniecznie pamiętaj o:
– dobrym oświetleniu swojego jednośladu,
– oraz o odblaskach lub kamizelce, by być widocznym na drodze!


Jeśli uważasz, że zapomniałam o czymś istotnym lub przydatnym, napisz proszę w komentarzu, z góry dzięki!
Szerokości!

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Milena kamińska

    Oczywiście trzeba zabrać ze sobą dobry humor. Ja dorzucilabym telefon, woreczek na śmieci, papier toaletowy, portfel. Poza tym mam taką zasadę którą nauczyli mnie moi rodzice że gdy się gdzieś wybieramy mówimy o tym najbliższym.

    1. Zdecydowanie masz rację!

  2. Aparat fotograficzny :)

    1. Jeśli ktoś nie ma lub nie używa w swoim telefonie to owszem.. ;)

  3. Nikt na całym świecie nie używa już wody utlenionej. Badania dowodzą, że nie jest to dobry środek do odkazania, poza tym szczypie. Zdecydowanie zamiast wody utlenionej octanisept.

    1. A właśnie, że nie “nikt”, bo ja używam! ;)

  4. Pingback: Wspomnienia - budujemy je każdego dnia... - W Roli Mamy : W Roli Mamy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

TopW Roli Mamy na Facebooku