Emocje 18 marca 2016

Będę teściową. Współczuję mojemu przyszłemu zięciowi

Mam córkę. Słodką małą księżniczkę, która kiedyś dorośnie i wyjdzie za mąż. Będę więc teściową. I wiecie co? Właściwie to już współczuję mojemu przyszłemu zięciowi. O ile matka go dobrze nie wychowa będzie miał ciężkie życie.

Tradycyjny model rodziny od lat opierał się na założeniu, że mężczyzna pracuje poza domem a kobieta w domu. No cóż… Faktycznie, tak funkcjonował dom moich rodziców, dziadków, wujków. Mój nie. I o ile w moim przypadku była to świadoma zmiana, to Duśka innego modelu nie zna. Model rodziny, który my z mężem wypracowaliśmy na drodze wspólnych utarczek i kompromisów, dla niej będzie standardem.

Jeśli więc drogi przyszły zięciu liczysz na to, że gdy rano wstaniesz będzie na Ciebie czekało śniadanie w kuchni, srodze się zawiedziesz. W naszym domu przygotowanie śniadania to męski obowiązek. Mój mąż zaczyna dzień od zrobienia mi kawy. Czasem nawet przynosi mi ją do łóżka. Nie wiem co będzie piła moja córka, może jak ja kawę, może zasmakuje w herbacie, yerbie, a może w soku ananasowym. Co by to nie było, co rano napełnij jej ulubiony kubek tym napojem. Inaczej będzie warczała tak samo jak ja. W końcu to moja córka.

Na obiad i kolację możesz liczyć, owszem. I powiem Ci nawet, że nie będzie to żadna mrożonka ani zupka chińska. Takie rzeczy to ja jadam, jak jestem sama w domu. Gdy na obiedzie są wszyscy domownicy staram się bardziej. Wiesz, dzieci uczą się na przykładach więc ten obiad dostaniesz. Możesz liczyć też na ciasto w niedzielę. Ale nie ciesz się za bardzo. Będziesz musiał pozmywać. No chyba, że kupisz zmywarkę. Nadal jednak zapakowanie jej i ponowne rozpakowanie będzie należało do Twoich obowiązków. W końcu jakiś podział musi być, prawda?

Sprzątanie… Nikt nie lubi sprzątać, ale każdy lubi efekt. No wiesz, robota po połowie. Raczej nie licz na to, że Duśka chętnie złapie za odkurzacz. W końcu w jej domu robi to tatuś nie mamusia. Za to mamusia ściera kurze i myje okna. Ten obowiązek raczej Cię ominie, nie narzekaj, że wszystko Ty.

O praniu to właściwie nie ma co mówić, pralka załatwia sprawę. U nas pakuje ją ten, kto akurat ma chwilę czasu. To samo z rozwieszaniem i późniejszym pochowaniem do szafy. Nie umiesz programować pralki? Trenuj! Wiesz, w końcu pralka to też jakby komputer, nie wstyd by Ci było, gdyby kobieta obsługiwała go lepiej od Ciebie?

Opieka nad dzieckiem nie jest domeną kobiet. Skoro dzieci są wspólne to i obowiązki z nimi związane również. Oczywiście, że będziesz przewijał, kąpał, chodził na spacery, uczył czytać i jeździć na rowerku. Będziesz też nosił godzinami płaczące dziecko kiedy Twoja żona padnie z wycieńczenia, oraz zaciskał zęby by nie wybuchnąć, gdy Twoje dziecko będzie akurat przechodziło bunt dwulatka. Takie są realia. Nie myśl, że kobieta to cyborg.

Myślisz, że jestem wojującą feministką? Nieeee… Jestem nowoczesną kobietą, która nie dała się wtłoczyć w przestarzałe ramy obowiązków, które dziwnym trafem zawsze spadają na kobietę. Podobnie wychowuję moją córkę. Są sprawy, którymi trzeba się zająć, prace domowe, od których nie można się wymigać. Są też czynności, które śmiało może, a nawet powinien wykonać mężczyzna. Czasem dlatego, że tak jest wygodniej (w czasie gdy mężczyzna robi śniadanie kobieta robi makijaż do pracy), a czasem dlatego, że wymaga to większej siły fizycznej (komoda nie chce się sama odsuwać przy odkurzaniu). A czasem po prostu dlatego, że społeczną niesprawiedliwością jest obrazek, gdy żona jednocześnie pierze, gotuje, sprząta i prasuje podczas, gdy szanowny pan małżonek wyleguje się przed telewizorem.

Aha, śmieci wynoszę tylko jak mojego męża dwa dni pod rząd nie ma w domu.

Ale żebyś nie myślał, że uczę Duśkę rozczulania się nad sobą i swoją kobiecością – umiem przykręcić śrubkę, wbić gwóźdź, a nawet użyć lutownicy czy wiertarki. Umiem też rąbać drzewo i rozpalać ogień. Ona też kiedyś będzie umiała. W końcu niedaleko pada jabłko od jabłoni, prawda?

A jaką ja będę teściową? Hmm… mówiąc krótko: będziesz miał taką teściową na jaką sobie zasłużysz :P

Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Justyna
Justyna
6 lat temu

No to z mojego syna jako zięcia byś się ucieszyła, bo mój już teraz uwielbia gotować z tatą obiady. A mama sobie wtedy może poczytać i wypić kawkę :) Tylko, że gdyby miał zostać Twoim zięciem to by Ci różnica wieku między nimi przeszkadzała :) Nigdy nie dogodzi :D

Tablica Manipulacyjna - Zabawka Kreatywna

Oj ja to mojej w daaaalekiej przyszłości synowej :)

W roli mamy - wrolimamy.pl

A czemuż to?

Karolina Bylina
6 lat temu

Hahahah mam o sobie podobne zdanie :D jeśli będzie jakimś burkiem, to soooory. Ja to sie najbardziej boję, żeby mi dzieci nie przyprowadziły jakiegoś brudasa imigrandzkiego :( bo nie zaakceptuje! No chyba, że katolika, to jeszcze. Może ktoś mnie nazwać rasistką, ale mam to wdupie.

Malgorzata Michalska-Pacek

Wydaje mi sie ze na to z kim beda nasze dzieci nie bedziemy mialy najmniejszego wplywu. To bedzie ich wybor i jesli szczesliwy to czy imigrant czy murzyn nie mozemy sie wtrącać. Napewno nie popelnie błędu miliona teściowych,ktore wsadzają swoje 5gr do wyboru z kim bedzie ich dziecko…..

Karolina Maua Kalinowska

Podejście prawdziwego katolika :)

Malgorzata Michalska-Pacek

Mysle ze nie bede ,,zlą,, teściową,o ile moim dzieciom nie bedzie sie krzywda dziala…..

Targi 18 marca 2016

Targi Mamaville vol. 8 Warszawa

Uwaga! Ważna informacja dla stałych bywalców warszawskiej edycji Targów Mamaville. Tym razem spotykamy się w zupełnie nowym miejscu. Nowy adres do zapamiętania to ul. Obozowa 60 na warszawskiej Woli.

Poza nową lokalizacją wszystko inne jest tak samo fantastyczne jak było. Pod jednym dachem spotkają się wystawcy, sprzedawcy, producenci gotowi zaspokoić każdą potrzebę zarówno rodzin z dziećmi jak i rodziców, którzy dopiero spodziewają się potomka. Już nie trzeba biegać po całej Warszawie w poszukiwaniu wózka, wanienki, kocyków, kaftaników, łóżeczka i innych niezbędnych dziecku utensyliów. Dla rodziców kilkulatków to świetna okazja do uzupełnienia garderoby, zakupu nowych zabawek czy materiałów edukacyjnych. Jak zwykle na Targach Mamaville można liczyć na atrakcyjne promocje i upusty.

Ale to nie wszystko. Młodzi rodzice mają zazwyczaj wiele pytań. Targi Mamaville to idealne miejsce na rozwiewanie wątpliwości. W strefie warsztatowej można spotkać się ze specjalistami z różnych dziedzin, uzyskać odpowiedzi na nurtujące pytania.

Targi to miejsce dla rodziców i dzieci, nie może więc zabraknąć strefy rozrywkowej. Dzieci będą miały okazję wyszaleć się, stracić trochę energii pod okiem doświadczonych animatorów, przetestować nowe zabawki i oczywiście świetnie się przy tym bawić.

Głód? Nikomu nie grozi! Jak co roku strefa kulinarna przygotowana jest na przyjęcie nawet najbardziej wybrednych gości. Również wegetarianie i weganie nie będą zawiedzeni.

Do dyspozycji gości jest aż 80 miejsc parkingowych, rodzice małych dzieci bez problemu wjadą do hali dzięki podjazdowi dla wózków, mama z dzieckiem mogą liczyć na intymny kącik przeznaczony tylko dla nich.

Reasumując: 16 kwietnia w sobotę spotykamy się na ósmej już edycji Targów Mamaville.

Miejsce akcji: HALA KOŁO ul. Obozowa 60 Warszawa.

Start: 10.00.

Zakończenie: 17.00.

Wstęp: Całkowicie wolny.

Więcej informacji można znaleźć tutaj → https://www.facebook.com/events/1005341139531110/

 

Blog W Roli Mamy po raz kolejny z radością obejmuje patronatem to wyjątkowe wydarzenie.

Mamaville

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Ciąża 17 marca 2016

Zazdrościsz pracy w domu? Przestań, nie wszystko złoto co się świeci!

Wróciłam do pracy. Po dwóch miesiącach lekkiego lenistwa, wróciłam, a może raczej zaczęłam pracę na pełen etat. Do tej pory pracowałam po urodzeniu drugiego dziecka jako redaktor, reporter przez 2-3 godziny dziennie. Moja praca była dość specyficzna, polegała na zbieraniu newsów w mieście i opracowywaniu ich w domu. Lekko i przyjemnie, również z powodu fajnej szefowej, od której wiele się nauczyłam. Traktowałam to jak odskocznię od dzieci, mogłam wyjść “bezkarnie” z domu, zostawiając pociechy pod okiem ojca albo babci. Nie ciążył mi wymiar pracy, ale zarobki nie zachwycały. Teraz pracuję na pełen etat i jest zupełnie odwrotnie – ciąży mi wymiar czasu pracy ale zarobki zachwycają (w porównaniu z tym co do tej pory zarabiałam).

Pracuję w domu, czego nie są w stanie zrozumieć moje znajome, które nawet tego nie ukrywają. “Tobie za to płacą?”, lub “ale ty masz fajnie!” to norma. Tak, płacą mi, ale nie za grzanie fotela, tylko sprzedawanie moich umiejętności posługiwania się słowem. Owszem, mam fajnie nie licząc tego, że przez umówione godziny plecami jestem odwrócona do dzieci, a wtedy stać mnie jedynie na “mhmmm”, “też Cię kocham” oraz ”poczekaj chwilkę, muszę to dokończyć”.

Wiem, że kto tego nie spróbował nie będzie wiedział, jak to jest odrywać się od pracy co pięć minut bo “mamo to, mamo tamto”. Gdy się nie wyrabiam, siedzę wieczorami, bo posiadanie dzieci nie zwalania mnie od wykonywania obowiązków. Dalej mi zazdrościsz? Niepotrzebnie, choć ja tobie trochę też zazdroszczę – czasami. Fajnie jest wyjść z domu i nie oglądać się na bałagan czy dzieci. Pracując między ludźmi, pokazujesz się z ogarniętymi włosami i makijażem. Ja też się maluję, bo lubię ładnie wyglądać, tyle że mnie nikt więcej poza dziećmi nie ogląda. Czasem czuję, że mózg mi sztywnieje, gdy przez parę dni pod rząd nie wymienię nawet pół słowa z kim innym niż dzieci.

Cholera, chce mi się do ludzi, pogadać w przerwie na kawę, pośmiać się. To wielki minus pracy we własnych czterech ścianach. Jeszcze w grudniu pracowałam jako nauczycielka, co zresztą jest moim wyuczonym fachem, i uwielbiałam być wśród młodzieży. Kocham gdy wokół mnie się dzieje, a praca przy komputerze takiej adrenaliny raczej nie zapewnia. Nie dziw się więc droga koleżanko/kolego że łapię głęboki oddech, gdy pytasz mnie kto, ile, za co i jakim “cudem” mi płaci. Nie wysypuj mi worka pretensji na głowę, bo musisz zostawiać dziecko w przedszkolu – o rany, jak ja bym tak chciała, mieć ciszę przy pracy! – gdy ja cały dzień “ćwierkam” sobie radośnie z dzieciakami.

Doceń swoją pracę, bo nawet jeśli nie lubisz rano wstawać i zostawiać za drzwiami przedszkola swoich dzieci, i tak zyskujesz. Pieniądze, kontakt z innymi i chwilę wytchnienia, gdy wracasz z pracy do domu. Ja mam to pierwsze, a z grzeczności i szacunku do mojej pracy o reszcie uprzejmie nie wspominam.

Pamiętaj, jak się nie ma co się lubi, to się lubi to co ma. Ja lubię, to wszystko.

.

Subscribe
Powiadom o
guest
14 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Monika Piotrowska
6 lat temu

Pracuje w domu i wiem ze jest ciężko. Tak naprawdę mogę coś konkretnego zrobić dopiero jak mój roczniak zasypia. Wiec niewiele zostaje czasu dla siebie. Jednak nie wyobrażam sobie póki co zrywać się skoro świt, zawozic dziecko do żłobka a później lecieć do pracy. Coś za coś. :)

W roli mamy - wrolimamy.pl

tak, coś za coś. Najważniejsze to mieć zdrowy ogląd na sytuację

Veronika Kate
6 lat temu

Pracuję poniedziałek, wtorek i środę a w czwartek, piątek w domu i jest ciężko, po pracy nie mam siły a w pozostałe dni nadrabiam co do zrobienia, nie jest łatwo ale ja kocham moją pracę i jest to dla mnie odskocznia, miejsce gdzie jestem kimś innym niż w domu i czegoś innego się wymaga i oczekuje.

W roli mamy - wrolimamy.pl

Veronika ja podobnie – w szkole pracowałam pon – śr- pt a reszta w domu lub po szkole w domu, było hard, ale wiadomo, że gdy się chce utrzymać dzieci to się kombinuje i zasuwa

Monika Piotrowska
6 lat temu

Ale nie powiem – na jeden dwa dni bym się wyrwała do ludzi. :)

W roli mamy - wrolimamy.pl

ja też, ja też !!!!

Klaudia Kula-Zawierucha

Jestem mamą dwójki urwisów (1,5 i 4 lata). Pracuje w domu. Wszystko jest kwestią organizacji, ale jest ciężko i nie ma co tego ukrywać. Często kończę swoją pracę w późnych godzinach nocnych, bo w ciągu dnia nie mam na nic czasu. Niestety, nie mam możliwości podjęcia pracy poza domem. Dlatego powtórzę słowa – jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma

W roli mamy - wrolimamy.pl

ja mam możliwość podjęcia pracy poza domem, ale nie opłaca się, oddałabym większość wypłaty niani, bardziej opłaca się gimnastyka w domu, mimo tego że czasem i po nocy trzeba usiąść :)

Klaudia Kula-Zawierucha

Dokładnie, niania kosztuje niemało, a pracując w domu mamy całą wypłatę i dzieciaki pod ręką… dosłownie ?

W roli mamy - wrolimamy.pl

Klaudia a czasem i na ręku, i za rękę z hasłem „no mama, choooodź!” ;)

Milena Kamińska
6 lat temu

Na pewno obie strony mają wady i zalety

W roli mamy - wrolimamy.pl

w sumie najważniejsze jest to, by wykonywana praca dawała nam jakąś satysfakcje, inaczej nie ma sensu się męczyć ani w domu ani poza nim

Milena Kamińska
6 lat temu

Mi daje dużą choc.nie zawsze jest przyjemna ;)

Monika Górny
6 lat temu

Poza domem latwiejsza jednak… Nie wyobrazam sobie pracy w domu przy malych dzieciach. Podziwiam.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close