Na zakupach 21 września 2016

Zdradzę Ci sekret… Ale nikomu nie mów!

Całkiem niedawno przyznałam się Wam, że uwielbiam robić zakupy przez internet.

Przy dzieciach tak jest zdecydowanie wygodniej, szybciej, w domowym zaciszu, bez stania kilometrowych kolejkach i zawsze mogę skonsultować z mężem — wiecie, żeby myślał, że on też ma coś do powiedzenia — oglądającym mecz tuż obok.

Oczywiście w sklepach pojawiają się często różne fajne promocje, niestety najczęściej nie dowiemy się o nich, jeśli nie mamy gazetki. No i tutaj zaczynają się schody. W moim bloku raczej gazetki nie uświadczysz… Nie wiem, czy to kwestia tylko mojego bloku, czy zwyczajnie sklepy odpuściły sobie roznoszenie ich po domach.

Sklep X, Y i Z

Jak potrzebuję, coś podłożyć jak kwiatka przesadzam, to „Houston mamy problem” . Nie kupuję gazet papierowych, bo czytam je w internecie, gazetek z promocjami też nie dostaję… I w efekcie sprzątania potem co niemiara. Ale nie o tym, znowu odeszłam od tematu ;)

Otóż jak nie mamy gazetki promocyjnej, to nie dowiemy się o tym, że sklep X ma 50% zniżki na produkty Y i Z. Można skorzystać z newslettera, ale po pierwsze nie wszystkie sklepy oferują, a po drugie spróbuj potem przegrzebać się przez skrzynkę mailową… No i jak tu oszczędzać?!?

Wiadomo, że oszczędzanie ważna rzecz, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, tym bardziej w rodzinie wielodzietnej! No i klops, odbiorą nam 500+ jak nic ;)

Zdradzę Ci mój sekret

Jak to mówią „Polak potrafi”, a zwłaszcza Polak-Matka :) Znalazłam sposób na oszczędzanie. Jest jedno miejsce w sieci, gdzie można znaleźć ponad 10 000 kodów rabatowych, informacji o promocjach i wyprzedażach – Alerabat.com. Zapamiętaj sobie albo jeszcze lepiej zapisz w przeglądarce, jako stronę startową. Znajdziesz w niej np. aktualne promocje w SMYK.

Wyobraź sobie, że potrzebujesz zrobić zakupy spożywcze. Nie masz czasu na bieganie po kilku sklepach i sprawdzanie, gdzie aktualnie jaka promocja. Wchodzisz na tę jedną stronę i sprawdzasz gazetki promocyjne wszystkich okolicznych marketów. No i już wiesz wszystko — gdzie się bardziej opłaca pojechać i kupić to, czego Ci potrzeba.

W przypadku większych zakupów sprawa wygląda odrobinę inaczej. Większość z nas gdy ma w planie zakup sprzętu AGD, RTV przede wszystkim rozgląda się, co warto kupić. Jak już upatrzy sobie konkretny produkt, to szuka na Ceneo, Skąpcu, Allegro i innych stronach/portalach i kupuje tam, gdzie znajdzie najniższą cenę. I to jest błąd. Okazuje się, że można kupić jeszcze taniej.

Kojarzycie takie małe okienko podczas dokonywania płatności za zakupy, opisane jako „kod rabatowy”, „rabat”, „discount code” itd.? W to miejsce możemy wpisać kod, dzięki któremu uzyskamy jeszcze większy rabat na kupione produkty. Wystarczy go posiadać, a to wcale nie jest trudne i zarezerwowane tylko dla wybrańców. Zaglądnijcie na stronę Alerabat.com, znajdziecie ich tam mnóstwo. Trzeba odszukać ten, który nas interesuje i go wykorzystać. Prawda, że proste? Takie zakupy to sama przyjemność :)

Ale, że święta? Już?

Jeszcze chwila i będziemy szukać prezentów bożonarodzeniowych. Dla dzieci, rodziców, rodzeństwa, cioć, wujków i kuzynostwa pewnie też. Nie wiem jak Wy, ale ja lubię kupić coś przemyślanego, co naprawdę ucieszy obdarowanego. Potrzebuję czasu, żeby się zastanowić, co będzie odpowiednie dla danej osoby. Rozejrzeć się po sklepach co ciekawego oferują. Gdzie jest taniej, a gdzie drożej. Często po prostu przeglądnąć oferty sklepów, żeby poszukać inspiracji. Wolę podarunki kupić zawczasu, a nie na ostatnią chwilę. Osób którym  chcę coś podarować, jest dość sporo, to zawsze odpowiednio wcześnie rozglądam się i dokonuje zakupów spokojnie, bez pośpiechu.

Za dużo na głowie

W tym roku jak to Matka-Wariatka „wpakowałam się” w przedszkolne trójki grupowe — nie miała Baba kłopotów to sobie znalazła ;) i to dwa kłopoty — czeka mnie więc kupowanie prezentów dla dwóch grup przedszkolnych. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że jest w sieci miejsce, w którym znajdę mnóstwo inspiracji. Wiele sklepów, ofert, promocji i rabatów.

Wpadłam również na genialny w swej prostocie pomysł i poprosiłam drogą mailową rodziców o napisanie mi, czym lubią bawić się ich pociechy. Dzięki temu będzie mi łatwiej znaleźć coś, co zadowoli większość lub wszystkie dzieci.

13 lat minęło jak jeden dzień…

Na dodatek już niedługo, bo w październiku będzie nasza rocznica ślubu (tzn. moja i męża, nie moja z blogiem ;) ). Poszukuję właśnie pomysłów, co podarować małżowi… W końcu to nie byle jaka rocznica, tylko trzynasta. Pechowa nie będzie, bo w pecha nie wierzę, więc może być tylko szczęśliwa. Do pełni szczęścia potrzeba jedynie idealnego prezentu. Ruszam więc na łowy, w końcu sklepów jest mnóstwo, kodów rabatowych i promocji jeszcze więcej. Na pewno coś znajdę i nie zbankrutuję.

PS: Pochwalę się po zakupach co wymyśliłam dla męża :)

PS2: Tylko, jeśli nie będzie to nic sprośnego :P

kody-rabatowe

Wpis jest elementem współpracy z Alerabat.com.

5
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Karolina BylinaŻaklina KańczuckaW roli mamy - wrolimamy.plAgnieszka Jelinek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Agnieszka Jelinek
Gość

O to coś dla mnie. :)
Tylkoten czas…. tak ogranicza

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

wieczorem, jak dzieci śpią ;)

Żaklina Kańczucka
Gość

Im więcej dzieci, tym sprytniejsza mama ;) oszczędność – znam dobrze to słowo, a zakupy przez internet są mega wygodne.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

to prawda,brak zorganizowania przy trójce dzieci grozi „chorobą lub kalectwem” ;) przed zastosowaniem przeczytaj ulotkę lub skonsultuj się z inną mamą :D

Karolina Bylina
Gość

a ja wole isc do sklepu, przynajmnirj wiem co kupie i nie dostane niczego nieswiezego lub niechcianego zamiennika ;) Moja oszczednosc to glownie kupowanie produktow gdzie konczy sie termin waznosci. Mozna zrobic zakupy za grosze :)

Emocje 20 września 2016

Klaps, kopniak, cios w twarz, co za różnica?

Nie. Nie wytrzymałam. Oliwy do ognia dodał dzisiejszy news o dwunastolatce, która została mamą.  Rodzicu ogarnij się,  bo może na twoją głupotę nie ma już leku, ale możesz uratować od niej swoje dziecko.

Przez weekend pół Polski żyło artykułem, który ukazał się w tygodniku Rzeczpospolita.  Szanowny Pan profesor „szanowanego” katolickiego uniwersytetu  i tytuł ” Klaps obowiązkiem rodziców”.

Bo klaps to metoda wychowawcza, jakże skuteczna, nieprawdaż? Dziecko nie słucha, co się do niego mówi, nie wykonuje poleceń, nie reaguje na kary, no to chlaps go po dupie. Raz, drugi raz, trzeci, …, a potem się dziwisz, że dziecko jeszcze mniej cię słucha, ucieka od ciebie, wręcz się ciebie boi, a nawet bije ciebie i inne dzieci.

A może to było inaczej? Może w pracy nagle coś nawaliło, szef wydarł się na ciebie, nie miałe/aś czasu zjeść i boli cię głowa. Do tego pociąg się spóźnił i każdy dźwięk spadającego dziecięcego klocka wyprowadza cię z równowagi. Nie masz już sił odpowiadać na kolejne „głupie” pytania ” a dlaczego?”, “a po co?”. W końcu nie wytrzymujesz i chlaps po dupie. Jeden raz, drugi, trzeci….

Każdemu puszczają nerwy, cierpliwość się kończy, a bezsilność przytłacza i …
Skąd to wiem? Bo nie jestem święta. Źle  jest mi z tym, że przegapiłam moment kiedy problemy mnie przerosły. Cierpiało na tym dziecko, ja i moja rodzina. Klaps, który dostał mój syn, zapadnie  na długo w mojej pamięci. W jego zapewne też.

Klaps to bicie. To nie wina dziecka, tylko twoja. To ty wychowujesz to dziecko, a nie szkoła, czy przedszkole.


Co jak co, ale to na Tobie, Rodzicu, leży ta odpowiedzialność. Brak twojego czasu, uwagi poświęconej dziecku, konsekwencji w wychowaniu. Można by tak  dalej wymieniać. Mam taką małą myśl dla ciebie na koniec, a ty zrób z nią co zechcesz: spokojny rodzic to spokojne dziecko…

7
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Klaps to najczęściej przejaw słabości rodzica…

Karolina Bylina
Gość

Opowiem moja ostatnia sytuacje bo jest totalnym zaprzeczeniem tego co jest w artykule. Moje dziecko bylo zawsze przykladem do nasladowania. Grzeczna, posluszna, delikatna. Pojechalysmy do sanatorium. Czas, ktory jej poswiecalam to 200%. Nie musialam nic robic, bylam tylko dla niej. Niestety przebywanie z innymi dziecmi spowodowalo ze moja latorosl dostala kociego rozumu. Mowienie, tlumaczenie grozby, prosby nie daealy efektu. Pod koniec kiedy moje dziecko mialo kolejny grnialny plan ktory mogl sie bardzo zle skonczyc nie wytrzymalam i……..moje dziecko wrocilo na wlasciwy tor ;) klaps byl lekki, to raczej psychika bardziej zabolala. Jestem z epoki gdzie klaps byl czyms normalnym. Pare… Czytaj więcej »

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Dzięki za twój tekst. To prawda że dziś rodzicom brakuje konsekwencji w wychowaniu.

Karolina Bylina
Gość

Oczywiscie nie wszystkim. Sa tacy co dobrze wychowuja swoje dzieci ale ogolnie ludziom sie nie chce

Karolina Bylina
Gość

Owszem. Kiedy braknie sil argumentow i czegokolwiek tam jeszcze, rodzic lapie sie tego ostatniego posuniecia.

Dominika Sagan
Gość

Jestem z czsow gdzie klaps byl czyms normalnym ale nie dla mnie i mojej rodziy niewyobrazam sobie ze mama mogla by udezyc mnie za kare . U mnie w rodzinie byl wzajemny szacunek oczywiscie do kata stac chodzilam ale nikt na nikogo reki niepodnosil i wyroslam na normalnego czlowieka . Mam teraz syna ma 5 lat i niewyobrazam sobie go udezyc mozna dac kare zabrac zabawki ale nie bic

spodziewajka
Gość
spodziewajka

Może i nie jestem zwolenniczką bicia dzieci, stosowania bicia jako kary, sama też nigdy niczego takiego nie doświadczyłam. Raz tylko dostałam w tyłek od taty, ale to wiem i jestem świadoma, że załsużenie. Od mamy częściej, ale zawsze mnie te sytuacje bardziej śmieszyły niż dawały do myślenia. No – może byłam tylko nieco spokojniejsza. Ale nie uważam, że to było coś złego. Klapsy – okej, ale żadna przemoc, bicie.

Kulinaria 19 września 2016

Pancakes – słodkie niedzielne śniadanie

Naszą domową tradycją w niedzielne poranki są Pancakes czyli po prostu pankejki. Słodkie, grube naleśniki, które w amerykańskich filmach i kreskówkach pojawiają się w towarzystwie syropu klonowego. Puszyste, delikatne, rozpływające się w ustach. Idealny pomysł na niedzielne rodzinne śniadanie.

Wszyscy razem wkraczamy co tydzień do kuchni w piżamach, lekko zaspani wyciągamy składniki i przygotowujemy wspólnie śniadanie. Mnóstwo bałaganu, śmiechu i radości. Świetny sposób na dobry początek udanego dnia.

Składniki:

225 g mąki
300 ml zimnego mleka
2 jajka
1 łyżka proszku do pieczenia
1 łyżeczka cukru
35 g roztopionego masła
szczypta soli

Przygotowanie:

  1. Mąkę, mleko, jajka, sól cukier i proszek do pieczenia miksuję dokładnie na najwyższych obrotach.
  2. Delikatnie wlewam ciepłe roztopione masło, nadal miksując.
  3. Ciasto powinno być dość gęste, w razie gdyby było zbyt rzadkie można dodać trochę mąki.
  4. Pancakes smażę na patelni  z obu stron aż będą rumiane. Najlepsza do tego jest mała patelnia o średnicy ok 12-14 cm z powłoką nieprzywierającą.
  5. Gotowe naleśniki podaję z ulubionymi składnikami – miodem, syropem klonowym, dżemem, kremem czekoladowym.

Smacznego!

pancakes

pancakes1

pancakes2

pancakes3

Zdjęcia Paulina Garbień

6
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marta Marecka
Gość

Właściwie coś podobnego robię dziecku na obiad, nie wiedziałam, że to ma taką egzotyczną nazwę ;)

Żaklina Kańczucka
Gość

zaadoptuj mnie też, chętnie zjem więcej ;)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

nie myl z naszymi rodzimymi racuchami, bo to co innego

Marta Marecka
Gość

to co ja robię dziecku nazywam omletem, a racuchy to faktycznie inna bajka

Żaklina Kańczucka
Gość

Zaadoptuj mnie!!!!! Kocham takie jedzenie <3

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

juz ;)

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close