Gry planszowe i nie tylko 29 listopada 2020

Alicja w krainie słów – słowna gra dla całej rodziny

Są wśród nas jacyś fani Scrabble albo innych gier słownych? Jeżeli wydawało Wam się, że już niczego nowego nie da się w tej kwestii wymyślić, Alicja w krainie słów Was zaskoczy. 

Alicja w krainie słów. O czym jest gra?

W grze wybieramy się na herbatkę do świata „Alicji w Krainie Czarów” – albo raczej tym razem „w Krainie Słów”. Przy herbatce prowadzimy rozmowę na wybrany temat. Kto jednak zna ten świat, kojarzy też Królową Kier i jej absurdalne przepisy prawne. Tym razem również musiała wtrącić swoje trzy grosze i zadekretowała, że niektórych liter nie wolno używać.

Co znajdziemy w pudełku?

W dużym pudle ze specjalnie wyprofilowaną wypraską znajdziemy:

  • grający imbryk do odmierzania czasu
  • 8 kart postaci
  • 8 kart punktacji
  • 60 kart tematów
  • 42 żetony punktów
  • 3 żetony czasu
  • 1 żeton Pana Gąsienicy
  • 25 kart zakazanych liter w czterech kolorach (wg poziomu trudności)
  • instrukcję
Alicja w krainie słów

Alicja w krainie słów

Przygotowanie

Na środku stołu ustawiamy imbryk – tak, żeby każdy z graczy miał do niego łatwy dostęp. Możemy wybrać, jak głośno ma grać muzyczka i czy odliczany czas to 10 czy 15 sekund. Obok ustawiamy stos z kartami tematów, stos kart punktacji zgodny z liczbą graczy i żetony punktów. W zależności od wybranego poziomu trudności wykładamy dwa lub trzy potasowane stosy kart liter. Na początku zaleca się używać niebieskich i fioletowych. Jeżeli decydujemy się na rozgrywkę w wariancie podstawowym, wykładamy jeszcze tylko kartę Królowej Kier, która oznacza gracza rozpoczynającego i możemy zaczynać. W wariancie zaawansowanym każdy gracz losuje kartę postaci i w razie potrzeby dobiera przypisane do niego elementy (karty, znaczniki czasu lub żeton Pana Gąsienicy).

Alicja w krainie słów

Alicja w krainie słów

Zasady w Alicji w krainie słów

Każda runda składa się z trzech faz – Nakrycia Stołu (czyli przygotowania), Rozmowy i Sprzątania.

Gracz rozpoczynający (czyli ten, przed którym leży karta Królowej Kier) bierze ze stosu dwie karty tematów, wybiera jedną z nich i wykłada odkrytą na środku stołu, a drugą odkłada na spód stosu. Następnie odkrywa literę z wierzchu każdego stosu liter i układa tak, żeby każdy dobrze je widział – są to litery zakazane w tej turze. Następnie uruchamia imbryk i zaczyna swoją kolejkę. 

Zanim upłynie czas wyznaczony melodyjką z imbryka, gracz musi wymyślić słowo pasującego do danego tematu, niezawierające jednak żadnej z odkrytych liter. Następnie od razu ponownie naciska imbryk, żeby zrestartować czas i kolejkę zaczyna osoba po lewej stronie. Jeżeli ktoś nie zdąży wymyślić słowa, zanim imbryk zamilknie albo wypowiedziane przez niego słowo będzie zawierało zakazane litery, nie będzie pasowało do tematu lub było już wymienione w tej rundzie, gracz odpada i bierze górną kartę ze stosu punktacji. Kiedy wszyscy gracze poza jednym odpadną, następuje faza Sprzątania – przyznaje się żetony punktów zgodnie z liczbą na zdobytych kartach punktacji, odkłada wykorzystane karty na spód stosu, a karty postaci (lub w wariancie podstawowym kartę Królowej Kier) przekazuje graczowi po lewej stronie. Gra toczy się tyle rund, ilu jest graczy – tak, żeby każdy raz był graczem rozpoczynającym.

Alicja w krainie słów

Każda z kart postaci daje inne umiejętności – niektóre pozwalają przedłużyć sobie czas albo wręcz pominąć jedną kolejkę, inne dają dodatkowe punkty na końcu rundy albo przeszkadzają pozostałym graczom – dokładają dodatkową zakazaną literę, która obowiązuje tylko innych, zmuszają wybranego gracza do podwójnej kolejki (jak tylko wymyśli jakieś słowo, od razu musi wymyślić jeszcze jedno i dopiero wtedy kolejka przechodzi na następnego gracza). Mimo różnych umiejętności nie ma obawy, że któraś z postaci daje lepsze korzyści niż inna, bo co rundę przechodzą na kolejnego gracza.]

Wrażenia z rozgrywek w Alicję w krainie słów

Alicja w krainie słów to gra bardzo dynamiczna. Nie ma ryzyka, że ktoś będzie długo myślał nad słowem, bo w tym wypadku szybko odpadnie. Nikt też się nie nudzi w oczekiwaniu na swoją turę, bo cały czas trzeba kontrolować, co mówią inni gracze. Według pudełka można grać aż w osiem osób – nie mieliśmy możliwości spotkać się w takim gronie, ale na pewno wtedy rozgrywka będzie mocno emocjonująca. Jednak również w grze w trzy lub cztery osoby emocji nie brakuje. Odliczanie czasu wprowadza ciągłe napięcie, a wpatrywanie się w zakazane litery sprawia, że nasz umysł w pierwszej kolejności wymyśla zawierające je słowa. Łatwo nie jest.

Jeżeli gra Alicja w krainie słów okaże się za trudna dla dzieci, można na początku korzystać tylko z prostszych tematów i zrezygnować z jednej z zakazanych liter albo wręcz grać bez nich. Instrukcja co prawda tego nie przewiduje, ale dla wyrównania szans można też wprowadzić zasadę, że młodszych dzieci zakazane litery nie obowiązują albo że mają one podwójny czas. Imbryk jest na tyle fajnym gadżetem, że zachęca dzieci dużo bardziej, niż karty lub płytki z literkami. Dzięki temu możemy w ten sposób stopniowo wprowadzać młodszych w świat gier słownych.

Alicja w krainie słów

Z kolei grając w doświadczonym gronie można podwyższyć poziom trudności, wykładając dodatkowe litery albo wprowadzić zasadę, że zakazane litery obowiązują cały czas, a nie tylko podczas kolejki danego gracza. Wtedy nawet słowa „było po czasie” wypowiedziane, gdy na stole jest, któraś z tych liter sprawią, że odpadamy. Wbrew pozorom nawet przy grze z taką nieco „dziecinną” oprawą dorośli również mogą dobrze się bawić, szczególnie jeżeli lubią szybkie gry imprezowe – na pewno jednak to nie oni są głównym odbiorcą gry.

Alicję w krainie słów polecamy przede wszystkim rodzinom z dziećmi, które potrafią już dobrze czytać lub po uproszczeniu zasad również nieco młodszymi. 

Kupując grę, koniecznie pamiętajcie o dokupieniu dwóch baterii AAA do imbryka, ponieważ nie ma ich w zestawie.

 

Autor: Chris Darsaklis i Spyros Koronis
Ilustracje: Asterman Studio
Wydawca: Egmont

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Lifestyle 29 listopada 2020

Książka na weekend – lista najlepszych książek do czytania pod kocykiem

Książka na weekend to pomysł, który zrodził się pod wpływem stosiku literatury na mojej nocnej szafce. Jestem typowym molem książkowym. Najbardziej lubię czytać wszelkie książki sensacyjne, kryminalne, ale od czasu do czasu nie pogardzę dobrym thrillerem. Książka na weekend musi być, bo inaczej to czas stracony. Jednak są takie chwile, zwłaszcza jesienią i zimą, gdy z gorącą herbatką pod kocykiem daję się ponieść emocjom i sięgam po zupełnie inną literaturę.

Poniżej zebrałam dla Was kilka książek na weekend, idealnie pasujące do duetu kocyka i ciepłej aromatycznej herbaty, które sama planuję przeczytać w najbliższym czasie. 

Książka na weekend — literatura obyczajowa, romans

Pisarka Lucinda Riley ma niesamowite pióro. Miałam przyjemność czytać Pokój motyli i przyznam szczerze, że tak delikatnej, subtelnej i kobiecej literatury już dawno nie czytałam. Jednak tym razem kieruję wzrok, ku cyklowi Siedem Sióstr, którego szóstą część recenzowała nasza Żaklina i tak o niej pisze: Siostra Słońca w żaden sposób nie jest historią banalną. Jest pięknie napisana, pozbawiona znienawidzonego przeze mnie infantylizmu. Wciąga, kradnie myśli, każe kibicować Elektrze. Jak Żaklina coś poleca, to trzeba brać! 

Poleca również powieść Magdaleny Majcher Najważniejszy, o której pisze tak: książkę czyta się ekspresem — ledwie ją otworzyłam i już musiałam zamknąć na ostatniej stronie, zadając sobie pytanie, jak to wszystko mogłoby dalej się potoczyć. Książka na weekend jak się patrzy.

książka na weekend

Według Fizinki Co powiesz na spotkanie to ciepła, zabawna, nieco wzruszająca i niewątpliwie romantyczna powieść Rachel Winters. Nie miałam jeszcze przyjemności czytać nic tej autorki, ale po przeczytaniu całej recenzji poczułam się zaintrygowana, dlatego ta powieść wylądowała na mojej półce z książkami do przeczytania. 

Kolejna książka na weekend, którą polecają nasze dziewczyny to Kolacja z Tiffany`m autorstwa Agnieszki Lingas-Łoniewskiej to jedna z tych książek, którą podobno czyta się z prawdziwą przyjemnością. Godziny spędzone z bohaterami są znakomitym antidotum na smutek i gwarantem dobrego humoru. Komedia romantyczna podobno nie musi być nudna. Warto sprawdzić!

Książka na weekend — kryminał, sensacja, thriller

W naszej redakcji przyjęła się zasada, że przed publikacją wpisów wrzucamy je pozostałym dziewczynom do sprawdzenia. Nie wiem, czy inne moje koleżanki redaktorki mają tak samo, ale ja wyczekuję recenzji od Mirelli. Zresztą podrzucam Wam fragment jednej z ostatnich książek, którą poleca: Jak to u Pauliny Świst bywa, a raczej jest zawsze, akcja toczy się tak szybko, że człowiek nie nadąża z łapaniem oddechu między stronami. Tu nie ma żadnego lania wody i pisania na ilość. Żadnych opisów, które nic nie wnoszą, a jedynie „robią klimat”. Tu atmosferę robią wydarzenia, a te następują po sobie z prędkością światła. Jeśli jeszcze Was nie przekonała, przeczytajcie całą, tutaj, ja czekam, aż znajdę na nią wolny wieczór.

Czasem siedząc na kanapie pod kocykiem, szukam książki z niewielkim dreszczykiem, ale takiej, którą czyta się jednym tchem. Taka była właśnie powieść Ktoś tu kłamie, idealna książka na weekendAutorka Jenny Blackhurst bardzo klarownie i precyzyjnie opisuje głównych bohaterów, odkrywając ich skrywane tajemnice. Świetnie charakteryzuje ich strach, obawę, złość, przed tym, co nieuniknione. Tej zimy zdecydowanie sięgnę po inne tytuły tej autorki.

Książki na weekend — fantastyka, science fiction

Na koniec mój szanowny mąż – pasjonat science fiction – do listy babskich książek dorzuca coś dla odważnych mężczyzn. Tym razem jest to seria Michała Cholewy Algorytm wojny, w skład której wchodzą kolejno: Gambit (opublikowany w 2012 roku), Punkt cięcia (2013), Forta (2014), Inwit (2016), Sente (2018) oraz dodatek: Echa (stanowiący zbiór opowiadań). Wyobraźcie sobie „Dzień”, w którym maszyny przejęły władzę nad światem, a człowiek niemal cudem odzyskał panowanie nad tym, co pozostało. W kosmosie panują trzy potęgi wzorowane na Starej Ziemi – Imperium, Europejczycy i Amerykanie. Walkę o zasoby i terytoria wpływu co jakiś czas przerywają starcia z gdzieniegdzie odradzającą się sztuczną inteligencją (SI). Książki Michała Cholewy przedstawiają życie zwykłego trepa z korpusu kolonialnego, którym dowodzi Polak – Marcin Wierzba. Seria opowiada o tym, jak wybrakowana talia kart przynosi szczęście, o tym, jak androidy i zabójcze słowiki cesarza mogą stać się równie niebezpieczne i o tym, jak niewiele brakuje, aby można stracić to, co pozostało po „Dniu”.

Co dorzucilibyście do tej listy?

Wszystkie zaproponowane przeze mnie książki i wiele innych znajdziecie na platformie Legimi. Niestety skończył się wcześniejszy darmowy czternastodniowy dostęp i teraz jest to tylko jeden tydzień.

Jednak specjalnie dla Was mam ciekawą propozycję. Jeśli skorzystacie z tego linku, to będziecie mogli wypróbować platformę przez JEDEN MIESIĄC za DARMO. Co wy na to?

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Dom 27 listopada 2020

Jak prać firanki, żeby były białe? Są na to domowe sposoby

Jak prać firanki, żeby były białe na święta? To nie takie trudne. Szarym firankom można przywrócić nieskazitelną biel domowymi sposobami. Jeśli macie w planach mycie okien i wymianę firanek na święta, skorzystajcie z poniższych propozycji. 

Jak prać firanki – kiedy trzeba moczyć firanki?

Nowoczesne detergenty są na tyle silne, że radzą sobie z brudem osiadłym na firankach bez większych problemów. Czasem jednak firanki są mocno zszarzałe i pranie nie przynosi oczekiwanego efektu. W takich sytuacjach warto firanki przed praniem namoczyć. 

Mocno zszarzałe firany najlepiej jest namoczyć w wodzie z dużą ilością soli. Sól powinna rozprawić się z brudem. Jednak trzeba uważać, bo delikatne firanki mogą takiego eksperymentu nie przeżyć. 

Firanki kuchenne, które często są narażone na opary tłuszczu, najlepiej jest moczyć w wodzie z dodatkiem sody lub płynu do naczyń. W skrajnych przypadkach można użyć jednego i drugiego. 

Jeśli firanki są po prostu zakurzone (to się często zdarza w oknach od strony ulicy, szczególnie parterowych), wystarczy je namoczyć w zimnej wodzie. Jeśli zachodzi taka potrzeba, zmieniamy wodę kilka razy. 

 

Jak wybielić stare i zszarzałe firanki? 

Powraca moda na firany ażurowe i żakardowe. Czasem takie cudeńka można znaleźć na strychach naszych babć. Niestety, ich biel jest pieśnią przeszłości. Jeśli chcemy wybielić takie firanki bez użycia silnych wybielaczy na bazie chloru (nie wszystkie firanki można w ten sposób wybielać), warto wypróbować poniższe sposoby. 

Najprostsze sposoby to wspomniane wyżej namaczanie w wodzie z solą lub sodą. Te produkty znajdują się niemal w każdym domu. Są też inne, mniej znane, a często skuteczniejsze sposoby. 

Sok z cytryny – nie tylko doskonale wybiela, ale też zabija zapachy, którymi przeszły firanki. Na każde pięć litrów wody wlewamy sok wyciśnięty z jednej cytryny. To sposób, który warto wykorzystać, jeśli w domu są (o zgrozo!) osoby palące papierosy. Dym papierosowy jest bardzo złośliwy i nie zawsze znika po standardowym praniu. 

Skorupki jajek – metoda godna tego, by zaliczyć się do grona zero waste. Warto zbierać skorupki, zamiast po prostu je wyrzucać. Mogą przydać się przy różnych okazjach. Na przykład włożone do woreczka powinny trafić do pralki razem z firankami. Jeśli firanki stawią opór, trzeba je najpierw wymoczyć w towarzystwie skorupek. 

Amoniak co prawda nie kojarzy się najlepiej, ale jest idealnym naturalnym wybielaczem. Jego zapach szybko się ulatnia, więc nie musimy się o to troskać. Wymoczenie firanek w wodzie z amoniakiem (5 łyżek na 10 litrów wody) powinno przywrócić biel starym, pożółkłym lub szarym firankom. 

 

Jak wybielić firanki w pralce? 

Jeśli firanki są po prostu brudne, trzeba je zwyczajnie uprać. Ze zwykłą, „świeżą” szarością poradzi sobie proszek do prania białych tkanin. Jeśli widzimy potrzebę, można wsypać do pralki opakowanie sody oczyszczonej. 

Firanki z bawełny lub mikrowłókna można uprać z dodatkiem wybielacza chlorowego. Te same firanki można wybielić dość radykalnie, mocząc je w wodzie z dodatkiem płynu do czyszczenia różnych powierzchni zawierającym chlor. To rozwiązanie nie sprawdzi się w przypadku delikatnych firanek np. jedwabnych. Jeśli zdecydujemy się na takie rozwiązanie, do pralki nie wsypujemy proszku. Sam płyn osiadły na firankach w zupełności wystarczy. 

Większość firanek można uprać z dodatkiem wybielacza tlenowego, który jest delikatniejszy od chlorowego. 

 

Jaki program ustawić do prania firanek 

Nowoczesne pralki mają zdefiniowane programy do prania różnych tekstyliów, w tym firanek. Jeśli takowy mamy, sprawa jest prosta. Jeśli nie – musimy sobie poradzić inaczej. 

Najlepiej wybrać program do prania tkanin delikatnych i zredukować wirowanie do 400 obrotów na minutę. 

Jeśli i takowego nie mamy, trzeba pamiętać, że optymalna temperatura prania firanek to 40°C. Dobrym nawykiem jest ustawienie dodatkowego płukania. 

Pranie firanek w wyższej temperaturze nie jest dobrym pomysłem. Im wyższa temperatura prania, tym większe ryzyko powstania zagnieceń, które trudno będzie rozprasować. 

 

Jak prać firanki wymagające specjalnego traktowania?

Są dwa typy firanek, które wymagają ostrożności. 

Pierwszy to firanki z kryształkami. Niezależnie od tego, z jakiej tkaniny zostały uszyte, trzeba przed praniem włożyć je do woreczka. Zamiast proszku do prania lepiej wykorzystać płyn. Będzie delikatniejszy i nie doprowadzi do zmatowienia kryształków. 

Drugi rodzaj to firanki z koronki. Są bardzo delikatne i źle zniosą pranie w pralce. Je najlepiej uprać ręcznie i suszyć rozłożone na płasko, żeby się nie rozciągnęły pod ciężarem wody. 

Zdjęcie: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close